Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
No to trzeba mieć pecha do polowań. Raz robisz coś źle, a raz wiatr zmienia ci kierunek. Świetnie. Tak samo było i w tym wypadku. Gdy Ciemna Toń była już dość blisko szczura, by go schwytać. wiatr postanowił sprawić jej psikusa i zmienić swój kierunek. Poinformowało to spokojnie kopiącego sobie szczura i w ciągu uderzenia serca znikł jej z pola widzenia. Pech, czysty pech. Tak się czasami zdarza, ale nie można się poddawać. Jeszcze nie teraz. Ominęła drzewo i ruszyła ponownie, ustawiając się w stronę wiatru. Przykucła, przeniosła ciężar na tylne łapki. Nastawiła uszy na sztorc i jednocześnie wytężyła zmysł słuchu, jak i węchu, aby słyszeć najcichszy szelest, a jednocześnie wyczuć każdy, nawet najlżejszy zapach. I tak przygotowana, kontynuowała polowanie.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Takie jest życie – czasami coś się udaje, czasami nie. Pozostawało się nie poddawać i szukać dalej, a może coś się jednak znajdzie, prawda? I znalazło, na szczęście, bo oto oczom Ciemnej Toni pokazał się dostojny ptak, przechodzący się jakieś półtora długości drzewa dalej. Był duży, o rdzawobrązowym upierzeniu z ciemnymi prążkami, a jego głowa wyraźnie odcinała się barwą od reszty ciała, była bowiem ciemna z zielono-granatowym połyskiem i czerwonymi policzkami przy dużym, jasnym dziobie.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Brnąc dalej przez las i jednocześnie szukając kolejnej możliwości zapolowania, Ciemna Toń natrafiła na ptaka. Niech to szlag...kolejny ptak. - pomyślała. Tym razem musiało się powieść smoliście czarnej wojownicze. No musiało. Nie było innej opcji. Natrafiła na bażanta. Ptak ten nie latał, jednak poruszał się na ziemi. Nie mogła odpuścić, no po prostu nie mogła. Upadła nisko do ziemi, przeniosła cały swój ciężar na tylne łapy. Swój oddech ściszyła, rozejrzała się po otoczeniu w celu wyszukania pobliskich krzaków albo drzew, za którymi mogłaby się skryć, a które zarazem tworzyłyby coś ala drogę do nielota. Powoli uważając na każdą nawet najmniejszą gałązkę, poruszała się do przodu. Oczywiście była odwrócona pyskiem do kierunku, z którego wiał wiatr. Gdyby tylko udało jej się dojść wystarczająco blisko ptaka, wyskoczyłaby za krzaka i z wyciągniętymi pazurami wbiłaby się w skrzydła bażanta. Następnie szybko by go uśmierciła.
Ciemna Toń przytuliła się do ziemi, szurając brzuchem i ogonem po ziemi, zbierając przy okazji każdy możliwy brud. Zaczęła skradać się do bażanta i wszystko szło dobrze do pewnego czasu. Ptak zobaczył czarną sylwetkę wojowniczki i zaczął uciekać. Na szczęście odbiegł tylko kawałeczek i córka Łaciatej Skóry nadal miała szansę, aby go dorwać.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
O nie, nie odpuści sobie tak łatwo.
Dlaczego dzisiejszego dnia wszystko szło, nie tak jak chciała? Dlaczego cała zwierzyna lasu uciekała jej sprzed nosa? Co robiła nie tak? Nie było czasu na analizę tego, co mogła zwyczajnie zrobić źle. Dostała druga szansę i chciała ją jak najlepiej wykorzystać, tylko czy się uda, skoro już poprzednie próby legły w gruzach? Po dojrzeniu, że ptak ją zauważył i zaczął uciekać, Ciemna Toń jak najszybciej zebrała się do kupy i ruszyła za ptakiem, jak najszybciej tylko potrafiła, aby ostatecznie wyskoczyć w powietrze i chwycić ptaszysko w swoje sidła, przygwożdżając go do ziemi i szybko uśmiercając. Równie dobrze widząc uciekającego bażanta, długowłosa kocica mogła chwile poczekać, bo na pewno w pewnym momencie by się zatrzymał i dopiero wtedy zacząć się skradać. Ale dzisiaj cos skradanie jej nie szło, więc może bieg za ptakiem okaże się lepszym rozwiązaniem?
Kotka niemalże od razu ruszyła w pogoń za ptakiem, w pewnym momencie skacząc i łapiąc go w swoje zębiska. Następnie przygwoździła go do ziemi i pozbawiła życia mocnym kłapnięciem swoich ostrych zębów. Czy warto było podjąć to ryzyko i trochę się przebiec, zamiast ryzykować nieudanym skradaniem? Zdecydowanie.
+25exp
Ciemna Toń: S: 9 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 30-4=27/45
» wykorzystane przerzuty: 0/2
» od następnej tury celność obniżona o 2 z powodu spadku W o 1/3
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Oh to był najlepszy pomysł, na jaki wpaść mogła Ciemna podczas tego pechowego polowania. Nareszcie, nareszcie cos upolowała. Ah, jaka była dumna z siebie. Popłaciło się tyle czekać, aby teraz złapać dorodnego bażanta.
Zaczął się bieg. Już w głowie myślała, a być może sie znowu jej nie powiedzie. Wróci z pustymi łapami, a tu kompletnie wyszło co innego. Ze wszystkich swoich sił; ostatecznie przeniosła ciężar na tylne łapy i wyskoczyła w powietrze. Od razu przyszykowała swoje łapy na złapanie bażanta, czyli wyciągnęła pazury, a także otwarła swoją szczękę, aby przyszykować się na złapanie zębiskami kolorowego ptaka. Jednym klapnięciem szczęk udało się chwycić ptaszysko. Przygwożdżone do ziemi już nie miało najmniejszych szans na ucieczkę. Długo nie pożyło, bowiem po kilku uderzeniach serca już leżało martwe. Jaka rzesz była z siebie dumna Ciemna Toń. Wreszcie coś złapała! Mogła łudzić się, że złapie cos jeszcze. Że przyniesie do obozu więcej zwierzyny, ale juz nie chciała ryzykować. Wystarczył jej tylko ten ptak. Złapała zębiskami bażanta, a następnie udała sie do obozu. być może któregoś dnia więcej złapie. Polowanie nie było zbyt obfite, ale jednak udało jej się złapać ptaka. Zawsze coś, przynajmniej tyle.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Olchowy Szept chodził regularnie na polowania, a czasami nawet na kilka dziennie. To było właśnie jedno z nich. Królewicz wysunął się niczym wąż z obozu, stawiając łapy tak, jakby w ogóle nie dotykał ziemi. Płynął płynnie w przestrzeni oderwany od rzeczywistości, aż nie dotarł do zroszonego torfowiska. Panowała tu głucha cisza, a biel spowijała okolicę cienką warstwą śniegu, spod którego wyglądały zmrożone pniaki, gałęzie i korzenie. Pora Nagich Drzew przetrzebiła okolicę i zubożyła jej krajobraz, ale siódmy syn Lamparciego Płomienia wiedział, że wraz z odwilżą wrócą dawne uroki i jego postać nie będzie już taka widoczna, kontrastując do śnieżnej bieli.
Chyłkiem przemykał przez las, uważnie rozglądając się dookoła siebie, nasłuchując i węsząc w poszukiwaniu zwierzyny, gdy wiatr wiał mu prosto w pysk.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Olchowy Szept niestety nie miał szczęścia. Wiatr wiał nieprzyjemnie, chłodząc burego kocura, a w pobliżu nie było niczego, co nadawałoby się do złapania, a tym bardziej do zjedzenia. Trzeba szukać dalej, niestety.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Gdy zrobiło się zimniej, a deszcz zamienił się śnieg zwierzyna w sporej części pochowała się już w swoich kryjówkach, toteż polowanie o tej porze roku było zdecydowanie mniej skuteczne, niż w czasie innych pór. Nawet Pora Opadających Liści niosła ze sobą bardziej obfitego zwierza, niż skute lodem i pokryte śniegiem księżyce, które właśnie trwały.
Królewicz przemierzał torfowisko w poszukiwaniu zwierzyny, zostawiając ślady łap w płytkim śniegu. Gęste futro powoli zaczęło sklejać się z śniegowymi kulkami, których później trudno będzie mu się pozbyć. Nie lubił tego, ale jeśli nie będzie polował, to i on, i klan nie będą mieli co jeść. Zagryzł zęby i mimo braku powodzenia oraz nieznalezienia zwierzyny za pierwszym podejściem, postanowił ruszyć dalej w głąb cienistego terytorium w poszukiwaniu zwierzyny. Rozglądał się uważnie, poruszając się na lekko ugiętych łapach i wytężając wszystkie zmysły.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Śnieg może nie padał, ale nie zmieniało to faktu, że temperatura była dla zwierzyny na tyle nieprzyjemna, że ta pochowała się do swoich dziupli i norek, umykając w ten sposób buremu wojownikowi. Może to po prosto złe miejsce, taki moment, a może faktycznie niczego nie ma?
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Królewicz brnął dalej w śniegu i błocie na torfowisku i szukał zwierzyny wszystkimi zmysłami. Im dłużej szedł przed siebie, tym większe odnosił wrażenie, że w okolicy niczego nie znajdzie. W pewnym momencie zatrzymał się i pozwolił, aby chłodne powietrze zadęło w jego grubą, gęstą sierść tak bardzo kontrastującą z bielą śniegu, który spowijał świat. Rozejrzał się dookoła i zmienił nieco kierunek. Postanowił odbić na prawo w nadziei, że tam znajdzie coś, co mógłby wrzucić na ząb. Być może Gwiezdny Klan ześle mu w końcu zwierzynę i pokaże, że wciąż znajduje się pod ich opieką, jak mu się zawsze wydawało. Olchowy Szept wypuścił kłąb białego powietrza z nozdrzy i ruszył na lekko ugiętych łapach.
Poruszał się powoli, stawiał kroki ostrożnie, uważają na śmieci pod łapami. Uszy miał postawione na sztorc, żeby wyłapywać wszystkie dźwięki, które mogłyby dać mu znać o obecności jakiegoś smakowitego kąska.
Los w końcu uśmiechnął się do burego wojownika. Oprócz skrzypienia śniegu pod jego łapami, usłyszeć mógł również charakterystyczne pukanie w pień. Po paru krokach dojrzeć mógł również sprawcę całego zamieszania. Dzięcioł. Dzięcioł, który najzwyczajniej w świecie pukał sobie w drewno siedząc na gałęzi, bo... dlaczego nie? Pytanie tylko, czy królewicz będzie zaprzątał sobie nim głowę. W końcu musiałby się wspiąć na drzewo, aby go dorwać!
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Olchowy Szept poruszał się bezszelestnie na swoich długich i smukłych łapach, węsząc i nasłuchując. Nie musiał długo czekać na kolejną potencjalną ofiarę. Niedługo po wyruszeniu w las do jego uszu dotarło specyficzne pukanie w korę drzewa. Dźwięk tak oczywisty i charakterystyczny, że jedynie mysi móżdżek nie wiedziałby, co go wywołało. A Król Olch głupkiem nie był. W swoim mniemaniu był nawet wyjątkowo inteligentny, ale to należało już do spornych kwestii. Kocur od razu rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu źródła hałasu i postanowił obejść drzewo tak, żeby ptak go nie zauważył, na ugiętych łapach z brzuchem nad ziemią, trzymając ogon i głowę na równi z grzbietem i tak by wiatr wiał mu w pysk. Uważał również gdzie stawia kroki, aby w końcu podejść do drzewa i powoli zacząć się na nie wspinać. Ruchy miał pewne, ale ciche. Przystawał co jakiś czas, żeby dzięcioł nie wyczuł jego obecności aż w końcu wychylił się zza pnia, biorąc zamach. Celował w głowę ptaka, żeby przyszpilić go do pnia, wskoczyć na gałąź i zagryźć.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Choć kocur robił wszystko jak należy, nie udało mu się złapać ptaka. Wiatr po prostu w pewnym momencie zmienił kierunek, przez co ofiara poczuła zapach zbliżającego się drapieżnika i najzwyczajniej w świecie odleciała. Jedyny ślad, jaki po dzięciole został, to piórko, które zgubił podczas ucieczki. Cóż, może innym razem smolistemu kocurowi się powiedzie.