Logo Artemidy
Miękkie Podnóże
Chciała, by chociaż to wyjście rozjaśniło dzień Oleandrowej Łapy, nad którą ostatnimi czasy krążyły burzowe chmury pełne emocji, nie pozwalające jej na odpoczynek w ciągu dnia. Patrzyła na nią uważnie, a za jej błękitnymi ślepiami kryła się troska, którą obdarzała dymną koleżankę, za każdym razem analizując swoje słowa, by w razie czego... móc przeprosić, gdyby mimo wszystko z jej mordki wydarło się coś nieodpowiedniego. Zbyt długo zwlekała z oddalaniem się od klanowiczów, skupiając się wyłącznie na sobie i czasem na rodzeństwie, by teraz pozwolić sobie na zniszczenie tej relacji, która przecież dopiero rozkwitała, a jednak Szczaw już teraz dostrzegała, na jak piękny kwiat może wyrosnąć ich przyjaźń. Uśmiechnęła się na słowa Oleander, po chwili sama jej odpowiadając, utrzymując słoneczny, jak promyki ton głosu.
- Możliwe. Jest nietypowe, jak sama twa osoba w pełni, dopełniając cię idealnie. Jakby sami Gwiezdni malowali twą sierść. - ponownie pozwoliła sobie skomentować futro rozmówczyni, wdychając spokojnie świeże powietrze. To był pierwszy raz, kiedy zdołała wygarnąć się z obozu na coś innego, niż zwykły patrol z kotami, których dobrze nie kojarzyła. Teraz szła tylko ona i Oleandrowa Łapa, a Kwiatowa Przełęcz która sprawowała nad nimi opiekę, obecnie zajęta spacerem z dala od dwóch terminatorek. Na kolejne jej słowa uśmiechnęła się bardziej, pozwalając sobie na delikatny śmiech. - Z pewnością, jednakże nie uważam by było one w stanie zastąpić mi ciebie. W końcu z nimi nie zdołam przeprowadzić tak pobudzającej umysł rozmowy, jak z tobą. - powiedziała łagodnie, mrucząc na dźwięk śmiechu swojej towarzyszki. Może jednak dzień ten wprowadzi w życie córki Kwitnącego Jaru nowy początek, który pomoże jej uporać się z tym wszystkim co tragiczne, co zdarzyło się przetoczyć przez Klan Rzeki.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeśli Kwaśna Łapa wierzyła w ingerencję łap Gwiezdnych, którzy układali losy żywych, mogła pomyśleć, że białe punkciki u stóp Zielonego Pagórka zesłali w tej chwili właśnie oni. Miękkie Podnóże było pobielone chmurkami na cienkich nóżkach, których kotki, jeszcze z tej odległości dostrzec nie mogły. Z tej perspektywy wyglądały więc istotnie jak chmury. A było ich mnóstwo: więcej niż kotów w Rzecznym Obozie. Gdy Oleandrowa i Kwaśna Łapa zrobiły kolejne pare kroków, być może lekko posapując ze względu na słońce, znajdujące się akurat wysoko na niebie, zauważyły, że część z nich... znajduje się właśnie w czymś na kształt ni to Obozu, ni to granic, ale w czymś w tym stylu. Po Dwunożnemu była to zagroda, płot, nieco prowizoryczny, ale przypominający te, osłaniające ichnie legowiska na Siedliskach. Cóż, Rzeczniaczki nigdy wcześniej widzieć takiej zagrody nie mogły. Dodatkowo... w znacznej odległości, ale jednak, w polu widzenia znajdował się właśnie Dwunóg we własnej osobie. Kotki nie zdążyły wymienić żadnej uwagi przed usłyszeniem bardzo donośnego świstu, gwizdu, który ewidentnie zaktywizował zagrodzoną grupę puchaczy, które truchtając, wybiegły na otwartą przestrzeń, dołączając do pozostałych.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekrzywiła delikatnie głowę, dalej słuchając Kwaśnej Łapy z zainteresowaniem i uśmiechem na pyszczku. Jakby sami Gwiezdni malowali jej sierść... Nos Oleander zawędrował w futro na szyi towarzyszki, chcąc sprawdzić, jakie ono jest. Miękkie, gęste, przyjemne w dotyku.
— Nie mam niczego złego do powiedzenia o twoim futrze — zaśmiała się delikatnie. Sama uważała je za ładne. Zakołysała ogonem, wdychając ze spokojem świeże powietrze z Miękkiego Podnóża. Szła krokami spokojnymi, lekkimi, przyglądając się Szczaw co jakiś czas. — Ja zaś nie zamierzam uciekać, by coś miało mnie zastąpić. Rozmowy z tobą są bardzo interesujące, a słowa z twego pyszczka wzbudzają we mnie chęć dalszego mówienia — powiedziała delikatnie, a na mruczenie podopiecznej Kosowej Pieśni jej ucho drgnęło.
Brała oddechy częstsze, a z pyska dymnej wydobywało się ciche sapanie, gdy tylko dotarły na samą górę. Białe punkciki... owce. Owce! Niektóre wesoło dreptały poza dziwnym ogrodzeniem, a jakaś część właśnie tam siedziała. Otworzyła już pyszczek do Kwaśnej Łapy, lecz powietrze przejęło gwizd Dwunoga, na który lekko zjeżyła sierść na karku. Oceniła sytuację. Mogły podejść do tych owiec, które były najbliżej nich. Ludzkie stworzenie stało w znacznej odległości od nich, co uspokoiło Oleander.
— Dwunóg jest zbyt daleko, by wyrządzić nam krzywdę, droga Szczaw. Możemy bez problemu dotrzeć do chmurek tuż niedaleko nas... tylko powoli i spokojnie — rzekła swoim typowym tonem głosu, wyprzedzając towarzyszkę o kilka kroków i swoim ogonem przejechała po brodzie Kwaśnej Łapy. Pokierowała się ku chmurkom, uśmiechając się pogodnie.
Gdy tylko dotarły bliżej, przyglądała się stadku. Były... sympatyczne i spokojne. Takie puchate! Dymna rozejrzała się i zrobiła jeszcze kilka kroków w stronę owcy, patrząc się w jej ciemne oczy.
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Błękitne ślepia terminatorki rozwarły się szerzej w zaskoczeniu, gdy poczuła nos rozmówczyni przy swojej szyi. Oleander miała w sobie coś, czym zawsze potrafiła zaskoczyć Kwaśną Łapę. Nigdy nie wiedziała, jaką odpowiedź otrzyma, lub jaki gest wykona - wszystko było loterią, której wyników zawsze oczekiwała z podekscytowanym drżeniem łap, chcąc też nauczyć się schematów zachowania dymnej kotki. Choć... nie przychodziło jej to z wielkim sukcesem, bo jej działania nie były do przewidzenia, tak jak zachowania jej rodzeństwa, co ekscytowało ją w poznawaniu kotki tylko bardziej. - Gdyby tylko nogi twe spróbowały choć przekroczyć linię dzielącą nas od terenów niczyich, za kark przyniosłabym cię z powrotem do Klanu Rzeki, a Kwiatowa Przełęcz byłaby mi świadkiem. - powiedziała rozbawiona, nie mając zamiaru nigdzie puścić Oleandrowej Łapy, tak samo jak obiecywała wujkowi Łabędziowi. Żadne z nich się nie ruszało, takie obietnice złożyli sobie nawzajem. Chciała trwać w klanie, by móc dbać o siebie, jak i o innych w swoim otoczeniu zwłaszcza.
Oddychała ciężko przez nos, po chwili stawiając na otworzenie pyska w celu lepszej wentylacji na co po krótkim uderzeniu serca otworzyła mordkę szerzej w zaskoczeniu, przyglądając się puchatym stworzeniom. Gwizd Dwunoga sprawił, że ogon pointki zakołysał zaniepokojony, stawiając łapy bliżej dymnej kotki, w razie gdyby coś miało im zagrozić. Zagrożenie jednak nie nadeszło, po chwili czując wyłącznie ogon towarzyszki na swojej mordce, na co mruknęła rozbawiona. - W istocie, kwiatuszku, uwagi twe mówią nic innego, jak czystą i szczerą prawdę. - powiedziała, ruszając za terminatorką Płonącego Nieba i samej pozwalając sobie przyglądać się owcom, które wzbudzały w niej niemałe zainteresowanie. Mimo wszystko trzymała łapy na baczność, w razie gdyby miało się coś wydarzyć, jednak zafascynowanie tymi białymi kulkami futerka skutecznie to przyćmiewało.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miękkie Podnóże stanowiło Rzeczną granicę z Klanem Wichru, więc wielce prawdopodobnym było, że stado wypasało się wcześniej na odleglejszych, południowych terenach. Tyle, że ani Dwunóg, ani... jego zwierzęta (bo skoro owce zareagowały na gwizdanie, to chyba miał nad nimi jakąś kontrolę?) nie przejmowali się akurat tymi granicami, stworzonymi przez leśne koty, nie mając o nich pojęcia. Kotki natomiast musiały uważać, by przez przypadek nie przekroczyć granicy. Na szczęście w oddali majaczała sylwetka drobnej Kwiatowej Przełęczy, która korzystała z okazji i spokojnie oznaczała granice, robiąc za samowystarczalny patrol.
Wojowniczka była akurat całkiem blisko Czterech Dębów, gdy kłęby białego puchu zaczęły mieszać się między sobą. Nie brakowało też chmurek wyjątkowych: takich z zakręconymi, śmiesznie wywiniętymi, ale jednak rogami, które wyglądały dość strasznie; takich czarnych; takich zupełnie ogolonych, pozbawionych futerka. Te ostatnie, gdyby miały swój własny Gwiezdny Klan lub przynajmniej wierzyły w coś więcej, dziękowałyby pewnie teraz w myślach swoim patronom, że akurat one, a nie żadne inne, pozbyły się nadmiaru sierści. A to, mogło dać nadzieję Kwaśnej i Oleandrowej Łapie na znalezienie zgubionej przez nie wełny. Układ idealny: jednym niepotrzebna, innym może się nadać.
Jednak Rzeczniaczki musiały pamiętać o paru sprawach: trzymać się jak najdalej od Dwunoga, którego reakcji nie dało się przewidzieć oraz nie dać się stratować stadu owiec. Te zwierzęta... nie wyglądały na najbardziej uważne i nie patrzyły pod nogi, chyba że akurat schylały się po trawę. Jednak ich pole widzenia i świadomość musiały być mocno ograniczone. A skoro chmurki słuchały się i podporządkowywały dziwnym dźwiękom wydawanym przez Dwunoga, były równie nieobliczalne, co on. Wchodzenie między owce czy kręcenie się przy zagrodzie było po prostu niebezpieczne.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Aż tak ci zależy na mej personie? — zaśmiała się i uniosła jedną brew, zerkając kątem oka na Kwaśną Łapę. — Na pewno nie musiałabyś wykorzystywać swych sił, iż moje nogi nigdzie się nie wybierają spoza Klanu Rzeki — zachowanie pointki... było dla niej w pewnym sensie urocze. Stanowcze, mądre, lecz urocze, zaskakiwała swoją sympatią. Do tego chciała zostawić przy sobie Oleander, a gdy taki wniosek przyszedł do głowy dymnej, uśmiechnęła się pod nosem, a jej długie wąsy zadrżały. Westchnęła cicho, troszkę teatralnie. — Ciebie zamierzam pilnować okiem bystrym, byś nie wymknęła się daleko... jednak o to chyba nie powinnam się martwić, prawda? — zniżyła ton do pomruku, uśmiechając się i zerknęła na towarzyszkę przez ramię, wróciła jej delikatna chrypa spowodowana zmianą tonacji.

Na pochwałę z potrząsnęła łebkiem zadowolona, lecz dalej przyglądała się owcom. Również była ostrożna, lecz chciała poznać te zwierzęta. Oczywiście trzymała dystans, zerkając co jakiś czas na Szczaw, sprawdzając, że nic się jej nie dzieje. Zakołysała ogonem na boki i zmrużyła blade ślepia, których wzrok powędrował na owcę.
— Kwiatuszku, jak tylko zauważysz, że Dwunóg się prędko zbliża, powiadom mnie, to wrócimy do Obozu bardzo szybko, dobrze? — chciała wiedzieć, czy podopieczna Kosowej Pieśni przystaje na ten pomysł. Oleander nie pasowało w tej sytuacji decydowanie. Czuła potrzebę znajomości opinii Szczaw, miała też nadzieję, że nie natkną się na niebezpieczeństwo. Uważała pod nogi, nie chcąc przekroczyć granicy i zerkała na owce i na Dwunoga, chcąc uniknąć... pewnych nieporozumień. Martwiła się o nieprzewidywalne ruchy czegokolwiek przy nich. Cofnęła się o kilka kroków, a jej wzrok zaczepił się o zagrodę, której sensu nie rozumiała. Po co... to taki obóz? Wydawał się za mały na tyle owiec. Westchnęła cicho i wróciła do Kwaśnej Łapy.
— Możemy rozejrzeć się za ich ciekawym futrem — rzekła powoli i mrukliwie, rozglądając się. Po jakimś czasie zaczęła krążyć po glebie i szukać jakichś kłębków.
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z gardła pointki wydało się rozbawione mruczenie, spowodowane słowami Oleander, po którym i na jej mordkę wkradł się uśmiech, z sukcesem podnosząc jeszcze bardziej jej samopoczucie. Znajomość z podopieczną Płonącego Nieba nie równała się z niczym innym, a dymna kotka zdawała się zaskakiwać ją coraz bardziej, a jej ruchy nie były dla Szczaw do przewidzenia. Odetchnęła głęboko, decydując się obdarować swoją znajomą odpowiedzią na jej pytania, kołysając zrelaksowana ogonem.
- Jesteś ważną częścią nie tylko mojego życia, jak i również całego Klanu Rzeki. Z pewnością znalazłyby się koty, które oprócz mnie również wyruszyłyby na poszukiwania za tobą. - posłała towarzyszce troskliwe spojrzenie, oblizując pysk. Wibrysy jej zadrżały na pomruk Oleander, wysławiając się po raz kolejny. - Nie pozostaje mej osobie nic innego, jak posłuchać się starszej, przy czym bardziej doświadczonej ode mnie i tak zdolnej terminatorki. O me nieposłuszeństwo nie musisz się obawiać. - wymruczała, chcąc tym też uspokoić swoją rówieśniczkę, że nie musi obawiać się, że pointce strzeli coś niepoważnego do głowy.
Na słowa dymnej kotki od razu zwróciła wzrok na dwunoga, przez chwilę przyglądając się jego sylwetce. Był łysy, wysoki... i o dwóch nogach. Poczuła, jak mimowolnie sierść na jej grzbiecie jeży się na ten widok i spojrzała z powrotem na córkę Kwiatowej Przełęczy, kiwając jej głową na zgodę. Zachowywała najwyższe zasady bezpieczeństwa i ostrożności, nie chcąc by to przez jej głupotę coś im się stało. Z pewnością Pożar przekazał jej jeszcze więcej wiedzy, niż Kosowa Pieśń zdążyła, dlatego dostosowywała się do jej zdania i decyzji, nie mając w sobie chęci się przeciwstawiać. Obóz owiec również stanowił zapytanie w jej głowie, jednak nie wyrażała tego na głos, kiwając ponownie dymnej głową, nie chcąc wokalnie zwrócić na siebie większej uwagi - choć żałowała każdej z chwil, w której nie dane było jej wymieniać się uwagami z kocicą. Ruszyła truchtem niedaleko koleżanki, poszukując wraz z nią kłębków puchatego futra, co chwilę rzucając dwunogowi spojrzenia, czy sytuacja na pewno jest stabilna.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obie kotki zachowując ostrożność, zaczęły rozglądać się za zgubionym przez kłębiaste stworzenia futrem. Kremowo-białe zwierzęta póki co ich nie dostrzegały, a Dwunóg znacząco się oddalił, pogwizdując cicho. Chmurki zajęły się konsumpcją zielonej trawy, sprawnie ukrócały jej długość w okolicy. Od czasu do czasu beczały i, w sposób nieunikniony, zaznaczały swą obecność na coraz większej przestrzeni. Nie gromadziły się, tak jak jeszcze chwilę temu, w bardzo zwartych grupach, a po prostu oddalały, jedna od drugiej.
Oleandrowa Łapa jako pierwsza wypatrzyła drobny kłębuszek, ale nie była do końca przekonana czy przypadkiem nie leży on po Wichrowej stronie granicy. Należało do niego podejść, by się przekonać, że woń Wichrzaków jest w tym miejscu bardzo silna, ale jeszcze silniejsza – jakieś dwie długości mysiego ogona dalej. Znalezisko było co prawda niewielkie, ale całkiem czyste. Zawsze to jakiś początek.
Natomiast Kwaśna Łapa spostrzegła znacznie większą płachtę owczej wełny. Ta była jednak od kotek oddalona, bo leżała przy zagrodzie. Teraz już owiec nie było tuż obok.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była ważną częścią życia Kwaśnej Łapy i całego Klanu Rzeki... Te informacje przyjęła z zadowoleniem, jako iż zawsze chciała, by była ważna. Nie jako przywódca lub medyk - jako zwykły kot. Czasami zauważała zaskoczenie Szczaw, gdy tylko robiła coś niespodziewanego, wykonywała inny ruch, co odbierała z ciekawością. Rozmówczyni nie oponowała niczemu i Oleander miała nadzieję, że jakaś niechęć nie kryła się w środku pointki.

Zaczęły szukać, a dymna zauważyła mały kłębek wełny tuż przy granicy. Spoglądała przez chwilę na znalezisko niepewnie, po czym zrobiła kilka kroków przed siebie i wzięła kawałek w pyszczek, oddalając się dwoma cichymi i szybkimi susami od terenów Wichrzaków. Na szczęście jeszcze nie była w stanie jej przekroczyć. Nie narzekała, chociaż kłębek był mały i, cóż, skromny, ale przynajmniej wygodny do noszenia. Zakołysała ogonem, zerkając w stronę Dwunoga, by upewnić się, że nic im nie zagraża, ale z ulgą zauważyła, że ten zaczął się oddalać. Co jakiś czas do uszu Oleander docierało beczenie owiec, które dreptały coraz dalej od siebie.
Kontrolnie spojrzała się na Kwaśną Łapę, po czym poszła szukać dalej, pilnując odległości między nimi. Nie chciała zbytnio się oddalać.
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ważność Oleander dla Klanu Rzeki... jak i dla niej samej była niepodważalna. Obie były częścią jednej, wielkiej wspólnoty której zadaniem było wspieranie się nawzajem. A jeśli Szczaw mogła jeszcze chociaż jednemu kotu zapewnić wsparcie również psychiczne, być tu dla niej w takiej chwili... nie zamieniłaby tego na nic w świecie i miała nadzieję, że obie będą miały szansę pielęgnować tę znajomość należycie.

Rzucała spojrzenia to Oleander, upewniając się że nic jej nie grozi, to spoglądając ponownie na dwunoga i jego puchatych towarzyszy, których beczenie sprawiało, że na mordce pointki pojawiał się lekki uśmiech. Jakie to były fascynujące stworzenia! Widziała, że jej towarzyszka znalazła już swoją część, a po uderzeniu serca... spostrzegła również swój cel, szczerząc zęby. Znajdywała się dalej, przez co kotka uważnie rozglądała się wokół analizując teren i jakoby próbując wyliczyć, czy jej plan powiedzie się sukcesem. Nie widząc owiec ani dwunoga w okolicy doskoczyła paroma susami do kłębka, biorąc go z ostrożnością do pyszczka, starając się, by zabrać jak najwięcej. Rozglądając się wokół, truchtem ruszyła z powrotem w stronę dymnej kotki, nie spuszczając jej ze wzroku.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotki po upolowaniu swoich pierwszych łupów nadal miały się na baczności. Pewnie między innymi dlatego bardzo szybko udało się im dojrzeć kolejne pozostałości po owczym futerku.
Kwaśna Łapa, wracając do starszej terminatorki natknęła się na niewielki skrawek wełny. Leżał przy gęstszej kępce trawy. Był wielkością zbliżony do pierwszego łupu Oleandrowej Łapy i już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że jest zabrudzony błotem.
Natomiast dymna podopieczna Pożara dostrzegła płytkie, lecz wgłębienie w ziemi. Zupełnie jakby ktoś lub coś kiedyś zakopało tu jakieś znalezisko, bo w tym miejscu brakowało trawy. Obojętnie jaką skrywało tajemnicę, córka Kwiatowej Przełęczy musiała zwrócić na nie uwagę z powodu sporej ilości wyjątkowo białej, kłębiastej wełny. Tak więc dwie poszukiwaczki zamieniły się teraz rolami, jeśli chodziło o dopisujące im szczęście.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spacerowała długo, jako iż jej oczom ukazało się... wgłębienie w ziemi, a w nim coś sporego i białego. Zerknęła w stronę Kwaśnej Łapy, która zebrała wcześniej coś większego. Rozejrzała się szybko i podeszła bliżej kłębka, który był na pewno czystszy i chwyciła go prędko zębami, lecz delikatnie. Położyła wełnę na glebie, by odetchnąć i pozbyć się dziwnego smaku, który nawiedził jej język. Strzepnęła uchem, wracając wzrokiem na owce, które szły w różne strony, nie mając nawet pojęcia o kocich granicach. Nic im nie groziło, Dwunóg coś tam sobie robił o wiele dalej, więc miały spokój.
Kontrolnie popatrzyła się na Kwaśną Łapę, która zebrała coś o wiele mniejszego, wręcz podobnego do pierwszego znaleziska Oleander, więc stwierdziła, że ich szczęście się odwróciło. Mogą wykorzystać czystsze kłębki jako coś do swoich legowisk i jako część wspomnienia. Przez chwilę się nigdzie nie ruszała, jedynie szukała wzrokiem czegoś nowego. Następnie zaczęła spacerować, dalej pilnując odległości między nią a Szczaw, aby nikt nigdzie siebie nie zgubił. Zakołysała ogonem, mając nadzieję, że znajdzie jeszcze kawałek wełny. Może większy, może mniejszy - jak los sobie zachce.
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W bezpiecznym miejscu pozostawiła swój łup, upewniając się, że nic go nie zdmuchnie, ani owce nie spróbują w jakiś sposób z powrotem odebrać to, co... z nich wypadło. Szła dalej, uważnie rozglądając się po otoczeniu i nieświadomie nucąc pod nosem, umilając sobie w ten sposób czas. Płynął jej błogo, zwłaszcza, gdy mogła czas ten spędzać z Oleandrową Łapą, co chwilę posyłając jej spojrzenie z uśmiechem jako potwierdzenie, że wszystko u niej w porządku i nie potrzebuje pomocy.
Kolejna jej zdobycz nie była już taka szczęśliwa, gdyż czysta, śnieżnobiała wełenka została pobrudzona błotem, na co Szczaw westchnęła lekko. Mimo wszystko podeszła do niej i podniosła ją ze względu na jej mały rozmiar. Wspólnie z dymną kocicą wymyślą, co z tym zrobić, a póki co mniejsze znalezisko trzymała z dala od wcześniej zebranej czystej części wełny. Upewniała się, że zabiera wszystko co potrzeba i ze spokojem spacerowała dalej, pozwalając promieniom słonecznym padać na jej futro, wzbudzając w niej przyjemne mruczenie. Zdecydowanie częściej powinna wybierać się na takie spacery, gdy tylko będą zdarzały jej się na to okazje.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nagle wydarzyło się coś, czego tego popołudnia chyba nikt się nie spodziewał. Słońce zaszło za chmurami, gęstymi, jak najbardziej niebnymi. Były szare, niepokojące i zwiastowały gwałtowną ulewę, jedną z tych, których wyglądała z utęsknieniem cała, przesuszona natura. Momentalnie zerwał się wiatr. Wtedy Dwunóg ponownie wydał z siebie charakterystyczny gwizd, a owce ruszyły posłusznie w jego kierunku, przepychając się między sobą.
Dopiero teraz kotki zdały sobie sprawę, że zwierzęta, podczas truchtania, w sposób bardzo charakterystyczny... dzwonią? Wtem Oleandrowa Łapa, w miejscu gdzie jeszcze przed chwilą stała jedna z parzystokopytnych, dostrzegła błysk. Resztki promieni słonecznych odbijały się w jakimś drobnym przedmiocie, który po chwili dedukcji można było skojarzyć z owczymi, dźwięczącymi ozdobami (nawet bez podchodzenia bliżej). Nadciągał opad, więc terminatorki mogły zaraz zmoknąć do suchego wąsa, ale ewentualna pamiątka z wycieczki wydawała się być pociągająca!
W międzyczasie Kwaśna Łapa nastąpiła natomiast... na czystą i zdecydowanie wyróżniającą się, czarną wełnę. Miała szczęście, że nie wdepnęła w odchody tych puchatych stworzeń, bo w okolicy leżało ich znacznie więcej niż kępek puchu!
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słońce wręcz wyparowało za gęstymi i ciemnymi chmurami, co Oleandrowa Łapa zauważyła wręcz od razu. Ciszę ponownie przerwał długi, głośny świst i zerwał się wiatr. Owce zaczęły truchtać w kierunku Dwunoga, a podczas każdego kroku rozbrzmiewały cicho dzwonki, które wydobywały z siebie charakterystyczny dźwięk. Coś błysnęło w kąciku oka dymnej, ruszyła w tamtą stronę, schylając się odrobinę. Na pewno było pozostawione przez jedną z chmurek. Zastanowiła się szybko, jako iż zbierało się na deszcz. Nie miała niczego do stracenia, więc chwyciła ostrożnie dzwonek tak, by zbytnio nie wydawał bardzo głośnych dźwięków i szybko podreptała w stronę znalezionych kłębków wełny. Zerknęła w stronę Kwaśnej Łapy, po czym wepchała większą wełnę w pobłyskującą rzecz.
— Deszcz się zacznie niebawem, więc wracajmy do obozu — rzuciła w stronę pointki, chwytając w pyszczek znaleziska i zaczekała na podopieczną Kosowej Pieśni. Niestety taka miła przygoda miała zostać przerwana, ale Oleander nawet lubiła deszcz. Nie chciała jednak, żeby puchate kłębki jakkolwiek zmokły, a właśnie towarzyszka znalazła jakąś taką... ciemniejszą część. Zerkała kontrolnie na niebo, obawiając się nagłego oberwania chmury. Czuła nieprzyjemny smak metalu na języku, ale postanowiła nie narzekać. Schowa to później w swoim legowisku lub po prostu gdzieś zostawi, o.
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości