Logo Artemidy
Dzika Plaża
  Ruletka uginała coraz bardziej łapy, aż zaszurała lekko brzuchem o podłoże. Zastygła w bezruchu, gdy kaczor obrócił się w jej stronę, szukając źródła hałasu. Z trudem tłumiła wzbierający chichot – on naprawdę jej nie widział!! Inaczej by uciekł!! A on nic!! Gdy kolega wrócił do kaczych spraw, odważyła się unieść wyżej głowę by go lepiej widzieć ze swojego brzegu.
  Nie napatrzyła się zbyt długo. Chwilę, może dwie, później coś zaszeleściło po lewej, łyse krzewy się poruszyły, a kaczor uznał, że tego już za wiele. Ruletka odprowadziła go z niekrytym żalem, chociaż nie przywarł do niej na długo – zaraz na pierwszy plan wyszła identyfikacja źródła dźwięku, który spłoszył kolegę. Czy to było nierozsądne z jej strony? Otóż jedna matka powie tak, a druga matka powie nie. Kotka zdecydowała nie wnikać w to, że znajdowała się nad jeziorem z przeciwniczką takich działań. Lepiej było skupić się na pozytywach – nie była tu sama. Ba, byli tu z nimi ludzie, a ci to sobie poradzą z każdym zagrożeniem!!
  Więc no może była nieco zbyt pewna siebie, gdy zaczęła się skradać w stronę krzewów – oczywiście pod wiatr, ostrożnie, tak by nie nadepnąć na żadną gałązkę, powoli, tak by śnieg nie skrzypiał pod opuszkami, ale bez obaw o swoje życie.
  Kot. Widziała chudego kota, który... no właśnie, co on tu robił? I nie marzł? Chwila... ta smutna łodyga i oklapłe listki... może były zdeformowane, ale jak im się przyjrzeć...
  — TO POKRZYWA?? — zapiszczała z ekscytacją, momentalnie wyskakując z pozycji łowieckiej i zapominając o tym, że moment temu śledziła kotkę obok. Teraz miała ważniejsze rzeczy na głowie – na przykład chciała podejść i przyjrzeć się roślince.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Po drugiej stronie krzaków ich szczeleszczenie nie przeszkadzało szylkretowym łapkom w podchodzeniu do pokrzywy. Duża zaleta zbierania kwiatów i ziół była taka, że nie trzeba było się bawić w żadne pozycje łowieckie. Bo co taka pokrzywa zrobi, ucieknie? No właśnie. Można było nawet zabrać ze sobą Truflę albo innego fana roślinności i rozmawiać przez całą drogę bez obawy przed spłoszeniem ani jednego kwiatka.
  Obejrzawszy dokładnie pokrzywową łodygę, szylkretka zabrała się za wydobywanie ziaren. Większość była sucha i pomaraszczona o tej porze roku, ale przynajmniej kilka jeszcze nadawało się do użytku. Sukces! Będzie mogła odpłacić się za ostatnie leczenie.
  Zebrała dobrych nasion z dziesięć i sięgała po kolejne cztery, kiedy coś ją napadło. Szlak momentalnie podskoczyła. Obróciła się w locie i wylądowała miękko kawałek dalej, jeżąc sierść na karku. Uciekłaby bez patrzenia za siebie, gdyby nie jakaś samotna szara komórka, która poinformowała ją o tym, że drapieżniki nie mówią i właśnie ma do czynienia z innymi kotem. Tak szybko się przemieścił? A może były dwa?
  Komórka miała rację. Kawałek od niej stało... dziecko. Kotka, sądząc po zapachu, ludzka, albo przynajmniej mieszkająca w mieście. W porządku, więc żadne zagrożenie. Rozluźniła mięśnie i otrzepała futerko, wytrząsając resztę strachu jak ziarenka piasku.
  — Gwiezdni, nie strasz mnie! — Miauknęła przewracając oczami, bardziej rozbawiona niż zła. Dzieciak był trochę starszy niż typowy mieszkaniec Splątanych Korzeni ale to dalej dziecko. Nie mogłaby się długo gniewać. — Cześć! Tak, to pokrzywa. — Obserwowała kotkę uważnie, szacując jej wiek, ale szybko się rozproszyła, bo mała miała taką śmieszną kręconą sierść jak Konwój. Ciekawe czy byli spokrewnieni? — Nazywam się Szlak. Jesteś z tymi ludźmi tam?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Czy Ruletce było głupio, że tak wystraszyła nieznajomą? Podchwytliwe pytanie – najpierw by musiała zauważyć, że to zrobiła. Chociaż, gwoli ścisłości, orientalna kotka nie była ślepa, widziała jak ta podskoczyła spłoszona i jak przez uderzenie serca wyglądała jakby miała się zaraz zerwać do biegu. Nie ominęło jej to, nic z tych rzeczy! Jednak zaaferowany smętną zieleniną umysł nie powiązał reakcji z własnym działaniem i pewnie by nie zamierzał, gdyby nie pierwszy komentarz. Ten sprawił, że Ruletka zatrzymała się, zarówno całkiem dosłownie, w pół kroku, jak i w przenośni, w myślach. Zamrugała bez zrozumienia, analizując wszystko intensywnie. A problemy zaczynały się bardzo wcześnie...
  — Nie Gwiezdni. Ruletka — poprawiła nieznajomą. I co do straszenia... och, chyba faktycznie mogła niechcący- Jej spojrzenie wylądowało w tym momencie na rozsypanych nasionach i tym samym zgasły jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Bo skoro to serio jest pokrzywa, a to są jej nasiona to... — Boli ciebie brzuch?? Zjadłaś coś niedobrego?? Kłaczek ci się przykleił do gardła i nie możesz się go pozbyć?? — z błyskiem w oku dorzucała kolejne pytania do wywiadu, przyglądając się uważnie szylkretce i próbując samodzielnie określić co z nią nie tak. Może jak nieco bardziej zmruży oczy...
  — Aha! I z moją mamą, też tam jest — potwierdziła, nie przerywając oględzin. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że to ona powinna o coś teraz spytać, na tym polegały przecież rozmowy. O imię chociażby, to zawsze dobra opcja. Albo mogła odbić piłeczkę. Nad kręconym czołem zapaliła się mała żaróweczka. — A ty? Z tym kaczorem? Chyba nie, bo sobie już poleciał. No chyba, że ciebie tak zostawił, trochę niemiło. Ale to ty go spłoszyłaś, więc chyba nie — myślała na głos, robiąc dwa kroki w bok i przechylając głowę. A tu miała rudą plamkę na barku, ale to chyba był objaw niczego.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Rule– — Och! To chyba było jej imię? — Ruletka? Tak się nazywasz? — Przekrzywiła głowę. Nigdy w życiu nie słyszała o czymś takim, ale po Konwoju nic ją już nie zdziwi. Nie zdążyła nawet zapytać czym jest ta cała ruletka, albo ruleta, bo dziecko dopatrzyło się jej starannie zbieranych nasion. Starsza z szylkretek uniosła brwi.
  — Nie, nic mi nie jest, to na zapas... dla mojej przyjaciółki. Skąd ty wiesz do czego używa się nasion pokrzywy? — Ciekawość wybrzmiała w jej głosie. Przyglądnęła się uważnie małej która przyglądała się jej. Koty z osiedla znają się na ziołach? No patrz, oczywiście że miała pecha i nigdy nie trafiła na żadnego takiego... Ale dlaczego i po co? Przecież mieszkały z ludźmi. — To dobrze. Inaczej musiałabym z tobą iść na poszukiwanie jakiegoś opiekuna, co? Jeszcze mój kolega kaczor wróci tu z całym stadem znajomych i będzie problem, bo na pewno spodoba mu się twoja chusteczka. — Mrugnęła jednym okiem do dzieciaka, który dalej był pochłoniętymi jakimiś analizami. Usiadła sobie wygodnie koło pokrzywy i czekała na wynik. Kto wie, może dowie się czegoś o sobie?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
   — Mhm! Tak mnie mama nazwała. A ciebie? — odruchowo odbiła pytanie, bo nie potrafiła przypisać żadnego imienia do ciemnej mordki. Chociaż czuła pod skórą, że imię już padło. Tylko no, potoczyło się gdzieś w dal i szukaj go tu teraz! Nie było na to czasu, ani chwili, bo istniało sto jeden innych informacji do wchłonięcia.
   — O, na zapas dla przyjaciółki — powtórzyła, a pod kręconą kopułą zachodziły właśnie intensywne procesy myślowe. Starała się łączyć fakty, dużo bardziej zmotywowana niż, gdy trzeba było znaleźć winnego przestraszenia starszej kotki. — Ona ma często problemy z brzuchem?? Że potrzebuje aż na zapas tych ziaren — podsunęła swoją teorię, ciekawa czy udało jej się zgadnąć. — A wiem, bo spytałam! I się dowiedziałam od takiej jednej starszej kotki trochę, chociaż ona zdawała się wiedzieć dużo więcej, ale ostatnio jej już coś nie mogę znaleźć by spytać o więcej. No ale wiem do czego służą ziarna pokrzywy! I liście!! Wiedziałaś, że liści też się używa?? I skąd ty wiesz?? — wygrywała tę interakcję, tak czuła. Nie dość, że trafił się temat, który lubiła i rozmówca chyba też był nim zainteresowany, to jeszcze pamiętała o odbijaniu pytań! Mama będzie z niej dumna jak jej o tym opowie potem.
  — Opiekuna? A po c- — urwała pytanie w pół słowa i wyprostowała głowę, gdy dotarło do niej pełne znaczenie słów. Spojrzała na pysk kotki, a nie na jej plamki. — A więc jednak??? To twój kolega?? — uniosła się na paluszkach w oczekiwaniu na odpowiedź. Kolejna myśl. Ta sprawiła, że Ruletka oklapła. — Myślisz, że dlatego poleciał? Po kolegów, by zabrać moją chustkę?
  Niedobrze. Lubiła swoją chustkę.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Aha! Podchwytliwe pytanie, ale nie zamierzała dać się nabrać!
  — Szlak. — Powtórzyła z lekkim uśmiechem. — Tak, właśnie tak. I nie, ona nie ma problemów z brzuchem ale zna się na ziołach. Jak coś przydatnego znajdę to jej przynoszę, bo może jej się przydać do leczenia kogoś innego! A im więcej kotów szuka tym większa szansa że coś znajdziemy, co nie? — Uśmiechnęła się szerzej. Niestety koteczka nie trafiła, chociaż teoria była sensowna.
  — O rany, naprawdę? Strasznie szkoda że już nie możesz jej znaleźć... też bym chciała z nią porozmawiać. — Zmarszczyła brwi na dwa uderzenia serca, wyraźnie zawiedziona. — Ale o liściach nie wiedziałam! Po co ci liście, skoro parzą? Zbiera się to w jakiś konkretny sposób? O, a wiem bo przyjaciółka mi powiedziała! Trochę ona, trochę moja ciocia, a trochę moja mama. Wiedziałaś na przykład, że liść krwawnika działa tak samo jak nasiona pokrzywy?
  Czasami trafiała na samotników którzy znali co nieco ziół, ale nigdy jeszcze nie trafiła na pieszczoszkę, w dodatku tak młodą... hm. Skrzywiła się trochę wewnętrznie. Nie lubiła tego słowa. Pieszczoch brzmiało obraźliwie i było używane jako obelga, a przecież mała była kotem jak każdy inny. Poza tym Szlak powinna być ostatnią do oceniania skoro też kiedyś żyła z ludźmi. Więc: nie trafiła na kota mieszkającego z ludźmi. Tak chyba lepiej.
  — Tego konkretnego akurat nie znam. — Pokręciła głową. — Nie znam kaczek. Ale chyba nawet z kolegami nie byliby wystarczająco odważni żeby ci ją zabrać, wiesz? Szczególnie z ludźmi i kotami w pobliżu.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Szlak. Śmiesznie krótkie imię, do tego takie odrobinę syczące. Podobało się Ruletce, chociaż chyba ogólnie nie miała za wysokich wymagań w tym zakresie – dopóki nie plątał jej się język to było w porządku!
  — Ooo, to prawda! Nie ma szans by jeden kot znalazł więcej niż cztery koty! Noo chyba że ten jeden by miał tak dobry wzrok, że by widział przez kamienie. O, albo tak dobry słuch, że by słyszał jak zioła rosną! Od razu by wiedział, gdzie szukać — ciekawe czy każda roślinka wydawała inne dźwięki, gdy rosła? I czy dotyczyło to dosłownie każdej, czy raczej poszczególnych gatunków? Skoro miały własne zapachy to czemu by nie własne dźwięki? Będzie musiała kiedyś przyłożyć ucho do kilku roślinek i to zbadać.
  — Możemy jej kiedyś razem poszukać — zaproponowała z szerokim uśmiechem i zaraz nietoperze uszka zamieniły się w słuch. No, prawie zaraz, najpierw na cynamonowo-rudej mordce zakwitło zdziwienie. — Nie słyszałaś nigdy o liściach?? Robi się z nich maść! Na opuchlizny i złamania, ale przede wszystkim na rany. Wspomagają ich gojenie i bardzo bym chciała kiedyś porównać jak szybko goi się rana smarowana maścią, a jak bez. Albo czy jest różnica między maścią z pokrzywy, a z łopianu — gdzieś w słowotoku umknęło jej pytanie o specjalne metody zbierania parzących listków. Ale to nie wina Ruletki, że tyle było tu ciekawych wątków!! — Jeju strasznie ci fajnie, że tyle kotów u ciebie zna się na ziołach! W sensie tak w rodzinie i blisko! U mnie tylko mama, znaczy druga mama, nie ta z którą tu jestem. Ona się trochę zna, ale chyba woli zwykłe roślinki... hm. Ale pierwsze słyszę by liście krwawnika tak działały... chociaż czy to nie trochę dziwne?? Że nie jest na krwawienie i rany?? Jakby nie było, nazywa się krwawnik, a nie wymiotnik.
  Trochę nieituicyjne, ona by inaczej ponazywała te roślinki. A może o czymś nie wiedziały ze Szlakiem?? Może stały na krawędzi dokonania odkrycia? Przyczynienia się do postępu medycyny? Znaczy, miały przed sobą pokrzywę, nie krwawnik. I ani jednej krwawiącej rany pod łapą. Więc może od krawędzi odkrycia dzieliło je kilka susów.
   — Ale znasz inne ptaki?? Nie-kaczki — drążyła dalej, bo nie było mowy, że tak łatwo odpuści. Chociaż zapewnienia Szlaku wcale jej nie uspokoiły. Poruszyła szczurzym ogonem. — No nie wiem, kaczki potrafią być bezczelne.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Co nie? — Wyszczerzyła się radośnie, a zaraz parsknęła śmiechem. Ojej, może z wielkimi uszami dałaby radę usłyszeć jak zioła rosną? Może obie dałyby radę?— Jakby miał tak dobre zmysły to byłby idealnym medykiem! Myślę, że mamy dobre szanse mu dorównać. I tę kotkę też możemy znaleźć! Ona na pewno wydaje jakieś odgłosy. — Poruszyła uszami w przód i w tył, dla podkreślenia swoich słów. Zaraz okazało się, że umiejętność dobrego słuchania zdecydowanie się przydaje, bo malutka koteczka wiedziała coś więcej o pokrzywach niż ona sama.
  — O! Nie słyszałam! Znajoma kotka mówiła mi tylko o nasionach. Pewnie zapomniała... A łopian działa tak samo? Bo wiem że używa się korzenie i liście! — Zastrzygła uszami. Bingo! W końcu miała pewność do czego się go używa, jeśli się go nie pomyli z ostami z obozu. — Podobnie działa jeszcze nagietek, tak mi mówiła mama. Że szypułkę się przeżuwa i wypluwa na ranę żeby lepiej się goiła. Chociaż nie mówiła nic o infekcjach, więc nie wiem czy to też... A, ale zapomniałabym! Wiesz co wydaje odgłosy? Skrzyp! Pewnie dlatego tak się nazywa, bo skrzypi jak go złamiesz. I w dodatku jest przydatny, bo leczy zakażenia i popękane łapy. — Zamachała zamaszyście ogonem, zahaczając przy tym końcówką o nieszczęsną pokrzywę. Chwast zakołysał się na boki ale nie złamał. Jedynie jeden, samotny, ususzony listek oderwał się od łodygi i spadł na ziemię. Szylkretka obserwowała koteczkę z ciekawością. Skąd ona się tu wzięła? Akurat tutaj kiedy wybrała się do Topiołków, a do tego od razu znalazły wspólny temat! Strasznie szkoda że mieszkała na osiedlu, ciężko ją będzie odwiedzić bez zgody Trufli albo Iskry...
  — Niby dużo kotów się zna, ale mi zawsze głupio pytać i sama za wiele nie wiem. — Uśmiechnęła się przepraszająco. — A krwawnik... nie myślałam o tym, wiesz? Może kiedyś ktoś wykorzystywał go do czegoś innego? W sumie wymiotnik brzmi jeszcze gorzej. — Zachichotała. — Oooo, a może to celowo? Wiesz, żeby wszyscy myśleli że na krwawienie, a wcale nie, bo do wywoływania wymiotów? Tajemna wiedza. — Mrugnęła okiem, dalej chichocząc.
  Jak się miało okazać, miały ze sobą jeszcze więcej wspólnego niż długie uszy, szylkretową sierść i zamiłowanie do zbierania wiedzy o ziołach.
  — Pewnie! Kawałek stąd jest takie drzewo i na nim mieszkają wrony. Bywam tak tak często łowiąc ryby że nawet już nie uciekają na mój widok! — Oświadczyła z dumą. Pominęła fakt, że dwukolorowe gagatki już się nauczyły, że nie robi im krzywdy nawet kiedy kradną jej ryby. Tragedia. — A jeszcze dalej mieszkają czaple, ale za dobrze ich nie znam, bo odleciały na zimę. Zostawiły po sobie takie ogromne gniazda i mogłam je zobaczyć z bliska. Nawet ukradłam parę piórek! A ty znasz jakieś kaczki?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Początkowy entuzjazm prędko zastąpiło zwątpienie.
  — No nie wiem, mama mówi, że ja to w ogóle nie słucham co się do mnie mówi czasem. I że na co mi takie uszy jak ją potem ignoruję. A to nie tak! Ja czasem ją słyszę, ale jakby nie? Wiesz, nie słyszę jak woła, ale mogę sobie po chwili przypomnieć, że ktoś mnie wołał... no to chyba musiałam ją słyszeć?? — wyrzuciła z siebie w wielkim przejęciu, nie do końca rejestrując, że nie tego dotyczył temat ich rozmowy. Ale to też było istotne! Dla Ruletki, przynajmniej.
  — Ee, nie, nie. Tak to nie. Znaczy troche podobnie, bo z jednego i drugiego tworzy się maść na rany, ale pokrzywa ci na infekcje czy inne zakażenie nie pomoże, a łopian jak najbardziej! Za to łopian nie pomoże odrosnąć sierści, a maść z pokrzywy można dać na taki łysy placek żeby szybciej zniknął. Tylko trzeba uważać, bo są koty, które po prostu są łyse. I one się bardzo denerwują, gdy im oferujesz pomoc z łysieniem. A no i jak łopianu lepiej w mordce nie mielić, bo jak zjesz trochę to brzuch będzie bolał. Ale pokrzywa też nie jest najprzyjemniejsza do wkładania do pyska... — to ci zagwozdka, bo w pierwszym odruchu Ruletka pakowałaby wszystko do pyska i w nim mieliła na maść. A tu co najwyżej nagietek... — Och, to strasznie dużo tych ziół co wspomaga gojenie ran w sumie. Ciekawe czy mają jakieś cechy wspólne przez, które ich się tak używa, jak myślisz?? I co to szypułka? Kwiatek? — mógł być, raczej nie łodyga, korzeń lub liść. Ale kwiatek też nie do końca jej pasował, bo przecież... kwiatek to kwiatek. — Och, ale skrzyp ma takie małe listki... ile ich trzeba nazbierać na jedną maść! I gdzie są stawy?
  Oprócz tego, że jeden znajdował się właśnie przed nimi. Szylkretowa pointka miała jednak silne podejrzenia, że skrzyp nie przyczyniał się do pozbawionego bólu życia akwenów. Tylko ciężko było jej umiejscowić je w kocim ciele, szczególnie że nie mogła go otworzyć i obejrzeć dokładnie – mama nie pozwalała.
  — Och? Ale czemu głupio? To coś złego, że chcesz wiedzieć? — spytała marszcząc lekko ceglasty nosek. Nie wydawało jej się by było coś niewłaściwego w chęci wiedzy, ale świat dorosłych bywał skomplikowany i nie zdziwiłaby się, gdyby to był problem. Teraz za to sama miała delikatny problem ze zrozumieniem dlaczego jej słowa zostały uznane za aż tak zabawne. Znaczy się, to chyba dobrze? Prędko udzielił jej się nastrój ciemniejszej szylkretki i nie była zupełnie w lesie z wnioskami. Jedynie wolałaby pełny obraz. — Oo, może! — zgodziła się z lustrzanym chichotem, chociaż nie minęły cztery uderzenia serca nim chęć zrozumienia wygrała. — Tylko po co robić z tego tajemną wiedzę?? I tak zmyłki stosować, czy pierwszy kot, który odkrył krwawnik nie chciał się z nikim dzielić swoim odkryciem — zastanawiała się. Szlak nie miała z nią łatwo, na miejscu każdego poskromionego pytania, wyrastały dwa nowe.
  Już samo wspomnienie o wronach starczyło, by chabrowe oczy błysnęły w zachwycie. I zazdrości, nie oszukujmy się! Szczurzy ogon tańczył żwawiej na wietrze, a Ruletka była bliska wyskoczenia z siebie – tak bardzo chciała się wtrącić! Ale tak bardzo nie chciała też przerywać i– czaple!!
  — O matko, piórka czapli?? Jak wyglądają, dużo ich masz, wymienisz się?? Ja mam piórka sikorek, wróbli, rudzika... i mam też takie długie pióro sroki, ale tylko jedno... ale jak znajdę więcej to wtedy mogę się wymienić, co ty na to? — W swojej kolekcji miała też pióro z ogona koguta, ale o tym to już w ogóle cicho sza, nie spodziewała się, że uda jej się wkrótce zdobyć jeszcze jedno. No i były pawie piórka, ale w wędkach, więc chyba głupio było je proponować teraz? — I trochę znam kaczki w parku, ale nie są zbyt miłe... a, ale właśnie! Też znam wrony, wiesz?? I czasami się dzielę z nimi saszetą, znaczy próbuję, ale one coś mi nie ufają. A widzą mnie codziennie! Więc jak przekonałaś te swoje, że jesteś przyjazna?
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Nigdy nie miała czegoś podobnego... chyba. Nie pamiętała, żeby coś takiego ją spotkało. Więc jedyne, co mogła zrobić, to pokiwać głową współczująco.
  — Nie mam pojęcia! Szypułka nagietka to ta część kwiatka, która jest zielona. I to mi nie pasuje do reszty, bo to jedyny kwiatek jaki znam, gdzie– no właśnie, potrzebny ci kwiatek. Ze stokrotki obywa się liście na obicia, z maków potrzebujesz nasionka, a z kocimiętki właściwie nie wiem... — Zatrzymała się na chwilę, myśląc, czy czegoś nie pominęła. — A, no i ten krwawnik! Do tego też ci potrzebne liście a nie kwiaty. Więc zakładałabym że w większości na rany nakłada się liście, ale nie zawsze. Czasami coś innego.
  Łyse koty! Nigdy takiego nie widziała. Biedne, muszą potwornie marznąć zimą.
  — O, nie! Skrzyp mieli się cały, z łodygą i wszystkim. A stawy to... no, te części ciebie które są ruchome? Szczególnie kolana, łokcie, nadgarstki. — Pokazała łapką wszystkie po kolei. — Nie wiem czy w uszach ma się stawy? Chyba nie, bo nie ma w nich kości. Właściwie nie wiem. Zające nie mają to my chyba też nie?
  Ani króliki, myszy czy szczury. Strzelałaby w ciemno że nie, ale skąd miała to wiedzieć? Jedyne naderwane ucho jakie uświadczyła to wygojone ucho Nurt, a i ona straciła tylko końcówkę.
  — Ojej... Nie wiem, takie odniosłam wrażenie, wiesz? Jakby to był jakiś wielki sekret i koty nie bardzo chciały się nią dzielić. Spotkałam już paru samotników którzy twierdzili że coś wiedzą, ale nie chcieli mi nic opowiedzieć. Więc znam tylko trochę roślin, a jeszcze mniej znam dobrze. — Wzruszyła ramionami. — Dlatego szkoda że ta twoja kotka zniknęła, może mnie też by czegoś nauczyła.
  Albo to była pora na wycieczkę do Gromu i nękanie Nurt jak namolny kociak.
  — Czaple! Są strasznie ładne, takie ciemnoszare. Mogłabym ci pokazać, ale zanim pobiegnę i wrócę twoi ludzie już pewnie pojadą do domu. Bo pewnie nie szliście tutaj pieszo, nie? Osiedle jest kawałek stąd. Jeśli się spotkamy jeszcze kiedyś to możemy się wymienić. — Pokiwała głową z lekkim uśmiechem. Wątpiła czy to się uda, w końcu nie bywała w okolicy Topiołków aż tak często... ale może? — O? Może te osiedlowe są bardziej nieufne. Ja im czasem zostawiam rybę, może lubią ryby i dlatego się przekonały?
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zielona część kwiatka... chyba musiało chodzić o ten jego tył, z którego wychodził ogonek. Czyli w sumie jego zadek!
  — A do czego potrzebuję nasionek z maków? I kocimiętka to też zioło lecznicze?? Ale dziwnie, myślałam, że jest tylko w zabawkach, żeby były fajniejsze! I tam zawsze są takie drobno pocięte listki i łodygi — podzieliła się swoimi spostrzeżeniami, chociaż nie sądziła by były zbyt pomocne w tej sytuacji. — Hmmm... może z liści najłatwiej zrobić maść na rany i dlatego to to tak? Bo zobacz, z korzenia łopianu też możesz zrobić maść, ale dużo łatwiej przecież zmielić liście na papkę. Ale to by nie wyjaśniało czemu potrzebny jest zadek nagietka, a nie liść... bo pokrzywa chyba nie ma kwiatków?? A łopian ma takie kłujące... Próbowałaś kiedyś dać liść nagietka na ranę?
Starsza koleżanka z pewnością miała więcej okazji do przetestowania swojej wiedzy w praktyce niż taka wychowywana na miękkim kocyku Ruletka. Nawet jakby się skaleczyła gdzieś w domu to zanim pobiegłaby na poszukiwania ziół to ludzie by ją spryskali. Pf, przeciwnicy nauki.
  — Ooo, to są stawy — powtórzyła za kotką. Ale to wskazywanie konkretnych punktów przypomniało jej o innej wspomnianej już roślince. — To maść z liści stokrotki pomaga też na bóle tych miejsc, wiesz??
  Od tej ilości nowych informacji wyleciało jej to wcześniej z głowy, ale faktycznie nie było to dla niej pojęcie obce. Tylko mylące przez to, że nie oznaczało jednej rzeczy, to wszystko! Ale teraz kropki się połączyły i chyba udało jej się zaimponować wiedzą?? Bo Szlak nie wspomniała wcześniej ani słowem o takim działaniu stokrotki, a mówiła o stokrotkach.
  — Hm, a co jeśli te koty po prostu same nic nie wiedziały — zmarszczyła lekko brwi, była na tropie. — Wiesz, mówiły, że wiedzą, ale nie powiedzą. Tak jak się mówi, że nie jest się zmęczonym, albo wcale się nie boi? Bo nie wiem po co by mieli ukrywać wiedzę przed innymi.
  Może po to by się poczuć lepszymi? Bardziej specjalnymi? Tak po prawdzie, to tego też nie rozumiała, ale wiedziała, że czasami tak to wyglądało. Ale jak działało? Tajemnica.
  — Noo... przyjechaliśmy tutaj! Ale to chyba nie może być aż tak daleko, bo nie jechaliśmy jakoś długo — zamyśliła się. — Więc mogę spytać mamę jak tutaj przyjść! Ziołowa mama z nami nie mieszka, wiesz?? I dużo wędruje, więc na pewno będzie wiedziała jak tu dotrzeć! Przyniosę swoje piórka i się powymieniamy — pokiwała z zadowoleniem głową. Podobał jej się ten plan, nie widziała w nim wad. — W moich saszetkach też są ryby czasem!! A jakoś ich nie chcą, więc no nie wiem.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Sukces! Teraz ona mogła podzielić się wiedzą, więc mniej-więcej będą kwita. Gwiezdni, potrzebuje poznać więcej takich dzieciaków zainteresowanych ziołami.
  — Mak działa przeciwbólowo i usypia, ale musisz bardzo uważać, bo przydawkowanie jest śmiertelne. A kocimiętka... och, to to było tamto zielone w zabawkach? Ona uzależnia przede wszystkim, ale też leczy kaszel zielony i czarny. Podobno nazywają się od koloru wydzielin. Fuj. — Wykrzywiła się lekko, ale zaraz potem zachichotała. — Może? Nie próbowałam nic z tego w praktyce, bo na szczęście nie musiałam. Jak mnie raz szczur ugryzł, to znajoma używała łopianu, ale nie wiem czy korzenia czy liści. Specjalnie dla ciebie mogę spróbować, jakbym się gdzieś zacięła albo coś. — Parsknęła radośnie. Oby bez większej ilości szczurów! Wolałaby się zahaczyć o krzaki malin albo coś podobnego. Maliny przynajmniej nie mają celu kota zabić.
  — O, dobrze wiedzieć! Stokrotkę chyba łatwiej znaleźć niż skrzyp, tak mi się wydaje. Na pewno łatwiej wypatrzeć z odległości, jak z nasłuchiwaniem to nie wiem!
  Przytaknęła w zamyśleniu. Istniała taka szansa, nawet jeśli sama wcale się z takim tokiem myślenia nie zgadzała. Co jeśli znajomość pajęczyny i głupiego nagietka mogłaby jakiemuś kotu pomóc w wyleczeniu rany? Spałaby znacznie spokojniej, gdyby wiedziała, że wszyscy zaginieni terminatorzy mają podstawową wiedzę na temat opatrywania ran. Westchnęła cicho. Może powinna zacząć ich uczyć kiedy jeszcze są kociętami? Sądząc po Ruletce, nie byłby to taki głupi pomysł.
  — Pieszo to chyba jakoś cały dzień wędrowania! Samochody biegają dużo szybciej niż my. Szczególnie przez śnieg. Ale gdybyś przyszła z kimś dla ochrony... hm. Albo ja do ciebie? Miałam iść, dawno nie widziam takiego jednego człowieka tam, a była dla mnie miła. Może na ciebie trafię?
  Zamachała lekko ogonem, końcówka ledwo omijająca wymęczoną pokrzywę. Stała samotnie, przysłuchując się rozmowie i czekając, aż któraś z długouchych szylkretek sobie o niej przypomni.
  — Hmm... a jeśli wrony nie lubią saszet? Niektóre koty które znam też nie cierpią granulatu.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  — Ooo, to niebezpiecznie, hm. Ale to w jakich ilościach usypia ból? A w jakich usypia kota? I jak wygląda to przedawkowanie? Jak działa?? Bo przy ostrokrzewie to kot wie, że coś jest nie tak, boli go brzuch, no i widać po nim, że coś nie tak, bo zaczyna nagle wymiotować! Tutaj też?? Czy może po prostu kot zasypia, ale tak na zawsze? Bo to chyba by miało sens, tak mi się wydaje — zapomniała rozdzielić swoje myśli na te do wypowiedzenia i te do zatrzymania dla siebie, więc Szlak została zalana słowami. Nie pierwszy raz podczas tego spotkania. — Uzależnia?? Nie no, co ty... hm, to powinnam wyrzucić te zabawki z kocimiętką? Czy one też by mogły leczyć te kaszle? W sumie czemu zielony i czarny, co to znaczy? O, chyba że to musi być świeża kocimiętka, a nie taka ususzona? — Zarówno jeśli chodzi o leczenie jak i uzależnienie, znaczy się. To by było korzystne, jej zabawki by były wtedy bezpieczne. Bardzo nie chciała wyrzucać swojego flaminga. Reszty też nie, ale za nim by najbardziej cierpiała. No i musiałaby też pozbyć się tęczowej myszy Feniksa, a nie była taka pewna czy do niego dotarłaby powaga sytuacji, czy by podejrzewał, że chciała zabrać myszkę dla siebie! — O, jeśli byś mogła! Znaczy nie chcę żeby ciebie szczur ugryzł, bo to niefajne, ale no fajnie by było wiedzieć! A bez żadnej rany do wyleczenia to się nie dowiemy niczego.
  Jeju, najchętniej to również byłaby przy tym eksperymencie starszej szylkretki. Wiadomo, wydawała się całkiem w porządku i sensowna, ale!! Nie ma to jak własne obserwacje!! Szczególnie, że Ruletka nie miała nigdy okazji do przetestowania swojej wiedzy w praktyce. Powinna się cieszyć – tak jej mama mówiła – że nie potrzebowała opatrywać ran zielskiem i pajęczyną. I Ruletka głupia nie była, widziała zalety tej sytuacji, ale... no nie przesadzajmy się z tym cieszeniem.
  — No! Co najwyżej można ją pomylić z innymi kwiatkami. Znaczy no, nie że z każdym kwiatkiem i że pomylisz ją z makiem nagle, ale jest dużo takich białych kwiatków co mają białe płatki! W sumie liczyłaś kiedyś czy stokrotki mają sto płatków? Bo chyba stąd to imię, ale przez krwawnik mam teraz wątpliwości — zboczyła z głównego tematu. Ale to nie jej wina, że każda z tych informacji właśnie trafiła do poczekalni w jej głowie. I jak tak czekały na przeniesienie ich do odpowiedniej zakładki w pamięci to jakoś tak rozmawiały ze sobą, łączyły się i nikogo nie powinno dziwić, że kotka tak skakała między nimi.
  Była gotowa uznać, że cały dzień wędrówki to mały kłaczek, już gorsze rzeczy się znosiło! Ale fakty były takie, że nie chodziła jeszcze tak długo. I tak daleko. Ale z Feniksem zamierzali, nie? Przecież te całe klany miały być koło dwóch dni od nich, więc co to taka wyprawa dla nich. Co prawda on by się nie liczył jako ochrona, bo to jego by musiała chronić, ale, ale może Szlak nie musiała o tym wiedzieć. Nie no, w sumie teraz o niczym nie wiedziała, bo Ruletka zapomniała otworzyć pyszczek by podzielić swoimi przemyśleniami.
  I wyszło jej to na dobre.
  — O jakiego człowieka?? Gdzie mieszka? I jasne, możemy się umówić!! Gdzieś na rynku może?? Albo coś... bo chyba nie mogę powiedzieć, gdzie mieszkam. Mamie by się nie spodobało raczej, chociaż ja myślę, że jesteś spoko!! No i ona powiedziała drugiej mamie gdzie mieszkamy, więc głupio że jej wolno, a mi nie, prawda? — szukała potwierdzenia w pomarańczowych oczach. To były te... podwójne standardy, o! Była o tym przekonana. Jak mama jej pierwszy raz wyjaśniała dlaczego nie powinna każdemu rozpowiadać to miało to sens i Ruletka nigdy nie czuła potrzeby dzielenia się tą informacją. Ale dzisiaj!! Nie chciała uniknąć szansy na spotkanie z nową koleżanką przez taką głupotę. — Pfff, dlaczego by miały nie lubić? Saszety są super! Ładnie pachną i mają sosik. Granulat rozumiem, że można nie przepadać, ale za saszetką?
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Strasznie żałowała, że nie było tu teraz Niezapomnianej albo Nurt, które mogłyby odpowiedzieć na każde pytanie kotki. Znowu musiała ją zawieść, bo Trufla wiedziała o maku tylko trochę.
  — Jedno zmniejsza ból, ale też wywołuje senność. Im więcej ich zjesz, tym bardziej chce ci się spać, ale nie wiem gdzie jest granica. Na wszelki wypadek nigdy nie używałabym więcej niż to jedno. Zakładam, że skoro więcej nasion nakłania do snu, to zjedzenie zbyt wielu po prostu sprawi, że kot już nigdy się nie obudzi. — Przytaknęła. Zrobiło się poważnie, ale skoro mała znała coś takiego jak ostrokrzew, to chyba nie musiała się ograniczać. — Ta kotka opowiadała ci też o truciznach? A, i jak się kiedyś dowiesz ile tych nasion jest śmiertelne to mi powiedz. — Uśmiechnęła się lekko. Brzmiało jak cenna wiedza.
  — Szczerze mówiąc nie wiem, bo też się bawiłam takimi kiedyś i nic mi nie jest. — Wzruszyła ramionami. — Może trzeba by jej jeść dużo albo często? A co do suszonych nie wydaje mi się, dużo ziół w składziku jest suszone i też działają. Kaszel nazywa się zielony i czarny, bo w takich kolorach są wydzieliny z gardła i nosa. Paskudna rzecz. — Powtórzyła cierpliwie, bo chyba za pierwszym razem definicja nie zakodowała się w główce. Zdarza się.
  Długa mordka koteczki niemalże się nie zamykała, a Szlak starała się słuchać jej uważnie. Całe szczęście że miała pół obiegu pór roku doświadczenia w kociarni, gdzie takie niesamowicie wygadane podrostki zdarzały się dość często.
  — Prawda, rumianek na przykład! Ale to nawet nieszkodliwa pomyłka, on też jest przydatny. — Pomyślała na głos, tym razem to jej myśli zbaczające ze szlaku. — Oo! Nie, nigdy nie liczyłam. Ale kurczę, nie wyglądają jakby miały sto płatków. To chyba też jakieś oszustwo. Może prędzej dlatego, że stokrotki często rosną takimi wielkimi połaciami i tam na pewno jest ich ze sto albo i dwieście? — Wichrowe łąki z pewnością miały ich co najmniej tyle. Ach, chciałaby już żeby zazieleniły się znowu i mogła biegać po miękkiej trawie zamiast po zaspach, i wdychać te dziesiątki zapachów kwiatów... — O widzisz, taka starsza pani z warzywami, sprzedawała je innym ludziom. — Opisała lokację najdokładniej jak umiała, mając nadzieję, że może mała zna ten fragment Osiedla. Gdziekolwiek przepadła Ślimaczek, jak dotąd nie słyszała od niej żadnych wieści. — Na rynku... hm, w porządku, tam bym trafiła!
  Zrobiło jej się wyjątkowo ciepło na sercu, kiedy, bądź co bądź, losowy dzieciak z Osiedla poznany chwilę wcześniej uznał, że jest spoko. Na długiej mordce pojawił się szeroki uśmiech, a nawet lekko się zaśmiała, słysząc urażenie małej.
  — Wiesz, tylko twoja mama zna drugą mamę lepiej niż ty mnie, albo innego niedawno spotkanego kota. Pewnie po prostu się o ciebie martwi. Różne koty się zdarzają, czy tu, czy na Osiedlu. — Niby mieszkały z ludźmi, ale bardzo możliwe, że były z tych kotów niezamkniętych na stałe w domu. W końcu jakoś spotkała tę starą kotkę i próbowała zaprzyjaźnić ptaki. — Ja tam nie wiem! Może potrzebują więcej czasu żeby się do ciebie przekonać. Wcale im się nie dziwię, większość kotów na nie poluje. A w dodatku teraz budują gniazda, więc w ogóle będą drażliwe.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Na szczęście dla Szlaku, Ruletka nie wiedziała nawet, że może czuć się zawiedziona. Z perspektywy młodszej kotki – właśnie zdobywała dostępną wiedzę! Nikt jej nie powiedział, że mogłaby się oburzyć brakiem tej, jak sama nazwa wskazywała, niedostępnej części. Przecież to nie tak, że koleżanka specjalnie przed nią cokolwiek ukrywała, na pewno by tego nie zrobiła. Dzieliły się swoimi teoriami i też było fajnie! Córka Ceres kiwała lekko głową.
  — No, miałoby to sens, też tak uważam — zgodziła się chętnie, bo przecież i jej taka myśl przeszła wcześniej przez głowę. Nawet się nią podzieliła ze Szlakiem! — Jasna sprawa, że opowiem!! I dokładnie tak. Uważała, że skoro chcę się bawić w szukanie ziół to jest to bardzo ważne żebym wiedziała też z czym powinnam być ostrożna. A tobie... — przerwała na chwilę, starając sobie przypomnieć kto był odpowiedzialny za naukę koleżanki. — ... przyjaciółka, ciocia i mama nie mówiły o truciznach??
  Dziwne trochę, starsza kotka to tak ujęła jakby to była podstawowa wiedza! Taka od której trzeba zacząć, bo bez niej to tylko można sobie zaszkodzić.
  — Hm, to jak suszone działają to chyba bardzo często by trzeba je jeść. Codziennie? Kilka razy dziennie? Nie no, może codziennie starczy, ja swoich zabawek przecież nie zjadam — zastanowiła się głośno. Ale skoro zabawa nie przybliżała jej ani o krok do odpowiedzi to chyba będzie musiała poświęcić jedną z zabawek po powrocie i ją zepsuć by się dostać do kocimiętki. Nie podobało jej się to, ale czego się nie robi w imię nauki... — A, tak, racja, fakt.
  Po ponownym usłyszeniu dałaby sobie łapę odgryźć, że przed chwilą już padła ta informacja. O kolorach wydzielin. W sumie zabawne, że z jednego gardła i nosa mogły wychodzić różne barwy glutów, ciekawe jak to działało... ale nie zdążyła pozbierać myśli i ubrać ich w słowa, a tu gonił je kolejny temat już.
  — Do czego przydatny? — spytała machinalnie, chociaż nie mniej zaciekawiona niż każdą inną odpowiedzią! Rzecz w tym, że tu jeszcze druga kwestia ją szalenie pochłaniała. — Nie no, aż tak dużo ich nie ma nigdy — zaprzeczyła, chociaż zaraz przypomniała sobie, że przecież sama widywała jedynie stokrotki w doniczkach i na obrazkach. Nigdy nie trafiła na nie w dziczy. Więc jak wyobrażała sobie je na łące to też raczej pojedyncze sztuki, ale... — Widziałaś takie?? Takie połacie, że trawa prawie nie było między nimi widać? Inne kwiaty też tak rosną?
  Podobała jej się wizja takiego morza bieli z żółtymi kropeczkami gdzieniegdzie. Szczególnie, że starczyło oskubać je z listków! I morze pozostałoby nienaruszone, a sama Ruletka mogłaby mieć tyle siniaków ile tylko dusza zapragnie. Wszyscy byliby zadowoleni. Znaczy byłaby teraz bardziej zadowolona, gdyby kojarzyła panią z warzywami, ale... nic straconego! Miała przecież czas aby ją znaleźć przed kolejnym spotkaniem, prawda? Nawet nie żeby mogły się u niej umówić, a po prostu żeby wiedzieć, gdzie można spotkać sympatyczną staruszkę. Och, sama znała taką jedną, w tej uliczce, ale... to chyba łatwiej będzie zaprowadzić do niej Szlak następnym razem, niż teraz opisywać jak tam dotrzeć. Właśnie, nic jej nie powie, to będzie niespodzianka! Na pewno się ucieszy, do tamtej pani też często przylatywały ptaki przecież, jak im się poszczęści to jakieś zobaczą.
  — No może — przyznała niechętnie rację starszej szylkretce. Mogłaby się z tym kłócić i... a w sumie dlaczego nie? Skoro myśli same się już formowały, szkoda by je było ukrywać przed światem. Stanęła nieco pewniej i tupnęła lekko, dla podkreślenia wagi swoich słów. — Ale ja ciebie znam już całkiem nieźle! I wiem, że nie jesteś różnym kotem, więc to dalej jest głupie! — Trudniej było z argumentem o tym, że Ceres się martwiła. Albo że znała Oriona lepiej niż Ruletka znała Szlak. Ale na to znalazło się proste rozwiązanie – starczyło przemilczeć niewygodne. Krystalicznie czysty spryt, ot co. — Ach, racja... mogą tak myśleć. Ale dla mnie to już przyjaciele, nie potrafiłabym na nich zapolować — mruknęła pod nosem. Właśnie, teraz to sobie mogła. Z saszetami pod nosem i w ogóle. Ale czy jak wyruszą z Feniksem na wielką przygodę to nie będą musieli polować? Oby tylko nie wpadli akurat na ogrodowych kolegów... Nagle inna informacja wyodrębniła się w jasnej główce, a zaraz za nią pojawiła się nowa myśl. — Ej! Myślisz, że wybudują gniazdo u mnie w ogrodzie?? Tam jest dużo drzew! A ja bym chciała zobaczyć małe wrony... pewnie są strasznie słodkie.
[Obrazek: tcG3eZc.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 2 80 / 300
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości