Logo Artemidy
Czaple Gniazda
#61
//za zgodą Króliczej :3

- Kiedy tylko wrócę i będziesz miała taką chęć z przyjemnością wybiorę się szukać z tobą ziół. Może znajdziemy coś niecodziennego – powiedział uśmiechając się ciepło, ale poważnie, widać było, że traktuje to jak obietnicę, której nie zamierza złamać ani teraz, ani nigdy. Potem rozprostował łapy, napił się faktycznie wody i odetchnął głęboko, po czym spojrzał na kocicę, która właściwie wydawała się już teraz poddawać. Wciąż powtarzała niczym mantrę to wszystko, co wcześniej i zdawało się, że nie ma żadnego kontaktu z rzeczywistością, on jednak nie zamierzał poddawać się zbyt łatwo. O niego walczono długo, więc teraz on mógł zrobić to dla innego kota, mógł chociaż spróbować, prawda? Zerknął jeszcze na przyszłą medyczkę Klanu Wichru domyślając się, że mimo wszystko czuje chyba ulgę po tym, jak zdjęła ze swoich barków odpowiedzialność za Króliczą, że nie będzie musiała starać się stawiać jej na łapy albo decydować, czy należy ją uśmiercić. To nie były łatwe decyzje.
- Sama mnie oceni, kiedy ją znowu spotkam. Czy tutaj, czy w snach – uznał i skinął łbem Lśniącej, po czym gramoląc się nieco nieudolnie dźwignął dawną członkinię Klanu Cienia i nabrał głęboko powietrza w płuca. Czekała go dość długa droga i prosił Gwiezdny Klan, by po drodze nie spotkały ich żadne nieoczekiwane przygody, potem zaś przeniósł jeszcze raz spojrzenie na białą kotkę, która wciąż stała obok. – Dziękuję ci, że przyszłaś na granicę, jak o to poprosiłem. Na pewno będziesz wspaniałym medykiem. Do zobaczenia, Lśniąca! Obiecuję wrócić w jednym kawałku – zadeklarował po czym odwrócił się i niespiesznie ruszył w drogę ku Siedliskom Koni zastanawiając się, czy podjął słuszną decyzję. Nie miał już właściwie innego wyboru, a porzucać po drodze Króliczej nie zamierzał, tak więc pozostało mu tylko jedno – ahoj przygodo! Przymknął ślepia brnąc przed siebie.

//zt
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
- Z przyjemnością, Toń. Pamiętaj, że zawsze możesz się do mnie zwrócić o pomoc, nie oczekuję od ciebie niczego w zamian - odparłam, delikatnie unosząc kąciki ust w uśmiechu. Obiecał, że wróci, że jeszcze się spotkamy. Pozostało mieć jedynie nadzieję, że w nieco przyjemniejszych i bardziej sprzyjających rozmowie okolicznościach. Trzeba przyznać, że teraz było to bardziej spotkanie... okolicznościowe. Trzeba było szybko sprawdzić co z tą kotką i podjąć decyzję co dalej. Teraz bury kocur musiał ją odnieść do dwunogów tak, jak postanowił i cóż, tyle z rozmowy.
- Masz rację. Gdyby jednak udało ci się z nią porozmawiać, zapytaj o Chmielograba, proszę. Może to głupie, ale potrzebuję o nim kilku informacji, a kto wie, może ona będzie coś wiedziała - poprosiłam. To było głupie. Nie musiała nic wiedzieć o moim ojcu, ale musiałam się chwytać czegokolwiek. A nuż coś słyszała, widziała go, cokolwiek. Potrzebowałam jakiejkolwiek informacji.
- Nie masz za co dziękować. To mój obowiązek, ale dziękuję i będę cię trzymać za słowo. Do zobaczenia! - rzuciłam i odprowadziła kocura wzrokiem. Po paru uderzeniach serca wróciłam do obozu.

zt
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Nie mogła w to uwierzyć. Czy to naprawdę była granica jej klanu? Czy udało jej się dotrzeć do domu, którego tak dawno nie widziała? Czy zaraz zobaczy swoje rodzeństwo i resztę znajomych kotów? Jednak nie mogła sobie ot tak śmiało przekroczyć granicy klanu. Co jeśli trafi na kogoś kto jej nie pozna? Pewnie też pachniała jak dwunogi, przez które została porwana. A co jeśli jeszcze gorszy scenariusz się spełni i nie będą już jej chcieli w klanie!? To by było straszne, wystarczyło jej to przez co musiała przejść, żeby w ogóle znów tu dotrzeć. Co gorsza była wyczerpana długą wędrówką, a przede wszystkim głodna. Nie przejmowała się nadto jedzeniem, po prostu chciała się jak najszybciej znaleźć w miejscu, który mogła nazwać domem. Więc chyba nic złego się nie stanie jak na chwilkę się połozy i odpocznie. Za jakiś czas może znajdzie ją jakiś patrol, a w najgorszym wypadku ją odgonią, prawda? Ulewna przeciągnęła się i powoli opadła na ziemię. Oparła głowę na łapkach i wyczekiwała, aż ktokolwiek ją zauważy.
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Trochę czasu mineło odkąd rozmawiał z Szemrzącą Łapą i Kukułczym Puchem. Od tamtego czasu był bardzo aktywny i starał się sam trenować póki nie znalazł jeszcze Stokrotki do trenowania. Oczywiście dużą część czasu poświęcał też na wypytwywaniu innych kotów o Ulewną Łapę i informacje o niej, jak i starał się wywnioskować coś o jej zaginięciu. Przy okazji treningów i chodzenia na granice by zapamiętywać zapachy różnych klanów, ale także przy szukaniu Ulewnej. Za każdym razem starał się przemierzać inną część lasu, mając nadzieję, że kotka będzie akurat w tej której jeszcze nie przeglądał. Może starsi przeoczyli coś podczas poszukiwań? Nie można było być pewnym. Akurat kiedy kierował się przez średnio znane mu w sumie Czaple Gniazda, wyczuł jakiś zapach, który nie rozpoznawał. Co sprawiło, że się aż cały zjeżył. Ktoś nie z klanu na ich terenach? I nie pachniał klanem rzeki ja Kukułcza Łapa, więc to na pewno nie ktoś, kogo znał. Zaczął się skradać w kierunku przybysza, po czym nagle wyskoczył wołając.
- Kim jesteś i co robisz na terenie klanu Wichru! - spojrzał na kocicę wbijając w nią spojrzenie, a aż otworzył nieco szerzej oczy. Potem je nieco zmrużył i tak stał po czym zapytał zdziwiony niepewnie. - Ulewna? Ulewna Łapa? To Ty?
[Obrazek: image.png]
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Wbrew sprzeciwom Wodospad często obserwowała brata. Patrzyła mu na łapy kiedy tylko mogła, acz robiła to najdyskretniej jak potrafiła, a jeśli dawała się nakryć, to obrzucała kocura oburzonym spojrzeniem i odchodziła w swoją stronę. Od jakiegoś czasu zebrała się na odwagę i zaczęła przyłączać się do patroli granicznych, starając się nie przejmować faktem, że komuś to może nie odpowiadać. Zawzięła się, że pierwsza znajdzie Ulewkę. Że pokaże bratu, jak głupi jest, że uważał ją za kulę od nogi i ignorantkę.
Tego dnia postanowiła bezczelnie śledzić niebieskiego kocura. Kukułcze Łapy mu się zachciało poznawać, tak? To ona też pozna. Zobaczy z kim puszcza się jej brat zamiast szukać siostry. Z kim łaził i rozmawiał w momencie, gdy nie odzywał się do Szemrzącej Łapy i izolował się od reszty rodziny. Podążała za terminatorem w pewnej odległości, kryjąc się pośród śniegów. O tej porze roku posiadała znaczną przewagę nad niebieskofutrym kocurem. Nie pomyliła się w swych podejrzeniach - Sowia Łapa kierował się na granicę, chociaż ta zdecydowanie nie była Rzeczna. Hm. Czyżby jednak faktycznie zamierzał szukać siostry?
Spięła się, gdy nieoczekiwanie brat zaczął sam się skradać. Czyżby coś dostrzegł? Zwierzynę? A może co gorsza samą Wodospad i chciał jej zrobić paskudną niespodziankę? Kotka była bliska prawdy gdyż... niech to diabli, znalazł Ulewkę. Początkowo córka Lodowej Skóry nie zorientowała się z kim rozmawia jej brat, dopiero gdy podkradła się bliżej, kryjąc się na śnieżnym tle, zorientowała się, iż brat zastygł w bezruchu, a przed nim znajduje się śnieżnobiała kotka z błękitnymi oczami, tak bardzo podobna do Wodospad.
Terminatorka Sokolego Cienia podniosła się, a z jej gardła wydobył się nieokreślony wrzask pełen radości, żalu i pretensji. Radości, bo siostra spadła jak z nieba - znalazła się! Żalu, bo zniknęła. I pretensji, gdyż to Sowa ją odnalazł, a nie tak miało być. To Wodospad miała wrócić do obozu, prowadząc siostrę i błyszcząc triumfem, choć teraz straciło to na znaczeniu. Niebieskooka śmignęła w kierunku zaginionej siostry i nie przejmując się jej ewentualnym zmęczeniem, staniem czy obcym zapachem wtuliła się w jej futro, nie zwracając uwagi na Sowę. Ulewa! To naprawdę Ulewka!
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
- S-sowa...? - wyjąkała niepewnie - czy to naprawdę ty? - zapytała pełna wzruszenia.
Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście, pierwszym kotem na jakiego trafiła był jej brat, za którym tak bardzo tęskniła. W dodatku nie została przegoniona jak jakiś obcy. Podniosła się ostatkami sił i już miała wtulić się w brata, gdy nagle jakby kupka krzykliwego śniegu mignęła jej przed nosem, a sekundę po tym wtuliła się w Ulewną. Po pierwszym szoku biała kotka rozpoznała w przybyszce swoją siostrę, Wodospad.
- I jeszcze ty Wodospad? - zapytała już kompletnie zaskoczona swoim nadmiarem szczęścia.
Ulewna Łapa otarła się o bok siostry i nie chcąc pozostawić brata samotnego, wtuliła się również i w niego.
- Nawet nie wiecie jak mi za wami było tęskno - wyszlochała - porwały mnie te straszliwe dwunogi i zmuszały mnie do życia jako ich niewolnik, to było okropne. Nie musiałam polować, ale dostawałam jakąś obrzydliwą papkę, która nawet nie umywa się do zdobyczy, na które polujemy, często rzucano mi dziwne sztywne myszy, które nigdy przede mną nie uciekały, a smakowały jak piach. Ich legowisko było dziwne, pozbawione ziemi, kamieni, roślinności, a wejście blokował wielki kawał drewna, który tylko oni potrafili odsunąć. Dopiero niedawno udało mi się skorzystać z nieuwagi jednego z dwunogów i uciec przez to dziwne przejście - zaczęła dzielić się swoimi losami z rodzeństwem - Nawet nie wiecie jak dobrze znów być w domu. O ile zostanę przyjęta ponownie do klanu - dodała ze zwątpieniem w głosie i opuściła w smutnym geście uszy.
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
- To Ty, to naprawdę Ty! - zawołał wesoło niemal podskakując z radości. Nie mógł uwierzyć wręcz, że wydarzyło się coś tak niebywałego. Jeszcze niedawno wydawałoby się, że powrót Ulewnej Łapy, że jej odnalezienie jest już niemożliwe. Że to tylko jakaś mrzonka, że już na to o wiele za późno. A tu, na przekór wszystkiemu, stał naprzeciw swojej biednej zaginionej siostry. Był z siebie niezwykle dumny, że mimo tego jak się poddał, ogarnął się i zaczął szukać swojej siostry. Przekonał się, że jego nowo wrócona upartość była bardzo jednak przydatna. - Ja też za Tobą tak bardzo się stęskniłem. Co się stało? Gdzie byłaś? - zaczął pytać, dopiero teraz zastanawiając gdzie znikła i co się w sumie z nią stało. Jakim cudem nadal życie? Gdzie spędziła aż tyle księżycy? W tym momencie przyleciała niczym śnieżna wichura biała kotka, jego kolejna siostra. Szemrząca Łapa, kocica do której już nie specjalnie się odzywał i trzymał raczej z daleka. Nie wybaczył jej odrzucenia jak i próby udawania jakby całe poszukiwanie Ulewnej było jej pomysłem i to ona robiła najwięcej. Postanowił ją jednak zignorować tak samo jak ona ignorowała w tym momencie jego. Nie zamierzał się popisywać, że znalazł siostrę jako pierwszy, to było dla niego chyba najmniej ważną rzeczą. W końcu najważniejsze było żeby siostra znalazła się żywa i zdrowa.
- Nie przejmuj się, Malinowa Gwiazda na pewno Cię przyjmie z powrotem! Nie twoja wina, że zostałaś porwana. Jesteś tak samym dzielnym wichrzakiem jak ja, nigdy by Cię nie odrzuciła. Ale jeśli to zrobi, odejdę razem z Tobą. Nie rozdzieli nas nic więcej. - powiedział pewnym głosem wypinając dumnie pierś
[Obrazek: image.png]
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Wodospad nie pozostawała bratu dłużna i kompletnie go ignorowała. Ulewna Łapa trafiła prosto w sam środek konfliktu, biedactwo. Konfliktu, który wybuchnął z jej powodów. Cóż, witaj na łonie rodziny, siostro, czuj się jak w domu.
Słuchała z przejęciem opowiadania białej kotki, która mogłaby być bliźniaczką Szemrzącej gdyby nie jej mikre rozmiary. Aż zadrżała z obrzydzenia i współczucia, gdy usłyszała wszystko. Zamruczała cicho i otarła się mordką o jej policzek. Jak to dobrze, że siostrze udało się uciec... ale jak to się stało, że Ulewną porwały dwunogi? Przecież gdyby weszły na terytorium Klanu Wichru patrole zaraz by ich zauważyły. Czy siostra naprawdę była tak głupia, że wyszła sama poza granice i to jeszcze prosto w łapy dwunogów? Po powrocie do obozu będzie musiała porozmawiać sobie z Ulewną... no właśnie, obóz.
- Mal-linowa Gw-wiazda musi C-cię prz-rzyjąć. Alb-bo w-wujek, jes-stem tego pew-wna - powiedziała głośno, zagłuszając ostatnie słowa brata. Szach mat, Sówko. - Zacz-czekaj tu, a ja p-po nich-ch pobi-iegnę! - Wodospad od zawsze lubiła biegać i na pewno była szybsza od jej brata, który wolał się bujać z Kukułczymi Łapami zamiast zająć się tym, co ma pod nosem. Teraz miała okazje, żeby zabłysnąć, to jest pobiec jak petarda do obozu i przyprowadzić tu wujka lub białą kocicę, choćby miała ich tu siłą zatargać za ogon. Otarła się bokiem o Ulewną, posyłając jej promienny uśmiech, który prędko zniknął, gdy zwróciła oczy w kierunku Sowy. Niby na niego patrzyła, jednakże tak naprawdę patrzyła przez niego, jak przez powietrze. I kto by pomyślał, że ta biała, drżąca sierota będzie taka zacięta?
Jeśli siostra nie próbowała zadawać jej pytań lub jej zatrzymywać, córka Zaćmionego Księżyca pognała na złamanie karku do obozu, po raz pierwszy w życiu nie dbając o pozory i o to, co sobie ktoś o niej pomyśli. Teraz liczyło się tylko sprowadzenie tu Maliny i dopilnowanie, żeby siostra mogła wrócić do obozu.
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Ulewa zaczynała powoli dostrzegać pewne anormalne zachowania jej rodzeństwa. Z początku przypuszczała, że w wyniku radość po prostu skupili się na niej samej, jednak teraz było jasne, że się zwyczajnie ignorują. Stwierdziła, że właściwie nie najlepszym pomysłem jest to teraz przytaczać, pomartwi się po tym, jak zostanie ponownie przyjęta do klanu. O ile zostanie przyjęta, mimo zapewnień siostry i brata wciąż czuła niepewność. W końcu była tak długo poza domem... I co z mniej za pożytek, będzie teraz jeszcze bardziej w tyle niż reszta terminatorów. Chciało jej się płakać, ze szczęścia i smutku jednocześnie, jednak nie powinna jeszcze bardziej martwić reszty.
- To miłe Sowo co mówisz, jednak w obozie jest więcej użytku z ciebie niż ze mnie, nie możesz tak po prostu odjeść... Nawet jeśli nie zostanę przyjęta wciąż mogę was odwiedzać, prawda? - mimo wszystko próbowała wyciągnąć jakiekolwiek pozytywy z najgorszego dla niej scenariusza. - Och, byłoby dobrze Wodospad - odparła na propozycję siostry. Dziwiło ją, że po tak długim czasie biała kotka wciąż miała problemy z wymową, szczególnie, że reszta rodzeństwa dość szybko wyzbyła się swoich.
Nie marzyła teraz o niczym innym niż pysznej upolowanej zwierzynie z lasu i kawałku legowiska, co by mogła w końcu nieco odpocząć. W dodatku pomimo ciepłego futerka, jej łapy powoli zaczynały marznąć. Ostatecznie uległa i położyła się ponownie, w końcu nim przyjdzie Malinowa Gwiazda chyba może sobie trochę odpocząć.
- Czy wydarzyło się coś ważnego podczas mojej nieobecności? - przynajmniej chciała być zorientowana w tym co się działo w klanie, przynajmniej nie będzie się czuła aż tak wyobcowana.
Przypomniała sobie również o swojej mistrzyni. Czy zdążono dać jej nowego terminatora? Czy dostanie przez to nowego mistrza, a może w ogóle zostanie wykluczona z treningu. Coraz więcej złych myśli przychodziło Ulewnej Łapie, zdecydowania martwiła się na zapas. Jednak postanowiła zapytać.
- I wiecie może co słychać u Szyszkowego Ogona? - zapytała nieśmiało.
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Biała, drżąca sierota, jak się niepochlebnie określiła Szemrząca Łapa, nie musiała długo szukać. Malinowa Gwiazda się przecież nie chowała. Nie dała się również długo przekonywać, z krótkim skinięciem głową pozwalając się poprowadzić podekscytowanej wyraźnie terminatorce, z pobłażliwym rozbawieniem odnotowując, że chyba nigdy jej nie widziała tak ożywionej. Nie zadawała zbędnych pytań, wystarczyły jej podstawy i główny powód dla którego została wyciągnięta z obozu. Dowie się wszystkiego gdy już znajdą się na miejscu - od samej zamieszanej.
Uśmiechnęła się przelotnie do Sowiej Łapy, który czuwał przy siostrze, zaraz przenosząc spojrzenie na główną atrakcję wieczoru - odnalezioną po kilku księżyców terminatorkę.
- Sowia Łapo... Ulewna Łapo. Witaj, moja droga. - przywitała się uprzejmie, siadając w pewnej odległości i przekrzywiając lekko głowę. Odchrząknęła cicho, a sam wyraz jej twarzy sugerował, że córka marnotrawna nie ma się czego z jej strony obawiać, a prognoza wygląda korzystnie. Chciała jednak usłyszeć wpierw jej historię - lub wymówkę - zanim cokolwiek zacznie oceniać. - Długo się nie widziałyśmy. Mam wrażenie, że masz mi coś do powiedzenia? - miejmy nadzieję, że historia będzie fascynująca. W końcu przeszła dla niej taki kawał drogi! Niegrzecznie byłoby ją teraz rozczarować.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Ulewna Łapa nie zdążyła otrzymać odpowiedzi na swoje pytania, bowiem pojawiła się Wodospad wraz z Malinową Gwiazdą. Powoli podniosła się na swoich chwiejnych łapkach, by okazać szacunek przywódczyni klanu. Był to pierwszy raz, gdy niemal sam na sam stała twarzą w twarz z Gwiazdą.
- Witaj Malinowa Gwiazdo - odpowiedziała nieco niepewnie pomimo dość przyjaznego nastawienia białej kotki.
Wbiła swój wzrok w ziemię i przebierała chwilę łapkami w śniegu, nie mogąc się zebrać na opowiedzenie swojej historii. Nabrała powietrza w płuca i zaczęła swoją opowieść.
- No więc te kilka księżyców temu postanowiłam potrenować samotnie bieganie, nie jestem w tym najlepsza. Pochłonięta treningiem, nawet nie zauważyłam, że oddalam się od terenów Klanu Wichru. Chciałam wracać do obozu, jednak zerwała się straszliwa burza. Deszcz był tak mocny, że w mik przemokłam, w dodatku zgubiłam się jeszcze bardziej, a wszelkie zapachy zostały zmyte. Błądziłam tak dobrą chwilę, aż w końcu nie padłam z wyczerpania. Obudziłam się już w legowisku dwunogów. Było takie dziwne, wejście otwierało się i zamykało wedle ich woli. W dodatku dwa mniejsze dwunogi, chyba młode, bardzo lubiły mnie nękać, więc duże dwunogi za każdym razem, gdy otwierało się wyjście z ich legowiska, trzymali mnie mocno, bym nie uciekła. Jednak jakieś dwa dni temu tylko jeden z dużych dwunogów mnie pilnował i puścił mnie, jak tylko rozległ się dziwny pisk, niepodobny do żadnego ze zwierząt, a następnie poszedł w popłochu do źródła tego dźwięku. Skorzystałam z okazji i zaczęłam biec ile mam siły w łapach. Pewnie mieli trudności ze znalezieniem mnie w śniegu. Po tym po prostu biegłam przed siebie, jak najdalej od nich, aż w końcu z małymi przerwami na odpoczynek, dotarłam tutaj. Myślałam, że już nigdy nie dotrę do domu - dopowiedziała niemal płacząc. - Przyjmiesz mnie z powrotem do klanu, Malinowa Gwiazdo? - zapytała z nadzieją w głosie.
[Obrazek: hISKXO8.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Szczerze mówiąc, jeśli miałaby odpowiedzieć kompletnie bez ogródek, to historia Ulewnej łapy nie należała do najbardziej chwytliwych. Po prostu się zgubiła? Trzeba się trochę postarać by zgubić się poza klanowe terytoria, a co dopiero wpaść prosto w łapy Dwunogów, tak daleko od ich gniazd... Ale z drugiej strony, większość zaginionych i odnalezionych dzieci marnotrawnych taką właśnie sprzedawało bajeczkę. Wątpiła czy aby na pewno opowieść nie była podkoloryzowana i czy w tym porwaniu nie było sporo jej własnej winy, kto wie co Ulewna Łapa sobie myślała zapuszczając się tak daleko... ale Ulewna Łapa była również młoda. Nie mogła jej winić za chwilę młodzieńczej głupoty, a już na pewno nie w momencie, gdy prawie jej tu zaczęła płakać. Mhm.
- ... w porządku, Ulewna Łapo. - westchnęła cicho. - Mam nadzieję jednak, że wyciągniesz z tego lekcję na przyszłość. Dwunogom nie można ufać, a samotne wycieczki poza terytoria Klanu... - pokręciła wymownie głową. - Masz szczęście, moja droga, że wróciłaś do nas cała i zdrowa. Szemrząca Łapo, Sowia Łapo... zostawiam siostrę w waszych łapach. - uśmiechnęła się przelotnie do obojga, by ponownie skupić się na stojącej przed nią białej kotce. - Jestem pewna, że Szyszkowy Ogon również ucieszy się na twój widok.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
To chyba znaczyło, że wraca do klanu, prawda? Rozchmurzyła się nieco i z uśmiechem na pyszczku spojrzała na rodzeństwo.
- Tak jest Malinowa Gwiazdo, już nigdy nie zbliżę się nawet do tych okropnych dwunogów - na samo wspomnienie poczuła obrzydzenie.
Gdy tylko usłyszała o Szyszkowym Ogonie ucieszyła się jeszcze bardziej. I właściwie padła niejako padła odpowiedź na jej wcześniejsze pytanie. Tak samo zostały rozwiane jej wątpliwości, czy kotka nadal będzie jej mistrzem. Miała tylko nadzieję, że nie zmartwiła jej za bardzo swoim zniknięciem.
- A w-więc... Mogę po prostu już wrócić do klanu, do naszego obozu? - zapytała nieśmiało, wciąż nie będąc w stu procentach pewna czy nie czekają jej jeszcze jakieś formalności.
[Obrazek: hISKXO8.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
[size=84]//Jakby coś to pw
☔
Mamo!
Jestem mężczyzną, Mamo!
przepraszam za wszystko, Mamo!
kolejny wyskok, Mamo!
zrobione świństwo, Mamo!
jestem na wojnie, Mamo!
śpij spokojnie, Mamo!
·...·...·
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Wreszcie wracałem z mojego ostatniego poszukiwania Ringo. Mogłem niby jeszcze przeszukać osiedle, jednak byłoby to... Zbyt ryzykowne. Jeszcze potrąciłby mnie jakiś samochód albo napotkałbym jakieś wygłodzone psisko które zjadłoby całego konia z kopytami gdyby tylko mogło, a mi się nie widziało kończyć jako obiad losowego kundla. No i Lwia nie miałaby pojęcia co się ze mną stało, co byłoby po prostu okropne.
W pysku niosłem niezbyt tłuściutkiego gawrona, którego udało mi się upolować zanim przeszedłem przez Grzmiącą Ścieżkę. Miałem zamiar go zjeść dopiero, gdy naprawdę zgłodnieję, jednak nawet gdy przechodziłem nieopodal granicy Klanu Wichru, wciąż nie byłem zbytnio zdecydowany na zjedzenie go. No cóż, może najem się na Siedlisku Koni, albo może nawet przy Króliczych Norach.
Nagle podczas mojej podróży wzdłuż wcześniej wspomnianej granicy spostrzegłem jakiegoś chyba dyszącego, leżącego kota... Czekaj, dyszącego? Czy coś mu się stało, albo potrzebuje pomocy? Na dodatek jego żebra, podobnie jak moje, wystawały i rzucały się dosyć w oczy. Podszedłem niepewnie podszedłem do niego i zakopałem jak najszybciej gawrona w malutkim dołku.
- Przepraszam, czy nic panu jest...? Potrzebujesz może jakiejś pomocy? Jest ci słabo?
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości