Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
Nowy Dreszcz różni się od starego przede wszystkim tym, że nauczył się uciekać przed swoimi problemami zamiast je ignorować. Poza klanem nie mógł już egzystować i czekać aż wszystko się naprawi. Wciąż preferuje kroczyć po linii najmniejszego oporu, jednak zdarza się, że zdecyduje się na drogę okrężną, gdy uzna, że dodatkowy wysiłek się opłaca. Stara się stale zapewniać sobie zajęcia, bo nauczył się, że bezczynność potrafi być zabójcza dla jego woli życia. Zmusza się do pozytywnego myślenia i powtarza sobie, że nie ma czego żałować. Udało mu się nawet w to uwierzyć. No, do pewnego czasu. Inaczej pewnie nigdy by nie wrócił. Stał się również nieco bardziej pewny siebie.
...Pies okazał się łatwiejszym przeciwnikiem, niż by wojownik przypuszczał. Z pewną dozą zaskoczenia przyglądał się martwemu ciału, jakby nie dowierzał temu co się właśnie stało. Co prawda walczyli we trójkę, ale... no, Drżący Płomień miał bardzo mało doświadczenia w walce jak na wojownika. Rzadko miał również do czynienia z martwymi drapieżnikami, dlatego chwilę zastanawiał się, co uczynić z truchłem. Wymyślił jednak, że po prostu je zakopią, to więc uczynił z pomocą Ognistopręgiej i Zachód lub bez. Mogły mieć od tego ważniejsze sprawy.
/zt
Sweetheart,youlookalittletired W he ndidyoulasteat? Comeinandmakeyourselfathome Stayaslongasyouneed Tellme,issomethingwrong?
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Poszło... nawet względnie łatwo? Fakt, pies był mały, zdecydowanie mniejszy od tamtego wielkiego psiska, z którym kiedyś walczyła wraz ze Świetlikową Gwiazdą i innymi, ale... mimo wszystko powinien to być dość niebezpieczny przeciwnik. Gdy tylko ruda upewniła się, że drapieżnik nie żyje, zwróciła się do Drzącego Płomienia i Zachodzącej Łapy: - Nic wam się nie stało? - przeleciała wzrokiem po sylwetce wojownika i terminatorki, jednak wygląda na to, że nikt nie ucierpiał. - Gdyby cokolwiek was bolało, zwróćcie się niezwłocznie do Łososiowej Łuski - dodała dla pewności. Nie wszystkie urazy widać było gołym okiem. Czasami też coś zaczynało boleć dopiero wtedy, gdy spadała adrenalina związana z walką. - Dziękuję, że mi pomogliście. Klan Rzeki był w niebezpieczeństwie. Teraz pomóżcie mi proszę go zakopać - poprosiła, i z pomocą dwóch kotów porządnie przysypała truchło ziemią. Wróciła potem jeszcze po swoje zdobycze, które upolowała wcześniej, i udała się w stronę Obozu.
/zt
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Nie długo po pogrzebie, bo zaledwie kilka godzin później, dogoniła orientalną i po umowie udała się z Zachód na polowanie, w którym ta miała nauczyć ją tego, co mentorka olała. Po drodze do miejsca docelowego- Błyszczących głazów, miały obmówić władzę i rangi w klanach, by potem przystąpić do polowania. Pustułka nadal ponura zrobiła się nieco bardziej entuzjastyczna, tym bardziej że Zachód była jej swego rodzaju autorytetem, i nauki u jej boku były świetnym pomysłem. Wyruszyły o świcie, i w drodze Ptaszyna postanowiła zacząć ich cel.
-W klanie Rzeki mamy Czerwiową Gwiazdę-i niemal wypluła te słowa-Zastępcę Ognistopręgą. Medyka Łososiową Łuskę z pomocnicą Księżycowym Pyłem. Wicher to Malinowa Gwiazda, Sokoli Cień i medyk Lśniąca Sadzawka. Grom to Trzmiela Gwiazda, Łani krok i Ognisty żar. W cieniu jest Wężowa Gwiazda, Wiewiórczy ogon i Ciernisty Kwiat.- wydukowała na kilku wdechów zerkając na nieco wyższą od niej czekoladową kotkę. Za chwilę powinna dostać werdykt czy wszystko jest okej, czy musi coś jeszcze poprawić.
//Zachód!!!
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Po swoim spacerze na odreagowanie sprawy po pogrzebie i przełknięcie myśli, że nie zostanie wojowniczką, mimo ukończenia treningu jak i posiadania już prawie trzydziestu księżyców na karku, w drodze do swojej dziupli dopadła ją Pustułka, jak się dowiedziała. Jak się dowiedziała, miała problem z polowaniem i najlepiej, jakby powtórzyły jeszcze władze w klanach. Zachodzącej Wiedźmie chwile zajęło, aby się porządnie namyślić, czy chce jej się to robić. Zgodziła się jednak, ze względu poparcia, jakiego udzieliła jej szylkretka, podczas feralnego pogrzebu. Tak więc już po chwili ponownie wyszła z obozu, tym razem w towarzystwie córki Brudnego Kamienia.
- Dobra, to mów - powiedziała po chwili, idąc przed siebie, w stronę Błyszczących Głazów. Jej zielone oczy niemalże powiewały chłodem, jak sama jej aura. I nie miała zamiaru ukrywać, że wszystko dobrze, skoro wszystko było koszmarne. Rozstała się z Wroną, teraz jeszcze nie zostanie wojownikiem, tylko dlatego, bo wyraziła swoje zdanie względem rządów nowej Gwiazdy. Skandal. To nie był ten Klan Rzeki, który znała.
- Nie - mruknęła po chwili, nawet nie patrząc w stronę kotki - W Klanie Gromu, zastępcą jest Turkuciowy Grzbiet. Reszta jest dobrze - dodała po chwili - Dobra, to jakie mamy rangi klanowe? I czym się każdy kot w tej randze zajmuje?
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Na poprawę Zachód szybko skinęła głową i czekała na następne pytania, które jak była prawie pewna, miały dotyczyć rang. No i nie zaskoczyła się, bo chłodny ton czekoladowej wpadł w jej zmysł słuchu.
-Kociaki nie robią w sumie nic, ale nie mogą wychodzić z obozu. I mają nauki. Terminatorzy muszą chodzić na treningi, i zanim zjedzą muszą nakarmić klan, lub dostać pozwolenie od wojownika. Wojownik musi nakarmić klan, potem jeść samemu. Zastępca ma te same obowiązki co wojownik, ale musi organizować patrole, no i pomagać liderowi. Lider otrzymuje znaki od Gwiezdnych, ma dar dziewięciu żywotów, sprawuje władzę nad klanem. Medyk musi leczyć koty, oraz dzielić sny z Gwiezdnym klanem, i odczytywać jego znaki.- miauknęła szybko, mrurząc oczy. Gdyby tylko Brzoza spotkała kogoś takiego jak Zachód na swojej drodze możeby nie uciekła. Cóż, los jest okrutny. Może kiedyś ją znajdzie, albo to Brzoza znajdzie ją. Nie wiadomo. Teraz musi się skupić na tu i teraz, jeśli nie chce gnić na randze uczniaka.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Odpowiedź szylkretowej była bardzo ogólna i zdecydowanie nie zadowalała Zachodzącej Wiedźmy. Nie dało się tego jednak z niej wyczytać, gdyż jej pysk pozostawał kamienny, bez wyrazu. Kiedy kocica skończyła mówić, córka Śliwkowej Gałązki musiała się wręcz nieco zmusić, aby znowu wyklepać to samo co na treningu. Tym razem jednak była swego rodzaju "mentorką" dla Pustułczej Łapy.
- Kocięta nie muszą robić nic, a nauki mogą odbyć w wieku czterech księżyców. Terminatorzy uczą się na wojowników oraz wykonują różne obowiązki, takie jak zmienianie mchu w legowiskach. I tak, nie mogą jeść bez zgody bądź póki sami nie zapolują. Wojownicy to koty, które bronią klanu, polują i uczą terminatorów na przyszłych wojowników. Matki opiekują się kociętami, kiedy to im się narodzi. Czasem też w sumie niektóre zostają w tej randze bo im odpowiada opieka nad nimi. Starszyzna to koty, które spełniły już zakończyły życie wojowników, aby odpocząć i wyczekiwać dnia swojej śmierci. Terminator medyka to kot, który uczy się ziół i tych wszystkich medycznych rzeczy. Pomocnik Medyka to kot po medycznym treningu. Ten kot pomaga medykowi w obowiązkach a po śmierci bądź odejściu swojego poprzednika, zajmuje jego miejsce. Medyk to kot, który leczy inne koty. Kiedy wytrenuje swojego następce, może przenieść się do legowiska starszyzny. Te koty mają silną więź z Gwiezdnym Klanem. Zastępca to kot pomagający przywódcy. Organizuje patrole, zastępuje lidera, kiedy ten jest akurat niedostępny bądź nie wiem, chory. Przywódca to najważniejszy kot w klanie. Jego słowo jest prawem. Ma specjalne błogosławieństwo od Gwiezdnych, dzięki czemu może mianować terminatorów na wojowników. Organizuje ceremonie, mianuje kociaki i również ma silną więź z naszymi przodkami. Wszystkie te koty obowiązuje Kodeks Wojownika. Miałaś kodeks na treningu? Czy już tylko polowanie nam zostało? - zapytała więc następnie. W końcu już prawie doszły do Błyszczących Głazów.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Faktycznie powiedziała bardzo mało, biorąc pod uwagę słowa orientalki. Za każdym razem stawiała uszy na sztroc by dobrze słyszeć nową mistrzynię. Po tym gdy spytana została o kodeks szybko skinęła łbem, go akurat znała na pamięć, i miała go dobrze poukładanego we łbie. Chociaż tyle. Bo wiedzą w najśmielszych marzeniach nie mogła się chwalić. Przybrana matka była ważna dla chłopczycy, ale.. nie przejmowała się zbytnio jej treningiem. A szkoda. To by podniosło sympatię do niej o kilkadziesiąt stopni. Polowanie nie szło jej wcale, zwierzyna zawsze jej umykała i dla klanu zawsze miała tylko ryby, na piszczki nie miała co liczyć. Wszystko jej uciekało.
-Tak, teraz tylko polowanie.- mruknęła i poruszyła lekko wibrysami, na znak wdzięczności. Kocica naprawdę bardzo jej pomaga. Będzie jej dłużnikiem prawdopodobnie zawsze, bo nie ma pojęcia czym mogłaby się odwdzięczyć. O ile zamierza to w ogóle robić.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
W tej chwili liczyło się dla niej po prostu jedno. Zostać wojownikiem. Wreszcie zasiąść na należącym się jej stołku i nie schodzić z niego do śmierci. Marzyła o zniszczeniu Wrony. O wyrwaniu mu wszystkich flaków i innych wnętrzności. Wiedziała jednak, że musi się nieco powstrzymywać. W końcu aktualnie i dosyć nieformalnie prowadziła trening Pustułczej Łapy, po jakimś nieudolnym wojowniku, który najwyraźniej ucząc ją, miał w głowie wodę a nie mózg o ile w ogóle go posiadał. To w ogóle jakiś cud, że kocica znała Kodeks Wojownika, bo patrząc na jej aktualny poziom wiedzy, to było jakieś pobojowisko. Niby coś wiedziała, ale zdecydowanie za mało. Jeszcze serio... polowanie? Jakiś skandal! Właśnie takich wojowników, którzy nie potrafili uczyć terminatorów, powinno się przetrzymywać w niższej randze a nie kota, który POTRAFIŁ to robić LEPIEJ od wojownika. Serio. Klan Rzeki schodził na puste pnie.
- Dobra - mruknęła po chwili, siadając na jednej z Błyszczących Skałek - Słuchaj uważnie, bo nie powtarzam dwa razy. Ugnij łapy tak, aby nie szurać brzuchem po ziemi. Jednocześnie zrównaj głowę i ogon z linią grzbietu. Zawsze patrz, co masz pod łapami, bo jak wpadniesz w jakieś łajno to już nie moja wina. Poruszaj się pod wiatr, wtedy zwierzyna na pewno cię nie wyczuje. Ścisz oddech. Kieruj się zasadą "mysz wyczuje, ptak zobaczy, królik usłyszy" a rybia strawa nic nie upoluje. Kiedy zakradasz się do gryzoni, gadów, żab, kretów i tych innych takich, przenoś ciężar ciała na tylne łapy, aby twoje kroki nie były takie ciężkie. Kiedy łapiesz królika czy też zająca, co raczej zdarza się tym tam - wtedy też wskazała ogonem w stronę granicy Klanu Wichru - to pamiętaj aby zachowywać absolutną ciszę. Wtedy to już musisz naprawdę uważać na oddech i na co masz pod łapami. Kiedy masz upolować ptaka, najlepiej rób to tak, aby cię nie widział. Zamieraj bezruchu, ukrywaj się za drzewami, krzakami, kamieniami, w trawie. Ah i dobrze jeśli jest zwrócony bokiem do ciebie. Albo tyłem. To tyle z teorii. Najpierw pokaż mi pozycje łowiecką i przejdź tak trzy długości ogona, pamiętając o zasadach, które ci powiedziałam - zakończyła, wpatrując się uważnie w szylkretową.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Pilnie słuchała każde słowo terminatorki, zapamiętywała je, posłusznie kiwała łbem na znak że zrozumiała. Poproszona o przyjęcie postawy zgięła delikatnie łapy, zrównała łeb z grzbietem, ściszyła oddech. Ogon trzymała równo by nie walnąć nim przypadkiem w coś wypłaszając zwierzynę. I postawiła powolne acz zgrabne kroki. Łapy stawiała delikatnie i patrzyła pod łapy, ale też na około. Trzy kroki. Wszystko pod wiatr. W ostatnim zastygła na moment i spojrzała na brązową wyczekująco. Może zrobiła coś źle, może się pomyliła i nie uda jej się zaistnieć jako wojownik. A to by było dramatem. Strata Brzozy, wieczne kiblowanie jako uczniak. Nic przyjemnego. Musi kiedyś się wydostać z tego bagna. Musi.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Przyglądała się postawie szylkretowej, ze zmrużonymi, zielonymi oczami. Przeszła ona co prawda tylko trzy kroki, ale Zachodząca Wiedźma już wiedziała, co tak naprawdę zrobiła źle. Wstała więc, na cztery łapy, aby wyglądać jak dzisiaj, kiedy stała na Mroźnej Skale. Zeskoczyła zaraz potem, aby znaleźć się przy terminatorce Jaskółczego Głosu.
- Wiatr. Pamiętaj, że musisz poruszać się pod wiatr, bo zwierzyna wyczuje cię z terenów Klanu Wichru! I możesz jeszcze trochę ugiąć łapy. Masz jakieś pytania co to tego wszystkiego? - zapytała zaraz potem, robiąc coś w rodzaju kółka wokół szylkretowej. Zaraz potem machnęła biczowatym ogonem. Czekała chwilę, a jeśli żadnych pytań nie było...
- To idź spróbować coś upolować. Tylko pamiętaj o chodzeniu pod wiatr - dodała po chwili.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Skinęła szybko łbem i ustawiła się automatycznie pod wiatr, zgięła łapy, ustawiła łeb na równo z linią grzbietu. Oddech sciszyła i zaczęła sunąć przed siebie, powoli jednak z widoczną chęcią. Węszyła przy tym, czy jakąś zwierzyna się nie nawija. Rozglądała się tu i tam, postawiła uszy na sztroc, wyostrzała każdy zmysł, nie zapominając o pozycji łowieckiej. Czuła się pewnie, a na pewno o wiele lepiej niż na treningu u Jaskółki. W końcu ktoś nauczył jej jak polować poprawnie, a nie.. no właśnie. Jak się streszczą to jeszcze jutro będzie wojowniczką. Nie może się wręcz doczekać.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zanim kocica jeszcze odeszła, córka Zakurzonego Grzbietu mruknęła - Ogon, Pustułcza Łapo. Zrównaj ogon z grzbietem i głową - po czym zniknęła już z punktu widzenia szylkretowej terminatorki. Teraz to ona musiała ją śledzić, aby w razie czego jej pomóc - oczywiście z plugawymi samotnikami bo z kim innym? - oraz poprawiać jej błędy, gdyby coś nie wyszło. Nie ukrywałaby wtedy niezadowolenia. W końcu powiedziała jej wszystko, co było potrzebne a jeśli córka Brudnego Kamienia tą szansę zmarnuje... to dostanie po uszach. Teraz jednak skradała się tuż obok niej, jednak tak, aby ona jej nie widziała. W końcu oto chodziło prawda?
Tymczasem Pustułcza Łapa szła przed siebie, wyraźnie zadowolona, że wreszcie może upolować coś innego, niż tylko rybę. Idąc przez leśne poszycie, mogła spostrzec, jak słońce kryje się już za horyzontem ustępując miejsca księżycowi, a gwiezdna łuna zaczyna spowijać niebo. Idealny czas na złapanie jakiejś zwierzyny prawda? No i mogło się udać, gdyż zaraz potem, do nosa terminatorki doleciał zapach gryzonia, a konkretnie to myszy, która chyba wracała do swojej norki. Nie widziała jednak jeszcze Rzeczniaczki, a znajdowała się długość lisa od niej
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Wykonała polecenie niemal wojowniczki, i zrównała to co zrównać powinna, po czym ruszyła dalej. Oddech nie był słyszalny. I nie czekała długo, bo do nosa wpadł jak grom aromat myszy. Nie może teraz zmarnować swojej szansy. Mysz ciebie wyczuje. Szła pod wiatr, więc gryzoń niemalże do niej należał. Trzymała ciężar na przednich łapach. Kotka podeszła do zwierzyny na długość ogona i oddała decydujący sus. Kocie stopy zgięte na tyle by być nisko ale nie szurać brzuchem po ziemi. Pazury miała wysunięte, celowała nimi w małą burą kupkę sierści. Zachowywała przy tym wszystkie zasady polowania. Starała się. Ta mysz nie może jej umknąć.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Pustułcza Łapa zapomniała jednak o jednej z bardzo ważnych zasad. Mianowicie nie patrzała na to, co ma pod łapami. Dlatego mimo, iż reszta poszła jej dobrze to nastąpiła łapą na gałąź, która wydała z siebie trzask. Bura myszka niemalże natychmiast podniosła wzrok w jej stronę, nim nie pognała do norki, nie dając się złapać szylkretce. No cóż... trzeba próbować dalej!
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Dalej. Nie będzie się poddawać. Stanęła pod wiatr, zgięła łapy tak by nie szurać brzuchem po podłożu, ściszyła oddech, patrzyła pod łapy. Zrównała łeb i ogon z grzbietem. Ciężar na przednie łapy, starała się lekko schować w trawie by ptaki jej nie dostrzegły. I tak kroczyła przed siebie węsząc po cichu i tak dalej. Miała nadzieję że skoro już umie, to los okaże się łaskawszy niż wcześniej. Może jakiś zajączek? Przynajmniej zwykle są duże, ale szybkie. Wydaje jej się że by sobie z takim poradziła, jakby się nawinął.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć