Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Kiwnęła głową, jednak nic już nie mówiąc. Sama wiedziała, że powinna przestać tak to przeżywać, jednak gdzieś w głębi nie potrafiła się z tym pogodzić. Nadal nie wierzyła w to, że połowa jej rodzeństwa tak po prostu zaginęła, w niewyjaśnionych okolicznościach. Co prawda, Kasztan od początku mówiła, że jak tylko dostanie wojownicze imię, to się zmyje, ale nie widziała jej od dobrych dwóch księżyców, a przecież nawet nie została jeszcze terminatorką! Mrugnęła ponownie szybko parę razy i uśmiechnęła się delikatnie, starając się pokazać, że już jej lepiej. Oczywiście, uśmiech nie był do końca szczery, co można było zobaczyć w jej oczach, aczkolwiek starała się, by był jak najbardziej prawdziwy.
- Niewątpliwie porozmawiam. Nie chcę się z nią kłócić przez cały ten czas, jak będziemy się spotykać na treningach. Wtedy na pewno będzie to dla nas przykra konieczność. A tego bym nie chciała - mruknęła po chwili. Zamierzała dać z siebie wszystko, ażeby przeprowadzić ten trening w jak najlepszej atmosferze, korzystając z rad kocura.
- Tak, tylko chyba z wrażenia zakręciło mi się w głowie - mruknęła po chwili, delikatnie unosząc kącik warg. Strasznie przeżywała to, czego właśnie się dowiedziała. Prawdopodobnie nie powinna, bo przecież Żądełko pod żadnym kątem nie była gorsza od nich, urodzonych w klanie. Jednak, cóż, bała się. Bała się, że kotka nie będzie chciała się uczyć o klanach, że zależy jej tylko na samych najważniejszych umiejętnościach. Kto wie, czy nie wyrośnie na taką, która ze względu na pochodzenie nie zdradzi klanu? Albo nie będzie traktować z szacunkiem najważniejszych kotów w klanie? Bo nikt jej tego nie wpajał? Och, ale skąd takie myśli. Powinna jej ufać, prawda? Znaczy, no jak mogła zwątpić we własną terminatorkę? Jakim była mistrzem?! - Bo widzisz, trochę się obawiam. Znaczy, nie to, żebym od razu na starcie ją skreśliła, bo nie pochodzi z klanu! - rzuciła szybko, unosząc głowę i spoglądając na niebieskiego z poważnym wyrazem pyska. - Tylko trochę się boję, że skoro jest spoza klanu, a nie miała nauk, to... Może... - przerwała gwałtownie zamykając pysk po czym znów westchnęła potężnie. - Uch, mam nadzieję, że kiedyś stanie dumnie przez Mroźną Skałą, żeby dostać wojownicze imię, już ja się o to postaram... - rzuciła, pewnie unosząc łeb. Jednak jej słowa nie brzmiały tak pewnie, jak zapewne chciała, aby zabrzmiały.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
Widział po oczach kotki że nie było jej na tyle lepiej, na ile chciała go przekonać że jest. Może nie był równie zdecydowany i bezpardonowy jak swoi bracia w tym co mówił, ale na pewno był spostrzegawczy.
-Widzę że dalej jest ci smutno... nie musisz powstrzymywać łez, czasem... takie rzeczy szybciej przechodzą jeśli się je z siebie wyrzuci. I tak nikt tu nie patrzy. - zamruczał mimowolnie w reakcji na jej udawany uśmiech, patrząc się w smutne oczy rudej kotki. Lepiej płakać raz, tam gdzie jest to akceptowalne, niż snuć się na skraju depresji... bo to drugie jest trudniejsze i zbiera więcej dezaprobaty pośród klanowiczów.
-Dasz radę! - Dodał weselej.
-Czerwona Gwiazda nie dałaby ci jej na terminatorkę gdyby nie myślała że dasz. - Dodał, zdecydowanie pewien swoich słów.
Może i młoda wojowniczka gryzła się w język na myśl o tym co próbowało wyjść z jej pyszczka, ale trochę racji, według Burzowego Nieba, miała. Jeśli Żądląca jest znajdą jego ciotki i matka która ją wychowywała nie mówiła jej nic o klanach i zwyczajach życia w nich, szacunek do współklanowiczów, lojalność i myślenie o innych przed myśleniem o sobie mogą nie być dla niej tak naturalne jak dla kociaków które od urodzenia wychowywały się w klanowych zwyczajach, i nie trzeba było im nawet wykładać kodeksu żeby wiedziały czym mniej więcej powinien charakteryzować się wojownik... co niektórym trzeba było tylko dawać realistyczniejsze pojęcie o tym jak ciężko pokonać jakiegoś lisa czy borsuka, bo coponiektóre zdawały się myśleć że to kolejny rodzaj zwierzyny łownej.
-To może nie czuć instynktownie na czym polega życie w klanie. Ale to nie znaczy że przez te parę księżyców kompletnie niczego się nie nauczyła od innych kociąt i matek. Trzeba się jednak upewnić że pozostanie w klanie i życie jako wojownik jest dla niej ważne.- Dokończył zdanie zaczęte przez Wiewiórczą... a przynajmniej dopowiedział do niego to co sam myślał, bo nie miał 100% pewności że akurat do tego zmierzała.
-Na pewno zrobisz co się da! - mruknął ciepłym głosem, chcąc podnieść kotkę na duchu i dodać jej pewności we własne siły. Nie została by tak wcześnie wojowniczką gdyby nie miała inteligencji i sił by sobie z tym poradzić!
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Uśmiechnęła się delikatnie, już trochę pewniej, na kolejne słowa Burzowego Nieba. Faktycznie, przywoływanie tego tematu nie działało na nią dobrze. Co prawda nie zamierzała się tu rozpłakać, mimo że korciło ją, by upuścić trochę łez, ale ciągle uparcie mrugała, by się ich pozbyć. Podejrzewała, że zaraz jej przejdzie, jak zaczną jakiś inny temat. Może nie zapomni, ale zajmie swoje myśli czymś innym, i będzie dobrze, o!
Na kolejne słowa kocura uśmiechnęła się ponownie delikatnie, wpatrując w swoje łapki. Co prawda, to prawda, jeśli Czerwona Gwiazda by w nią nie wierzyła, to niewątpliwie nie dałaby jej takiej terminatorki. Dając jej Żądlącą Łapę tak naprawdę pokazała jej, że jej ufa i wierzy w nią, że da sobie radę z kremową i sprowadzi ją na dobrą ścieżkę - najpierw najlepszej terminatorki, a potem wojowniczki. Wiernej klanowi i przywódczyni. Kiwnęła głową, jakby zbierając się w sobie i upewniając się, że da sobie radę. Bo na pewno da!
- Dziękuję - wymruczała, ocierając się bokiem o bok kocura. Strasznie jej pomógł, i to w dwóch kwestiach! Uśmiechnęła się do niego, tym razem zupełnie szczerze. - I przepraszam, że nagle przyjemna rozmowa stała się... Rozmową o takich tematach przeze mnie - dodała, delikatnie kuląc uszka.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
Tym razem jego rówieśniczka chyba faktycznie się rozpogodziła. Na pewno nie będzie jej łatwo z taką terminatorką, ale przywódczyni na pewno wiedziała co robi. Odwzajemnił szczery uśmiech kotki, gdy otarła się o jego bok mrucząc podziękowanie. Zrobiło mu się od tego jakoś tak miło, mimo że ciepło drugiego kota zdecydowanie nie pomagało w ochłodzeniu się w tę upalną pogodę.
-Nie ma sprawy! - Odpowiedział żywo, przechylając nieco głowę na bok z uśmiechniętym wyrazem pyszczka.
-Za takie rzeczy nie musisz przepraszać! - Dodał wesoło, trącając ją figlarnie w bark koniuszkiem ogona, po czym położył się i przeciągnął na boku, Na chłodniejszej dzięki zacienieniu skale. Jeszcze raz omiótł wzrokiem obóz pod nimi. Było za wcześnie żeby cień przykrył jego centrum i pewnie legowisko wojowników było totalnie parne.
-Aż się nie chce stąd ruszać, nie? - Zagadnął jeszcze.
-Dobrze że następny patrol jest o zmroku! - Stwierdził z uśmiechem. Poszedłby na stos po zwierzynę ale jakoś nie zgłodniał przez ten ukrop. Będzie więcej dla starszych.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Owszem, wojowniczce nieco poprawił się humor i już nie miała tak pesymistycznych myśli jak przed chwilą. Potrzebowała tych kilku słów pocieszenia, by zapomnieć o tym co złe. Zaczęła wierzyć, że faktycznie da sobie z terminatorką radę i że Czerwona Gwiazda nie popełniła żadnego błędu, gdy dopasowała do niej tą akurat terminatorkę. Skoro popielata przywódczyni wierzyła, że Wiewiórka da sobie radę to niewątpliwie tak było! Jeszcze kiedyś uda się jej wytrenować terminatorkę na porządną wojowniczkę i razem będą się cieszyć, gdy kremowa zostanie wywołana pod Mroźną Skałę do mianowania i otrzymania nowego imienia.
- Niby nie, ale trochę się czuję, jakbym popsuła jakoś rozmowę tym... no - rzuciła, siadając ponownie, trochę bardziej w cieniu, by nie czuć tego żaru płynącego od słońca. Owinęła znów ogon wokół łapek.
- Czuję, że jakbym się stąd ruszyła, to bym spłonęła - mruknęła, jeszcze trochę bardziej cofając się by być jak najbardziej w cieniu. Co prawda, trochę już odpoczęła, więc nie było jej aż tak gorąco, jak przed chwilą i właściwie nie mogła już jakoś specjalnie narzekać na upał, aczkolwiek dalej nie czuła się na siłach, by spacerować w tym słońcu, a co dopiero się na nim wygrzewać. Jak dobrze, że nie miała długiej sierści! - Uch, mam nadzieję, że mnie nikt na żaden patrol nie zawoła, mam szczerze dość - rzuciła jeszcze po chwili, powoli się kładąc i zawijając łapki pod siebie. - Tu jest tak fajnie i chłodno... A jedyne o czym marzę to sobie tutaj poleżeć, a nie jeszcze biegać po granicach i sprawdzać, czy nikt ich nie naruszył. Nawet jeść się nie chce, a co dopiero chodzić! - dodała cierpiętniczo. - Poszłam na to polowanie, a ostatecznie nawet nic nie zjadłam z tego co przyniosłam.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
Dalej leżąc na boku wyciągniętym na całą swoją, dość pokaźną długość, bo małym kotem to on nie był, zaśmiał się pogodnie.
-Chyba trzeba będzie więcej niż trochę wspomnień żeby popsuć mi dzisiaj humor! - Oświadczył wesoło i chyba nieco za głośno, jakby rzucał wyzwanie temu dniu, żeby spróbował, przekonany że niczemu się to nie uda. Chwilę później uniósł głowę z chłodnej skały, i właściwie tylko głowę, przekręcając ją tak aby spojrzeć z rozbawionym uśmiechem na drobną kotkę, która wycofała się pod ścianę półki skalnej, coby tylko być dalej od słońca.
-Z twoim futrem, nie musiałoby cię nic podpalać żebyś wyglądała w słońcu jak jasny płomień! - Odpowiedział pogodnym głosem, komentując jej zadbane, płomieniście rude futerko, po czym przewrócił się na grzbiet i na drugi bok, by również ochłodzić go na chłodnej skale.
-Może będzie lepiej kiedy zajdzie słońce... do czasu kiedy pora zielonych liści nie minie klan mógłby się przerzucić na nocną rutynę - Zażartował rozbawionym tonem, chociaż wiedział że to raczej nierealne. Klanem rządziły krótkowłose koty! Chociaż jak widać po Wiewiórczym Skoku i takie mogły za słońcem nie przepadać.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Uśmiechnęła się delikatnie, trochę żeby ukryć zakłopotanie, które jeszcze chwilę temu siedziało na jej pyszczku, gdy zaczęła przepraszać kocura za popsucie rozmowy. Początkowo była to wręcz radosna pogadanka dwóch współklanowiczów a skończyła się na tym, że ruda prawie się popłakała i to z dwóch powodów. I było jej teraz głupio i wstyd, ale starała się to jakoś zakamuflować właśnie ów uśmiechem. Nie odpowiedziała jednak, tylko odetchnęła, jakby z ulgą i kiwnęła głową.
- A co dopiero jakby mnie coś faktycznie podpaliło! - mruknęła, otwierając szerzej oczy. - Wyglądałabym dosłownie jak moja mama - rzuciła, mając na myśli to, iż Ognistopręga ma jeszcze bardziej płomienne futro niż ona i zachichotała. - Jeszcze naprawdę ktoś by pomyślał, że obóz się pali i co wtedy?
Na następne słowa ochoczo pokiwała głową. Pomimo, iż była krótkowłosa i upał nie przeszkadzał jej tak, jak chociażby niewątpliwie Burzowemu Niebu, jednakże nadal dawał się jej we znaki. Wolała się położyć w cieniu i chociażby zdrzemnąć, niż iść na jakikolwiek patrol. A w nocy było chłodniej, przez brak słońca, to i mogłaby w sumie na te patrole chodzić.
- Zdecydowanie, moglibyśmy zacząć funkcjonować w nocy! - przytaknęła, uśmiechając się szeroko. - Nie byłoby wtedy tak gorąco, no i może nikt by się nie spodziewał patroli po nocach.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
No tak, Ognistopręga zdecydowanie była płomieniem klanu Rzeki! A szczególnie na tym słońcu. I jej córka po części to odziedziczyła, nawet jeśli jej futro było jaśniejsze!
-Oby nie, jeszcze kazaliby wybiegać z obozu! - Zaśmiał się ponownie podnosząc głowę i odwracając spojrzenie w kierunku Wiewiórki.
-A chyba nikomu się teraz biegać nie chce... no, poza terminatorami! - Dodał z humorem. Kiedy się ledwo wyrosło z chruśniaka, można było i zamęczyć się i ugotować, a i tak ciągnęło do odkrywania i nauki. No, może on sam nie był za tamtych czasów aż tak energiczny przez to co spotkało jego rodzinę, ale obecne pokolenie wcale nie dawało sobie na wstrzymanie!
przytaknął Wiewiórce na jej stwierdzenie.
-Może by się złapało jakichś cwaniackich intruzów co to myśleliby że nocą wszyscy śpią... a tu niespodzianka! - Stwierdził wesoło, teatralnie wymachując jedną przednią łapą w powietrzu jakby coś łapał.
-Chociaż w dzień też by się przydało, żeby sobie inne klasy nie pomyślały że przestaliśmy strzec granic... chociaż wtedy można by wysłać takiego Leśną Jagodę, skoro tak się lubi wygrzewać! - I problem rozwiązany, wszyscy byliby zadowoleni, nic tylko iść do Czerwonej Gwiazdy i składać propozycję... gdyby nie to że słona grota była zdecydowanie dalej niż chciało mu się obecnie przemierzać pod gorącym słońcem!
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- A potem okazałoby się, że płomień podąża za nimi! - rzuciła, wybuchając śmiechem i wyobrażając sobie tą panikę pochłaniającą koty, które myślałyby że uciekają przed ogniem, a ten tak naprawdę biegnie za nimi!
- I kociakami! - dodała, rzucając wymowne spojrzenie w stronę chruśniaka w pobliżu którego bawiły się jakieś młode kulki, zupełnie nieprzejęte pogodą. - Ja nie wiem, skąd w nich tyle energii! - dorzuciła, rzucając rozbawione spojrzenie na kocura. Co prawda, sama kiedyś również miała w sobie tyle zapału do biegania po całym chruśniaku i nie tylko, jednak gdy to ona była kociakiem, to te temperatury nie były tak wysokie! A nawet bieganie w porze nagich drzew było wręcz wskazane, żeby się rozgrzać i by nie było zimno, o! A teraz bieganie co najwyżej kończyło się zgrzaniem i wrażeniem, że jest cieplej, jak w jej przypadku gdy wróciła zmęczona do obozu. Zaś kociaki i terminatorzy byli tak nadaktywni, że właściwie to aż dziwne. Czy oni w ogóle nie byli podatni na upał? Nawet z tymi swoimi długimi futerkami, w niektórych przypadkach?
- A tu taki patrol! - dodała radośnie, wyszczerzając się. Już wyobrażała sobie te miny jakiś samotników, albo kotów z innych klanów którzy byli gotowi napaść na ich obóz, gdy wszyscy smacznie sobie spali, a tu proszę, napotykali się na granicy na cały patrol rzecznych kotów. Znów wybuchnęła śmiechem. - A jakby się zmęczył mogłaby go zastąpić Ślimacza Muszla! - mruknęła, spoglądając znów na dwa wylegujące się w słońcu koty, podczas gdy cała reszta klanu usilnie próbowała znaleźć cień.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
Wybuchł śmiechem razem z rudą, wyobrażając sobie taką scenkę. Z perspektywy kogoś z boku musiałoby to wyglądać przezabawnie, nawet jeśli samym takim kotom nie byłoby do śmiechu!
Taa, kociaki też. W sumie im to się mniej dziwił, te to ciągle jadły i rosły i były mega ciekawskie, a jeszcze matki nie pozwalały im się aż tak bardzo rozpełzać - nie musiały wydeptywać granic na codziennych patrolach!
-Może przez to że muszą siedzieć w obozie, mają mniej miejsca do zużywania energii! - odpowiedział przez śmiech.
-Chociaż tajemnicy energii terminatorów to nie rozwiązuje. O ile nie zużywają rezerw nagromadzonych za kociaka! - dodał, wciąż rozbawiony. Ponownie wyciągnął przed siebie przednie łapy by się przeciągnąć. Ta cała nuda za bycia kociakiem na prawdę musiała z obecnych terminatorów ulatywać, że mieli dość energii żeby biegać w kółko i na patrole jeszcze księżyc po ich mianowaniu.
-Heheheh, miny by im zrzedły! - Miauknął wesoło, ponownie podnosząc się do pozycji siedzącej, gdyż skała pod nim już się wygrzała, pewnie za sprawą jego własnego długiego i ciemnego futra. Skinął tylko potwierdzająco głową na jej kolejne stwierdzenie. Lubią gorąco, to niech się wygrzewają na patrolach kiedy inni sobie odpoczną ze względu na złe warunki pogodowe. No ale żarty żartami, ich niestety też obowiązki patrolowe dotyczyły, czy była ładna pogoda czy nie!
-Szkoda tylko że faktycznie nikt by takich zasad nie ogłosił, pogoda czy nie pogoda, obowiązki wojownika trzeba spełniać! To takie dziwne uczucie, nie? Jeszcze niecały księżyc temu byliśmy terminatorami, a teraz nagle wszyscy patrzą na nas tak samo jak na każdego innego wojownika, jakbyśmy byli nimi od kilkunastu księżyców co najmniej! A przynajmniej ja mam takie wrażenie. - Postanowił się trochę pozwierzać rówieśniczce - skoro już tu byli i ruszać do zachodu słońca się stąd nie zamierzał, no chyba że coś by się paliło, waliło i wzywali na pomoc!
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Faktycznie było to zadziwiające. Te młode istotki miały niebywałe rezerwy energii. I odnosiło to się zarówno do kociaków, które nie ważne, czy upał, czy deszcz, przebiegały zaraz przed łapami o mało nie powodując żadnych wypadków, oraz do terminatorów, którzy uparcie wychodzili z obozów, żeby popatrolować, czy popolować, wyciągając wojowników na spacery, mimo iż ci kompletnie nie mieli ochoty się w ogóle ruszać, a co dopiero wybyć z obozu po to, żeby przejść się po wszystkich granicach i jeszcze je oznaczyć.
- Możliwe. W końcu, nie muszą codziennie patrolować, ani polować, to wykorzystują energię inaczej - uznała, spoglądając znów w stronę chruśniaka i uśmiechając się delikatnie, przypominając sobie jak sama była kociakiem i nie mogła długo usiedzieć w jednym miejscu. Widocznie te małe potworki były dokładnie takie same i nie przeszkadzała im wysoka temperatura do tego by się bawić i zwiedzać i duuużo biegać przy okazji. - No i jak im się nudzi, to co mają innego robić? - dodała po chwili, znów zwracając wzrok na kocura, który postanowił wstać. Ona za to rozłożyła się wygodniej, przymykając nieco oczy z zadowolenia. Ponieważ nie miała tak długiego futra nie nagrzewała głazu aż tak mocno, jednak nieco przesunęła się w bok. - Ale terminatorów również nie potrafię rozgryźć. Ile można biegać w kółko? - mruknęła, przypominając sobie chociażby Żądlącą Łapę, której ciągle było wszędzie pełno i która nie wiedziała co to jest zmęczenie. I stanięcie chociaż na moment w jednym miejscu. - Chciałabym mieć tyle energii - dorzuciła, przeciągając się. Sama nie zamierzała się stąd ruszać przynajmniej dopóki słońce nie zajdzie całkowicie.
- Niewątpliwie! Odechciałoby im się wylegiwania na słońcu na dobre kilkanaście księżyców! - miauknęła, uśmiechając się złośliwie. Ach, jaka szkoda, że te pomysły z prowadzeniem nocnego trybu życia nie mogłyby zadziałać. Na pewno nie przekonaliby całego obozu, żeby to wprowadzić, nieważne jakby się starali. No i, na pewno na dłuższą metę byłoby to męczące. Najpierw się przestawić, a potem praktycznie w ogóle nie widywać słońca. Nawet, jeśli to ono było głównym powodem powstania tego pomysłu.
- Nawet mi nie mów! - wyjęczała. - Na początku tak się cieszyłam tym zakończeniem treningu, a teraz czuję się tak strasznie dziwnie z tym, że jestem wojowniczką! No i równocześnie, trochę nie czuję się pewnie, jeśli chodzi o te ostatnie zaginięcia wojowników. Przez to spadła na nas trochę większa odpowiedzialność... - mruknęła ciszej. - No i ten wzrok terminatorów i kociąt! O Gwiezdny Klanie, to takie dziwne uczucie, jak się przedstawiasz WOJOWNICZYM imieniem, a nie terminatorskim!
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
W sumie, jak dziwne to by się nie wydawało z ich perspektywy, widok małych kociąt porozkładanych pod drzewami i krzewami w pozycji leżącej, gadających a nie bawiących się ze sobą, była jednak tak absurdalna że ich zabawy w pełnym słońcu wydawały się mimo wszystko normalniejsze. Dzięki nim obóz nie wyglądał zupełnie martwo!
-Dla nich sen jest widać za nudny! - Odpowiedział, również z ciepłym uśmiechem w stronę chruśniaka gdzie bawiły się dzieci Owocowej Łapy. A terminatorzy... terminatorzy to inna sprawa. Swoją drogą jeszcze niedawno sami nimi byli, a tak im się nie spieszyło do biegania w kółko!
-Może to po prostu takie typy, ja nie pamiętam żebym tak latał jako terminator! - Zaśmiał się, spoglądając ponownie na ognisto ubarwioną kotkę, po czym podrapał się trochę za uchem swoją przednią łapką. Widocznie dopadł go jakiś komar. Wyszczerzył zęby w uśmieszku. Mieli by za bycie słońcolubnymi dziwakami!
Westchnął lekko, jednak nie ze zmęczenia. Prawda była taka, że klan stracił dużo ze starszych doświadczonych wojowników. Kto pozostał? Ognistopręga, Wydmowy Wiatr... i Czerwona Gwiazda. Tych jąkających się i wyglądających jakby bali się własnych terminatorów nawet nie liczył, gdyż nawet jeśli byli starsi, to jakoś nie widział ich jako zdecydowanej linii obrony klanu. Wszystko spoczywało na najmłodszych pokoleniach. Ich samych i rówieśnikach, z tylko nieco starszymi kotami... chociaż o tym czy było to pokolenie ich rodziców nie mógł powiedzieć - w końcu o ile jego matka, z czasów których ją sobie przypominał, wyglądała bardzo młodo, ale wiedział że mama Wiewiórczej była niewiele młodsza od Czerwonej Gwiazdy.
-Taak... czuję się trochę jakby wszyscy... bardzo wiele po mnie oczekiwali. Ale to tylko znaczy że będę musiał starać się bardziej żeby tym oczekiwaniom sprostać! - Stwierdził z wesołą determinacją.
-Chociaż z tymi innymi terminatorami to prawda... pomyśl, niektórzy z nich są nawet starsi od nas, a mimo to technicznie możemy ich czegoś nauczyć. To musiałoby być dziwne i dla terminatora i mistrza, gdyby miał być uczony właściwie przez swojego rówieśnika! - Zaśmiał się lekko, choć gdyby taka sytuacja faktycznie miała miejsce... cóż, byłoby z lekka niezręcznie!
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Co prawda to prawda. Widok porozwalanych w cieniu kociąt byłby niesamowicie absurdalny. Nie wyobrażała sobie, by te małe kuleczki nagle przestały się bawić i pomknęły radośnie do cienia, by tam się rozłożyć i rozmawiać ze sobą, bez zbędnego ruchu. No i, dla kociaków, które pragnęły ciągle się bawić i odkrywać świat, zdecydowanie byłoby to za nudne zajęcie i niewątpliwie, zamiast się ścigać, zaczęłyby marudzić i narzekać na cały głos.
- Ja też nie. Wolałam pójść na trening, a potem zwyczajnie się gdzieś położyć i obserwować jak inni są aż zbyt aktywni - rzuciła. Co prawda, zdarzały się jej dni, gdy wolała spędzić je aktywnie, ale prawdą również było, że częściej po prostu się gdzieś zaszywała i zajadając sobie jakiegoś piszczka, obserwowała jak toczy się życie w obozie.
Skuliła nieco uszka, zdając sobie sprawę z tego samego co Burza. Ostatnimi czasy wiele wojowników i dobrych terminatorów zginęło. Nie był to dobry czas dla Rzeki, ponieważ tym sposobem stracili bardzo wiele krwi gotowej bronić klanu w sytuacji zagrożenia. Aktualnie starszych i doświadczonych wojowników dałoby się policzyć na palcach jednej łapki. A później, praktycznie byli tylko oni - nowy narybek wśród wojowników, koty, które dopiero skończyły swój trening i nawet nie miały wytrenowanego ani jednego terminatora. Które zaszczyt noszenia nowych imion miały zaledwie od paru księżyców. Wzdrygnęła się.
Na słowa o staraniu się bardziej uśmiechnęła się delikatnie, ale nic nie powiedziała, żeby znowu nie rozrzucać dookoła swoich pesymistycznych myśli, które właściwie jej nie opuszczały, od kiedy poruszyła ten temat.
- Nie wyobrażam sobie mieć za terminatora kogoś, kto jest praktycznie moim rówieśnikiem - mruknęła po chwili, wpatrując się pusto w głaz na którym leżała. - Wyobrażasz sobie... Rozkazywać takiemu? Albo mówić mu co ma robić, pomimo tego, że właściwie mógłby już spokojnie być wojownikiem, jak ty? No i biegać za takim po granicach, bo właściwie to jeszcze nie powinien, ale równocześnie jest w twoim wieku, a potem krzyczeć na niego, że nie powinien się oddalać? - spytała po chwili, zerkając na kocura. Miałaby z tym problem. Ba, miała z tym problem, jeśli chodziło o Żądełko.
Kocur zdecydowanie wysoki i masywnej budowy, góruje gabarytami nad większością swoich współklanowiczów, za wyjątkiem tych najbardziej okazałych jak między innymi sama Czerwona Gwiazda czy jego bracia. Gęste długie futro o ciemno-szaro-niebieskim odcieniu potęguje to wrażenie. Jego głowa jest kanciasta, sprawiająca wrażenie trójkątnej w profilu, jednak jej ostre rysy są załagodzone przez łagodnie opadające za sprawą grawitacji długie futro na polikach i pod uszami. Same uszy są charakterystycznie długie, z pędzelkami na czubkach. Ma długie łapy, choć nie sprawiają one wrażenia patykowatych - wręcz przeciwnie można zauważyć delikatnie zaznaczone pod skórą silne mięśnie. Na palcach wszystkich czterech łap futro przybiera kolor biały, tak samo jak na górnej szczęce jego pyska, gdzie znaczenie zwęża się by zaniknąć między oliwkowo zielonymi oczyma kocura, oraz pod szyją, gdzie białe znaczenie uformowane jest w trójkąt, niczym kołnierzyk.
Odzyskał pogodny temperament - lubi się pośmiać, czy po prostu pobawić jak za dawnych czasów gdy był młodszy. Zupełnie mu nie przeszkadza spędzanie większej ilości czasu z podrostkami z chruśniaka i pomaganie od czasu do czasu matkom w zajmowaniu się nimi. Wie jednak kiedy należy być poważnym i że to co musi być zrobione dla klanu nie będzie czekać - pilnie więc wypełnia wszystkie obowiązki i wynosi z tego satysfakcję - choć trzeba przyznać, przy zgłaszaniu się na patrole wykazuje silną preferencję na polowania ponad patrole graniczne. Lubi zdecydowaną większość współklanowiczów i woli podchodzić do kotów przyjaźnie niż zakładać negatywne rzeczy na ich temat, jeśli jednak spotka się z nieuzasadnioną, jego zdaniem, wrogością do jego osoby, nie próbuje na siłę zmieniać opinii takiego kota - nie lubi się bowiem płaszczyć przed innymi. Jest pewny swojej wartości i dumny ze swojego pochodzenia (a w każdym razie tego o którym wie) - jednak, a także dlatego nie czuje potrzeby akcentowania swojej wyższości nad każdym kotem którego spotka - no chyba że ten kot jest z innego klanu, takim trzeba zawsze pokazać gdzie jest ich miejsce i że Klan Rzeki nie będzie sobie pozwalał pluć pod łapy. Nie czuje obecnie potrzeby głębszego poznawania kotów spoza rzeki czy przejmowania ich losem. Ważne jest dla niego aby koty z jego klanu żyły dobrze, na ile może im w tym pomóc. Ponadto, zaczyna budzić się w nim silna ambicja, aby dorównać tym kotom które najbardziej podziwia
Bogatka [S]
-Ja to głównie chodziłem na polowania, lub łowić ryby... to było zajmujące a za dużo biegania nie wymagało... a przynajmniej dopóki zwierzyna nie zaczynała uciekać! Ale wtedy jeszcze nie było tak upalnie. - Opowiedział, by następnie zrobić parę kroków w kierunku kotki, po drodze ocierając się o chłodną zacienioną skałę, by następnie koło niej usiąść, w lekko pochylonej postawie, oparty o chłodny kamień.
Może najlepiej w klanie nie było... ale przynajmniej byli oni, i te kocięta, gotowe do mianowania już za niecały księżyc... i ich terminatorzy. Dopóki tak było klan Rzeki miał przyszłość. Choć pewna wiedza i doświadczenie na pewno ginęły wraz ze starszymi wojownikami, jeśli brakowało komu jej przekazać zanim odeszli na srebrną skórkę, to dało się ją odzyskać, w taki sam sposób jak ci starsi kiedyś ją uzyskali. Własnym doświadczeniem, metodą prób i błędów... ale jednak! Wolał myśleć optymistycznie o przyszłości klanu i nie pogrążać się w czarnych scenariuszach tego, co by było gdyby faktycznie któryś z klanów ich zaatakował i musieli by w tak okrojonym składzie się bronić
A jeśli o terminatorów chodzi... to Wiewiórcza miała rację.
-To by było strasznie dziwne, tak mówić kotu w tym samym wieku co ma robić... chociaż niektórzy się chyba znaleźli w tej sytuacji... jeśli mnie słuch nie mylił to Ćmiemu Zmierzchowi został polecony trening jej brata? - Wzruszył barkami. Ćma nie sprawiała wrażenia kota któremu w czymkolwiek byłoby głupio, ale jak ten biedny brat Ćmy musiał się z tym czuć?
-W każdym razie w rodzeństwie to jakoś jeszcze chyba naturalnie przychodzi pilnowanie się nawzajem... a tak niespokrewnionego terminatora pouczać, kiedy jest w twoim wieku... to na pewno byłby problem z autorytetem... - Powiedział, niby z humorem a jednocześnie jakoś tak poważnie spoglądając na niebo nad półką skalną pod którą się schronili od słońca
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
- Och, tak, łowienie ryb - mruknęła po chwili, uśmiechając się delikatnie. To również lubiła robić. Było to według niej o wiele prostsze, niż polowanie na inne zwierzęta, więc czasami gdy nie miała co robić, a nie chciało się jej polować, szła sobie połowić, żeby pobyć chwilę w ciszy i samotności, otoczona jedynie przez jakieś inne gatunki zwierząt. Cóż, była trochę wyobcowana, to prawda, wolała spędzać dni samotnie, chociaż nie mogła narzekać na kontakty z innymi kotami, ponieważ nawet jej czasami ich brakowało.
Dopóki w klanie nadal rodziły się nowe kocięta, które mogły zostać terminatorami, a po wytrenowaniu wojownikami, klan Rzeki nadal miał szansę odbudować to, co stracił w przeciągu paru ostatnich księżyców. A nie stracił mało. Jednak terminatorzy, którzy ostatnio zostali mianowani byli już w trakcie treningu i zostało kwestią czasu aż skończą te treningi, a na mianowanie na terminatorów czekały jeszcze chyba trzy mioty. Więc nie tak wcale mało.
- Hmm, nie wiem, szczerze powiedziawszy się nie orientuję - powiedziała po chwili. Faktycznie, coś mogło takiego być, ale ponieważ ruda miała taką pamięć, a nie inną i zapamiętywała tylko ważne dla siebie rzeczy, takie potrafiły jej umknąć niesamowicie szybko. Dlatego niestety nie potrafiła potwierdzić tej informacji, bo po prostu nie kojarzyła takiego momentu. Chociaż coś jej świtało.
- Niby tak, ale ja nawet jakbym dostała chociażby Żołędzia, to nie wiem, czy potrafiłabym się podjąć trenowania go - rzuciła, przywołując osobę jej czekoladowego brata, który dalej nie został terminatorem i który usilnie zaczął jej znów unikać. Ciekawiła się co u niego i czy czasami nie wybiegł z obozu za Kasztan, której też dawno znów nie widziała. - A jeśli to byłby jakikolwiek inny mój rówieśnik to już tym bardziej! - dorzuciła wzdrygnąwszy się. Nie potrafiła sobie wyobrazić siebie trenującą kota w praktycznie jej wieku, bądź, o zgrozo, starszego.