Logo Artemidy
Miękkie Podnóże
Za to jak można opisać Rabarbara? Dokładnie tak jak się widzi - wesołego truchtającego, skocznie i z werwą po cienkiej warstwie białego puchu, wypatrując chętnie jakiejś duszy do towarzystwa.
Nie mógł ukryć, że w Obozie prawie każdy miał coś do roboty (oprócz niego, oczywiście!) przez co nikt nie mógł znaleźć czasu dla tego tornada towarzyskiego. On zaś miał trochę czasu - mistrzyni nie miała dzisiaj czasu na trening, dlatego postanowił sam pospacerować po granicach, i, cóż, kto wie, może spotkać kogoś interesującego?
Gdy zobaczył w oddali czarną kotkę, zdawało mu się, jakby widział Pajęczą Łapę. Na pewno jednak nie zgadzał mu się szczegół w postaci braku obroży, dlatego gwałtownie nabrał powietrza i wesoło potruchtał w stronę kotki, która jeszcze nie była mu znana.
Uważając, by nie przekroczyć granicy, stanął nieopodal niej i zakrzyknął wesoło:
- Cześć! Jestem Rabarbarowa Łapa! A Ty kim jesteś? - nie zawahał się również by posłać swój szeroki i szczery uśmiech, zachęcając do nawiązania konwersacji.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Modliszka spokojnie kontynuowała swoją przechadzkę, przynajmniej dopóki nie została wezwana przez ryżego kocura, który śmierdział rzeką na kilometr. Niemal od razu do niego podeszła, odwzajemniając łagodny wyszczerz- z jej strony niestety nie szczery.
Gdy usłyszała imię terminatora miała wrażenie że zemdleje. On był jakimś osobistym zamachem na jej postać.
-Oh, cześć. Jestem La`wia Łapa, a twoje imię wp`ost mnie atakuje!- zaśmiała się, puszczając oczko rudasowi. Po tych kilku zdaniach powinien się domyślić w czym rzecz.
-Nap`awdę miło mi cię poznać `aba`ba`owa Łapo.- parsknęła rozbawiona siadając na przeciwko kocura. Wyglądał on na typowego wesołka, kogoś o nieskończonej energii i niezmordowanym entuzjaźmie. Do takich najłatwiej było dotrzeć udając podobnych do nich. To zazwyczaj wzbudzało uczucie braterstwa i zrozumienia. Te cechy były ważne w pozytywnej relacji. Delikatnie uśmiechnęła się do kocura, poruszając wąsami.
-Jesteś na pat`olu, czy to `aczej luźna przechadzka?- spytała, jednym z najbardziej oczywistych sposobów na rozpoczęcie rozmowy. W każdym razie na pewno lepiej zacząć tak, niż nawijać o tym jak okropna jest pogoda. Czarna przejechała bladym językiem po jednej ze swoich przednich łap, dokładnie udoskonalając swój obraz. Wizerunek jest ważny, w końcu nie rzadko podlega krytyce i opinii publicznej.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rabarbar widział w swoim życiu mnóstwo uśmiechów: pełen radości i zachwytu uśmiech Wieczora, zawadiacki uśmieszek Sztorma, zakłopotany, lecz szczery uśmiech Przepiórki... i mnóstwo innych wymuszonych uśmiechów, starające się w przepraszający sposób "odgonić" Rabarbara i jego potok bezsensownych słów. Czy Rabarbar potrafił odróżnić szczery uśmiech od sztucznego? Cóż, ja tego nie wiem. Za to na pewno wiem, że Rabarbar również usiadł naprzeciwko nowej towarzyszki, a jego ciepły i niezmącony uśmiech nie schodził z jego pyszczka.
Na słowa czarnej kocicy wybuchł śmiechem.
- Oooch, naprawdę! - powiedział, wycierając łezkę końcówką ogona, słysząc po raz kolejny, jak przekręcane jest jego imię - Sprawiłaś, że znowu poczułem się jak na mojej Ceremonii, chyba połowa Rzeki ma problem z wymową więc wierz mi, nie tylko ciebie atakuję swoim powykręcanym imieniem! - powiedział wesoło, patrząc na terminatorkę roziskrzonymi oczami.
- Wybrałem się na mały spacer, chciałem jeszcze pozwiedzać okolice i być może nawet coś upolować, gdyby coś się nawinęło! - powiedział z energią, patrząc prosto w oliwkowe oczy - A ty? Obowiązki czy raczej odpoczynek? - odwzajemnił grzecznie pytanie.
Obserwował, jak dokładnie czyści łapę. Patrząc na nią nie mógł odnieść wrażenia, jakby był w towarzystwie Pajęczej Łapy - tak, owszem, istniały między tymi dwiema duże różnice, nie tylko w wyglądzie ale na pewno też w zachowaniu, jednak Rabarbar wyciągał średnią z każdego kota, nie zwracając uwagi na szczegóły. Pamiętał tylko złoty kolor oczu Przepióreczki.
Za to Rabarbar tylko strzygnął uchem, nie czując potrzeby dodatkowej higieny - na naukach Wieczora kociak poznęcał się już trochę nad jego futrem, więc nie miał wątpliwości, że zostało dokładnie wyczyszczone.
- Masz bardzo ładne futerko! Nie dziwi mnie to, że tak o nie dbasz! - powiedział prostolinijnie, wesoło majdając ogonem po białym puchu,
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Larwa widziała w swoim życiu wiele uśmiechów? Można by o tym dyskutować, jednak zapewne trochę się ich zebrało. Robaczyna pamiętała dumny uśmiech jej matki, rozweselony wyszczerz Żbik, nieśmiały uśmiech jej Czermienia... w każdym razie dużo o tym mysłała, by idealnie dostosować wyczekiwaną reakcję do kota. Nie trudziła się nigdy rozmyśleniami typu: Co ja bym zrobiła? Bo zwyczajnie nigdy by się nie zdecydowała. Wszystko było jej totalnie obojętne, poza oczywiście udoskanalaniem własnego umysłu i pozycji w klanie.
Tyle jej wystarczało.
Rabarbar był wesołym kotem- ona także musi się na to przestawić, by jak najlepiej się dostosować.
Gdy kocur się zaśmiał ona zrobiła to samo- śmiech wspólny podobno był lepszy, i wzmacniał więź. O ile takowa istnieje.
-Weeeź, t`acę przez ciebie poczucie własnej o`yginalności- zaśmiała się, teatralnie gestykulując łapami. Talent aktorski? Możliwe.
Z naturalnością spoglądała w ślepia rudego kocura, raz na jakiś czas rozglądając się na około.
-`aczej odpoczynek, ewentualnie pościg za królikami, o ile jakiś się znajdzie!- zachichotała wesoło, uśmiechając się nieco szerzej. Najlepsza ścigaczka, na pewno.
Znając Larwę nie specjalnie zainteresowałaby się poznaniem kogoś podobnego do siebie- oczywiście z grzeczności by nie odmówiła, ot, dla dobrej opinii. Opinii która zadecyduje o jej przyszłości.
Na niespodziewany komplement ze strony rzeczniaka córka Len lekko dygnęła. Na jej pysk wpłynął lekki wyszczerz.
-Schlebiasz mi- rzuciła zawadiacko, puszczając kocurowi oczko. Nigdy nie wiedziała jak odpowiadać na komplementy- cóż, komóś takiemu zapewne trudno wymyślić zwyczajne ''dziękuje''
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamrugał dwa razy, widząc, jak kotka wymachuje łapami. Cóż, nie brakowało jej energii!
- O tak? I kto zwykle wygrywa, ty czy królik? - zachichotał - Ja muszę jeszcze poćwiczyć polowanie, ale wiadomo, nie można wszystkiego umieć od razu! Jak tylko będę w tym biegły, będę mógł sam polować, i, ugh! nie będę musiał pytać o zgodę na zabranie coś ze Stosu. Nie chce mi się cały czas jęczeć o to. Właściwie, dobrze by było nauczyć się polowania jako pierwsze! - powiedział, teraz żałując, że nie zaproponował tego swojej Mistrzyni.
Uśmiechnął się tyko na mrugnięcie Larwiej Łapy, po czym powiedział prostolinijnie:
- E tam, od razu schlebiasz. Mówię co myślę. Oczywiście, nie zawsze się to opłaca, bo nie raz dostałem ochrzan, no ale! Przykro mi bardzo, i tak będę ględzić to, co myślę! - paplał, wzruszając ramionami.
- Szkoda że dawno nie było organizowane żadne Zgromadzenie. Chętnie bym poznał innych kotów z innych Klanów! Chociaż, znając życie, nawet jakby się odbyło, Czerwona Gwiazda by mnie nie zabrała! - zaśmiał się, wiedząc w głębi duszy, że jest to smutna prawda.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Robaczej damie nie brakowało e? Bardzo możliwe, chociaż i tak jej większość zużywała na ćwiczenie talentu aktorskiego- ot, by być wystarczająco wiarygodną. Ryży terminator zdawał jej się m kogoś nad wyraz uprzejmego i radosnego. Cóż, coraz rzadziej spotykane. Koty gdy była kociakiem zdawały jej się zupełnie inne. Bardziej beztroskie, mniej ograniczone. Łatwiejsze w obejściu.
No może poza jej Czermieniem. On zawsze był niepewny. Można by powiedzieć że nieco niezdecydowany. Brakowało mu pewności siebie i hartu ducha, który pozwolił by mu utrzymać zdrowie psychiczne.
Szkoda że nie zdążył się za wiele nauczyć.
Teraz był martwy, porwany, lub co gorsza- samodzielnie uciekł. Jeśli ostatnie okazało by się prawdą, a jej brat wrócił by ze skruchą i podkulonym ogonem, Modliszka zadbałaby o to, by ostatnim co zobaczył była jej twarz- pełna fałszywej miłości i nieprawdziwej nienawiści.
Wróć.
-Oczywiście że ja! Nawet nie mów że mógłbyś pomyśleć inaczej!- zaśmiała się, uśmiechając się serdecznie do rudego znajomego. Miał on oczy wpadający w oliwkowy odcień (który swoją drogą nawet przypominał jej- z tego co widziała w kałuży)
Gdy ten wspomniał o tym iż zawsze będzie wypowiadać swoje myśli zaśmiała się lekko- chociaż w duchu w pewien sposób poczuła że śmiech ją rozrywa. Osoby które za dużo merdają językiem prędzej czy później padną martwe.
-W takim razie.. bardzo mi miło że tak uważasz! W sensie wiesz, rzadko kiedy ktoś mi mówi że ładnie wyglądam. W wichrze jest nazbyt dużo czarnych kotów.- miauknęła z delikatną nutą nostalgii. Gdy pomarańczowawy kocur rozpoczął temat zgromadzenia, ta od razu pokiwała łbem. To była ta jedna z niewielu sytuacji w których była szczera. Głupotą w tych czasach był brak zgromadzeń. Tyle się działo- gwałty, nawiedzenia.. nie powinno się milczeć, jeśli chodzi o te tematy.
Tym bardziej że wiele osób oczekuje następnych informacji.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rabarbar odwzajemnił miły uśmiech i zarechotał.
- Ja tam nie wiem, nie widziałem cię w akcji! Nie no, żartuję, na pewno świetnie ci idzie! - udobruchał towarzyszkę - Mam nadzieję, że będziesz miała dzisiaj szczęście i upolujesz na prawdę konkretną zwierzynkę na stos! - zaśmiał się wesoło.
Mimo iż rozmowa wydawała mu się miła i wesoła, Rabarbar czuł dziwny dyskomfort. Być może dlatego, że różniły ich Klany, lub też przez to, że to nie była Przep--
- Ojej, naprawdę? Czyżby połowa klanu była rodziną i wszyscy mieli ten sam kolor sierści? - zaśmiał się delikatnie. Rzeka coś wie o zbyt dużych rodzinach. - U nas nie jest to popularne, dlatego możesz słyszeć ten komplement ode mnie za każdym razem, gdy się spotkamy. Ciężko mi nawet określić, jakie kolory futer u nas dominują... - zamyślił się.
- No nic, wszystkim z Rzeki też się nie przyjrzałem. Może przy następnym spotkaniu ci odpowiem! Będę lecieć, bo mi mistrzyni będzie suszyć łebek za te spacery. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy! - zawołał wesoło i zaczął odchodzić, lecz jeszcze odwrócił się i pomachał Larwie na pożegnanie.

/zt, przepraszam że późno i gniot ,___,
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekładała treningi gdy tylko mogła, mówiąc, że nie czuje się na siłach, że przeprasza, ale nie ma ochoty i pójdzie do Lśniącej Sadzawki, bo chyba coś ją zbiera, co oczywiście nigdy nie miało miejsca i Różana Łapa kończyła na spacerach. Miała wrażenie, że z widzenia zna w klanie Wichru każdego kota, choć nikt zdawał się nie znać jej i zdecydowała, że spróbuje poszukać znajomych poza klanem. Co prawda nawet nie próbowała znaleźć kogoś w swoim, ale... siedzenie w obozie było jej na ten moment nie na łapę, a spacerki stały się jej ulubionym zajęciem. Toteż udała się w okolice granicy klanu Rzeki gdzie w pewnym momencie usiadła i przeczesała dokładnie swoje futerko. Musi jakoś wyglądać, gdy, być można, spotka miłość swojego życia, prawda? Inna sprawa, że związki ją nie interesowały. Była zbyt młoda by o tym myśleć. Ale zadurzyć się jak nastolatka mogła. Co zresztą już jej się zdarzyło, ale szybko została sprowadzona na ziemię. Okazało się że wygląd nie zawsze idzie w parze z charakterem i Topniejący Lód był tego idealnym przykładem. Ale cokolwiek ją to nauczyło? Oh, wątpliwe.
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie powinien wychodzić z obozu, a już na pewno nie tak daleko. Miał jednak dość bezczynności; jedyne na czym mógł się skupiać, to czasami powracający ból oraz własne kalectwo. Sztormowy Pazur dosyć wysiedział się w królikarni w młodości, poza tym jego rana goiła się dobrze, jego życiu nic już nie zagrażało. Wyszedł zatem na spacer. Z początku chciał pochodzić wokół błyszczących głazów i nie oddalać, lecz łapy zaprowadziły go znacznie dalej. Zawsze mógł w końcu uciec, nie? Tym razem jeśli wyskoczy na niego jakiś lis ucieknie, nie będzie walczył, żeby nie skończyło się to źle. Biegać potrafił, chodzić też, co najwyżej trochę się potykał i przeszkadzały mu rzeczy po ślepej stronie pyska. Minie trochę czasu nim przyzwyczai się do ostrożności i ich omijania.
Wszędzie wokół widział oznaki wiosny. Zieleń wypierała bure szarości, światło słońca przeganiało ponurości zimy, dnie też trwały coraz dłużej. Złoty kocur nie zwracał na to większej uwagi; skupiał się na tym, żeby nie uderzyć w żadne drzewo i żeby zacząć poruszać się z dawną zręcznością i pewnością. Doprowadziło go to do granicy z klanem wichru, gdzie jego jedyne oko wyłowiło kocią sylwetkę: była to biała koteczka z rudymi i czarnymi przebłyskami na sierści. Sztormowy Pazur nigdy jeszcze nie rozmawiał z tym klanem, trzymał się tylko gromu igrając z losem.
- Cze - miauknął, przystając na granicy. Górował nad nią wzrostem, co nie było żadnym zaskoczeniem. - Czekasz na kogoś? - zagadnął. Rzadko ktoś przychodził na granicę w innym celu niż obsikaniu wyznaczonych punktów.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Została pochłonięta pielęgnacją futerka do tego stopnia, że zauważyła rzecznego kocura dopiero wtedy, gdy ten się przywitał, na co zareagowała powolnym podniesieniem wzroku i powrotu do eleganckiego, dostojnego siadu.
— Dzień dobry — przywitała się, kiwając głową z szacunkiem. Chciała próbować nowych taktyk, nowych sposób na przypodobanie się obcym kotom. Nadal się tego uczyła i nie była w stanie dobrać... odpowiedniego sposobu do kota, ale pracowała nad tym. Żeby opanować to do perfekcji, musiała ćwiczyć, prawda?
Zmierzyła wzrokiem intensywnie pomarańczowego kocura, który zdaje się nie miał oka, co dawało mu +1000 punktów do atrakcyjności w oczach młodej, kochliwej Różanej Łapy.
— W sumie to nie. Chciałam po prostu uciec z obozu. Od tego... wszystkiego — mruknęła, smętnym tonem. W sumie, to nie skłamała, choć zabrzmiała o wiele smutniej, niż była w rzeczywistości.
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A czym jest to wszystko? - spytał ponownie pakując pysk w nie swoje sprawy. Skoro jednak koteczka dała mu punkt zaczepienia szkoda nie skorzystać. - Albo czekaj, nie mów. Sam zgadnę. Kłopoty na treningu? - pierwsza propozycja. Wichrowa pannica wyglądała na młodą, wątpliwe żeby była wojowniczką. Sztormowy Pazur był wyjątkiem; jako jeden z nielicznych został mianowany bardzo wcześnie. Mało kogo spotykał ten zaszczyt.
- Straciłaś kogoś z rodziny? - kolejny strzał. Jeśli jednak spotkał się z zaprzeczeniem Sztormowy Pazur zgadywał dalej. Do trzech razy sztuka! - Pokłóciłaś się z partnerem? - w jego jedynym ocalałym oku pojawił się psotny błysk. Zadawanie kłopotliwych i krępujących pytań było dokładnie w jego stylu. Utrata żadnej z części ciała tego nie zmieni, chyba że kruki wydziobalyby mu język.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już otwierała pyszczek, by rzucić tragicznie: "Życie", jednak Sztormowy Pazur ją wyprzedził i sam zaproponował, że zgadnie. Niestety, pierwszy strzał był najbardziej nietrafionym, jak tylko się dało. Z treningiem Płatek nie miała najmniejszych problemów - otrzymała wyrozumiałą mistrzynię, która nie naciskała na nią i rozumiała, że jej uczennica nie ma zapału do nauki, więc było w porządku. Pokiwała przecząco głową.
Drugi strzał był zdecydowanie bliższy prawdy, bo chodziło o rodzinę, w rzeczy samej, ale bynajmniej problemem nie była czyjaś strata. W końcu matki tak naprawdę nigdy nie miała, nie odczuła jej istnienia w żaden sposób, przynajmniej ten pozytywny. Ponownie zaprzeczyła.
Trzeci strzał natomiast sprawił, że wibrysy terminatorki zadrżały z rozbawienia, a na jej pyszczku pojawił się delikatny uśmiech.
— Partnerem? Oh, chciałabym. Niestety, w klanie nikt mnie nie docenia — rzuciła. Inna sprawa, że ona sama nie do końca wiedziała, czy chciałaby się w związek wpakować. Podobało jej się flirtowanie, nawet jeśli robiła to baaardzo nieudolnie, a gdyby była czyjąś partnerką, byłoby to raczej nie na miejscu. Tutaj jednak rodzi się pytanie: czy powstrzymałoby ją to? Raczej nie, przynajmniej do czasu, aż Różana Łapa sama by się nie zakochała, a biorąc pod uwagę jej impulsywną osobowość i fakt, że dość szybko zmienia obiekty zainteresowań... cóż, zakochiwać mogłaby się dość często, jak na nastolatkę przystało.
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie trafił. Nic nie szkodzi, mogli się tak bawić dalej, choć wichrowa kotka poruszyła temat, który go tknął.
- Ha! Co ty wiesz o niedocenianiu? - parsknął z nietypową dla niego gorzką nutą. - Jako terminator biłem się z gromową wariatką, która wtargnęła na terytorium mego klanu. Jeśli myślisz, że ktoś mnie pochwalił to jesteś w wyjątkowo grubym błędzie. Co najwyżej rodzina ze mnie kpiła, bo dałem się trafić - rodzina to jest Biała. Rodziców nie liczył, oni zawsze klepali go po główce. A Rudy to Rudy, tu nie ma o czym mówić, bo brat cierpiał na swoje urojenia i stronił od rodzeństwa. - Niedawno moją siostrę prawie zadziobało wielkie ptaszysko. To chyba był orzeł - w tymże miejscu publika może ryknąć śmiechem. Sztormowy Pazur ani myślał się przyznać, że to był kruk, bo to faktycznie wstyd. - Uratowałem ją, odciągnąłem uwagę drapieżcy, ale zapłaciłem za to utratą oka. I wiesz co? Nikt mi nie podziękował, wszyscy mnie mają za frajera i tylko mi współczują - sam Sztormowy Pazur nie zdawał sobie nawet do końca sprawy z tego, iż go to boli. Że drażnią go pełne litości i współczucia spojrzenia rodziców i kotów, które pytały go jak ciężko mu się musi teraz żyć z jednym okiem. Nawet nie wiedziały jak ciężko przez takie durne pytania i ciągłe zwracanie uwagi na ranę.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Wiesz... nie o takie docenianie mi chodziło — zachichotała, a jej wibrysy zadrżały w rozbawieniu. Nie załapała, że to nie miał być taki żarcik i faktycznie jakkolwiek to Sztormowego Pazura bolało. Dopiero dalsze słowa kocura ją przekonały do tego, iż mówi on całkowicie poważnie i... w jakiś sposób dotknęła ją jego historia.
Prawdopodobnie miałaby gdzieś przeżycia jakiegoś tam przystojniaka z granicy, ale w tym momencie naprawdę mu współczuła. Potrafiła się w pewien sposób z nim utożsamić, nawet jeśli ich sytuacje były skrajnie różne. Kiedy wyrzygała matce to, o czym bało się powiedzieć całe rodzeństwo została przez nich uciszana i potraktowana jak małe kocię. Stanęli przeciwko niej, zbratali się z ich największym wrogiem. Trawa, Korzeń i Magnolia. Cała trójka stanęła przeciwko niej. Żadne nie stanęło po jej stronie. Tak samo nikt nie pochwalił rzecznego wojownika za to, że przegnoił intruza, a jeszcze obśmiali go za to, że oberwał. Żenada.
— Ja ci mogę pogratulować, jeśli to coś zmieni. Taki brat to skarb. Moi pewnie by patrzeli jak lis mnie zjada i obstawiali zakłady ile mu to zajmie — mruknęła, wyjątkowo spokojnie jak na siebie, uśmiechając się do kocura. Chciałaby, żeby jej rodzina taka była. Żeby byli gotowi pójść za nią w ogień, narazić się dla niej, a nie... uspokajać ją, kiedy mówi tylko i wyłącznie prawdę, której oni tak bardzo się bali. Nikt jej nie rozumiał, może poza Miodek. — Poza tym... lepiej ci bez oka. Wyglądasz, wiesz, mężniej — i przy okazji o wiele atrakcyjniej, ale w tym wypadku Płatek wyjątkowo nie patrzyła na kocura jak na potencjalne "zajęcie na chwilkę", tak jak na Topniejący Lód na przykład. — No i wow, walczyłeś z orłem! Musisz być naprawdę odważny!
[Obrazek: vvIi8YC.png]
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A więc znów nie zgadłem - rzekł z udawanym smutkiem. Wyszło na to, że zrozumiał wichrową kocicę tak jak chciał. Tak w ogóle to zauważył, że wcią nie poznał jej imienia, ale w sumie mu to nie przeszkadzało. Sztormowy Pazur rzadko pierwszy pytał o miano, a jeszcze rzadziej przedstawiał się jako pierwszy.
- No to jesteś pierwsza. Ale dzięki, zapamiętam! I uch, serio? To nie bardzo udani ci twoi bracia, muszę brutalnie przyznać. Ale spoko, może role się odwrócą i to ty będziesz jeszcze jadła myszkę na ich pogrzebie - Sztormowy Pazur nie miał żadnych zahamowań dotyczących języka. Kwiatowa Przełęcz poniosła całkowitą i absolutną porazkę w kwestii jego dobrych manier oraz wychowania.
- Skąd wiesz, że lepiej? Nie wiesz jak wyglądałem z parą oczu - rzucił zaczepnie, lecz na jej komplement wypiął dumnie pierś. Pochlebstwa, co? W to mu graj. - No pewnie. Niczego się nie boję! Pierwszego dnia treningu chciałem pogonić potwory z grzmiącej ścieżki, ale Czerwona Gwiazda mi nie pozwoliła - podkoloryzował swoje pierwsze chwile treningu pod publikę. Pytanie tylko z jakim skutkiem.
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości