Logo Artemidy
Wydeptane Ścieżki
- Znam i takich! Pewnie same siebie też nie trawią, ale ciężko im to przed sobą przyznać. - Lekko zachichotała zabawną reakcję rudego i dodaną przed nią wzmiankę, że dwie wojowniczki są we własnym klanie raczej nielubiane. Ah, to nic złego! To znaczy, zdarza się. Pewnie za jej czasów w Cieniu również były koty, za którą reszta małego społeczeństwa nie przepadała. Mogłaby sobie dać łapę uciąć, pomimo tego, że nie potrafiłaby wymienić żadnego, konkretnego przypadku. Zbyt wiele czasu minęło, za dużo się wydarzyło... A nigdy nie była personą przesadnie pamiętną. Prawdą jest, że momentami też, wręcz starała się wyrzucić część swojej przeszłości z głowy. To były czasy, gdy zwątpiła w powrót do klanu. Ale nie z wyboru, raczej z przymusu. Długa, nieciekawa historia. Niewarta tego, by ktokolwiek poznał choćby jej skrawek.
- No wiem, wiem. Mówiłam przecież, że ciężko zrozumieć! Ale nie lekceważ ich tylko z powodu kalendarza. Poza tym są bardzo przebiegli i niebezpieczni. Potrafią, na przykład, władać ogniem. Widzisz tą łysą dupę? Myślisz, że zrobiłoby to jakieś zwierzę? - W sumie to... Mogłoby, zapewne. Jakieś większy drapieżnik byłby w stanie wyrwać jej ogon... Ale raczej żaden nie dałby rady spalić jej części zadu. Tego dokonać mógł tylko człowiek. Nie bezpośrednio co prawda, ale... I tak. Winny to winny. Nie wiadomo jak zachowaliby się dwaj gówniarze, gdyby jednak wiedzieli, że w budynku znajduje się banda kotów. Nie każdego to rusza.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Z pewnością! Nie lubię takich sztyyywniaaakóóóów, ty jesteś fajna! Jak masz na imię? Czekaj, CHCĘ ZGADNĄĆ! - Podreptał łapkami w miejscu, przyjrzał jej się dokładniej i spróbował szczęścia. - GRUSZKA! Nie, eee, K...KWIATEK! Nie to głupie, nie pasuje. Może... eeee.... ku-..ra.... nie nie nie. Podaj pierwszą literę. - Poprosił pięknie przez wyszczerzone ząbki.
Pokazała mu... dupę. Tak po prostu. W biały dzień. Ale miała rację, nikt normalny by tego nie zrobił. - ALE SUP-... znaczy, oj. - Chciał skomplementować bliznę jaką ta posiadała, ale poczuł, że chyba nie wypada? Szkoda, że nie pomyślał o tym zanim zaczął zdanie. - Nie widziałem nigdy ognia na żywo, ale słyszałem, że może zjeść cały las i zniszczyć wszystko czego dotknie. I zabić. To... to ma zęby? - No, Lis nie był zbyt mądry.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ś... - Zdążyła tylko otworzyć usta i wypowiedzieć zaledwie pierwszą literę swojego imienia. Zaraz po tym natychmiast się zamknęła, gdyż rudzielec z ogromną ekscytacją oświadczył, że zamierza odgadnąć jej imię... No i cóż, nie można ukrywać, że szylkretce ten pomysł spodobał się równie mocno! Na poharatanej mordce pojawił się radosny uśmiech, a bródka lekko się uniosła. Skoro kocur tak jej się przyglądał to musiała się dobrze ustawić! Z tego lepszego profilu, rzecz jasna! - Gruszka? Skąd ci się wzięła Gruszka? Ja wiem, że jestem całkiem gruba, ale chyba nie aż tak! - Bo na ten poziom otyłości jeszcze nigdy nie udało jej się wskoczyć. Nawet, gdy na osiedlu przez pewien czas miała prawie że nieograniczony dostęp do jedzenia. - Kwiatek to by w sumie pasował! Kwiatek, kwiatuszek. Taka mała jestem i ładna. - Ale nie żeby się chwaliła, czy coś! Słowa wypowiedziany były w geście żartu... Choć Ślimaczek nie wątpiła, że jest w nich trochę prawdy. - No dobrze. Pierwsza litera to... Ś! I jeśli ci to jakoś pomoże, na pewno już kiedyś widziałeś to... Coś. - No, tutaj to by wpadła! Mało brakowało, a użyłaby stwierdzenia, które od razu przywiodłoby mu na myśl zwierzę, od którego pochodzi jej imię. Czujność popłaca!
- Nie, nie! Że super to też może być! Według mnie wygląda szpetnie, ale są koty, które uważają blizny za oznakę bycia kozakiem i w ogóle. To znaczy, wiesz, siła i groźny wygląd, o! Bo na ogół jak mnie widzą to się boją, ale przecież nie ma czego. Na ogół nie gryzę. - Wyszczerzyła białe kiełki, znów pozwalając sobie na żarty. Zupełnie jakby atmosfera nie była wystarczająco luźna. No! Jak widać może być jeszcze luźniejsza! - Nie ma zębów. On ogólnie nie ma... Hm, nie jest istotą. Nie ma ciała, o! To jest bardziej takie eeee... Zjawisko! Jak deszcz albo śnieg. No, a z tym zniszczeniem to masz rację. Ale nie chcę cię straszyć, ani nic! Las jest... Myślę, że bezpieczny. Dwunożni na ogół tutaj nie łażą. Jeśli mają robić jakieś dziwne akcje to raczej na swoich terenach. Ogon straciłam właśnie przez pożar, bo jakimś gówniarzom zachciało się bawić ogniem w budynku. - Wyjaśniła, krzywiąc się z obrzydzeniem na wspomnienie o tamtym feralnym dniu. Miała sporo szczęścia, że udało jej się w porę uciec z ognistej pułapki... I że została odratowana, pomimo ciężkich ran, których się nabawiła.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Pppfffff, a może chodziło mi o twoje żółte oko? Jak żółta gruszka! - Lubił patrzeć innym kotom w oczy, bo każde były inne. Ta kotka była jednego pozbawiona, ale przez to nie była gorsza. Wyróżniała się tym! Tak jak ta... Donośna Gwiazda. Znaczy Krzyk. Donośny Krzyk. - Tak dokładnie. Ładna! Bardzo. - Skinął jej głową energicznie. Nie miał problemu z tym, żeby się z tym zgodzić, skoro nie widział w niej nic brzydkiego. - Blizny są... No nie wiem. Może musiałbym jakąś zdobyć to bym wtedy rozumiał, ale w sumie czy nie lepsze jest wyjście z niebezpiecznej sytuacji właśnie bez szwanku? Zamiast z blizną. - Pokazywało, że kot nie dał się dotknąć. To było bardziej niesamowite niż "wszyscy patrzecie - mam ranę, oberwałem".
- Oo rozumiem... A znasz jeszcze jakieś ciekawe rzeczy dwunogów? Tych "ludzi"? Mega to ciekawe. - Był gotowy na kolejną dawkę wiedzy. Uznał to za niesamowicie intrygującą sprawę i na terenie klanu nie dowie się takich rzeczy, bo i od kogo?
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No proszę! Cóż to za kreatywna postać postanowiła ją zaczepić! Była pod wrażeniem, bo uważała się za kogoś o nieszablonowym myśleniu i oryginalnej wyobraźni, ale mimo to, nie spojrzałaby na tę kwestię od tej samej strony, co rudzielec. Pozytywnie ją zaskoczył, nawet na moment pozwoliła temu zaskoczeniu pojawić się na twarzy. Szerzej rozwarła powieki, a usta lekko się otworzyły. I ten zdziwiony wyraz był z nią dopóki nie zabrała się za odpowiedź. Bo nie wypada zbyt długo milczeć, gdy przed sobą ma się kogoś tak ciekawego!
- Kreatywnie, no tu mnie masz! Ale nie gruszka, w każdym razie. Ślimaczek! Tak mam na imię. - Zdradziła w końcu, najwidoczniej zapominając, że miała tego nie robić i pozwolić Wichrzakowi zgadnąć. No trudno! O tym błędzie szybko się zorientowała, ale nie chciała dać po sobie poznać, że popełniła jakąś gafę. Liczyła, że rozmówca się nie zorientuje i... Jakoś to będzie. Byleby nie wyszło niezręcznie!
A komplement skwitowała uśmiechem i teatralnym ukłonem. Jej przechwałka sprzed chwili była żartem, ale zielonooki chyba tak tego nie odebrał. Wydawał się brzmieć szczerze, poważnie... No! Zrobiło jej się jeszcze bardziej miło. Nieczęsto nadarza się okazja do otrzymania komplementu! Nie w jej przypadku, bynajmniej.
- To też ciekawe podejście. Ale wiesz, osobiście to ja mam to głęboko pod ogonem. Blizny... Po prostu są. Znaczy wiesz, naturalna rzecz. Nie związana z męstwem albo przeciwnie, słabością. Prędzej czy później każdy jakąś szramę zdobędzie, bo z tym się wiąże dzikie życie. Nawet cholerny, mały zając może ci zrobić krzywdę. - Bo wszystko, co żyje w lesie, ma coś czym może się bronić. W przeciwnym razie byłoby niesprawiedliwie. Chociaż... I tak już jest, bo pazury czy kły niektórych zwierząt potrafią być naprawdę ogromne i zabójcze. Inne za to... Są zdecydowanie mniej imponujące. Czy można to nazwać równowagą?
Zapytana o inne, ciekawe rzeczy musiała się chwilkę zastanowić. No, szczerze mówiąc to całkiem sporo tego jest! W końcu spędziła w otoczeniu dwunożnych całe dwa obiegi pór. W tym czasie widziała tyle, że część rzeczy na pewno odeszło dawno w niepamięć.
- Hmmm... Dużo znam! Mieszkałam obok tych szkodników zapewne dłużej niż żyje Twoja matka, więc gdybym miała ci o tym wszystkim opowiedzieć, pewnie siedzielibyśmy tu aż do zimy. Pory Nagich Drzew, znaczy się! No i widzisz, już się dowiedziałeś kolejnej, nowej rzeczy! - Wyszło tak naturalnie. To znaczy, te wszystkie dziwne i nieznane przez leśne koty słowa, dla Ślimaczek były językiem, do którego przywykła i używa go na co dzień. Potem trzeba wszystko tłumaczyć, ale... To nic! Zawsze robiła to z takim samym entuzjazmem. - Śmieszna sprawa w sumie, teraz mi się przypomniało... ALE! - Zatrzymała się praktycznie w ostatniej chwili, mało brakowało, a mogła nieźle się wkopać! - Ile ty masz w ogóle księżyców, co? Bo to wiesz, sprawy dla dorosłych! Nie zamierzam nikogo demoralizować. - Powinna dowiedzieć się w pierwszej kolejności.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ślimaczek? Ale super. Ale chyba nie jesteś taka wolna jak ślimaki, nie? Bo w sumie to raczej ruszasz się normalnie. - Zadał pytanie, przekręcając nieco łebek na boki, a potem doszedł do faktu, że przecież... - Chociaż w sumie ja nie jestem lis i nie jestem groźny, a mam na imię Lis! Znaczy teraz to Roześmiana Łapa. Widać chyba nie? Hehe. - Wyszczerzył ząbki radośnie, pokazując jej sens swojego imienia.
- Nooo może i tak. ja w sumie mam gdzieś blizny, w sensie... ani to super ani to żałosne. Po prostu są, tak jak mówisz. Jest jak jest. - Nie miał żadnej dorosłej, dojrzałej opinii na ten temat. Blizny były... nie rodziłeś się z nimi, tylko nabywałeś, ale tak jak Ślimaczek powiedziała, to nawet królik może taką szramę zrobić i wtedy to trochę bardziej żałosne, niż fajowe, a przecież nikt nie będzie się chwalić, że to w starciu z królikiem!
- Zima? uu, a jak nazywa się reszta? - Niesamowite, że te dwunogi musiały mieć swoje własne nazwy na to wszystko i Ślimaczek z taka łatwością wyłapywała ich słowa. I rozumiała znaczenie. Był pełen podziwu dla kotki. - Ja... no mam, em. 20. - Hehe.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Energicznie pokręciła głową. No, wolna to ona zdecydowanie nie jest. Wręcz przeciwnie! Aktywna i wesoła z niej istotka, czyli zdecydowane przeciwieństwo flegmatycznych i nudnych ślimaków. Nie miała pojęcia skąd wzięło się jej imię... Tak właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiała. Dlaczego nie pomyślała o tym, by odpowiedzi szukać u samego źródła? Miała wiele okazji, by zapytać ojca o to ojca... Cóż. Najwidoczniej w dzieciństwie miała inne priorytety. Ale teraz w sumie też ma. W końcu nie od dziś wiadomo, że imiona są dla niej rzeczą niezwykle zbędną i nieważną. Nie mają większego znaczenia, gdy jesteś samotnikiem żyjącym na własną łapę. Twym towarzyszem jest wyłącznie własny cień, a napotkane na drodze koty na ogół widzisz pierwszy i ostatni raz.
- Roześmiana to ci nawet pasuje. Ale Lis też!! Przecież jesteś rudy, tak jak lisy właśnie. Widziałeś kiedyś w ogóle lisa? - Zapytała, bo... Mógł w sumie nie zdawać sobie sprawy ze swojego podobieństwa do tego przebiegłego drapieżnika. W końcu młody z niego kot. Pewnie dopiero posmakuje prawdziwego, dzikiego życia. Chociaż... Ślimaczek życzyła mu raczej, by jak najdłużej żył w przekonaniu, że życie jest piękne, a świat nie tak groźny, jaki jest rzeczywiście. Sama myślała w ten sposób w jego wieku... A nawet i dłużej. O wiele dłużej.
Podpytana o pozostałe pory roku, a konkretniej, o ich ludzkie nazwy, odpowiedziała praktycznie od razu. Nie musiała się zastanawiać, w końcu przywykła do używania właśnie tych form. Krótsze są i jakieś takie... Przyjemniejsze w wymowie.
- Wiosna, lato, jesień. Idąc kolejno, Pora Kwitnących Liści... Czy tam drzew. Potem Pora Zielonych Liści... Albo drzew! Cholera, nie pamiętam. I na końcu Pora Opadających Liści. Tu akurat jestem pewna. - Wszystko brzmi na tyle podobnie, że mogła pomieszać, zważywszy na to, że dawno tych nazw nie słyszała. A to przecież nic ważnego. - Dwadzieścia, mówisz? No! Bardzo w to wątpię, dałabym ci co najwyżej... Szesnaście. Albo i nawet mniej. Ale to wciąż wystarczająco. - Stwierdziła z uśmiechem, a potem nachyliła się, tak jakby zdradzała rudzielcowi właśnie największy sekret. - No więc, ludzie generalnie są meeeeega dziwni. Wiesz, że lubią zbierać... Wiesz, no... Jaja! Samcze jaja, te z tyłu. Na pewno wiesz co mam na myśli! Ucinają je, ale nie wiem co potem z nimi robią. Może to za karę? Sprawdzona informacja, słyszałam od kota, który padł ofiarą właśnie takiego przedsięwzięcia. Książe się nazywał. Jego ludzie któregoś dnia wzięli go do weterynarza, to taki medyk, wiesz, dla kotów, ale człowiek. Nie był w stanie opowiedzieć mi za dużo, bo to wszystko się działo kiedy SPAŁ. Coś mu wstrzyknęli i zasnął, a gdy się obudził to już nie miał swoich kul. I to podobno jest dość powszechne! Słyszałam nawet, że łapią uliczniaków i im też to robią, a potem wypuszczają. Mega dziwne, co nie? - Wdzięczna była, że się o tym w porę dowiedziała. W przeciwnym razie pewnie i ją by chwycili... A z takim wielkim zaufaniem do wszystkiego i wszystkich nie byłoby z tym większego problemu.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dzięki! Tak osobiście to nie. A są duże? Ty widziałaś? - Była starsza i pewnie mądrzejsza i zapewne bardziej doświadczona również. Co jak co, ale jego pytanie mogło wydawać się wręcz śmieszne. To chyba oczywiste, że widziała! On znał je tylko z teorii i trochę bał się poznać osobiście.
- Wiosna, lato, jesień, zima? Krótkie bardzo. Fajnie brzmią. Podoba mi się jesień. - Tyle się od niej nauczył, będzie mógł sprzedać innym tak ciekawą wiedzę... może powinien jednak usiąść z jakimś kociakiem i podzielić się tym, czego się dowiedział? Takie kociaki najlepiej docenią wiedzę, która nie jest ot tak dostępna.
