Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Elegancko. Tak mogła określić swój drobny sukces. Kret nie był nie wiadomo jak wielką zwierzyną, ale zawsze naje się nim choć jeden kot. Świetliczka zakopała stworzenie nieopodal poprzedniego i ruszyła dalej. Teoretycznie mogła wracać już do obozu, upolowala znośną ilość jedzenia, postanowiła jednak jeszcze próbować dalej. Nie miała ochoty wracać do obozu tak szybko. Ruszyła pod wiatr na ugiętych nogach trzymając się na wszelki wypadek cieni, by pozostać niewidoczną. Obserwowała otoczenie z nadzieją, iż szczęśliwa passa utrzyma się jeszcze przez chwile.
Kret został schwytany po mistrzowsku, ale... cóż, na razie to by było na tyle. Wojowniczka kroczyła, chcąc znaleźć coś jeszcze, ale niestety, musiała obejść się smakiem i uzbroić się w cierpliwość, albowiem nic nie mogła zlokalizować. Ani węchem, ani słuchem, ani wzrokiem. Może to cisza przed burzą?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Nie ma nic? Trudno, walimy dalej. Prędzej czy później coś się znajdzie. Świetlikowy Zagajnik szła dalej na ugiętych lapach, na wszelki wypadek trzymając się cieni. Oczywiście kroczyła pod wiatr z podniesionymi uszami, by w razie czego szybko zlokalizować ewentualną zwierzynę. Kret i kuropatwa to dobre zdobycze, lecz dla niej to za mało. Nie miała tego dnia nic więcej do roboty, a polowania chociaż czasami dostarczały jej rozrywki, której ostatnimi czasy brakowalo. Gdyby Wietrzny Wąs się odnalazł miałaby rozrywkę w postaci próby wyrwania mu flaków za zdradę, lecz coś jej podpowiadało, że kocur już nie wróci.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Skoro kret i kuropatwa były niewystarczające dla Świetlik, to wojowniczka powinna być zadowolona ze swojej następnej zdobyczy - jak na razie tylko zlokalizowanej. Dosyć szybko mogła wyczuć charakterystyczny zapach należący bez wątpienia do gryzonia. Mianowicie, chodziło o szczura, który siedział skulony w niewielkim kawałku cieniu pod trawą. Wyglądało na to, że był sam - złapanie go nie powinno więc stanowić większego problemu.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Miała dziś dobra passę. Szczur nie był jej ulubionym typem zwierzyny, ale na szczęście był sam. Wojowniczka od razu przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, wyrównała ogon i głowę z linią grzbietu, uważając by nie szurać brzuchem po podłożu. Omijała szeleszczące przeszkody na swojej drodze i na ugiętych łapach z pyskiem skierowanym pod wiatr zaczęła skradać się do samotnego szczura. Jeżeli udało jej się podkraść wystarczająco blisko skoczyła na zwierzę z zamiarem zatopienia kłów w jego ciałku i szybkim uśmierceniem go.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Świetlikowy Zagajnik bez problemu przyjęła prawidłową pozycję łowiecką, z zachowaniem specjalnych zasad podejścia do gryzoni. Co tu dużo mówić - szczur do samego końca pozostawał nieświadomy zagrożenia. Wojowniczka perfekcyjnie podkradła się w jego stronę, a następnie wyskoczyła i uśmierciła go jednym ugryzieniem. Gryzoń padł martwy w jej pysku.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Bardzo dobrze. Trzy zdobycze to naprawdę świetny wynik, którymi mało kto mógł się poszczycić... a jednak Świetlikowemu Zagajnikowi wciąż było mało i kotka po przysypaniu zwierzyny ziemią ruszyła dalej przed siebie. Miała szczęśliwą passę i chciała ją wykorzystać do końca, chyba że fortuna wreszcie zacznie się obracać, przekonajmy się. Na ugiętych łapach ruszyła pod wiatr, trzymając się cieni i nasłuchując czy w pobliżu nie ma kolejnych smacznych żyjątek.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Trzy zdobycze to było zdecydowanie za mało dla czarno białej kocicy, która miała większe ambicje. Skoro do tej pory tak dobrze jej szło, to może zaraz uda jej się znaleźć jakąś następną zwierzynę? Cóż, tylko najpierw trzeba pomyśleć, ile to "zaraz" może właściwie trwać. Jak na razie, Świetlikowy Zagajnik nasłuchiwała i szukała kolejnej zdobyczy do upolowania, jednak nie natrafiła na nic szczególnego. Zupełne nic.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Nic. Mówi się trudno. Wojowniczka nie zrażała się i po prostu szła dalej przed siebie pod wiatr, na ugiętych łapach i kryjąc się cieni. Nasłuchiwała, obserwowała. Niewykluczone że za niedługo coś się pojawi, ale może być też tak, że na trzech zdobyczach jej szczęście się skończy i od tej pory będzie jedynie traciła czas. Zobaczymy, przekonamy się.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Świetlikowy Zagajnik słusznie wyruszyła dalej, gdyż los postanowił wynagrodzić jej ten chwilowy brak szczęścia kolejną zwierzyną. Tym razem była to kaczka - ale jaka kaczka! Spory ptak o zielonej głowie i reszcie ciała kremowo-brązowo-czarnej oraz białej obróżce skrywał się w pobliskich trawach. Czyżby odbił trochę za daleko od Grzmiącej Rzeki? Najwyraźniej tak i być może przepłaci to życiem, będąc upolowanym przez rzeczną wojowniczkę.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Świetlikowy Zagajnik miała tego dnia wyjątkowe szczęście. Kolejna zwierzyna i to w tak krótkim czasie! Kocica wpatrywała się w dużego ptaka, postanawiając, że jego zostawi dla siebie. Pod warunkiem, że uda jej się go upolować, ale oby tak. Ruszyła w jego kierunku na ugiętych łapach i pod wiatr, brzuch trzymała nad ziemią i pilnowała, by nim nie szurać o podłoże, omijała wszystkie szeleszczące przeszkody oraz pilnowała, by ogon znajdował się na równej linii z grzbietem oraz głową. Jeżeli ptak patrzył w jej stronę zastygała w bezruchu i ruszała dopiero wtedy, gdy się odwracał. Kryła się cieni i pilnowała, by nie robić gwałtownych ruchów. Jeżeli udało jej się podejść wystarczająco blisko zaatakowała kaczkę z zamiarem zatopienia kłów w jej szyi i szybkim wyduszenia z niej życia.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Szczęście za szczęściem - nie inaczej było i tym razem. Kocica bezbłędnie podkradła się do kaczki, nie wydając nawet najmniejszego szelestu. W końcu, kiedy znalazła się odpowiednio blisko, wyskoczyła na kaczkę i zabiła poprzez ugryzienie w szyję. Kaczucha nie zdążyła wydać z siebie żadnego dźwięku, ostatecznie tracą życie niemal natychmiast. Świetlikowy Zagajnik zdecydowanie mogła być zadowolona z dzisiejszego polowania... Może to jeszcze nawet nie koniec?
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Wystarczy. Złapała tyle zwierzyny, że nie będzie w stanie unieść jej na raz i będzie musiała kursować dwa razy, chyba że poprosić kogoś o pomoc... Ale od kiedy to potrzebowała czyjejś pomocy? Z cichym parsknięciem chwyciła w szczęki kaczkę oraz wcześniejszą zdobycz, jedną z mniejszych, po czym ruszyła w stronę obozu z dumą wymalowaną na pysku. Ostatnio czasy były ciężkie i upolowanie takiej ilości zwierzyny to nie byle osiągnięcie, dlatego nie spieszyła się w obozie z podejściem do stosu, by jak najwięcej kotów miało okazję ja zobaczyć. A potem musiała wracać się drugi raz po wcześniej zakopane zdobycze. Gwiezdni musieli ja pobłogosławić lub wybrała naprawdę doskonałe miejsce na polowanie.
Definitywnie urósł od czasów kocięcego leżakowania w lecznicy, jednak nie jest to zmiana imponująca na tyle, jakkolwiek dziwiła; jest raczej średniego wzrostu, zdecydowanie więcej przybrał wszerz, niż wzwyż. Dalej jest okrągły i pulchny, co rzuca się w oczy, jednak nieco mniej, niż kilka księżyców temu, głównie dlatego, że wraz z dorastaniem waga równomiernie rozłożyła się na całym jego ciele. Pokrywa je w głównej mierze śnieżnobiała, krótka i zbita sierść, o którą terminator dba, jak tylko umie; jest ona złamana jasnorudą barwą, która występuje na pyszczku, tworząc maskę, na grzbiecie, rozlewając się przy tym na boki i pokrywając również jego ogon. Na rudych częściach jego ciała wybijają się nieco ciemniejsze pręgi, które są jednak widoczne dopiero, gdy popatrzy się na Drobną Łapę z bliska. Za to świetnie widoczne są jego wielkie, okrągłe ślepia o bladozielonej barwie, różowy nosek i delikatnie zaokrąglone uszka.
Usposobienie Bratka nie uległo znaczącym zmianom - ciągle bije od niego niezwykły spokój, życzliwość i łagodność, a także doskonale widoczna w relacjach z innymi nieśmiałość i wycofanie, które dodatkowo wzmocnione jest przez okropnie zaniżoną samoocenę i pewność tego, że jest od wszystkich gorszy. Nigdy nikogo nie ocenia, uważając, że każdy ma prawo do wyborów swoich własnych ścieżek, nawet, jeżeli on sam zachowałby się inaczej. Niezwykle łatwo przywiązuje się do osób, przy których poczuł choć namiastkę komfortu i wszelkim kosztem próbuje im zaimponować, nawet, gdy nie ma pojęcia, jak to zrobić. Boi się oceny innych, dlatego chowa swoje prawdziwe ja głęboko za maską strachu i niepokoju. Zniknięcie Zroszonego Listka pozostawiło w nim dziurę, przez którą stał się jeszcze bardziej niestabilny, niż wcześniej, a trening sprawia, że jeszcze częściej towarzyszą mu myśli, że do niczego się nie nadaje. W gruncie rzeczy bardzo zależy mu na innych, szczególnie na rodzinie i zrobiłby wszystko, by zapewnić im szczęście. Nie jest zdolny do zawiści i negatywnej zazdrości. Mimo tego, że jest już dużo starszy, dalej często odpływa do swojej wyimaginowanej krainy, gdzie otula go komfort i poczucie bezpieczeństwa; na dodatek jego miłość do natury i jej owoców nie zmalała, a kolekcjonowanie ich stanowi dla niego wspaniały sposób na zapomnienie o stresującym świecie dookoła.
Gronostajowy Syk [KW - nkt]
Było już nieco późniejsze popołudnie, słoneczko dalej nieśmiało wyglądało spośród chmur; z każdym dniem robiło się już nieco chłodniej, w końcu Pora Opadających Liści ma to do siebie, że temperatura spada, a słońca widać codziennie o promyczek mniej. Nie było jednak, na szczęście, zimno ani mokro, klimat sprzyjał więc temu, by dwójka terminatorów wreszcie mogli udać się na obiecany sobie już jakiś czas temu spacer.
Drobna Łapa od rana czuł specyficzne łaskotanie w brzuchu i niemałą ekscytacje na samą myśl o połączeniu dwóch jego ulubionych czynności - zbierana kwiatów i spędzania czasu z Koperek, która w międzyczasie zaczęła już swój trening, stając się mu równa swoją rangą. Inaczej przecież nawet nie mogliby wyjść z obozu; mimo tego, że jego towarzyszka miała już za sobą nielegalne spacery po terenach jako jeszcze maleńki kociak, to Drobna Łapa nie śmiałby narażać jej na niebezpieczeństwo, pozwalając jej zrobić to ponownie. Sam niezwykle stresował się, jednocześnie tym, by wypaść przy niej dobrze i tym, że nigdy sam wcześniej nie opuszczał granic obozu; był jednak bardzo zdeterminowany, by to zrobić, więc walczył ze skrajnymi myślami w swojej głowie usilnie próbując przegonić wszelki strach.
Gdy spotkał się z nią o umówionej porze przy wyjściu z obozu, naturalnie na jego pyszczku zawitał ciepły uśmiech. Bał się trochę mniej, gdy miał już ją przed swoimi oczami i u swojego boku - dotarło do niego, po co to robi i jak bardzo mu zależy. Po przywitaniu ruszyli oboje, idąc krokiem dość spokojnym, jednak nie na tyle wolno, by pozwolić słońcu schować się za horyzontem, zanim wrócą.
Wreszcie, terminator szerzej otworzył ślepia, gdy dotarł do nich widok łąki, na której dostrzegł ostatnie zakwitłe tu kwiaty, tak, jakby czekały one do ostatniej chwili, by zostać zerwane przez dwójkę terminatorów. Przyśpieszył nieco kroku, oglądając się na swoją towarzyszkę z specyficznym dla niego błyskiem w oczach. ...— Z-zobacz, jak pięknie...! — powiedział z zachwytem, nie mogąc zdecydować się, czy chciał zawiesić wzrok na łące, czy na Koperkowej Łapie; wodził więc oczyma wokół, rozkoszując się widokiem i wyliczając w głowie rodzaje roślin, których nigdy wcześniej nie widział.
koperek hej
i'm not??? waiting for loveagain in the land ?? ????? ???????
Jeszcze jest mała, jeszcze puchata i jeszcze urocza. Kotka jest cała pokryta krótkim, niebieskim futerkiem. Przy jej jeszcze niebieskich (a wkrótce zaczynających się wybarwiać na zielono) oczach oraz nad czarnym nosem, znajduje się lekkie rozjaśnienie. Na lewym boku pyszczka, gdzieś na linii żuchwy posiada tajemniczą czarną kropkę. Uszy ma całkiem długie, ale w tym wieku raczej jeszcze nie odbiegają od normy. Natomiast łapy już teraz są nieproporcjonalnie długie - szczególnie te tylne, przez które kotka uważa się za brzydką. Jej ogon na końcu się ściemnia, ale wcale nie jest taki długi, jakby to się mogło zdawać.
Na pierwszy rzut oka nie wyróżniająca się od innych. Nie odczuwa i nie rozumie emocji, więc kieruje się logiką.
Koperek właściwie wolała pójść na taką wyprawę sama. Poznawać kwiaty łatwiej było, kiedy nie miało się innego kota za grzbietem. Wbrew pozorom zaobserwować świata nie dało się w jedno uderzenie serca. Proces ten był długi i żmudny, co jeszcze bardziej ją do tego zachęcało. Terminatorka potrafiła pół dnia wpatrywać się w jeden listek, byleby tylko zapamiętać jak najwięcej szczegółów z danej rośliny. A najdziwniejsze było to, że ta wiedza nie dawała jej zbyt dużo realnych umiejętności. Dokładny wygląd jakiegoś kwiatu, którego kolor był równie płomienny co futro Drobnej Łapy, nie dawał jej więcej siły, zręczności czy szybkości. Jedynie co mógł, to pokazać jak piękny był; z jaką szczegółowością został wykonany czy jak zmienia się na przestrzeni czasu. Zapamiętywanie tych informacji naprawdę dawało jej jakiś wewnętrzny spokój.
Jeszcze, kiedy była kociakiem, to umówiła się z Drobną Łapą na zbieranie kwiatów. Od tego czasu... naprawdę wiele minęło. Kotka zdążyła wiele razy powychodzić na tereny klanu, a przy tym za każdym razem wkurzyć swoją mentorkę. Nie widziała problemu w wychodzeniu z obozu, a jedyne zwierzęta, które widziała to była zwierzyna. Ani żaba, która nagle wyskakiwała przed jej nosem, ani myszki piszczące za jej uchem, nie mogły stanowić żadnego zagrożenia. Tak więc nie potrzebowała pomocy innego terminatora w bezpiecznym wyjściu. Dokładnie na przekór tego, co mówiła Śliwkowa Pestka. A mimo tego spotkała się z biało-rudym przy wyjściu z obozu. Porównując do jej całkowitej wiedzy, zapewne niewiele się od niego dowiedziała, ale to nie oznaczało, że nie traktowała go z pewnym szacunkiem. A na pewno traktowała go inaczej niż inne koty. Był jednym z tych, przy których Koperek nie włączała swojego trybu ataku, a przy okazji sprawiał wrażenie zainteresowanym tym, co ona. Lepiej trafić się nie mogło.
Po niedługiej drodze wreszcie znaleźli się na docelowym miejscu. Wcześniej szła dosyć mocno, jak zawsze karmiąc się krajobrazami, które zawsze były inne, więc nie dało się nimi znudzić. Natomiast kiedy tylko zobaczyła barwną łąkę posianą wielokolorowymi kwiatami, przyśpieszyła. Doszła do jednego z kwiatów i powąchała go, jakby widziała ten gatunek po raz pierwszy. Po uderzeniu serca podniosła głowę i odszukała wzroku terminatora.
— Skąd wiedziałeś, że wciąż będzie tutaj tak pięknie? Już nawet drzewa tracą swoje liście — mruknęła chłodno, niezdolna do innego wyrażenia swoich uczuć, co do tego miejsca. W jej głosie nie było czuć nawet nutki zachwycenia, ale to wszystko wyrażała we własnych słowach. Było po prostu idealnie. Kotka rzadziej udawała się w te strony i fakt, że przeoczyła coś tak niecodziennego, był inny. Chyba że to po prostu urok Drobnej Łapy i spaceru z nim...