Logo Artemidy
Czaple Gniazda
— Tak są dość interesujące, ta kotka, o której mówiłem, miała na szyi kolorowy łańcuch. Podobno od swojego Szefa? — Chyba wypadałoby wyjaśnić Liskowi co to łańcuch, raczej nie słyszał o czymś takim. — Łańcuch to takie hmm, spłaszczone okręgi z dziurką, które są pozahaczane jeden o drugi, razem tworzą całość, pierwszy łączy się z ostatnim. Z resztą, nie jest to aż tak ważne, ale był całkiem ładny.
— Chyba nie? Pierwszy raz o słyszę o arbuzach. — Uśmiechnął się niezręcznie, jakby wiedział wcześniej, to poszukałby tych arbuzów, może nawet przyniósłby jakiegoś? W końcu po coś chodził na te wyprawy.
— Nie, nie, wszystko było w porządku — powiedział ożywionym głosem i pokręcił głową. — Niezbyt radził sobie z łowieniem, wypłoszył wszystkie ryby. — Nie określiłby nikogo wariatem i furiatem. Kocur wydawał się dość mocno zirytowany nieudanym połowem. Wtedy Chaber zrzucił to na głód, ale może po prostu byłą to kwestia charakteru Zasadzki? — Założyłem, że był głodny, więc pomogłem mu upolować Łyskę.
— Lampy zazwyczaj są czarne lub srebrne, szare, są grubości brzozy i niższe niż większość drzew. Kiedy robi się ciemno na ich szczytach pali się ogień, który jest uwięziony i oświetla wszystko w okolicy. W sumie to nigdy nie widziałem, aby jakiś człowiek samodzielnie rozpalał ten ogień. Zazwyczaj wszystkie zaczynały się palić samoistnie w tym samym czasie.

— Pewnie masz rację i chłopak potrzebuje czasu, nie ma co go cisnąć na siłę, bo tylko się zniechęci. — No i nie każdemu też zależało na treningu, czy imieniu. Niektórzy po prostu chcieli żyć w klanie, ale nie koniecznie piąć się wyżej, chociaż życie wojownika, było według większości o tyle fajniejsze, że nie miało się tylko obowiązków.
— Wróblowa Łapa, Rechocąca Łapa, Jaskrowy Pyłek i Sosnowy Szmer. Jeju, to już cała lista kotów, które muszę złapać, chyba pora posiedzieć trochę na waszej granicy. — Zaśmiał się.
— A właśnie, mówiłeś, że z kociakami ci nie po drodze i dostałeś starszych termów. Gadałeś o tym z Roziskrzoną Gwiazdą, czy po prostu tak się ułożyło?

Zamknął oczy, kiedy Lis go dotknął nosem. Było to miłe uczucie, na uderzenie serca ulżyło mu, ale musiał odpowiedzieć na pytanie. — To-to skomplikowane — spojrzał na łapy, nieświadomie zaczął bawić się ziemią pod nimi. — Tęsknie za mamą, wiesz? Pewnie jest jej przykro, mam nadzieję, że jakoś się trzyma. Pewnie złamałem jej serce. — Spojrzał na Lisa z wymuszonym uśmiechem, po czym znów skierował wzrok na podłoże. — Tęsknię za Wiesiołkiem, pewnie ominęło mnie jego mianowanie. Jesteśmy przyjaciółmi od Chruśniaka, a nie było mnie z nim przez tak długi czas... Ciekawe czy czasem o mnie myśli. — Lepiej jakby tego nie robił. Ciągła tęsknota nie jest niczym przyjemnym. — Chciałbym wiedzieć czy Tata, Wujek Kasztan, Śledź, Zwinka i wielu innych wróciło. Ale co jeśli będę jedynym, który wrócił? Tyle kotów ciągle znika, ile z tych w klanie rozpoznam? — Spojrzał na Lisa, oczy mu się zaszkliły, ale starał się powstrzymywać płacz. — C-co jeśli ktoś jeszcze z-zniknął? Co jak nie ma już żadnego z kotów, do których chce wrócić?
Do oczu zaczęły napływać mu łzy. — Zniknąłem bo jestem głupi. Byłem samolubny. Wszyscy-wszyscy pewnie się martwili. Szukali moich śladów na granicy! Nie zostawiłem po sobie krwi, więc może chociaż mnie nie opłakiwali. Na pewno ich zraniłem. Na pewno ich zawiodłem. A teraz? Mam do nich wrócić jak gdyby nigdy nic? — Ponownie spojrzał na ziemię. Jego głos zrobił się cichszy. — Może udało im się ułożyć życia na nowo, beze mnie, a teraz im to wszystko zepsuje? Znów będą musieli budować swój świat na nowo, tylko ze względu na kogoś takiego...
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Łań---? - Chciał spytać, ale Chaber go ubiegł. - A, takie dziwne coś, czaję, czaję. - Pokiwał mu głową. - Tylko po co to noszą? - Tego nie rozumiał... czy to było do czegoś potrzebne tak na co dzień?
Chaber o arbuzach nie słyszał! - łee, no dobra.
Temat Zasadzki wyparował po prostu, bo Lisek na to już nie odpowiedział. Nie chciał. Wolał wiedzieć mniej niż więcej, bo mniej wiesz lepiej śpisz, a on bał się mieć związek z rodziną Kraśnej Klaczy i posiadaniem wiedzy o jej dzieciach. Ot, nie warto!
- Lampy brzmią mega... trochę jak... taka oddalona niesamowita moc, niedostępna dla nas... chyba, że da się na nie wspiąć? To wtedy może nie taka oddalona. - Nigdy nie widział materiału, z którego lampy są robione, więc mógł sobie teraz śmiało wyobrazić, że się po jednej wspina albo że wspinał się Chaber.

- Tak wyszło, ale wiesz, terminatorzy to już takie w miarę sensowne koty, może byśmy się dogadali. Był taki jeden, Rycerzyk, ale zniknął. A z nim to faktycznie się dogadywałem. Fajny był. A ty byś chciał kociaki? Takie swoje, kiedyś. - Spytał w sumie z uśmiechem i czuł się dużo luźniej niż podczas rozmowy ze Ślimak o kociakach. Wtedy go zaskoczyła, a teraz to Lisiątko zaskoczyło kogoś innego.

Jeśli chodzi o pytanie Lisa i odpowiedź Chabra, to nie spodziewał się aż takiej reakcji... w zasadzie to przeraził się, że nadepnął na taki temat, bo może gdyby wiedział, to nie sprawiłby bólu przyjacielowi tym pytaniem. A teraz? Było za późno. Ten mówił i mówił, był smutny i zły na siebie samego. A Roześmiany Wąs tu był żeby dotrzymać mu towarzystwa, ale też mu pomóc. W końcu tak robią przyjaciele. Ale w pewnej chwili Chaber zaczął być na skraju, napływały mu łzy. Lisek otworzył pyszczek w zdziwieniu i nagłych emocjach. Nie był pewny co robić, więc tak jak przy Jaskier, po prostu pozwolił sobie na to, by ciało mówiło za niego.
Lisek naparł na Chabra ciałem, stykając się ciało w ciało bokami. Ułożył swoją głowę tak, że jego polik stykał się z szyją Chabrowej Dróżki. - Chaber... - Mruknął przez otwarte, smutne oczy. - Tam na pewno nadal jest wiele kotów, które na ciebie czekają. Na pewno ktoś z rodziny, z pewnością reszta klanu, możesz jakiś przyjaciel, przyjaciółka... twój mistrz... mógłbyś dostać też terminatora! Jestem pewny. W końcu dokończyłeś trening, a to znaczy, że wiele potrafisz i możesz uczyć młodsze koty. - Odsunął lekko głowę i lekko szturchnął nosem jego polik. Kompletnie nie zwracał uwagi na to, że takie czułe gesty zapewne mogłyby się spotkać z odrzuceniem, po prostu chciał je zrobić. A z boku? Ktoś mógłby uznać to za... nazbytnie zbliżanie się. Ale to była ich chwila i nikomu nic do tego. To był ważny moment w życiu Chabra. - Oni czekają. Może twoja mama nadal zastanawia się czy żyjesz, tak samo tata. Codziennie budzisz się i zwiedzasz, a oni czekają. U nas w klanie nie spisujemy kotów na straty, tylko na nie czekamy i cieszymy się z każdego kto wraca. Myślisz, że ktoś wypominał Rechoczącej Łapie, że wrócił? Albo Węgorzowej Łapie? Bo taki tez niedawno wrócił i to po... no, jak mnie pamięć nie byli... jakoś 12 księżycach? I klan się cieszy. - Uśmiechnął się w końcu. - Jeśli u was tak nie jest to może nie warto... ale... wiesz... ja też zawsze czekam aż się pojawisz i też tęsknię. I nie jestem zły, że zniknąłeś. Ucieszyłem się, nie? Oni też się ucieszą. - Skąd on brał te wszystkie słowa? Nie wiedział. Chyba w takich chwilach po prostu mózg odklejał się od języka i język myślał sam za siebie, bo mózg nie nadążał. - Jeśli mimo wszystko nie chcesz tam wracać, to chociaż im się pokaż. Pokaż, że żyjesz. A potem wybierz co chcesz zrobić... tylko nie tak, żebyś znów zniknął z mojego życia. - Mruknął i wtedy mózg załapał, że język chyba się zagalopował. - Znaczy. Bo. No lubię cię, nie? Nie chcę stracić ziomala. - Poprawił się szybko, trochę zestresowany. Chlip.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Nie jestem pewien, może dla wyglądu lub jako oznaczenie przynależności? — Świeciło się od słońca i było kolorowe, przykuł uwagę Chabra, więc chyba spełniał pierwsze z założeń. A co do przynależności, to koty w klanach pachniały podobnie, ale nie był pewien, czy na osiedlu zapachy też się tak dobrze utrzymują. Skoro kotka i jej szef mieli takie same łańcuchy, to może coś było na rzeczy.
— Na niektóre pewnie by się dało, na przykład wchodząc na drzewo i zeskakując z niego na nią. Ogień na górze był czymś osłonięty, więc może nie parzył. A jeśli chodzi o niesamowitą oddaloną moc, to hmmm, powiedziałbym, że to taka bardziej dostępna wersja gwiazd? — Rozświetlały nocne niebo, ale były znacznie bliżej.

— Hah, skoro tak mówisz. Przykro mi, że zaginął. — Jego wyraz pyszczka na chwilę posmutniał, aby następnie zmienić się w zdziwienie. Pytanie wzięło go wyraźnie z zaskoczenia. — Raczej nie? — Nigdy się nad tym nie zastanawiał, a chyba jak się chciało kociaki, to się to wiedziało lub czuło w inny sposób. Myśl o potomstwie nigdy nawet nie zawitała w jego główce, więc raczej nie zaliczało się do jego marzeń. — Znaczy, jeśli kiedyś bym znalazł jakiegoś porzuconego kociaka, to bym go przygarnął. Ale nie wiem czy nie byłbym dla niego bardziej jak kumpel niż rodzic? Może co najwyżej mentor? Ale pewnie nie ojciec. — Nie do końca wiedział nawet, jak powinien by się jako takowy zachowywać. Sopel był w jego życiu krótko, dodatkowo był młody i pewnie wiele mu brakowało do bycia idealnym opiekunem. — A co do własnych, nie wiem. Nigdy nie czułem potrzeby, aby związać się z kimś na całe życie. — Potrzebował tylko kompana do podróży. — W ciąże raczej nie zajdę, a szukanie kogoś tylko po to, aby mieć kocięta, nie brzmi jak coś dla mnie. No i, mam wrażenie, że jeśli ktoś chce mieć dzieci, to jest tego pewien. Ja nigdy o tym nie myślałem, więc pewnie jakoś bardzo tego nie chcę. — Miał nadzieję, że wszystko dobrze wyjaśnił, a jeśli nie to czekał na pytania Lisa, jemu zawsze z przyjemnością na wszystko odpowie. — Czemu pytasz?

Chaber podświadomie wiedział, że w końcu do tego dojdzie, że się załamie na czyiś oczach. Już przy Pisklęciu było blisko, ale na szczęście umiał się zamknąć. Teraz był jednak przy swoim najdroższym przyjacielu i puściły mu wszystkie hamulce.
Obecność Lisa była kojąca i uziemiająca. Delikatnie oparł się na kocurze, starał się skupić na oddychaniu w rytm jego oddechu, aby jeszcze bardziej się nie rozkleić. Jego słowa wywołały słodko gorzki uśmiech na pysku Chabra. Wiedział, że mówi prawdę, że jeśli tęsknili szczerze, to nie będą mu tego wypominać. Mimo tego, lęk nie chciał ustąpić.
Wspomnienie o tym, że Lis za nim tęskni, ukuło go w serce. Tęsknota nie była niczym przyjemnym, chciałby mu tego oszczędzić, ale w jaki sposób miałby to zrobić? Jeśli wróci do rzeki, to i tak nie będą się ciągle spotykać. Do wichru nie był przekonany, w końcu w starym klanie też na niego czekali. Powinien żyć przy granicach i być przy nich wszystkich? — Dobrze — powiedział słabym głosem. — Dobrze! — spojrzał w pysk Lisa i uśmiechnął się, chociaż go to bolało — Pójdę na granice z rzeką i dam znak życia, a potem zadecyduję... — Nie był pewien, czy chce zapewnić Lisa, czy przekonać samego siebie.
Zamknął oczy, oparł czoło o czoło drugiego kocura i położył łapkę na jego łapie. — Nie zniknę, obiecuję. — Powiedział delikatnym tonem. Przed chwilą przyjaciel trącił go nosem w pysk, więc nie czuł potrzeby, aby zachowywać sztuczny dystans. — Nie planuję odchodzić. Będę gdzieś niedaleko, a jeśli znów zabłądzę, to wrócę i będziesz pierwszym, który się dowie.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zrobił spore oczy, trochę żartem, trochę serio. - Myślisz, że tam są zamknięci jacyś gwiezdni? - Skoro to była bardziej dostępna wersja gwiazd to może? Ale o ile Chaber nie widział stamtąd zwisającego kociego ogona albo nie widział futra pod osłoną, to pewnie marne szanse.

Dalej w brzuchu Liska coś go przyjemnie połaskotało w brzuchu, ale jednocześnie trochę uderzyło jak kamieniem w głowę. Bo z jednej strony znalazł kogoś, kto tak jak on nie był pewny co do posiadania potomstwa i nie był to jego pierwszy życiowy wybór, ani ambicja do spełnienia. Nigdy nie pałał uwielbieniem na kociaków, ale też nie nienawidził ich. Po prostu... jak były, to okej, ale czy on by się nadawał na niańkę dla nich, a tym bardziej ojca? Wątpił. I z tym mógł się utożsamiać.
Natomiast sprawa kompana, drugiej połówki, miłości... Nigdy nie czułem potrzeby, aby związać się z kimś na całe życie. Brzmiało to w jego głowie i odbijało się jeszcze chwilę, tak, że kolejnych słów nie do końca załapał. Słyszał, że niebiesko-biały coś mówi, ale nie doszły do niego tak, jak by sobie tego życzył. Lis nawet nie reagował machaniem głowy czy patrzeniem na niego, tylko siedział i analizował swoje uczucia i odczucia. Poczuł się dziwnie. Nie rozumiał dlaczego. Nie rozumiał jeszcze do końca jak działa miłość, choć był z Jaskrowym Pyłkiem... a może tylko sobie wmawiał, że był? A tak naprawdę był gdzieś indziej. Może nie był cały? Może był tylko połowicznie?
Wrócił do rzeczywistości gdy Chaber spytał czemu Lis pyta. - Bo. E. - Spojrzał głupio, potrząsnął głową, żeby wrócić do tematu. - Ktoś... mnie kiedyś spytał... i miałem to w głowie. - Odpowiedział nieco zmartwiony swoim nagłym gorszym samopoczuciem. Tętno mu przyspieszyło, poczuł nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej i choć bardzo chciał, bo Chaber zaczął się do niego zbliżać - i duchem i ciałem, to on się wystraszył. Dobrze mu się zrobiło, gdy Chaber się tak do niego zbliżył, poczuł lepiej, a jednocześnie jakaś część jego głowy się uspokoiła, gdy druga zaczęła alarmować go mocniej i głośniej. Alarm nie miał konkretnych słów czy dźwięku, były to bardziej impulsy psychicznego bólu. Nie rozumiał. Potrzebował czasu. A jeśli znów zabłądzę, to wrócę i będziesz pierwszym, który się dowie. Nagłym susem się odsunął. - Ja... cieszę się, że doszedłeś do czegoś. Tak zrób. - Odwrócił wzrok ze skrzywionym pyskiem. - Po-potrzebuję... muszę... obiecałem coś sprawdzić i- patrol czeka. Ja... spotkajmy się za trzy wschody słońca rano. Przy... przy szuwarze, to to jezioro tam. To do zobaczenia. - Powiedział i uśmiechnął się, po czym szybkim susem wbiegł na tereny wichru.
Będąc już dość daleko, za krzewami, odwrócił się by dojrzeć futro Chabra. Zostawił go, pewnie zmartwionego, ale... sam też się zmartwił. Chciał przeanalizować sytuację. Czuł przy nim coś innego niż przy Jaskier. Nie wiedział, czy mu się to podoba.

//zt
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Wątpię, ludzie raczej ich nie widzą. — Czemu by mieli? W końcu to byli ich przodkowie, a dwunożni mieli swoich. — Dodatkowo prawdziwi Gwiezdni pewnie próbowaliby stamtąd uciec lub chociaż wołaliby o pomoc, a nic takiego się nie działo. — Miał nadzieję, że miał rację. Czułby się okropnie, gdyby jakieś koty żyły tam, będąc uwięzione na zawsze, a on nie usłyszałby ich błagalnych krzyków.

Był na tyle zajęty dawaniem odpowiedzi, że nie zauważył nagłej zmiany nastroju Lisa. Nie aby było to coś nowego, często zdarzało mu się nie wyłapywać jakiś niewielkich sygnałów. Najprościej by było, jakby ktoś wziął i wprost powiedział, że coś się zmieniło i kilka uderzeń serca później, rudy praktycznie to zrobił.
Nawet Chaber był w stanie zauważyć, że mówi dużo mniej swobodniej niż przed chwilą. Sprawiał wrażenie, jakby myśli oraz słowa zaczęły uciekać mu z głowy. Dodatkowo odsunął się od niego, niemal natychmiast poczuł brak przyjaciela u swojego boku. Poczuł coś dziwnego, ukłucie? Pustkę? Nie był w stanie tego opisać, ale brak Lisa z pewnością był odczuwalny.
Chciał jeszcze odbić piłeczkę i spytać się co wichrzak uważa o posiadaniu potomstwa, ale nie zdążył. Młodszy pożegnał się z nim pośpiesznie, jeszcze mniej składnie sklejając zdania i zniknął. — Do-do zobaczenia. — Wydukał lekko zbity z tropu.
Został sam na granicy, z mętlikiem w głowie i poczuciem braku czegoś. Siedział tam przez chwilę rozmyślając nad wszystkim co się wydarzyło. Miał dwa wschody słońca, aby porozmawiać z jakimś rzeczniakiem, nie był pewien czy mu się uda. Dodatkowo nie był w stanie zrozumieć zachowania Lisa. Może naprawdę kocur sobie nagle o czymś przypomniał i musiał to pilnie załatwić? Ale czemu nagle zaczął się jąkać i plątać zamiast po prostu o tym powiedzieć? Nie potrafił tego zrozumieć.
//zt<3
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Odkąd tylko dochodzi do siebie na tyle, by nie słaniać się już na łapach - Ważkowe Szuwary czeka tylko na dogodną okazję, by wyrwać się z obozu. Głównie z zamiarem zbierania ziół, ale z założeniem, że porządniejszą zwierzyną czy pomniejszym drapieżnikiem również nie pogardzi. Ta zaś nadchodzi... cóż, bardzo szybko, w dość niecharakterystyczny zachód słońca; tak, by na powietrzu robiło się powoli mniej parno. W lecznicy zostaje Niezapomniana Łapa, a dymna medyczka wybiera się nad Czarny Ogon, by w okolicach wody wypatrywać wszelakich medykamentów. Liczy na to, że liczne opady i aż nazbyt nawodniona gleba w połączeniu z wysoką temperaturą wpłyną dobrze na obfitość i różnorodność zbiorów.

/mg!
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wichrowa medyczka w mgnieniu oka znalazła dużą roślinę. Z jej owłosionej łodygi wyrastają szerokie, kilkupalczaste liście o nieregularnym ząbkowaniu i meszku na spodzie. Jej kwiaty za to były różowe o pięciu płatkach. Zdecydowanie był to ślaz, którego w wichrowym składziku mieli aż nadto. Choć może byłby wtedy mały problem przy dużej epidemii przeziębień...

Ważkowe Szuwary - lvl: 5 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 18 | HP: 75/75 | W: 65/65


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Och, kłamstwem byłoby, że widok różowych kwiatów ją cieszy. Sezon na przeziębienia się skończył, potencjalnych zastosowań ślazu będzie w najbliższych księżycach niewiele. Mimo wszystko, widząc że roślina jest w dobrym stanie nie wzgardza nią; listek po listku wybiera, co wpadnie jej w oko, a kiedy kończy się jej miejsce w pysku odkłada je pod łapą na trawie. Wiele czasu jej to nie kosztuje.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiele czasu nie zajmuje, ale musi włożyć w to trochę wysiłku. W końcu udaje jej się zebrać grubo ponad tuzin liści, które nadają się do użytku. Przynajmniej składzik będzie zaopatrzony w ślaz na następny obieg pór, a może i dłużej.

+16 liści ślazu
+128MEDEXP

Ważkowe Szuwary - lvl: 5 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 18 | HP: 75/75 | W: 65-4=61/65
zebrane zioła: 16 liści ślazu (128MEDEXP),
PRZYZNANE DOŚWIADCZENIE
Ważkowe Szuwary
zebranie 16 liści ślazu
+128 MedEXP


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  To prawda, nieco wysiłku ją to kosztuje - nie ma co się jednak dziwić, gdyż zbiory przekraczają jej optymistyczne założenia. No, zbiera ostatecznie niemalże tyle samo, ile już teraz mają w składziku..! Bierze w pysk wszystkie listki, by porzucić je nieopodal, gdzie w celach transportowych pozostawiła co większe liście łopianu. I cóż - zabiera się za dalsze poszukiwania. Oby czegoś ciekawszego niż ślaz.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No ciekawsze to zdecydowanie było. Rośliny się nie ruszały, a owa myszka tak. Wyskoczyła z krzaków i biegła w swoim kierunku, omijając sprawnie kotkę. Ucieczka czas zacząć.

Ważkowe Szuwary - lvl: 5 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 18 | HP: 75/75 | W: 61/65
zebrane zioła: 16 liści ślazu (128MEDEXP),


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Och, owszem - przelatująca jej przed łapami mysz była bardzo interesująca! Raz, że medyczka z wielką chęcią by zapolowała, dwa - mysiej żółci, o dziwo, pozostało im w składziku dosyć niewiele. Sezon na kleszcze zaś ma się świetnie. Dymna kotka gwałtownie zakręca za rozpędzonym gryzoniem, nie widząc już sensu w kryciu swojej - z całą pewnością już odkrytej - obecności. Chce dogonić biedaka i schwytać w zęby, najlepiej jak najszybciej.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wichrzaczka rzuciła się w stronę myszki, która najwidoczniej nie była aż tak szybka. Kotka dogoniła ją i schwytała, ukracając jej życie od razu. Teraz ta gorsza część...

+10exp

Ważkowe Szuwary - lvl: 5 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 18 | HP: 75/75 | W: 61-2=59/65
zebrane zioła: 16 liści ślazu (128MEDEXP),
zebrany exp: 10exp za mysz (+1 tura pogoni),
PRZYZNANE DOŚWIADCZENIE
Ważkowe Szuwary
mysz (+1 tura pogoni)
+10 EXP


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Dalsza część jest znacznie gorsza, a i owszem, i autor posta oszczędzi sobie, jak i mistrzowi gry szczegółowych opisów - dymna medyczka dobiera się do środka myszy, by wyciągnąć z wewnątrz wszystko, co mogło się przydać w lecznicy. Po krótkim namyśle zaś reszta zwierzęcia kończy w Ważkowych szczękach; któż medykowi zabroni.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka wyciągnęła wszystko, co mogło się przydać do leczenia, a pozostałości myszy pospiesznie zjadła. No cóż, komu w drogę temu czas, przynajmniej Ważka choć trochę podjadła.

+15 mysiej żółci
+75MEDEXP

Ważkowe Szuwary - lvl: 5 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 18 | HP: 75/75 | W: 59-5=57/65
zebrane zioła: 16 liści ślazu (128MEDEXP), 15 mysiej żółci (75MEDEXP); łącznie 203MEDEXP
zebrany exp: 10exp za mysz (+1 tura pogoni); łącznie: 10exp
PRZYZNANE DOŚWIADCZENIE
Ważkowe Szuwary
mysia żółć
+75 MedEXP


XXX xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
[Obrazek: w2wOqvF.png] xxx
xxx
`~- ✩₊ ˚.⋆☾ ⋆⁺₊ ✧- ~`
. . . .
𓍊⁺𓋼˚𓍊⋆𓋼。°𓍊₊𓋼
. . . .
[Obrazek: wbZ9J9i.png]
XXX
𓍊𓋼𓍊.𖤣𖥧𖡼.𖤣𖥧𓋼𓍊𓋼
art by pliszka

LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości