Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Spoko, my mamy Wodny Wir, pewnie jej się kręci codziennie w głowie. - Rzuciła mu oczko na małe żarty odnośnie imion, choć Wodny Wir była podobno silną, dojrzałą wojowniczką. Taką z prawdziwego zdarzenia.
- Dokładnie. - Z pewnością uda jej się to jeszcze przerobić, ale póki co, owszem, wolała tego nie robić, a gdyby tamtemu przyszło do głowy próbować to niech wie, że to... nie jest dobry pomysł na teraz, jeśli się nie ma obok kogoś doświadczonego, który wie co i jak.
- Nie spotkałam. Pewnie nie zdarza się to często, ale nigdy nie wiesz, kiedy możesz trafić na taki moment. Jak--... Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale usłyszała za sobą "Przypływ", odwróciła głowę i zobaczyła jak czeka na nią patrol. Odwróciła głowę do Nadgryzionego kota. - Wołają mnie, także muszę iść. Miłego dnia. - Pożegnała się i zawróciła między krzewy jej terenów.
//zt
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Już na etapie kociaka po Maślaku widać było, że wyrośnie z niego dobrze zbudowany kocur. Jest postawny i dobrze umięśniony, choć niezbyt wysoki - raczej przeciętnego wzrostu. Po matce odziedziczył charakterystyczny, krótki pysk, przez który jego jasnożółte oczy rzucają się na pierwszy plan - są duże i okrągłe. Ma krótką sierść w bladym odcieniu - malują się na niej delikatne liliowe pręgi tygrysie. Ma zwykle ciekawski wyraz pyska.
Maślak jest bardzo energiczny i żywo zainteresowany otaczającym go światem. Jest pewny siebie i odważny - lubi nowe wyzwania i przygody. Chętnie poznaje nowe koty i jest towarzyski, ale ma słabe poczucie humoru, brakuje mu też czasami dystansu do siebie - przez co nie do końca dogaduje się z ojcem i zdecydowanie woli towarzystwo Cichej Nocy. Lubi rywalizację, dla niego wszystko może być wyścigiem i konkursem, jest ambitny - ale problemy zaczynają się kiedy ktos jest od niego lepszy, bo Maślak nie do końca potrafi przegrywać.
Ruszając na granicę razem ze Zmierzachającą Gwiazdą dalej był cały zdenerwowany. Wiedział, że to co najgorsze ma już za sobą. Teraz było tak blisko tego, czego tak bardzo pragnął... W jego głowie ekscytacja mieszała się ze strachem. Ostatnio dużo rozmyślał o tym, jak Liściasta Łapa odnajdzie się w Gromie, jak będzie wyglądąło życie, gdy będzie miał ją tak blisko, jak to wpłynie na ich relacje... Teraz jednak nie było już odwrotu. Nie żeby chciał zmienić zdanie - po prostu z dnia na dzień narastały w nim wątpliwości, ale narastała również ekscytacja... na granicy zaczął się rozglądać za znajomą mordką, mając nadzieję, że lada moment ją zobaczy i wszystko się wyjaśni...
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Rozmowa z Nocną Gwiazdą odbyła się dość sprawnie i pomyślnie. Kocur nie miał nic przeciwko, co... w sumie nie powinno jej dziwić. Klan Gromu oddał rzece aż dwójkę kotów, więc nie powinien się czepiać, że to czas, by inwestycja się zwróciła.
Pozostało tylko poznać tę kandydatkę... I mieć szczerą nadzieję, że zwykle świetnie sprawdzający się jako wojownik Maślak, nie został oczarowany przez jakąś wartą tyle co lisie kłaki kotkę.
- Nocna Gwiazda może się zgodził, jednak wciąż nim podejmę decyzję muszę ją poznać... Jeśli się spóźni, to również wpłynie na moją ocenę - ostrzegła, siadając przy granicy i rozglądając się za... Kimś. Nawet nie wiedziała jak kot którego miała zaraz przyjąć wyglądał, ciekawe.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Czy kiedykolwiek spodziewałaby się, że ten moment nadejdzie? Że będzie chciała opuścić rzeczny obóz na rzecz tego gromowego? Czy jeszcze z dwa księżyce temu w ogóle brałaby to pod uwagę? Kto wie. Już od dłuższego czasu miała wątpliwości, czy klan Rzeki to faktycznie jej dom. Nie znała tam za dużo kotów, a większość które kiedykolwiek polubiła zdecydowała się opuścić to miejsce. Dodatkowym minusem tego miejsca była obecność jej matki. Która... cóż, nie spełniła nigdy dobrze swojego obowiązku, a jeszcze po poprzednich wyznaniach sprawiła, że Liściasta Łapa miała o niej jeszcze gorsze zdanie, niż kiedykolwiek.
Myślała o tym, by po prostu odejść. Gdzieś. Gdziekolwiek. Może kiedyś wrócić, jak jej się znudzi parcie przed siebie. Skłonił ją ku temu poznany jakiś czas temu były wichrowiec, a wiedząc, że teraz ma opcję zmienienia miejsca zamieszkania na takie, które faktycznie zawiera kogoś jej bliskiego... no, zdecydowała się na to.
Czekała jak na igłach, jakby siedziała na jeżu, czekając na jakąkolwiek informację od Maślaka, od przywódczyni klanu Gromu, zastanawiając się jak to wszystko będzie wyglądać. Po prostu tam... pójdzie? Będzie musiała zaskarbić sobie sympatię przywódczyni?
Dlatego gdy usłyszała od patrolu o miejscu spotkania ruszyła tam tak szybko, jak było to możliwe, zjawiając się niemal dosłownie po chwili od kiedy pojawili się tam Maślak i Zmierzchająca Gwiazda.
- Och, och, dzień dobry! - przywitała się radośnie, pojawiając zaraz przed dwójką gromiaków, szeroko uśmiechając. - Um, to ja, Liściasta Łapa - dodała, lekko poruszając wąsami, zwracając się bezpośrednio do przywódczyni. - Miło poznać, Zmierzchająca Gwiazdo - dodała, bo tak chyba wypadało? Nie była pewna. No ale musiała chyba jakoś się przymilić, czy coś, ale jednocześnie nie udając kogoś, kim nie była, bo... bo jeszcze by ją potem wykopali, a to już by było wybitnie smutne.
Już na etapie kociaka po Maślaku widać było, że wyrośnie z niego dobrze zbudowany kocur. Jest postawny i dobrze umięśniony, choć niezbyt wysoki - raczej przeciętnego wzrostu. Po matce odziedziczył charakterystyczny, krótki pysk, przez który jego jasnożółte oczy rzucają się na pierwszy plan - są duże i okrągłe. Ma krótką sierść w bladym odcieniu - malują się na niej delikatne liliowe pręgi tygrysie. Ma zwykle ciekawski wyraz pyska.
Maślak jest bardzo energiczny i żywo zainteresowany otaczającym go światem. Jest pewny siebie i odważny - lubi nowe wyzwania i przygody. Chętnie poznaje nowe koty i jest towarzyski, ale ma słabe poczucie humoru, brakuje mu też czasami dystansu do siebie - przez co nie do końca dogaduje się z ojcem i zdecydowanie woli towarzystwo Cichej Nocy. Lubi rywalizację, dla niego wszystko może być wyścigiem i konkursem, jest ambitny - ale problemy zaczynają się kiedy ktos jest od niego lepszy, bo Maślak nie do końca potrafi przegrywać.
Ruchem głowy przytaknął na słowa Przywódczyni, ale jego ciało mimowolnie się spięło. Czy jesli Liściasta Łapa się spóźni, to będzie od razu skreślona i cały wysiłek pójdzie na nic? Wierzył, że jej zależy, ale gdy czy gdy cokolwiek pójdzie nieidealnie podczas tego spotkania - czy wpłynie to aż tak na decyzję Zmierzchającej Gwiazdy?
Maślak zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji, być może przejmował się nawet za bardzo. Jednak gdy tylko dostrzegł znajomą sylwetkę, nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu. Cała jego pulchna mordka rozpromieniła się mimo tego, że dalej bardzo się stresował.
Gdy kotka przedstawił się, Maślak... nie do końca wiedział co zrobić. Spojrzał to na Liść, to na Zmierchającą, to znowu na Liść i znowu na Zmierzchającą. - Możesz powiedzieć, dlaczego chcesz przejść do Klanu Gromu - rzucił łagodnym, choć lekko drżącym głosem do jeszcze-Rzeczniaczki. Chciał jej jakoś podpowiedzieć, po prostu... dodać otuchy. Pokazać, że jemu też zależy. Bo zależy. Bardzo.
Gdy tylko Maślak się odezwał uderzyło ją, że faktycznie powinna powiedzieć coś więcej. Nie była pewna, czy może się tak wcinać Zmierzchającej Gwieździe, ale chyba warto byłoby, żeby od razu przedstawiła swoje warunki? Więc nie czekając, aż Gwiazda ją o cokolwiek spyta od razu zaczęła paplać.
- Ano, wiecie, nie mam doświadczenia w takich sprawach! - zaczęła, nerwowo śmieszkując, żeby rozładować być może atmosferę? Bo jej na przykład zaczynało się robić lekko gorąco ze zdenerwowania, bo co, jak przywódczyni jej każe spadać na drzewo? Albo, nie wiem, do rzeki? Niepewnie przestąpiła z łapy na łapę, odchrząkując. - No bo, wiesz, Zmierzchająca Gwiazdo, chodzi najbardziej o to, wydaje mi się, że po prostu Maślak, znaczy, Nadgryziony Maślak, jest mi po prostu najbliższym kotem jakiego mam, no i... nie wyobrażam sobie trochę tego, byśmy się spotykali tylko na granicach? A w klanie Rzeki, to tak średnio w ogóle ktokolwiek jest, kto byłby mi bliski, um - tu urwała na moment, nie wiedząc ile powinna powiedzieć, czy powinna się spowiadać ze swojego życia, czego bardzo nie lubiła, bo problem nie istnieje, jeśli się o nim głośno nie mówi, ale chyba powinno to zadziałać jak plus? Powiedzieć, że jak coś, to nie ma do czego wracać, więc nie wypnie się na klan Gromu, że będzie jego lojalną wojowniczką, takie tam. Uch, chyba w ogóle powinna w końcu takową zostać, żeby potem Zmierzchająca Gwiazda nie miała pretekstu do wywalenia ją za granicę, czy coś? - Bo w klanie Rzeki nie mam rodziny. No, znaczy, nie takiej, co bym ją obchodziła. - Zręcznie ominęła, że w sumie dziadkowie nie są źli, ale z drugiej strony... czy obchodziła ich wnuczka w momencie, gdy mieli nowy miot swoich własnych dzieci? Pewnie nie. - Moja matka... nie jest dobrą matką, wiesz, powiedzieć że powstałam z idiotyzmu, to mało powiedziane, więc nie mam ojca w klanie, a moja matka unikała mnie, oraz moje rodzeństwo, księżycami, bo nie mogła na nas patrzeć; na mnie pewnie szczególnie, bo przypominam ojca. A potem, nagle, przypomniało jej się o moim istnieniu tylko po to, by mi właśnie powiedzieć, że w sumie to nie chciała mnie urodzić i nie mogła na mnie patrzeć - rzuciła, lekko się uśmiechając, jakby była to najzabawniejsza rzecz, jaką powiedziała w życiu. No, bywa, nie? Zdążyła już trochę przejść nad tym do porządku dziennego, więc co miała, płakać teraz? - Nie mogę więc przebywać w jednym obozie z tą... no, wojowniczką. I baaardzo zależy mi na kontaktach z Nadgryzionym Maślakiem. I obiecuję, że będę lojalną wojowniczką, o, w sumie trening mam praktycznie skończony, więc... tego, umiem polować i takie tam - dodała dla pewności, bo w sumie to nie była pewna, czy Zmierzch takie rzeczy obchodzi. Następnie zamilkła, bo co jeszcze miała dodać? Czy to było coś, czego spodziewała się przywódczyni, czy może na odwrót?
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Niedługo po tym gdy się odezwała, na horyzoncie pojawiła się złota plama, które zaraz podeszła do nich i przywitała się. Cóż… Jeśli chodzi o pierwsze wrażenie nie było złe. Kotka prezentowała się schludnie, może trochę… Mogłaby popracować nad przywitaniem i zapanować nad radością, ale stres każdego by zjadał w takiej sytuacji, więc nie odjęła jej za to żadnych punktów. Plus lepsze takie nastawienie, niż gdyby miała być całkowicie sztywna. Skinęła jej głową gdy ta wypowiedziała jej imię i sama delikatnie się uśmiechnęła. - Również mi miło - odpowiedziała i nim zdążyła otworzyć pysk Maślak ją ubiegł. Spojrzała jedynie na niego mrużąc oczy, ale jednak zaraz wróciła spojrzeniem do głównej gwiazdy dzisiejszego spotkania, skinając głową i w ten sposób dając jej zgodę, by się odezwać.
Wiedziała oczywiście, że chodzi o miłość, ale historia dlaczego wybrała kota z innego klanu ponad jej własną rodzinę była… Cóż, interesująca. Powstać z idiotyzmu. Oh księżna coś o tym wiedziała. Ale przynajmniej w przeciwieństwie do rzecznej terminatorki, jej ojciec ją całkowicie wspierał i kochał. Domyślała się dlaczego chciała uciec od swojego problemu, nawet jeśli oznaczało to porzucenie wszystkiego co dotychczas znała.
- Przykro mi z powodu tego co musiałaś przejść… Nim jednak podejmę decyzję, muszę cię uświadomić, że w Klanie Gromu będziesz musiała wszystko zbudować od nowa. Niektóre koty przyjmą cię ciepło i z uśmiechem na pysku, jednak niektórzy nawet po wielu księżycach mogą dalej żywić do ciebie niechęć. Dodatkowo nawet z prawie ukończonym treningiem, będziesz musiała zdobyć nasze zaufanie nim jedna z ceremonii stanie się twoją, co może chwilę potrwać. Czy mimo tego wszystkiego dalej pragniesz do nas dołączyć?
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Najwidoczniej jednak przywódczyni nie dość, że nie miała nic przeciwko temu potokowi słów, to może i nawet wywarł na niej jakieś wrażenie. Kto wie, czy przyszła tu, by naprawdę spytać Liściastą Łapę, wypytać czemu chce przejść do klanu i podjąć decyzję dopiero teraz, czy może jednak przyszła tu już z góry stawiając na to, że weźmie Liść z powrotem ze sobą do obozu? Bo słowa, które wypowiedziała... Listek natychmiast postawiła uszy, zaskoczona, że usłyszała te słowa, mimo wszystko. Nie spodziewała się problemów, szczególnie że chociażby Wyjąca Wilczyca opuściła Grom, żeby przejść do rzeki, ktoś wspominał w obozie o wichrowej zastępczyni, która też jest z gromu, więc chyba wyglądało na to, że... no, Grom chętnie "oddawał koty" innym, a sam żadnych nie dostawał w zamian, więc trochę nie spodziewała się problemów, a mimo wszystko kamień spadł jej z serca, gdy usłyszała zgodę gromowej przywódczyni.
- O rany! - wymamrotała więc najpierw, nadal trochę zaskoczona, więc to jedyne, co wyszło z jej pyska. - Wiadomo, chętnie przejdę trening jeszcze raz, jak coś, żebyście mieli pewność, że głupot nie mówię - powiedziała. A przy okazji... nadal nie widziało jej się być wojownikiem, więc nawet chodzenie na treningi nie brzmiało tak źle, by od razu nim nie zostawać, czy coś. - I, tego, spodziewam się tego! Znaczy, no, wiem, że w klanie Rzeki też krzywo potrafią patrzeć choćby na Wyjącą Wilczycę, mimo że nie daje im powodów, ale ja zrobię wszystko, by no, sprawić jak najlepsze wrażenie i by mnie polubili, bo nie sądzę, że da się mnie nie lubić - dodała, z coraz szerszym uśmiechem. - Więc no, jakby nie wybrzmiało, to tak, jestem na to gotowa i tak, nadal chcę podjąć tę decyzję! - dodała, ostatecznie.
Bardzo wysoka, choć nie masywna kotka. Posiada szczupłą, wręcz chudą sylwetkę. Futerko jej jest dość rzadkie i długie, jedynie na kryzie nabiera na objętości. Barwi się ono na czarno-biało, z wyjątkowymi plamami na grzbiecie i łapkach, wynikającymi z mutacji fińskiej. Biel pokrywa końcówkę ogona, łapki, większość mordki, oraz całą kryzę. Dodatkowo posiada czarny nosek i skośne oczka o pięknym niebieskim kolorze.
Księżniczka. Niecierpliwa, uważa, że jej się wszystko należy. Zwykle spokojna i oschła, jednak zdarza jej się czasem wybuchnąć. Ma obsesje na punkcie swojego wizerunku i chce być postrzegana za jak najlepszą wersję siebie. Wiecznie chodzi wyprostowana z uniesioną głową, patrząc na innych z góry. Mimo wielu planów i ambicji niechętnie podchodzi do pracy, jednak gdy podejmie się jakiegoś zadania musi być ono dopięte na ostatni guzik, czyli w skrócie ma jej to wyjść lepiej niż mogłoby innym.
Liściasta Łapa była… Dość urocza. Pełna życia, optymizmu i nie przejmowała się jakimiś formalnościami. Nie uważała aż tak na swoje słowa, nie chyliła głowy przed księżną, mówiła jak do drugiego znanego jej kota, co może niektórym w klanowej trójce by się nie spodobało… ale Zmierzch brakowało takich kotów w Klanie Gromu. U nich był nadmiar osobowości mających kij w…
- Nie sądzę byś miała głupoty w głowie, jednak nim zostaniesz wojownikiem musisz zdobyć zaufanie kotów. Pokazać innym jak ciężko pracujesz oraz zapewnić im, że podczas twojej ceremonii słowa które wybrzmią z twego pyszczka nie będą pustą obietnicą a szczerą, pochodzącą z serca przysięgą - wyjaśniła. Musiała przetrzymać ją trochę w randze terminatorki, by chociażby zamknąć pyski kotów które by miały jakieś wątpliwości co do decyzji jej przyjęcia.
- W takim razie… Mam również nadzieję, że polubisz nasz klan. Jeśli potrzebujesz czasu by pożegnać się z Klanem Rzeki, to oczywiście możesz, jednak jeśli jesteś gotowa możemy ruszać do obozu już teraz - przyznała z uśmiechem. Z Nocną Gwiazdą wszystko już było omówione, więc nie musieli czekać aż dostaną jego zgodę, więc decyzja należała tylko do terminatorki.
‧₊˚❀༉‧₊˚. well,you're onlybothered'cause you'restaringx xxxxxxxxxxand you'llnevertalk meintocaring xxxxxxx'cause it's myown,and I'llkeep owning it xxx I'ma do just whatI wanton the regularxxxxxxxxxx and it'sreallynot my faultif you'rescaredof axx sweet,little,unforgettablething ♡
Była lekko zaskoczona łatwością, z jaką udało jej się zyskać sympatię przywódczyni. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo pewna, to być nie mogła, zdecydowanie! Ale skoro ta nie wydawała się zirytowana, no i od razu zaproponowała pójście za nimi do gromowego obozu, to chyba nie było źle? Aż podskoczyła parokrotnie, jak piłeczka odbijająca się od ziemi, nim długim susem nie podskoczyła bliżej gromowych kotów, by oficjalnie przejść na drugą stronę granicy.
Rozejrzała się, popatrzyła na swoje łapy, potem boki i ogon, który drgał z podekscytowania, jakby nagle miała się zmienić w kogoś innego, ale nic się nie stało. Nie poczuła ani grama różnicy; może poza otaczającym ją zapachem, który oczywiście odrobinę się zmienił.
- Ale to ekscytujące!! - oznajmiła przywódczyni, a potem radośnie wyszczerzyła do Nadgryzionego Maślaka. To chyba była wystarczająca odpowiedź na to, czy idzie z nimi czy nie, prawda? - Czuję się, jak mały kociak, który pierwszy raz wychodzi z kociarni. Ej, a macie jakąś rzekę? Albo coś? A wasze drzewa różnią się od naszych? O RANY, ciekawe, czy są duże różnice, ale nie martwcie się, powiem wam czy tak - zaczęła od razu nawijać, już bez stresu, już bez zbędnej powagi, którą, tak, wcześniej zdecydowanie miała założoną. Teraz już zdecydowanie się rozluźniła, nie stresowała tym, jak pójdzie ta rozmowa, bo raczej nie spodziewała się już, by Zmierzchająca Gwiazda kazała jej spadać z powrotem... prawda?
Już na etapie kociaka po Maślaku widać było, że wyrośnie z niego dobrze zbudowany kocur. Jest postawny i dobrze umięśniony, choć niezbyt wysoki - raczej przeciętnego wzrostu. Po matce odziedziczył charakterystyczny, krótki pysk, przez który jego jasnożółte oczy rzucają się na pierwszy plan - są duże i okrągłe. Ma krótką sierść w bladym odcieniu - malują się na niej delikatne liliowe pręgi tygrysie. Ma zwykle ciekawski wyraz pyska.
Maślak jest bardzo energiczny i żywo zainteresowany otaczającym go światem. Jest pewny siebie i odważny - lubi nowe wyzwania i przygody. Chętnie poznaje nowe koty i jest towarzyski, ale ma słabe poczucie humoru, brakuje mu też czasami dystansu do siebie - przez co nie do końca dogaduje się z ojcem i zdecydowanie woli towarzystwo Cichej Nocy. Lubi rywalizację, dla niego wszystko może być wyścigiem i konkursem, jest ambitny - ale problemy zaczynają się kiedy ktos jest od niego lepszy, bo Maślak nie do końca potrafi przegrywać.
Liliowy słuchał tej rozmowy w napięciu. Sam chętnie powiedziałby więcej, powiedziałby Liściastej że wcale nie gada głupot, i że nawet jeżeli część Gromiaków będzie na nią patrzyła spode łba, to on zawsze będzie ją wspierał. Poza tym był pewny, że znajdą się koty, które ją polubią, bo przecież Liściastej cięzko nie lubić... Siedział jednak cicho, pozwalając kotce wypowiadać się za siebie. Nie był pewien, jak odbierze ją Zmierchająca Gwiazda, bo jednak charakterem i sposobem bycia odbiegała od Gromiaków, i chociaż Maślak właśnie to w niej lubił - nie wiedział, czy Przywódczyni podzieli jego opinię.
Wyglądało jednak na to, że... wszystko poszło bardzo dobrze. Uśmiechnął się, szeroko i szczerze. Gdy spojrzał na Liść, jego oczy błyszczały.
- Mamy nawet jezioro! - zawołał, równie podekscytowanym głosem co kotka. - Pokażę Ci Obóz i wszystkie tereny, zobaczysz - dodał, gdy ruszyli w stronę Obozu. Wizja, że od teraz zamieszka w jego klanie wydawała się być... nierealna. Będzie potrzebował jeszcze kilku dni, żeby przywyknąć do tej myśli. Ale co to będą za ekscytujące dni!