Patrzyła pustym wzrokiem na falującą wodę, czując gęsią skórkę z zimna na swoim ciele. Woda ją uspokajała. Kiedyś, jeszcze gdy musiała użerać się na treningu z Płotkowym Potokiem, nienawidziła wody z całego serca. Nie uważała jej za nic atrakcyjnego i ciekawego, nie widziała nic pięknego w zimnym nurcie rzeki. Z czasem jednak dojrzała, zobaczyła w rzece coś więcej niż tylko rwącą wodę. Jakiś złoty środek, coś, co dawało upust jej wszystkim negatywnym emocjom. Może dlatego od jakiegoś czasu była częstym gościem Grzmiącej Rzeki, nawet jeśli dzień był dość chłodny i przebywanie przy lodowatej wodzie mogło doprowadzić jedynie do wizyt Barwnej Wody.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Wiewiórka zaś zawsze lubiła wodę. No, może nie w kontekście tego, by pływać i to jakoś specjalnie często, aczkolwiek jeśli chodzi o łowienie choćby, czy zamoczenie łap, albo po prostu o siedzenie nad brzegiem rzeki i po prostu wpatrywanie się w jej nurt, w przyrodę dookoła, wsłuchiwanie się w szum wody, w odgłosy kaczek, żab, czy innych zwierząt szczególnie lubujących się w towarzystwie jakiegoś zbiornika wodnego. Przychodziła tu czasem, by zwyczajnie odpocząć, bo nad rzeką zazwyczaj było tak przyjemnie, kojąco... co prawda, rzeka kojarzyła jej się również źle, ale starała się odpychać wszelkie złe wspomnienia i skupiać tylko na tym, co jest teraz.
Przyszła akurat nad Bobrową Tamę, bo to miejsce akurat wspominała bardzo dobrze. Czasami przychodziły tu z Fiołkowym Wzgórzem, bo obie lubiły przebywać nad wodą, zwyczajnie posiedzieć, porozmawiać, więc miło wspominała zarówno te rejony, jak i Martwe Pnie, na których również lubiły siadać.
Tym razem jednak nie była tu sama, w jej oczy wpadła Bawełniana Nić, siostra Zbożowej Łapy, oraz Złotej Rybki, na której wspomnienie poczuła krótkie ukłucie bólu. W zasadzie, starała się ostatnio trochę otworzyć na znajomości w klanie, nie siadać tak o, w kącie, bo cóż, najpierw narzekała, że nie ma do kogo się nigdy przysiąść na ceremonii, pyska otworzyć, o tak sobie, a gdy nadarzała się jej do tego okazja, to głupio nie korzystała. Tak więc, choć mogła jeszcze wyminąć to miejsce, przysiąść w nieco innym, może bliżej obozu, to jednak podeszła bliżej, nawet nie ukrywając swojej obecności w żaden sposób, a gdy była już dość blisko odezwała się:
- Dzień dobry - przywitała się z wojowniczką, a potem, niepewnie przysiadła niedaleko, nie za blisko, coby nie przeszkadzać kotce. Zresztą, jeszcze nie wiedziała, czy jest tu w ogóle miło widziana, czy powinna się już zwijać, bo ta nie ma ochoty na żadną rozmowę.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxRozumiała ideę klanów, pamiętała o ich istnieniu, ale trochę nudziło ją bawienie się w granice. Nie miała pojęcia, czy spotka kogoś, ale z tego co zrozumiała to musi uważać jedynie na patrole i tak naprawdę może rozejrzeć się po terenach... Zakazany owoc smakuje najlepiej, prawda? xxxxMusiała przyznać, że bardzo podobały jej się miejsca zajęte przez klany, wyglądały cudownie, tak... jak wszystko inne co mogłaby zobaczyć, ale były zakazane. Były piękniejsze dzięki temu. xxxxNie mogła się napatrzeć na bobrzą tamę(?), tak chyba nazywały je koty, które kiedyś poznała, dawno nie widziała takiego ustrojstwa, a bobry też gdzieś jakby zniknęły... przynajmniej na razie. xxxxZamyśliła się, trochę za bardzo zapatrzyła też w swoje odbicie w wodzie, nie mogła przestać przyglądać się swoim cudownym wdziękom. Była trochę zapatrzona w siebie, nie można zaprzeczyć i ona sama by tego nie zrobiła.
W ostatniej chwili poczuła zapach kogoś i poczuła obcą obecność... szykują się kłopoty i zgrywanie głupiutkiej damulki? Jakież to było ekscytujące!
[Strzępek]
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Strzępek jest kotem drobnej budowy. Jego sierść jest niebiesko-kremowa, przy czym kocur ma na sobie kilka białych znaczeń. Jedno z nich znajduje się na mordce kotai ma postrzępiony kształt, a drugie obejmuje bródkę i większość brzucha. Na krótkim futrze, na grzbiecie i biodrach występują pręgi o piaskowym kolorze. Oczy mają kolor bursztynowo-zielony.
Zawsze ciekawy świata, starający się ponad wszystko osiągnąć obrany cel. Czasami arogancki i nieczuły, zapatrzony w siebie, a jednak zaradny. Po matce ma inteligencję. Ma problemy z kontrolą emocji, nie cierpi gdy coś mu się nie udaje.
Od czasu kiedy kot dowiedział się o swoich problemach z kośćmi, minęło już kilka dobrych dni. Ten czas Strzępek spędził na szlochaniu w swoim legowisku. Kiedy powoli zaczął dochodzić do siebie, uznał, że musi przemyśleć wszystko w samotności. Z tego powodu wymknął się z obozu, podczas gdy reszta kotów była zajęta codziennymi obowiązkami. Ruszył wzdłuż rzeki i już po pięciu minutach dom zniknął z jego pola widzenia. "Udało się" - pierwszy raz od długiego czasu się uśmiechnął. Jednak może nie jest z nim tak źle? Niestety szczęście nie trwało długo. Rozmyślania kota brutalnie przerwał wychylający się znad gruntu korzeń. Nie minęła sekunda, a kot już leżał wyciągnięty na ziemi. Podniesienie się sprawiło mu nadzwyczaj duży trud, co przygnębiło młodego kocura. "Czyli jednak do nieczego się nie nadaje..." - stwierdził załamany. Ze łzami w oczach i "połamanymi" kośćmi, ruszył dalej, wciąż nie zapominając o trzymaniu się blisko wody. Może i był zdołowany, ale nie chciał ryzykować, że się zgubi. Chociaż... i tak jest już bezużyteczny dla klanu. Z wadą fizyczną nigdy nie spełni swoich marzeń. Nie zostanie wielkim wojownikiem. Kiedy z opuszczoną głową pokonywał kolejne odcinki trasy, na horyzoncie pojawiła się wielka tama. Smutek sprawił, że nie zwrócił na nią zbytniej uwagi. Gdyby bardziej skupił się na otoczeniu, zobaczyłby czarny kształt na tle błękitnego strumienia. Albo wyczułby dziwny, nieznany mu dotąd zapach. Zapach kota spoza klanu rzeki...
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxSpodziewała się ataku, wrzasków czy to na nią, czy po pomoc, a tutaj proszę! Młody kocurek kompletnie olał czarną piękność, która nie przegapiłaby nigdy takiej cudownej sytuacji do... lekkich psikusów. Widziała, że młodzieniec nie za bardzo zdawał sobie sprawę z otoczenia, dlatego też musiała to wykorzystać. Oczywiście nie było trudnym do wydedukowania, że gdyby jednak uwagę zwracał to, by od razu ją zauważył. xxxxPrzybrała więc pozycję, którą sama lubiła nazywać „śmiertelne podejście”, brzmiało tak mrocznie i tajemniczo, mogłaby się pochwalić tak wielkim umysłem jakiemuś łapaczowi talentów! Słynna pozycja, jednak była używana na zwierzynę, a że nie miała zamiaru zabijać jakiegoś dzieciaka to po prostu zgięła łapy, wyrównała linie grzbietu z głową i ogonem, a następnie ruszyła za szaraczkiem. xxxxCzuła się jakby była w jakiejś niesamowitej opowieści jakie to słyszała od różnych włóczęg, chodzenie po ciemnym lesie, napotykanie dzikich zwierząt... Oj, tak! To było niesamowite do słuchania, dlatego też czemu samej miałaby tego nie przeżyć. Nie mogła jednak cały czas się ukrywać, bo wyjdzie na jakiegoś zboczeńca! Cała zabawa miała jedynie polegać na lekkim wystraszeniu młodego. Chyba nic się stać nie powinno? Specjalnie więc weszła w krzaki, by narobić nimi hałasu. Dawaj, mały zwróć uwagę... Uśmiechając się pod nosem, zasyczała lekko. Borsuk, lis, dziki kot? Zgaduj.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Strzępek jest kotem drobnej budowy. Jego sierść jest niebiesko-kremowa, przy czym kocur ma na sobie kilka białych znaczeń. Jedno z nich znajduje się na mordce kotai ma postrzępiony kształt, a drugie obejmuje bródkę i większość brzucha. Na krótkim futrze, na grzbiecie i biodrach występują pręgi o piaskowym kolorze. Oczy mają kolor bursztynowo-zielony.
Zawsze ciekawy świata, starający się ponad wszystko osiągnąć obrany cel. Czasami arogancki i nieczuły, zapatrzony w siebie, a jednak zaradny. Po matce ma inteligencję. Ma problemy z kontrolą emocji, nie cierpi gdy coś mu się nie udaje.
Miał wrażenie, że czas stanął w miejscu. Musiał zachować jasność umysłu. Dobra, są trzy możliwości - Walka, Rozmowa, Ucieczka. Walka odpada. Nie umie walczyć, a "to" napewno by go pokonało. Rozmowa - też nie ma szans. Woń obcego kota już do niego dotarła. A przecież koty spoza klanu rzeki lubią jeść bezbronne kocięta. Przecież nawet nie był jescze terminatorem... To oczywiste, że jakiekolwiek negocjacje nie wchodzą w grę. Pozostało tylko szybkie nawianie. Tak, to może się udać. Podjął decyzje. Rzucił się ucieczki. Może jest jakaś nadzieja? Niestety dla kota, po kilku metrach biegu, dał się we znaki wcześniejszy wypadek. Na początku ból był lekki, ledwo odczuwalny. Jednak z każdym krokiem, kończyna piekła coraz bardziej, aż stało się to nie do zniesienia. Nie było innej możliwości - położył się na ziemi. Przez kilka chwil myślał o ukryciu się, ale doszło do niego, że to na nic. Nie odwracał się, czekał tylko na cios. Życie przeleciało mu przed oczami. Przypomniały mu się emocjonujące opowieści starszych kotów, które tak lubił. W sumie czemu by nie dodać ciut dramatyzmu jego ostatnim chwilom. Dlatego wypowiedział jak dobrze znaną mu kwestie: -Jeśli chcesz, wykończ mnie. Ale zrób to szybko.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZabawa zaczęła się lepiej, niż się spodziewała, dzieciak pędził tyle ile sił miał w nogach i tyle ile mógł. Niestety nie trwało to zbyt długo, a Onyks nie zdążyła nacieszyć się całokształtem, szczególnie gdy „ofiara” w końcu wylądowała pyskiem w ziemi z... własnej woli? A to było ciekawe. Czarna piękność porównałaby tę wolę walki do pisklaka, który co dopiero spadł z drzewa - a upolowanie takiego ptaszka to żaden wyczyn. Nie mogła więc dalej pastwić się nad biednym pisklaczkiem, prawda? Przynajmniej nie w taki sposób. xxxx– Szybko się poddałeś – powiedziała delikatnie, poruszając się nadal w krzakach. Był młody, ale nie na tyle, by nazwać go kociakiem, a mimo to wykazywał takie cechy. – Nic Ci nie jest? – zapytała w końcu, wychodząc również z zarośli i podchodząc do młodego szaraczka. Może i chciała się zabawić czyimś kosztem (i to nie pierwszy raz), ale w końcu nie jest bezduszna! Gdzieś tam w środku kryje się przecież dobroć, prawda? Nie skrzywdziłaby nikogo bez potrzeby, a potrzeba zabawy i tak już została zniszczona. xxxxNie pasowało jej jednak coś, cała historia teraz nie miała sensu jeśli będzie chciała ją komuś opowiedzieć! W końcu nie powie, że zaatakowała pisklaczka, który to po dwóch krokach praktycznie stwierdził, że można go zjeść... Za kogo ona by wyszła! Och, najświętsze bóstwa no i co powinna zrobić? Chociaż chwileczka! Zapytała przecież biednego przestraszonego kociaka czy nic mu nie jest... może by tak wyjść na bohaterkę? Ah, będzie się jeszcze musiała zastanowić. Wracając jednak do pisklaka...
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Strzępek jest kotem drobnej budowy. Jego sierść jest niebiesko-kremowa, przy czym kocur ma na sobie kilka białych znaczeń. Jedno z nich znajduje się na mordce kotai ma postrzępiony kształt, a drugie obejmuje bródkę i większość brzucha. Na krótkim futrze, na grzbiecie i biodrach występują pręgi o piaskowym kolorze. Oczy mają kolor bursztynowo-zielony.
Zawsze ciekawy świata, starający się ponad wszystko osiągnąć obrany cel. Czasami arogancki i nieczuły, zapatrzony w siebie, a jednak zaradny. Po matce ma inteligencję. Ma problemy z kontrolą emocji, nie cierpi gdy coś mu się nie udaje.
Wielkie przerażenie stłumiła fala zdziwienia. Czemu ten kot go nie atakuje? Może chce się nad nim jeszcze poznęcać? W głowie kota kłębiła się masa pytań. Czekał na ruch napastnika. Kiedy minął krótki szok, rozbudziło się zainteresowanie. Zapomniał o użalaniu się nad sobą. Teraz najważniejsze było to, jak zachowa się agresor. Ciekawóść wzieła górę nad strachem.
A jednak wypowiedź tamtego kota na chwilę zdezorientowała Strzępka. Szybko się poddał? Powtarzał sobie usłyszane zdanie jeszcze kilka razy. On się szybko poddał? Jakim prawem jakiś nieznany mu kot śmie mówić, że szybko się poddał! Phi! Nie mógł tak tego zostawić. O tym co zrobi zaważyło pytanie zadane przez nieznajomego. CZY NIC MU NIE JEST!? Kim on jest, jakimś "jedno-księżycowym" kociakiem? To już zaszło za daleko. Poderwał się z ziemi i spojrzał prosto w oczy stojącej za nim kotki. Wysunął pazury - możliwe, że jednak będzie musiał walczyć o honor jego i klanu. Bez zastanowienia rzucił ripostę.
- Ja się poddałem!? To była tylko faza mojego sprytnego planu! A teraz masz... powiedzmy 20 uderzeń serca na ucieczkę. I lepiej, żebym cię tu więcej nie widział. Bo inaczej... - szukał odpowiednio gróźnego stwierdzenia. - Bo inaczej bardzo cię podrapie! - Tak, wyszło idealnie. Ta kotka musiała się go wystraszyć. Czuł się z siebie dumny, że dzielnie stawił czoło agresorowi, który najeżdżał jego klan. Będzie się czym chwalić. Oczywiście zanim to komukolwiek opowię, podrasuje kilka szczegółów... Miał tylko nadzieje, że jego mowa zastraszy przeciwnika. Bo tak naprawdę, jakie by miał szanse w straciu z wyszkoloną, umięśnioną i niebezpieczną kotką, która wyglądała jakby takich jak on jadła na śniadanie...
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxOch? Najpierw młodzieniec psuje jej zabawę, niszcząc cały niesamowity plan, następnie udaje zdechłego i teraz patrzy jej się gniewnie w oczy? Czy ten mały słodziaczek nie bał się, że skończy jako pożywka dla wron? Kociaki, czy nawet ludzkie dzieci były po prostu głupie, niewyobrażalnie naiwne i za często chciały sobie nabić guza. Musiała jednak przyznać, że groźna minka i groźby były przesłodkie w pyszczku tak małej niedorajdy. xxxx– Czy to groźba? – zapytała słodko, chociaż odpowiedź znała, nie mogło być inaczej. Głupia nie była, dlatego też nie czekając, kontynuowała. – Nie lubię gróźb, jakby to nazwać są... śmieszne – rzuciła ciężej, świdrując kociaka wzrokiem. – Mogę powiedzieć, że zagryzę Cię jak wiewióreczkę, ale czy moje słowa coś znaczą dopóki tego nie zrobię? – zapytała ruszając się z miejsca i obchodząc młodzieńca, który do dżentelmenów raczej nie należał. – Czy może lepiej pokazać te... pazury – mówiąc to obróciła łapę i pokazała swoją broń, pięknie gotową i czekającą na to co się wydarzy. Chciała zobaczyć strach, ale... – Do rzeczy jednak. Nie będę Cię krzywdzić i tak mi nawet zaimponowałeś, pewnie większość kociaków uciekałby z płaczem, a przynajmniej tak robiły zawsze. – uśmiechnęła się rozbawiona na samą myśl. – Jeśli chcesz kogoś przegonić nie wahaj się skarbie, wysuń pazury, napusz się, pokaż kły, niektórzy mogą uznać to za zaproszenie do walki, dlatego też lepiej oceń przeciwnika. Nie bądź naiwny, jeśli ktoś wygląda jakby mógł Cię schrupać to spróbuj pokojowo, jak nie rozumie pokojowo to weź go sprytem – skończyła w końcu siadając na przeciwko szaraczaka, w odpowiedniej odległości jednak. Musiała mu dać chwilę na ogarnięcie tyle informacji przecież, chociaż kto wie? Może ją zaskoczy? xxxxPrawda było jednak taka, że mogła się zawieść i to potężnie, czy w ogóle dojdzie do niego tyle słów? Zrozumie ich sens? Zacznie płakać? Krzyczeć o pomoc? Kto wie, może zaraz przybędzie ośmiu wojowników, by ją zabić? Mogła przysiądź, że czuje jak przechodzą ją dreszcze, tyle mogło się wydarzyć! A ona na to czekała ze zniecierpliwieniem.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Strzępek jest kotem drobnej budowy. Jego sierść jest niebiesko-kremowa, przy czym kocur ma na sobie kilka białych znaczeń. Jedno z nich znajduje się na mordce kotai ma postrzępiony kształt, a drugie obejmuje bródkę i większość brzucha. Na krótkim futrze, na grzbiecie i biodrach występują pręgi o piaskowym kolorze. Oczy mają kolor bursztynowo-zielony.
Zawsze ciekawy świata, starający się ponad wszystko osiągnąć obrany cel. Czasami arogancki i nieczuły, zapatrzony w siebie, a jednak zaradny. Po matce ma inteligencję. Ma problemy z kontrolą emocji, nie cierpi gdy coś mu się nie udaje.
Oj... to nie tak miało wyglądać. Czy ona nie powinna uciekać w popłochu? Zdecydowanie nie wygląda na wystraszoną. Przez kilka chwil szukał jeszcze jakiejś błyskotliwej odpowiedzi, ale zrozumiał, że nic już nie wymyśli. Dlatego usiadł i zaczął ze spokojem wysłuchiwać przemowy czarnej kocicy. Kiedy zaprezentowała swoje pazury, lekko się wzdrygnął - poczuł, że próbuje go zdominować, przestraszyć. Ale on nie da się tak łatwo, oj nie. Chociaż nie znosił krytyki żadnego rodzaju, musiał się powstrzymać od przerwania kotce, bo źle by się to dla niego skończyło.
Jednak kiedy usłyszał pochwałę, jego nastawienie do agresorki gruntownie się zmieniło. Miło było usłyszeć od nieznajomego, że łatwo się nie poddaje. Nie ma co igrać z ogniem; kotka właśnie udowodniła, że wie co to życie. Kiedy skończyła kazanie, potrzebował chwili, żeby uspokoić sprzeczne emocje. Samo to, że ktoś spoza klanu wykazał się inteligencją, było dla niego powodem zaskoczenia i ekscytacji.
- Jesteś mądrzejsza niż wyglądasz... - skomentował z uznaniem. Oczywiście był to komplement - nawet w rodzinie rzadko komukolwiek schlebiał. Musi jeszcze jakoś dać upust swojej ciekawości. Musi się dowiedzieć o niej czegoś więcej. - Jak ty się wogóle nazywasz?
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxBardzo słodkie... dziecko. Niby nie taki mały, ale najwyraźniej koty miastowe dorastają szybciej, może nawet lepiej. Nie wygląda jakby ktoś go nauczył jak się żyje bez posiadania przewagi mięśniowej, a to wielki błąd. Wstyd rodziców. xxxx– Och, naprawdę? – zaśmiała się melodyjnie i uśmiechnęła łagodnie. – Czyli wyglądam na głupią? – zapytała kąśliwie i pokazała kły w geście lekkiego wystraszenia kocurka. Nie miała zamiaru już go przeganiać, ale nie mogła przecież stracić takiej okazji. Chociaż powoli wyglądało na to, że Rzeczniak nie miał zamiaru się bać, a raczej okazywać strachu. Nadal uważała, że dosyć zmienny z niego kot. – Możesz nazywać mnie Paryż, a Ty jak się nazywasz? – dodała w końcu i usiadła dumnie, prostując plecy. Musiała wyglądać pięknie, chociaż na pewno nie dla dzieciaka, tym razem dla siebie, nie potrzebowała bawić się uczuciami takich nieogarniętych życiowo dzieci. Jakby był bardziej zaznajomiony ze światem i starszy... chociaż nie była pewna, czy młodzieniec wkroczył już w typowy wiek... młodzieńczy, czy jeszcze nie. Trochę trudno było to ogarnąć po drobnym ciałku i niezaradności w sytuacji.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Strzępek jest kotem drobnej budowy. Jego sierść jest niebiesko-kremowa, przy czym kocur ma na sobie kilka białych znaczeń. Jedno z nich znajduje się na mordce kotai ma postrzępiony kształt, a drugie obejmuje bródkę i większość brzucha. Na krótkim futrze, na grzbiecie i biodrach występują pręgi o piaskowym kolorze. Oczy mają kolor bursztynowo-zielony.
Zawsze ciekawy świata, starający się ponad wszystko osiągnąć obrany cel. Czasami arogancki i nieczuły, zapatrzony w siebie, a jednak zaradny. Po matce ma inteligencję. Ma problemy z kontrolą emocji, nie cierpi gdy coś mu się nie udaje.
Pozostawił jej reakcje bez komentarza, ponieważ uznał że nie ma sensu tego tłumaczyć. Jeżeli rzeczywiście jest mądra zrozumiała przesłanie płynące z tamtej wypowiedzi. Był już zmęczony tą całą sytuacją. Wszelkie groźby już na nic się nie zdadzą, wykończyło go to całe "bycie przestraszonym". Dlatego kiedy kotka wystawiła kły, na małym ciele nie zjeżył się nawet jeden włosek.
- Paryż... całkiem ładne imię. Ja jestem Strzępek, urodziłem się w klanie rzeki. A ty skąd jesteś? - Chciał dowiedzieć się jak najwięcej o tej Paryż. Zaciekawiła go jej postać, jeszcze nigdy nie spotkał takiego kota. A takie znajomości mogą przydać się w przyszłości. Nie ma pośpiechu, wieć trzeba wydobyć z niej jak najwięcej. A jednak nie chciał, tego robić zbyt ostentacyjnie. Jeśli by ją zdenerwował, sytuacja mogłaby wymknąć się spod kontroli, a on nie wróciłby do domu w jednym kawałku. Nie, tę grę trzeba będzie rozegrać z finezją. Dobrym pomysłem będzię okazać swoją lojalność wobec klanu, jednocześnie nie prowokując kotki.
- Co robisz na naszym terenie? - Zamruczał łagodnie, prostując się na wzór rozmówczyni. Kiedy jednak do głowy przyszła mu jeszcze jedna rzecz, skrzywił się. Tym razem zadał pytanie mniej uprzejmie, z nutką urazy. - I czemu próbujesz mnie przestraszyć? -
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skrzące Słowo był służbistą. Dużo polował, trenował i równie dużo patrolował, więc nie było niczym dziwnym, że akurat pałętał się przy granicach. Choć jest wiele kotów o lepszych zmysłach, nie miał trudności z wyczuciem zapachu samotnika blisko swoich terenów. Mało tego! Był zapach wymieszany z wonią jakiegoś młodego kota, prawdopodobnie terminatora. Bez chwili zastanowienia ruszył w tamtym kierunku sprintem, zatrzymując się prosto między czarną kotką a, jak się okazało, kociakiem według rangi. Zjeżył sierść, wystawił kły i wystawił pazury.
- Znajdujesz się przy granicy klanu Rzeki. Natychmiast się stąd wynoś. A ciebie, mój drogi, nie powinno tutaj w ogóle być. - powiedział ostro. Nie zamierzał się powtarzać. Ani do jednego, ani do drugiego.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Cała sytuacja powoli nabierała nowego wyglądu i cóż, zaczynała przeinaczać się w najzwyklejszą rozmowę, a czy to było, aż tak ciekawe? Powiedziałaby raczej nie. Niestety czy stety, ale rozmowy z dziećmi były najniżej na liście rozrywek, a jednak trzeba było jakoś zapewnić sobie ciekawy czas. Słysząc o Klanie Rzeki udawała zdziwioną, ocho... chyba pora się powoli wynosić i udawać bardziej, niż wcześniej. Wiedziała na pewno, że są koty, które bronią zaciekle tych terenów, ale... czy powstrzymywało ją to? Ani trochę, najwyżej zginie. Dreszczyk emocji.
– Z daleka – powiedziała z lekkim uśmiechem. – Ale trochę nie rozumiem jaki klan? – dodała po chwili wchodząc niechcący w słowo młodemu. I gdyby mogła to odpowiedziałaby już na pytania, gdyby nie to, że jakiś dziwny stary kocur wyskoczył jej przed twarz. – Co? Znowu Klan Rzeki? O co Wam tak w sumie chodzi? Przyszłam się wcześniej napić wody, a wy... Nic nie rozumiem – żaliła się powoli z zamartwieniem na pysku, w ogóle niewzruszona groźbą. – Chodzi o to, że jesteście gangiem? I rzeka należy do Was? Przepraszam w takim razie... niedawno dopiero tu przybyłam – powiedziała smutnym głosem i spojrzała w oczy Wojownika Rzeki jak mniemała. Cóż, pora się wynosić. – W takim razie już sobie idę. Było Cię miło poznać Strzępek, nie poddawaj się – powiedziała jedynie i wychylając się kawałek zza dryblasa, mrugnęła dzieciakowi oczkiem. Następnie wstała i ostatni raz rzuciła słodkim „przepraszam, za najście, zapamiętam” i ruszyła w swoją stronę od razu poza granice. Nie potrzebowała guza, chociaż jakby ktoś inny przyszedł to może by się dopytała o parę rzeczy. Problem był taki, że brzydal który przylazł był niemiły i napakowany jak mięso w spożywczym, więc trzeba było liczyć się z tym, że umarłaby przed przywaleniem Orionowi.
zt?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Strzępek jest kotem drobnej budowy. Jego sierść jest niebiesko-kremowa, przy czym kocur ma na sobie kilka białych znaczeń. Jedno z nich znajduje się na mordce kotai ma postrzępiony kształt, a drugie obejmuje bródkę i większość brzucha. Na krótkim futrze, na grzbiecie i biodrach występują pręgi o piaskowym kolorze. Oczy mają kolor bursztynowo-zielony.
Zawsze ciekawy świata, starający się ponad wszystko osiągnąć obrany cel. Czasami arogancki i nieczuły, zapatrzony w siebie, a jednak zaradny. Po matce ma inteligencję. Ma problemy z kontrolą emocji, nie cierpi gdy coś mu się nie udaje.
Ups... Kompletnie zapomniał o patrolach. Teraz był w beznadziejnej sytuacji. W sumie było to do przewidzenia. Głupek! No nic, teraz będzie trzeba się z tego jakoś wyplątać. Następnym razem nie popełni tego samego błędu… jeśli „następny raz” będzie. Kocica odeszła. - Domyślam się, że mnie wydasz - odparł trochę zrezygnowany, starając się ominąć wzrok zdenerwowanego kocura. Będzie musiał się ostro tłumaczyć w obozie. Chyba najlepiej odrazu przyznać się do winy. - Przepraszam - mruknął z nutką irytacji. Nadal nie wierzył, że dał się złapać.
Nie czekając na odpowiedź, zwiesił głowę i powoli zaczął sunąć w kierunku obozu. Po chwili jednak, odwrócił się i zaczął wodzić wzrokiem po horyzoncie, starając się dostrzec Paryż. Nie zajęło to dużo czasu. Jeszcze chwile patrzył na dostojną, czarną kotkę, która powoli kryła się za drzewami. - Jeszcze kiedyś się zobaczymy - szepnął i ruszył w stronę domu.