Logo Artemidy
Wysokie Trawy
#1
Na wschód od terenów Czterech Klanów, za Grzmiącą Ścieżką biegnie rów, od którego rozciąga się pasmo strzelistych, wijących się trawiastych chaszczy, które sięgają aż do jeziora. Rosną tutaj przeróżne rodzaje chwastów wymieszane z wyjątkowo wysokimi kępami trawy o ostrych bokach, która przewyższa koty prawie trzykrotnie. Dwunogi potrafią się skryć w nich do połowy swojego ciała. Brakuje tutaj drzew, ale im bliżej Topiołków, tym z ziemi zaczynają wyrastać pojedyncze drzewa. Całe to pole zostało nazwane Wysokimi Trawami.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Zwiedzała okoliczne tereny dalej, z uśmiechem przyglądając się pięknym ziemiom łowieckim, które sobie odkryła. Podobało jej się tu i póki co nie zamieszała się ruszać z tych okolic. A jeśli napotka gdzieś w pobliżu jakiegoś naiwnego terminatora, który będzie próbował korzystać z JEJ ziem, to go po prostu zabije. To nie byłoby trudne - w swoim mniemaniu przewyższała siłą większość gromowych kotów, a to w gromie przecież były te najsilniejsze osobniki, bo reszta stawiała podobno na jakąś tam szybkość i zręczność. I po co? Ona wolała dopaść sobie przeciwnika, przywalić mu w łeb i szybko załatwić sprawę. A jeśli dało się mu przy tym wydłubać oko, to już w ogóle była zadowolona.
Usiadła na brzegu jeziora, obserwując refleksy słońca odbijające się w jego tafli, nie zapominając jednak także i o przyglądaniu się okolicy. Widząc te wszystkie falujące rośliny jednoliścienne zaczęła myśleć o Paprociu - ciekawe, jak jej brat trzyma się w gromie? Teraz, kiedy ona, silniejsza z ich dwójki odeszła z klanu, mogli postanowić obrać sobie jego na cel ofiarny... Z drugiej strony nie sądziła, by jej brat wiele sobie z tego robił - zapewne zareagowałby złością ( prawidłowo ) i agresją ( prawidłowo ), bądź też odnosiłby się do nich wszystkich z chłodną obojętnością ( mniej prawidłowo, ale lepsze to od tego, co robiła Piaskowa Porażka ). Ciekawe, czy będzie mogła jeszcze spotkać brata? Póki co zamierzała trzymać się z daleka od gromowej granicy - wiadomo, była potężna, ale grom stosował strategię słabych - rzucania się masą na jednego przeciwnika tylko po to, aby go zniszczyć. A może właśnie powinna się tam udać? Zabić jakiegoś kota dla przykładu, tak, jak zrobili to Niedźwiedzica i Jeleń wtedy, gdy opuściła obóz?

/ Gaw
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Dobrze, tak więc wszystko to zaczęło się od czasów przygotowań do wyprawy. Gawron, a raczej wtedy jeszcze Gawronia Łapa był do tego sceptycznie nastawiony, przecież... jakim cudem wszystkie Klany mają się przeprowadzić? Cóż terminator miał opinię głupka, jednak nawet taki mysi móżdżek wiedział, że to nie może się skończyć dobrze. No i nie skończyło... a przynajmniej dla niego. Złe przeczucia okazały się prawdą, bowiem podczas wyprawy mocno ranny został jego ojciec, jego rodzina, ktoś kto naprawdę jest ważny i dla kogo ten naprawdę jeszcze siedział w Klanie. Cóż Gawron z Czyżykiem nie mieli jakichś świetnych relacji, jednak nadal pewnym zawodem było wiedza, że jego ojciec powoli umiera. Nie płakał, to nie w jego stylu, czuł coś innego, czuł żal, nawet osobliwą rozpacz. Bo tak oto ostatnia podpora zniknęła, syn Tymianek przejrzał wtedy na swe oczy, zauważył, że już praktycznie go nie ma w Wichrze, że nie zna prawie nikogo, że jest jeszcze bardziej samotny niż kiedykolwiek wcześniej. Miał nadal Sokoła, Malinę... a oni mieli swe własne rodziny, obowiązki, mieli swe zmartwienia i troski. Gawron był swego rodzaju ciężarem, kleszczem, który wczepił się w sierść na ogonie i nie chce puścić. Zaczęły się pytania, glosy w jego pustym łbie.
Czy powinienem zostać, czy powinienem odejść?
Kiedyś się martwił o swą egzystencje, kiedyś się bał tego kota, tej skorupy która by pozostała, gdyby odszedł z Klanu, jednak z każdym kolejnym księżycem ten zauważał, że nawet pomimo tego, że wciąż jest członkiem Wichru już dawno temu pozostała z niego skorupa. Pusta skorupa. Podczas wyprawy trzymał się zawsze z tyłu, a kiedy tylko nadarzyła się okazja, gdy tylko nikt nie patrzył ten... został. Stanął w miejscu, patrząc jak wszyscy odchodzą, jak to co do tej pory znał znika. I już nie zostało nic. Cisza, pustka. Ani Sokół, ani Malina nie wiedzą, czy Ptaszyna żyje. Zapewne przez ciążące na nim sentymenty nie odszedł gdzieś daleko, każdego dnia podróżując w pobliżu granic Klanów, no, tylko Wicher unikał. Czy właśnie tego chciał, czy właśnie o tym marzył? O pustce ciążącej na sercu, o porankach bez znanego mu dotąd gwaru? Teraz był tylko on i jego przeciekający umysł, wspomnienia zacierające się niczym ślady po deszczu. Nie wiedział ile minęło od odejścia, nie liczył upływających dni. Świergot wesołych ptaszków zbudził go ze snu, a spał on aktualnie na jakimś jeszcze nie zielonym drzewie. Długa, gruba gałąź nie była najprzyjemniejszym legowiskiem, jednak na ten czas mu wystarczała. Kocur ziewnął przeciągle mrugając dokładnie dwa razy, po tym wolnymi, majestatycznymi ruchami znalazł się na ziemi. A ćwierkanie ucichło. Uniósł swój ogon ku górze i poszedł w bliżej nieokreślonym kierunku, nie mając większego celu. Pokonał szybko rów i ostrożnie wyjrzał na Grzmiącą Ścieżkę. Całe szczęście, żaden potwór nie przejeżdżał, dlatego samotnik bez większego problemu przez nią przeszedł, marszcząc przy tym swój czarny nos. Następnie prowadzony przez swe łapy wlazł do jakichś wysokich traw, całkiem nieświadomie łapiąc świeży trop zapachowy kota. Dawno z nikim nie rozmawiał, dlatego z własnej ciekawości podążył nim, po pewnym czasie wychodząc na polankę z iskrzącym się w świetle słońca jeziorem.
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Pojawienie się drugiej persony w okolicach jeziora tak blisko niej oczywiście nie umknęło jej uwadze. Obserwowała czarnego kocura pod dość wygodną osłoną w postaci wysokich traw, w których jej sierść maskowała się znacznie lepiej od jego futra - przynajmniej zdaniem Otoczak. Ponieważ jednak miała dość wysokie mniemanie o sobie, wcale nie musiało to być prawdą. Jednego była pewna - zobaczyła go pierwsza, przez co na samym starcie miała przewagę.
Kocur nie wyglądał na kogoś, kto nie był wytrenowany, jednakże nie wydawał się mieć tak rozbudowanej muskulatury, jak ona. To dobrze - w razie czego nie stanowił dla niej zbytniego zagrożenia. Gdyby okazał się głupcem, czy też klanowym kotkiem - te dwa wyrazy całkiem często w sumie oznaczały dokładnie jedno i to samo - mogła go zaatakować z zamiarem przepędzenia go... Bądź też zabicia. To drugie byłoby lepszą opcją, gdyby należał do klanowych - wtedy nie naopowiadałby reszcie swojej głupkowatej zgrai, że, HEJ, PATRZCIE, tam, za jeziorem mieszka samotniczka i ona mnie uderzyła, bo zachowywałem się jak ostatni oszołom! Zapewne w tej sytuacji nie widziałby nawet własnej winy. Większość taka była. A potem miałaby na karku milion Gwiazdowych pacynek tylko dlatego, że była MIŁOSIERNA i darowała komuś życie. O nie. Co to, to nie.
- Co tak milczysz? - zadała jedno z tych swoich "inteligentnych" pytań, patrząc sobie bezczelnie w ślepia czarnego kocura, któremu najwyraźniej odebrało język w gębie. Była aż taka ładna, że wstydził się odezwać, czy jak?
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Faktycznie, jego czarne futro niezbyt dobrze się kamuflowało w Wysokich Trawach, jednak ten wcale nie miał zamiaru się chować. Dokładnie wiedział, że nie jest tutaj sam, dokładnie wiedział, że gdzieś znajduję się kotka, najwyraźniej ta zauważyła, że na jej "teren" wlazł jakiś nieznajomy. Gawron wcale nie krył się ze swoją obecnością, jednak wszelkie zmysły wciąż były czujne, praktycznie jak zawsze. Prawdę mówiąc, to samotnik nigdy nie czuł się całkiem bezpiecznie, zawsze gdzieś z tyłu czaszki czuł niepokój oraz podobne do niego emocje. Gdyby tylko mógł tęskniłby za czasami, gdy był zwyczajnym, normalnym kociakiem, którego największym zmartwieniem było to, że rodzice nie chcą go wypuścić z kociarni... teraz oddałby wiele by zacząć od nowa, by znów zobaczyć swoją matkę, zaginione rodzeństwo, którego nawet nie pamięta. Od dawna nie zna szczęścia, chodź nieszczęśliwy również nie jest. Zachowuję odwieczną równowagę, a szala nigdy się nie przechyla jakoś mocniej na którąkolwiek ze stron. Często mu się zdarzało, że myślał, że jest najgorszy, że gorzej już być nie mogło. Teraz to tylko jakieś bzdety, bezsensowne wydarzenia spowodowane tylko i wyłącznie jego głupotą.
Kocur nie wiedział, że zapewne przyjdzie mu zadrzeć z... najzwyklejszą w świecie wściekłą niczym lis byłą Gromiaczką, która na pewno nie cofnie się przed pokazaniem ostrych pazurów! Nie cofnie się przed zabiciem Gawrona którego przywiodła ciekawość a i również samotność. Zabijanie jest przereklamowane. Może jeszcze kilkanaście księżyców temu Ptaszyna z największą chęcią patrzyłby jak życie ucieka z jakiejś bezbronnej, słabej istotki, jednak teraz? Teraz... dorósł, a to już pozostawimy bez komentarza. Powolnym krokiem podszedł do tafli jeziora spoglądając się w swe czarne odbicie, nie zdziwił się, gdy po jakiejś chwili usłyszał głos obcej. Powolnie odwrócił łeb i bez skrupułów spojrzał się równie bezczelnie w jej zielone oczy.
- Nie lubię robić pierwszego ruchu - odpowiedział, uśmiechając się beztrosko. Jednak to nie był ten... miły uśmiech, nie w połączeniu z błyskiem w żółtych oczętach. Otoczak nie miała przed sobą tego samego kocura, którym Gawron był jeszcze kilka księżyców temu. Gawronia Łapa nie żyje.
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
"Nie lubię robić pierwszego ruchu" - już nie lubiła czarnego. Był jak taki typowy gromiak, z zawyżoną opinią o samej sobie, z ogromnym ego i deficytem szarych komórek. Dziwiła się, jakim cudem tamten w ogóle jeszcze żyje, skoro zachowuje się w ten sposób - jak słaby, bezużyteczny tchórz. Kto nie wykorzystałby słabości tamtego, by mieć przez to większy dostęp do pożywienia? Mimo wszystko zajmowali te same nisze ekologiczne, a kocur, który najwyraźniej nie przyda się jej w realizacji Planu powinien jak najszybciej wylecieć z okolic Topiołków. Przynajmniej jej zdaniem. Znajdzie sobie jednego sprzymierzeńca i wypędzi bądź też zabije czarnego, a jeśli nie, to sama przypakuje przez jeden księżyc i wydłubie tchórzowi oboje oczu. No, chyba, że zrobił mylne pierwsze wrażenie i jeszcze się poprawi. W takim wypadku pozwoli mu żyć. Chyba.
- Tchórzysz? - spytała tylko, unosząc dość wysoko jedną brew i obserwując uważnie kocura. Skoro ten był taki ODWAŻNY, to nie podejrzewała, by był w stanie jej teraz cokolwiek zrobić - nie mówił pierwszy, więc zaczynanie bójki pewnie również nie było w jego stylu. To zaś oznaczało, że mogła być jak najbardziej bezczelna, a on nic z tym nie zrobi... Co niezmiernie bawiło w tej chwili Otoczak. Jeśli tamten nie postanowi zmienić jej opinii na swój temat, rdzawa zapewne szybko - nawet nieświadomie i bez złych zamiarów - go zirytuje, co zapewne nieszczególnie będzie mu się podobać. Chociaż, z drugiej strony... Kto go tam wie.
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Gawron Gromiakiem? Cóż, do Gromowca do samotnikowi było daleko, kiedy jeszcze żył w Klanie Wichru słyszał o nich zazwyczaj same złe rzeczy, że to niby są głupie, że to niby kupa mięśni i lepiej się nie zbliżać do granicy bo dostanie się niemiłą lepę w ryj. Cóż raz miał pewien incydent, jednak oprócz tego to nie miał żadnej urazy do tych innych. Ogromne ego? U Gawrona? Kto wie, kto wie może jego zachowania z młodości znów odżyją, jednak zapewne nie będzie jak wcześniej, chyba nie będzie aż tak skrajnie zniszczony i rozpuszczony. Samotnikowi często zmieniał się charakter przez wszystkie księżyce: raz był zadufany, później przestał wierzyć w siebie. Poszczególne wydarzenia wpływały dość mocno na jego słabiutką psychikę, nawet nie wiedzieli, że on do odczuwał tak mocno, że tak mocno to go od środka niszczyło. Złość, zazdrość, strach. Złe, złe spojrzenia. Uważnie obserwował każdy poszczególny ruch nieznajomej, a jego żółte oczęta zamieniły się w szparki. Końcówka czarnego ogona zaczęła kreślić małe kółeczka w powietrzu, a mięśnie się napięły. Jakaś lampka zapaliła się w jego umyśle, ostrzeżenie mówiące "uważaj". Nie bał się, oczywiście że się nie bał. W wyciszonym jak dotąd umyśle było słychać głosy, początkowo cichutkie, jednak z każdym uderzeniem serca coraz głośniejsze. Zapanował chaos. W środku jego... chaos. Tak jak wcześniej, tak jak wtedy, gdy podobno był smutny.
- A jest czego się bać? - Odpowiedział znacznie chłodniejszym tonem - Bo ja nie widzę tutaj żadnych zagrożeń - Lód, lód, lód i jeszcze raz lód. Teraz ogon niczym bicz smagał powietrze. Gawron zdołał przejrzeć Czarną, widział jej mocno zarysowane mięśnie, cóż siła nie była wszystkim. No oczywiście wiedział, że kotka może być groźnym przeciwnikiem, aż tak głupi nie był. Długie życie w Wichrze tylko go o tym upewniło.
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Gawron miał chyba całkiem mało punktów w zmysłach, skoro żadnych zagrożeń nie dostrzegał. Stała przed nim rosła była wojowniczka, która nie miała nic do stracenia, a on twierdził, że nie ma tu żadnych zagrożeń! Co za buta, co za głupota! Nie mogła pojąć jego zachowania, bo zdecydowanie nie było ono do końca normalne, nie mowiąc już w sumie o tym, że chętnie przywaliłaby tamtemu w pysk, gdyby nie fakt, że jego budowa ciała ewidentnie wskazywała na zręczność i szybkość, nie zaś na siłę, co oznaczało to, że lubił stosować technikę, którą lubił Piasek, techniki Piaska zaś nie cierpiała ponad wszelką miarę i naprawdę nie chciała użerać się z nią ponownie. Chyba. Jeśli tamten przesadzi, to rdzawa zapewne zapomni o tym fakcie i i tak przyłoży mu w pysk, albo, jeśli jego wina będzie większa - wydłubie mu oko.
- A to ciekawe... - powiedziała, mrużąc nieco oczy, by wwiercić ich wzrok w Gawrona. Zrozumie, że popełnił błąd, czy faktycznie będzie musiał oberwać? A może jednak jakoś z rego wybrnie i uspokoi nieco zirytowaną już rdzawą?
- Jesteś tubylcem czy wygnańcem? - spytała w końcu, dość zaciekawona tym, jaka odpowiedź padnie z jego pyska. Gdyby był tym pierwszym - okazałby się całkiem przydatny, jeśli zaś drugim - cóż, wtedy, ze względu na jego obecne zachowanie mógłby się jej wydać dość zbędny...
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Owszem! Oczywiście że dostrzegał, oczywiście wiedział, że kotka jest od niego silniejsza, może go zranić, a nawet zabić. Zawsze lubił igrać z ogniem, tak samo było w tym momencie, ruda zdawała się być coraz bardziej zirytowana, co w pewnym stopniu bawiło starszego kocura. Widać nie tylko jego można było aż tak łatwo zdenerwować, Otoczak była więc do niego trochę podobna! A raczej do tego młodszego Gawrona, w którym mieściły się wielkie pokłady złości i nienawiści, które powolnie konsumowały jego wnętrzności zalewając go jadem. Całe szczęście, tamten burzliwy okres Gawron miał już sobą, pozbył się czynnika, który sprawiał, że syn Czyżyka zachowywał się tak, a nie inaczej. Czarny Świt nie bała się zabijać, pozbawiała życia wszelkich pieszczoszków, dokładnie tak samo jak były Wichrzak. Tak więc mieli dość wyrównane szanse, o ile dojdzie do bójki, bo Gawron nie miał jakiegoś większego zamiaru rzucania się na rudą , wolał ją poirytować a po tym sobie pójść w bliżej nieokreślonym kierunku. Nie są mu potrzebne jakieś krwawiące rany lub brak oka.
- Niezwykle ciekawe... - odwdzięczył się tym samym, również wwiercając się w zielone oczęta rudej kotki, przy czym uśmiechnął się zawadiacko dając tym samym do zrozumienia, że "nie, nie boję się ciebie, możesz syczeć i warczeć, a ja wiem swoje". Nie będzie przecież miły dla osobnika, który od samego początku pokazuje negatywne emocje, a odpuścić, nie odpuści, przecież jest niezwykle uparty.
- Jestem podróżnikiem, o ile to tak można nazwać, chodzę tu, chodzę tam - odpowiedział nadal uważnie wpatrując się w kotkę, która podobnie jak on odeszła ze swego klanu. Był nawet ciekawy, co z tego wyniknie...
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Ależ ona nie była do niego wrogo nastawiona. W pewnym sensie nieco się tym wszystkim bawiła - na swój Otoczakowy, nie do końca dojrzały sposób, który mimo wszystko nie odnosił takich sukcesów, jakich oczekiwała po nim kotka, które je stosowała - a przynajmniej nie zawsze. W końcu zabawa Piaskiem dość często kończyła się w pomyślny dla rdzawej sposób - tamten kończył poobijany czy też bez kła.
- Pytałam o to, skąd pochodzisz, a nie o to, co robisz - rzuciła dość neutralnym tonem, zastanawiając się, jakiej to odpowiedzi postanowi udzielić jej kocur. - Chociaż wnioskuję, że nie jesteś stąd - to było raczej dość oczywiste. Skoro chwalił się, gdzie to on nie był i nie zawędrował, wymigując się od odpowiedzi, zapewne nie pochodził stąd - w takim wypadku zapewne zwęszyłby, że jest to dla niej coś przydatnego i mógłby to wykorzystać, skutecznie manipulując kotką czy też twierdząc, że tak, że wie bardzo dużo i że może to jej opowiedzieć... Na jego własnych warunkach, cokolwiek by one znaczyły. Gdyby ona miała jakieś informacje, pewnie zaczęłaby nimi handlować, skoro jednak tamten się do tego nie posunął, zapewne ich nie miał... Chyba, że po prostu nie wpadł na to, że może mu to coś dać.
- Jestem Czarny Świt - powiedziała w końcu, uznając, że ta rozmowa trwa już zbyt długo jak na konwersację kotów, które nie wiedzą nawet o tym, jak brzmią ich imiona. Swojego nie zamierzała zatajać - było nowe, nikt nie kojarzył go z jej dawnym życiem, a jednocześnie "Czarny" nawiązywało do nazwy, jaką nadała jej Piorunopręga, przez co rdzawa mogła zachować pamięć o swojej mistrzyni, nie mówiąc już o tym, że było piękne i dumne, takie, jakie powinno być prawdziwe miano walecznego kota. CZARNY ŚWIT, a nie jakieś tam płatki, kwiatki i listki. Kto w ogóle coś takiego wymyślił? Obrzydlistwo.
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
No to najwyraźniej Gawron niezgodnie odczytuje gesty. Dla Gawrona, kiedy ktoś wwierca ci się wzrokiem w głowę oraz ogólnie wygląda jakby chciała się na niego zaraz rzucić on sądzi, że ten obcy jest w r o g o nastawiony. Przecież wszystko na to wskazuje. Gęsta sytuacja lekko się rozluźniła, jednak kocur nadal kreślił ogonem kółka w powietrzu, nie wiedział co teraz ma sądzić o tej całej sytuacji.
- No nie, nie jestem stąd. Urodziłem się dość daleko i przybyłem na te tereny - odpowiedział. Oczywiście była to prawda, jednak nie do końca. Postanowił przez jakiś czas nie rozpowiadać tego, że przez większość swego życia był pełnoprawnym Wichrowcem, nie chciał odpowiadać na miliony pytań, które zapewne wiązałyby się z wypowiedzeniem tej dość ważnej informacji. Zamknął tamten rozdział i nie miał zamiaru do niego wracać, przynajmniej nie teraz, nie tak szybko. A co do handlowania informacjami, po co to komu? On nawet jak jakieś posiadał to albo o nich zapominał, albo nie były bardziej ważne, on też nie chciał niczego wiedzieć, wolał sam się przekonywać o wszelkich sprawach i rzeczach.
- Wojowniczka? Czy raczej wygnana? - Teraz to trochę się zdziwił. Dwuczłonowe imiona to specjalność kotów z Klanów. Raczej żaden samotnik z urodzenia nie nazwałby się tak. A może nie tylko on postanowił zaczerpnąć samotniczego życia? Czyli ta oto tutaj nie jest aż tak zwyczajna, jak czarnemu początkowo się zdawało?
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Oczy kotki zwęziły się nagle, kiedy ta uważnie analizowała wypowiedź czarnego. Urodził się gdzie indziej, ale niedawno przybył na te tereny. Ukrywał swoje pochodzenie jak tylko mógł. Czyżby był klanowiczem? Jeśli tak, to na pewno nie gromiakiem, zapamiętałaby go pewnie - a nawet, jeśli nie, to jego budowa nie wskazywała na klan gromu. Z drugiej strony, patrząc na to, czym stała się ta grupa pod przywództwem Błyskającej Gwiazdy...
- Jesteś z KLANU? - wypaliła w końcu, momentalnie jeżąc sierść na całym swoim grzbiecie, zwłaszcza na karku, przez co wysoka kotka stała się jeszcze bardziej pokaźnych rozmiarów. Ogon kotki zaczął miarowo poruszać się to na prawo, to na lewo - jeśli jej obawy były prawdziwe, będzie musiała przepędzić obcego osobnika, chyba, że ten przedstawi jej stosowne wytłumaczenie albo postanowi zostać samotnikiem takim, jak ona - najlepiej, żeby w ogóle pomógł jej w całym tym samotniczeniu, robiąc jej za mięso armatnie.
- Odeszłam sama - rzuciła w jego kierunku, czekając na jego odpowiedź. Jeśli ten zachowa się nieodpowiednio, to już po nim. Chyba.
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Gawron miał wrażenie, że wszystko zaczynało się układać, że może zaczną prowadzić kulturalną rozmowę o zupełnie nudnych i bezwartościowych rzeczach, że nic interesującego nie może się już dziś zdarzyć gdy tu nagle... Samotnik zareagował podobnie, stanął jak wryty unosząc swe czarne futro ku górze. Doprawdy, będzie musiał doszlifować swą umiejętność kłamania i zatajania pewnych faktów, jednak skąd mógł wiedzieć, że kotka łagodnie mówiąc nie przepadała za Klanami, że miała z nimi jakieś problemy i tym podobne. Jej reakcja nieźle go zdziwiła, stawiając kocura na cztery łapy. Okej, teraz już nie wyglądała aż tak mało niebezpiecznie jak przedtem. No może troszeczkę nie docenił Otoczak, jednak sam nie należy do tych najmniejszych.
- Można by tak powiedzieć - odpowiedział szybko, znowu szorstko. Kotka naprawdę była nieprzewidywalna, Gawronowi trudno ją było rozgryźć. Jak obraża, po tym próbuje rozpocząć względnie normalną rozmowę, a po tym prycha i warczy jak jakiś wściekły lis. Czy wszystkie kotki są takie? Czy wszystkim nastrój tak szybko się zmienia, czy wszystkie są takie dziwne? Kocur teraz już uderzał czarnym ogonem na boki, próbując odgadnąć to, co teraz zrobi Czarny Świt. Czy jeszcze to spotkanie można odratować, czy można zmienić w coś pozytywnego? Gawron ponownie słyszał chaos w jego łebku, sprzecznie informacje, sprzeczne odczucia. Chyba spotkał złego kota o złej porze.
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Też miała wrażenie, że wszystko się układa, ale okazało się, że nie - kocur najwyraźniej próbował zataić przed nią jakieś informacje, co Otoczak skwitowała zmarszczeniem pyska i jeszcze bardziej zjeżoną sierścią. NIE CHCIAŁ JEJ CZEGOŚ POWIEDZIEĆ. Jak on w ogóle mógł? Powinien się od razu przyznać i zwiewać albo stawić jej czoło, albo też zaprzeczyć i przekonać ją do swojej racji, a on tak po prostu rzucił czymś w rodzaju: Może tak, może nie?! Za kogo on ją miał? Sądził, że jest głupia i naiwna, że może ją oszukać? Nie do pomyślenia!
Wstała powoli, przy czym kocur mógł zauważyć, że każdy jej ruch jest wyważony i przemyślany, że rdzawa ne boi się konfrontacji i że całkiem prawdopodobne jest, że lada chwila ją wywoła. Kto wie?
- Można. By. Tak. Powiedzieć - powtórzyła za nim, cedząc każde słowo i po każdym powoli przesuwając się o jeden krok w stronę czarnego. - Jesteś z klanu, czy nie? - spytała, jeżąc sierść jeszcze bardziej właśnie dlatego, że tamten coś przed nią ukrywał. - Któraś Gwiazdka cię tu wysłała?
No, zdecydowanie miała obecnie negatywne nastawienie do klanowych kotów, zwłaszcza, jeśli te pojawiały się w okolicach JEJ jeziorka. Bo to było JEJ jeziorko.
[Obrazek: 0LiGx63.png]
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
PAIN! you break me down and build me up, believer, believer
PAIN!_»_oh let the bullets_f l y, oh let them_r a i n_«
PAIN! you made me a, you made me a believer, believer
LVL 4 260 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
A kim takim była Otoczak, że Gawron miał jej mówić prawdę, prawdę i tylko prawdę? Samotnik rzadko z kim był szczery, wołał kłamać, bo wtedy to jemu wychodziło na dobre, to on miał czerpać korzyści, a nie jakaś reszta kotów, które ten miał pod ogonem! Nie był tchórzem, jednak wolał uniknąć starcia, przynajmniej próbował uniknąć starcia, które mogłoby być niepotrzebne, to ciekawość go tutaj zaprowadziła, to z nudów postanowił odszukać właścicielkę zapachu, nic poza tym, nic innego. Nie był żadnym szpiegiem, w pewnym sensie gardził swą własną Gwiazdą i wszystkim co z nim się wiązało. Od samego początku kotka nie zrobiła na nim dobrego wrażenia, była jakaś dziwna, może i nawet szalona. W oczach samotnika była nikim, gdyby ten miał do robienia coś bardziej interesującego zapewne już dawno temu by sobie stąd polazł, jednak nie, wolał irytować jakąś kotkę, bo ta wykazywała skłonności do irytowania się fuczenia i parchania. Niby był jakoś bardziej rozsądny, jednak nadal wolał igrać z ogniem, stąpać na cienkim lodzie i tak dalej. Jakaś cząsteczka dawnego Gawrona wciąż w nim żyła i pragnęła być karmiona, dawała o sobie znać. Stał jak wryty wpatrując się w rudą, która powoli się do niego zbliżała, kocur nie pozostawał jej dłuży, też z uniesionym ogonem i naprężoną sylwetką zrobił kilka kroków do przodu, jeżąc czarne futro, teraz stali bardzo blisko siebie, a żółte oczy wpatrzone były w te zielone.
- Nie, nie przysłał mnie nikt. Nie odchodzi mnie jakaś szalona samotniczka która myśli, że jest najsilniejszą istotą na świecie... - wysyczał jej wprost w rudy pysk wywijając ogonem na boki - A to, czy jestem w klanie czy nie to moja sprawa... lecz jeśli aż tak BARDZO ciebie to interesuje, to nie. Też odszedłem - dodał równie lodowatym tonem. Czy jednak kotka uwierzy mu na słowo? Przecież już ją kłamał, już jej nie mówił całej prawdy. A burza zbliżała się wielkimi krokami.
Podejdę, pogadam
Odejdę i !NARA!
Jak się masz?
[ Skąd jesteś? ]
Kogo kochasz?

[Obrazek: stamp__fuck_by_demandincompensation.png]

NIE
O TO MIAŁEM PYTAĆ...
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości