Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Terminator zamachnął się z całej siły łapą i głęboko zadrapał wydrę wzdłuż oka, uszkadzając jej gałkę oczną. To, w połączeniu z poprzednią, równie poważną raną, poskutkowało tym, że po chwili przeciwniczka Nocy padła na ziemię. Jeszcze żyła, chociaż była to kwestia chwili, nim dołączy do żabki.
Atak Szpona: krytyczny (150%) = 1 Atak Kory: słaby (50%) » [(32-27)]*0,5 = 2 Atak puchacza (na Korę): słaby (50%) » [(36-22)]*0,5 = 7 Atak puchacza (na Szpona): udany (100%) » (26-12) = 14
Niestety, tym razem rodzeństwu poszło gorzej. Kora nie mogła już skorzystać z elementu zaskoczenia, więc doskoczenie do świadomego zagrożenia ptaka było utrudnione. Zarówno w pazurze kotki, jak i Szpona, pozostały jedynie piórka ze skrzydła puchacza. Za to ptak nie pozostawał dłużny: zaatakował najpierw Korę, zostawiając ślad po swoich szponach na jej policzku, a następnie Szpona, zadrapując mu bark.
Szpon: S: 11 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 47-14-1=32/55 | W: 52-1=51/55
» rana 1. stopnia: zadrapanie ciągnące się wzdłuż grzbietu; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na prawym barku; krwawi (-1hp/tura)
Kora: S: 16 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 65-7=58/70 | W: 47-1=46/50
» rana 0. stopnia: wyrwane futro z karku
» rana 1. stopnia: ślad po szponach na lewym policzku; krwawi (-1hp/tura)
Puchacz (w locie): S: 16 | Zr: (12)14 | Sz: (8)10 | Zm: 10 | HP: 55-1-2-1=51/70 | W: 57-2=55/60
» zr i sz obniżone ze względu na walkę 2:1
» rana 0. stopnia: ślady po pazurach na nodze
» rana 1. stopnia: zadrapanie na brzuchu; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwane pióro
» rana 0. stopnia: wyrwane pióro
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Jęknęła zaskoczona tym, że sowa faktycznie trafiła. Dobrze, że nie w oko, ale wciąż; policzek. Krew chlusnęła, barwiąc ziemię i futro Kory czerwienią, córa Skrzącego Słowa jednak nie zamierzała z tego powodu płakać i dramatyzować. To nic - tylko draśnięcie na policzku.
Z warkotem który opuścił jej gardło po raz kolejny skoczyła ku puchaczowi, chcąc chwycić jego skrzydło w swoje kły i pazury i roztrzaskać jego puste kości.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Kolejny atak był... obrzydliwie słaby. Co gorsza, znowu oberwał. I znowu poczuł jak skóra się mu rozrywa, a tuż po tym czuje nieprzyjemne szczypanie. Może i powinien się wycofać, ale... jeszcze moment, jeszcze dosłownie chwila, może się uda i będzie w porządku, może go powalą... Ughhh... - NOC! - ryknął na raz. Fakt, był w końcu z nimi. Jeśli im pomoże, może być łatwiej i... cokolwiek im tak szczerze wyjdzie. Nim ten jednak nadszedł, Szpon wymierzył kolejny atak, na brzuch ptaszyska z nadzieją, że zaczepi o poprzednie jego zadrapanie i je otworzy. Jak będzie krwawił mocniej, będzie mu gorzej walczyć. Byleby tylko trafił.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Wydra oberwała dość solidnie. Nie udało mi się uszkodzić gałki ocznej bezpośrednio, ale miała poważne zadrapnie wzdłuż całego oka i zdaje się, że to ją dobiło, bo momentalnie padła, nie będąc w stanie się już podnieść. Jeżeli jeszcze żyła, pewnym było, że nie potrwa to długo, dlatego więc zdecydowałem się zakopać jej ciało, a tuż obok przysypać żabę, którą miała ze sobą. Był to bonus do tego wszystkiego. Osobiście fanem żab nie byłem, ale z pewnością w klanie znajdą się amatorzy.
Już przechodziłem do pozycji łowieckiej by ruszyć na dalsze poszukiwania, gdy usłyszałem krzyk Szpona. Nadstawiłem uszu i od razu ruszyłem w tamtą stronę, by już po chwili dostrzec, że rodzeństwo walczy z Puchaczem. Obaj byli ranni. Szybka analiza - Kora atakowała jedno skrzydło, Szpon zdecydowanie nie zamierzał atakować drugiego, więc pozwoliłem sobie to wykorzystać. Chciałem odbić się od ziemi i złapać pazurami ze skrzydło ptaka, aby sprowadzić go na ziemię. Najlepiej byłoby je złamać, ale z tym mogło być ciężko tak od razu. Chciałem więc zacząć od czegoś pozornie prostszego.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Szpona: krytyczny (150%) » [(25-17)]*1,5 = 12 Atak Kory: krytyczny (150%) » [(25-17)]*1,5 = 6 Atak Nocy: nieudany (0%) Atak puchacza (na Noc): krytyczny (150%) » [(29-20)]*1,5 = 14 Atak puchacza (na Szpona): słaby (50%) » [(31-13)]*0,5 = 9
Do walki wkrótce dołączył Nocna Łapa, który kompletnie się nie odnalazł. Nie trafił w skrzydło ptaka, co ten od razu wykorzystał i zniżywszy swój lot, zadrapał go po karku. Na tej sytuacji z kolei skorzystał Szpon, który w międzyczasie dorwał się do brzucha ptaka; nie trafił w miejsce rany, ale pozostawił kolejną. Rozwścieczony ptak podrapał go po czubku głowy. Kora z kolei – cóż. Rzuciła się na drugie skrzydło, chcąc roztrzaskać jego kości, niestety ponownie wylądowała na ziemi z piórem utkwionym między pazurami.
Szpon: S: 11 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 32-9-1-1=21/55 | 51-3=48/55
» od następnej tury spadek statystyk
» rana 1. stopnia: zadrapanie ciągnące się wzdłuż grzbietu; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na prawym barku; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na czubku głowy; krwawi (-1hp/tura)
Kora: S: 16 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 58-1=57/70 | W: 46-1=45/50
» rana 0. stopnia: wyrwane futro z karku
» rana 1. stopnia: ślad po szponach na lewym policzku; krwawi (-1hp/tura)
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Źle. Było źle.
Na pomoc przybiegł Noc i to nieco uspokoiło Korę, niekoniecznie jednak podobało jej się to, że jej bracia zostali mocno ranni. Bardziej, niż ona. Krwawili intensywniej, niż ona. Rzuciła Szponowi i Nocy krótkie, przelotne spojrzenia raz, drugi, zaraz jednak z powrotem skupiając się na puchaczu.
- TU JESTEM KUPO PIERZA! - wrzasnęła w kierunku sowy, skacząc, szalejąc tuż pod nim, unosząc się na łapach aby zwrócić na siebie uwagę ptaka. Na siebie. Odwrócić uwagę od braci.
Zaraz znowu skoczyła ku jednemu z masywnych ptasich skrzydeł, chcąc je chwycić w zęby i roztrzaskać. W końcu się uda.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Oberwał... znowu. I noc też, i to nie byle jak, bo w gardzieł. Szpon przycisnął na moment uszy do czaszki, nim szybko odskoczył na bok. Nie powinien uciekać, ale... martwy wojownik był tyle warty co mysie łajno. - ZAJMIJCIE GO CZYMŚ!! - rzucił prędko za siebie, w duchu błagając wszystkich Gwiezdnych, żeby puchacz faktycznie skupił się na czymkolwiek innym niż oni, wtedy będzie mógł się wycofać i... znaleźć pomoc.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Nie udało się. Mało tego! Nie udało się i oberwałem ja i Szpon. Puchacz rozciął mi skórę na karku, co niemiłosiernie piekło, a co najgorsze - w dalszym ciągu był w locie. Szpon zdaje się zamierzał uciekać i biec po pomoc, co patrząc na jego stan było całkiem mądrym posunięciem. Ja jednak dalej chciałem sprowadzić ptaka na ziemię, chcąc wbić pazury w jego skrzydła. Jeśli nie mnie, to Korze może nie uda. Któreś z nas musi to zrobić.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Kory: słaby (50%) » [(28-19)]*0,5 = 4 Atak Nocy: krytyczny (150%) » [(29-18)]*1,5 = 17 Atak puchacza (na Noc): krytyczny (150%) » [(25-20)]*1,5 = 8 Atak puchacza (na Korę): nieudany (0%)
Szpon podjął właściwą decyzję o ucieczce, aczkolwiek dla reszty terminatorów walka trwała dalej. Kora zaatakowała pierwsza; jak się można jednak spodziewać, powiększała jedynie stopniowo swoją kolekcję piór. Noc jednak zrobił coś, co próbowali osiągnąć od początku – doskoczył do ptaka i złapał puchacza za skrzydło tak mocno, że ten spadł na nie i zwichnął je. To, że już nie poleci, było pewne. Przeciwnik nie poddawał się jednak; podskoczył na nóżkach do srebrzystego kocura i dziabnął go do krwi na klatce piersiowej.
Kora: S: 16 | Zr: 11 | Sz: 3 | Zm: 3 | HP: 57-1=56/70 | W: 45-2=43/50
» rana 0. stopnia: wyrwane futro z karku
» rana 1. stopnia: ślad po szponach na lewym policzku; krwawi (-1hp/tura)
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Usłyszała trzask kości i to było jedyne, co ją obchodziło. Na jedno, dwa uderzenia serca na jej pysku pojawiło się coś na wzór uśmiechu. Krzywego, ale uśmiechu; wypluła pióra które pozostały jej w pysku na bok i, teraz, gdy sowa była na ziemi...
... i śmiała atakować jej brata, tego, który został na polu walki, Kora rzuciła się z kłami ku pierzastemu karkowi puchacza, tam chcąc się wgryźć i zacisnąć szczęki z całej siły.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Atak Kory niestety się nie powiódł, ale na całe szczęście mnie udało się w końcu szarpnąć ptaszysko za skrzydła i sprowadzić go na ziemię. Widać było, że był osłabiony. Walką, obrażeniami, a teraz również i upadkiem, więc nie stanowił już zagrożenia i można było na spokojnie pozbawić go życia, co zresztą zdecydowała się zrobić Kora. Nie pozostało więc tu nic więcej do roboty, niż tylko posprzątanie.
- Tym razem ja zakopię truchło. Jak pójdziesz za tamten krzak, to zobaczysz przysypaną ziemią żabę. Weź ją do obozu. Zanim do was przybiegłem, zabiłem wydrę. To była jej zdobycz. - powiedziałem, tę chwilę wykorzystując na zbadanie, czy siostra nie odniosła większych obrażeń i, jak się okazało, wyszła z tego lepiej niż my wszyscy. To dobrze. Wolałem oberwać bardziej i mieć pewność, że rodzeństwu nic nie jest.
Niestety, kontynuowanie polowania z krwawiącą raną było tragicznym pomysłem, więc na tym musiałem, musieliśmy zakończyć. A szkoda, zapowiadało się nieźle. Nie pozostało mi jednak nic innego jak tylko zakopać ciało i udać się do Królikarni. Eh. Znowu.
zt, dziękuję <3
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Ledwo zarejestrowała słowa Nocy. Tak zafiksowana na uśmierceniu ptaka, chwyciwszy się jego szyi nie chciała już puścić i trzymała, dysząc, czując, jak ciepła krew spływa jej po policzku, jak krew ptaka spływa jej do gardła. Niemal się nią zachłysnęła i wypuściła sowę spomiędzy szczęk z opóźnieniem, dopiero gdy zauważyła srebrzystego brata kątem oka.
Wypluła pióra z pyska i oblizała swoją ranę na policzku tak, jak mogła, tak jak była w stanie dosięgnąć. Nie protestowała, nie kłóciła się z Nocą; za to bez zawahania wylizała jego krwawiące, paskudnie pachnące ucho. - Ale cię poszarpał - odetchnęła niemrawo, jakby sama do siebie, zawiedziona tym, że wszyscy tak oberwali od tego głupiego ptaka. - Nie zakopuj go. Zabierz do obozu. Ptak to ptak, mięso to mięso, ja pójdę po tą żabę i wydrę.
Bo tak - Kora zamierzała zaciągnąć truchło wydry razem z jej zdobyczą do obozu.
Wrócili do Królikarni w trójkę, tak, jak ostatnim razem, tylko tym razem zamiast Ciernia był Szpon.
zt
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Skrzywiłem się, gdy siostra zaczęła wylizywać ranę na uchu. Było to wyjątkowo nieprzyjemne i szczypało. Wiedziałem jednak, że robi to z troski, nie ze złośliwości, dlatego odwdzięczyłem się tym samym i wylizałem jej ranę.
- Dobra. - mruknąłem, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że po słowach Kory wywnioskować można, jakoby wydrę również zamierzała zabrać do obozu. Nie była jednak głupia, taką miałem nadzieję i z pewnością zostawi to truchło w spokoju.
Zabrałem puchacza ze sobą i ruszyłem do obozu. Nie byłem pewien czy ktokolwiek go zje, ale spróbować warto, tak myślę.
zt
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Cis, tak, jak powiedział, nie zamierzał próżnować, więc szybko postanowił wybrać się na zioła zaraz po tym, jak przeliczył czego przydałoby się konkretnie poszukać. No i już wiedział, że znowu będzie ganiał za pajęczyną, czyli za tym, co było celem jego poprzedniej wędrówki. Która skończyła się tragicznie. Przy grzmiącej ścieżce. NO!!!!!
Najpierw poszedł do legowisk wojowników, wołając głucho Szpona, ale po białym ni widu ni słychu, więc założył, że jest zajęty i po prostu nie może, spoko. Potem podreptał do Słonej Groty, pamiętając, że Łabędzia Gwiazda był ochotnikiem na ewentualne zbiory, ale ten go poinformował, że dosłownie za sekundkę widzi się z Rozmarzoną Łapą, więc tyle z tego! No to dobra, poszedł dalej, a tam zatrzymał go Skaliste Zbocze, który szepnął mu coś o Patykowej Łapie, i że on może się nudzi i będzie chętny. No dobra! No to poszedł do legowisk terminatorów (rany, zaraz wszystkie te legowiska zwiedzi) i poszukał owego jegomościa, który rzeczywiście okazał się być wolny i chętny do wyjścia!!!!! Dzięki gwiazdom, bo Cis naprawdę nie miał ochoty znowu spędzać czas absolutnie samemu. - No, to tak. Generrralnie to dzięki!!!! że ci się chce, zawsze lepiej w dwójkę niż samemu. Nie wiem, czy uczyłeś się już z Skalistym Zboczem polowania, bo jeśli tak, to masz dwie opcje. Możemy rrrrazem poszukać ziółek, powiem ci co i jak, serio, to nie jest trrrudne!!! Pogadamy sobie i w ogóle, a jak nie, to możesz iść niedaleko mnie polować. W razie czego mnie zawołasz, albo ja ciebie, czaisz?? Jak wolisz???