Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
I usłyszał w końcu! Usłyszał kroki z góry i już był pewny, że to ta sama ciemna kotka, która go wychowywała i zostawiła na chwilę samego. Ale ujrzał czyiś inny pysk i przylgnął do ściany dziury, w której się znajdował. Usłyszał jednak słowo "skarbie". A było ono dość znajome, gdyż tak właśnie nazywała go jego mama. Nigdy nie powiedziała do niego jakimś konkretnym imieniem, tylko wymyślała różne określenia. Wielu z nich kocię nie było w stanie zapamiętać, a że praktycznie ciągle je zmieniała i często używała jedynie określenia skarbie, kochanie i malutki to właśnie to uznawał on za swoje nazewnictwo. Skąd miał niby wiedzieć, że używała ich w kompletnie innym kontekście?
Większa od niego, ale zgrabna łapa przybliżyła się do wejścia nory i mały wyobraził sobie jak owa łapa go zgniata albo pożera. Zamiast tego jednak pysk dużo starszej od niego kotki przybliżył się do niego i złapał go za kark nim zdążył w ogóle pisknąć, więc postanowił dać upust emocjom po tym fakcie i to wtedy wydobył z siebie owy dźwięk.
Lądując na ziemi, o dziwo w jednym kawałku, bo to przecież nie był nikt znajomy, osoba przedstawiła się. Określenie "Lawendowa" brzmiało dla niego bardzo przyjemnie i od razu się odstresował. Lubił takie słowa! Nie kojarzyły się z niczym złym i można było ich śmiało używać.
Wtem jednak po jego rozmyślaniu doszedł do faktu, że przecież kotka spytała go o imię. Mógł więc od razu odpowiedzieć z pełną dumą - Skalb! I... i k-oanie - mając oczywiście na myśli tamte trzy określenia. Zaraz rzucił jeszcze trzecim - Maly! - by dopełnić informacje i tamta mogła zweryfikować jak młody się zwie.
Gdy owinęła go swoim ogonem zapewne poczuła, że kociak jest zimny. W norze zdecydowanie nie panowała najwyższa temperatura, a takie małe gniotki musiały przecież mieć czasem zapewniane trochę ciepła.
Księżyce: 148
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Życia: 1
Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawenda uważnie przyjrzała się kociakowi. Był taki uroczy, aż niebieskiej kotce serce się krajało, że był sam w tej ohydnej norze. Biedaczek. Córka Mknącego Ptaka na pierwsze słowo przytaknęła głową. Uważała, że Skarb to bardzo ładne imię, ale jak się po zaledwie uderzeniu serca okazało, miał również drugie, najprawdopodobniej Kochanie i nawet trzecie- Mały. Lawenda zdała sobie sprawę, że kociak nie ma w ogóle miana albo jego matka rzadko je używała stosując inne określenia. Wychodzi na to, że musi nadać mu nowe. Zanim jednak to zrobi musi z nim porozmawiać. Po owinięciu kocurka ogonem nie miała wątpliwości, że siedział samiusieńki w norze od dłuższego czasu. Był zimny i niewykluczone, że otarł się o przeziębienie lub jeszcze się ono rozwinie. - Czy bardzo długo nie ma twojej mamy? Może wiesz dokąd poszła?- zapytała łagodnym tonem głosu i przytuliła do swojej piersi kocurka, aby go ogrzać. Następnie rozejrzała się dookoła czy może na horyzoncie nie widać jakiegoś kota.
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Jej ogon mimo, że chudziutki, był ciepły. Malec dzięki niewielkiemu ciałku mógł to z łatwością wykryć, a on - nie ukrywajmy - ciepłe miejsca bardzo lubił. W tej mroźnej dziurze nie czuł się zbyt swojo i cieszył się w jakiś sposób, że już go tam nie ma. Mógł teraz podziwiać wiosenne widoki. Kiedy go wyjęła, zauważył też, że stracił jakikolwiek zapach swojej matuli z otoczenia. Wcześniej jeszcze dawał radę go wyczuć, ale od jakiś dwóch godzin zapach był tak marny, że teraz już dla jego niewprawionego noska w sumie niewyczuwalny.
- Ama bawi! - Nie wiedział gdzie poszła, ale był pewien, bo w końcu inne możliwości odrzucił, że ta po prostu zostawiła go tam i czeka aż ten rozwiąże zagadkę albo coś takiego. - Aam... Pół... dień? Pół-dień. - Dopowiedział jej szybciutko mimo wszystko, bo w końcu spytała też jak długo jej nie ma. Po chwili zorientował się, że koteczka odebrała mu możliwość pokazania mamie, że jest silny i stanowczy i że przecież dałby radę wspiąć się kiedyś na tą wielką górę, jaką było w sumie zwykłe podłoże. Zrobił lekko naburmuszoną minę, ale dopiero kiedy przytuliła go do piersi, więc nie mogła zauważyć tego momentu. Może to i lepiej, bo kocurek nie chciał sprawić jej przykrości, ale czuł, że musi wydobyć z siebie tą emocję.
Księżyce: 148
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Życia: 1
Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawenda nie była przekonana, co do faktu, że mama kociaka się bawi. Na pewno nie z nim. Domyśliła się, że kocurek jej nieobecność może traktować jak jakąś zabawę, w chowanego czy też inną opartą na wymyślonych przez nich zasadach. Gdy córka Mknącego Ptaka usłyszała, że kotki nie ma pół dnia to nie wiedziała, co począć. Z jednej strony to długo, a z drugiej nie. Jeśli polowała to mogła stracić poczucie czasu i w każdej chwili wróci. Mogło też ją spotkać coś złego i już nigdy jej nie zobaczą. Niebieska kotka biła się z myślami i w końcu podjęła decyzję. - Zabiorę Cię ze sobą do Obozu. Tam jest mnóstwo kotków i wszyscy się Tobą zaopiekują. Ja się Tobą zaopiekuje- powiedziała pogodnie. Następnie wzięła głęboki oddech, aby zrelacjonować dalszy plan działania, aby kocurek nie myślał sobie, że to porwanie albo na siłę chce go odebrać mamie. - W okolicy poluje moja bratanica, Splątany Wąs. Poproszę ją, aby czekała przy norze na wypadek, gdyby twoja mama wróciła- oznajmiła z błyskiem w oczach. Serce zaczęło jej szybko bić. Nie mogła uwierzyć, że właśnie adoptuje kociaka! Tak samo jak jej starsza siostra Lnianego Futerko! Niesamowite uczucie! Oczywiście, z tyłu głowy Lawenda jest świadoma tego, że mama kociaka może wrócić. - Czy to ci odpowiada... Miodku? Nazwę cię Miodek- powiedziała i łzy zebrały się w jej szmaragdowych oczach. Już tyle razy nadawała imiona, ale pierwszy raz może je nadać kociakowi. Splątany Wąs na pewno też będzie poruszona, gdyż tak nazywała się jej córeczka. Powiedzmy, że skoro prawie razem znalazły malca to niech ma imię po jednym dziecku Splątanej.
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Szybko jego zła minka minęła, kiedy kotka zaciekawiła go chęcią zabrania malucha do obozu. Ale, że jego? Właśnie jego? A co z mamą? Przecież ona będzie się martwić! Jednak zachęta w postaci [bi]Tam jest mnóstwo kotków i wszyscy się Tobą zaopiekują[/i] brzmiała bardzo dobrze. Do tego sama ta miła, ładna kotka chciała się nim zaopiekować! Czy mógł tak po prostu odmówić? Rodzice nie nauczyli go, żeby nie rozmawiać z nieznajomymi i nie odchodzić z nimi. I tak właśnie bił się z myślami, ale znał mało słów, więc nie potrafił nawet sam ze sobą w głowie tego właściwie przedyskutować. Uspokoiła go jednak informacja o poczekaniu na jego mamę, więc uznał, że w sumie to czemu by nie poznać tych kotów? Muszą być naprawdę miłe, skoro ona je zna! Wtulił się w jej futerko i mruczał, pokazując tym samym, że chętnie zgadza się na takie postanowienie.
Otworzył szerzej oczy kiedy usłyszał swoje nowe imię. To już... jakieś dwudzieste z kolei. Jednak tak go jeszcze nikt nie nazwał, zatem było wyjątkowe! Był przyzwyczajony do szybkiej zmiany imion i myślał, że to normalna rzecz, że koty tak sobie po prostu zmieniają nazewnictwo kiedy chcą. A to jedno mu się oczywiście bardzo spodobało, bo należało do tych "przyjemnych słów", które po prostu nie mogły kojarzyć się źle. - Laaadneee - odpowiedział jej radośnie i popatrzył w jej szmaragdowe, duże oczyska, śmiesznie unosząc głowę w górę. Musiał się naprawdę postarać, bo jej pysk był dosłownie nad jego malutką główką! Aczkolwiek zrobiły się one jakieś takie dziwnie zaszklone, ale uznał, że to taka normalna kocia reakcja, kiedy komuś jest miło. No bo w końcu ona nie wyglądała na smutną, ani trochę. Gdyby tylko mógł to na pewno teraz podziękowałby jej za troskę, jaką go obdarzyła, ale umiał jeszcze w takie rzeczy.
Księżyce: 148
Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus
Płeć: kotka
Matka: Mknący Ptak
Ojciec: Czyżykowy Głos
Partner: Tonące Słońce
Życia: 1
Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Miodek co prawda nie odpowiedział werbalnie na zadane przez nią pytanie, ale zamruczenie Lawenda uznała za aprobatę. Wszystko zostało postanowione, wracają razem do Obozu. Ale Wichrzaki się zdziwią jak przyprowadzi im nowego kotka! Swoją drogą dobrze, że nie ma Gronostajowego Syku, bo jeszcze zamęczyłby jej maleństwo. Oby w Klanie też nie ujawnił się inny gnębiciel. Może być pewny, że za naruszenie jej Miodka spotka go surowa kara. - Cieszę się, że ci się podoba. Mi bardzo!- oznajmiła i pociągnęła nosem. Następnie z szerokim uśmiechem wpatrywała się w słodziusieńkie oczka kocurka. Nie mogła oderwać od niego wzrok. Już pokochała go całym sercem. Jeśli naprawdę samotniczka się znajdzie to będzie jej ciężko oddać Miodek. - Ruszajmy. Tyle ile dasz radę to pójdziesz, a później Cię poniosę- powiedziała i ruszyła w stronę Obozu. Po chwili spotkali Splątany Wąs, której Lawenda przedstawiła Miodek i zgodnie z obietnicą poleciła jej, aby czekała przy norze na mamę kocurka do momentu, aż przyśle zastępstwo, aby mogła zabrać swoje zdobycze do Obozu. Niebieska kotka również oznajmiła, że koty, które przyśle będą czekać do zmierzchu, a potem rano przyjdzie specjalny patrol. Na noc nie zostawi żadnego kota przy Granicy. Woli nie ryzykować. Zaraz po wkroczeniu do Obozu Lawendowa Gwiazda zwołała Klan i przedstawiła mu Miodek. Opowiedziała, że znalazła go samego w norze oraz poprosiła, aby Bażancie Pióro wraz z Zieloną Stopą udali się do Wydeptanych Ścieżek. Następnie Lawenda wydała werdykt, że dopóki Miodek nie zostanie terminatorem to przenosi się do kociarni. Mogłaby go oddać pod opiekę Zwinnego Strumienia, ale już go tak pokochała, że nikomu go nie odda. Tylko na trening Mysiej Łapy będzie zostawiać Miodek pod opieką innych, no chyba, że Klanowicze będą chcieli się z nim bawić to będzie musiała im na to pozwolić.
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129
Mistrz: Nietoperze Niebo
Płeć: kocur
Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja)
Ojciec: Ciemnooki
Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Pisknął jeszcze dość wysokim głosem jak to młody kotek i ruszył w stronę, w którą poruszyła się ona. Na króciutkich łapkach gnał do przodu, raz po raz potykając się o jakieś większe gałązki czy zachwycał się spadającymi mu na głowę liśćmi. Nie wiedział co go tam czeka, nie umiał sobie tego nawet wyobrazić, ale wiedział, że z pewnością będzie świetnie. Na widok Splątanego Wąsa mruknął radośnie i otarł się o nią przyjaźnie. Instynktownie też powąchał, a co, nikt mu nie zabroni przecież! I poszli dalej w drogę.
Lawenda na pewno będzie dobrą opiekunką na ten czas. Młody miał oczywiście nadal w głowie, że jego mama wróci, więc nie brał pod uwagi rodzicielstwa Lawendy. Choć oczywistym było, że tak już ta sytuacja zostanie. Prawdopopdobnie tak nawet będzie lepiej dla całej tej samotniczej rodziny.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Polowanie z bratem brzmiało bardzo fajnie. W teorii przynajmniej, bo Iskra nie przewidziała, że ten dalej będzie obrażony. Co prawda nie mogło być aż tak źle skoro się zgodził na wspólne polowanie, ale nie było dobrze, skoro wszystkie podejścia burej do jakiejś dłuższej rozmowy spełzły na niczym.
No trudno. Tyle dobrego, że nie przyszli tutaj rozmawiać i mogła skupić się na głównej misji. Szła ostrożnie wydeptaną ścieżką, tak by nie narobić hałasu i nasłuchiwała dźwięków (najlepiej takich, których źródłem nie był jej brat). Dwukolorowe oczy uważnie lustrowały otoczenie, a ceglasty nos starał się wychwycić zapach jakiegoś soczystego mięska.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Jaśniejący Płomień nie powiedziałby, że jest obrażony. Prędzej - podle zdradzony i zostawiony na pożarcie, a to kompletnie co innego. No ale poznawszy perspektywę siostry nie może mieć tak do końca za złe jej postępowania, zatem stara się jakoś zagłuszyć wewnętrzny, z lekka dramatyczny głos mówiący mu, że na nikim nie może polegać. A co może bardziej zacieśnić rozluźnione więzi niż wspólne polowanie? Co najwyżej wspólny trening, ale tamten etap życia mają już za sobą.
Po księżycach treningu przybranie pozycji łowieckiej nie nastręcza mu żadnych trudności; nie musi specjalnie myśleć o tym, czy głowę i ogon ma na równej linii z grzbietem oraz czy długą sierścią nie jeździ nadmiernie po podłożu. Cichy krok wszedł mu w krew, a patrzenie pod łapy jest nawykiem trzymającym się go nawet poza polowaniami. Wypatruje i nasłuchuje w nadziei, że napotkają ślad zwierzyny bez zbędnego włóczenia się przed pół dnia. Pora jest wczesna, słońce dopiero pojawia się na horyzoncie. Chłodne powietrze dociera do jego nosa, póki co nie niosąc żadnej ciekawej informacji. Oby to prędko uległo zmianie.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Wyglądało na to, że wojowniczka rozpocznie polowanie z dużą dawką szczęścia. Nie musiała długo szukać, usłyszała trzepot skrzydeł, a potem... charakterystyczne gruchanie gołębia, który wylądował na wystającym sponad ziemi korzeniu jednego z drzew, aby następnie zająć się czyszczeniem swoich szarych piór. No proszę, oto była szansa na pierwszy łup tego polowania.
Jaśniejący Płomień również miał szczęście, podobnie, co jego siostra, choć do jego nosa dotarł nieco inny zapach, zapach gryzonia. Nie minęło kilka uderzeń serca, a kilka lisich susów od niego, z jednej z kęp traw wychynęła orzesznica, która wyszła na otwartą przestrzeń. Zajęła się skubaniem świeżych, ledwie wyrośniętych pędów traw, choć co jakiś czas unosiła łepek i lustrowała spojrzeniem okolicę. Kocur musiał być ostrożny, jeśli chciał podejść do niej niezauważony.
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Nie minęło wiele czasu nim do ciemnych uszu doleciał trzepot skrzydeł. Zastrzygła trójkątami i zwróciła łeb w stronę źródła dźwięku. Gołąb. I to blisko ziemi, a nie w koronie drzewa, dzięki Gwiezdnym. Iskra polizała nos, by upewnić się, że wiatr nie zdradzi jej położenia - zamierzała podejść gołąbka od tyłu, skoro czyścił sobie piórka na korzeniu to powinno to być prostsze niż gdyby kręcił się dookoła. Ugięła łapy, ale nie na tyle by ciągnąć kłakami z brzucha po ziemi i obniżyła łeb, tak by wraz z grzbietem i ogonem tworzył jedną linię. Ruszyła powoli w stronę skrzydlatego, uważając na leżące wszędzie gałązki i zeszłoroczne liście. Mimo, że gołąb był raczej pochłonięty toaletą, starała się w razie możliwości trzymać kępek traw i innych kryjówek. A gdy ich nie było - dbała o to by nie robić gwałtownych ruchów i zastygała w bezruchu ilekroć chociaż odniosła wrażenie, że ptak może spoglądać w jej stronę. A gdy była o skok od niego, wybiła się mocno z tylnych łap w stronę korzenia by chwycić nieszczęśnika ostrymi pazurami, żeby jej nie zwiał i by skręcić mu kark, najlepiej jednym ruchem szczęk.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Ogon Jaśniejącego Płomienia podryguje z lekka, kiedy do jego nosa dociera świeża woń gryzonia. Bury zastyga w bezruchu i analizuje kierunek, z którego dochodzi do niego obiecujący zapach. Nie musi czekać długo, w zasadzie nie czeka prawie wcale, a jego oczom ukazuje się orzesznica. Zachowując dbałość o to, by mimo ugiętych łap sierść nie jeździła po ziemi, a ogon z głową stały na równej linii z grzbietem, kocur rozpoczyna powolny proces zakradania do zwierzyny. To wielozadaniowy kot, więc nie pozostaje ślepy na inne aspekty. Pilnuje kierunku wiatru i idzie "pod prąd", natomiast kroki stawia uważnie, pamiętając o oglądaniu się na ziemię i już na tym etapie stara się przenieść ciężar ciała na tylne kończyny. Wycisza oddech. Nie pozwala sobie na lekceważenie wrażliwego gryzonia. Całe to postępowanie ku ofierze wspiera wykorzystywaniem dostępnych mu naturalnych zasłon oraz okazjonalnym zastyganiem w miejscu - wszystko po to, aby mała spryciula możliwie jak najdłużej nie zauważyła obecności łowcy. Zbliżywszy się dostatecznie blisko, wojownik wybija się z tylnych łap i wyskakuje wprost na orzesznicę z bezwzględnym zamiarem pochwycenia jej w wyciągnięte pazury, a kiedy popielicowata stwora już znajdzie się w tej żywej pułapce - odebrania jej życia kłami.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Szczęście bywało bardzo ulotne, mogłoby się zdawać, że wojowniczka miała gołębia praktycznie w garści, jej podejście do niego było sprawne i dokładne, ale... ptak podniósł wzrok i dostrzegł skradającą się w jego stronę kocicę. Zatrzepotał skrzydłami spanikowany, wzniósł się w powietrze z korzenia i odleciał, daleko ponad korony drzew, poza zasięgiem Roziskrzonej Nocy. Szansa przepadła.
Podejście kocura było wręcz idealne, bez żadnych zastrzeżeń. Przez całą drogę, jaką pokonał, nie zwrócił na siebie jakiejkolwiek uwagi orzesznicy, zachowując wszelkie zasady podchodzenia do zwierzyny. Udało mu się natrafić na idealny moment, wyskoczył w jej kierunku w tym samym momencie, w którym orzesznica skubała młode pędy. Nie zdołała uciec, nie było czasu na jakąkolwiek reakcję. Jaśniejący Płomień odebrał jej życie szybko i sprawnie, a złotawo ubarwiony gryzoń wydał z siebie ostatnie tchnienie i zwiotczał w jego szczękach. Brawo
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142
Mistrz: Rysi Pomruk
Płeć: trans kocur
Zaimki: on/jego
Matka: Jodłowa Igła [*]
Ojciec: Czerwony Pazur [*]
Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Fuknęła zirytowana. Już prawie go miała, na co się odwracał? Durne ptaszysko. Trzepnęła jeszcze ogonem i ruszyła dalej. Nie wróci do obozu z pustymi łapami, nie ma na to najmniejszych szans. Przeskoczyła korzeń i truchtała uważnie stawiając łapy, pochylona, by żadne frędzelki nie wystawały ponad trawy starała się dostrzec jakiś interesujący trop, chociaż nie rezygnowała z nasłuchiwania.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Z satysfakcją wymachuje ogonem, przez kilkanaście uderzeń serca trzymając w zaciśniętych szczękach swoją ofiarę i czerpiąc przyjemność z udanego polowania, nim wreszcie decyduje się zakopać ją w wybranym przez siebie, w miarę charakterystycznym miejscu. Orzesznica będzie musiała na niego poczekać, bo taka mała piszczka, nawet jeśli ciesząca, to dla niego zbyt mało. Jaśniejący Płomień potrzebuje czegoś więcej. Zabezpieczywszy gryzonia wyprostowuje się, a powiewająca sierść pomaga mu na nowo ustalić kierunek wiatru. Jak nakazuje sztuka, idzie pod wiatr. Wraca na pozycję odznaczającą się ugiętymi łapami oraz głową i ogonem na równej linii z grzbietem, przy czym nie zapomina o spoglądaniu pod łapy oraz nie jeżdżenie brzuchem po ziemi. Hej, przygodo, poszukiwania ciąg dalszy.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell