Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zadowolonemu Zbożu wręcz coś ulżyło gdy złapało trzecią zdobycz, największą z nich wszystkich. Przez chwilę rozkoszowało się tym uczuciem, dając sobie czas by nacieszyć się wewnętrznym spokojem. Jednak już pare uderzeń serca wrociło do swojego stosiku i zabrało do obozu to co dało radę, po czym wróciło o pozostałe rzeczy drugi raz.
//Zt <3
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
***
Mroźna Łapa nauczył się porządnie polować dopiero na treningu. Podczas jego samotnej tułaczki jego łapanie zwierzyny to były próby działania na ślepo i liczenie na łut szczęścia. Oczywiście instynkt drapieżnika trochę pomagał, ale sam instynkt nie mógł sie równać z porządnym przeszkoleniem. Skoro teraz już wiedział co i jak, mógł też umawiać się na polowania z innymi kocurami. Była to bezpieczniejsza opcja na wypadek, gdyby trafili na jakieś niebezpieczeństwo, ale też okazja do spędzenia razem czasu i poznania się bliżej.
Czekoladowy oriental ruszył więc na tereny w towarzystwie Pierwiosnkowego Przesmyku.
- Może tu zaczniemy? - zapytał towarzyszów, gdy dotarli do na Trawiastą Dolinę. Wysokie źdźbła trawy wydały się Mrozikowi dobrym pomysłem na kamuflaż podczas zbliżania się do zwierzyny.
Gdy po krótkiej rozmowie zaczęli polowanie, oddalił się nieco od towarzysza. Nie szedł zbyt daleko - w razie gdyby potrzebowali swojej pomocy, dalej mogli spokojnie usłyszeć swoje krzyki. Wziął głęboki wdech i rozpoczął szukanie zwierzyny. Szedł na obniżonych łapach, pilnując pozycji grzbietu i tego, żeby nie szurać brzuchem po podłożu. Szedł pod wiatr, próbując wytężyć wszystkie zmysły. Ostrożnie stawiał kroki, aby nie zaszeleścić stając na jakimś liściu czy gałązce. Miał nadzieję, że za chwilę namierzy jakiegoś piszczka.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Pierwiosnek doceniał każdą możliwość do wspomożenia klanu, a jedną z nich było właśnie polowanie. Było ono szczególnie ważne, gdyż pogoda ostatnimi czasy nie rozpieszczała. W dodatku uważał, iż było to jedno z lepszych opcji na spędzanie czasu, a szczególnie gdy idzie się na nie w towarzystwie pobratymców. - Myślę, że tutaj będzie w porządku. -Zgodził się z Mrozikiem. Wysokie trawy umożliwią odpowiedni kamuflaż, a co więcej, zapewne jest mieszkaniem wielu stworzeń, więc może nawet natknął się na gniazdo ptaków.- Powodzenia. - Rzucił jeszcze do towarzysza, po czym oddalił się w poszukiwaniu potencjalnych piszczek. Nie odchodził też zbyt daleko, nie widząc takiej potrzeby. Oczy zwrócone przed siebie, uszy nastawione, pysk otworzony.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No i polowanie rozpoczęło się… i rozpoczęło się całkiem niebrzydko, bo po jakimś czasie szukania obojgu kocurom coś się trafiło.
Mroźnej Łapie trafiła się spora zdobycz. Od razu można było ją bez problemu poznać. Rdzawobrązowy ptak z czarną głową, zielonym nalotem na szyi i czerwonymi policzkami. Bażant jak ta lala. I nawet jeszcze nie zauważył zagrożenia bo był zajęty szukaniem czegoś w trawie. Miło.
Pierwiosnkowemu Przesmykowi z kolei trafiło się coś mniejszego i raczej niezbyt zjadliwego… ale przynajmniej nie było to nic! Niebieski okrągły przedmiot z jakimiś dwoma walcowatymi przedmiotami -z jakimiś napisami na obu- narysowanymi na przodzie. Z tyłu owy okrągły przedmiot miał przyczepione coś kłującego, nawet bardziej kłującego niż jodłowe igiełki -mimo iż wyglądało do nich bardzo podobnie- no i jakiś haczyk mały zaraz obok. Tak sobie smutnie samotnie leżało w trawie, czekając na jakiegoś nowego właściciela.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Tak bardzo chciał coś znaleźc i... udało się! Trafił mu się całkiem spory kawał ptaka. Bażant w dodatku chyba jeszcze go nie namierzył, więc była to dobra okazja. Czekoladowy kocur zaczął zbliżać się w jego stronę. Szedł na obniżonych łapach, pilnując, żeby ogon nie wystawał, a brzuch nie szurał po ziemi. Mysz cię wyczuje, ptak zobaczy, zając usłyszy. Pamiętając o tej zasadzie, starał się co jakiś czas przystawać za gęstymi źdźbłami trawy, aby jego potencjalna ofiara go nie dostrzegła. Uważał tez, żeby iść pod wiatr i nie stawać na czymś, co wywołałoby niepotrzebny szmer. Idąc w ten sposób ostrożnie w stronę ptaszyska, gdy zbliżył się na odpowiednią odległość, wystrzelił niczym z procy, skacząc w stronę ptaka z pazurami w gotowości. Plan był prosty: zanim bażant się zorientuje, on do niego doskoczy, przygwoździ pazurami do podłoża i szybko uśmierci.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
I jemu udało się coś znaleźć. Nie było ta roślina, ani tym bardziej zwierzę, było to zdecydowanie coś czego się nie spodziewał.
Podszedł bliżej, żeby przyjrzeć się znalezisku. Okrągłe i niebieskie, a do tego strasznie dziwne i pokraczne. Nachylił się nad tym ostrożnie, żeby je obwąchać, a gdy to nie wykazało żadnych ruchów, postanowił delikatnie pchnąć owego cosia, jakby chcąc wykorzystać każdy możliwy zmysł do jego dokładnego poznania. Wystawał z niego jakiś kolec. Igliwie? Raczej nie. Nie pachniało, ani tym bardziej nie wyglądało na drzewną igłę. Uznał jednak, że mądrzej będzie jak jego łapa nie dozna bliższego kontaktu z potencjalnie ostrym elementem. Przechylił głowę, jakby z konsternacji. Okrągły Coś nie wyglądał jak coś co mogło pochodzić z lasu. Czy zatem zostawili to dwunożni? Nie byłby to pierwszy raz, gdy coś takiego miało miejsce. Nie byli oni zbyt czystymi stworzeniami, więc był to jak najbardziej poprawny scenariusz. - Mroźna Łapo -Postanowił zawołać kompana, żeby móc podzielić się z nim swoim odkryciem. Nie krzyknął, jedynie nieznacznie uniósł głos, nie chciał przecież spłoszyć zwierzyny, która mogła się tutaj ukrywać. Miał nadzieję, że kocur znajduje się gdzieś w pobliżu, jeśli jednak nie, będzie musiał sam sobie z tym poradzić.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Niestety Mroźna Łapa nie miał zbyt wielkiego szczęścia jeśli chodzi o łapanie tego konkretnego bażanta. Co prawda wszystko było dobrze, jednak kocur miał po prostu pecha. Kiedy Pierwiosnkowy Przesmyk -nawet jeśli nieznacznie- uniósł głos bażant zaczął rozglądać się dookoła za źródłem nowego dźwięku, który pojawił się w okolicy, chcąc sprawdzić czy mu się przypadkiem to nie przesłyszało i pechowo akurat udało mu się zobaczyć skradające się niebezpieczeństwo. Bażant w jednej chwili podjął decyzję o błyskawicznej ucieczce i szybko zniknął z pola widzenia rzecznego terminatora.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
No masz ci los, nie udało się! Czekoladowy niby wiedział, że nie zawsze na polowaniu wszystko wychodzi za pierwszym razem - ale i tak porażka go zirytowała. Polował w towarzystwie, więc tym bardziej zależało mu na sukcesie... Bażant jednak całkowicie zniknął z pola widzenia zielonych oczu. Syn Kornikowego Konara usłyszał za to wołanie Pierwiosnka, skierował więc kroki w jego kierunku.
- Coś się stało? - zapytał, podchodząc do kocura. Przed kremowo-białym leżał jakiś bliżej niezidentyfikowany przedmiot. Oriental zmrużył oczy. Przeglądał się obiektowi z prawej i z lewej strony. - Hmmm - bardzo chciałby powiedzieć coś mądrego, ale patrząc na ten przedmiot, w głowie miał tylko pustkę. - Co to może być? - zapytał, mocno zdezorientowany.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Dobrze, że kocur nie wiedział o spłoszonym bażancie, bo spaliłby się że wstydu, a co gorsza przepraszał terminatora zapewne do rana. I przez następne parę dni.
Ku jego zadowoleniu Mroźna Łapa usłyszał jego wezwanie, i nie wydawał się zły, więc najprawdopodobniej w niczym mu nie przeszkodził. W odpowiedzi na pytanie kocura skinął głową w stronę przedmiotu. Gdy ten się nim zainteresował, postanowił zaczekać do jego werdyktu, który ostatecznie okazał się mało pomocy. Co go jednak nie dziwiło. Sam nie wiedział co to jest, a tym bardziej do czego służy.- Nie mam pojęcia, dlatego ciebie zawołałem. Myślisz, że należy do dwunożnych? I czy może być niebezpieczne? -Szczerze mówiąc wątpił, żeby miało stanowić zagrożenie. Poza kolcem wszystko wydawało się w porządku. Chociaż może warto będzie kogoś o tym poinformować.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Ok, co teraz? Żadne z nich nie miało pojęcia, co z tym fantem zrobić. Czekoladowy chwilę trwał w ciszy, która stawała się coraz trudniejsza do zniesienia - no po prostu czuł, że trzeba podjąć jakąś decyzję. - Przenieśmy to w jakieś charakterystyczne miejsce i może zabierzemy do Obozu? Wtedy będzie można podpytać innych czy wiedzą co z tym zrobić - zaproponował i - jeśli tylko wojownik nie zaprotestował - chwycił pyskiem niezidentyfikowany obiekt, oczywiście z daleka od kolca. Bardzo delikatnie przeciągnął go pod najbliższy krzak, który był dość charakterystyczny w miejscu, które głównie porastały trawy.
Skoro problem został chwilowo rozwiązany, przyszedł czas na dalsze poszukiwania. - Pójdę tam - rzucił do wojownika, wskazując łapą kierunek. Gdy oddalił się trochę od swojego towarzysza, skupił się na nowo na polowaniu. Starał się poruszać ostrożnie i bezszelestnie, wytężając wszystkie swoje zmysły. Skupiony na swoim zadanu czekał na jakikolwiek sygnał, że jakieś zwierzę może znajdować się w bliskiej okolicy.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Cisza zaczynała robić się niezręczna, ale nie próbował jej przerywać. Chciał grzecznie poczekać, aż Mrozik wyrazi swoją opinię. - Myślę, że to dobry pomysł. -Chcąc pomóc kocurowi, wziął w pysk drugą część dziwnego przedmiotu, również uważając na kolec. Ostrożnie odłożyli przedmiot. Oby tylko o tym nie zapomnieli. - Powodzenia. -On z kolei zdecydował się odejść w zupełnie przeciwnym kierunku. Otworzył pysk, żeby lepiej wyłapać jakieś potencjalne zapachy. Uważał przy tym na podłoże, żeby przypadkiem nie spłoszyć potencjalnej zwierzyny.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Tym razem jednak żaden z rzecznych kocurów nie znalazł ani zwierzyny, ani nic dziwacznego. Za to oboje znaleźli grzyby, które rozprzestrzeniały się ostatnio po całym lesie.
Mroźna Łapa natrafił na jednego grzyba. Miał on biały trzon, pierścień na nim gdzieś w połowie, blaszki na spodzie oraz upstrzony białymi kropkami czerwony kapelusz. Biedny samotny grzybek tak sobie czekał na to jaki los mu przypadnie w czasie jego egzystencji.
Pierwiosnkowy Przesmyk z kolei znalazł trochę więcej grzybków. Bo aż trzy. W dodatku jeszcze leżały w jakimś kolejnym przedmiocie Dwunogów, który miał kształt uplecionego dołka z przyczepionym do niego łukiem, najpewniej do trzymania. W środku były trzy grzybki. Jeden był podobny do tego co znalazł jego towarzysz. Biały trzon, czerwony kapelusz z białymi kropkami i blaszki pod nim. Dwa kolejne za to były mniejsze, malutkie wręcz. Ciemny kapelusz grzybków osadzony był na stożkowym na jasnoorchowym cienkim trzonie. Takie oto znalezisko.
Księżyce: 127 Mistrz: Kornikowy Konar Płeć: samiec Matka: Zachodzące Światło Ojciec: Kornikowy Konar
Podczas swojej nieobecności Mrozik zdążył sporo urosnąć. Jest wysokim kotem z typowymi cechami orientala - wydłuzony pysk i ogromne uszy. Sierść jest koloru czekoladowego, ale przez ciężkie warunki, w jakich znalazł się kocur przez ostatnie księżyce, straciła swój naturalny blask. Syn Zachód i Kornika jest kocurem o dość mocnej budowie, ale obecnie ma lekką niedowagę - sprawia to, że jego postać wygląda nieco karykaturalnie. Mrozik ma jasnozielone oczy i czekoladowy nos, ma też dodatkowy palec w każdej łapie.
Mrozik jest raczej spokojnym, nienarzucającym się kotem. Jest spotrzegawczy i potrafi szybko reagować na otaczający go świat - i chyba tylko to pozwoliło mu przetrwać kilka księżyców poza klanem. Samotne życie w ogóle niezbyt dobrze wpłynęło na młodego kocura. Wszystko było chaotyczne w porównaniu do życia w Klanie Rzeki. Gdy się urodził, świat wydawał mu się bardzo poukładany. Koty o konkretnych rangach spały w konkretnych legowiskach, a dni spędzone z matką i rodzeństwem były pewnego rodzaju cyklem. W klanie tylko niektóre koty zaburzały porządek, niepokojąc przy tym czekoladowego orientala. Żeby przetrwać w samotności musiał się trochę oswoić z chaosem. Porzucił swoje nierealne oczekiwania wobec świata i pogodził z faktem, że świat nie zawsze wygląda tak, jakby tego chciał sam czekoladowy kocur. Jest bardzo czujny, przez co zdarza mu się zbyt szybko wpadać w panikę. Lubi poznawać świat i zdobywać wiedzę - w życiu w dziczy najbardziej brakowało mu możliwości zapytania innych kotów o wiele kwestii.
Ognistopręga [GK] i inni nkt
Grzyb. Co Mroźna Łapa wiedział o grzybach? W zasadzie prawie nic. Nie znał nawet zbyt wielu nazw gatunków, rozpoznawanie grzybów nie było jego mocną stroną. Trafił jednak na tak oczywisty przypadek, że bardziej oczywistego chyba nie dało się znaleźć. Czerwony kapelusz w białe kropki oznaczał tylko jedno - typowego muchomora. Mroźna Łapa nie planował kolejnego pobytu w Lecznicy, ani szbykiego transferu na Srebrną Skórkę, zamierzał więc zostawić trującego grzyba w spokoju. Zaczął nasłuchiwać, czy być może Pierwiosnek go nie woła, ale chwilowo nic nie usłyszał. Ruszył więc na dalsze poszukiwania, wytężając wszystkie zmysły i poruszając się ostrożnie, aby nie robić zbyt wiele szumu. Gdyby jednak Wojownik potrzebował jego pomocy w czymkolwiek - terminator był gotowy olać szukanie tropu i podejść z pomocą.
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Księżyce: 80 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: Kocur Matka: Owocowa Gałązka[*] Ojciec: Łopianowy Korzeń[*] Partner: A zapraszam Trwałe urazy: rozcięte prawe ucho, ślady kłów na karku po ataku lisa - częściowo ukryte pod sierścią
Pierwiosnek to stosunkowo wysoki kocur, o długim lśniącym futerku, któro jest kremowo -białe. Krem ulokował się na głowie, plecach, a także ogonie kocurka. Biel natomiast jako dominująca część jego urody obejmuje go niemalże całego. Pierwiosnek niczym kopia Owocowej Gałązki może pochwalić się dwukolorowymi ślepiami. Jedno jest barwy żywego bursztynu, drugie zaś zimnego błękitu.
Nie jest to już pulchny kociak, wyrósł z tego okresu, ale księżyce w lecznicy sprawiły, że nie miał szczęścia zbyt częstego ćwiczenia mięśni, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, także pomimo swojego wieku nie ma jak pochwalić się muskulaturą. Z biegam czasu jednak ma się to zmienić, tak sobie postanowił.
Cierpliwy, uprzejmy, skory do pomocy, uparty, spokojny, ułożony. Rodzina jest dla niego najważniejsza. Super sąsiad, a co ważniejsze synalek mamusi.
Więcej informacji w KP.
Kolejne znalezisko, któro nie wyglądało jak naturalna część lasu. Podszedł bliżej, żeby przyjrzeć się nieznanemu obiektowi. Nie wystawało z niego jednak nic ostrego, więc pokusił się o stwierdzenie, że ten przynajmniej w przeciwieństwie do poprzedniego nie był niebezpieczny. Wyglądało na to, że służył do przechowywania przedmiotów, co wywnioskował dzięki leżącym w nim grzybom. W jednym z nich rozpoznał muchomorka, dwa pozostałe nie przykuły jego uwagi aż tak. Jedno było pewne, jeść ich nie zamierzał. Prędzej pokusiłby się o zabranie ze sobą plecionego przedmiotu, mógłby się do czego przydać. Na przykład do przenoszenia dużej ilości zwierzyny, bądź ziół dla medyków. Podejrzewał, że zapewne wyglądałoby to conajmniej głupio, ale co wygląda głupio, a działa to głupie nie jest. Być może po niego wróci, póki co trzeba wracać do tego co ważne.
Nie widząc sensu w zawracaniu głowy Mroźnej Łapy, postanowił ruszyć na dalsze poszukiwania. Nastawił uszu, gotowy wyłapać otaczające go dźwięki.