Ale kolejnej informacji ZDECYDOWANIE NIE POWINIEN przekazywać kociętom. I trochę zdurniał. I trochę żałował, że jednak skłamał z wiekiem. Zrobił duże oczy na jej słowa. Samcze jaja? Są? Odcinane? Nie ma ich? Są zabierane? Mimowolnie chciał spojrzeć na swój dół, ale trochę zastygnął w miejscu. Mało co go dziwiło i mroziło, ale ta informacja to była... wow. To była dopiero wiedza. - Dzięki, teraz jestem pewny, że.... że zdecydowanie nigdy nie dam się złapać dwunogom... i... i niektórzy z nimi żyją bo chcą? Serio? - Był mega zdziwiony, że ktoś mógłby chcieć wybrać takie życie... taki los nie mieścił mu się w głowie. To musiało być dziwne, co było z tymi kotami nie tak??? I dwunożnymi??? Kopią kalendarz, umierają i ucinają... no?
- A ten Książe... to twój kolega? I co to w ogóle jest Książe? To jakaś roślina? - pewnie znów jakiś wytwór wysokich drapieżników! Masakra!
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dwukrotnie pokiwała głową, najpierw w odpowiedzi na pierwsze pytanie, a potem na drugie. Zrobiła to z uśmiechem na twarzy, dziwną satysfakcją... Której uzasadnić nie potrafiła. Bo to nie tak, że czuła się lepsza przez swoje większe doświadczenie życiowe. To byłoby głupie, bo przecież różnica wieku między nimi jest jest pewnie kilkukrotna. Nic więc dziwnego, że rudzielec, w przeciwieństwie do niej, nie widział świata praktycznie w ogóle. Dopiero go poznaje. Ona już ma to za sobą. Czasy świetności minęły bezpowrotnie, aż się łezka w oku kręci!
- Widziałam. I nawet udało mi się raz jednego zabić! Zostawił po sobie ślad, co prawda, ale nic wielkiego. Ledwo widać. - A mówiąc to, wskazała łbem na bliznę na prawej łopatce. Bliznę, która... Tak właściwie nie była drobną, słabo widoczną rysą, tak jak to określiła. Łysy ślad znacznie przebijał się spomiędzy krótkiego, kolorowego futra. Był wystarczająco duży i długi, by móc go zobaczyć. Może nie na pierwszy rzut oka, ale zerknięcie w to miejsce na ogół wystarcza.
- Ano. Przyzwyczaiłam się do używania właśnie ich. Te wasze są takie... Nieprzyjemnie skomplikowane. No i brzmią mega podobnie, sam słyszałeś chwilę temu, że łatwo się pomylić. Szczególnie, jeśli się dawno ich nie słyszało. - Przyznała, zgodnie z prawdą oczywiście. Nie zdradziła jednak nic więcej, wszystkie zbędne informacje wciąż kryła głęboko w sobie. Nie widziała powodu, by przyznawać się do swojego pochodzenia. To raczej nie jest temat, który chciałaby w tej chwili rozwijać.
Zaskoczenie rudzielca, ten wielki szok i przerażenie na jego twarzy, sprawiły, że Ślimaczek zarechotała głośno. No! I właśnie takiej reakcji się spodziewała. Sama była równie zdziwiona, gdy usłyszała o tym pierwszy raz. Poruszenie nie opuszczało jej ciała przez kilka następnych wschodów słońca! Musiała naprawdę się wysilić, by móc zaakceptować tę informację. Mózg nie chciał przetwarzać, ciężko było wierzyć w coś tak absurdalnego.
- Serio! Powaleni jacyś, co nie? Jeszcze jedzą takie małe, brązowe kulki, co niby smakują jak mięso. W mojej opinii, niezbyt. Są suche i twarde, wyglądają jak królicze bobki. A oni to żrą na okrągło i w dodatku dobrowolnie. - Karma nigdy nie miała prawa stanąć obok prawdziwego, dzikiego mięsa. Ślimaczek wiedziała na ten temat wystarczająco, by móc sobie wyrobić solidną opinię. Taką, której nikt nie jest w stanie zmienić. Nawet najbardziej przekonujący pieszczoch. - A Książe to żaden kolega. Nie trzymam z pieszczochami. Z uliczniakami w sumie też nie. Generalnie niezbyt ufam kotom na osiedlu. Ciężko jest, bo to bardzo szemrane miejsce. Całkowicie odmienne. - Jej głos stał się nieco bardziej poważny. Słowa były przestrogą, nietrudno się domyślić. - W każdym razie, Księcia spotkałam kilka razy. Lubił wymykać się swoim właścicielom. Może właśnie dlatego go ukarali. Opowiedział mi w ramach ostrzeżenia, tak myślę. Chłop tak bardzo się tym wszystkim przejął, że zaczepiał losowe koty, by im powiedzieć. Wydaje mi się, że kompletnie oszalał. Nic dziwnego, to chyba dość traumatyczne. - Doszła do szybkiego wniosku, ale hej! To nie były wszystkie pytania, które zostały jej zadane! - A jego imię pochodzi od... Cóż. Ciężko powiedzieć. To znaczy, nie wiem jak wyjaśnić ci to tak, byś zrozumiał. Książe to taki przywódca dwunożnych... Ma księżniczkę, koronę i tron... No i mieszka w zamku! I wiem jeszcze, że kiedyś było ich na świecie dużo. Teraz mają jakieś inne nazwy na swoich liderów, ale nie znam żadnych szczegółów.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- I przeżyłaś? Wow. Chciałbym, żebyś mnie uczyła - bez obrazy dla Sosnowego Szmeru oczywiście, ale ta kocica wydawała się być doświadczona z cztery razy bardziej od Sosny - i może wtedy bym coś w końcu dobrze zapamiętał... i mógł zabić lisa! - Może głupio brzmiało, bo sam miał tak na imię, ale ciekawiło go jak by taka walka wyglądała.
- No ja może nie będę próbował ich mówić, bo pokręcę. Te co powiedziałaś faktycznie fajniejsze. - Zgodził się z nią bez zająknięcia. Proste, szybkie, łatwe. Nawet on je zapamiętał.
- Ble, brzmi niesmacznie. - Wyciągnął język i pomachał nim na boki. Fuj fuj fuj. Królicze bobki. - A to nie mieszkasz tam? Tylko tu? Może chciałabyś dołączyć do klanu? - Spytał luźno, niekoniecznie zapraszając ją, bo takiej mocy nie miał, ale ciekawiło go, czemu po prostu nie dołączy do jakiegoś klanu. Mieli aż cztery! I był pewny, że w Wichrze z pewnością by ją przyjęto. No bo innych przyjmowano.
- Czyli książę to taki i przywódca i ma swoją księżniczkę... czyli taki przywódca i jego partnerka...? I mają... to coś, co wymieniłaś, to pewnie jest coś super. Wow. - Układał sobie wszystko w głowie. - Ło, ale się zagadałem! Muszę wracać! Obiecałem nie wychodzić na długo. Śliiimaaak myślisz, że się jeszcze spotkamy? Fajna jesteś! - Dopytał znajomą, po czym gdy ta odpowiedziała, pożegnał się i ruszył do obozu. Czyli tak jakby znalazł ślimaka, którego szukał, hehe.


//zt
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah, a cóż to za komplementy! Ślimaczek uśmiechnęła się szeroko, a zaraz po tym pokłoniła się teatralnie. Poczuła się niezwykle doceniona, to takie miłe! Jak dawno miała okazję słyszeć podobne słowa?
- Na pewno zabijesz, ale wszystko z czasem! Teraz taki lis to byłby pewnie z dwa razy większy od ciebie...! Cierpliwości, młody. - To było... Pewnego rodzaju ostrzeżenie. Nie chciałaby przecież mieć nikogo na sumieniu! Po tej rozmowie... Cóż, rudzielec mógł wpaść na jakiś głupi pomysł. Jeśli tak, to oby Wicher dobrze pilnował swoich terminatorów!
Propozycja dołączenia do klanu... Zaskoczyła ją. Ale na pewno nie tak bardzo, jak za pierwszym razem. Bo prawdą jest, że już wcześniej ktoś pytał o to samo. Co ważniejsze, również był to terminator i również członek Klanu Wichru. To... W sumie trochę podejrzane. Albo przynajmniej niepokojące. Skoro Wichrzacy proponują samotnikom dołączenie do swojej bandy... To chyba musi się u nich dziać całkiem nieciekawie! Ale czy gorzej niż w Cieniu?
- Nie mieszkam tam. Tutaj też nie. W zasadzie to... Nie mam stałego domu. Podróżuje sobie tu i tam... Zależy gdzie mi się akurat zachce iść. Ale teraz siedzę przy takim dużym jeziorze za Grzmiącą Ścieżką. - Nie musiała tego mówić, pewnie zrobiła to pod wpływem chwili. Nie miało to dla niej jednak większego znaczenia. - No i dzięki za zaproszenie, ale muszę je odrzucić. Po co wam w Wichrze taka stara, rozgadana jędza! - Żartowała, choć może i skrawek prawdy gdzieś tam w jej słowach był. Nie jej oceniać, mogła się tylko głośno zaśmiać, by rozładować atmosferę. W przeciwnym razie mogłoby wyjść niezręcznie.
Pokiwała energicznie głową, na wnioski młodzika dotyczące książąt i księżniczek. Chyba jej się udało i wyjaśniła wszystko dość logicznie. W przeciwnym razie pytań byłoby więcej.
- Nie wiem, czy się spotkamy. Może. Oby! Los jest przewrotny, a życie zaskakuje. - Gdyby postawiła na szczerość, zapewne od razu wypaliłaby, że raczej nie. Bo w tej kwestii to jest akurat niezmienna. Nieważne gdzie i kogo spotka, zawsze jest przekonana, że już nigdy więcej na tego kota nie trafi. Świat jest przecież zbyt duży, a ona lubi przenosić się w jego najdalsze zakątki. - Trzymaj się i leć, żeby cię nie zamknęli w tym obozie! - Za karę, rzecz jasna. Takie młode koty prawdopodobnie nie mogą znikać na zbyt długo. Ale kto wie.
Nie czekała, aż rudzielec się oddali. Gdy tylko się z nim pożegnała, chwyciła ponownie swe poroże i ruszyła w dalszą drogę. To będzie długa wycieczka.

/zt
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Biegła ile sił w łapach, wyobrażając sobie uciekającego przed nią zająca. Piszczka była już bardzo blisko, wręcz na wyciągnięcie łapy, ale szylkretka chciała mieć pewność, że skacząc na pewno ją przygwoździ do ziemi. Jeszcze z cztery susy, trzy, dwa, jeden, wystrzeliła jak kamień spod nóg samochodu... I jest! Zaorała pazurami o łysą ziemię kawałek za granicą klanu, triumfalnie sycząc na wyimaginowanego zająca, zanim ostatecznie zakończyła jego żywot jednym ugryzieniem. Cóż za wspaniałe polowanie, aż żal, że nie odbywało się w obozie, gdzie każdy mógł podziwiać jej umiejętności łowcy. Zaśmiała się w głos na tę myśl i klapnęła na tyłek, zabierając się za czyszczenie pazurów z piasku i oddychając ciężko. Trening na dziś można było uznać za zakończony.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxOdys chadzał sobie tu i tam, pamiętając tylko, by nie przekraczać bariery zapachowej - już się zdążył dowiedzieć, że te całe... Klany nie lubią, gdy wchodzi się na ich terytoria. Lubił się kręcić przy granicach, bo zawsze istniała szansa na wyłapanie kogoś do pogawędki. Kiedy więc usłyszał głośne susy z niedaleka, uśmiechnął się, mając nadzieję, że ktoś zechce być jego towarzystwem na najbliższe minuty. Stanął jednak jak wryty, gdy zobaczył długą, kolorową kocicę goniącą za zającem. Za nic w świecie nie chciał jej zepsuć polowania, więc zamienił się w kamień, stając w absolutnym bezruchu. Nie oddychał nawet, żeby nic jej tu nie zepsuć! Oglądał, jak wbija kły w żyjątko, a te pada nieżywe w jej łapach. To zawsze robiło wrażenie, pomimo, że Odys sam robił to codziennie - mimo wszystko przyglądać się polowaniu z tak bliska jeszcze chyba nie miał okazji. Stał jak wryty, otwierając jedynie pysk by coś powiedzieć, ale jakoś żaden dźwięk nie wydostał się wraz z tym gestem. Cholera!
[Obrazek: 3R6AiPq.png]
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
255
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Wyczyściła łapy i uspokoiła odrobinę oddech, zanim poczuła na sobie czyjś wzrok. O tej porze to mógł być patrol, albo ktoś samotnie wybrał się na poszukiwanie piszczek, więc spojrzała za siebie, w stronę terenów klanu. Nikogo. Uniosła brwi. Może to jakiś ptak ją obserwował? Obróciła się z powrotem i już miała uznać, że tylko jej się wydawało, ale pomarańczowe oczy zatrzymały się na moment na rudej plamie między suchymi trawami. A jednak! O rany, czy ona widziała jak się bawi w polowanie? Dorosła kotka, a biega po terenach jak kocię, goniąc za wyimaginowanym zającem. Zastygła w miejscu z lekko wysuniętym językiem.
  — Cześć! — Rzuciła niepewnie, chowając przy okazji język. — Ładne futerko! Takie nietypowe. — Nie widziała jeszcze nikogo z takimi pręgami. Bardziej kółeczkami niż pręgami. Fascynująca rzecz, jej zdaniem. I dobry temat żeby odciągnąć uwagę od siebie, i tego co przed chwilą robiła. Zanim czyściła sobie łapy, rzecz jasna.
  Zawiał chłodny wiatr, przynosząc ze sobą zapach przybysza. Gdyby Szlak znała koncept dyfuzji, uznałaby teraz, że spotyka drugiego kocura na granicy z tegoż właśnie powodu. W Wichrze było ich za mało, więc napływali z zewnątrz, to jasne. Proste wytłumaczenie dlaczego spotkała aż dwa różne przy tej samej granicy, i to prawie w tym samym miejscu. Czy ten tutaj też zezuje na ich chwasty? Na cha- chabzie? Chabazie? Minęło tyle czasu, że kremowy rozmył się w jej pamięci, poza jego wielkimi uszami, ładnym futerkiem i tym sposobem mówienia.
//wygaszona
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może przeszli się kawałek dalej, ale nie wynikało to jedynie z oporów cynamona przed zbliżeniem się do Wichrowej granicy. A raczej niechęci – liczył, że nie spotka żadnej bliższej mordki, z którą wypadałoby porozmawiać. Dobrze mu się istniało w Wichrowej świadomości jedynie jako jedno z imion zaginionych wojowników. Niknące z każdym kolejnym księżycem.
To przede wszystkim pogoda nie sprzyjała czekaniu w miejscu. Nie chciał odstawić zakatarzonego dzieciaka, więc wypatrując patrolu dalej powoli maszerowali. Dopiero teraz, gdy czekali na przybycie szanownej władzy, wypadało im trzymać się jednego obszaru. Ośmiornica... powinien dać radę, nie był kruchym patyczkiem, miał tę warstwę izolującą przed chłodem. Gdyby miał do niej jeszcze puchatą sierść to już w ogóle byłby stworzony do takich klimatów, ale mogło być gorzej. Technicznie był w lepszym położeniu niż oriental.
– Czekamy teraz aż ktoś przyjdzie ciebie zidentyfikować, tamta dwójka zdawała się ciebie nie kojarzyć. – tyle dobrego, że Czarny Koń kojarzyła orientala i negocjacje z nią o audiencję u władzy przebiegły pomyślnie. A raczej audiencję u medyka, bo Orion nie chciał spotkać Roziskrzonej Gwiazdy. Ani Donośnego Krzyku, chociaż ją by może, może, przeżył. Szylkretka zgodziła się skoczyć po kogoś z kadry medycznej i nie paplać w obozie o tym, że go spotkała (nie ufał jej z tym w pełni), za obietnicę spotkania w inny dzień i przegadania gdzie go wyniosło.
Jak to dobrze, że plotki były konikiem Czarnego Konia i zapowiedź grubszej historii przypomniała jej o właściwych priorytetach. A co jej powie, gdy się spotkają – jeszcze nie wiedział, ale na pewno zadba o fajerwerki.
– Masz plan co takiego powiesz? – zapytał w trakcie czekania, chcąc jakkolwiek przygotować Ośmiornicę na to spotkanie.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości