- Brzmi spoko - przyznał jej, nie tylko słowami, ale i kiwnięciem głowy. Jeśli tylko by miał szansę posłuchać tego jak Świt śpiewa jakąś konkretną piosenkę, byłoby... no, miło. I być może faktycznie z jego pomysłu kotka będzie mieć jakąś wspaniałą karierę śpiewacką?!
Potem chwila ciszy. Uh, owszem, owszem, miała rację. Mama go na pewno kochała, a on był nie do zastąpienia... ale... no... - Wiem, ale to zwyczajnie... przykro mi się takich rzeczy słucha. I jak ktoś mówi mi to, i to tak, nie jak my sobie między sobą teraz, to czuję się jakoś dziwnie... jakbym robił super-wielki problem tym, że mój rozmówca w ogóle musi być w moim towarzystwie... - skrzywił się lekko. Powinien mówić praktycznie obcemu kotu takie rzeczy? - Ten... drugi, mówił że ja jestem nie do zastąpienia. Że myślę i w ogóle... nie wiem, to wszystko było dość dawno temu, ale... jakoś mi zostało w głowie. Szczególnie, że mój mistrz chce sobie z tym konkretnym kotem pogadać o tej sprawie i jakoś mnie to stresuje. Nie chcę, żeby miał kłopoty przeze mnie...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Jeszcze jak! Nie zapomnę o tobie, jak już będę znana - chociaż była duża szansa, że właśnie zapomni, ale zdecydowanie nie dlatego, że nie chciała pamiętać. Ot, rozproszy się i nim się obejrzy, to miną miesiące, jak zapomniała, że w ogóle znała kogoś takiego jak Patyk.
- Hmmm, rozumiem. Ale chyba nie wiem jak ci pomóc, wiesz? Jak mi mówią przykre rzeczy to w większości przypadków się po prostu wyłączam. Wiesz, myślę o czymś innym i tak mnie to fascynuje, że w pewnym momencie znajduję się w innym miejscu bo mnie łapy poniosły a ja nawet tego nie zauważyłam. Jest to jakiś sposób myślę - wzruszyła barkami bo oprócz tego, to szczerze nie do końca miała pomysł, co innego Rzeczniak mógłby zrobić z problemem. - Oj, to mi by powiedział, że jestem do zastąpienia. Bo ja to nie myślę, to znaczy myślę dużo ale nie o tym, o czym wszyscy by chcieli. I jestem głupia też. Ale wiesz o czym ja myślę? O kolorach a potem o dźwiękach, a potem o tym jakie dźwięki wydają lisy a potem czy lisy też mają klany a potem o ozdabianiu obozu a potem o Azaliowej Łapie a potem o tym jak chodzi po ziemi bo on to tak delikatnie robi mam wrażenie. I potem co jest pod ziemią i potem czy robaki nas widzą jak my widzimy Gwiezdnych. W sensie nie że widzimy ich jako wielkie stworzenia tylko że oni są...Wiesz, nieskończeni, takie olbrzymy w Gwiazdach. Ale niewidzalne. CHYBA. W sumie chyba tak, chociaż skoro możemy ich widzieć w snach, hmm...O właśnie, będę musiała powiedzieć Gniewoszowi o snach, racja! - wymruczała słowotok w wyjątkowo wolnym, spokojnym tempie. - O czym mówiłeś?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
- Nie oczekuję pomocy!! - powiedział szybko zakłopotany. Och, Gwiezdni, bo faktycznie - co ona mogła? I nawet gdyby mogła, to chyba zbyt by się bał, że cokolwiek pójdzie nie tak, żeby oddać jakąkolwiek sprawę w jej łapy. Czyjekolwiek łapy! Słysząc jej kolejne słowa, odetchnął - No... jakiś jest.
Ale nie dla niego. Patyk nie umiał nie myśleć. Nie umiał się odciąć. Jedno złe spojrzenie, czy nieodpowiedni ton i już - mógłby się zamyśleć na śmierć, bo co zrobił? Czemu ktoś jest zły? Niechętny? Obrażony?
I tutaj - Gwiezdni. Otworzył pyszczek, chcąc w żarcie przyznać jej rację, ale nie miał najmniejszych szans, by się wciąć. Żadnych. Odsunął uszy do tyłu, skrzywił się lekko i czekał. Tak długo, jak tam mówiła... po prostu siedział. - Mówisz... mówisz bardzo dużo i- to nie jest złe, ale ja chyba nie do końca umiem wtedy zrozumieć i... i przepraszam, bo nie chcę zabrzmieć niemiło, ale możesz mówić troszkę wolniej?...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Oh, Patyyyk. To nie tak, że musisz przyjmować pomoc ani nic. Ale wiesz. W razie czego!! Jeśli coś wymyślę to sprintem polecę do was do Rzeki i ci powiem, dobra? - nawet jeśli będzie to głupota, byłaby skłonna pobiec do sąsiadów byleby znaleźć swojego czarnego przyjaciela i przekazać mu wszystkie wieści, jakie zapamiętała. Może Rzeczniacy nie będą tacy nieprzystępni jeśli ojciec jej da immunitet.
Przekręciła łeb, zamyślając się chwilę nad słowami Patyka. Nie pierwszy raz zwrócono jej uwagę, że mówi dużo, chociaż częściej patrzono na to, że gada głupoty i abstrakcyjne myśli, których żaden zdrowy kot nie posiadał.
- Oj, bardzo cię przepraszam, przyjacielu. Pewnie, że mogę mówić wolniej! Problem w tym, że ja czasami jak mówię dużo to potem nagle zaczynam przyspieszać. Jeśli zacznę szybko mówić to weź mnie klepnij w bark, co?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Och...! - Dobra - na to mógł się zgodzić, jak najbardziej. Jeśli nie musiał odczuwać aż takiej presji, mógł jak najbardziej naiwnie się zgodzić na wszystko. Być może też po to, by nie zawieść swojego rozmówcy w tym o czym gadali. W końcu Świt chciała dla niego jak najlepiej, czyż nie? Tak... myślał, tak to wszystko brzmiało. Okropnym byłoby jej cały czas odmawiać. Między wszystkimi wymówkami, jedno "tak" - jego zdaniem - brzmiało o niebo lepiej.
Uśmiech, w końcu, chociaż niezwykle delikatny, wystąpił na jego pysk gdy ta go nie zbeształa za to, że nie nadąża. Może serio w tej rozmowie powinien się po prostu rozluzować i zwyczajnie... no, gadać? - O-okej - machnął lekko głową. Dobra. Spokój, największy spokój jaki tylko mógł odczuć. Wdech. - Moim zdaniem, to o czym mówisz nie jest głupie... inne, owszem, nie słyszałem kota który myśli o takich rzeczach jak ty, ale nie jest głupie... w końcu każdy może myśleć o tym, o czym chce, co nie? Jak ty lubisz myśleć o kolorach, dźwiękach czy lisach... bo, um, reszty już nie ogarnąłem... to to jest jak najbardziej okej. Ja lubię myśleć o...
Cisza. Czy Patyk myślał o czymkolwiek poza swoją żałością? - O śpiewie ptaków. To nie jest nic super specjalnego, ale jak się w niego wsłuchasz, to każdy ma taki jakby swój określony rytm. To jest, um. Ja nie słyszałem, żeby wróbel śpiewał tak samo jak sikorka! I uważam, że to jest całkiem fajne... Chociaż nie mam z kim o takich rzeczach gadać, ani nic, więc... um, może też inni uznaliby że jestem głupi. Ale nie jestem. Każdy może lubić coś innego. To tak jakby wyzywać kota od głupich, bo woli jeść płotki od myszy, no błagam cię!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Pisnęła radośnie, ponieważ fakt, że Patyk się zgodził na jakąkolwiek pomoc z jej strony, nawet średnio wykonalną, było powodem do dumy. Otwierał się przed nią, co było niesamowitym uczuciem. Szczególnie, że dokonała jakiś postęp z nowym przyjacielem. Borsuk nie był tak chętny do rozmów.
Wpatrywała się z zaciekawieniem w czarnego rzeczniaka i z każdym słowem uśmiechała się jakby szerzej. Może nie fizycznie, bo nie starczyło by jej już pyszczka, ale zdecydowanie jaśniała od wewnątrz.
- Niezwykłe. Naprawdę. Kocham śpiew ptaków, ale nigdy się tak na tym nie skupiałam. A znasz te ptaki z nazwy? Albo z wyglądu?? Albo umiesz zaćwierkać jak one?? Jestem BARDZO tym zaintrygowana. Co ty na to, żebyśmy się spotykali na granicach i sobie opowiadali o tym? Bardzo bym chciała z tobą o tym rozmawiać. Ty byś mi mówił o ptakach, ja bym pracowała nad tekstem piosenki i bym ci śpiewała!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Już się obawiał, że znów zostanie zalany całą falą pytań, ale nie - na szczęście - wszystko było w granicach rozsądku. I mógłby się nawet cieszyć, gdyby tylko nie to, że nie mógł jej odpowiedź na wszystkie z pytań niczym konkretnym. Kurde! - No… nie wiem jakie to były ptaki. Z wyglądu też niespecjalnie… poza tymi co powiedziałem. Um, ale wiesz - skoro chcesz się jeszcze spotykać, może do tego czasu uda mi się zaobserwować jakie ptaki śpiewają?... - zagadał zaraz, cofając delikatnie uszy do góry. Na pyszczek wpłynął mu delikatny uśmiech. Świt, jak zdążył zauważyć, była okej. I raczej nie pogniewa się na takie rozwiązanie, gdzie dopiero za jakiś czas Patyk opowie jej więcej o ptakach.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Dobra! Ja też będę zwracać uwagę i możemy wtedy się wymienić przemyśleniami. I wcale nie musisz w taki sposób jak ja, bo wiesz, ja to pewnie ci powiem z jakim kolorem mi się kojarzą albo sprawiają że widzę różne rzeczy przed oczami. Ale mówienie, że po prostu ładna melodia to też spoko sprawa!! - choć w jej ocenie bywało to troszkę nudne, odrobinę powszechne. Nie uważała, że to jest złe, ani tym bardziej nie chciała mówić na głos swojego zdania, ponieważ wiedziała, że niektórych może to urazić. Patyk szczególnie wydawał się być osobą, która mogłaby poczuć się zraniony takimi słowami.
- A wiesz jeszcze co możemy zaobserwować? Drzewa! I mi tu chodzi też o dźwięk jaki wydają ale też kształt. Szczególnie, że jak teraz tracą liście, to zdecydowanie będzie łatwiej zobaczyć te wszystkie powyginane gałęzie.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Patyk zdecydowanie byłby zraniony, owszem. Problem był taki, że nawet gdyby tak się stało, to by się do tego nie przyznał, a jedynie w głowie przechodziłby nie wiadomo przez jakie cierpienia i katusze. Ale hej - nic się nie stało, co nie? Mógł więc się uśmiechnąć i pomachać jej głową w porozumieniu, zaraz nastawiając uszu. Łyse drzewa... - Nigdy takiego nie widziałem... i faktycznie, mogą być bardzo ciekawe, bo żadne nie byłoby pewnie nawet w połowie podobne do żadnego innego, ale... ale... nie ma im zimno? - uszy w tył. Pytanie dość naiwne, głupiutkie, ale... czy faktycznie drzewa nie cierpią, a oni jak gdyby nigdy nic, stoją obok i podziwiają?!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Bardzo dobre pytanie wymagało bardzo dobrej miny myślicielki. Świt wydęła z tego powodu dolną wargę i zmarszczyła mocno brwi, patrząc się w horyzont, obserwując okoliczne drzewa. Podrapała się nawet mimowolnie po brodzie, aż w końcu zawiesiła łapkę i rozwarła oczy, by spojrzeć na nowego kolegę.
- Mam plan. Sprytny. Możemy drzewa przytulać! Albo, sprytniejszy. Możemy zrobić taniec deszczu, taki intensywny żeby wywołać burzę. I poczekać na piorun aż walnie w którąś gałąź i zacznie płonąć. Ja wiem, to brzmi trochę drastycznie, ale w pewnym sensie będzie im cieplej - pokiwała łebkiem, ponieważ pomysł był wybitny.
- Ewentualnie możemy pozbierać liście i nimi otulać spód drzew!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
- Ale jak spłonie to umrze! - powiedział nieco głośniej, mimowolnie się uśmiechając. Rzecz jasna, nie był to uśmiech z radości, bo drzewu stanie się krzywda, a bardziej taki pełen zdziwienia i niedowierzania. Co to za plan! Nie zły, absolutnie nie, ale w skutkach mógł być tragiczny! - I inne rzeczy mogą się podpalić. Wiesz, mimo wszystko, Klan Rzeki chyba nie marznie aż tak, by okolice musiały się palić!
Zaśmiał się cicho. Och... zdecydowanie, lepiej byłoby unikać takich rozwiązań... bo inaczej, jak już myślał - mogło się skończyć to okropnie źle, dla drzew i każdego, kto miałby się ogrzać. - O... o! A to brzmi całkiem przyjemnie. Możemy tak zrobić jak najbardziej! Przynajmniej im stopy, um, korzenie nie pomarzną aż tak!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Nie można mieć wszystkiego, nie? - spojrzała na niego chwilę poważnym, niewzruszonym wzrokiem. A potem wybuchneła śmiechem, nie umiejąc utrzymać stabilnej miny. - Żarcik, pewnie że można - kiwnęła łebkiem, szczerze wierząc, że jest w stanie posiadać w życiu wszystko, czego zapragnie.
- Hmm, to prawda. Chociaż tyle dobrze, że macie tam rzekę, nie? Czy nie macie? Chociaż wtedy byście się chyba nie nazywali Rzeką? Z drugiej strony też macie tam wiatr, tak jak my, to może jesteście też Wichrem...Myślisz, że w Gromie jest ciągle burza? - wtedy by to rozwiązało ich problem z próbą wywołania pożaru, nie musieliby nawet robić tańca deszczu.
- Tak, dokładnie. Niech będzie, rezygnujemy z burzy i piorunów, będziemy je ogrzewać liśćmi. Zgoda?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Patyczek odpowiedział jedynie cichutkim śmiechem i paroma kiwnięciami głowy - tak tępymi i niepewnymi, że bez problemu dało się stwierdzić, że w pierwszej chwili wziął jej słowa zupełnie na poważnie, a potem zrozumiał że to nie żart... chyba? A może to był żart? A może... ach, nie ważne. - Oczywiście, że mamy! I... nie, nie sądzę że jest tam ciągle burza. Słyszelibyśmy ją - pomachał głową na boki z lekkim uśmiechem. Na pewno też odczuliby skutki każdej takiej burzy, bo rzeka w końcu by zaczęła wylewać. - Dobra... to... chcesz jeszcze tu posiedzieć i pogadać czy już musisz iść?
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Śmiech ze strony rzeczniaka zdawał się być takim światełkiem w tunielu, który niezwykle rozgrzał serce Świt. Głównie dlatego, że czarnofutry zdawał się być typem, którego trudno do końca szczerze rozbawić. Nieważne, czy śmieszek był zwyczajnie z niezrozumienia wichrzaczki czy okazaniem niepewności, dla rdzawej to wciąż był pewnego rodzaju sukces.
- Może i tak. A może to taka bezgłośna burza? Wiesz, jak się błyska tylko - co miało sens w jej głowie oczywiście. - Szczerze to nie wiem, bo teoretycznie powinnam szukać patrolu. Teoretycznie to oni nie powinni mnie zostawiać. Ale równie dobrze, to mogę tu posiedzieć i sama sobie wrócę do obozu. Jestem już duża, znam drogę - a najwyżej się trochę zgubię - zaśmiała się. Przynajmniej była szansa na przygodę. - A ty? Bo wiesz, jeśli musisz iść to spoko, ale spotkamy się znowu i pogadamy wtedy o ptakach i drzewach, co ty na to?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
- Och.. wolałbym, abyś się nie gubiła. Jeszcze trafisz na coś strasznego i będzie duży problem... - odsunął uszy do tyłu. Owszem, on się bał. Zawsze. Wszystkiego. Może też był duży, lub chociaż przynajmniej straszy od byle kociaka, ale wciąż trzymały go gdzieś z tyłu głowy pewne obawy, których nie potrafił opanować i napędzał się głupimi strachami tak, jakby faktycznie był mieszkańcem Kociarni. Ale z drugiej strony, czy strach przed byciem pożartym przez psa był głupi? - Mogę... już iść. Wiesz, żebym ja też nie musiał się czasem gubić i błądzić do obozu... ale mogę jeszcze kiedyś wpaść, wiesz... um, na granicę - bo gdzie indziej? Na tereny sam nie wyszedłby nigdy, bo chyba zszedłby z tego świata!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time