Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Jak widać obojgu z nich brakowało szczęścia. Nie znaczyło to jednak, że cynamonowy zacznie krzyczeć o pomoc, co to, to nie. Nie warknął nawet, tylko przeszedł do ataku. Jako iż taktyka z podążaniem za ślepiami była zbyt ryzykowna, bo bądźmy szczerzy, i on był zmęczony, tak ogólne atakowanie ciała, bo było ono największe jeśli chodzi o powierzchnię. Ponownie więc rzucił się kłami i pazurami na okolice karku, mając ochotę je mocno ugryźć i zabić, ale jeśli tylko szczęście by mu nie dopisało, starałby się po prostu zadać jak największe, najbardziej dotkliwe rany na ciele czy gdziekolwiek go łapy poniosą, wciąż jednak starając się celować w coś wrażliwego.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Była to istnie zaciekła walka. Mogłoby się zdawać, że mało wyrównana... a jednak. Jednak szli łeb w łeb, atak za atakiem. Paprociowa Łapa zaatakował pierwszy, szybkimi atakami zadając parę gęstych ran na karku i w jego okolicach. Z tych mocniejszych leciała powoli krew. Zaś jastrząb, w próbie wydziobania oka uderzył swoim cóż, dziobem. Nie trafił jednak i uderzył trochę nad okiem terminatora. Pewnie trochę zabolało, ale nie aż tak, jakby trafił centralnie w oko.
• HP poniżej 50%! Obniżenie statystyk o 1/4 od następnej tury.
○ rana 0. stopnia: oderwane piórko ze skrzydła
○ rana 0. stopnia: małe stłuczenie na boku
○ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania po pazurach pod okiem, krwawią (-1hp w każdej następnej turze)
○ rana 0. stopnia: odciśnięty ślad górnych kłów na boku piersi, który przerodzi się w siniak
○ rana 0. stopnia: dwie płytsze, dłuższe rany pod gardłem
○ rana 1. stopnia: gęste rany na karku, krawią (-1hp od następnej tury)
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Nie było czasu na odpoczynek, kiedy walka trwała. Ruch mu się udał i zamierzał go ponowić, skoro coś mu się udało. Musiał jednak uważać na oko, skoro takowe może stracić, w samym obozie było zbyt wiele kotów bez, żeby należeć do ich dziwnej grupy. Ponownie obierał za cel ciało, ale bliżej karku, może i trochę gardła - tak jak poprzednio, starał się zadać jak najmocniejsze rany, najbardziej dotkliwe i bolesne. Używał do tego pazurów i kłów, chcąc je, przy odrobinie szczęścia, zatrzymać na sekundkę dłużej pazury, wbijając je głębiej, zaś w przypadku starając się mu nawet wyrwać kawałek ciała.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Atak Paprociowej Łapy: Udany | (18 - 15) = 3HP
Atak jastrzębia: Udany | (17 - 18) = -1 | Bardzo dużo HP (0)
Oba stworzenia wyraźnie opadały z sił, nadal jednak walcząc i się nie poddając. Tym razem tylko atak cynakonowego Terminatora się... Udał? Cóż, w przeciwieństwie do jastrzębia, ten przynajmniej uderzył swojego oponenta. Drapieżny ptak tylko mocno się zamachnął, kompletnie omijając ciało kota. Paproć pacnął łapą w okolice karku, nie pogarszając jednak w żaden sposób rany wyżej.
• HP poniżej 50%! Obniżenie statystyk o 1/4.
○ rana 0. stopnia: oderwane piórko ze skrzydła
○ rana 0. stopnia: małe stłuczenie na boku
○ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania po pazurach pod okiem, krwawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: odciśnięty ślad górnych kłów na boku piersi, który przerodzi się w siniak
○ rana 0. stopnia: dwie płytsze, dłuższe rany pod gardłem
○ rana 1. stopnia: gęste rany na karku, krawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: pacnięcie łapą pod karkiem
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Może nie był zadowolony ze swojego ataku, jednak istotne było to, że nie oberwał. Oboje opadali z siły, to nie podległo dyskusji, jednak jeśli to miało zahartować go do wojny, to niech tak będzie. Poradzi sobie i bez pomocy Gwiezdnych, żeby jeszcze bardziej ich wpędzić w poczucie winy, bo to, przez co przechodzi jest cóż, niezbyt godne popisu. Wciąż jednak nie błagał o pomoc, mimo że szanse na śmierć z rąk jastrzębia zmalały tylko o parę procent. Wysilił się więc całościowo, ponownie atakując w okolice karku, jednak i całego ciała. Jastrząb miał zwinną szyję, a przy zmęczeniu cynamonowego mógłby się tylko bardziej pokiereszować. Plan miał prosty, taki sam, jak poprzednie - wgryźć się głęboko lub mocno przejechać pazurami w okolicach karku, mierząc jednak bardziej w same ciało i jego bardziej dotkliwe okolice, co by dosadniej zranić jastrzębia.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Atak Paprociowej Łapy: Nieudany
Atak jastrzębia: Udany | (23 - 23) = 0 | Null
Tym razem dwa stworzenia zaatakowały w tym samym czasie co, niestety, spowodowało w tym, że oba się minęły i żadne nie trafiło. Cel Paprociowej Łapy został więc nienaruszony, podobnie jak jastrząb, który, celując w oczy cynamonowego uderzył jedynie w powietrze obok policzka.
• HP poniżej 50%! Obniżenie statystyk o 1/4.
○ rana 0. stopnia: oderwane piórko ze skrzydła
○ rana 0. stopnia: małe stłuczenie na boku
○ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania po pazurach pod okiem, krwawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: odciśnięty ślad górnych kłów na boku piersi, który przerodzi się w siniak
○ rana 0. stopnia: dwie płytsze, dłuższe rany pod gardłem
○ rana 1. stopnia: gęste rany na karku, krawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: pacnięcie łapą pod karkiem
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Przynajmniej oboje nie trafili, a to jastrząb krwawił bardziej niż on. Przy dobrych układach, jeśli faktycznie sytuacja byłaby tragiczna, a szczęście opuściło ich obu całkowicie, mógłby po prostu uciekać przed nim, póki ten nie wykrwawi się na śmierć. Ale to była tylko opcja alternatywna. Czując jak opada z sił i krwawienie nie ustaje, zmartwił się o siebie dość mocno. Zdecydował się więc na coś nowego - nie celował już jedną łapą, a obiema, machając przy tym nawet łbem. Tak, chciał się w niego wgryźć lub przeorać pazurami, a jak nie, to chociaż mocno obić, ot co.
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Cynamonowy trafił celnie tam, gdzie chciał, zostawiając głębokie rany na powierzchni ciała ptaka, z których szybko zaczęła sączyć się krew.
To był dobry atak. Trwało to długo, na prawdę długo, w końcu jednak atak Paproci obalił wielkiego ptaka. Nadal żył, będąc na skraju sił, omdlał jednak i leżał w bezruchu przed terminatorem. Cóż, to był koniec tej istnie wykańczającej walki, teraz wystarczy tylko finalny ruch i po sprawie. Trochę to trwało, ale w końcu!
• HP poniżej ¼%! Obniżenie statystyk o połowę od następnej tury (ale to nic nie zmienia lol)
○ rana 0. stopnia: oderwane piórko ze skrzydła
○ rana 0. stopnia: małe stłuczenie na boku
○ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania po pazurach pod okiem, krwawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: odciśnięty ślad górnych kłów na boku piersi, który przerodzi się w siniak
○ rana 0. stopnia: dwie płytsze, dłuższe rany pod gardłem
○ rana 1. stopnia: gęste rany na karku, krawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: pacnięcie łapą pod karkiem
○ rana 1. stopnia: głębokie rany z dwóch łap, krwawią (-1hp od następnej tury)
× Omdlenie! Paprociowa Łapa: S: 9 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 38 - 1 = 37 (75) | W: 22 - 3 = 19 (45)
• Wykorzystane przerzuty: 2/2
○ rana 1. stopnia: oderwany mały kawałek skóry na szyi, krwawi (-1hp w każdej następnej turze)
○ rana 0. stopnia: wyrwany kłaczek futra z dolnej części łapy
○ rana 0. stopnia: mały siniak na karku
○ rana 0. stopnia: lekkie uderzenie w bok łapy
○ rana 0. stopnia: lekkie uderzenie w policzek
○ rana 1. stopnia: słabe dziobnięcie nad okiem
× Wytrzymałość poniżej 2/3! Obniżenie celności o 2 (aktualny modyfikator celności równy 0)
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Ha, właśnie tak walczy przywódca! Nie spodziewał się, że aż tak dobrze mu pójdzie, jednak hej, wiedział, że umiał robić takie rzeczy.... Och, może i zajęło mu to długo, jednak czyż nie było warto? Oczywiście, że było! Jak zaprowadzi swoją zwierzynę na łup, mało kto może się czymś takim poszczycić, jednak mu to się udało... Samodzielnie! Już jako terminator! Tryskał cały ze szczęście widząc opadające bezwładnie ciało ptaka. Zaśmiał się szczerze, strzepnął ogonem jak kociak, wpatrując się jeszcze chwilę w bezwładne ciało zwierzaka. W końcu jednak podszedł, co prawda trochę wyczerpany i ugryzł go najmocniej jak potrafił w gardło, co by go zabić. Nareszcie koniec!
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Był to zdecydowanie powód do dumy. Młodemu terminatorowi dobrze poszło, mimo swych wzlotów i upadków, finalnie leżała przed nim sylwetka omdlałego ptaka drapieżnego. Bez zawahania zadał ostatni atak w gardło, w ten sposób kończąc proces i zabijając jastrzębia. Był już na prawdę martwy. Dobra robota! ...co teraz?
• HP poniżej ¼%! Obniżenie statystyk o połowę (ale to nic nie zmienia lol)
○ rana 0. stopnia: oderwane piórko ze skrzydła
○ rana 0. stopnia: małe stłuczenie na boku
○ rana 1. stopnia: głębsze zadrapania po pazurach pod okiem, krwawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: odciśnięty ślad górnych kłów na boku piersi, który przerodzi się w siniak
○ rana 0. stopnia: dwie płytsze, dłuższe rany pod gardłem
○ rana 1. stopnia: gęste rany na karku, krawią (-1hp co turę)
○ rana 0. stopnia: pacnięcie łapą pod karkiem
○ rana 1. stopnia: głębokie rany z dwóch łap, krwawią (-1hp od następnej tury)
○ rana 1. stopnia: ugryzienie w gardło (-1hp....... ale już jest ded)
× Omdlenie!
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Trysła krew, a wraz z nią odeszło życie ptaka. Mało powiedziane, że go to cieszyło, gdyż radość wprost tryskała z pyska cynamonowego, wylewając się z pomiędzy wyszczerzonych kłów niczym krew z gardła martwego jastrzębia. Co prawda oznaczało to koniec polowania i wycieczkę do medyka, jednak coś musiał począć z tymi zwłokami. Ale cóż? Nie kojarzył, żeby ktokolwiek z kotów w obozie jadał w jastrzębia, a aż szkoda byłą zostawić taki cudny okaz na zgnicie. Zakopał go więc, oznaczył kamieniem o gładkich kamieni, zapewniając siebie, że gdy tylko ciało ptaszyska się rozłoży, zabierze mu czaszkę, może i szpony. zależy jak będzie mu się chciało. Na razie był zbyt zmęczony i krwawiący, żeby myśleć o... Nie, nie ma szans że teraz sam je wydobędzie. To co, czas na wizytę w lecznicy?
//zt. Ślicznie dziękuję za mgowanie <333
Krety pachniały i smakowały ziemią, co wcale nie zachęcało do ich spożycia. Były jednak prostymi ofiarami w tym miejscu, a Karasiowa Ość całą sobą szanowała najprostsze rozwiązania. Szczególnie takie co mogły później posłużyć za dowód przed władzą, że wcale nie jest (aż takim) pasożytem, że dokłada coś od siebie dla dobra Klanu i wyrzucanie jej na zbity pysk zaraz przed Porą Nagich Drzew nie jest konieczne.
Dlatego właśnie dzisiaj sterczała nad kopcami, przecinając powietrze gąsienicowatym ogonem. Jeden krecik już zakończył swój żywot i został tymczasowo zakopany nieopodal, teraz potrzebowała jeszcze tylko jednego i będzie mogła się nazywać przykładnym wojownikiem. Unikanie patroli będzie można przemilczeć.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże włóczyło się po terenach bez większego sensu. Znalazło kilka na wpół uschłych a na wpół zamarzniętych kwiatków, które pomimo pogody nie zakończyły jeszcze żywota, i teraz targało je ze sobą w pysku, szukając czegoś jeszcze wonnego, co mogłoby użyć. Myślało też trochę nad polowaniem, ale szczerze? Trochę jej się nie chciało. Trochę też było znudzone. I trochę chciało towarzystwa, ale no nikogo nie udało jej się zaciągnąć na spacer.
Gdy więc zobaczyło kocicę siedzącą nad kopcami to od razu skierowało swoje kroki w tamtą stronę.
- Jak idzie polowanie? - zapytało przyjaźnie już z oddali. Kwiatki w pysku trochę przeszkadzały w gadaniu, ale to nie było niczym, co Zboże już nie miało opanowanego. Uśmiechnęło się przy tym i z wysoko uniesionym ogonem podeszło do kocicy.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Szare uszko drgnęło wychwytując czyjś głos. Pytanie o polowanie, ewidentnie do niej skierowane. Czy to jakaś inspekcja nasłana przez jednostki zaniepokojone znikającą na całe dnie Ością? Może jednak ją zaczynali podejrzewać o niewykorzystywanie stu procent swojego potencjału przydatności dla grupy? Niekorzystnie. Sympatyczny ton nie zwiastował nieprzyjaznych intencji, jednak szara nie mogła zatrzymać tej podejrzliwości co od wielu księżyców krążyła w jej żyłach. Potrafiła jednak nie okazywać po sobie takiego zwątpienia, więc oderwała spojrzenie od kopczyków i zawiesiła je na rudej mordce. Takie neutralne spojrzenie, bez zmarszczonych brwi i towarzyszącej im bruzdy na czole.
- Nie jest źle, chociaż kopanie w rozmokłej ziemi jest trudniejsze niż się zdawało, ciągle grudki wchodzą między palce i łatwiej o ucieczkę kreta. - dlatego nie leżał koło niej stos martwych ciał, zdolny wykarmić cały Klan Rzeki. Nie dlatego, że dość lekko podchodziła do swojego zadania. Pora na strategiczną zmianę tematu, wskazała nosem na kwiatki. - Skąd je masz? Myślałam, że o tej porze to tylko zdechłe liście można zbierać.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże przysiadło koło kocicy i zapatrzyło się w kopiec na który ona przed chwilą patrzyła, po czym położyło kwiatki pod swoimi łapami. No na kretowisku krety najłatwiej upolować, nic dziwnego, że próbowała swoich sił. Może też jej się nie chciało polować i postanowiła odbębnić tylko obowiązek? Wcale by Zboże tym nie było zdziwione! No ewentualnie trafiło na kogoś o nieskończonych pokładach cierpliwości, ale to chyba by już było przyczyną do zdziwienia się.
- A, to? W trawiastej dolince wciąż jest sporo słońca, więc czasem da się znaleźć jakieś bardzo wytrwałe kwiaty, które wciąż jeszcze nie przekwitły, ale to już ostatnie resztki resztek. Będę jeszcze szło szukać trochę na innych polanach, ale to chyba nie dzisiaj, bo wciąż jeszcze nic nie upolowałom... Przydałoby się za to zabrać i upolować chociaż tego jednego kreta... - Albo nie. Albo mogło ponarzekać że nic nie upolowało i powiedzieć że no nic nie mogło znaleźć bo taka pora roku! No w sumie to już samo nie wiedziało na co ma siłę i ochotę a na co nie.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame