Logo Artemidy
Topiołki - Lewy Brzeg
- Yhm - potwierdziła mruknięciem. - Mamy kompletnie inne zasady, pomagamy sobie, nie mamy przywódców, wszystko jest bardziej... W łapach kotów tam żyjących - przedstawiła po krótce, z każdym zdaniem uchylając większego rąbka tajemnicy. Niedługo zacznie przechodzić do szczegółów, ale oczywiście, ona tego wszystkiego jej naraz nie powie. Nie widziała również, by Rosa była jakoś mocno zdegustowana jej słowami i chyba nie czuła niechęci do takiego formatu. Kto wie, może zostanie nową członkiną?
- Co o nich sądzisz? Jesteś, w ogóle, za życiem w jakiejś większej grupie czy preferujesz bardziej samotniczy tryb życia? - miała jedynie nadzieję, że jej pytania nie zostaną odebrane jako jakiś szpiegowski wywiad, tylko zwykłe tematy, rzucone jako wątek rozmowy. Brzmiała podejrzanie, to fakt, ale nie miała zamiaru zapraszać do Nowego Świtu byle kogo. Rosa wydawała się być właściwa, jednak czy zechce do nich dołączyć?
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xx— Oh... — wydała z siebie w rosnącym zaciekawieniu oraz lekkim zaskoczeniu. Rzeczywiście brzmiało to zupełnie inaczej niż klany, przynajmniej z tego, co się orientowała. — Brzmi ciekawie. — dodała. Grupa kotów żyjąca razem i pomagająca sobie, bez przywódcy, brzmiała interesująco i tak... inaczej. Jak wyglądało takie życie? Jakimi prawami rządziła się taka grupa? Ile kotów w niej jest? Wszystkie te pytania rodziły się w głowie Rosy.
xxNa następne pytanie nie odpowiedziała od razu. Uchyliła pyszczek, jednak zaraz go zamknęła, zastanawiając się nad odpowiedzią. Nie była pewna, czy ją znała. To było dość trudne pytanie. Pozwoliła sobie w zastanowieniu uciec na dwa uderzenia serca wzrokiem gdzieś na bok.
xx— Cóż... nie mam za bardzo porównania... — zaczęła, wahając się nieco. — Samotnicze życie to wszystko, co znam. Nie wiem. Ale nie uważam, że życie w grupie jest... gorsze. — rozwinęła, poruszając nerwowo końcówką ogona i spoglądając Kos w oczy. Mimowolnie co jakiś czas zwracała uwagę na jej pokaźne blizny, zastanawiając się, jaka jest za nimi historia. Nie liczyła jednak na to, że się tego dowie, chociaż kto wie.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciekawie. Jak dalej powinna poprowadzić konwersację, żeby zaintrygować kotkę, ale i też żeby jej nie przerazić? Nie wiedziała jakie rzeczy są dla niej normą, jakie dziwnością... To wszystko było takie skomplikowane. Chyba była na to za stara, żeby móc tak intensywnie myśleć i układać skomplikowany, przyszłościowy plan w zaledwie parę chwil.
- Yhm - potwierdziła. - Gdybyś czuła się samotna... Może uda ci się tobie znaleźć spokój w naszej grupie - rzuciła, tak lekko i nijako, że Rosa nie mogła tego uznać za propozycję, ale i też nie była w stanie przejść obok tego obojętnie. Może taki tekst spowoduje u Rosy pewną reakcję, dzięki której wszystko się wyjaśni? Nie zadawała poza tym żadnych innych pytań, bo nie miała nawet czego. Nie były przyjaciółkami, żeby sobie gadać o wszystkim, ona miała swoją "rodzinę" w Nowym Świcie nie potrzebowała nowej. Poza tym, jak z resztą zgadywała, Rosa będzie miała pewnie miliony pytań.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxOtworzyła szerzej oczy na słowa szylkretowej kotki w zaskoczeniu.
xx— Oh... czy to znaczy, że do waszej grupy można... dołączyć? Że każdy? — spytała zaintrygowana. Grupa otwarta na nowych członków? Rosa czasem może czuła się trochę samotna... Może trochę bardziej, niż pozwalała sobie myśleć. Ale zostało jej przepowiedziane, że w końcu znajdzie sobie towarzysza. Ciekawe tylko kiedy. W oczekiwaniu na odpowiedź poruszyła delikatnie ogonem. Jeśli rzeczywiście miała możliwość dołączenia do tej grupy, znaczyłoby to, że miała już dwie takie opcje. Chyba. Jeśli oczywiście faktycznie dało się dołączyć do klanów. Nigdy nie dowiedziała się, czy na stop procent jest to możliwe. Mogła też jednak po prostu kontynuować życie samotnika. To też było dobrą opcją... chyba. Sama już nie wiedziała.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dała się złapać i Kos prędko wychwyciła ten ciekawski błysk w oku. Była zainteresowana, wiedziała to. Teraz wystarczyło dobrze do niej przemówić i wszystko powinno pójść gładko. Tylko to wbrew pozorom musiało zostać naprawdę dobrze rozegrane.
- Cóż, najpierw muszę mieć pewność, że nie przyniesiesz nam kłopotów - określiła. Nie wiedziała, jak powinna to nazwać. Niby mogła Rosę już teraz zaprowadzić na granicę, ale przedtem wolała się upewnić, że na pewno na to zasługuje. - Ale większość może do nas przystąpić. Nie jesteśmy jak Klany, nie selekcjonujemy na tych, którzy mają czystą krew czy nie - przedstawiła. Za to była wdzięczna Nowemu Świtowi - że wszyscy byli w nim równi, nie ważne co. - I najpierw musiałabyś przejść Nowicjat, czyli okres w którym poznawałabyś nasze zasady, według których żyjemy. Jeśli by ci się nie spodobały, możesz zrezygnować i odejść - nie miała nic poza tym do dodania. Pozostawało czekać na reakcję Rosy.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To, że mieszkała chwilowo w Siedlisku Koni nie oznaczało, że nie mogła iść nigdzie dalej. Nie była dużo razy za Grzmiącą Ścieżką, właściwie, to tylko parokrotnie, a w porównaniu do ilości odwiedzin innych rejonów mapy, naprawdę nie był to niesamowity wynik. Pamiętała, że ostatnim razem gdy odwiedziła Topiołki, spotkała tu całkiem sympatycznego, miłego i ładnego kocura, może znowu go gdzieś wychwyci? Raczej graniczyło to z cudem, ale nie zamierzała się zniechęcać, musiała znaleźć sobie jakiś powód odwiedzin tych rejonów, dla własnego spokoju, a to brzmiało już sensowniej niż 'bo mam taki kaprys'.
Usiadła sobie jednak z daleka od wody, z daleka od brzegu, wiedząc, że przy wodzie tym bardziej będzie jej zimno, a raczej nie życzyła sobie choroby w momencie, w którym nie miała ani wiedzy medycznej, ani medyka na zbyciu.

czart
[Obrazek: dcpubj1-0a2b084b-7ae4-4a86-803f-fe193a4d...ye1fClOiLI]
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi go za mało
Pociąga mnie twe ciało i wciąż mi jego brak
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czart dziecięciem był świata - całego! Dlaczego więc zrodzony jako nie kto inny, a Czart właśnie, miał grzać tyłek w obozowisku Nowego Świtu?! Świat go wodził, świat go kusił, świat go całym sobą wzywał - To Czart za nim podążał, Czart dał się skusić, Czart słuchał. I Czart wybył... z Nowoświtowych terenów. Gdzie? - trudno powiedzieć, jednak bez obaw! Było to dziecię świata - odnajdzie się! A jeśli nie, to cóż, nie raz pierwszy i ostatni mącił, mieszał i wplątywał się w rzeczy takie, że i własny Chaos zdołał go bez reszty wchłonąć. Kłopoty i wszelaką destrukcję ciągnął za sobą jak biczowaty ogon. Tak już było, od kiedy diabeł po raz pierwszy zawitał na świecie.
Przed sobą ujrzał rozlegle jezioro, wodę, jeszcze niezmąconą przez mistyczne, Czarcie siły. Czy to był ten cały... Klan Ryb, Jeziora, Wody?! No ten, skąd pochodził drugi z jego ojców. Myśl ta wystarczyła, by bez namysłu, tracąc jakikolwiek rozsądek (nie żeby nim grzeszył...) i zmysły, pognał w jego stronę, gotów niemalże rzucić się w jeziorne wody... bo skoro płynęła w nim rybia krew, to i ciało będzie wiedziało, co robić. Był pół - rybą, tak twierdził ojciec. Albo nawet całą rybą, obaj ojcowie wywodzili się z tamtych stron, a że chaos szczególnie upodobał sobie formę kota... nieważne! Formy zmieniało się przecież stale, na potrzebę chwili. Na potrzebę kłopotów!
I byłby tak pewnie zrobił, gdyby nie postać kotki, której to wyskoczył ponad głowę i za sprawą niewyjaśnionych sił grawitacji, czy ki diabeł czego innego - znalazł się tuż przed jej obliczem. Całkiem niezłym, w dodatku.
- Przesuńcie się, jam ryba! - zakrzyknął - Do wody mnie ciągnie, oddychać nie mogę! O, oho, a piękna Pani... też ryba?! Jam Czart, kot, ale ryba, a dama o wspaniałej urodzie? Na wodnego stwora mi nie wygląda, ale dzięki Pani wielkiemu urokowi... znów napełnić płuca mogę! Jakie miano nosi, skąd przybywa, cud ten, przede mną stojący?!
Nosiła woń lasu, piachu, mchu, błota... wszystkiego! Uroda jednak, niezależnie od stopnia nasilenia, nie zawsze szła w parze z zapachem róż i białych kwiatów. Nie była jak on, rybą, nie żywiła się glonami. Cóż, przynajmniej równało się to z dalszymi wędrówkami. Chociaż... i tak nie miał zamiaru zaprzestać.
[Obrazek: hRDTtPH.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXKrążył w okolicy Topiołków, nie robiąc tak naprawdę nic konkretnego. Dookoła tętniało życie, zwierzyny było w bród, nie to co na osiedlu, choć nie miał na co narzekać. Znał sposoby na zdobycie pożywienia, ale miło było wrócić do życia w lesie i smaku świeżo upolowanego piszczka. Udało mu się dorwać młodą kaczkę, która nieświadoma zagrożenia wyszła na brzeg i szybko padła jego łupem. Oskubał ją częściowo z piór, od razu przystępując do konsumpcji, bo Smoła miał w zwyczaju jeść szybkie posiłki, aby nikt mu nie przeszkodził. Tak więc siedział przycupnięty pod szerokimi liśćmi jakiejś trzciny i co jakiś czas było słychać tylko ciche chrupnięcia delikatnych kosteczek.

Sol

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sol wracał właśnie ze swojego spaceru, prosto do swojego domku. Chociaż prawdą było, że coraz bardziej mu się podobało życie w lesie. Może faktycznie jakaś jego część tęskniła za tym. Druga część mówiła, że hej, masz dobre życie tam, gdzie jesteś, po co sobie utrudniać. Dalej jednak mu dudniły słowa tej rzeczniaczki. Że jego siostra ma kocię... do tego jeszcze to jest Cykuta! Ah...
Szybko wrócił do rzeczywistości, słysząc chrupnięcie kości. Nastroszył uszy i spojrzał w bliżej nieokreślone miejsce. Co tam było.
— Oi? Kot tam jest?
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXCzujne, czarne uszy od razu wyłapały kroki nadciągającego w jego kierunku kota, ale Smoła nie obawiał się spotkania, tędy zazwyczaj chodzili zwykli samotnicy, ewentualnie pieszczoszki nie stanowiące najmniejszego zagrożenia, a ten tu musiał nie być za mądry, skoro od razu zaczął gadać do nie wiadomo czego.
XXXX– Nie, pies – rzucił, nie ruszając się z miejsca, kontynuując jedzenie. Gdyby rzeczywiście był psem, takie zachowanie obcego mogłoby skończyć się dla niego strzaskanymi kośćmi i rozszarpanym ciałem, ale hej, miał szczęście, nie? Bo to tylko kot. Wyjątkowo brudny i powyciągany we wszystkie strony kot, na którym rysowały się widoczne blizny, których krótkie futro nie miało jak ukryć.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Czyli kot o baaardzo sarkastycznym podejściu, miło — odparł tylko, rozglądając się dookoła. W końcu znalazł źródło dźwięków i zaczął w tą stronę podążać. W końcu znalazł powyciąganego, brudnego kota. Pysk pieszczoszka na moment się zmarszczył, zaraz jednak zawitał na nim delikatny, bystry uśmiech.
— Sol jestem, Nieznajomy — przywitał się, kiwając delikatnie głową. — Smacznego, swoją drogą.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXPrzewrócił oczami. Kolejny wygadany.
XXXX– Zależy dla kogo miło – stwierdził, strzelając kolejną kostką kaczki. Mimo tego, że go nie widział, to doskonale słyszał, a po wysokim głosie wnioskował, że jest młody, więc nie mógł stanowić wielkiego zagrożenia, toteż jakiekolwiek obawy były tu zbędne. Kocur zbliżył się do niego, dopiero wtedy czarnofutry podniósł łeb, wystawiając go znad szuwarów, mrużąc ślepia i przyglądając mu się, oceniając. Chudy, długi, ogólnie - żaden z niego przeciwnik, raczej młokos szukający towarzystwa, tylko czemu musiało paść akurat na niego? Trzepnął uchem odganiając kilka muszek.
XXXX– Smoła – rzucił, nie siląc się na żadne miłe słówka powitania. Bo i po co. – Kiedy ktoś mówi nieznajomemu smacznego, to zazwyczaj ma na myśli “udław się” – dodał, mierząc go szaroniebieskim spojrzeniem.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Mhm — mruknął tylko na stwierdzenie Smoły. Ah tak, na pewno ten kocur bardzo ma pokrzywdzoną rodzinę i w ogóle to go tyle w życiu spotkało smutnego, że w ogóle ola boga. Na pyszczku Sola cały czas był delikatny uśmiech.
— Czy na prawdę na takiego wyglądam? Nigdy w życiu tak bym nie pomyślał! — żachnął się, cofając uszy, udając wielce obrażonego i niezadowolonego. Potrząchnął łbem na boki.
— Czemu jesteś taki cierpki, towarzyszu? Co na sercu ci leży? — zapytał zaraz.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
~#~

Jakiś czas temu przecież obiecał Świetlikowej Kniei, że nauczy ją łowić ryby i pływać. A skoro już miał w planie taką cudowną randeczkę, to trzeba było wybrać najlepsze dla niej miejsce, którym oczywiście były Topiołki. Były one kawałek od terenów Klanu Cienia, dlatego gdy spotkał się z wojowniczką to przekazał jej, by wyruszyła w umówiony dzień nad Topiołki skoro świt, by mieli jak najwięcej czasu.
Było to idealne miejsce, biorąc pod uwagę widok na piękne jezioro oraz bliskość Wysokich Traw, które teraz mieniły się kolorem przeróżnych kwiatów. Wszystko już się pięknie zazieleniło a na niebie świeciło słońce, przyjemnie grzejąc ciemne futro Okonia.
Usiadł nad brzegiem jeziora i czekał.

//Świetlik!
. . . .
. . . .
'cause Jesus he knows me and he knows I'm right
「 ✦ I've been talking to Jesus all my life ✦ 」
. . . . → oh yes [ he knows ] me
and [ he knows ] I'm right ← . . . .
and. he's been telling me
-ˏˋ everything is alright ˊˎ-

[Obrazek: bvhHYYm.gif]
- I believe in the family -

with [ my ever loving. wife ] beside me
but she don't know about. [ my girlfriend ]
or [ the man ] I met last night
.
[Obrazek: u9LY32F.png]
. . . .
. . . .
LVL 1 110 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedziała, gdzie przyjść. Gdzie iść. Kogo spotka, co się stanie. I cieszyła się. Z ostatnimi wydarzeniami z Klanu Cienia potrzebowała... odpocząć. Zrelaksować się. A przy Okoniowej Łapie to właśnie mogła zrobić.
Więc gdy tylko świt wstał, też i ona wstała. Wyszła wcześniej, niż pierwszy patrol. Szła przed siebie, powoli. Mrużyła oczka pod wpływem słońca, a gdy w końcu zobaczyła terminatora... poczuła się tak lekka. A jednocześnie tak ciężka. Źle i dobrze jednocześnie. Musiała zadbać o siebie w tym szaleństwie, ale czuła, jakby to było złe rozwiązanie. Jednocześnie było jedyne, które znała i było jej bliskie. Jedyny sposób, aby uciec od tego co się działo... miała tylko nadzieję, że nagle się nie rozklei przy kocurze. Musiała... musiała się trzymać. Wiedziała, że Okoniowa Łapa nie miał jak jej w ogóle pomóc. Wiedziała. Ale uśmiechnęła się i podbiegła truchcikiem do burego kocura.
- Okoniu! - zamruczała ciepło, wtulając pyszczek w jego futro. - Mam nadzieję, że nie musiałeś czekać długo?
Two birds on a wire
One says, "C'mon" and the other says, "I'm tired"
The sky is overcast and I'm sorry
One more or one less
Nobody's worried
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
18
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości