Logo Artemidy
Nora pod Drzewem
To już była wartościowa informacja.
Wiedział, gdzie jest obóz. Czy miał pojęcie, co z tym zrobi i czy kiedykolwiek tego użyje? Nie był pewien. Ale dobrze mu się dręczyło tego frajera i nie miał zamiaru narzekać, że poczuł wreszcie choć trochę adrenaliny. Czuł się o wiele lepiej z tym, że wreszcie miał nad czymś władzę. Mógł... Mógł wiele. Mógłby go poprosić o przyniesienie tu kocięca, które mógłby porwać dla gangu, albo mógłby go wreszcie zaatakować. Mógłby go może nawet zabić i nastraszyć tak jak tamtych gromiaków. Czemu nie.
- Wreszcie - mruknął niezadowolony. Co dalej? Ugh. Brakowało mu tu Smoka. Smok wiedziałby, co powiedzieć. - Oczekuję, że za dwa księżyce o tej samej porze ponownie się tu pojawisz. - Uśmiechnął się do niego okrutnie. - Jeśli ciebie nie będzie, znajdę najbliższy patrol i złowię na nim najmłodszego ucznia. - Kocur błysnął do niego zębami i odwrócił się, by wrócić na swoje tereny. - Mógłbyś wziąć ze sobą kolację. Najbardziej lubię króliki.
//Zt!!!
Obrazek
LVL 4 70 / 300
MedLVL 2 0 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał szybko głową, w tej chwili gotowy zgodzić się już chyba naprawdę na wszystko, byleby jedynie samotnik go zostawił.
To był już koniec. Przynajmniej chwilowo, przynajmniej tego jednego spotkania, nim nie miałby przyjść czas na kolejne. A może był to koniec, jako koniec zwyczajnego życia Wiesiołkowej Łapy? Bo jak miał teraz po prostu wrócić do swoich obowiązków, dogonić patrol, być każdego dnia w Obozie tak jak wcześniej? Musiał jakoś dać radę. Nie miał przecież innej opcji. Musiał jakoś zmusić się do zwykłego uśmiechu, takiego, jaki gościł na jego pysku w większość poprzendich dni. I pobiec przed siebie, odnaleźć wojowników od których się oddalił, przeprosić ich za to, że coś takiego miało miejsce. A potem mieć nadzieję, przynajmniej trochę, że to spotkanie jednak nie doprowadzi do niczego bardzo złego.

// zt
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skrzyp, skrzyp, skrzyp.
Dźwięk śniegu doprowadzał go do szaleństwa. Niby zakłócał niemalże idealną ciszę, a z drugiej strony - miał wrażenie, że ją jedynie potęgował. Nienawidził tej ciszy. Czuł, jak z każdym krokiem jest mu coraz bardziej niedobrze.

Jestem śmieciem. Skończonym śmieciem. Jak mogłem to zrobić? Ale tak jest lepiej. To w ogóle nie moja wina. Przecież nie chciałem, nie miałem zamiaru, ja miałem pomóc. Pomogłem.
Powtarzał sobie w myślach. Kłamanie przed samym sobą dawało pozytywny efekt na kilka, bardzo szybkich uderzeń serca. Później dialog znów zamieniał się w ten bardziej obwiniający i bliższy temu, że jego ukochana, och... Jego najdroższa... Że nie żyje. Brzydził się sobą. Znów zaczął sobie powtarzać, że to nie jego wina, że nic złego nie zrobił.

Skrzyp, skrzyp... Plask!
Nie patrzył pod nogi - więc się wywrócił. Śnieg, nie dość że był po prostu bardzo wysoki, a pod nim nie było bezpośrednio gruntu, to gdy już do niego dotarł, prześlizgnął się po lodzie. Nieprzyjemny ból rozległ się po jego szczęce, którą zaorał przy upadku. Leniwie - i paskudnie nieporadnie - zaczął się wyłaniać z zagłębienia, do którego wleciał. Pazury wbił w korzenie drzewa, czując jak tylne łapy znów się rozjeżdżają. Nienawidził zimy. Z całego serca. Chyba do siebie miał więcej szacunku, niż do tej pory roku.

Kilka kroków poza dziurą i spotkał się z chyba... Najgorszym zapachem, jaki kiedykolwiek czuł. Rybi smród wypełnił jego nozdrza, sprawiając, że wykrzywił pysk w obrzydzonym grymasie. Może coś tu zdechło.
Ach... Ach, chyba nie chciał o tym myśleć.
Ugryzł się w policzek, ruszając przed siebie. Jesli było tu jakieś truchło, chyba wolał się od niego odsunąć czym prędzej.

[Wierzbownica!]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzbownica wyruszyła tego dnia na polowanie. Jej z kolei zima niezbyt robiła różnice, futro miała wszak gęste. Mimo wszystko wolała ciepłą porę. Łatwiej było wtedy o zwierzynę. No właśnie, jak o zwierzynę chodzki. Chodziła i chodziła, i nie umiała znaleźć najmniejszego, najmarniejszego piszczka. Futro miała lekko nastroszone, nie tyle co dla ochrony przed zimnem, co z frustracji. Nie wierzyła że była aż tak beznadziejna, żeby nic nie złowić. Podążała więc dalej, docierając już niemal na sam koniec terytorium Klanu Rzeki.
I właśnie wtedy to poczuła.
Zatrzymała się, unosząc uszy, i momentalnie się spinając.
Obcy zapach, obcego kota. I to sądząc po intensywności, kota który przekroczył granicę. Futro jej się nastroszyło. No nie żartujcie. Ruszyła przed siebie, szybszym krokiem, lekko rozpryskując śnieg.
Ktokolwiek to był, nie miał prawa przekraczać granicy, a ona miała obowiązek tego dopilnować.
Wreszcie jej oczom ukazał się nieznajomy. Chudy, wyglądał na zmęczonego. Cokolwiek.
Wierzbownica podeszła, nie wahając się, zatrzymując się długość ogona od pyska kocura i zastępując mu droge.Teraz mogła mu się lepiej przyjrzeć. Wyglądał.. cóż. Nie zbyt dobrze. To dobrze dla niej, może nie będzie sprawiał większych problemów.
- Wkroczyłeś na terytorium Klanu Rzeki. Nie masz prawa tu być. - miauknęła, jej flegmatyczny głos był lekko ostry. Spięła się lekko, mimo wszystko szykując się na każdą ewentualność. Kto wie jak ten tu zareaguje.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie trzeba było specjalnie wiele wiedzieć, by się domyślić, że James absolutnie nie wyczuł niczyjej obecności w najbliższej okolicy. Co więcej - chyba, gdyby nawet takową wyczuł, niespecjalnie by się nią przejął. Po każdym terenie mógł chodzić każdy, co było naturalną sprawą - niczym, czym powinien się jakkolwiek przejmować.

Szedł dalej, nadal marszcząc się na nieprzyjemny smród. Co jakiś czas zastanawiał się, czy nie powinien iść sprawdzić jego źródła - w końcu tak silnych zapachów zwykle się nie czuje... nie ważne co by nie zdechło. Starał się węszyć, skąd ten mógł dochodzić, ale za każdym razem miał wrażenie, że czuł go z każdej strony. Może... może to smród śmierci za nim chodził?... Nie, nie, to niemożliwe. Nie ma takiej opcji.

Z tej teorii wybił go również widok... kogoś. Kotka, mniej więcej jego wzrostu? Może odrobinę wyższa, o ucho.... no, śmierdziała. Pod smrodem miała jeszcze jakiś inny zapach, który bez większych problemów wyczuł, ale mimo wszystko - rybi odór był zbyt przytłaczający, by skupiał się na tym lżejszym, jakoby przyjemniejszym zapachu. Wyglądała też dobrze. Miała ładne futro, ładny pysk, była dobrze odżywiona... oczy miała śliczne. Złapał się na tym od razu. Przypominały mu o oczach... ach, nie. Nie powinien w ogóle o tym myśleć.

Szybko dotarła do niego informacja, ale odpowiedź z jego pyska niestety - nie. Parę uderzeń serca później, zabrał głos:
- Na... jaki teren? - on nie brzmiał wiele bardziej energicznie. Zmęczony, smutny i szczerze - bardzo zdziwiony - że w ogóle tu jest jakiś teren. Słyszał o gangach na osiedlu, do których Mary kategorycznie zabroniła mu się zbliżać. Może to było błędem? Gdyby się z nimi zbratał, być może teraz byłby w zupełnie innym miejscu. - Nie miałem pojęcia, że... że tu jest jakiś teren.
Nie miał też pojęcia, czy mówienie w tej chwili miało sens. Z jednej strony, czuł ulgę, że w ogóle myślami mógł być przy czymś innym, niż przy poczuciu winy. O, boże, cokolwiek by się nie miało stać - chyba wolał teraz to, niż wszystko inne. Przyglądał się, jak ta się spina. Później wrócił wzrokiem do jej pysku. Sam też się napiął z myślą bliźniaczą do tej, którą miała nieznajoma - kto wie, jak ta tu zareaguje.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Klanu Rzeki. - powtórzyła, w jej oczach błysnęło lekkie zniecierpliwienie. Albo był głuchy, albo głupi.
-To nasz teren, i nie możesz tu przebywać. Cofnij się za granicę. - nakazała, unosząc ostrzegawczo ogon. W razie czego, cóż będzie musiała użyć innych argumentów. Nie mogła pozwolić na obecność kocura na ich terenie.
Nie miał pojęcia, powiada....
-To teraz już wiesz. - odparła. Przybliżyła się o krok.
-Jeśli nie odejdziesz dobrowolnie, może się to dla ciebie źle skończyć. - dodała, marszcząc lekko brwi. Cóż, bitka nie była w jej planach, ale kodeks mówił jasno o włóczęgach na klanowym terytorium.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach, no tak. Teraz mu to wyjaśniło wszystko. Oczywiście, nie powiedział tego na głos - już się niecierpliwiła, a głupie pytania mogły tylko ją pobudzać do większej irytacji. Z jednej strony absolutnie się tego nie bał. Gdyby dostał w ryj, to byłoby to jak najbardziej zasłużone. Chyba w pewien sposób nawet byłby jej za to wdzięczny. Z drugiej strony... no...
- Gdzie jest granica? - rozejrzał się na boki. Nie leciał w kulki - faktycznie, nie miał pojęcia gdzie w ogóle powinien był się wycofać, żeby nie sprawiać jej żadnego problemu. Im. Nie widział żadnych innych kotów, ale nie miał zamiaru się z nią spierać. Na dobrą sprawę wolał być z nią sam na sam, niż żeby nagle wyskoczyło na niego trzech innych typa.

Gdy się przybliżyła, on odruchowo o krok się cofnął. Zaraz później żałował. Głupim byłoby dosunąć się do niej, ale... był ciekawy, co by się stało, gdyby stał w miejscu jak kołek. Faktycznie by coś zrobiła, groziłaby mu? Teraz już mu groziła. Nie sądził, że może być w jego życiu gorzej, niż jak jest teraz. Powinno się dla niego skończyć źle. Przełknął ślinę.
- Chciałbym odejść, ale nie wiem dokąd. Mówiłem - nie wiedziałem, że nawet przekraczam jakąś granicę. Cały las wygląda tak samo - szczególnie dla kogoś, kto był tu tak krótko. W przeciągu kilku księżyców chyba nie zapamiętałby wszystkich terenów. Każdy zakręt wyglądał identycznie jak wszystkie poprzednie. Nie było nic, co wyróżniało jeden teren od drugiego.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzb obserwowała nieznajomego z mieszanką irytacji ale i i niedowierzania. Dorosły kocur, a zachowywał się jak kocie we mgle. Strzepnęła ogonem, wskazując mu kierunek skąd przyszedł.
-Tam. Jest wyraźna linia zapachowa. - odparła cierpliwie. Chwilę patrzyła na kocura, po czym dodała, na wszelki wypadek jakby ten miał znowu nie ogarnąć.
-Za tamtymi brzozami. - doprecyzowała, robiąc kolejny krok wprzód, gdy tamten się cofnął. Stała teraz już prawie nos w nos z nieznajomym, a jej uniesiony do połowy ostrzegawczo ogon, wskazywał jasno, że kocur ma dostosować się do jej słów.
Słuchała wytłumaczeń kocura unosząc brew. Nie wiedział dokąd pójść. Nie wiedział gdzie jest granica. Nie wiedział czego chciał najwyraźniej. Czy on w ogóle coś wiedział?
Machnęła ogonem.
-Zapewniam cię, że nie jest taki sam. Ponadto, radziłabym ci trochę bardziej uważać, bo w okolicy są jeszcze trzy Klany. Jak dalej będziesz taki nierozgarnięty skończysz jak strawa dla wron.-Miauknęła monotonnie. Jednocześnie jej pysk pozostawał surowy.
-I cofnij się za granicę, nie będę się więcej powtarzać. - dodała kolejny raz, tym razem miała nadzieję że już ostatni.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na język z całych sił, tak mocno, pchało mu się powiedzenie, że myślał że to smród truchła, że aż myślał że wybuchnie. Zachował to dla siebie - rzecz jasna - nie wypadało tak mówić. Nie ważne jak bardzo chciał, jak bardzo było to prawdziwe, lepiej było przymknąć czasem pysk i wrzucić to jako ciekawostka w rozmowie niezależnej do tej. Poza tym, gdyby Mary słyszała jak się wygłupił, chyba by go sama po łapach zdzieliła za to. A to - chociaż niestety - nigdy się już nie wydarzy... nawet jako myśl było czymś, czego by nie chciał. Chociaż, w tym wypadku, chyba chciałby od niej dostać w łapy, wtedy chociaż by tu była...

- Ach, tak... - miauknął, wiodąc wzrokiem, na bok, za brzozy. Gdy jednak odwrócił łeb, a ta była bliżej niż jak wcześniej... został w miejscu. Chwilę się jej przyglądał. Teraz, szczerze mówiąc, był pewien że oczy miała takie same jak ona. Widział w nich swoje odbicie. Speszony spojrzał w bok. Nie chciał się widzieć. Nie mógł na siebie patrzeć. Zrobił krok do tyłu. Potem kolejny, jeszcze jeden. Przecież nic nie zrobił. To nie on ją zabił, to... to potwór, on jej nic nie zrobił. Tak...tak, dokładnie. Ugryzł się w policzek.
Spojrzał na kotkę, ale poza nieśmiałym zerknięciem, godnym kopniętego psa który nadal prosi o jakiś przysmak, nie zdobył się na nic więcej. Znów spojrzał na bok - teraz zawstydzony tym, że nie potrafił na nią spojrzeć i zachowywał się jak ledwo co odrośnięty od ziemi kociak, który pierwszy raz rozmawia z kotką. Żałosne!

- Jakie? - zagaił, licząc na to że chociaż tego się dowie. Na ostrzeżenie... groźbę? Nie zareagował specjalnie. Machnął głową z miną, jakby o tym wiedział. Niby wiedział... w końcu, tereny rzecz święta. Przejmował się tym w każdy bądź razie tak bardzo, że niemal w ogóle. Do momentu aż by nie oberwał zbyt mocno, to jest, pewnie by o tym nie myślał. A później, gdyby doszło co do czego, chyba nawet by się nie bronił. Należało mu się dostać tak solidnie przez pysk...
Na kolejną groźbę - bo tego był pewien - też nijak zareagował. Głównie dlatego, że już powoli szedł. Nie był aż tak głupi, żeby w miejscu stać jak kołek!
- Nie byłem zbyt długo w lesie - to żadna tajemnica. Ślepy by zauważył, że James nie ma pojęcia gdzie jest i co robi. - Ale postaram się być ostrożniejszy... ee... dzięki.
Bo łatwiej uznać to za jakieś pozytywne mówienie, żeby na siebie uważał, niż groźbę. Miało milszy wydźwięk, jak o tym myślał. W końcu, nawet jak sądził że należy mu się w mordę oberwać, to nie chciał żeby mu ktoś mówił, że się należy. Wtedy to psuło cały tego vibe i sprawiało, że absolutnie nie chciał oberwać. Taki skomplikowany gagatek.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzb obserwowała poczynania kocura z coraz większym niedowierzaniem. Jak żyła, nie spotkała jeszcze takiego kota. A myślała, że to w Klanie Rzeki są nieogary. Przynajmniej kocur wreszcie zaczął się ruszać, i to- chwała Gwiezdnym! O dziwo w poprawnym kierunku. Potem znowu przystanął, posyłając jej spojrzenie kopniętego kundla, na co wywróciła lekko oczami. Cierpliwie szturchnęła go lekko ogonem, przywracając go na właściwe tory, i dosadnie wskazując, że ma się nie zatrzymywać. Na pytanie skręciła uchem.
-Cienia, Wichru i Gromu. Wszystkie znajdują się w okolicy, i każdy ma swoje granice. - odpowiedziała. Odprowadzała go do granicy, idąc krok za krokiem, nie spuszczając kocura z oczu. Nie dlatego że wydawał się zagrożeniem, a temu że wydawał się kotem specjalnej troski. Nie miała pojęcia skąd się tu wziął, i czemu zachowywał się jakby urodził się zaledwie wczoraj, ale kto wie co mógł jeszcze wywinąć. Na przykład nie wiem, potknąć się o własne nogi na prostej drodze. Na tłumaczenie kocura uśmiechnęła się kpiąco. Tak, mogła to stwierdzić. Skinęła głową, gdy ten przyjął ostrzeżenie, choć prawdę mówiąc nie spodziewała się, że cokolwiek do niego dotarło. -Mhm. Widać. - mruknęła. - Co tu w takim razie robisz?
Gdy intruz znalazł się już za granicą, pozwoliła swojej sierści lekko opaść. Na wszelki wypadek odprowadziła go jeszcze kawałek. Nie spuszczała wzroku z kremowego. Nie wyglądał na pieszczocha, ale jego zachowanie temu przeczyło.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bezsensowne nazwy, pomyślał sobie, jak z jakiejś bajki. Poza tą drobną krytyką, nie miał innych zastrzeżeń, poza robieniem notki mentalnej. Warto... wiedzieć, że w ogóle takie istnieją, że mają te granice. Chociaż tego się już domyślił z ich poprzedniej części rozmowy. Mimo to, dobrze, że mu to wytknęła. Z sekundy na sekundę mógł zacząć myśleć o czymś innym - i gdyby akurat w danej chwili czegoś nie usłyszał, klapa.
- Są niebezpieczne? - to normalne pytanie. Jakoby nie patrzeć, miał wiedzy tyle, ile kocię które ledwo opuściło kociarnię. Z taką różnicą, że miał się o niebo gorzej, bo kociaki miały Klan który się nimi zajmie, a on musiał z siebie robić durnia przed innymi. Ton wypowiedzi, chociaż nadal przygaszony, starał się zachowywać jakkolwiek pewny. To oddawało mu chociaż odrobinę dumy.

Pozostała część drogi poszła relatywnie spokojnie. Na szczęście - do granicy nie było AŻ tak daleko. Do tego, jej obecność zdecydowanie pomagała, nie miał szans się zgubić po drodze. Gdyby miał iść sam, pewnie już byłby w innym miejscu na terenach, w końcu... wszędzie tu capiło. Trudno było mu zgadnąć gdzie jest ta cała granica, jeśli każda część terenu waliła na równi z poprzednią.

Jej uśmiechu nie skomentował. Poczuł drobną falę wstydu wpływającą na jego grzbiet i policzki, ale szczerze mówiąc - sam się podłożył. Nie zdążył się przejąć tą częścią interakcji i tak. Pytanie nieco zbiło go z tropu. Parę krótkich chwil na nią patrzył, starając się zebrać myśli. To - w tej chwili - nie było już chyba dziwne. James średnio co kilka chwil zawieszał na niej wzrok. Teraz przynajmniej miał przykrywkę bycia frajerem, a nie że faktycznie... nie wiedział co powiedzieć. Zaraz odchrząknął.
- Chyba miałem dość miasta - nie łgał. Nie potrafiłby myśleć nawet o powrocie na osiedle. Zaraz uśmiechnął się półpyskiem, nie było raczej powodu do rozwijania tej wypowiedzi, jeśli sama nie będzie na to nalegać?...
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zastrzygla uchem, słysząc pytanie kocura.
-Dopóki nie wchodzisz na ich terytorium, nie. - odparła. Klany raczej same z siebie nie wszczynały bitek, chyba że był ku temu powód. Nie uszły jej uwadze przelotne spojrzenia, które posyłał jej kremowy kocur, nie skomentowała tego jednak w żaden sposób. Jego zachowanie było dziwne, ale do zniesienia.
Na odpowiedź spojrzała na niego z zaciekawieniem.
- Miasto? - zagadnęła lakonicznie. Nie miała pojęcia co to jest, więc w tym temacie była równie zielona co ten tutaj jak chodziło o realia życia w lesie. Poruszyła ogonem.
-Mieszkałeś z dwunogami? -dopytała, przyglądając się kocurowi. Na język cisnęło jej się o wiele więcej pytań, ale na razie postanowiła poczekać na odpowiedź tego dziwaka.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapamięta... Chociaż będzie to wyczynem nie do opisania. Jednej granicy już nie wyczaił, więc kto wie co będzie z kolejnymi. Może też capią trupem. Ughh... Tak czy inaczej, chyba najlepszym będzie unikać skupisk większego smrodu.

Nie rozumiał w każdym bądź razie jej zdziwienia. To... Nienaturalne, że nie chciał tam być czy jak?
- No... Tak. Wiesz, ekhm. Pełno hałasu, smrodu spalin, ludzi, psów, żarcia mało.... Nic mnie tam nie trzymało, znalazłbym w chwilę więcej minusów niż palców na łapach - wyjaśnił niepewnie, jakby to było błędem, a chęć życia w takich warunkach była marzeniem. No, nie dla niego. Gdyby nawet nie wypadek to w pewnej chwili miałby dość tego wszystkiego i chciałby się wynieść gdzieś, gdzie jest chociaż trochę ciszej.
Później zaś pokręcił głową.
- Skąd, nie. Znam takich, co się obok nich kręcili, wiem którzy dokarmiali, ale nie byłem nigdy w domu żadnego z nich - i dobrze! Nie wyobrażał sobie takiego życia. Miło było wykorzystać ich słabości, ale to wszystko.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczyła lekko brwi. Cóż, nigdy nie słyszała o czymś takim jak miasto. Spaliny? A co to było. Sądząc jednak po tym co zrozumiała z ogólnego opisu, było to jakieś okropne miejsce. - Brzmi strasznie. - miauknęła prosto z mostu. Na kolejne słowa skinęła głową z lekką aprobatą. Dobrze dla niego. Przynajmniej nie był jakimś pieszczochem. Chociaż... patrząc na jego wymoczkowaty wygląd i zachowanie, możnaby go z takowym pomylić.
-To dobrze. - miauknęła. Przekrzywiła lekko łeb. Nie wiedziała w sumie, co jeszcze mogłaby powiedzieć. Chwilę patrzyła na kocura. - I co zamierzasz robić dalej? Zapytała, dość sucho, ale nigdy nie była mistrzynią small talku. Nieznajomy był ciekawym okazem. Budził politowanie, ale zdecydowanie nie spotkała jeszcze takiego kota.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się krzywo, co miało wymownie znaczyć, że jest straszne. Bo było. Kto to przeżył, ten wie. Oby ona nie musiała tego doświadczyć. Może nie dlatego, że było mu jej szkoda, ale gdyby przypadkiem jakimkolwiek cudem dowiedziała się o tym kim był James, chyba... byłoby mu źle. Nie sądził, że jej osąd zmieni cokolwiek w jego życiu, a mimo to - chciał przed nim uciekać. Tchórz z niego był i tyle...

On zaś nieznacznie uniósł brew ku górze. Choć zgadzał się z nią, chyba nie spodziewał się słownego potwierdzenia. Najwidoczniej, domowe kotki nie były przez nią lubiane. Jemu były obojętne, ale faktycznie, być takim? Bleh. Pewnie umarłby tam z nudy. Pełny brzuch nie brzmiał tak atrakcyjnie, gdy się miało siedzieć zamkniętym w czterech ścianach. Albo ciągniętym za futro. Albo iść do obrzynacza... Dreszcz go przeszedł, chyba wolał faktycznie głodować.

Otworzył lekko pysk. Później go zamknął.
- Sądzę, że po prostu... będę chodził, aż znajdę swoje miejsce - mogli sobie przybić piątkę - James nie umiał podtrzymywać rozmów. Chyba, że czegoś chciał, ale tak? Nie było opcji. Odchrząknął cicho. - Póki co, powinienem jedynie się nauczyć gdzie nie chodzić, żeby mnie ktoś... mniej miły nie napotkał.
Dorzucił zaraz. Ona była przyjemna. Ba, mógłby wrócić za jakiś czas pogadać. Ale pomyśleć, że trafiłby na osiłka, co mu stłucze zadek? Brr. Mógłby się bić, owszem, ale chyba w tym stanie - nawet jak uważał, że wszystko mu jedno i nic by mu nie było - lepiej, żeby unikał prawdziwych potyczek!

Niedługo później - po chwili rozmów - odszedł w swoją stronę. Zresztą, i tak nie było co więcej tu szukać...

[zt]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości