Logo Artemidy
Kępy Traw
Skrzące Słowo poprosił o przydzielenie do dodatkowych patroli, aby mieć się czym zająć i dać sobie odpocząć. Mimo to, chodził wzdłuż granic także i w pojedynkę, czując potrzebę by zostać sam na sam ze swoimi myślami od czasu do czasu. I choć już wiedział, że Księżycowe Jezioro coś do niego czuje, choć doskonale wiedział, że nie miał sobie równych, to za każdym razem gdy przechodził obok wichrowej granicy odczuwał niepokój i swego rodzaju... lęk? Zdawał sobie sprawę z tego, że kotka będzie musiała wyjaśnić ze swoim „przyjacielem” całą te sytuację, więc liczył się z tym, że mógłby ją tu kiedyś spotkać, ale nie chciał. Denerwowało go samo wyobrażenie jej sobie przy kimś, kogo nie znał. Przy obcym kocurze, który dodatkowo coś do niej czuł. Był... zazdrosny.
Ponadto, niespecjalnie widziało mu się także poznawać ów delikwenta, nawet jeśli ten nic mu nie zrobił. Skra nie wiedział nawet jak on wyglądał, nie znał jego imienia. Wiedział jednak, że pragnął on Jezioro i mógłby wykorzystać ich obecną sytuację, jego niezdecydowanie. Ale on po prostu chciał mieć pewność.
Jak dotąd udawało mu się ominąć konfrontacji z jakimkolwiek wichrowym samcem, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Jego złocistym oczom ukazała się sylwetka nieznajomego kocura, a on nie wiedział jak się zachować. Nie chciał nikogo poznawać, chciał iść dalej. Dlaczego więc się zatrzymał i zaczął czesać swoje długie futro? Aż tak zależało mu na dobrej prezencji? Przecież... to nawet nie musiał być on.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dreptał spokojnie przed siebie, przez chwilę zapominając o wszystkim. Jego puszysta kita bujała się na boki, a pysk również delikatnie się rozglądał na boki. Miał już w sumie wracać do obozu, powoli się zbierać. Miał w końcu trening do przeprowadzenia, nawet jeśli to miała być tylko sesja powtórzeniowa materiał. Zawsze to było coś.
Powoli kierował się w stronę drogi powrotnej, dopóki nie zobaczył jakiegoś ciemnego kształtu na granicy. Który ot tak po prostu stał, a zaraz zaczął się doprowadzać do jakiegoś porządku z futrem. Rysi Pomruk stanął również jak wryty w ziemię, a swój błękitny wzrok ulokował prosto w owym, prawdopodobnie kocurze, który no, stał. Ot tak, po prostu.
Jego puchata kita zaczęła delikatnie smyrać trawę na klanowych terenach, a sam bury point zmarszczył nos i brwi. Kocur otrzepał długie kryzę z jakichkolwiek śmieci, po czym głęboko odetchnął. Nie zamierzał się odzywać to drugiego kota, jeśli on nie wykaże jakichkolwiek chęci porozmawiania z nim, ale też nie zamierzał uciekać w stronę obozu, bo o nie, jakiś kot na granicy.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy spojrzenia dwóch kocurów się spojrzały, Skrzące Słowo poczuł się nieswojo. W normalnych warunkach, gdyby bury kocur nie spojrzał w kierunku syna Mysiego Kroku, nie przyszłoby mu przez myśl, żeby się odezwać. Jednak teraz, kiedy ich oczy się napotkały i oczywistym było, że oboje wiedzą o swojej obecności, rzeczny wojownik czuł się zobowiązany do odezwania się - w końcu tego wymagało od niego dobre wychowanie, aby się przywitać z napotkanym kotem. Walczył jednak ze sobą, wyjątkowo nie chcąc tego robić w tym przypadku. Nie mógł mieć pewności, że jest to przyjaciel Jeziora, nawet gdyby nim był, to nie zdawałby sobie z tego sprawy, bo nie znał jego imienia, a mimo to... obawiał się tego w pewien sposób i chciał konfrontacji uniknąć. W końcu jednak się przełamał. Nie mógł być uprzedzony do całego klanu przez jednego osobnika. Mama nie byłaby dumna.
— Witaj — przywitał się, doczesując ostatnie kosmyki na piersi. — Nazywam się Skrzące Słowo, a ty? — przedstawił się, tak jak kultura tego wymagała. Zrobił pierwszy krok, już nie było odwrotu. Może nie będzie tak źle?
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No więc, zobaczyli się. Żadne z nich nie zamierzało się odezwać czy ruszyć z miejsca, dopóki Skra faktycznie się nie odezwał. Wtedy też i Rysiek jakby odkuty z kamienia skinął mu łbem w przywitaniu. Nie mniej jednak zaraz też i bury się przestawił, na co Pomruk delikatnie strzepnął końcówką ogona. O proszę... jak los ich złączył. Mimo wszystko, nie ważne jak się starał, Jezioro gdzieś była. Chyba dopiero śmierć go uwolni od tego nieszczęśliwego domina zdarzeń. No cóż, tej na razie nie planował, chciał dożyć starości, sam czy z kotem którego kiedyś pokocha u boku. Rysi Pomruk zbliżył się do granicy, jako, że stanął trochę dalej, aby nie musieć podnosić głosu, aby słyszeć i widzieć wszystko dokładnie.
- Rysi Pomruk, miło mi ciebie w takim razie poznać - mruknął w odpowiedzi, skupiając wszystkie zmysły na rzeczniaku przed nim. Przez chwilę walczył z ochotą wyłania wszystkiego, albo chociażby cząstki, ale... nie było w tym sensu. Nie mógł obwiniać Skry za to, że Jezioro ulokowała w nim swoje uczucie, nie mógł obwiniać Jezioro za to, jakimi uczuciami darzyła Skrę. Mógł winić tylko siebie, za to jakimś skończonym kretynem był.
Nie mogąc się jednak powstrzymać cicho prychnął sam do siebie. Odsunął się o krok od kocura, aby mieć go całego w kadrze. Nie mógł mu niczego ująć, a Jezioro miała gust. No i potwierdziło się wszystko, o czym myślał. Że jest lepszy. W każdym calu. Gdzie tylko nie spojrzał na kocura mógł uznać, że jest lepszy. Finalnie jednak błyszczący, niebieski wzrok trafił na pysk starszego wojownika. Pomruk odchrząknął szybko, po czym otworzył pyszczek.
- Hm. Czyli... Jak mniemam, to o tobie mówiła - rzucił, mrużąc delikatnie ślepia. Nie zamierzał wyjawić sekretu Jezioro, bo mimo tego, że wyszło między nimi jak wyszło, to nadal coś jej obiecywał. Postara się, przynajmniej. Pewnie Skrzące Słowo jest również inteligentniejszy od niego, więc nie będzie dla burego problemem, aby go przejrzeć na wylot. Zapewne.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Ze wzajemnością — odpowiedział, choć jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, że wcale nie będzie tak miło się poznać. Ani jeden, ani drugi nie będzie tak uważać. To znaczy, Rysi Pomruk już doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Skrzące Słowo potrzebował jeszcze chwili, by do tego dotrzeć.
Widział, jak kocur go mierzy wzrokiem, jak go obserwuje. Początkowo myślał, że może widzi w nim potencjalne zagrożenie, jednak im dłużej to trwało, tym dłużej był zaniepokojony tym, że mógł trafić na kocura... gustującego w innych kocurach i wyjątkowo wpadł mu w oko. To byłoby chyba jeszcze gorsze, niż napotkanie tego przyjaciela Księżycowego Jeziora, ale, heh, no nie zgadniecie.
Kolejne słowa kocura w pełni rozjaśniły rzecznemu wojownikowi zaistniałą sytuację. W jego głowie zaświeciła się żółta lampka, jednak pomimo tego, nie odzywał się, nie dawał po sobie poznać, że to spotkanie jest mu wyjątkowo nie na łapę. Nie musiał szczególnie grać, wyraz jego pyska świadczył o zdziwieniu, jednak nie z powodu wypowiedzianych słów, a zrządzenia losu, jakim okazała się być ta konfrontacja.
— Kto? Jeśli mogę spytać, oczywiście. Znasz kogoś z klanu Rzeki? — zapytał, udając zaskoczonego. Oczywistym było, że wiedział, o kogo chodziło. Nie było innej opcji.
Problem był jednak taki, że wichrzak, choć zdecydowanie mniej umięśniony od niego, miał sporo blizn, które z pewnością przypadły Jeziorku do gustu. Ugh. Sama ta myśl go niesamowicie irytowała.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pomruk delikatnie strzepnął uchem na słowa Skry. To się zaraz okaże, czy ze wzajemnością, a młody wojownik w to wątpił. Mimo wszystko, jak bardzo by nie chciał, podchodził do burego dość sceptycznie. Może to i lepiej? Będzie się trzymał dalej od granic z Rzeką, a i na przyszłe życie będzie miał nauczkę, co by się do kotów z innych Klanów nie przymilać.
Rysi Pomruk się krzywo uśmiechnął, a raczej drgnął kącikiem pyska i postarał się go podnieść ku górze. Niby chciał myśleć, że ten mistyczny Skra to jakiś chuderlak jest z matową sierścią, no ale ten mistyczny kocur stał przed nim i, na Gwiezdnych, masywny, a mięśnie to chyba pazurem były robione. Nawet jeśli wichrzak był wysoki i czuł się dość pewnie w swoim Klanie, to teraz mógł się przyrównać do kociaka niżeli doświadczonego wojownika.
Na pytanie Skrzącego Słowa zmarszczył brwi, jednak skinął łbem ostatecznie. No cóż. Mimo wszystko.
- Owszem. Znam. Wojowniczkę, mianowaną przed Zgromadzeniem... na które niestety nie mogłem się udać - mruknął w odpowiedzi, wbijając oczy w pysk wojownika. Point czuł w kościach, że rozmowa ta będzie trwała długo, albo też się zakończy nagle i niespodziewanie. Kto go tam wiedział.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po słowach Rysiego Pomruku, sprawa była oczywista. Księżycowe Jezioro była jedyną wojowniczką mianowaną przed zgromadzeniem i coś postawie wichrzaka zdradzało synowi Mysiego Kroku, że myślą o tej samej kotce. Point kochał się w pstrej kotce, a ona musiała mu mówić o swoich uczuciach względem Skry, co by wyjaśniało tę gęstą atmosferę między ich dwójką. Bury wojownik nie chciał jednak się kłócić, ani nic z tych rzeczy. Również było mu niekomfortowo, również nie przepadał za nieznajomym tylko ze względu na przyjaciółkę i... zazdrość? Chyba to dobre określenie. Ale skoro ich drogi się skrzyżowały, to z pewnością nie był to przypadek i coś było na rzeczy. Może ma się tutaj czegoś dowiedzieć? Może to tutaj rozwiąże się zagadka jego uczuć do córy Świetlikowego Zagajnika? Jedno było pewne - Przodkowie z pewnością mieli jakiś cel ściągając ich dwóch w to miejsce.
— Przykro mi — odpowiedział po dłuższej przerwie. Nie było to do końca szczere. W głębi serca cieszył się z tego, że Jezioro nie weszła w związek z kimś spoza z klanu, zakładając, że to oczywiście tylko o to chodziło. Czuł jednak współczucie dla nieznajomego. Widział jak przyjaciółka znosi... nawet nie odrzucenie, co zawieszenie w niepewności. Odrzucenie musiało być o wiele cięższe. — Kochasz ją, prawda? — zapytał, choć doskonale znał odpowiedź. I nie chciał jej słyszeć głośno. Z jakiegoś powodu jednak... zapytał. Sam nie wiedział dlaczego.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nos młodszego kocura zadrgał na boki, jakoby był faktycznie z zającami spokrewniony. Natomiast słysząc słowa Skry delikatnie otworzył ślepia, kompletnie nie spodziewając się takich słów. Zaraz jednak wzruszył ramionami, zdając sobie sprawę, że to pewnie o nieobecność na zgromadzeniu chodziło.
- Bywa. Miałem równie ciekawe zajęcie, jak pilnowanie obozu - odparł z delikatną ironią w głosie, spoglądając na bok na trawę. Pilnował z Migoczącym Światłem obozu, dzięki czemu sobie nie podobał, a porozmawiał chociażby z czarnym wojownikiem. Pierwszym instynktem na kolejne słowa Skrzącego Słowa było cofnięcie uszu do tyłu. Zaraz jednak Pomruk pokręcił głową na boki. W pierwszej chwili miał ochotę odpowiedzieć proste "tak", w porę się jednak opanował. Nawet jeśli nadal w nim siedział zalążek uczuć wobec rzecznej wojowniczki, to nie miał prawa tego wszystkiego czuć.
- Nawet jeśli odpowiedź brzmiałaby twierdząco nie miałoby to znaczenia - mruknął w odpowiedzi, z cichym żalem w głosie. Jezioro chciała tylko poznać przyjaciela, a on się nadawał do tego jak lis. Odchrząknął zaraz. - Za uczucie się jednak nie winię, bo tymi kierować się nie da. Czy bolało ją? - zapytał się z troską, spoglądając na Skrę. Wiedział doskonale, że pyta się kocura, w którym to Księżycowe Jezioro ulokowała swoje uczucia, a też chyba ta dwójka była blisko. No, chyba. A jeśli nie, to wyjdzie na kołka, ale to nie jest żadna nowość.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zrozumieli się w tej kwestii, jednak nie zamierzał wyprowadzać wojownika z błędu. Ten temat prawdopodobnie i tak był dla niego do granic możliwości nieprzyjemny. Zresztą, dla Skry również. Odparł jedynie krótkie "rozumiem" i skupił się na dalszej rozmowie, która, cóż, zapowiadała się na jeszcze cięższą niż przedtem.
Nawet jeśli odpowiedź brzmiałaby twierdząco nie miałoby to znaczenia. Oczywiście, że by miało. Ma nadal. Syn Mysiego Kroku nie musiał jednak ciągnąć wichrzaka za język bo, cóż, było widać gołym okiem, że w dalszym ciągu Księżycowe Jezioro zajmuje w jego sercu specjalne miejsce. I Skrę to irytowało. Nie podobało mu się to. Nie było tego jednak po nim widać, sprawnie wszystko w sobie dusił. Wybuch złości do niczego dobrego nie doprowadzi.
— Zależy o co pytasz. Wydawała się być szczerze zaskoczona twoimi uczuciami. I było jej przykro, że cię skrzywdził. Boli ją za to moje niezdecydowanie — westchnął, przez chwilę wbijają wzrok złotych ślepi prosto w swoje masywne łapy. Po krótkiej chwili jednak ponownie powrócił do błękitnych ślepi Rysiego Pomruku. — Zależy ci na jej szczęściu, prawda? Czy... czy mógłbym o coś zapytać?
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pierwsze słowa Skry Rysiek tylko cicho westchnął. W sumie nawet nie musiał się pytać o to wojownika z Rzeki, bo podczas rozmowy z nią już to widział. Przysporzył jej cierpienia, a w końcu chciał aby to inaczej wyszło. Teraz wracając do tamtej nocy znowu czuł się okropnie, jakby zimna śmierć miała go pochłonąć. Znowu czuł osłabienie w łapach i przeszywający do samej skóry śnieg. Dziwne, że się nie rozchorował.
- Nie taki cel mój był - odparł spoglądając na swoje łapy. Jedyne co chciał, to zakończyć z nią relacje, będąc przy tym szczery. Chciał inne słowa usłyszeć niż te, co wtedy wypowiedziała. Trochę czasu, trochę czasu, ale na co? W końcu obydwoje wiedzieli, że nie miał przy Skrze szans. Ha, już to wiedział, a teraz kiedy ten stoi przed jego łapami się tylko utwierdził w swoim przekonaniu. Niebieskie ślepka zabłyszczały, a pysk podniósł, aby spojrzeć się na Skrzące Słowo.
- Niepewność? - zapytał się, strzelając uszami, jakby odganiał muchę. Albo nawet kilka. Na kolejne słowa burego skinął tylko łbem. Oczywiście, że mu zależało. Wszystko co jej powiedział, wszystko co robił z myślą o niej, robił też z myślą o jej szczęściu.
- Zależy - powtórzył za nim, marszcząc brwi. Zależało bardzo, może nawet zbyt bardzo. Dlatego gdyby teraz przez jego wyznanie Jezioro miała płakać czy chociażby czuć się źle plułby sobie w brodę. Bo nie takie były jego zamiary. - Oczywiście. Czemu nie - odparł, czując jak jego futro go gryzie, a w łapach zamieszkały mrówki. Chciał uciec do obozu i zaszyć się w legowisku wojowników, aczkolwiek coś go tutaj trzymało. Trzymało i nie pozwalało się ruszyć. Chciał się dowiedzieć jeszcze więcej. Jak się Jezioro czuje, jak się trzyma, czy dostała już swojego pierwszego terminatora?
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— To oczywiste. Była jednak zaskoczona i nie wiedziała jak się zachować. Poprosiłem ją, żeby z tobą jeszcze raz porozmawiała. Na spokojnie. Obiecała że to zrobi, gdy będzie gotowa — odpowiedział. Oh, oczywiście, że nie chciał sprawić jej przykrości zdradzając swoje uczucia. Skrzące Słowo także nie chciał jej krzywdzić, zdradzając swoje. Oboje jednakże osiągnęli wynik odwrotny do zamierzonego. Skrę bolało to o tyle, że w ten sposób chciał jej oszczędzić cierpienia, a wyszło jeszcze gorzej, ugh.
Nie rozwinął myśli o niepewności. Nie chciał się na tyle otwierać przed kotem, który, jakby nie patrzeć, aspirował na partnera jego przyjaciółki. Kotki, która była dla niego jednym z ważniejszych kotów w życiu. Mimo to, czuł że mają wspólny cel. Że im obu zależy na jej szczęściu, że pomimo swoich uczuć Rysi Pomruk nie będzie działał na jego niekorzyść. Gdyby tak miało być, przodkowie by ich tu nie przysłali, nie dopuściliby do tego spotkania, prawda?
— Po czym poznałeś, że to miłość? — zapytał, powtarzając pytanie, które zadał Gęsiopióremu. Odpowiedź brata jednak nie była do końca satysfakcjonująca, nie do końca mu pomogła poukładać ten bajzel, który znajdował się w jego głowie. Z Pożarem i Gorzką Łapą też nie chciał poruszać tego tematu. Biały brat miał rodzinę, którą musiał się zająć (czego Skrzące Słowo mu zazdrościł, tak swoją drogą), bury z kolei sam nie pozbierał się do końca po Białej Burzy, ale nie chce o tym z nikim rozmawiać, więc wplątywanie go w miłosne problemy jest po prostu nie na miejscu, a Goryczka... była jaka była. Może to więc wichrowy wojownik będzie tym, który rozjaśni największemu z synów Mysiego Kroku czym jest miłość? — Czy jeśli bym ci powiedział... jak się przy niej czuję, byłbyś w stanie mi powiedzieć, czy to to? — zapytał jeszcze. Domyslał się, że kocur miał pełne prawo, żeby odmówić, żeby nie chcieć tego słuchać, ale... Skra bał się, że to wszystko było chwilowe zauroczenie, które wmówił sobie w momencie, w którym Jezioro powiedziała mu o swoich uczuciach. A on nie chciał czegoś na chwilę. Chciał partnerki n a całe zycie, partnerki, z którą założy rodzinę i z którą dożyje szczęśliwej starości.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur pokręcił głową na boki, cicho na to wzdychając. Przez dłuższą chwilę milczał, jakby nad czymś myślał. Zaraz jednak wojownik otworzył pysk.
- Zdaje mi się, że ta rozmowa jedynie przysporzy jej cierpienia - mruknął, kładąc po sobie uszyska. Zmarszczył brwi, po chwili jednak rozluźniając pyszczek. Ale się postara, aby zadała tego cierpienia jak najmniej, albo w ogóle. Jeśli tylko jakoś to ją ma pocieszyć czy poprawić uczucia. Wzruszył finalnie jednak barkami. - Ale skoro tak ma być, to będę czekał - dodał jeszcze, spoglądając na swoje łapki. Te to zaczęły mrowić, a poduszki boleć, jakby były w nich ciernie.
Kolejne pytanie Skrzącego Słowa wybiło młodszego z równowagi. Wojownik spojrzał prosto na rzeczniaka, a jedna jego brew powędrowała ku górze. Przez chwilę point próbował coś z siebie wydusić, po czym w końcu otworzył pysk.
- Czy nie powinieneś zadawać takiego pytania kotom ze swojego Klanu? - zapytał się w końcu, spoglądając na burego. Zaraz się jednak zamyślił i podniósł rękę, aby przejechać poduszkami sobie po pyszczku. Była to trudna rozmowa, a mimo wszystko podczas niej sobie się otwierali. Czy zarówno Skra jak i Ryś nie mieli się komu lepszemu się wyżalić, że sobie nawzajem rozmawiali o takich tematach?
- Nie ma jednej odpowiedzi. Nie da się poznać, że jakieś uczucie to miłość - odparł w końcu, mrużąc oczy. Patrzył się prosto na pysk Skry, obserwując jego reakcję. Dodatkowo, każde kolejne słowo, które wypadało z ust rzecznego wojownika, zaskakiwało młodzika. Ryś się tylko krzywo uśmiechnął.
- Prosisz o wiele, jesteś tego świadom? Równie dobrze mógłbym skłamać na swoją korzyść, jednak nie jestem kotem o sercu lisim. A na co mi też korzyść. Mów więc. Zobaczę, czy bardziej usłyszę, co mogę powiedzieć - chciał w końcu szczęścia Księżycowego Jeziora, a jeśli związek ze Skrzącym Słowem miał się do tego przyczynić... przeżyje. Jakoś.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Każdy zasługuje na godne traktowanie i szczerą rozmowę. Z tego co wiem, Księżycowe Jezioro zachowała się nie do końca w porządku — odpowiedział. Cokolwiek by się nie działo, kotka była winna Rysiowi przeprosiny. Nie zachowała się do końca w porządku i, nawet jeśli dla nich obu będzie to ciężka rozmowa, z czystego szacunku należało to zakończyć jak dorośli. Nawet jeśli Skrzące Słowo był bardzo przeciwny ich ponownemu spotkaniu, to wiedział, że jest to właściwe zachowanie i tak właśnie należało postąpić. Po prostu.
— A czy ty nie powinieneś lokować swoich uczuć w kimś ze swojego klanu? — odparł, unosząc brew. Uszczypliwość za uszczypliwość. Nie czuł się zobowiązany do tłumaczenia dlaczego akurat jego o to spytał. Bracia mieli po prostu swoje problemy, a siostra... nie była najlepszą osobą na tego typu pogawędki. Po prostu. Oczywiście, kochał Gorzką Łapę, tak jak i braci, ale wiedział, że była ona nieco specyficzna i tylko by wywracała oczami, słysząc o jego problemach. Taka po prostu była.
Odpowiedź na pytanie niespecjalnie satysfakcjonowała Skrzące Słowo, jak można się było domyślić, na całe szczęście Rysi Pomruk zgodził się mu pomóc, mimo wszystko.
To było... na swoj sposób dziwne. Oboje widocznie za soba nie przepadali, byli o siebie zazdrośni, a mimo to rozmawiali ze sobą w taki sposób. Bury nie mógł tego do końca zrozumieć, ale wiedząc, że wichrzakowi zależy na tym samym, czuł, że w pewien sposób może mu zaufać. W tej kwestii, oczywiście.
— Zależy ci na jej szczęściu. Nie zrobiłbyś niczego, co sprawiłoby jej ból, a oboje wiemy, jakie są jej uczucia — odpowiedział. Nie podejrzewał Rysia o potencjalny przekręt. Wydawał się na to... zbyt miękki. Sam fakt, że bez najmniejszego problemu, czy zająknięcia przyznał się, że nadal ją kocha, że zależu mu na jej szczęściu. To o czymś świadczyło.
Odchrząknął i spojrzał w niebo, jakby szukając w nim odpowiedzi. Wziął głęboki oddech.
— Od zawsze byliśmy przyjaciółmi. Odkąd była kociakiem. Dlatego... kiedy zaczęła dorastać i pięknieć, wmawiałem sobie, że nie powinienem tak na nią patrzeć, bo to przecież ona. Ta zadająca dużo pytań kotka z kociarni. Kiedy powiedziała, że ma przyjaciela, innego niż ja, poczułem... ukłucie? Że nie jestem już tylko ja, że mogłaby spędzać czas z kimś innym w taki sposób, w jaki robiła to ze mną. Kiedy powiedziała mi co czuje, w pewien sposób uderzyło mnie to, że nie jest już kociakiem, że jest już dorosłą kocicą, wojowniczką, którą sam wypuściłem spod skrzydeł. Zacząłem odczuwać potrzebę, żeby zachowywać się w stosunku do niej inaczej, każdy uścisk był inny niż... przed jej wyznaniem. Jej zapach, jej głos, jej obecność... To wszystko mnie uspokaja. Ale nie jestem pewien tego wszystkiego. Dlaczego zacząłem to zauważać dopiero po tym, jak przyznała się do swoich uczuć? — skończył monolog. Wcześniej nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że sam blokował swoje uczucia, mając poczucie, że to po prostu niewłaściwe. Dopiero w momencie, w którym zrozumiał, że Księżycowe Jezioro jest już dorosła i to w porządku, pozwolił sobie na odblokowanie tego. Było to jednak działanie na tyle podświadome, że... cóż, nie miał o tym pojęcia. Nie zdawała sobie sprawy z tego, od jak dawna kotka była dla niego wyjątkowa.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Zależy co przez to masz na myśli. Chociaż na pewno odpowiedź jej zadała mi więcej bólu niż zwykłe odrzucenie - odparł spokojnym głosem, przymykając delikatnie oczy na uderzenie serca. Spojrzał w końcu na Skrzące Słowo, a na jego kolejne zdanie wojownik z Wichru tylko rozbawiony poruszał wibrysami. Może i nie odpowiadał na swoje uczucia, ale w końcu mógł się powstrzymać przed wychodzeniem na tereny niczyje.
- Słuszna uwaga - odpowiedział starszemu krzywo się przy tym uśmiechając. Odetchnął nosem i obserwował dalej rzecznego kocura. Czuł, że odpowiedź dotycząca owego tajemniczego uczucia nie usatysfakcjonowała burego. Dlatego niebieskooki westchnął i spojrzał na niebo. Przez chwilę się zamyślił, aby przywołać do głowy każde spotkanie z Jezioro. Po krótkiej chwili opuścił łeb i spojrzał na łapy Skry.
- Bo miłość nie jest taka czarno-biała, Skrzące Słowo. Dlatego też nie ma odpowiedzi, jednej definicji. Trudno jej to znaleźć, bo każdy czuje ją inaczej. Widzisz, przy każdym spotkaniu z nią, a przynajmniej wtedy, kiedy moje uczucie wobec niej zaczęło się kreować, czułem się, jakbym zobaczył kota z Gwiezdnego Klanu. Wędrowałem po granicach prawie śpiąc mając nadzieję, że ją spotkam i będę mógł z nią znowu porozmawiać. Albo chociażby ją zobaczyć, że jest cała, zdrowa, bezpieczna. Biegłem w stronę Czterech Drzew, nawet wymęczony, mając tylko nadzieję, że ją zobaczę. A gdy jej nie było, czułem się jak wyschnięta roślina. Nie spałem w nocy, bo myślałem o niej - przerwał, marszcząc brwi. Za dużo mówił. Nie powinien tyle mówić. Westchnął jednak. - Po jednej z nieprzespanych nocy pomyślałem, że to zauroczenie. I miałem nadzieję, że minie, bo wiedziałem doskonale, że nie powinienem tego czuć. Tylko, że zauroczenie mijają. A gdy ja długo jej nie widziałem, czułem się, jakbym od obiegu pór niczego nie jadł. Czułem, że mogę porzucić Klan, tylko po to, aby się spotykać z nią, mógłbym nawet zawrócić i wbić się do Klanu Rzeki, gdyby tylko mi pozwolono. I nawet gdyby się na mnie patrzyli spode łba, nie miałbym tego za złe. Bo miałbym ją obok. Czułem, że gdybym musiał oddałbym za nią wszystko co mam, razem ze swoim życiem. A to wszystko dla niej. Rozumiesz? - zapytał się, spoglądając błyszczącymi z żalu ślepiami na Skrę. Zakończył swój monolog i finalnie ze świstem nabrał zimnego powietrza w nozdrza.
- Poznałem po tym, że nie spałem w nocy, bo myślałem o niej, że pragnąłem przy niej być w każdej chwili, aby móc ją obronić, aby jeśli będzie taka potrzeba wytrzeć poliki z łez. Poznałem po tym, że oddałbym za nią swoje własne życie, za cenę tego jej. Po tym, że za każdym razem jak ją widziałem byłem szczęśliwy, nie ważne co by się działo w domu, czułem ciepło, które rozpływało się po całym moim ciele i mogło nagrzać nawet w najsurowszą Porę Nagich Drzew. Po tym, że poświęciłbym wszystko, gdybym tylko musiał, że poszedłbym za nią wszędzie - mimo wszystko Rysi Pomruk mówił spokojnie, a ogon delikatnie przejeżdżał po ziemi koło jego łap. Kocur zamilkł, spoglądając na rozmówcę, a później na swoje łapy. Wiedział, że nie powinien tego wszystkiego czuć, a jednak nadal jakiś zalążek w środku pozostał. I znowu krzyczał o obecność, chociażby chwilową, pstrokatej koteczki z Rzeki. Tylko, że teraz wojownik wiedział jak to zdławić.
Na kolejne słowa Skry skinął delikatnie łbem, musiał mu przyznać z bólem rację. Nie zrobiły jej krzywdy, nawet jeśli chodziło tutaj o doradzenie wojownikowi z Rzeki co ten czuje i w ogóle wszystkie te sprawy.
- Masz mnie - mruknął tylko w odpowiedzi, znowu drgając delikatnie wibrysami na pyszczku. Wysłuchał finalnie jednak monologu burego, dokładnie tego obserwując. Zabolał go delikatnie fakt, że Jezioro określiła go w rozmowie ze Skrą "przyjacielem". I nie w sensie, że powinna powiedzieć coś więcej, a to, że uważała go za przyjaciela, a on spaprał sprawę po całej linii. Kiedy Skra w końcu skończył, Rysi Pomruk utknął wzrok w trawie przed jego łapami. Przez dłuższą chwilę siedział cicho, po czym odetchnął.
- Po kolei. To uczucie ukłucia, to zazdrość. Wiesz, kot nie jest prawie niczego pewien. Pewne są tylko Pory i śmierć. A tym bardziej coś tak zmiennego jak uczucia, nigdy nie możemy być tego pewni - mruknął, zastanawiając się nad tym, czy mówi w ogóle z jakimś sensem. Po chwili spojrzał na Skrę. - Byłeś... "ślepy". Nie odbierz tego źle, nie chodzi mi o obrazę. Po prostu miałeś zasłonięte inne spojrzenie na nią. Nie widziałeś innej drogi, tylko jedną, według Skry przed jej wyznania, właściwą drogę. Kiedy ci wyznała uczucia zacząłeś widzieć więcej. Więcej ścieżek, więcej tego, jak może się los potoczyć. A przez to, twoje uczucia zaczynały się mieszać powstało to, co teraz czujesz - "i u kogo się radzisz" dodał w myśli rozbawiony ową sytuacją. - Rozumiesz mniej więcej o co mi chodzi? Na przykład, powiedz mi, tak z łapą na sercu, no już - Rysi Pomruk podniósł łapkę, aby machnąć nią kilka razy, aby rzeczniak faktycznie podniósł swoją łapę i położył ją na swojej klatce piersiowej. Prawie jak na pasowaniu pierwszoklasisty. Point wyprostował się przy tym, żeby było tak oficjalnie.
- Powiedz mi szczerze. Czy byłbyś w stanie oddać za nią życie? - zapytał się, patrząc się prosto w złote ślepia wojownika. Przy okazji też tak może sprawdzić czy faktycznie nieszczęśliwa wybranka jego serca będzie bezpieczna i radosna przy Skrze. Ale to taki dodatek.
≡ podobno w Rzymie napadało gradu aż po kolana ≡
w Japonii wiśnie zakwitły o dwie pory roku wcześniej
a ja tęsknię a ja tęsknię a ja ciągle tęsknię
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wysłuchał monologu Rysiego Pomruku, zastanawiając się, czy chociaż w połowie miał to, co on. Sytuacja była co prawda trochę inna, bo, cóż, byli w jednym klanie i spotkania nie były takie rzadkie, jednak za każdym razem, gdy do nich dochodziło, Skrzące Słowo czuł się... sobą? Był szczęśliwy i przy nikim innym nie odnotował takich uczuć, emocji i tak dobrego samopoczucia jak przy Księżycowym Jeziorze. Zdarzało mu się miewać problemy ze snem, kiedy nie rozmawiali dłuższy czas. Męczyło go to i starał się wtedy ją złapać jak najszybciej i pogadać. O czymkolwiek. Czasami zdarzały mu się także... sny. Z nią w roli głównej. Z nimi. Jednak to też miało miejsce dopiero wtedy, gdy ta wyznała mu jego uczucia. Dopiero wtedy zaczął zauważać... więcej. Zdecydowanie więcej. I zaczął czuć o wiele więcej. Nie, pozwolił sobie czuć i widziec więcej.
Czuł, że to, o czym mówi Rysi Pomruk pokrywa się trochę z tym, co działo się u niego w głowie, ale w nieco mniejszym stopniu. Czy to dlatego, że mógł ją kochac, ale mniej? A może tęsknota nie doskwierała mu aż tak właśnie dlatego, że byli w jednym klanie?
Kolejne słowa wichrowego wojownika uderzyły go z siłą podwójną, bo... cóż, było w nich trochę sensu. Było to możliwe, że tak właśnie było. Czy to jednak oznaczało, że te potencjalne drogi sobie wymyślił? Że tak naprawdę to co czuje jest wymysłem jego wyobraźni? A może dopiero pozwolił sobie myśleć o różnych opcjach? Ugh.
— Oczywiście, że tak — odparł bez zawahania. Tak jak za braci, tak jak za siostrę. Jak za każdego innego w klanie. Ale za nią oddałby życie nie tylko z poczucia obowiązku i przynależności do klanu. Jej było bliżej... do rodziny. Tak czuł. Powoli to wszystko zaczynało mieć sens. Skrzące Słowo powoli zaczynał rozumieć to, co w ostatnim czasie siedziało w jego głowie i chciał o tym jak najszybciej porozmawiać z przyjaciółką, ale najpierw wolał oczekac na ostateczny werdykt od kogoś, kto miał w tym nieco większe doświadczenie. Bo może jednak źle coś interpretował?
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości