Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Po zakopaniu niewielkiego ptaka wróciłem do łowów. Przeczesywałem wysokie trawy i buszowałem pośród nich w poszukiwaniu kolejnej zdobyczy. Sęk w tym, że w pewnym momencie nawet ptasi śpiew, który rozlegał się po okolicy ucichł, a martwa cisza zawisła nad moją głową. Zapachy, które docierały do mojego nosa wcale nie świadczyły o obecności stworzeń w pobliżu. Niesprzyjające warunki? Dobry początek właśnie się zakończył. W pewnym momencie zatrzymałem się i rozejrzałem dookoła. Postanowiłem odbić w lewo. Być może tam znajdę więcej zwierząt, które mogą w przyszłości potencjalnie mogą się stać moim posiłkiem.
Szedłem oczywiście pod wiatr, który lekko zaginał moje wąsy w kierunku szyi. Chyłkiem przesuwałem się między wysokimi kępami, a wzrokiem przeczesywałem teren dookoła siebie. Moje czarne uszy również badały okolicę, a węch cały czas analizował woń, którą dostarczały podmuchy wiatru. Istniała szansa, że zmiana miejsca polowania sprawi, iż odnajdę kolejną zdobycz.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Nawet zmiana kierunku nic nie zmieniła. W dalszym ciągu do uszu samotnika nie docierały żadne dźwięki, również i nie dostrzegł ruchu w trawie, który zwiastowałby o potencjalnym kąsku. Chmielograb mógł jedynie tropić dalej, bądź się poddać i zadowolić tylko skowronkiem.
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 34/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/4; celność spada o -2 punkty
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Po zmianie kierunku wciąż podążałem pod wiatr, jednakże z kolejnymi lisimi długościami, które przebywalem, nie znajdowałem niczego. Przez jakiś czas szedłem dalej, lecz wkrótce zwolnilem kroku i rozejrzałem się dookoła. Wzrokiem badalem ruch wśród gęstych, zielonych traw, a moje złociste ślepia lśnily w słońcu. Wtedy właśnie zorientowalem się, że stoję w martwym punkcie. Nie czułem, nie widziałem, ani nie słyszałem żadnego oznaku życia. Postanowiłem skierował swoje kroki w stronę jeziora; wiatr wiał mi w pysk, a ja wciąż wytężalem zmysły w poszukiwaniu zwierzyny, skradajac się pośród traw.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Chmielograb zmienił w końcu kierunek. Zmierzając teraz w stronę wody, w dalszym ciągu wypatrywał potencjalnej przekąski. Żadna go jednak nie uraczyła, zupełnie jakby zwierzęta wiedziały kto zmierza w ich kierunku i wszystkie pouciekały do swoich bezpiecznych kryjówek.
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 34/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/3; celność spada o -2 punkty
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Skradałem się tym razem w stronę wody, szukając wszystkimi zmysłami chociażby jakiegoś śladu, czy tropu zwierzyny, lecz wyglądało na to, że moje próby na razie nie zdawały się na nic. Okolica zdawała mi się być opustoszała i nawet świergot ptaków zdążył już jakiś czas temu ucisnąć. Nie słyszałem zupełnie niczego, jedynie szum poruszanej przez wiatr trawy docierał do moich uszu zakończonych czarnymi pękami futra. Rozglądałem się uważnie, lecz nie mogłem dostrzec ruchu. Mimo wszystko postanowiłem dalej kierować się pod wiatr na lekko ugiętych łapach. Istniało spore prawdopodobieństwo, że w końcu trafię na jakieś zwierzę, które mogłoby zostać moim posiłkiem. Miałem świadomość, że jest to jedynie kwestia czasu. Musiałem zachować cierpliwość, której w życiu nigdy mi nie brakowało. Dzień był przyjemny, a na niebie nie było ani jednej ciemnej chmury mogącej zwiastować ulewę, która mogłaby skutecznie odpędzić od dłuższego polowania. Wiedziałem, że przebywanie w długotrwałym deszczu i narażenie się na silny, zimny wiatr prowadziło do choroby, a na nią nie mogłem sobie pozwolić.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Cierpliwość Chmielograba opłaciła się. Gdyby zrezygnował wcześniej do jego uszu nie dotarłyby szmery i ciche popiskiwanie. Kilka długości ogona buszowała niewielka istotka. Szaro-brunatny grzbiet odznaczał się na tle zielonej trawy, dlatego bez większych problemów, samotnik dostrzegł zwierzątko, które nie wyczuło jeszcze zagrożenia.
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 34/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/3; celność spada o -2 punkty
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Cierpliwie szedłem dalej w oczekiwaniu na swoją przyszłą ofiarę. W pewnym momencie usłyszałem cichy szmer połączony z piskiem. Od razu domyśliłem się jakie zwierzę mogłem napotkać. Był to oczywiście jakiś gryzoń, choć nie mogłem jeszcze zidentyfikować który konkretnie. W każdym razie przeniosłem ciężar na tylne łapy i ruszyłem pod wiatr, ściszając przy okazji oddech. Głowę wraz z ogonem trzymałem na wysokości grzbietu, a brzuch wisiał w niewielkiej odległości od ziemi w związku ze zgięciem łap, choć starałem się, aby nie dotykał trawy. Ostrożnie stawiałem kolejne kroki, aby nie spłoszyć piszczka nadepnięciem na liść, gałązkę, czy uderzeniem niewielkiego kamyka, który mógłby przetoczyć się po ziemi i zdradzić moją pozycję. Właśnie tak podszedłem blisko stworzenia o szaro-burej sierści i wysunąwszy pazury z poduszek łap wyskoczyłem na nie, żeby zakleszczyć je w ostrych szponach i skręcić mu kark szybkim szarpnięciem szczęk.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Bez problemów Chmielograb podszedł do piszczka. Pamiętając o wszystkich zasadach polowania, zbliżył się na tyle by wykonać atak, skacząc ku burej ryjówce, wyciągnął przed siebie łapy i zadając celny i śmiertelny cios, do jego uszu dotarł ostatni pisk zwierzęcia.
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 34-3=31/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/3; celność spada o -2 punkty
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Skacząc na gryzonia zorientowałem się, że mam do czynienia z ryjówką. Nie było to zbyt istotne, ponieważ zwierzę nie miało w tym momencie szans. Zasklepiłem na niej swoje pazury, a chwilę później kark z chrzęstem trzasnął, informując mnie, że, cóż, byłem bogatszy o kolejną zdobycz. Nie wypuściłem jej z zębów. Zamiast tego poszukałem kolejnego charakterystycznego miejsca, w którym mógłbym ją zakopać, ponieważ od poprzedniego byłem zbyt daleko, a nie chciałem tracić czasu. Wykopałem niewielki dół przy niewielkim drzewie nieopodal, a potem przysypałem ciało piszczka ziemią. Teraz pozostawało mi wrócić do łowów.
Na lekko ugiętych łapach ponownie zacząłem się skradać pod wiatr. Złocistymi ślepiami badałem teren w pobliżu, a uszami nasłuchiwałem przeróżnych dźwięków, żeby spomiędzy nich wyłapać te istotne. Węchu również nie pozostawiłem biernego.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Truchło ryjówki spoczęło bezpieczne pod ziemią, a Chmielograb ponownie zajął się tropieniem. Zdążył ujść dość długi kawałek, a potem krzyk. Nie wydawał go żaden kot, więc albo potencjalna ofiara, albo drapieżnik. Dość szybko przekonał się, że jest to ptak. Nie byle jaki, a dość duży, a do tego z kolorowym upierzeniem. Brązowe ciało, pokryte czarnymi cętkami, głowa czarno-zielona z czerwonymi policzkami. Łakomy i sporawy kąsek się trafił.
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 31/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/3; celność spada o -2 punkty
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Ta okolica zdecydowanie bardziej obfitowała w zwierzynę niż tereny, na których zacząłem polować. Ledwo zdążyłem zakopać ryjówkę przy drzewie nieopodal, przeszedłem nie więcej niż parę lisich długości, a moim oczom ukazało się kolejne zwierzę, które zaliczało się do potencjalnych zdobyczy. Niedaleko zobaczyłem sporego ptaka o brązowych piórach z charakterystycznym czarnymi plamkami na każdym z nich, jego szyja była niebiesko-zielona, a na głowie punkt zwracający uwagę stanowiły czerwone niczym maki poliki. Trudno był go pomylić z innym ptakiem. Oczywiście miałem do czynienia z soczystym bażantem.
Postanowiłem rozejrzeć się za czymś za czym mógłbym się skryć przed jego wzrokiem, ale jeśli nie było to możliwe, to postanowiłem podejść go od tyłu, zatrzymując się co chwilę. Skradałem się do niego na lekko ugiętych łapach, trzymając brzuch niedaleko ziemi, a głowę i ogon na równi z grzbietem, zaś wiatr dmuchał mi w pysk. Nie omieszkałem od czasu do czasu zaglądać pod łapy. Po zmniejszeniu odległości wyskoczyłem na samca bażanta, chcąc zatopić kły w jego kolorowej szyi, a łapami przytrzymać tułów, żeby mi nie uciekł.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
Kocurowi udało się bez zbędnych komplikacji podejść do bażanta. Ptak nie był w stanie dostrzec zastygającego co jakiś czas Chmielograba, dlatego bardzo szybko skończył ze skręconym karkiem. Do uszu samotnika dotarł charakterystyczny trzask łamanych kości, a w jego łapach spoczął dość duży okaz samca bażanta
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 31-3=28/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/3; celność spada o -2 punkty
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Szybkie szarpnięcie wystarczylo, żebym poczuł na zębach wibracje związane z trzaskiem skręcanego karku. Zagryzlem zęby i potrząsnąlem zdechłym ptakiem, aby sprawdzić, czy na pewno nie żyje. Bez problemu stwierdziłem zgon i zanioslem bazanta do drzewa, pod którym wcześniej zakopalem ryjówke. Ptak szybko znalazł się pod ziemią wraz z gryzoniem, a ja wróciłem do polowania.
Szedłem pod wiatr na lekko ugietych łapach, powoli krocząc pomiędzy kępami traw, a ich wysokie, zielone źdźbła muskaly moje boki i łapy. Wytezalem wszystkie zmysły w poszukiwaniu zwierzyny, badając wzrokiem okolice, nasluchujac i weszac.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Niższa niż typowe koty, nie jest ani za gruba, ani za chuda. Właściwie, nic jej nie wyróżnia pośród tych wszystkich kotów, kotka jak każda inna. Szylkretka, której czarna sierść pokrywająca całe ciało, tu i ówdzie zdobiona jest rudymi plamkami. Choć nic szczególnego w jej wyglądzie nie ma co mogłoby sprawić, że rzucałaby się w oczy, jest zauważalna. Nie jest tylko tłem dla innych, jeśli ktoś potrafi patrzeć na pewno dostrzeże ją w tłumie, może to wina jej dużych, złotych oczu? Albo długiego ogona latającego na boki? Albo tego, że w tłumie się jej nie zobaczy.
Oddana swojemu klanowi, stara się wypełniać swoje obowiązki najlepiej jak potrafi. Najczęściej widzi się ją siedzącą, bądź spacerującą, gdzieś samotnie, z dala od wszystkich. Kiedy jednak nadejdzie moment kontaktu z innym kotem, nie chce być sama, chce rozmawiać, nawet o bzdetach, oby jak najdłużej być z kimś. Może stała się samotniczką tylko dlatego, że stresuje się zagadać do innych? Woli by to oni zagadywali do niej. Stara się być miła, pomocna, ale nie zawsze to wychodzi. Nie zawsze dajemy radę z czymś czego od nas wymagają, przez co cały czas się obwiniamy. A problem z okazywaniem uczuć tego nie ułatwia.
I bażant znalazł się pod warstwą ziemi, czekając kiedy Chmielograb wróci po niego i po ryjówkę. Kocur nie marnując czasu, ponownie wziął się za tropienie. Idąc pod wiatr, do jego nozdrzy dotarła interesująca woń. Należała ona do pieszczocha. - Pomocy! - piskliwy głos z oddali dobiegł do uszu Chmielograba, a chwilę potem piski, dokładniej piski szczurów. Jeśli tylko kocur zdecydował się ruszyć w kierunku odgłosów walki, był w stanie dostrzec białą kotkę, na której szyi lśniła różowa obroża ozdobiona diamencikami, a tuż obok kotki dwa szczury. Jeden z nich ledwo dychał, natomiast drugi miał na grzbiecie dwa krwawe ślady
Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 28/55
•przerzuty: 1/3
•spadek wytrzymałości o 1/3; celność spada o -2 punkty
Pieszczoszka: S: 7 | Zr: 7 (8) | Sz: 5 (6) | HP: 64/70 | W: 52/55
○ rana 0 stopnia: zadrapanie na prawej łapie
○ rana 0 stopnia: lekkie obicie boku
○ rana 0 stopnia: wyrwane futro z uda
○ rana 0 stopnia: wyrwane futro z ogona
Szczur 1: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | HP: 13-1=12/20 | W: 12/15
○ rana 1 stopnia: krwawe ślady zębów na grzbiecie; -1HP do końca walki Szczur 2: S: 3 (4) | Zr: 3 (4) | Sz: 3 (5) | HP: 7/20 | W: 11/15
○ rana 0 stopnia: obicie boku
○ rana 2 stopnia: krwawiąca rana na brzuchu: od następnej tury -2HP do końca walki
• HP spadło o połowę: obniżenie statystyk o 1/4
• wytrzymałość spadła do 2/3: -2 punkty do celności
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Wznowiłem polowanie po zakopaniu bażanta, ale nie zaszedlem daleko. Do moich uszu dotarł piskliwy, rozpaczliwie brzmiący krzyk jakiejś kocicy, bądź kociecia. Z początku nie zamierzałem reagować, jednakże po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw uznałem, że być może powinienem sprawę chociaż sprawdzić. Zwróciłem się właśnie w tamtą stronę i nie musiałem przejść daleko, aby zobaczyć białą kocice oraz dwa szczury, z którymi walczyła. Skupilem wzrok na jej obroże i zapach. Bez dwóch zdań była pieszczochem. Całkiem urodziwym zresztą. Postanowiłem jej pomóc, ale nie z dobroci serca. Widziałem w tym sporo korzyści dla siebie, a i szczury były mięsem. Spojrzałem jej prosto w oczy, aby po chwili skoczyć z wysuniętymi pazurami na szczura z raną na brzuchu. Chciałem wgryzc się w kark zwierzęcia i szybkim ruchem pozbawić go życia. Nie mogłem pozwolić, aby mięso się zmarnowało.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd