Logo Artemidy
Błyszczące Głazy
Widział, po Nocnym Szkwale, że nie jest najlepiej jeszcze zanim potwierdził to słowami. Wiedział, że się pokłócili, a ślepy nie był, mimo że można było tak pomyśleć, biorąc pod uwagę, że najczęściej wpatrzony był w swoją partnerkę, a nie świat dookoła, ale widział, że niespecjalnie przebywają w swoim otoczeniu, jak to miało miejsce wcześniej. Mimo wszystko jednak położył po sobie uszy, bo nie słyszał całej historii w pełnej okazałości, nie miał pewności o co dokładnie poszło i nie wiedział, chociażby, że mama chciała odsunąć od wychowania przyjętych do klanu kociąt swojego własnego partnera. Dlaczego?
- Nie dziwię się. Nie wiem, czy potrafiłbym do obcego kociaka mówić imieniem siostry - mruknął kwaśno. Jasne, że gdzieś po głowie mu przeszło wcześniej, by na przykład nazwać kocięta, swoje własne, po kimś bliskim, po kimś kogo w rodzinie już nie ma, ale nawet jemu wydawało się to za wcześnie. No i w klanie były kocięta Topik, nie sądził, by tak po prostu... nie obraziły się za to, że jeden z jego kociaków nazywa się jak ich matka. Nie, sam uważał, że to zbyt wcześnie, by myśleć o takich rzeczach, zdecydowanie.
Zamyślił się chwilę. Naprawdę chciał pomóc mamie przebrnąć przez to wszystko, ale z drugiej strony czuł, że nie był odpowiednim kotem, by to zrobić. Może patrzenie na niego to był dla niej ból, bo przypominała sobie że jej córka też przytargała kota z klanu Gromu i to ich zabiło. Przynajmniej według Przepiórczej Pieśni. Westchnął cicho.
- A poza tym... co u ciebie? W porządku? Nie przemęczasz się za bardzo? - zmienił trochę temat, unosząc wzrok na pysk ojca. U niego też na pewno sporo się działo, szczególnie że był zastępcą i... trochę chciał ściągnąć mu ten cały ciężar z barków. Pomóc, wesprzeć chociaż, na tyle na ile mógł.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To nie o to chodzi. Przyjęlibyście je do rodziny bez problemu, traktowali jak rodzeństwo, wiem to. Nie są obce, nie mów tak. Problem jest taki, że nie tylko mu ucierpieliśmy na śmierci Topik. Jako ojciec przysięgam ci, że śmierć dziecka to jedno z najgorszych co może cię spotkać, dla matki jest to jeszcze większy cios, ale jeszcze bardziej cierpią osierocone dzieci. Myślisz, że Pieczarka dobrze by przyjęła wiadomość o tym, że ma kolejne młodsze od siebie ciocie, a jedna z nich została nazwana po jej mamie? Nie sądzę. Nie zgodziłem się na to dla Pieczarki. - i tego Siniak nie potrafiła zrozumieć. Choć mogło to zabrzmieć okropnie, zdanie jego dzieci w tym temacie liczyło się mniej, choć cieszył się, że Strumyk też poniekąd rozumiał, dlaczego byłoby to dziwne. Nie chodziło o to, że kocięta nie były rodziną z krwi. Chodziło o to, że rana po śmierci Topik była jeszcze otwarta i było zdecydowanie za wcześnie, żeby kogokolwiek po niej nazywać.
- Jest w porządku, tak. Ostatnio mam trochę więcej roboty, trzech terminatorów to całkiem sporo, ale jakoś sobie radzę. A ty? Znajdujesz czas dla siebie czy miłość cię w pełni pochłonęła?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lekko cofnął uszy. Nie chodziło mu o "obce" w kontekście obraźliwym ani nic w tym stylu, bo jasne że nie miał problemu z tym, żeby je przyjąć do rodziny, traktować jak rodzeństwo i tym podobne, natomiast nie oszukujmy się - w momencie poznania były dla niego obce. Były spoza klanu, spoza tej rodziny i jak teraz traktował je na równi z Jesionem, czy Topolą, to mimo wszystko... no, były obce. Nie w formie obraźliwej, nie w takiej, że zamierzał je tak traktować. Niemniej, ojciec kontynuował, a Strumyk mógł tylko pokiwać głową, bo doskonale rozumiał, że Pieczarka w tym wszystkim na pewno cierpiała najbardziej. W tak młodym wieku stracić oboje rodziców? Bezpowrotnie? Nie mógł sobie tego wyobrazić, nie potrafił. Nie rozumiał jaki konkretnie ból nią targa, bo nigdy nie musiał się z nim mierzyć. Właśnie mimo posiadania na karku prawie 50 księżyców nadal mógł porozmawiać z ojcem, czy nawet matką, gdyby nie to, że aktualnie wydawała się nieco obrażona na niego.
- Mam go o wiele więcej, niż wcześniej - przytaknął. - Nie muszę teraz chodzić na granicę, by spotykać się z Wilczek, spotykamy się codziennie w obozie, możemy razem przespać noc, więc też nie jest tak, że szukamy tej bliskości jak tylko możemy, wiesz, cały dzień, bo wiemy że jak wrócimy na noc do obozu, to ten drugi kot będzie. Więc mam więcej czasu na trenowanie, czy polowanie, czy po prostu dla siebie - przyznał, uśmiechając się delikatnie. Jasne, że partnerka i miłość nadal zaprzątały mu ponad połowę dnia, ale nie musiał szukać tej bliskości bo miał ją w sumie cały czas. Ach, nadal nie mógł w to uwierzyć, ale było to prawdziwe szczęście.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Noc też stracił dwójkę rodziców, całkiem wcześnie można by rzec, ale i tak późno w porównaniu do Pieczarki. Miała dziadków i ciocie, wujków, ale to nie to samo co posiadanie rodziców. Nie chciał dokładać jej bólu i oh, jak bardzo irytowało go to, że Siniak tego nie rozumiała. Nie potrafił tego zrozumieć, ale nie chciał mówić źle o matce swojego syna. Nie w jego towarzystwie, to na pewno.
- To dobrze. Naprawdę cieszę się, że wam się układa. Nie mogę poręczyć za twoją matkę, ale kiedykolwiek zdecydujecie się powiększyć rodzinę - chętnie wam pomogę. We wszystkim możecie liczyć na moje wsparcie. - wydawało się to oczywiste, ale kocur chciał, żeby wybrzmiało to jeszcze raz. Chciał być dla swoich dzieci ojcem, którego sam nie miał i nieważne co się wydarzy, zawsze będzie dla nich, zawsze im pomoże. Czuł, że to ważne, żeby o tym wspominać. Żeby Strumyk nigdy o tym nie zapomniał.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy nie zamierzał zapomnieć, że ojciec zawsze był dla nich, gotów ich wspierać, gotów pomóc, nie ważne co się działo. Przecież wspierał go już długimi księżycami, gdy walczył o związek z Wilczek, gdy przyznał mu się, że mu się ona podoba, gdy miał jakikolwiek problem, nawet nie miłosny, tylko jakikolwiek, ojciec był, by mu pomóc. Ba, sam chciałby w przyszłości być takim ojcem, jakim dla niego był Nocny Szkwał. Aspirował do tego, by zawsze być, gdyby jakiekolwiek jego kocię go potrzebowało.
- Wiem, dziękuję - miauknął ciepło, uśmiechając się do ojca i opierając delikatnie o jego bark. I miał nadzieję, że mama też zmieni zdanie. Będzie musiał na pewno z nią porozmawiać w najbliższym czasie, upewnić się czy nadal ma mieszane uczucia do jego związku i ewentualnie rozwiać jej wątpliwości. Miał nadzieję, że w końcu zrozumie.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie dziękuj, głupku. Od tego są rodzice, nie? - tyrpnął go w bark. Nie oczekiwał podziękowań, czy wdzięczności bo uważał, że jego obowiązkiem było dla Strumyka po prostu być i mu pomóc, gdy tego potrzebuje. Nawet jeśli kocur był już dorosły, to został powołany na świat z woli Nocnego Szkwału i Przepiórczej Pieśni. Ich obowiązkiem było być dla niego. Po prostu.
- Późno się robi. Może szybki wyścig do obozu, panie wojowniku? - zaproponował, po czym tyrpnął syna w bark i dał w długą. Za dzieciaka często bawili się w berka.
Z powodu oczywistej przewagi, wiadomo kto wygrał, ale trzeba przyznać, że walka była wyrównana. Kiedyś było jakoś tak łatwiej.

zt!
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimo wszystko czuł, że powinien okazać ojcu, że docenia. Że jest, że służy pomocą słowną, czy czynami, że nie zostawił ich samych sobie, że... że po prostu jest, no. Mimo że faktycznie od księżyców był już dorosły, był wojownikiem, oraz jakieś doświadczenie w życiu posiadał, to miło było mieć obok siebie takiego dorosłego premium, który ma doświadczenie nieco większe i pomoże we wszystkim. A w tym to już w ogóle nie miał doświadczenia! A ojciec miał, jakby nie patrzeć i to podwójne.
Nagle ojciec tyrpnął go w bark ze słowami zachęcającymi do drobnej konkurencji ścigania się, ale zanim zdążył odpowiedzieć to ten umknął już w ciemność.
- EJ, nie fair! - zawołał za nim od razu prędko się odwracając i ruszając pędem za ojcem starając się go doścignąć.

[zt]
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przypływ zbliżała się do końca swojego treningu, za to Wierzbownica miała go dopiero zacząć. Siostra doskonale wiedziała jakie to uczucie, bo sama przesiedziała w lecznicy kawał czasu. Jakoś tak wyszło, że gdy Nadpływająca Łapa wyszła z lecznicy, to niedługo potem trafila do niej kremowa kocica. Obie siostry miały mało okazji do lepszego zapoznania się, toteż gdy nadażyła się okazja, Przypływ spoglądała na tereny z góry. Wyłapała moment, w którym Wierzbownicowa Łapa wracała z patrolu. Wtedy pointka zeskoczyla z glazów i skierowała się do grupy kotów. - Wierzbownica! Chodź ze mną na górę, pogadamy sobie trochę. - Poprosiła wojowników żeby pozwolili jej zostać, w końcu Przypływ to już prawie wojownik! A obóz był tuż tuż. Cóż tu na głazach mogłoby się stać? Poza tym jeden z nich miał zamiar zostać nad wodą, by łowić ryby, więc mógł spoglądać na dwie siostry nie słysząc ich słów. Dzięki temu wszystko było na legalu.


//Wierzbownica
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wracała właśnie z patrolu, łapy zdawały się być nieco ciężkie. Szła jednak z podniesionym ogonem, w głębi duszy szczęśliwa że będzie mogla wreszcie chwilę odpocząć. Zbliżała się właśnie wraz z Śnieżnym Płatkiem i Bialobrodym do obozu, gdy wtem wyczuła znajomą woń, a chwilę później usłyszała doskonale znany głos. Uniosła łeb i spojrzała na swoją siostrę, siedzącą na jednym z wielkich głazów. Rzadko kiedy rozmawiała z Przypływ, nie była jej ona najbliższą z rodzeństwa. Cętkowana za niedługo skończy trening. A ona ledwo go zaczęła. Ta myśl gryzła ją w serce niczym zęby łasicy. Nie chciała być gorsza. Wojownicy oczywiście zgodzili się na jej zostanie- phi! Bo mało to Wierzbnica samotnie włóczyła się po terenach?
Zmrużyła ślepia i zwróciła się do siostry.
-Co tam u Ciebie, Przypływ? - zagadnęła, zastanawiając się skąd ta nagła chęć by uciąć sobie z kremową pogawędkę. A może to i dobrze. Kto wie.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skierowała się ku skałom, by zaraz na mnie wskoczyć. - W porządku. Chciałam trochę pogadać. - Uśmiechnęła się i zaczęła wskakiwać po głazach, a to wymagało kilku większych susów, kilku krótszych i małych podciągnięć ku górze. Na samej górze spadki były mniejsze, więc tam mogła już po prostu wejść jak po schodkach. Potem skierowała się do krańca głazów, by móc spoglądać na tereny rzeki z góry. Ciekawe czy Wierzbownica już tu była? Według Przypływ nie powinna wychodzić chociaż bez podstawowej teorii walki i w ogóle jakiejś wiedzy. To było niebezpieczne.
Odezwała się dopiero gdy obie były obok siebie, niezależnie czy Wierzb stała, siedziała, leżała... byle była obok. Spojrzała na nią. Oczywiście była po prawej stronie Wierzb, by patrzeć na nią zdrowym okiem. - Wymieniłyśmy się siedzeniem w lecznicy, co...? Obecność Poety nieźle hartuje psychikę. - Pozwoliła sobie zażartować, a potem spojrzała na wodę pod nimi. - na moim treningu... sporo się dzieje. - przełknęła ślinę. Ogniste Serce... mieszał. Choć trzeba przyznac, że od dnia jego przyznania się, szło im sprawniej. - Obyś dostała kogoś kto szybko zdoła nadrobić z tobą materiał. - Potem spojrzała na siostrę szybkim odwróceniem głowy. - Sory, jeśli nie chcesz o tym rozmawiać. Po prostu tez przez to przeszłam, więc po prostu chciałam powiedzieć, że wiem jak to jest. I że będzie okej. - Kiwnęła jej głową. Nie chciała palić mostów, więc oby Wierzb przyjęła lekko ten temat.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ruszyła za siostrą w górę, lecz szło jej to mniej zgrabnie dni przewieszone w lecznicy robiły swoje. Skrzywiła się lekko. Musiała popracować nad kondycją. Gdy w końcu znalazły się na górze, usiadła omiatając wzrokiem widok przed sobą. Zdecydowanie posiadali najpiękniejsze terytorium że wszystkich klanów.
Kolejne słowa siostry sprawily, że nieco zmarszczyła nos. Wymieniły..tja..z tym że ona była w tyle sto księżyców za borsukami.
-Mhm- miaukneła. Ale będzie musiała się do tego przyzwyczaić, o ile chce spełnić swoje marzenie o zostaniu medyczką. Na kolejne słowa nadstawiał uszu. Zauważyła subtelna zmianę w ustroju siostry, jej...zdenerwowanie? Zwróciła na nią wzrok. Nie należała do kotów, które zbytnio zajmowały się sprawami swojego rodzeństwa, jednak kwestia poruszona przez Przypływ zaintrygowała kremowofutrą. Obyś dostała kogoś kto szybko zdoła nadrobić z tobą materiał. Tak...też na to liczyła. Jej myśli jednak z powrotem powędrowały do pointki.
Temat treningu lekko ją mierził, ale nie na tyle by teraz strzeliła focha i odeszła. Jedynie lekko skrzywiła kącik pyska.
-Dzieki.-miauknela w końcu. -O co chodzi z Twoim treningiem? Chyba już go kończysz, nie?- dopytala, uświadamiając sobie że w sumie mało wie o życiu swego rodzeństwa. Cóż, nie żeby brakowało jej własnych kłopotów.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siostra nie była zbyt gadatliwa, ale to nic. Nadpływająca Łapa też niespecjalnie była. Głównie wobec rodziny i ogólnie znajomych, bliższych, tych bardziej lubianych, a tak... to po prostu utrzymywała taki słowotok, by rozmowa szła do przodu, ale bez przesady.
- Idzie. Jeszcze nie kończę, mam do zrobienia jeszcze kilka rzeczy. - Potwierdziła. Nie mogła i nie chciała powiedzieć co się stało na treningu, ale mogła powiedzieć to co wiedzieli wszyscy, którzy byli obecni w życiu klanowym, w odróżnieniu od kremowej. - Tylko Mistrz ostatnio... Hm. Przechodził trudny okres. Więc moje treningi się nie odbywały. Teraz jest już trochę lepiej. - Więc niby, teoretycznie - miała trening, ale jednak, praktycznie - nie miała treningu. I to zależało od dnia.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kilka rzeczy...w oczach Wierzb to i tak było już prawie koniec.
-Na pewno mniej niż ja- miaukneła, nieco ironicznie, po czym westchnęła lekko. -Odkąd Jeziorna Bryza zaginęła, mój trening stoi w miejscu..jeszcze ta choroba- skrzywiła się. Nie lubiła takiej bezczynności. Chciała być kimś ważnym w klanie, nie tylko wiecznym terminatorem. Na słowa o mistrzu zastrzygła ciekawie uchem. Coś chyba jednak było na rzeczy.
-Co masz na myśli? - zagadnęła, postanawiając trochę pociągnąć siostrę za język.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i co Przypływ miała jej dalej mówić? Nie chciała robić z niej ofiary, bo Przypływ przeszła dokładnie to samo. Wierzbownica mogła uczęszczać na trening przed chorobą, a Przypływ go wtedy nawet nie zaczęła. Nie miała zamiaru głaskać siostry na siłę po głowie. Powiedziała co chciała, co uważała i starczy. Temat więc już dalej przemilczała. Wzruszyła jedynie barkami.
- Ogniste Serce przechodzi przez coś trudnego dla niego i potrzebuje więcej czasu dla siebie. - Nie miała zamiaru wdawać się w szczegóły. Ich rozmowy to ich rozmowy, nie będzie ich rozpowiadać. Miała swoją godność i honor, więc nawet siostrze - z którą i tak na chwilę obecną musiała odnowić kontakt - nie chciała mówić.
- A jak tam w ogóle wytrzymałaś z Poetą, ciężko jest, co nie? - Zachichotała delikatnie.
Obrazek

★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★

★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wierzbownica pokiwała łbem, nie uszło jednak jej uwadze, że siostra niezbyt jest skora do rozmowy.
-Mhm...rozumiem. Nie chcesz się wygadywać. - miauknela bez emocji, po czym spojrzała na siostrę, gdy ta zadała pytanie. Poeta....tak, kocur, który był jej szansą na spełnienie marzenia, a jednocześnie irytujący jak wrzód na ogonie. Wierzbownica wykrzywiła pysk w krzywym uśmiechu.
-Było. Zachowuje się jakby był samym przywódcą. Chyba wydaje mu się że wtedy wygląda poważnej.- mruknęła. -Ciężko jest z nim jakkolwiek pogadać. - odpowiedziała, jednocześnie wyrażając niezbyt przychylną opinie o swoim potencjalnym przyszłym mistrzu. Ale Wierzb nie była zwolenniczką owijania w bawełne. Mówiła prosto i do sedna, i kropka.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości