Logo Artemidy
Kretowisko
Gdyby Płotkowa Łapa poprosiła kocura o napięcie mięśni, prawdopodobnie zrobiłby to bez problemu i nawet nie uznał tego za dziwne. Ba! Cieszyłby się, że robi taką furrorę, że jest proszony o takie rzeczy. Wydałoby mu się to normalne, w końcu nie codziennie widzi się kogoś tak nieprzeciętnie zbudowanego. No, ale nie ma o czym mówić, bo ani on tego nie zaproponował, ani terminatorka o to nie poprosiła.
— To nie dla każdego — przyznał. Codzienne treningi wymagały nie tylko dobrego gospodarowania czasem, ale także wielu wyrzeczeń i samozaparcia. Nie wszyscy byli do czegoś takiego zdolni. Zresztą, nie wszystkim zależało na tym by być najlepszym. Skrzące Słowo to rozumiał. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że takich kotów jak on jest bardzo mało, albo w ogóle. W końcu to on był tym wybranym przez Przodków, nikt inny. Musiał być więc w jakiś sposób wyjątkowy.
Temat blizn, zwłaszcza tych jego, także należał do tych, które lubił poruszać. Był jednym z jego ulubionych, jeśli można tak rzec.
— Tę — mruknął, wskazując na bliznę znajdującą się na jego prawym udzie — zdobyłem podczas zabawy, gdy byłem kocięciem. Bawiłem się w polowanie i dość niefortunnie zahaczyłem o wystająca gałąź. Tę natomiast — w tym momencie odchylił nieco głowę w bok, ukazując swoją bliznę w pełnej okazałości — zdobyłem podczas walki z lisem.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Racja - dodała na koniec. Przed oczami miała teraz obraz takiego Ciernika, czy wcześniej wymienionego Karpia, który by się wspinał. To dopiero byłby komiczny widok. Prawie parsknęła śmiechem, ale ostatecznie się powstrzymała. To by było dziwne. Musiałaby wtedy się tłumaczyć, dlaczego tak nagle i bez powodu się zaśmiała. Gdy Skra wskazywał swoje blizny, uważnie im się przyglądała. Obie dość wybijały się z jego puchatego futra, ale ta na szyi wyglądała bardziej męsko.
- Wiedziałam, że jedna z tych jest od lisa! Mistrzyni na treningu mi opowiadała, jak wraz z nią pokonaliście jednego z nich. Mówiła też, że zadałeś mu spore obrażenia, zanim przybyła i że jest z ciebie spoko koleś. - Zapamiętała tę historię dość dokładnie, bo była niesamowita. Nie na co dzień słyszało się o walkach z lisem, a szczególnie w których uczestniczyła jej mentorka! Poza tym musiała wręcz dodać tę część ze spoko kolesiem, bo po wysłuchaniu mistrzyni, chciała zobaczyć czy Skra to rzeczywiście spoko koleś i się nie zawiodła, o czym świadczyły jego mięśnie i te dwie blizny. Oczywiście za drugą blizną kryła się lepsza historia, niż za pierwszą, ale obie wyglądały super!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł delikatnie brew, gdy usłyszał, że Niedźwiedzi Kieł opowiadała o nim. Mało tego! Rozpowiadała, że był z niego spoko koleś. Czy ego burego kocura mogło pójść do góry jeszcze bardziej? W tym momencie chyba nie bardzo. Ledwie został wojownikiem, a na jego tematu już toczą się dyskusje na treningach i opowiadana jest historia o tej niesamowitej walce z lisem. A to dopiero początek! Z każdym kolejnym księżycem będzie osiągał więcej i więcej!
— Nie przypuszczałem, że Niedźwiedzi Kieł będzie o tym jakkolwiek opowiadać — przyznał szczerze. Dla niego było to coś niesamowitego, dla wojowniczki natomiast, jak przypuszczał, była to jedynie kolejna walka. Jedna z wielu. Jeżeli jednak wspominała o tym nawet podczas treningów i chwaliła przy tym syna Bukowej Kory, to musiało oznaczać, iż dokonał czegoś niesamowitego i zrobił na niej dobre wrażenie. A to bardzo dobrze.
— Byłem świeżo po mianowaniu, jeśli dobrze pamiętam — dodał, tak w ramach ciekawostki. Na wszelki wypadek, gdyby fakt, że SAM zdołał zadać lisowi dość spore obrażenia. Bo dokonanie czegoś takiego w wieku około sześciu, czy tam ośmiu księżyców było o wiele większym wyczynem!
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Akurat rozmawiałyśmy o walce i jakoś padł temat walki z lisem, więc z Czereśnią poprosiłyśmy, by opowiedziała o niej. Taki przyjemny dodatek nam zafundowała po sparingu. - naprostowała trochę. Nie było to tak, że mistrzyni nagle i bez ostrzeżenia zaczęła opowiadać swym terminatorką, jaki to wspaniały silny i niesamowity jest Skra. Chociaż musiała przyznać, że sama chciałaby, żeby w jakiekolwiek formie opowiadali o niej na treningu.
- Mianowaniu na wojownika... czy terminatora? - zapytała z wyraźną niepewnością w głosie. Nieee to nie mogło być mianowanie na terminatora. Duży kociak pokonujący lisa to niemożliwe. Chociaż jego ceremonia odbyła się raczej niedawno, w dość podobnym czasie gdy Płotka wraz z Czereśnią miały pierwszy dzień walki, czyli słyszały historię. Może nawet usłyszała tę historię przed ceremonią Skry? Nie pamiętała dokładnie. Musiała jednak przyznać, że ta historia o sześcioksiężycowym terminatorze pokonującym lisa... pasowała do tych mięśni zdobiących ciało kocura.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Rozumiem — odparł, kiwając głową. W dalszym ciągu jednak był to dla kocura powód do domu. W końcu, gdyby podczas tej walki się nie popisał, Niedźwiedzi Kieł nie miałaby za bardzo o czym opowiadać, ewentualnie jedynie o tym, jak to kocur nie oberwał i jak to otarł się o śmierć. Zamiast tego, zaczynała po klanie krążyć opowieść o tym, jak to Skrzące Słowo, będąc jedynie terminatorem, świeżo mianowanym w dodatku, poradził sobie z lisem, nieźle go uszkadzając przed przybyciem bardziej doświadczonej wojowniczki. To był mały, aczkolwiek bardzo ważny krok w stronę spełnienia marzenia syna Bukowej Kory.
— Terminatora. Jakieś dwa księżyce później, jeśli mnie pamięć nie myli — doprecyzował, widząc że nie było to takie oczywiste. Cóż, ośmioksiężycowy terminator pokonujący lisa faktycznie mógł być... hm, dość ciężki do wyobrażenia, ale to tylko pokazywało jak niesamowity był Skrzące Słowo. Wielu w jego wieku po prostu by zginęło, ale nie on. On posiadał nie tylko niecodzienne umiejętności, ale czuwali nad nim także przodkowie, którzy nie mogli dopuścić do tego, by coś mu się stało. W końcu miał jakiś cel.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Czekaj to miałeś... Osiem księżyców? Ja w tym wieku miałam zakaz wychodzenia dalej niż koci grzbiet, a ty już zdążyłeś pokonać lisa!... Twój mistrz pozwolił na to? - Myślała, że takie zasady, jakie zarzuciła Niedźwiedź były dość ogólne i powszechne wśród mistrzów, a tu proszę! Najwidoczniej mistrz Skry pozwalał mu na więcej niż kotce, co było... Trochę niesprawiedliwe. Na szczęście to była przeszłość i teraz kotka może sobie łazić, gdzie chce i kiedy chce, chociaż wciąż obowiązywał ją zakaz, by nie zbliżać się do granicy... chyba. Nie pytała się o to mistrzyni, ale nie była tym samym kociakiem co kilka księżyców temu, więc chyba mogła! Nie została jeszcze złapana przez żadnego wojownika, więc nie łamała żadnych zasad, racja?
- Em a pokażesz, jak szybko się wspinasz, na szczyt tego drzewa? Bo e... Chciałabym zobaczyć czy opłaca się tyle ćwiczyć, no... Proszę? - Może mięśnie kocura nie dawały dokładnie takiej reakcji, jakiej oczekiwał kocur, ale Płotka wciąż była kotką! Może dorastanie z samymi braćmi sprawiło, że była bardziej chłopięca, ale wciąż chciała zobaczyć kocura w akcji. Poza tym nie miała pomysłu jak dalej pociągnąć rozmowę i... chętnie zobaczyłaby czy pokonanie lisa pasowało do zręczności i szybkości kocura. To dla czystej pewności!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Mój mistrz średnio się mną interesował — rzucił w odpowiedzi, zgodnie z prawdą, przynajmniej według siebie. Po dwóch księżycach treningu, Skrzące Słowo umiał tylko rangi. To znaczy, umiał więcej, ale to dlatego, że uczył się na własną łapę. Z treningu do tego czasu wyniósł tylko rangi, co mu się nie podobało i dlatego poprosił o zmianę. Potrzebował kogoś, kto dostosuje tempo treningu do jego tempa pojmowania wszystkiego, co Sokole Skrzydło zdecydowanie przerosło, ale ciężko się dziwić, skoro syn Mysiego Kroku był jego pierwszym uczniem. — To znaczy, pierwszy mistrz. Bursztynowy Wschód był w porządku, choć także niczego mi nie zakazywał — dodał po chwili, orientując się, że to nie takie oczywiste, że miał zmienianego mistrza. Nie każdy musiał o tym pamiętać.
— Hm? — wymsknęło mu się w zdziwieniu gdy usłyszał dość nietypową prośbę padającą z pyska terminatorki. Skrzące Słowo nie był głupi i domyślił się, jakie były prawdziwe intencje Płotkowej Łapy, ale niespecjalnie się tym przejął. Wręcz przeciwnie. Po raz kolejny podczas tej rozmowy poczuł się doceniony i jego ego zostało przyjemnie połechtane. Nie miał więc powodu, by jej odmówić, oczywiście nie zdradzając tego, że ją przejrzał. — Oczywiście — mruknął i bez szemrania wziął się do działania.
Odbił się łapami od ziemi i wbił mocno pazury w korę drzewa, napinając tym samym wszystkie swoje mięśnie. Początkowo planował wspinać się powoli, aby umożliwić córce Wydmowego Wiatru podziwianie jego umięśnionego ciała, ale nie taka była jej prośba, więc sprawnie wchodził coraz wyżej, aż w końcu dotarł na szczyt, mając na koncie nie najgorszy czas. Na korzyść działało to, że akurat był rozgrzany, a drzewo nie było wcale aż tak wysokie, ale nie miało to znaczenia - ważne, że miał okazję do tego, aby się popisać.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Czyli miałeś dwóch mistrzów? Hmm ciekawe... - To musiałoby być dość upierdliwe. W sensie przyzwyczajasz się do jednego, a tu bum zmiana! Ciekawe, jaka była tego przyczyna... Zależało to od niekwalifikowanego mistrza, czy może Skra był nieodpowiednim terminatorem dla niego? Chętnie spytałaby się, czemu takie coś miało miejsce, ale już zalała kocura falą pytań, oraz jedna dziwną prośbą.
Na szczęście Skra jej nie wyśmiał, ani też nie skarcił za dziwną prośbę, ani też nie zaczął się dopytywać, skąd wpadła na nią. Nawet się zgodził ją spełnić, ha! Nom tu już ma kocur dodatkowe dwa punkty na koncie fajności! Gdyby już nie sam fakt, że ma te ładne mięśnie, był wystarczająco fajny...
Wtem Skra mocno wybił się od gałęzi, by móc spełnić prośbę kotki. Przyglądała się uważnie, jak kocur wspina się na drzewo i szczerze? Nawet nie zdążyła się dobrze napatrzeć, bo syn Bukowej Kory już dotarł na sam szczyt. To... było szybkie. Zdecydowanie szybsze niż kotka się spodziewała. Ale chociaż przez ułamek chwili miała piękny wgląd na jego ciało w akcji, które dodatkowo przez małe kropelki potu na futrze, było spektakularne! W tej sytuacji jego pomysł z wejściem powoli był lepszy, ale proszenie o wejście na drzewo powoli... by dziwnie zabrzmiało i cały jej ukryty plan wyszedłby na jaw.
- To było szybkie! Jak widoki z góry? - Krzyknęła, by mieć pewność, że Skra ją usłyszy. Sama by się wspięła, bo na szczycie mogą być lepsze widoki, ale po takim dobrym pokazie zapewne by się tylko ośmieszyła...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Mhm. Sokole Skrzydło okazał się być kotem niegotowym do pełnienia tej funkcji — przyznał. Skrzące Słowo był kotem wymagającym, zarówno jako terminator, jak i jako teraz jako mistrz i należało się namęczyć, by go zadowolić, a niebiesko-biały kocur... cóż, nie robił tego i przez dwa księżyce wałkowali rangi, pomimo tego, że syn Bukowej Kory gotów był ruszyć dalej.
— Całkiem niezłe. Ale na dole także były niczego sobie — odkrzyknął, odpowiadając w taki sposób, jakby widok z dołu mógł się jakkolwiek równać z tym ze szczytu drzewa. Oczywistym było, że tak nie było, aczkolwiek widok jaki miała w tej czasoprzestrzeni jeszcze terminatorka... musiał być całkiem przyjemny i to do tego nawiązał w sposób niebezpośredni wojownik. Nie mógł jednak powiedzieć wprost o co mu chodzi, bo uznany by został (słusznie zresztą, ale nie o to chodzi) za nieskromnego, a tego nie chciał. Jego słowa można było interpretować zatem na sposób różnoraki.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czyli to wina mistrza. Ciekawe co się stało u nich na treningu, że mistrz musiał opuścić skrę i został zastąpiony kimś innym... Może wdali się w bójkę? Nie, bo wtedy skra by nie przepadał za swoim mentorem... Chętnie by się spytała, co dokładnie się stało, ale nie chciała być nachalna. Dostała dużo informacji o ładnym kocurze i była szczęśliwa, no!
- Oj na dole też... Zejdziesz czy mam się tam do ciebie wspiąć? - Pierwsze zdanie powiedziała zdecydowanie ciszej, przy okazji schylając lekko łeb, tak by kocur nie zdołał wyczytać, co mówi z ruchu jej pyska, czy coś. Po prostu nie chciała zostać odkrytą w tym całym nikczemnym planie. Poza tym w podobny sposób co Skra nawiązała do tego całego widoku, który kotka miała przed chwilą. Choć jednocześnie nie wpadła na to, że oboje mówili o tym samym. Myślała, że mówi o prawdziwym krajobrazie... nieważne. Kotce nie marzyło się wspinać na to drzewo, bo jak wcześniej wspomniała, jej wynik byłby zdecydowanie okropny. Może nie byłby najgorszy w klanie, ale wciąż różnica w ich prędkości byłaby znacząca. Dlatego lepszym rozwiązaniem dla niej byłoby, gdyby kocur z własnej woli zeszedł na dół. Choociaż, gdyby ją zawołał, to chętnie by spróbowałaby wejść i może pobiłaby swój osobisty rekord... Kto wie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie usłyszał pierwszej części wypowiedzi Płotkowej Łapy, a szkoda, bo prawdopodobnie byłby bardzo zadowolony z powodu tego, co usłyszał. Kto wie, być może w przyszłości usłyszy taki komplement prosto w pysk, fajnie by było.
— Już schodzę! — oznajmił i jak powiedział, tak zrobił. Kocica mówiła mu parę chwil wcześniej, że wspominanie nie jest jej mocną stroną więc nie chciał wprowadzać jej w dyskomfort, zmuszając do dołączenia do niego. Nie wspiął się na drzewo po to, by tam posiedzieć, a dlatego, że córka Wydmowego Wiatru go o to poprosiła, więc... dlaczego by nie zejść? Żal mu trochę było widoków, ale nadrobić to może w każdej dowolnej chwili, gdy będzie sam.
Schodząc na ziemię odruchowo spojrzał na pozycję słońca i dopiero wówczas zdał sobie sprawę z tego, jak późno już się zrobiło.
— Powoli będę wracać do obozu, późno już. Idziesz, czy może wolisz zostać? — zapytał, proponując terminatorce wspólny powrót. Jeśli jednak wolała jeszcze chwilę zostać, nie zamierzał jej powstrzymywać i spokojnym krokiem ruszył do obozu.

zt :
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinęła głową na odpowiedź wojownika i... Przy okazji dostała drugi niezły pokaz mięśni kocura. Może nie tak spektakularny, jak wspinaczka, ale wciąż lepszy niż gdyby kocur stał i nic nie robił. No oprócz ładnych widoków liczył się tu też czas wspinaczki i zejścia, ale to już szło na drugi plan.
Kotce też było żal końca. Może nie mówili o tym samym krajobrazie, ale w przeciwieństwie do tego kocura, widok płotki się tak szybko nie powtórzy. Trudno będzie znów spotkać spontanicznie Skrę w lesie podczas treningu, chyba że kocur zawsze przychodzi w to samo miejsce. Choć trochę wstydziła się o to zapytać...
- Chętnie! Marzy mi się teraz drzemka w legowisku terminatorów. - Aż sama się zmęczyła po tym pokazie! Nie czekając dłużej sama zeszła z drzewa, by następnie wrócić do obozu przy boku nowego znajomego. Oczywiście podczas drogi co jakiś czas zerkała na ładniejsze partie jego ciała, ale próbowała z tym być dość dyskretna, by jednak Skra tego nie zauważył...

// zt :
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Noc wydawała się najodpowiedniejsza na samotne wyjście z obozu klanu Rzeki. Wszystkie koty już pochowały się w legowiskach, więc niczyje ciekawskie oczy nie obserwowały jej drogi do wyjścia. Leżała przy Barwnym Niebie i spokojnie oddychała, próbując naśladować w tym rodzeństwo. Barwne Niebo pod żadnym pozorem nie mogła się zorientować, że jedna z jej pociech wcale nie zamierzała zasnąć. Wkrótce, gdy wokół było słychać jedynie świerszcze i śpiewające ptaki, powoli wysunęła się spod Sosenka. Starała się kontrolować swój każdy ruch i teraz doskonale widziała, że każdy jej drobny trening przykładał do tego drobną cegiełkę. Ominęła Mętlik dookoła i przeskoczyła przez niebezpiecznie drgający ogon Barwnego Nieba. Odwróciła się jeszcze do tyłu, by zobaczyć czy Żołędziowa Cętka albo kolejne z jej kociaków jej nie obserwowało. Chwilę poczekała, znowu nasłuchując dźwięków i wyruszyła ku wyjściu z Chruśniaka.
Najgorsza we wszystkim była właśnie ta polana, znajdująca się w sercu obozu. To tam, oświetlana przez księżyc, była najbardziej odsłonięta. I to tutaj każde spojrzenie mogło ją dostrzec. Niestety wyjście znajdowało się najdalej od Chruśniaka i czekała ją przez to dosyć długa droga. Uznała, że spokojnym krokiem przejdzie przy Śpiącym Pniu, bo raczej nikt nie nabrałby jakichś podejrzeń, że kocię przechodziło obok legowiska starszyzny. Może chciało posłuchać opowieści albo pomyślało, że chce im pomóc w jakiejś codziennej czynności. Albo zrobić niespodziankę.
I właśnie tutaj zauważyła błąd w swoim rozumowaniu. Przed sobą miała legowisko wojowników, co było faktycznie najtrudniejszym miejscem do przejścia. Wojowników było tak dużo, że miałaby najzwyczajniej szczęście, gdyby żaden akurat nie spał. Spokojnie obejrzała się dookoła i czmychnęła do przodu w wąskie wyjście poza obóz.
Ale i po tym nie zwolniła z tępa. Chciała odbiec na taką odległość, by nikt z obozu jej nie zauważył. Planowała wrócić jak najprędzej, kiedy odkryje tajniki tajemniczej przestrzeni, do której miała zakaz wchodzić. Biegnąc, skierowała się dalej w stronę skał, które zawsze widziała przy legowisku Czerwonej Gwiazdy. Wiedziała, że wtedy będzie wiedziała jak wrócić. Skały lekko migotały w lśnieniu księżyca, że nawet z daleka pewnie by je widziała.
Kiedy wybiegła zza kamienia, jej oczom ukazała się tajemnicza przestrzeń, która wydawała się bardziej ruchoma od każdego biegnącego kota. Zwolniła trochę i spojrzała głębiej na płaszczyznę znajdującą się tuż przed nią. Odbijał się w niej księżyc, że wydawało jej się, że był tam jakiś inny świat. Wpatrzona w to miejsce, cały czas szła do przodu. Jej ciało zaczęło napełniać się tajemniczym ciepłem, które czuła już wiele razy. Kiedy słyszała deszcz. To był już drugi raz, a kotka wciąż nie wiedziała, co to znaczyło oprócz tego, że po prostu to lubiła. A przynajmniej tak powiedziała Mętlik. Niesamowity widok, który nie przestawał jej zadziwiać, wreszcie doprowadził ją do tego miejsca w pobliżu Kretowiska.
Przystanęła tu i usiadła u brzegu tajemniczej powierzchni. Swój ogon owinęła wokół siebie i schyliła się, by mieć swój pyszczek jak najbliżej tafli. Nie wiedziała, czy dotykanie tego było bezpieczne. Nie wiedziała też, czemu wszystkie koty zakazywały jej tu przychodzić. Zrozumiała, że po prostu chcieli ją ograniczyć od poznania. Ale wtedy myślała o tym, że nie miałoby to żadnego sensu. Przecież nie interesowali się nią i nie mieliby tego na żadnym celu. Mrugnęła kilka razy oczami i znowu skupiła się na przestrzeni wody.
To było naprawdę niesamowite.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Determinacja córki Barwnego Nieba była... cóż, nawet całkiem imponująca. Może zlała się z tłem, przemykając pomiędzy kamieniami, kompletnie niezauważona przez jakichkolwiek wojowników? Niezbyt inteligentnym pomysłem było wyściubić nos z Chruśniaka o tej konkretnej porze, pod osłoną nocy, gdy drapieżniki czyhały poza ścianami obozu. Matki opowiadały młodym kociętom o zagrożeniach poza bezpiecznym, znajomym obozowiskiem, a mimo to Koperek dzielnie wyszła na świat zewnętrzny i dotarła wzdłuż rzeki... aż tutaj, na Kretowisko.
Świerszcze i żaby grały nocny koncert a spokojnie płynąca rzeka odbijała od skałek blask księżyca, migocząc się srebrzyście. Dla kocięcia, które jak dotąd całe życie spędziło w obozie, z pewnością był to widok niesamowity, wspaniały i jedyny w swoim rodzaju.
Szczególnie, gdy nagle jedna z rechoczących gdzieś wśród skałek żab postanowiła wyskoczyć na wilgotną trawę, tuż przed nosem szarej koteczki. Odetchnęła, zarechotała cicho i skoczyła w gąszcz dalej, jakby kompletnie ignorując obecność Koperek.

pozwoliłxm sobie skorzystać ze zgody udzielonej na interwencje mg :piona: baw się, zanim ktoś cię zgarnie
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dźwięki ją otaczające nadawały temu momentowi przyjaznej lekkości. Koperek stała przy wodzie, jednocześnie skupiając się na każdym widoku, jak i dźwiękom. Przy obozie to wszystko nie było aż tak dzikie, aż tak słyszalne. Czas, który spędziła, biegnąc w to miejsce, wcale nie był zmarnowany, tym bardziej że jeszcze w ogóle nie zaczęło się rozjaśniać. Miała jeszcze sporo czasu, nim członkowie klanu się obudzą, być może zdążyłaby jeszcze wrócić, nim to zrobią.
Ale teraz nie chciała sobie zaprzątać myśli takimi rzeczami. Wiedziała, że miała jeszcze wiele nocy, w których ponownie mogła zdobyć się na coś takiego. Klanowe matki nie były tak uważne, jak mogło się wydawać i naprawdę łatwo było się im wyślizgnąć. Szczególnie Koperek, która od dawna myślała nad sposobem zrobienia tego. Jednak fakt, że była tutaj pierwszy raz. Nigdy nie widziała czegoś tak pięknego. To wychodziło poza jej horyzonty i sprawiało, że chciała przemierzać jeszcze więcej terenów.
Jeszcze chwila takiego zamyślenia, a nie zauważyłaby i nie usłyszała przeskakującej obok niej żaby. Zwykle widziała je martwe, leżące na klanowym stosie, ale ta, która skakała przed nią była jak najbardziej żywa. Oderwała wzrok od powierzchni rzeki i zaraz to skoczyła za oślizgłym stworem. Jednak nie miała ochoty jej zabijać. Może żaba chciała pokazać jej coś jeszcze piękniejszego? Bez powodu nie pokazywałaby się przed niebieską kotką. Bo raczej o szybką śmierć nie liczyła.
Natomiast gąszcz, który nie był zbytnio gęsty, idealnie nadawał się dla przemierzania go przez Koperek. Skacząc niczym te małe stworzonko, udawało jej się słyszeć każdy jej skok, który doprowadzał ją coraz bliżej do uciekającej żaby. Nawet nie przyszło jej na myśl, że w tej pogoni zachowywała się zbyt głośno.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości