znajduje się blisko górnej granicy średniego wzrostu. Księżyce samotnego życia wzmocniły mięśnie dziecka Białowąsej, choć trudno to dostrzec pod grubym, długim i wiecznie potarganym futrem. Jest kotem szerokim i przy tym niepozbawionym warstwy tłuszczu, ale nie otyłym. Posiada sierść o złotej barwie i rdzawych pręgach ciemniejących na ogonie, dolnej części grzbietu i głowie. Zanikają one na tułowiu, tworząc po bokach gradient. Biel oblewa brodę smukłego pyska, a następnie schodzi niżej przez klatkę piersiową i brzuch, sięgając aż końcówki ogona. Masywne łapy przyozdobione są skarpetkami sięgającymi połowy ich długości za wyłączeniem palców przednich kończyn. Nos różowy, a nad nim para miętowych oczu. Kocisko wiecznie nosi ogon wysoko, z końcówką wygiętą tak, że niemal zawija się nad grzbietem jak u wiewiórki. Blizny: dziurki w uszach; na lewej przedniej łapie podłużna blizna od zewnętrznego palca do łokcia. Maskuje swój zapach wonnymi liśćmi. Mówi wolno, mechanicznie i bez tonacji.
osobnik wyzbyty złudzeń, że zdoła wiele osiągnąć idąc po bezpiecznej, wydeptanej ścieżce. Czuje potrzebę działania i bycia zauważonym; chce być częścią czegoś wyjątkowego, nie kolejnym kamykiem na czyjejś drodze do sukcesu. Złotego Języka cechuje upór, którego pozazdrościłby niejeden osioł. Nie boi się ryzyka, jest również kotem lojalnym do bólu i zawsze gotowym oddać przysługę za pomoc, tego samego wymaga też w zamian. To wszystko skrywa pod otoczką cynizmu i zdystansowania, które zdają się nieustannie tkwić na smukłym pysku. Zupełne przeciwieństwo dawniej towarzyszącemu kocisku młodzieńczego entuzjazmu, który wyparował księżyce temu, po zetknięciu się z brutalną rzeczywistością.
Kazo[KP]; Mak[KRz]; Księżycowy Pył[GK]
Posyła Łabędziowi płaskie spojrzenie, gdy ten oświadcza, że nie ma złych intencji. Trudno go i tak o nie podejrzewać, gdyż wygląda na taką rozlazłą kluchę. Zabawnie jest obserwować, jak próbuje sobie poukładać we łbie informacje. Złoty Język mrużą oczy, nie kryjąc lekkiego rozbawienia, które jednak pozbawione jest złośliwości.
- Blissko. Njeta- nie. Nje tajmni- sa. - Kocisko na moment kładzie uszy po sobie, nieco rozdrażnione nieposłusznymi mięśniami pyska.
Na tym kończy wypowiedź. Nie lubi mówić dużo na raz, gdyż w ten sposób frustracja narasta znacznie szybciej. Jeśli Rzeczniak chce się dowiedzieć więcej, musi się trochę nagimnastykować, inaczej nie wyciągnie wiele ze złotego kota, które wyraźnie ma problemy z mówieniem.
Blisko. Kolejna zadziwiająca odpowiedź do kolekcji. Skoro blisko, to chyba tym bardziej powinien coś o tym wiedzieć? Rozmawiał z kotami, uważał na treningu, a mimo to nic z tego nie brzmiało znajomo. Miał wrażenie, jakby ktoś mu wyjął mózg z głowy i takiego bezmózgiego próbował czegoś uczyć. Z tą różnicą, że złotemu kocisku nieszczególnie zależało na dzieleniu się informacjami. Do tego nie mówiło dużo, co z jednej strony było dobre, bo nie przytłaczało przeciążonego pytaniami umysłu terminatora, ale z drugiej - no właśnie, miał tak wiele pytań!
- Gdzie? - zaryzykował kolejne pytanie. I na tym chwilowo zakończył; to nie przesłuchanie, przynajmniej nie chciał, by tak to wyglądało, no i mieli czas. Złoty miał problem z wypowiadaniem się, zarzucanie rozmówcy tysiącem pytań byłoby nie w porządku.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Kolejny dzień, kolejny oby spokojny dzień. Pora młodych liści przyszła do klanów szybkim tempem i po zalewach nie zostało zbyt wiele śladów, a jedynie rozkwitająca roślinność. Szylkretka mogłaby przysiąc, że nigdy nie widziała aż tylu rozkwitających kwiatów, nawet pełen obieg pór temu! Całe szczęście, że roztopy nie wyrządziły aż takich szkód.
Wojowniczka dzisiaj udała się na polowanie, wraz z dwójką wspaniałych towarzyszy - terminatorem swojego przyjaciela Zbożem i znajomą Rybką. Co zabawniejsza ta miła dwójka była rodzeństwem Bawełny... Nie wiedziała jakim cudem spośród takich przyjemnych charakterów przybyła na świat ostra Bawełna, ale no... zdarza się. Cała trójka właśnie dotarła do kretowiska, które było wystarczająco daleko od rzeki, by Płotka mogła się czuć... komfortowo. Po znalezieniu dwóch zwłok i małego kociaka wojowniczka miała dość wrażeń nad wodą. Tak więc kretowisko było dobrym wyborem, a szczególnie że ilość zwierzyny była tu dość obfita!
- Chyba to dobre miejsce, by zacząć... W takim razie powodzenia! Zobaczymy, kto najwięcej złapie. - dodała zachęcająco, posyłając dwójce ciepły uśmiech, a następnie jako pierwsza kilkoma susami oddaliła się od ekipy, znikając w wysokiej trawie. Gdy uznała, że jest wystarczająco daleko, ale nie za daleko by usłyszeć alarmujące wołanie, przeszła do pozycji łowieckiej. Ostrożnie zaczęła się poruszać pod wiatr, rozglądając się dookoła, oraz mając nadzieje, że wpadnie w jej łapki coś ciekawego.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa była już ze Zbożem nie raz na polowaniu. Towarzystwo Płotkowego Potoku w niczym jej nie wadziło. Lubiła burą szylkretkę, więc wręcz z entuzjazmem podeszła do dzisiejszego wyjścia na łowy. - Nawzajem - odpowiedziała, gdy wojowniczka życzyła im powodzenia.
Wzięła głęboki oddech i ruszyła. Wielkie skupienie wymalowało się na jej pysku, a szylkretka uważnie śledziła wszystko co było przed nią. Wiatr wiał delikatnie w jej pysk, gdy skierowała swe kroki pod prąd. Szukała zwierzyny z pełną powagą. Czuła się jak ryba w wodzie polując.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże tak w sumie to nie znało Płotki, ale no nic nie stało na przeszkodzie, by iść wspólnie na polowanie, nie? A tak jakoś się załapało na wyjście akurat siostry i wojowniczki, więc wydawało jej się, że to spoko okazja jest. Miało nadzieje tylko że te wszystkie kwitnące kwiaty za bardzo jej nie rozproszą, jak będzie próbowało się skupić na polowaniu!
- Powodzenia! - rzuciło do towarzyszek, i też w kilku hopsach znalazło się dalej.
Zaczęło rozglądać się po okolicy, idąc pod wiatr i szukając zwierzyny. Miało nadzieje, że no znajdzie i upoluje coś ładnego i fajnego i smacznego. Pogoda sprzyjała, więc miało nadzieje, że szczęście też będzie!
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Płotkowy Potok już chwilę po wyruszeniu poczuła kilka mieszających się ze sobą zapachów; w jednym z nich rozpoznała woń bobra, i już po chwili, o ile rzecz jasna odwróciła się w jej kierunku, ujrzała w oddali, w pobliżu szemrzącej rzeki, sylwetkę jej właściciela. Nie zwracał na nią uwagi i ona również nie musiała, mogąc ze spokojem zająć się pozostałymi zapachami. W pobliżu słyszała jakiś syk, pochodzący od zaskrońca wolno pełzającego wśród traw, niemal idealnej ofiary; natomiast trzepot skrzydeł zasygnalizował jasno wylądowanie o jakiś lisi ogon przed wojowniczką pięknej orzechówki. Na cóż by tutaj się porwać?
Rybia Łapa nie miała tyle szczęścia, ile jej starsza koleżanka. Ani jeden zapach nie należał do zwierzyny, za to - gdzieś w oddali ujrzała białą postać kołującego nad ziemiami ptaka. Czarne pióra na skrzydłach, czerwony dziób i nogi... Bocian wylądował dosyć daleko od niej, zdecydowanie jednak nie wydawało się możliwe, żeby w jakikolwiek sposób mogła go zaatakować, a on też nie wydawał się być zainteresowany atakowaniem jej.
Było jednak coś więcej. Szelest zaalarmował ją o pojawieniu się tutaj zwierzęcia; z zarośli przed nią wyłoniła się szara sylwetka jenota. Czy warto było go zaatakować, skoro ten jeszcze jej nie zauważył?
Najmniej szczęścia ze wszystkich miało chyba Zboże. Ledwie zdołało ruszyć przed siebie, ledwo poczuło gdzieś w pobliżu poruszenie się traw, a już pojawiła się przed nią postać borsuka, tuż przed nią, którego wielkie pazury z każdą chwilą znajdowały się bliżej. I bliżej... Nim Zboże zdążyło nawet zareagować, pazury rozcięły jej skórę na czubku głowy. Jakiś cud jednak sprawił, że cios był słaby i pozostawił jedynie stosunkowo płytkie obrażenia.
Zbożowa Łapa: S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 55 - 12 = 43 | W: 55
Rana 1 stopnia: głębokie, lecz nierozległe rozcięcia na czubku głowy, krwawią, -1 HP do końca walki Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | HP: 80 | W: 60 - 4 = 56
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże było gotowe! Gotowe polować, znajdywać, cieszyć się przyrodą! Absolutnie NIC nie było w stanie zmienić tego nastawienia! To był piękny dzień i Zboże zamierzało to wykorzystać!!
Ale dzień chyba jednak nie lubił Zboża, bo zanim się zorientowało... Stało się coś.
- AAAAA! - krzyknęło, czując potężne uderzenie w głowę. Nie do końca ogarniało co się dzieje, zupełnie z odruchu odskoczyło do tyłu, próbując się odsunąć, by dojrzeć co w ogóle ją zaatakowało.
Najeżyło się całe, gdy do niej dotarło, że ten przeciwnik to potężny borsuk, który... Który co? No był zagrożeniem. I co teraz? Co teraz, co teraz? Mogłoby... Uciekać. Mogłoby uciekać. Ale jeśli to zrobi to co z pozostałymi? I co z innymi którzy mogą się natknąć na stworzenie? Yyyy... Cóż, jedna próba nie powinna zaszkodzić, prawda?
- POMOCY! - krzyknęło w przestworza, i nawet nie czekając na to czy Rybka i Płotka odpowiedzą rzuciło się na przeciwnika.
Zboże było małe, borsuk był duży, miał przewagę, miał możliwość właściwie wszytkiego... Po pierwsze należało pozbawić go przewagi. Zboże celowało w oczy. Chciało je uszkodzić, chciało je wydrapać. Chciało bo borsuk miał co najmniej kłopoty z samopomocą.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Spokój cisza i pięknie mieszające się ze sobą trzy zapachy świeżej zwierzyny. Pierw dostrzegła bobra, na którego obecność się dość mocno zaskoczyła, jednak widząc, że nie był chętny do walki, trochę się uspokoiła... Nie ma mowy, że samotnie zaatakuje bobra, tak więc nie chcąc naruszyć jego terenu, wojownicza zignorowała stworzenie, odwróciła się i kontynuowała swe tropienie. Niedługo po tym usłyszała również znajomy syk, a wraz z nim trzepot skrzydeł dość przeciętnego ptaka, lądującego przed nią. Zatrzymała się w miejscu, zastanawiając, na co się skusić... Za ptakami nie przepadała, wężami zresztą też, jednak orzechówka wydała się trochę ciekawszą opcją. Poza tym zaskroniec nie odleci aż tak szybko... racja? Tak więc szylkretka zgięła łapy, szykując się do skoku, jednak... W powietrzu rozległ się krzyk, krzyk przerażenia. W tej drobnej chwili serce Płotki stanęło w gardle, mrożąc wojowniczkę na krótki moment. Dopiero drugi krzyk, wołający o pomoc ją obudził. Co się stało? Drapieżnik? Samotnik? Całkowicie ignorując zwierzynę, wojowniczka wystrzeliła i najszybciej jak potrafiła, zaczęła biec do miejsca, z którego dochodziło wołanie.
Gdy dotarła na miejsce, znów o mało nie zamroziło ją z przerażenia. Borsuk, najprawdziwszy borsuk, o którym ostatnio słyszała na zgromadzeniu. A przed nim Zboże... drobne i małe Zboże walczące samotnie. Jedno potężne machnięcie tej carno-białej kupy futra i mogłoby się skończyć nie za ciekawie... Całe szczęście, że wojowniczka zdążyła. - ZBOŻE BIEGNIJ PO POMOC. SZYBKO! - rzuciła, kładąc największy nacisk na szybko. Drużynie składającej się z dwóch terminatorów i niedoświadczonej wojowniczki będzie trudno pokonać to coś bez ofiar, czy poważnych ran.
Nie marnując więcej cennego czasu, szylkretka położyła uszy i rzuciła się w stronę drapieżnika. Planowała złapać się łapami za jego kark, by następnie ugryźć go porządnie w szyje. Nie tylko chciała go zranić, ale również zwrócić uwagę na siebie, by kolejny cios nie padł na Zboże. Nie mogła pozwolić, by młody został jeszcze bardziej ranny...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
No i wyruszyła. Jej całe ciało mrowiło w podekscytowaniu by znaleźć jakąś zwierzynę. Zamiast tego ujrzała bure cielsko jakiegoś drapieżnika. Serce stanęło jej w gardle, a sierść stanęła dęba. To czego najbardziej się obawiało właśnie się wydarzyło. Bezszelestnie zaczęła się wycofywać, tak by jenot jej nie zauważył. Już trochę się oddaliła nie mając w sumie pewności czy drapieżnik nie zdał sobie sprawy z jej obecności, gdy do jej uszu dotarł krzyk. Bolesny, przeszywający całe jej ciało. To Zboże krzyczało. Bez jakiejkolwiek trzeźwości umysłu wybiła się mocno swymi łapami by natychmiast przejść do biegu. Leciała niczym błyskawica po niebie z nadzieją, że uda jej się znaleźć na miejscu zanim wydarzy się coś tragicznego. Jej oczy rozszerzyły się w przerażeniu, gdy zobaczyła swe biedne rodzeństwo w walce z borsukiem. Drapieżnikiem tak ogromnym, że tamten sierściuch spotkany wcześniej wyglądał jak niegroźny piszczek. Nie czuła teraz strachu o samą siebie. Zrobiłaby wszystko byle tylko, żeby Zboże było całe. Bez wahania ruszyła w stronę tylnych łap borsuka chcąc jedną złapać w swe szczęki i wbić się najmocniej jak potrafiła. Ugryźć głęboko lub oderwać skórę. Tak wyglądał najlepszy scenariusz.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Atak na ślepo: nieparzyste - Płotka, parzyste - Zboże
Wypada 5, borsuk atakuje Płotkę
1d10 = 6, słaby
[(4d6 + 25) - (2d6 + 11)] x 0.5 = (35 - 19) x 0.5 = 16 x 0.5 = 8
Zboże, wznieciwszy alarm, rzuciło się na borsuka z zamiarem zaatakowania jego oczu. Czyn dzielny, jednak nie przyniósł owocu, jak wiele wielkich czynów: łapa zupełnie minęła się ze swoim celem. Nie lepiej poszło Rybce, która jedynie kłapnęła szczęką gdzieś obok nogi borsuka. Z całej trójki jedna Płotka coś osiągnęła, wgryzając się w kark borsuka; lecz pomimo, że wykorzystała wiele sił i zapału, nie zraniła go głęboko ani dotkliwie. Za tą zuchwałość ona i Rybka zapłaciły cenę; rozjuszony borsuk wymierzył pazurami gwałtowny cios terminatorce, zadając jej głęboką i bolesną ranę na boku. Oberwała również Płotka, po której policzku gwałtownie pociekła struga ciepłej krwi.
Rybia Łapa: S: 5 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 60 - 29 = 31 | W: 50 - 1 - 3 = 46
Rana 2 stopnia: głęboka rana na boku, krwawi, - 3 HP w pierwszej kolejce i po -2 HP do końca walki
Przerzuty: 1/1 Płotkowy Potok: S: 14 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 - 8 = 67 | W: 55 - 1 - 3 = 51
Rana 1 stopnia: płytkie rozcięcie na lewym policzku, krwawią, -1 HP do końca walki Zbożowa Łapa: S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 43 - 1 = 42 | W: 55 - 3 = 52
Rana 1 stopnia: głębokie, lecz nierozległe rozcięcia na czubku głowy, krwawią, -1 HP do końca walki Borsuk: S: 25 | Zr: 12 (9) | Sz: 7 (4) | HP: 80 - 12 = 68 | W: 56 - 3 - 3 = 50
Statystyki obniżone ze względu na walkę 1:3
Rana 1 stopnia: rana na karku, krwawi, -1 HP do końca walki
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Nie wyszło. Nie wyszło w najmniejszym stopniu. Nawet nie trafiło w borsuka, który przecież był tak duży. Zamiast tego przybiegły dwa pozostałe koty, co skończyło się dla nich źle. Jak tak mogło się stać? Jak tak Zboże mogło dać się zaskoczyć? Dlaczego szło tak źle? Nie chciało zawinić, nie chciało dać się zabić ani reszty dać zabić. Płotki by nie żałowało, bo nawet jej nie znało, ale Rybka? Rybka była tą jedną jedyną siostrą którą lubiło! Nie mogło dać Rybce umrzeć przez głupiego borsuka!
Odskoczyło od borsuka. Odskoczyło od reszty. Płotka krzyczała by biec po pomoc. Tak, powinno to zrobić jak najszybciej i przyprowadzić kogoś silnego. Pożara, albo innego wielkiego wojownika!! Tak!! To był plan!!
Absolutnie spanikowane Zboże wzięło nogi za pas i zaczęło uciekać w kierunku obozu, by przyprowadzić kogoś, kto mógłby pomóc.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Udało jej się wbić w kark... jakoś. Choć szylkretka musiała przyznać, że skórę to miało dość twardą! Ta drobna chwila triumfu nie trwała długo, bo borsuk zamachnął się łapą i dość porządnie przejechał po jej policzku, na co wojowniczka syknęła i zmuszona wypuściła drapieżnika ze swoich objęć, odskakując trochę w bok. Serce jej tak okropnie waliło, a w żyłach płynęła adrenalina, dlatego prócz początkowego bólu nie przejęła się aż tak tą drobną raną. Choć musiała przyznać, że się bała, tak panicznie bała. Rzuciła krótkie spojrzenie na towarzyszy, Zbożu nic nie było natomiast Rybka... U niej sytuacja nie wyglądała za ciekawie. Nie przyjrzała się długo jej ranom, ale lecąca z nich krew wystarczyła, by Płotka wreszcie ogarnęła, przed jak wielkim niebezpieczeństwem stoją. Na szczęście Zboże posłuchało się jej i pobiegło po pomoc i... Oh gwiezdni, oby do jego powrotu Rybka wytrzymała!
Spróbowała wykonać ten sam atak, co przed chwilą Zboże. Wyskoczyła i pazurami wycelowała w oczy drapieżnika. Chciała skupić na sobie całą uwagę, bo jeszcze jeden taki cios i dla Rybki mogło się to źle, oj bardzo źle skończyć...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Jej szczęki zacisnęły się na powietrzu. Sytuacja była beznadziejna, najbardziej i tak martwiła się o Zboże. Nie minęła chwila a przed sobą ujrzała wielką borsuczą łapę. Nie miała nawet jak uniknąć ataku. Pazury drapieżnika wbiły się w jej skórę na boku, pozostawiając głęboką ranę. Przez jej ciało przeszedł dreszcz, a ból rozpromienił się po całym jej boku. Warknęła w złości. Jej wzrok jednak powędrował ku rudej, by zobaczyć czy wszystko z rodzeństwem dobrze. Posłuchało się Płotki i pobiegło po pomoc ku jej uldze. Nie mogła jednak się zastanawiać. Muszą walczyć. Sytuacja nie wyglądała ciekawie, a nawet nie patrzyła się na swoją ranę, z której sączyła się intensywnie krew. Ugięła swe kruche łapy by wyskoczyć w stronę boku borsuka. Chciała wbić się pazurami w jego skórę i pozostawić jakieś chociaż zadrapanie.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
[(4d6 + 25) - (3d6 + 8)] x 1.5 = (44 - 21) x 1.5 = 23 x 1.5 = 34.5, zaokrąglamy w górę - 35
Atak borsuka na ślepo: 1d10 = 10, krytyczny!
[(4d6 + 25) - (2d6 + 11)] x 1.5 = (39 - 18) x 1.5 = 21 x 1.5 = 31.5, zaokrąglamy w górę, 32
Płotka rzuciła się dzielnie w stronę borsuka, celując w jego oczy; cios ten nie tylko zostawił na pysku borsuka kolejne skaleczenia, ale i zapewne odwrócił jego uwagę od uciekającego Zboża, które wymknęło się spomiędzy pazurów potwora i rzuciło na poszukiwanie pomocy. Oby się udało, oby się powiodło wszystko! Wojowniczka zapłaciła za ten promyk nadziei wysoką cenę. Z dzikim rykiem borsuk grzmotnął swoimi wielkimi pazurami w gardło atakującej go kocicy, zostawiając jej głębokie i poważne rany. Czy było to warte odwrócenia uwagi od młodszego kota biegnącego po pomoc, która mogła nie nadejść na czas, spóźnić się, nie zdołać ocalić żadnego z walczących kotów?...
O ile Płotka cierpiała z pewnością bardzo, to Rybka... Rybka, chociaż ranna i krwawiąca, rzuciła się odważnie na atakującego borsuka. Gdyby zdołała do niego dotrzeć, z pewnością dokonałaby wielkiego dzieła; nim jednak zdołała go trafić, i ją dosięgły długie pazury. Gwałtowny, silny cios. Niesprawiedliwie gwałtowny, niesprawiedliwie silny, niesprawiedliwie wymierzony właśnie w nią. Niesprawiedliwie był tak potężny, że rozdarł jej tętnicę szyjną, niesprawiedliwie to właśnie jej krwią spłynęła świeża, jasna trawa Pory Młodych Liści. Uderzenie rzuciło nią o ziemię niczym szmacianą lalką, czego Rybia Łapa może już nawet nie czuła. Czy miała to być hekatomba dla żądnych krwi Gwiezdnych, ofiara za ocalenie Klanu Rzeki, chwalebne poświęcenia, czy po prostu pech? Krótkie, młode i pełne potencjału życie dobiegło końca tak, jak przekwitają pierwiosnki - kwitnące szybko i równie szybko więdnące, umierające, nim zobaczą po raz pierwszy piękno letniego nieba.
Rybia Łapa: S: 4 (5) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 4 (6) | HP: 31 - 3 - 35 = -7 | W: 46 - 3 = 43
Rana 2 stopnia: głęboka rana na boku, krwawi, - 3 HP w pierwszej kolejce i po -2 HP do końca walki
Od następnej tury wszystkie statystyki spadają o 1/4 ze względu na utratę HP
Przerzuty: 1/1 Pożegnała łez padół :(((
Płotkowy Potok: S: 14 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 67 - 1 - 32 = 34 | W: 51 - 3 = 48
Przerzuty: 3/3
Rana 1 stopnia: płytkie rozcięcie na lewym policzku, krwawią, -1 HP do końca walki
Rana 3 stopnia: głęboka, krwawiąca rana na gardle, - 5 HP w następnej turze, - 3 HP do końca walki
Od następnej tury obniżenie statystyk z uwagi na spadek HP
Zbożowa Łapa: S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 42 - 1 = 41 | W: 52
Rana 1 stopnia: głębokie, lecz nierozległe rozcięcia na czubku głowy, krwawią, -1 HP do końca walki
Borsuk: S: 25 | Zr: 12 (10) | Sz: 7 (5) | HP: 68 - 1 - 6 = 61 | W: 50 - 4 - 4 = 42
Statystyki obniżone ze względu na walkę 1:2
Rana 1 stopnia: rana na karku, krwawi, -1 HP do końca walki
Rana 0 stopnia: zadrapanie na pysku, nie krwawi
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
wysoka, krótkofutra, czarno-biała kocica o atletycznej budowie z zielonymi oczami. Blizny: Ślad po pazurach na lewym policzku, urwane pół prawego ucha i ślad kocich kłów na lewej tylnej łapie //KP
Odważna baba. //KP
Nietoperza Łapa [nkt]
Wystarczyła jedna krótka chwila, jedno uderzenie. Chwila oszałamiającego bólu, by już po chwili nie czuć nic, ani zapachu krwi, ani słabości. To wszystko dla Rybki minęło, teraz wystarczyło tylko otworzyć oczy.
Wysoka kocica stała przy leżącej koteczce, pomiędzy nią a borsukiem, jakby chciała bronić terminatorki nawet po śmierci. Futro Pliszki przetkane było gwiazdami. Córa Kukułki nawet po śmierci zachowała swoje naderwane ucho. - Wsdań Rybia Łapo i nie oglądaj się za siebie.
Martwe ciało kocicy nie było miłym widokiem i mogło być nieco szokujące dla kogoś, kto dopiero co przeszedł na drugą stronę. Zielonooka posłała kotce dumny uśmiech. Ryba była dużo młodsza od Pliszki, ale zrobiła to co należało. Chroniła Klan, chroniła rodzinę. Gwiezdna przez chwile się zawahała. Pierwszy raz to ona robiła za przewodnika dla nowego gwiezdnego. Odrobinę się stresowała, ale była też podekscytowana, może będzie mogła sprowadzać więcej kotów do Gwiezdnego Klanu? Zwłaszcza że młodsza mogła jej nie znać. - Jesdem Osdra Łapa. Do co zrobiłaś, było świedne, chroniłaś swoją rodzinę, najlepiej jak umiałaś. Mam więc den zaszczyd zaprosić cię na srebrną skórkę Rybia Łapo jako prawdziwą rzeczniaczkę.
Czarno-biała była skłonna poprowadzić młodszą wprost na srebrną skórkę, coś jej jednak podpowiadało, że kocica może zechcieć zaczekać i zobaczyć co się jeszcze stanie. Pliszka sama by to zrobiła jeśliby chodziło o któreś z jej rodzeństwa.
»Girlsloveg i r l sandboys« AndNEVERdidithinkthatI Wouldbecaughtinthewayyougotm e Butgirlslovegirlsandboys Andl o v eisNOTachoice