Logo Artemidy
Kretowisko
Końcówka ogona drgnęła, gdy Zboże spojrzało na jej kopiec. O czym myślało? Co to miało znaczyć? Oceniało prawdziwość słów szarej? Nie dowiedziała się ostatecznie, temat zszedł na kwiatki. Z jednej strony dobrze, bo entuzjastką polowań nie była i nie pociągnęłaby przekonująco długo tej rozmowy jak na kogoś, kto niemalże każdego dnia znikał z obozu pod pretekstem chwytania piszczek.
- To chyba rzeczywiście wytrwałe muszą być skoro ich te ulewy nie potopiły. - skwitowała, strzepując trójkątnym uchem. - Dzień jest jeszcze młody, jak poza polowaniem i szukaniem kwiatków nie masz innych planów na dzisiaj to spokojnie zdążysz jeszcze coś upolować później. Teraz pewnie i tak się pochowały głęboko. Są raczej ślepe, nie głuche. - dodała jeszcze, siadając. Póki co z dalszego polowania nici, nie musiała więc sterczeć jak ten kołek.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No fakt faktem że to były niesamowicie wytrzymałe kwiatki. I fakt faktem że mimo tego przetrwało ich tylko te sześć i to nie z wszystkimi płatkami. Ale to nic, w swoim legowisku Zboże i tak miało już spory zapas kwiatów, na tyle by utrzymać choć cząstkę kwiecistego zapachu przez większość nadchodzącej zimnej pory.
- A, racja, wybacz - odpowiedziało na kwestię o kretach. - Nie często poluję na krety to ten fakt wypadł mi z głowy. Zepsułom ci polowanie, co? - dodało z przepraszającym uśmiechem. - Jak chcesz to, yyy, możemy się wybrać może później na polowanie na jakichś bardziej sprzyjających terenach? We dwójkę raźniej i te sprawy.
Proszę, proszę, proszę, zgódź się. Zboże miało absolutnie dość samotnego szlajania się po okolicy. Mimo tego że ostatnio robiło to nagmiennie. Mimo tego że dość dużo czasu ostatnio unikało kotów. Mimo tego wszystkiego, zaczęło jej zwyczajnie brakować towarzystwa. Czas sobie na powrót jakieś znaleźć w klanie, i inne niż tylko Mętka, bo jak będzie przebywać tylko z Mętką to w końcu zrobi coś głupiego.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Może trochę. - przyznała, bo zaprzeczanie byłoby bezsensowne. Ale zaraz machnęła ogonem i dodała. - Ale nie szkodzi. - i rzeczywiście miała to na myśli. Zboże nie zrobiło nic strasznego płosząc resztę kretów, bo Karasiowa Ość już złapała swoje niezbędne minimum. A nawet pomogło, bo mogło służyć za wymówkę dlaczego na jednej piszczce się skończyło, gdyby komuś zachciało się rozliczać szarą z jej zdobyczy!
I bardzo by chciała żeby na tym skończył się temat zepsutego polowania, ale typowe karasiowe szczęście - padła propozycja wspólnej wyprawy. Chciałaby odmówić, bo właśnie dlatego unikała wychodzenia na patrole, żeby nie wędrować w raźnej kupie po terenach, bez możliwości odłączenia się od towarzystwa. Z drugiej strony nie chciała być niemiła. Poza tym na polowaniach rozmowy nie były wskazane, racja? Starczyło pogawędzić trochę przed. Zresztą unikała coraz więcej kotów w Klanie, dobrze by było mieć chociaż parę mordek, z którymi by żyła w przyjaznych stosunkach. Inaczej rzeczywiście udusi się w tym klanie.
- W porządku, możemy później zapolować razem. - zgodziła się ostatecznie, z wątłym uśmiechem na dwukolorowej mordce. - Masz jakieś konkretne tereny na myśli?
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uff, kocica nie była zła. No to wszystko chyba w porządku, nie? No, w porządku i w tym głupim klanie nie będzie mieć niechcący spięć z kimś kto wydawał się w porządku. Z głupiego powodu Zboże miało wrażenie, że więcej kotów jej nie lubi niż lubi. Ale może to tylko dlatego, że chyba coś własna rodzina za nią nie przepadała. Na zasadzie no była Bawełna z którą się nienawidzili, to jasna sprawa, łatwe do odczytania. Ale po powrocie do klanu trochę się... Bało. Bało się pójść i porozmawiać z mamą czy z tatą. Miało wrażenie, że nawet jeśli jej nie nienawidzą, to są nią zawiedzeni, a to było gorsze. I nie chciało tego sprawdzać. Więc żyło w stresie. Bardzo, bardzo głupia sprawa! I powinno coś z tym zrobić! Ale w sumie to wolało nie!
- Aaa, myślałom trochę o kwiecistej łące albo makowej polanie, bo wolę polować na bardziej otwartych terenach. Ale jak masz inne preferencje to możemy się dogadać. O, a tak w ogóle to Zboże jestem, nie wiem czy się zdążyliśmy gdzieś bardziej poznać ale chyba nie - powiedziało cały czas z uśmiechem na pyszczku.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ość była w podobnej sytuacji, jeśli chodziło o relacje z rodzicami... no, z jednym rodzicem, z matką sprawa była jasna, jakby szara ją jeszcze kiedyś spotkała to by jej wygarnęła za wszystkie nieszczęścia, które ją w życiu spotkały z winy Zroszonego Listka. Z Potężnym Strumieniem sprawa się nieco komplikowała, przed zniknięciem kotki w miarę się dogadywali. Teraz Karaś bała się podejść do ojca, bała się tego w jaki sposób mógłby na nią teraz patrzeć, po tym jak z jej winy zaginęło jedno z jego młodszych kociąt. Nie ucieszyłby się z jej powrotu, skoro Popiół dalej gdzieś chodził po wielkim świecie. Więc szara unikała ojca, żeby sobie darować te nieprzyjemności.
- Mm, prawdopodobnie nie, zresztą długo mnie w klanie nie było. Ość. Albo Karaś. Karasiowa Ość w ostateczności, ale brzmi zbyt poważnie. - przedstawiła się, a delikatny uśmiech zadrżał na jej pysku, niknąc powoli. Nie była przyzwyczajona do takiego szczerzenia się, jeszcze sobie jakiś mięsień nadwyręży. Ale doceniała, że Zboże nie było jednym z tych kotów, które zakładały, że klan to jedna wielka rodzina i to oczywiste, że każdy wie o sobie wszystko. Bo Ość, na przykład, większość ledwo kojarzyła. - Nie mam preferencji, otwarte tereny mogą być, jeśli tobie takie odpowiadają... ale tam chyba ciężej o zwierzynę, co? Mniej kryjówek i w ogóle. - popielatej było obojętne czy z ich polowania wrócą z wielkimi zapasami, czy pustymi łapami, ale spodziewała się zaproszenia do Ptasich Krzewów, albo na ryby, nie na łąki. Więc była ciekawa z czego to wynika.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No to Ość. Miło poznać! - powiedziało i wyszczerzyło mordę. Ale nie szczerzyło jej za długo, bo widziało, że kocica chyba nie jest sama przyzwyczajona do szerzenia mordy. - No, i widzę, że mamy ze sobą trochę wspólnego, bo też dopiero niedawno wróciłom do klanu, chociaż mnie to nie było... No, kilka księżyców tylko.
Kilka księżyców zmarnowanego czasu. Nauczyło się całe nic od kocura który obiecywał naukę wiedzy o ziołach. Wiedziało że rany da się załatać. Cóż za niesamowita wiedza! Więcej by zyskało siedząc w klanie i przymilając się do Rybołów czy tego drugiego terminatora medyka. Albo w ogóle próbując samemu się dowiedzieć jakie zioła są w składziku i po prostu je zbierając. No ale co było to się nie da odkręcić, więc jedyne co Zboże mogło robić to próbować nadrobić stracony czas.
- No ja wolę otwarte tereny bo łatwiej wtedy wypatrzeć zwierzynę czy ewentualne zagrożenie. A przy okazji łatwo wtapiam się w suche trawy, więc dla mnie to idealna okazja na polowanie!
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła tylko łbem, nie odwzajemniając grzecznościowej formułki. Chociaż musiała przyznać, że rzeczywiście miło było poznać, póki co rozmowa nie przyprawiała o zawroty głowy, jak to się często Ości zdarzało z pozostałymi Klanowiczami.
- O? Mówisz? Kilka księżyców to chyba całkiem sporo, zależy jak spojrzeć, ale mniejsza z tym w sumie... co zadecydowało o twoim powrocie? - spytała wprost, nie bawiąc się w żadne kulturalne podchody. Szczególnie, że po prostu chciała wiedzieć; interesowało ją co kieruje innymi, gdy decydują na powrót do Klanu. Czy to wygoda? Czy tęsknota za bliskimi? Coś jeszcze innego?
- Ach, chyba że tak. To rzeczywiście ma jakieś praktyczne zastosowania.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy kilka księżyców to sporo? Zboże nie umiało odpowiedzieć na to pytanie. W czasie gdy jej nie było w klanie jedna pora zmieniła się w drugą i właściwie... To tyle. Nie czuło tego upływu czasu, poza tym że był to czas zmarnowany. Czas, który spędziłoby inaczej gdyby wiedziało do czego zmierza.
- Ah, hm, znudziłom się samo. Brakowało mi gwary kotów, więc w sumie chyba po prostu brakowało mi klanu. - Czy na pewno? No nie zamierzało mówić o tym, że wciąż chciało wyciągnąć wiedzę medyczną od medyków, a będąc w klanie to łatwiejsze niż próbując szukać medyka żyjącego na dziko. Więc w sumie tęsknota brzmi jak dobra wymówka. - A ty? - spytało po chwili.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła tylko łbem. Ach, więc to tak. Początek był obiecujący, mógł zwiastować coś bardziej egoistycznego, coś z czym Karaś mogłaby się utożsamiać. Szybko jednak się okazało, że Zboże to po prostu tęskniło za innymi Klanowiczami. Niekoniecznie za konkretnymi, po prostu za całokształtem. Normalna sprawa.
Popielata mogła się spodziewać pytania zwrotnego, a jednak wzięło ją z zaskoczenia. Uderzyła nerwowo końcówką ogona o grunt. Co miała niby teraz powiedzieć? Nie chciała kłamać, że to z tęsknoty, bo jeszcze własna mina by ją zdradziła, że to dalekie od prawdy; nie chciała też się przyznawać, że zmotywowało ją mocne ochłodzenie pogody i kwestia własnego komfortu. Ale czy cokolwiek innego nią kierowało?
Wzruszyła barkami.
- W sumie nie wiem. - przyznała - Pewnego dnia, przypadkiem, znalazłam się w okolicy rzepaku i tak jakoś... przyszłam pod granice, wróciłam. Nie myślałam nad tym zbyt wiele, może to kwestia przyzwyczajenia, większość życia spędziłam w klanie przecież.
Mistrzyni nieobciążających wypowiedzi. Zdecydowanie brzmiała jak najlepszy materiał na wojownika, warty zatrzymania na dłużej, nie ma co.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hm - mruknęło Zboże w odpowiedzi z pewnym zainteresowaniem. To brzmiało jak podobnego rodzaju kłamstwo co Zboże uprawiało! Jakaś prawda w tym była, ale chyba niepełna. Trochę się to Zbożu podobało. Śmieszna kocica z tej Ości. Na pewno warta utrzymania jakiejś znajomości i w ogóle, a bo ja wiem, próbę przekonania do siebie. Bo mimo wszystko nie wydawała się do końca przekonana. Wydawała się być raczej dość obojętna, jakby wolała gdyby jednak była sama. No cóż, Zboże nie miało ochoty pozwalać jej na zostanie dalej samą z siebie.
- To co, zbieramy się do obozu? Bo chyba już nic tu nie znajdziemy, a mam wrażenie, że robi się zimno - powiedziało wstając z miejsca. Przy tym wzięło swoje kwiatki do pyska dając do zrozumienia, że niezależnie od Ości ono już będzie sobie szło, ale jeśli Ość z nią ruszy, to nie będzie musiała słuchać za dużo bełkotu.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może gdyby nie silna potrzeba utrzymania kłamstwa w tajemnicy, Ość by była w stanie docenić towarzystwo Zboża. Nie było głupie, nie było uciążliwe i pewnie było jednym z nielicznych kotów w Klanie Rzeki, z którymi by mogła teraz normalnie rozmawiać. Bo nie kojarzyło jej. Tylko że, jakkolwiek nie miała ochoty na użeranie się z mysimi móżdżkami, tak teraz fakt, że nie było głupie, a wręcz całkiem spostrzegawcze, był niekorzystny. Karaś miała wrażenie, że jej kłamstwo od razu zostało przejrzane, ewentualnie - została na nie zwrócona nieco większa uwaga, zabrzmiało podejrzanie. No a to zagrażało jej spokojnemu życiu w klanie, więc opcje były dwie. Pierwsza taka, że trzeba było zacząć unikać kolejnego kota. Druga taka, że trzeba było przekonać Zboże do tego, że wcale nie jest pasożytem, który wyczuł okazję na powrót do wygodnego życia.
Słysząc propozycję zdecydowała na drugą opcję. Póki co.
- Jasne, daj mi tylko chwilę, wezmę tamtego kreta. - rzuciła, podnosząc się ze swojego kawałka rozmokłej gleby. Po wykopaniu piszczki była gotowa do powrotu do obozu, więc ruszyła za Zbożem.

zt x2
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pojawiła się w Kretowisku o umówionej porze. Dzień wcześniej Barwinek zatrzymał ją nim wlazła do swojego Barłogu, prosząc ją o eskorte. On zbiera ziółka, ona poluje. Zgodziła się po krótkim zastanowieniu, w sumie, nie miała powodów by odpowiedzieć inaczej. I tak miala wybrać się na polowanie, a jeśli obok srebrny kocur miał grzebać w ziemi - spoko.
Nie znosiła Barwnej Wody strasznie. Nie wiedziałam do końca czemu, nie pamiętała już powodu jej uczuć w stosunku do kocura. Uważała, że nie był kompetentny do bycia medykiem, że nie spełnia swojej roli tak jak powinien. A kiedy poznała jeden z jego wyborów na następce rzecznego medyka, Cisa, dowiedziała się również że w ogóle nie ma wyczucia. Jak można było wziąć na terminatora tak ważnej rangi kogos, kto jedyne co robi to wrzeszczy, krzyczy, skrzeczy i piszczy. Gwiazdy.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Barwna Woda natomiast był błogo nieświadom niechęci Bawełnianej Nici wobec swojej osoby. A nawet jeśli był jej świadom, to się tym zupełnie nie przejmował - bo chociaż bardzo tego chciał, to wiedział, że nie musiał dogadywać się z każdym kotem w Klanie Rzeki. On osobiście każdego darzył równą sympatią, dopóki nie dawali mu jasnych powodów, aby było inaczej. Nawet szorstka, nieprzyjemna w obyciu Bawełna nie była dla niego straszna.

- Dziękuję za eskortę, Bawełniana Nici - wymruczał grzecznie do wojowniczki, gdy znaleźli się już na Kretowisku. Nie uśmiechnął się, ale wyglądał bardziej żywo niż kiedykolwiek od Gwiezdni wiedzą ilu księżyców. Wyglądał spokojnie. Szczęśliwie. - Udanych łowów.

Oddalił się nieco od kocicy nie chcąc jej przeszkadzać w łowach i sam zaczął szukać ziół pod linią drzew. Ślaz - to był priorytet.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Srebrny się nie spóźnił. Tyle dobrze. Kiwnęła do niego głową, mrucząc jedynie "mhm" w jego stronę. Zauważyła, że kocur pierwszy raz w życiu nie wygląda jak wrak, co też zaliczało się do plusów. Nie, że interesował ją stan Bbinka, po prostu lubiła mieć pewność że nie będzie świadkiem rozkładania zwłok. Bo jakiś czas temu to on żywy na pewno nie był, był chodzącymi zwłokami czekającymi na rozkład.
Ruszyła przed siebie, szukając czegoś, co naprawdę ją zaintetesuje. Jedzenia.


Barwna Woda ruszył z jasno przedstawionym celem. Ślaz. Rozglądał się uważnie za nim, lub za czymś bardzo podobnym. Użytecznym. Rzucił mu się jednak w oczy długi, czarny jak smoła korzeń. Może gdyby nie aktualna Pora, Barwinek dojrzałby ładbe, białe kwiaty.

Barwna Woda: med. lvl: 8 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 20 | HP: 75 | W: 55
• przerzuty medyczne: 4/4
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozglądał się, z nosem nisko przy ziemi przez większość czasu, szukając chociaż znajomych woni, o ile nic nie wypatrzył pomiędzy martwymi trawami i błotem. Ujrzał jednak - roślinę. Długa łodyga... i wystające spod rozwodnionej ziemi czarne korzenie.

- Ach - westchnął cicho, natychmiast podchodząc do złoża wężowego korzenia; i łapami rozkopał grunt pod rośliną, aby rzeczonego korzenia wyrwać tyle, ile był w stanie o tej porze roku, w takich warunkach pogodowych. Nie zapatrywał się na bardzo owocne zbiory, ale zbiory to zbiory, nieważne, ile listków, kwiatów czy korzeni zdoła wyciągnąć.

Lepsze to niż nic.

Znalazła. Pytanie teraz brzmi tylko, czy Bawełniana Nić lubi gady.
Pomiędzy uschniętymi trawami i błotem śmignął wyjątkowo szybko zielonkawo-szarawy, śliski kształt, po to, aby zatrzymać się finalnie na jednej z niewielkich skałek dwie, trzy lisie długości od jasnej kocicy. Niewielka jaszczurka. Było coraz zimniej, gady jednak chyba jeszcze nie zaczynały hibernacji - na pewno nie ten.

bawełna | lvl: 4 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | prz: 3/3
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości