Logo Artemidy
Miękkie Podnóże
Była zamyślona na temat odnalezionych kłębków, jak i możliwości spędzenia czasu z przyjaciółką, że dopiero gdy podniosła głowę, wyrwana została z marzeń o niebieskich migdałach, wydając z siebie ciche oh! Owce musiały najwyraźniej również dostrzec to, zaakcentowane gwizdem dwunoga, po czym od razu zaczęły się ulatniać. Obserwowała zebrane do tej pory kłębki i skinęła sobie samej głową, skutecznie manewrując pomiędzy owczymi odchodami, po chwili łapiąc w mordę wyróżniający się od reszty kawałek wełny. Nie mogła powstrzymać uśmiechu, który wpełzł na jej mordkę po tym, gdy dostrzegła jak pokaźną kolekcję odnalazła na własną łapę. A jeszcze podliczyć to ze zdobyczami Oleander!
Gdy zmaterializowała się obok niej, skinęła poważnie głową na jej słowa, choć jej uwagę przykuł świecący przedmiot, który najwyraźniej był skarbem odnalezionym przez podopieczną Płonącego Nieba. Spojrzała zadowolona na terminatorkę, uśmiechając się i szczerząc zęby.
- Czyżby oprócz puszystej niespodzianki, owce zostawiły nam coś jeszcze? – wymruczała rozbawiona, do końca nie wiedząc jeszcze po co i jaką funkcję spełniał odnaleziony przez dymną kocicę przedmiot. Obwąchała go parę razy i skinęła głową towarzyszce. – Głęboką nadzieję pokładam w tym, byśmy zdążyły przed ulewą. Zastanawiam się jednak, do czego służyło to owcom? Jak i również do czego służyć może nam, kotom? – zadała pytanie, nie bardzo oczekując odpowiedzi, jako że za moment i ona, i Oleandrowa Łapa pyszczki pełne miały swoich zdobyczy, a Kwaśna Łapa odwracała się tylko co chwilę podczas truchtu, upewniając się, iż nic nie zostało zgubione.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Terminatorki obładowane łupami popędzała Kwiatowa Przełęcz, która szybko powróciła do córki oraz jej przyjaciółki. Zirytowana zwróciła oczy ku niebu, dając im wyraźny znak, że nie czas na pogawędki. Były w końcu na otwartej przestrzeni i prawdopodobnie zmokną choć trochę, a kto lubował się w staniu podczas burzy w środku niczego? Oczywiście, po upalnym dniu miło byłoby się spokojnie ochłodzić, ale dookoła panował harmider; Dwunóg i owce zwijały się pod jakiś dach; nagle zagrzmiało, a niebo przedarł złocisty piorun, który z mocą uderzył w okolicę Wichrowych ziem. Starsza kocica wyprzedziła kotki, chwytając w pyszczek część wełny, która wypadła Oleandrowej Łapie i ponagliła parkę stanowczym ruchem łba oraz nieznoszącym sprzeciwu błyskiem w oku. Zabawa skończona.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwaśna Łapa obwąchała przedmiot, który był trzymany przez dymną, a ta po prostu czekała na reakcję. Odpowiedziała towarzyszcze wzruszeniem barkami, jako iż nie miała nawet jak odpowiedzieć, a Kwiatowa Przełęcz już była przy nich. Wszystkie zobaczyły złocisty piorun, który przedarł ciemny nieboskłon, na co kotka się zjeżyła i szybko zaczęły podążać w stronę Obozu. Musnęła szyję Kwaśnej Łapy pyszczkiem, by zaczęła iść za nimi, po czym wszystkie trzy przyśpieszyły tempa. Zaczęło kropić, Oleander poczuła zimne krople, które zawędrowały w jej futrze. Była to między innymi ulga, ale wiedziała, że zaraz będzie wręcz gorzej, więc zaczęły biec do wejścia Obozu.
Gdy tylko stanęły w Ciemnym Szlaku, Kwiatowa Pzełęcz prędko poszła do Jałowcowego Gąszczu. Dymna trąciła pyszczkiem Szczaw i skinęła głową w stronę Zrośniętych Drzew, a następnie obie tam potruchtały. Położyła z ulgą dzwonek na mchu, po czym wyjęła z niego wełnę, do której nie doszedł żaden deszcz. Zamruczała zadowolona i zerknęła w stronę podopiecznej Kosowej Pieśni.
— Nie mam pojęcia co to, szczerze ci powiem, lecz na pewno zastosowania się dowiem. Może być ozdobą w mym legowisku za Śpiącym Pniem, gdzie zapraszam cię serdecznie — zerknęła na kłębki wełny, które razem zebrały i uśmiechnęła się delikatnie. Kwaśna Łapa zebrała też czarne futerko, któremu przyglądała się przez chwilę. — Podarować mogę ci chętnie ten przedmiot, lecz polecam ci w nim coś schować, by nie wydawał głośnych dźwięków — zmrużyła ślepia i przysunęła dzwonek do Szczaw. — Chyba, że podarku nie potrzebujesz. A kłębki gęstego futra owiec użyć możemy w swoich legowiskach — po czym liznęła towarzyszkę po poliku i uśmiechnęła się. — Dziękuję za ten spacer — wymruczała, po czym zajęła się obserwowaniem burzy u boku pointki.

zt!!
LVL 2 100 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miała zamiaru sprzeciwiać się Kwiatowej Przełęczy, posłusznie truchtając za nią i jej córką, podczas gdy niebo zaczęły przecinać błyski, a krople deszczu z coraz większą częstotliwością zaczęły spadać na ich futra. Lepsze… trochę przemoczone futro, niż taki żar, jaki ostatnimi czasy męczył klanowe koty i sprawiał, że Kwaśna Łapa doszukiwała się sposobów, w jaki mogłaby się pozbyć choć części swojego wielkiego, gęstego futra, które tuliło ciasno jej sylwetkę. Zdecydowanie łatwiej by jej było, gdyby była krótkowłosa!
Pożegnała się z rodzicielką Oleandrowej Łapy, mrucząc głośnie gdy ta trąciła ją swoją mordką, posyłając jej słodki uśmiech i ruszyła spokojnie za nią, teraz nie mając już żadnych obaw o owce lub co gorsza dwunoga, który został daleko, daleko za nimi. Odłożyła swoje łupy w bezpieczne miejsce, już zaczynając planować, jak z towarzyszką mogłyby przyozdobić nimi swoje legowiska. Z pewnością sprawią, iż będą jeszcze bardziej miękkie i wygodniejsze.
- Ciekawi mnie, czy może starszyzna naszego klanu może mieć jakąś wiedzę na ten temat? – zadała pytanie samej sobie, przyglądając się zaciekawiona dzwonkowi, śmiejąc się lekko na słowa dymnej kotki. – Darować mi tego nie musisz, jako iż bym chciała by pozostało to twoją pamiątką z tego wyjścia, lecz z pewnością będę się mu przyglądać podczas wizytowanie ciebie. – powiedziała miękko, uśmiechając się ciepło do Oleander, wtulając się delikatnie w jej bok i czując przyjemne dreszcze przechodzące jej ciało, gdy otrzymała liźnięcie w policzek.
- Nie będę oponować przed powtórką, ale to gdy niebo pobłogosławi nas lepszą pogodą – odetchnęła głęboko, resztę czasu spędzając u jej boku, przyglądając się burzliwej pogodzie.

//zt!!
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zboże zastanawiało się, czy ma jeszcze szansę spotkać kiedyś Wierzbową Łapę.
Trochę chciało. Troszeczkę. Chciało wiedzieć, co mogło z tego wyniknąć. Chciało się przekonać, czy kocica była tylko dziwnym wyglądem bez wyrazu, czy może jednak kimś wartym uwagi. Chciało wiedzieć, czy zainteresowanie które poczuło jej względem było czymś, co było samolubną ciekawością, czy może czymś innym.
Ha, ledwo wróciło do Klanu Rzeki a już myślało o wszystkich innych klanach! I zanim się zorientowało wylądowało na granicy z Klanem Wichru. Na granicy, którą przemierzyło wielokrotnie, myśląc, szukając powodu, czy zwyczajnie dlatego, że nie miało innego zajęcia. Klan Wichru w głowie Zboża był przyjaźnie mdły. Nic groźnego, nic ciemnego. Taki... Rozlazły. Rozlewający się po polach i łąkach które można było zobaczyć z kilku pagórków czy wyższego drzewa. Był idealny by rozwijać swoje umiejętności na kimś, kto nawet się nie zorientuje, że te umiejętności się ćwiczy. I na tyle odległy by nie ponieść konsekwencji życia z tym kotem dzień w dzień jeśli coś nie wyjdzie.
Co tak naprawdę Zboże miało w myślach przemierzając po raz kolejny granicę z klanem wichru? Samo nie wiedziało. Miało nadzieję, że w swoim czasie znajdzie odpowiedź na to pytanie.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I niektóre jednostki z Klanu Wichru były faktycznie miłe, rozlazłe i przyjazne. Łagodne i nieszkodliwe. Deszczowa Pogoda zaliczała się raczej do tych jednostek. Traf chciał, że i ona właśnie szła wzdłuż granicy akurat tego dnia, co Zboże. Nie polowała, nie patrolowała. Jej sylwetka zamajaczyła Zbożu wśród przygranicznych krzaków i zarośli: kocica szła nieco tanecznym, nieobecnym krokiem.

- Mój biedny synu - łkała i zawodziła zmodulowanym głosem, głosem aktorskim, głosem scenicznym i prawdziwym zarazem - dlaczegóż pozostawiłeś mnie, twą żałobną matkę, dlaczegóż nie zostawiłeś mi trucizny, skąpcze?
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jakiego ty tu niby syna widzisz - Zboże powiedziało na głos, zanim ogarnęło co robi.
A jak już ogarnęło co zrobiło to zamrugało i rozejrzało się po okolicy. Zobaczyło... Kota. Chodzącego. Wichrzaka. To nie była Wierzbowa Łapa. Co gdyby w sumie była to by było zdziwione, racja? A może liczyło na cud? W sumie samo nie wiedziało co chciało osiągnąć. Trochę chciało się dowiedzieć, czy ta kręcona koteczka jeszcze tam gdzieś była i czy Zboże mogłoby ją jeszcze spotkać. Czasami o niej myślało i myślało o tym dziwacznym futerku, o tej sylwetce i tych wielkich oczach. I chciało je zobaczyć jeszcze raz, by się przekonać, czy faktycznie tak wyglądała, czy może Zboże zdążyło w głowie wyolbrzymić jej szczegóły.
Ale oto stał ktoś inny. Ktoś rudy, podobnie jak Zboże. Ktoś z oderwanym kawałkiem ucha, jak kiedyś Zboże, które teraz zwyczajnie tego ucha nie miało. Ale za to ktoś, kto wydawał się być równie dziwny, chociaż w zupełnie inny sposób, niż pierwsza znajomość Zboża z wichrzakiem.
Odchrząknęło i otrząsnęło się, by przywołać się znowu do rzeczywistości. Przywdziało na pysk miły uśmiech i popatrzyło w stronę kota szeroko otwartymi oczami, w których migały iskierka kota który lubi sprawiać kłopoty.
- To masz tego syna gdzieś w okolicy, że tak do niego zawodzisz, czy może dopiero próbujesz sobie jakiegoś znaleźć? - zapytało żartobliwie, podchodząc troszkę bliżej.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znieruchomiała wpół kroku, gdy tylko dotarł do niej głos Zboża; zachwiała się na łapach, utrzymała w pionie i niezgrabnie odwróciła w stronę terminatora. Unoszący się wokół Zboża zapach przynależał do Klanu Rzeki, ale samo Zboże nie kojarzyło się Deszczowej Pogodzie zupełnie z niczym i z nikim. Nigdy wcześniej jej z pewnością nie widziała, ani na zgromadzeniu, ani podczas patroli.
- Wybacz mi niedogodność widzenia mnie w takim stanie - uśmiechnęła się, wysoce zakłopotana. - Miałam syna, ale nie ma go już nigdzie w okolicy: nie ma go już wcale. Pochowałam go, a wraz z nim - część swego szczęścia - objaśniła dalej.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och. Ups.
Zboże potknęło się o własne nogi, podchodząc bliżej granicy. No nie taki był plan. Zdecydowanie nie taki! Niechcący poruszyło temat, który zdecydowanie nie nadawał się do flirtowania i od razu wybił Zboże z rytmu. Trochę ją zirytował ten fakt, chociaż było bardziej złe na samą siebie, niż na kota z którym przyszło jej się spotkać.
- Och, przykro mi - powiedziało podobnie zakłopotane. Gwiezdni, jak z tego wybrnąć? - Zaniosłobym kwiaty na jego grób, ale obawiam się, że nie dane mi będzie postawić stopy na terenach Klanu Wichru, heh. - Trochę ponure, ale chyba jakoś z tego powoli dawało radę wybrać. - Z resztą, teraz więcej kwiatów nie ma niż jest. Być może... Być może mogłobym ci te kwiaty wręczyć gdy się zacznie Pora Świeżych Liści. Wtedy będziesz mogła złożyć je na jego grobie...
Nope, wciąż zbyt ponure. Niemiłe. Niefajne. Nie podobało się to Zbożu. I nie podobało jej się, jak szczerze była w tym zachowaniu. Jak zawsze przy tych durnych kwiatkach wychodziły z niej wszystkie emocje. Jak nie myślała o kwiatach to można było się trzymać grania, ale pojawiały się kwiaty i ślina niosła na język prawdziwe emocje!
Co najmniej umiało zatrzymać w sobie tę rosnącą irytację na własne zachowanie.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***
W końcu mógł wychodzić z obozu bez dodatkowych Wojowników, mógł też sam obchodzić granice i w spokoju oraz ciszy poznawać tereny na nowo. Dzisiaj za cel obrał sobie Klan Rzeki mając nadzieję, że może spotka nieznajomego, ale znajomego przyjaciela mamy. Poza tym miał nadzieję dojść do żabek i dowiedzieć się co u tych kumatych gości się dzieje, może trochę ich połapać? Nie wiedział, ale na pewno był dzisiaj przyjemny dzień, powoli żył już z pełną świadomością, że dotrwał do końca treningu, który zakończył się, aż za szybko... chociaż cieszył się, że mógł już pomagać klanowi. W sercu zawsze będzie mieć Wicher.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXNie mógł opuszczać obozu samodzielnie do odwołania. Pszeniczna Łapa czuł, że to nie nastąpi w najbliższym czasie. Ba! odnosił wrażenie, że choćby i już został wojownikiem, to zakaz z jakiegoś powodu nadal by go obowiązywał. Całe szczęście nie był kotem, który dawał się pokonać przygnębieniu. W obozie też było co robić, a spędzanie czasu z rodziną i innymi Wichrzakami sprawiało mu przyjemność. Całe szczęście były i patrole, na które terminator chętnie się zgłaszał. Oczywiście nie było to to samo. Była wytyczona trasa, cele do zrealizowania i nie mógł się zatrzymywać gdzie sobie uwidzi. Ale! Zawsze to coś.
XXXTego dnia towarzyszył Gładkiego i Wietrznemu, więc mógł sobie pozwolić na odrobinę luzu. Wojownicy ogłosili krótką przerwę na polowanie i posiłek, żeby mieli siły pokonać dalsza trasę i cała trójka się rozeszła. To była doskonała okazja, żeby się troszkę poszwendać, bez niczyjego oddechu na karku. Na szybko złapał małą mysz, którą wsunął trzema kęsami i udał się w kierunku granicy z Klanem Rzeki. Do tej pory nie udało mu się poznać kota z innego klanu, więc miał nadzieję, że dzisiaj przypisze mu szczęście. Stanął w miejscu, gdzie zapachy obu sąsiadujących klanów zaczęły się ze sobą mieszać i wyciągnął szyję przed siebie, z zaciekawieniem przyglądając się temu, co znajduje się "za płotem".

// Ziółko!
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ziółko lubiła granicę z Klanem Wichru o tej porze roku - była pełna soczystej zieleni za sprawą rosnącej tu bujnej trawy. Było to jedno z niewielu miejsc na terenach Klanu Rzeki, gdzie znajdowało się trochę otwartej przestrzeni, a przy tym brakowało błota. Co prawda kotka nie miała nic przeciwko ani zagajnikom, ani nawet bagienkom, ale odmiana zawsze się przydawała. Poza tym miała trochę szczęścia do spotkań z sąsiadami i tym razem również się nie zawiodła.
Nie spędziła zbyt wiele czasu sama, kręcąc się po zielonym pagórku, gdy wyhaczyła Wichrzaka ewidentnie zaglądającego na drugą stronę granicy. Uznała to za idealny pretekst do nawiązania interakcji, więc zbliżyła się niespiesznym kłusem, witając się już z pewnej odległości:
- Hej! - Pokusiła się nawet o jakiś uśmiech, kierując go w stronę kocurka wraz z czujnym spojrzeniem błękitnych oczu. - Szukasz czegoś albo kogoś konkretnego? - Zapytała dziarsko i w sumie miała nadzieję, że usłyszy przeczącą odpowiedź.
[Obrazek: aUztzIp.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXTerminator już wcześniej wyglądał na dość zadowolonego, ale po zobaczeniu Rzeczniaczki wręcz rozpromieniał. Ah, w końcu mu się udało! Nie miał co prawda jakoś niesamowicie dużo czasu, jego towarzysze przecież w końcu sami upolują coś na ząb i będzie trzeba kontynuować patrol, ale na razie miał chwilkę. I należało ją dobrze wykorzystać, tylko jak? Było tyle rzeczy, o które chciał się dowiedzieć.
XXX- Tak! - odparł niemal natychmiast, rujnując nadzieje rozmówczyni. - Szukam kogoś bardzo, bardzo konkretnego. Wyjątkowego wręcz! Już od dawna, to było jedno z moich marzeń. A teraz się spełniło! Dzięki tobie - kontynuował z uśmiechem od ucha do ucha, wpatrując się w point kotkę jakby ta zeszła do niego na ten padół łez z samej Srebrnej Skórki.
XXX- Wiesz, to trochę zabawne, haha, bo tak długo na to czekałem, a teraz nie wiem co dalej - przyznał, nadal nie dając dojść do słowa swojej rozmówczyni. - O, to może tak - Jestem Pszeniczna Łapa. Z Klanu Wichru, ale to pewnie wiesz.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka starała się sprawiać przyjazne wrażenie, a nawet zastąpiła grymas na pyszczku nieznacznym uśmiechem. Jednak reakcja na jej widok nie tylko ją zaskoczyła, ale też była jakieś kilka razy bardziej entuzjastyczna niż jej własna, ba, jeszcze nigdy nie widziała, by ktokolwiek cieszył się w ten sposób w jej stronę. Nie miała pojęcia czym sobie na to zasłużyła.
Zwłaszcza, że kocurek szybko wyjaśnił iż rzeczywiście szuka kogoś konkretnego - Ziółko poczuła ukucie zawodu - jednak absolutnie nie wyjaśnił kim jest poszukiwany. Wręcz zasugerował, że terminatorka w tajemniczy sposób spełniła jego marzenie. Nie dał jej dojść do głosu, kontynuując paplanie i przedstawiając się przy okazji, a pointka była zbyt skołowana i zajęta próbą ułożenia sobie słów Wichrzaka w głowie, że nie przebijała się na siłę. Jednak w końcu nadarzyła się okazja.
- Zielna Łapa. Miło mi cię poznać. - Miauknęła grzecznie, strzygąc uszami. - Tylko nie powiedziałeś kogo konkretnego szukasz. No bo chyba nie mnie? Prawda? - Zapytała bez przekonania, chociaż nie istniały żadne logiczne przesłanki, dla którym Pszeniczna Łapa miał wiedzieć o jej istnieniu, a co dopiero chcieć się z nią spotkać,
[Obrazek: aUztzIp.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX- Oczywiście, że ciebie! - odparł bez zawahania, choć pytanie wydało mi się ociupinkę dziwne. No a kogóż innego mógłby wypatrywać na granicy Rzeki, jak nie rzeczniaka, hm? Musiały minąć, z dwa, trzy uderzenia serca, żeby liliowy uświadomił sobie, że może warto nowej koleżance wyjaśnić wszystko. Najwyraźniej nie była zbytnio lotna, ale to nic! Przecież to żadna przywara, czasem i jemu się zdarzy czegoś nie zrozumieć od razu.
XXX- Jesteś z Klanu Rzeki - oznajmił spokojnie. - Widzisz, bo chodzi o to, że chcę poznać koty z każdego z klanów i tak się składa, że jesteś pierwsza! - dodał, mając nadzieję, że teraz Zielna Łapa już zrozumie całą sytuacje i przestanie mieć wątpliwości, że to właśnie na nią czekano na granicy.
DZWONILI od rana, że • W NOCY • mam 【 LOT 】
że to BARDZO pilne i właśnie mnie CHCĄ
• RAKIETA • już czeka, 【 człowieka 】im brak
człowieka z gitarą » to
WSZYSTKO co MAM

⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆

Na
• ORBICIE • dźwięk przeszywał NICOŚĆ,
a gitary gryf był MI 【 KOTWICĄ 】 na dnie
i choć na dole
ŚWIAT to był ŻART
to W TYM 【 mrowisku 】 gdzieś
• DALEKO • tam

「 CZEKASZ TY 」

. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . .Już nie mam jak 【 wylądować 】 » poczuć GRUNT

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .» .zapomnieli o mnie CI, CO dali • TLEN • wysłali hen

LVL 4 155 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości