Logo Artemidy
Kretowisko
,,And here it is, our final night alive''

Nim kropla krwi z jej rany zdążyła uderzyć trawę, wybiła się w powietrzę. Trawa zaszeleściła cicho za nią, a Rybia Łapa pełna determinacji wpatrzona była w ciało borsuka. Dokładnie widziała swój cel. Jej pazury były w gotowości by zdać cios. Wtedy właśnie... jakby podmuch wiatru stał się silniejszy. Nie. Było gorzej.

,,And as the earth runs to the ground''

Grube pazury przeleciały przez jej gardło niczym łapa przez wodę. Jedyne co w tej chwili była w stanie zrobić to sapnąć w przerażającym bólu. Otwarła swoje oczy szeroko w szoku. Jej źrenice stworzyły pełny okrąg. Jej wiotkie niczym wzrastający kwiat ciało opadło na ziemię. Wtedy nastała ciemność dla terminatorki. Teraz już został po niej nikły ślad. Właśnie ciało. Ułożone w przerażeniu, otoczone krwią. Z otwartymi ślepiami i pyskiem. Lecz Ryby już w nim nie było.

,,Oh girl it's you that I lie with''

Tak też trwały chwile ciemności i braku ciężkości. Ból odszedł. Kocica czuła się jakby leżała tuż przy matce jako kocie. Bezbronna, ale bezpieczna. Zaczęło robić się jaśniej. Otwarła swe powieki czując się jakby robiła to pierwszy raz w życiu. Piszczało jej w uszach. Nie miała pojęcia co się działo. Wtedy ujrzała nieznajomą jej sylwetkę kocicy. Wstała po woli na swych długich łapach tak jak ta nakazała. Kazała się nie oglądać za siebie. Ryba stała.

,,As the atom bomb locks in''

Taka jednak była natura, że ciekawość wygywa. Wyjrzała po woli przez swój bark by zobaczyć Płotkowy Potok. Krwawiącą. Ona dalej walczyła. Była sama. Zboże jeszcze nie zdołało wrócić z pomocą. Czułaby się lepiej z myślą, jakby już ktoś tutaj był. A rodzeństwo... Było bezpieczne w obozie. Może to samolubne. Lecz rude było dla niej ważniejsze. Najważniejsze w zasadzie. Też wojownicy na pewno dadzą sobie radę. Terminatorzy... cóz jak widać nie. Skierowała swój wzrok na swe łapy tylko na ułamek sekundy. Zamknęła swe ślepa w płonącym kolorze. Spojrzała następnie na samą siebie. Niepokrytą już żadnymi ranami. Już rozumiała o co chodziło Ostrej Łapie. Borsuk był zdecydowanie zbyt silnym przeciwnikiem dla niej. Odeszła z ich świata. Świata przyjaciół. Odeszła ze świata żywych. Była martwa.

,,Oh it's you I watch TV with''

Czuła się... dziwnie. Straciła właśnie tak wiele. Chciała być dalej przy Zbożu. Przy przyjaciółce Oleander. Przy mistrzyni. Skończyć trening. Zostać wojowniczką. Miała wiele przed sobą. Lecz... wiedziała, że zrobiła to co powinna. Czym byłaby uciekając przed śmiercią narażając innych? Zrobiła słusznie. Umarła. Była to wielka cena. Lecz teraz... możliwe, że reszta będzie już bezpieczna. A to było ważne. Jej bliscy. Jej najbliszsi. Kawałek jej został na pewno złamany dzisiejszego dnia. W końcu chciałaby dalej żyć z nimi wszystkimi. Teraz zostaje jej tylko bieganie u ich boku niosąc wiatr za sobą. Czuwać nad nimi, nad ich bezpieczeństwem.
- Czy... mogłybyśmy poczekać jeszcze... chwilę? - spytała się subtelbym głosem Gwiezdnej towarzyszki.
Miała nadzieję, że kocica zrozumie. Ważne było dla niej by zostać do końca. Upewnić się, że żaden kot nie straci życia. Być przy nich. Przy jej bliskich. Zobaczyć czy jej ofiara była czegoś warta.

,,As the world, as the world caves in''

- zt -
x
|

·•● ☀ ●•·
|the sky'd be falling and I'd hold you tight
and there wouldn't be a reason why
we would even have to say goodbye
|if the world was ending
you'd come over, right?
|★ right? ★
|if the world was ending
you'd come over, right?
|r i g h t ?
✦

Obrazek

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z każdym pokonywanym susem, nos wojownika co raz intensywniej zalewała fala odoru śmierci, krwi i drapieżnika. Czarne futro na grzbiecie mimowolnie najeżyło się, a nastroszony ogon biczował powietrze w rytm kroków. Kornik wpadł na pole walki jak rozpędzony czołg i bez wnikliwej analizy otoczenia ruszył do walki. Wystarczył mu widok wysmarowanej czerwienią mordy borsuka i strasznie zmaltretowanych, dwóch Rzeczniaczek.
Podbiegł do przeciwnika od boku i wskoczył na szeroki grzbiet. Mocno parkując w szczeciniastym futrze pazurami tylnych łap, przednie zaczął wyciągać przed siebie, już chcąc wytyczyć tory szram, od karku aż po ślepia. Z boku mógł wyglądać jakby przeciągał się po drzemce, ale jego ciało nie miało w sobie nic z sennej relaksacji. Dalszy ruch był już szybki, zdecydowany, kocur mocno zatopił szpony w ślepiach i szarpnął, prowadząc wbite w skórę pazury w drogę powrotną po wcześniej zaznaczonej ścieżce.

Statystyki z polowania:
Kornikowy Konar: S: 19 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 51
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejny w miarę udany cios, może nie zostawił krwawiącego śladu, ale zdecydowanie borsuk musiał go poczuć. Teraz tylko się modlić do gwiezdnych, by ten drobny ruch skupił całą uwagę borsuka na niej. Nie na uciekającym zbożu, nie na rannej Rybce, tylko i wyłącznie na niej. Drapieżnik ryknął, porządnie ryknął, a szylkretka zdążyła tylko otworzyć szerzej oczy, zanim... nastał wodospad krwi. Okropny ból przeszedł przez ciało burej kotki, a wraz z nim fala strachu, która odebrała wojowniczce na chwilę możliwość oddychania. To nie było drobne zadrapanie sprzed chwili, to był rzeczywiście potężny cios, który odrobinę głębszy, mógł się bardzo źle skończyć. Wojowniczka ledwo wylądowała na czterech łapach, dopiero wtedy łapiąc kilka porządnych oddechów. Wlepiła niewyraźne spojrzenie prosto w drapieżnika, które... Odwróciło się. Odwróciło się prosto do Rybki. Płotka już spinała mięśnie, by skoczyć, by ponownie odwrócić uwagę, przyjąć na siebie kolejny cios, jednak... Było za późno. Dokładnie przed jej oczami borsuk zamachnął się, trafiając rybkę w podobne miejsce co Płotkę, tylko... niesprawiedliwie mocno i niesprawiedliwie głęboko. Kolejny wodospad krwi, tym razem intensywniejszy i bardziej przerażający. Ciało szylkretki opadło, a zamrożona wojowniczka już nie wiedziała co zrobić. Tak więc stała z drżącymi łapami wpatrzona na borsuka, czekając na jego ostatni ruch.
I w tej chwili zjawił się Kornik, a w oczach Płotki pojawiła się nadzieja. Ratunek! Nie czekając ani uderzenia serca dłużej pognała do leżącej Rybki, która... się nie ruszała. Musiała zemdleć, prawda? Walczyła tak dzielnie, a z tymi ranami musiała po prostu nie mieć sił, innej opcji nie było. Tak więc szylkretka wcisnęła się pod wiotkie ciało terminatorki, a następnie wstała, tak by młodą nieść na grzbiecie. Niedaleko dostrzegła również biegnącą resztę ekipy zebranej przez Zboże, na co poczuła ogromną ulgę. Mając tyle doświadczonych kotów, wszystko się ułoży, prawda? Borsuk zostanie pokonany, a wszyscy wrócą do obozu cali. Ignorując piekący ból, szybkim krokiem ruszyła wraz ze śpiącą Rybką do obozu, licząc, że tam medyk poda im obu niesmaczne ziółka i wszystko się ułoży...

//zt
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozmawiał akurat z Ćmą, gdy spanikowane Zboże powiadomiło ich o problemie. Gdy tylko usłyszał o tym, co zaszło, i że Płotka oraz Rybka są w niebezpieczeństwie, poderwał się na równe nogi czując w żyłach zastrzyk adrenaliny, gniewu oraz strachu o życie obu kotek. Zboże było ranne, ale bezpieczne - odszukało ich w poszukiwaniu pomocy.
Nie czekał na polecenie Ćmy - nie obchodziło go, w dodatku podejrzewał, że kocica sama pobiegnie z nim. Była przywódczynią, i chociaż była drobna, musiała być również jednym z najlepiej wytrenowanych wojowników Klanu. Jeśli nie ona, to kto? Niech zaszpanuje tymi swoimi "dziewięcioma życiami" które ponoć miała.
Z miejsca ruszył w stronę Kretowiska biegnąc tak szybko, jak tylko był w stanie. Miał nadzieję, że zdąży. Borsuki były duże i bardzo silne i jeden kot mógł nie dać im rady. Zostały z nim Płotka oraz Rybka, ale ta druga była raczej drobną i nieco delikatną terminatorką, a nie potężnym wojownikiem który mógł stanąć w szranki z borsukiem. Musiał się pospieszyć.
Dobiegając na miejsce minął uciekającą Płotkę, niosącą ze sobą bezwładne ciało terminatorki. Zemdlała? Umarła? Pożar w głębi serce, mimo tego, że widział ją tylko sekundę albo dwie, wiedział, co się stało. Obie były mocno ranne, krwawiące i uszkodzone, Płotka uciekała przed śmiercią, a Rybka... Poczuł, jak krew szumi mu w głowie a całe ciało go parzy ostrym, nieprzyjemnym gniewem.
Mignęła mu czarna sylwetka doskakująca do borsuka, w której rozpoznał Kornika. Dobrze. Więcej kotów do rozszarpania na strzępy tego zwierzęcia. W dalszym ciągu w rozpędzie wybił się z tylnych łap i z impetem całym swoim cielskiem zaszarżował na przód borsuka, planując uchwycić go za szyję, albo, jeśli nie było to możliwe, za pysk. Planował go po prostu zagryźć, bo tylko na to to zwierzę zasługiwało. Za skrzywdzenie Płotki, Rybki i Zboża.
Zabiję cię.


Statystyki po poprzednim polowaniu:
lvl: 4 | S: 15 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 48/50
LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kogo zaatakuje borsuk?
1 do 9 - Kornik, 10 do 19 - Pożar, 20 do 29 - Ćma
Wypada 25, borsuk atakuje Ćmę

Atak borsuka: 1d10 + 2 = 11, krytyczny!
[(4d6 + 25) - (3d6 + 19)] x 1.5 = (36 - 30) x 1.5 = 6 x 1.5 = 9

Atak na ślepo - parzyste, atakuje Pożara, nieparzyste - atakuje Kornika
Wypada 9, atakuje Kornika
1d10 = 9, udany
[(3d6 + 25) - (2d6 + 7)] = 31 - 16 = 15

Atak Kornika: 1d10 + 2 = 3, nieudany
Przerzut: 1d10 + 2 = 10, krytyczny!
[(4d6 + 19) - (3d6 + 9)] x 1.5 = (29 - 20) x 1.5 = 9 x 1.5 = 13.5, zaokrąglamy w górę, 14

Atak Pożaru: 1d10 + 3 = 13, krytyczny!
[(4d6 + 15) - (3d6 + 9)] x 1.5 = (30 - 22) x 1.5 = 8 x 1.5 = 12

Atak Ćmy: 1d10 + 4 = 8, udany
[(4d6 + 12) - (3d6 + 9)] = 24 - 20 = 4

Rybia Łapa złożyła swoje krótkie życie w ofierze za swoje rodzeństwo, za Klan Rzeki. Jej martwe ciało obsunęło się na ziemię, plamiąc rzeczny ołtarz młodą, gorącą krwią. I najwyraźniej to poświęcenie wystarczyło, by Gwiezdni spojrzeli z wysokości z łaskawością, zesłali bowiem na borsuka trzy plagi - każda zamknięta w postaciach Ćmiej Gwiazdy, Płonącego Nieba i Kornikowego Konara. Wydawało się przez chwilę, że potwór pozbył się problemu przywódczyni; dostrzegł ją wcześnie i machnął w jej stronę potężnymi pazurami.
Nie było jednak przeznaczeniem Ćmiej Gwiazdy zginąć z łap borsuka, przynajmniej nie w tej chwili; atak minął jej głowę, pozostawiając na zewnętrznej stronie jej łapy długie, niezbyt jednak głębokie rozcięcie. Zapewne dlatego nie odwzajemniła się mu silnym atakiem; nieledwie rozorała mu skórę na pysku.
Wraz z Kornikiem za to spadła na borsuka dużo głębsza rana; kocur wczepił się w jego grzbiet i zaatakował jego łuki brwiowe z pozycji, z której borsuk nie mógł się go łatwo pozbyć. Nie zdołał go oślepić, rozrywając mu za to głęboko skórę na czole. Krew chlustała w dół czarno-białych policzków, podczas gdy zwierzę, wściekle rycząc, strząsnęło go z grzbietu i na oślep trzasnęło łapą, głęboko rozcinając mu skórę na boku. Tym samym wystawił bezbronną szyję na łup Płonącego Nieba; ta plaga z kolei wbiła zęby w jego skórę, wystarczająco mocno, by poczuć smak jego krwi, nie dość mocno, by go śmiertelnie lub nawet wyjątkowo dotkliwie zranić.

Borsuk: S: 25 | Zr: 12 (9) | Sz: 7 (4) | HP: 61 - 1 - 12 - 14 - 4 = 30 | W: 42 - 3 - 4 = 35
Statystyki obniżone ze względu na walkę 1:3
Rana 1 stopnia: rana na karku, krwawi, -1 HP do końca walki
Rana 0 stopnia: zadrapanie na pysku, nie krwawi
Rana 0 stopnia: zadrapanie na pysku, nie krwawi
Rana 1 stopnia: rozcięcia na czole, krwawią, - 1 HP do końca walki
Rana 1 stopnia: ugryzienie na karku, krwawi, - 1 HP do końca walki
Od następnej kolejki statystyki spadają z uwagi na spadek HP

Ćmia Gwiazda: S: 12 | Zr: 19 | Sz: 11 | Z: 9 | HP: 85 - 9 = 76 | W: 65 - 3 = 62
Rana 1 stopnia: rozcięcie na zewnętrznej stronie prawej przedniej łapy, krwawi, - 1 HP do końca walki

Płonące Niebo: S: 15 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 48 - 3 = 45

Kornikowy Konar: S: 19 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 75 - 15 = 60 | W: 51 - 4 = 47
Przerzuty: 1/3
Rana 2 stopnia: rana cięta na boku, krwawi, - 3 HP w następnej kolejce, potem - 2 HP do końca walki
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świeża krew, wypluwajaca spod jego pazurów, była wyraźnie widoczna na tle czarno-białego futra. Kornik zdążył poczuć dreszcz satysfakcji, nim borsuk w brutalnym odwecie nie strzasnął go z grzbietu i trzasnął łapskiem w bok. Zapiekło, aż na chwile cało mu odrętwiało z bólu, ale już po chwili adrenalina przyniosła częściowe znieczulenie.
Tyczasem zmienili mu się towarzysze walki. Z dwóch kotek, które niejako wyratował z paszczy drapieżnika, na dwa doskonale znane koty - Ćmę i Pożara. Kocur nie zamierzał dochodzić jakim sposobem ta dwójka znalazla się na miejscu w potrzebie, tylko pozbierał się z gleby i przystąpił do kolejnego ataku. Skoro tamci zajmowali się przodem, on obrał za cel przeciwna stronę. Konkretnie zębami pochwycił za słabiznę a pazury zatopił we wrażliwej pachwinie, gdzie w najgorszym razie łatwo było rozedrzeć delikatną skórę, a w najlepszym przerwać ważne naczynie krwionośne.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zabij go, tak, jak zabiłeś mnie.
Pożar widział go kątem oka. Jego i jego rude futro. Obserwował go, tak, jak zawsze, a Pożar tak, jak zawsze, go ignorował. Nie miał czasu się nim przejmować, w głowie miał jedynie borsuka, która skrzywdził Plotkę, Rybkę i Zboże.
W mniemaniu Pożara w klanie rzeki były trzy rodzaje kotów. Te, które mogły zdechnąć i Pożar by nawet nie mrugnął, te, które należało chronić, jak Plotka, Rybka i Zboże, i te, które mają moc, by ich chronić, jak on, Kornik i Ćma. Przejęli zatem pałeczkę po uciekającej wojowniczce, terminatorce, która niósł, oraz jego uczniu. Teraz borsuk był ich i to oni zaradzą temu problemowi.
Wgryzł się w szyję zwierzęcia, niestety nie na tyle głęboko, by go zadusić. Dwójka dzieci poprzedniej przywódczyni również trafiła, chociaż jedno mocniej a drugie słabiej. Na szczęście, Ćma, mimo, iż nie zadała borsukowi zbyt mocnego ciosu, to jednak udało się jej go rozproszyć i w miarę umożliwić Pożarowi skuteczny atak. Czyli było tak, jak powinno.
Poczuł, jak krew zwierzęcia zalewa mu pysk i ścieka po policzku ekstazyjną, ciepłą strużką, dodatkowo go pobudzającą i dającą nowy zastrzyk otępiającej adrenaliny. Czuł się, jakby znowu to robił. Wzrok mu się zamglił.
Szarpał ranę, którą mu zadał, nie puszczając, tylko próbując wgryźć się głębiej, głębiej i głębiej. Zaparł się mocno tylnymi łapami o ziemię, starając się utrzymać równowagę, a przednimi próbował trzymać się borsuka. Ćma skutecznie rozpraszała wielkie zwierzę, a Pożar chciał to jak najlepiej wykorzystać.
Zabiję cię.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kogo zaatakuje borsuk?
1-9 - atakuje Pożara, 10-19 - atakuje Kornika, 20-29 - atakuje Ćmę
Wypada 7, atakuje Pożara

1d10 + 2 = 9, udany
[(4d6 + 18) - (3d6 + 11)] = 38 - 23 = 15

[i]Atak Kornika:
1d10 + 2 = 7, udany
[(4d6 + 19) - (3d6 + 6)] = 36 - 13 = 23

Atak Pożaru: 1d10 + 3 = 9, udany
[(4d6 + 15) - (3d6 + 6)] = 28 - 10 = 18

Atak Ćmy: 1d10 + 4 = 14, krytyczny!
[(4d6 + 12) - (3d6 + 6)] x 1.5 = (20 - 18) x 1.5 = 3

Nie było już żadnych słów, żadnych nawet ryków borsuka. Było tylko migotanie kłów, coraz więcej metalicznego smaku na języku Kornikowego Konaru, lekko rozstępująca się skóra pod zębami Ćmiej Gwiazdy, coraz głębsze i soczystsze szarpnięcia Płonącego Nieba. Był gwałtowny ból i struga świeżej krwi tryskającej z podgardla Pożaru, kiedy borsuk w ostatniej, desperackiej próbie zadał mu cios łapami. Wreszcie było wiotczejące cielsko przeciwnika i głuchy łomot, kiedy obsunęło się na ziemię. Była jego śmierć i wszystkie koty, które do niej doprowadziły. Była ofiara Rybiej Łapy, było wiszące na włosku życie Płotkowego Potoku, było przerażone Zbożowa Łapa, byli ranni Płonące Niebo, Kornikowy Konar i Ćmia Gwiazda. Było wiszące w powietrzu, wraz z zapachem świeżej krwi, którym nasiąkała trawa, pytanie, czy całe to cierpienie - przelana krew, blizny i stygnące ciało terminatorki - było tego warte.

Borsuk: S: 25 (18) | Zr: 12 (6) | Sz: 7 (2) | HP: 30 - 23 - 3 - 18 - 1 - 1 = (-16) | W: 35 - 3 = 32
Statystyki obniżone ze względu na walkę 1:3 i spadek statystyk
Rana 1 stopnia: rana na karku, krwawi, -1 HP do końca walki
Rana 0 stopnia: zadrapanie na pysku, nie krwawi
Rana 0 stopnia: zadrapanie na pysku, nie krwawi
Rana 1 stopnia: rozcięcia na czole, krwawią, - 1 HP do końca walki
Rana 2 stopnia: ugryzienie na karku, krwawi, - 2 HP do końca walki (pogorszenie przez atak Pożaru)
Rana 2 stopnia: głęboka, krwawiąca rana na pachwinie
Rana 0 stopnia: zadrapanie na pysku, nie krwawi
Zapłacił za swe czyny :D

Ćmia Gwiazda: S: 12 | Zr: 19 | Sz: 11 | Z: 9 | HP: 76 - 1 = 75 | W: 62 - 2 = 60
Rana 1 stopnia: rozcięcie na zewnętrznej stronie prawej przedniej łapy, krwawi, - 1 HP do końca walki

Płonące Niebo: S: 15 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 80 - 15 = 65 | W: 45 - 1 = 44
Rana 2 stopnia: rana cięta na podgardlu, krwawi, - 3 HP w następnej rundzie i - 2 HP do końca walki

Kornikowy Konar: S: 19 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 60 - 3 = 57 | W: 47 - 3 = 44
Przerzuty: 1/3
Rana 2 stopnia: rana cięta na boku, krwawi, - 2 HP do końca walki

Płotkowy Potok: +15 EXP
Kornikowy Konar: +20 EXP
Płonące Niebo: +15 EXP
Ćmia Gwiazda: +10 EXP
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuł, jak ciało borsuka wije się pod jego kłami, co dostarczało mu hektolitry dzikiej, ognistoczerwonej satysfakcji. Miał w zwyczaju zabijać swoje ofiary, zwierzynę na polowaniach, szybko i skutecznie. Tak, by nie musiała cierpieć, by mogła odejść możliwie bezboleśnie, bez strachu. Ale teraz czuł, jak buzuje w nim gniew i chęć zemsty za to, co stało się z Płotką, Zbożem i Rybką. Za bezwładne, zakrwawione ciało Rybki. Młodej delikatnej, miłej córeczki Słonego Wiatru i Żołędziowej Cętki. Jego przyjaciół. Siostry Zboża, Bawełny i Żbika. Za ból, jaki sprawił Płotce. Za strach Zboże. Chciał zadać temu borsukowi takie cierpienie, jakiego ten nigdy w życiu nie doświadczył, ale na jakie zasłużył.
W pierwszej chwili nawet nie poczuł potwornego bólu na własnym podgardlu. Dopiero po kilku sekundach udało mu się odróżnić fizyczny ból pochodzący od własnej rany od rwącej adrenaliny która nim szarpała. Krew jego i borsuka wymieszała się w jedno, zalewając już nie tylko jego pysk i policzki, ale też całą głowę, szyję, barki i brzuch.
Wcisnął łeb głębiej w ranę na gardle stworzenia, wgryzając się mocniej i mocniej, dalej i dalej, jakby planował wejść do środka przeciwnika. Jakby chciał oderwać mu jego durny łeb. Zaciskał szczęki, uzbrojone w wielkie, biały kły, na krwistym mięsie, jakby puszczenie zwierzęcia było ostatnim, co Pożar zamierzał zrobić w życiu, i to trwało, aż borsuk, w agonii, nie przestał się całkowicie ruszać, a jego krew nie zaczęła bryzgać na boki wolniej. Pożar jednak trzymał dalej, jakby w amoku, delektując się śmiercią istoty, która skrzywdziła jego przyjaciół i podopiecznych i czując jeszcze raz w sercu ten przyjemny dreszcz, którego już kiedyś zaznał. Jego ogon drgnął delikatnie, nienaturalnie, a pazury posunęły się po ziemi, której się trzymał.
Wtedy poczuł delikatne, drobne ciało, osuwające się na jego pysk z cichym pacnięciem. Była to Ćma, która zawisła na mordzie borsuka podczas walki. Teraz, gdy zwierzę zdechło i stało się ścierwem, na bycie którym zasługiwało, nie fruwała już wte i wewte i nie musiała się go tak rozpaczliwie trzymać pazurami, a Pożar znajdował się tuż pod nią, więc posłużył jej za miękki, puszysty materacyk. Nie do końca docierało jeszcze do niego, co się stało, po prostu nagle zobaczył ładnie pachnącą czerń. Odruchowo poruszył głową, a ta czerń delikatnie zsunęła się z jego głowy opadając na ziemię tuż przed nim.
Adrenalina wciąż w nim buzowała, jego gęste futro było postawione niczym grzbiet jeża, a wargi uniesione, ukazujące kły, gdy kocur odsunął się o krok od swojej "ofiary". Cały jego kwadratowy łeb, szyja, klatka piersiowa i barki były zalane krwią, wymieszaną tą jego i tą borsuka, tak, że z trudem dało się dostrzec jego ranę. Jego jaskrawo zielone oczy, zwykle skośne i figlarsko przymrużone, teraz były szeroko otwarte, niemal okrągłe, a iskrzyło w nim niebezpieczeństwo. Rytmicznie oddychał, jakby powoli wracając do swojego normalnego stanu i próbując zrozumieć, że tak, borsuk już nie żyje.
Nie żyje.
Nieżyje. Nieżyjenieżyjenieżyjenieżyjenieżyjenieżyjenieżyjenieżyje.
Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go. Zabiłem go.
Splunął na bok krwią i fragmentem ciała oraz futra borsuka.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krew przeciwnika wypełniła mu pysk, jednak chociaż się nią napoił, nie obudziła w nim szaleństwa. Trzymał zaciśnięte szczęki tak długo aż życie nie wyciekło z borsuka wraz z czerwoną cieczą, a kiedy ciało znieruchomiało, wypluł je wraz z resztkami futra i posoką, zmieszaną z własną śliną. Krótkie spojrzenie rzucone na resztę uspoiło go, że drapieżnik był jedynym, który poległ w tym miejscu. Nie wiedział przecież o Rybce...
Starając się ignorować ból w boku i nie syczeć przy każdym ruchu, Kornik machinalnie zaczął kopać dołek, ostatniego spoczynku dla przeciwnika. Samodzielnie złożył w nim ciało, nie czekając aż reszta się uruchomi. Po skończonym obowiązku, wytarl łapy w trawę i podszedł do siostry, stając nad nią jak nad kocięciem. Polizał czubek jej głowy, bo nawet jeżeli dojrzały metaliczną maź na przedniej łapie, nie chciałoby mu schylać.
- Trochę ci kapie z gardła. Wracajmy póki jeszcze sam stoisz na łapach . - Zauważył z nutą rozbawienia. Co prawda Pożar miał oczy rozszerzone jak szaleniec, ale syn Czerwonego Maku miał głęboką tolerancję na wszelkich wariatów i po prostu ignorował ich ataki psychozy.

/zt albo teraz albo w następnej turze
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pożar, po tym, jak borsuk zginął, zaczął dochodzić do siebie szybciej niż możnaby się spodziewać. Ćma coś mówiła, ale miał to w tym momencie głęboko gdzieś, skupiony na kontemplacji własnego gniewu. Miał sporo do przepracowania, ale to była sprawa na później. Jego wzrok powędrował na kornika kopiącego dół na borsuka i sztywno próbował mu pomóc, ale jego mięśnie dalej były gorące i sztywne, jakby nie do końca chciały współpracować. Czarny wojownik miał ranę na boku, dosyć głęboką, ale nie wyglądała, jakby jakkolwiek miała zagrażać jego życiu. Na słowa Kornika poruszył lekko uszami i zetknął na samego siebie. Czuł wcześniej ból, ale musiał przyznać, że adrenalina, złość i kilka innych... Rzeczy zadziałały idealnie jak środek znieczulający. Jego własna rana była większa, niż przypuszczał, a krew wymieszała mu się z krwią borsuka, powodując wielką, czerwoną plamę na jego szyi, barkach i klatce piersiowej, czyli tam, gdzie miał białe futro.
- A tobie z boku. - odparł, jakby Kornik sam nie zauważył. Na pewno zauważył, ale skoro jeden mógł wypominać, to drugi też. Pożar oblizał się, zlizując trochę krwi z mordy, ale nie marnując czasu na pozbywanie się tej z innych miejsc na ciele. Było jej za dużo i siedziałby tutaj do jutra, gdyby się tym przejmował.
Spojrzał na Ćme, która też coś mówiła, ale jej słowa docierały do niego trochę jak przez mgłę. Chyba mówiła o Płotce i Zbożu. Sama też była ranna w łapę, ale nie tak mocno co dwa kocury. Pożar zadziałał instynktownie i polizał ranę na łapie kotki, próbując ją odrobinę oczyścić.
- Chodźmy. Zboże pewnie umiera ze stresu - powiedział cicho. Jego terminator... Cóż. Zboże łatwo się stresowalot, a teraz jeszcze jej siostra i mistrz wpakowali się w walkę z borsukiem. Pożar miał nadzieję, że Rybka jednak żyje i po prostu była nieprzytomna, ale w głębi serca domyślał się prawdy. I to był problem.



Zt








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cynamonowy ostatnimi dniami, ba, całymi księżycami, zatracił się w codzienności obowiązków, zapominając o wszystkim, o czym dotąd pamiętał. Tyczyło się to rodziców i Płotki, z którą nie rozmawiała od dawien dawana, oraz jakichkolwiek rozmów z innymi kotami, tak prywatnie, po całym dniu treningów. Czy brakowało mu więc rozmów? Nie. Zdecydowanie bardziej wolał wykonywać dane mu obowiązki, pokazując jakim genialnym przywódcą będzie. Bo wiedział, że choćby wszystko miało się walić, on zostanie Paprociową Gwiazdą. W końcu to sami Gwiezdni wyznaczyli mu taką ścieżkę, czyż nie? Nie przyjmował do mózg innych informacji, jedynie pochwały i zapewnienia, że kiedyś zostanie zastępcą, zazwyczaj mówione tylko przez niego. Czekał więc tak cierpliwie do pięćdziesięciu księżyców, kiedy to miał zemścić się na Brudnej za to, że ta przeciągnęła tak jego trening. Tak czy siak, obowiązki same się nie zrobią, a on już rozglądał się za piszczką w pobliżu.
//Mg
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciało rzecznego terminatora owiał nieznajomy chłód, który pojawił się po raz pierwszy od dłuższego czasu. Każdy dzień był do bólu słoneczny, ciepły, suchy, a jednak Paprociowa Łapa wybrał wietrzny moment, zimniejszy, na pewno lżejszy i przyjemniejszy. Był ciekawą odskocznią od nie próżnującego lata na pewno nie tylko dla niego, ale i dla drobnych piszczków buszujących wśród zarośli. Pomarańczowooki nie musiał długo czekać, nim nie usłyszał głośno tuptającej, szarej myszki. Najwyraźniej, nie czując drapieżnika grasującego w pobliżu, postanowiła wyjść z swojej norki i rozejrzeć się za czymś ciekawym. Nie wiedziała, że wpadła w śmiertelną pułapkę.

Paprociowa Łapa: S: 9 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 45
I live by a hospital
☆ And every day, I go out walking past its sickly windows ☆
I see people dying there
But my tender age makes it hard to care

Incinerator and a big [ smoke ] stack
☆ It's a phallic symbol and it makes me laugh ☆
All I need is a [ heart attack ], C'mon, humble my bones with a Cardiac
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cynamonowy w jednej chwili wyczuł zapach smakowitej myszy, z pewnością zostającą jego ofiarą. Ugiął więc łapy, na tylne przenosząc ciężar ciała, brzuch zawiesił nisko nad ziemią, jednak na tyle wysoko, by nie szurać nim o ziemię, łeb, grzbiet i ogon umieścił na jednej linii, jak nakazywały zasady. Wzrok skierował pod łapy, by nie nadepnąć na żadną gałązkę, zważał również na wiatr, by ten wiał na jego korzyść, maskując mu zapach. W takiej oto pozycji, skradał się do piszczki, a będąc wystarczająco blisko wyskoczył z tylnych łap, celując w ciało myszy, by to je zagryźć na śmierć.
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Paprociowa Łapa niczym prawdziwy wojownik podszedł do tematu. Wszystko wykonał nieskazitelnie dobrze, nie było niczego do czego można było się przyczepić. Wiatr przyjemnie chłodził czekoladowy pysk kocurka, a ten w dobrym - jak nie idealnym - momencie skoczył, zatapiając kły w wątłym ciele gryzonia. Nim myszka w ogóle zdała sobie sprawę z obecności terminatora, leżała martwa, ubrudzona własną, brudnobordową krwią.

+5 exp

Paprociowa Łapa: S: 9 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 45 - 2 = 43/45
I live by a hospital
☆ And every day, I go out walking past its sickly windows ☆
I see people dying there
But my tender age makes it hard to care

Incinerator and a big [ smoke ] stack
☆ It's a phallic symbol and it makes me laugh ☆
All I need is a [ heart attack ], C'mon, humble my bones with a Cardiac
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości