Logo Artemidy
Kłujący Gąszcz
Nie miała bladego pojęcia o czym kocur do niej mówił. Jedynie co mogła stwierdzić na pewno to fakt, że lubił ryby, a reszta była kompletnie dziwna. Ale w sumie był samotnikiem, więc czego mogła się po nim spodziewać. Kodeksu jej nie zrecytuje.
- Kolega poczeka. Kolega mi powoli, ładnie, sympatycznie wytłumaczy o czym w ogóle jest mowa. Czym jest statek, żeglarz i ogólnie cokolwiek co właśnie powiedziałeś? -Za głupia była na takie rzeczy, prosty kot z niej był.- Nie, ja jestem z wichru, gdzie nie jemy ryb, nie mamy statków, czymkolwiek by one nie były. Mamy za to króliki, a wszyscy wiedzą, że króliki są najlepszą zdobyczą. -
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bonawentura momentami się zapominał, mówił od rzeczy oczekując, że każdy go zrozumie. Niestety, nie wszyscy byli na tyle daleko od domu, by wiedzieć wszystko o świecie. Niektórzy, z tego co było mu wiadomo, nigdy nawet nie opuścili terenów swoich klanów, co dla niego było już nie do końca zdrowe. Nie śmiał się jednak wciskać w czyiś komfort, nic mu do tego.
- Jestem Bonawentura - przedstawił się, skoro nieznajoma postanowiła już go obwieścić kolegą. - Widzi panienka, to nie ma znaczenia tak naprawdę. Ot, mówię o swoich stronach, znad Wielkiej Słonej Wody. Tam się urodziłem, wychowałem, zakochałem i tam należy moje serce. Stety niestety wylądowałem tutaj i za jakiś czas będzie trzeba się ruszyć do domu. Póki co jednak zwiedzam, poznaję wasze dziwaczne, za przeproszeniem, zwyczaje i jakoś to życie leci - wzruszył barkami.
- Króliki są w porządku. Nic jednak nie przebije świeżego łososia - choć takich ryb nie udało mu się spotkać poza swoim domem, niestety. - Ewentualnie pstrąga.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczerze mówiąc dalej nie bardzo wiedziała o co mu chodziło. Nie przez to, że używał słownictwa dla niej nieznanego, ale używał po prostu dziwnego słownictwa. Znanego, ale nie umiała się na nim skupić.
- O! Słyszałam o Wielkiej Słonej Wodzie, matka mi opowiadała historię o niej. Ale super, jak się tam mieszka? -Wtrąciła się, po czym odczekała aż ten skończy mówić.- Aha. A jesteś tutaj ponieważ...? Chyba, że nie mogę się zapytać to uznaj, że nie zapytałam, dobra? A ja jestem Donośny Krzyk. -Przedstawiła się. Na prawdę bardzo chciała zapytać ponownie czym są te wszystkie rzeczy o których mówił.
- A te statki. To się je, jak króliki i pstrągi? -
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Fantastycznie. Widzisz, mógłbym o tym opowiadać. O moim domu, moich stronach, moim życiu. Pytanie czy ty aby na pewno chcesz tego słuchać? Panienka się nie obrazi, ale nie lubię rzucać słów na wiatr, jeśli nie mam pewności że będą wysłuchane. W innym przypadku dotrą do nieodpowiednich uszu - skłamał z lekka, jako że miał drobny żal do kotki. Zdawała się nie traktować go z takim szacunkiem, z jakim on traktował ją, a mógł przysiąc że nie powiedział nic nie tak.
- Przez ludzi, Donośny Krzyku. Przez złych ludzi, czy też dwunogów, jak to mawiacie, którzy wykradli mnie z własnego domu. Przykre? Jak najbardziej? Ale radzę sobie - uśmiechnął się w końcu.
- Na statkach się pływa. To był mój dom, który żeglował po słonej wodzie.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie no to ja mogę jak najbardziej posłuchać, bo ja lubię słuchać co nie, jestem świetnym słuchaczem, ale weź mi powiedz przed tym, co znaczy twoje imię. Bo ja nigdy nie słyszałam nic o Bonawenturze, a wy samotnicy macie czasem takie śmieszne imiona. -Nawet przez myśl jej nie przeszło, że mógłby się poczuć przez nią urażony, czy coś w tym wypadku, po prostu była sobą.
- A to przebrzydła strawa dla wron! Dwunożni zawsze się wpychają tam, gdzie ich nie potrzeba. Wiesz ile naszych kotów zostało porywanych przez dwunożnych? Mnóstwo. Ej a widziałeś kiedyś pieszczocha jakiegoś? - Musiała wiedzieć, czy jej teoria była prawdziwa.
- O. Da się tak? -
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dla innych nie znaczy absolutnie nic. Dla mnie jest imieniem nadanym przez przyjaciół. Moją rodzinę w sumie. I po statku, na którym pływałem. Czy twoje imię ma związek z twoim głosem? Donośny Krzyk to nie byle jakie imię, muszę przyznać - zaciekawił się. Co prawda wiedział, że to nie miało znaczenia. Chrabąszcz nie był owadem, a Iskra nie była, no, iskrą. Nie zmieniało to faktu, że obecna Wichrzaczka zdawała się mieć imię w nieco innym stylu.
- Nie każdy jest zły. Niektórzy to rzeczywiście, jak to określiłaś, strawa dla wron - westchnął. W końcu jego najbliższa rodzina składała się z bandy ludzi. - A i owszem, widziałem kilka. Kocięta, młodą matkę. Tak po prawdzie, to jak mnie przetrzymywano w domu, to ja sam byłem, hm, pieszczochem. Tak samo mój przyjaciel, Chrabąszczowa Łapa.
Na kolejne pytanie zamachał twierdząco głową.
- Oczywiście. Widzisz, wy, koty klanowe, naprawdę niewiele wiecie o tym, co się dzieje w świecie. Nie chcę cię oczywiście obrażać, Donośny Krzyku, jednak macie nieprzetarte horyzonty w swoim życiu. Szkoda, że ich nie poszerzacie.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A to w sumie i tak fajnie. Imię nie musi mieć konkretnego znaczenia co nie. Twoje przynajmniej będzie oryginalne. A myślisz, że ma? No mi się wydaje, że nie krzyczę, ale moja matka mówiła mi, że piszczałam na nią najbardziej z całego rodzeństwa, więc może dlatego. -Poruszyła ogonem w zadumie.
- O! A słyszałeś plotki o tym, że pieszczochy zjadają inne koty? Zjadłeś kiedyś innego kota? -Zapytała wprost. Może powinna być przerażona obecnością byłego pieszczocha, ale po spotkaniu z Piotrkiem nieco się z tym uspokoiła i po prostu chciała zdobyć więcej wiedzy w tym temacie.- A Chrabąszczowa Łapa, to klanowe imię.-Stwierdziła wprost.
- Ej! Halo halo! Klan Rzeki umie pływać. A my.... A my w sumie nic nie umiemy takiego. No dobra. Może i masz rację. -
LVL 11 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
100
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Możliwe. Ja mojej matuli nigdy nie spytałem, czemu tak mnie nazwała a nie inaczej. Nigdy mi to jakoś przez myśl nie przeszło, co ciekawe, choć zawsze przedstawiałem się bardzo dumnie. Nawet teraz, jak Rekin odszedł trochę w nieużytek na rzecz Bonawentury, lubię dopowiadać poprzednie imiona. Oczywiście Rekin to imię od mojej matki, ponieważ teraz nie dam sobie łapy uciąć że o tym wspomniałem - wyjaśnił pokrótce, uśmiechając się mizernie. Towarzystwo Donośnego Krzyku z każdą chwilą było znacznie przyjemniejsze, niż jak ocenił początkowo. Zadawała pytania, wydała się być również szczerze zainteresowana jego osobą, co bardzo go radowało, jako że uwielbiał mówić co ślina na język przyniesie.
- Dziwnaś, Donośny Krzyku - uniósł brew w konsternacji. - Pierwsze słyszę takie głupoty. Głupoty powiadam! Nigdy nie zjadłem innego kota. Nawet nie byłem świadkiem takich obrzydlistw. Co to za dziwaczna plotka? - cofnął uszy i głowę w niemałym obrzydzeniu. Już samo przetworzone jedzenie z puszek dawało mu się we znaki niezbyt przyjemnymi konsekwencjami zdrowotnymi, a ta mu jeszcze mówiła coś o jedzeniu innych kotów!
- Owszem. U ludzi wołano go Cheetos. Według mojej wiedzy powrócił do Klanu Gromu - wyjaśnił klanowe imię przyjaciela. Będzie chyba musiał go kiedyś odwiedzić na ich granicy, jak ją tylko znajdzie.
- Nie jest na to za późno, koleżanko. Przede wszystkim zalecam nieco więcej tolerancji i szczyptę otwartości, hm? Oczywiście nie mówię, że powinnaś, Donośny Krzyku, od razu obcych obdartusów sprowadzać do swojego legowiska. Bardziej chodzi mi o to, żeby nie pytać byłych i obecnych pieszczochów, czy jedzą inne koty, hm? Tak na początek.

[wygaszone]
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Zwinna, ja już nie mogę... - zachrypnięty głos, Szczurek sam już nie wiedział czy od dręczącej go choroby, czy też od wrzasku, uciekł z jego pyszczka i z szklącymi się ślepiami, usiadł bezradnie na wilgotnej ziemi.
Jeszcze poprzedniego wschodu słońca wszystko wydawało się być na dobrej drodze. Po nocy spędzonej wtulonym w ciepły bok na nowo odnalezionej siostry, przestało mu się wydawać jakby każda jego kostka w chudym ciele bolała z zmęczenia i wyziębienia. Nawet smarki z nosa, zdawały się ciec dużo mniej, a pełny brzuch i promienie poranka sprawiły, że jego wyobraźnia znów zaczęła pracować na pełnych obrotach. Wszystko jednak zmieniło znajome już powarkiwanie. Kto wie, czy lis stwierdził, że Szczur jest takim smakowitym kąskiem, że nie miał zamiaru go odpuścić - no co się dziwić, był w końcu kawał mięska! Czy może to głośne przekonywanie, że powinni przed dotarciem do Wichru owinąć Zwinną mchem i pajęczyną, żeby pięknie się prezentowała i paplanie, o kotach o futrze różowym niczym te na mijanych przez nich drzewach, sprawiły, że rudzielec ponownie znalazł ślad ich dwójki. Efekt końcowy był w każdym razie taki sam: Szczurek był zmęczony ucieczką i brakiem odpoczynku, brudny od błota, a rozcięta skóra na policzku przez kolec dzikiej jeżyny szczypała nieprzyjemnie.
– Myślisz, że moglibyśmy tu zrobić przerwę? - Zapytał, starając się zdusić szloch, który już czaił się gdzieś w gardle. W końcu Zwinna do tej pory nie narzekała. A to on miał jej bronić i nie zostawiać, a już na pewno nie chciał, żeby się martwiła. - Mama Świt na pewno się nie pogniewa, jeżeli zajmie nam to jeszcze jeden dzień… A jutro na pewno uda nam się wrócić - przekonywał słabo.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miło, że przestał ją nazywać Pstrą. Trochę mu to zajęło, ale tak, w końcu usłyszała swoje prawdziwe imię z jego pyska. Nie skwitowała tego jednak żadną reakcją, zupełnie nic w jej pysku ani postawie się nie zmieniło.
Zwinnej się nie spieszyło z powrotem do klanu Wichru. Wciąż nieco się go obawiała, nie brakowało jej wątpliwości spowodowanych tym, jak i czy w ogóle zostanie ponownie przyjęta. Z resztą, życie jakie prowadziła ze Szczurzą Łapą od poprzedniego spotkania było tym, co córka Owcy bardzo dobrze znała. Wędrówka, przystanki na odpoczynek i posiłek, pewna doza wątpliwości i trochę adrenaliny. To było dobrze znajome, w zasadzie nie wymagało od niej wysiłku.

- Dobra, smarku - zgodziła się dość obojętnie, po czym zaczęła rozglądać się za miejscem, które mogło posłużyć im za tymczasowe schronienie. Jeden z porośniętych cierniami krzaków miał wykopaną u podstawy małą wnękę, jakby ktoś zaczął kopać tu norę, ale z jakiegoś powodu się rozmyślił. Wskazała bratu ogonem miejsce, które było w stanie zmieścić w sobie mikrego Szczurzą Łapę i trochę większą Zwinną, jeżeli usiądą naprawdę blisko siebie. - Głodny? - zapytała krótko, planując zostawić go w tym miejscu na jakiś czas i zapolować. Sama nie potrzebowała jeszcze odpoczynku, nie potrzebowała przerwy. Mógłby nawet się zdrzemnąć, kiedy ona skołuje im coś do jedzenia. Dobry układ.
[Obrazek: zwinna.gif]
When you wake up next to him in the middle of the night
With your head in your hands, you're nothing more than his wife
And when you think about me, all of those years ago
You're standing face to face with "I told you so"
You know I hate to say, "I told you so"
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Łabędź wyszedł na krótki spacer, ot, zajrzeć do Ptasich Krzewów i posłuchać ożywionego trelu ptaków, obejrzeć młode listki zazieleniające krzewy, powdychać zapach kwitnących roślin. Tego dnia nie miał siły na wiele więcej, i choć początkowo zakładał możliwość złapania piszczki lub dwóch, tak im bliżej docierał celu, tym mniejszą pewność siebie odczuwał. Ostatnie dni były ciężkie. Znosił starość z godnością, codziennie dziękując Gwiezdnemu Klanowi za sprawność i w miarę jasny umysł, ale gdy nadchodziły gorsze chwile — coraz częściej, chętnie podszeptywał umysł kocura — nie dało się ich ignorować. A tak słabo nie czuł się od dawna, być może nigdy.
Powinien był zostać w Obozie.
Uniósł uszy, a zaraz za nimi całą głowę, gdy ni stąd, ni zowąd do jego nozdrzy dotarł obcy, koci zapach. Zamrugał, by pozbyć się drobnej mgiełki z pola widzenia, po czym rozejrzał się wokoło. Nie zobaczył niczego, jednak woń nie dawała mu spokoju. Była świeża.
Ruszył za nim, choć rozsądek podpowiadał mu, że to nie najlepszy pomysł; wysłać w te rejony patrol, tak, ale nie pchać się na spotkanie z osobnikami o nieznanych intencjach. Łabędź go nie posłuchał i wyściubił nos poza rzeczne terytorium, a niedaleko od granicy znalazł płytką kryjówkę.
— Och — wyrwało mu się, gdy przed nim ukazały się... oczy. Dwie pary oczu, a zaraz za nimi kolorowe futerka ich właścicieli. Wydawali się młodziutcy, może nawet wymizerowani, choć z pewnością dorośli. Point uśmiechnął się z zakłopotaniem. — Przepraszam, nie chciałem wam przeszkadzać. Nieopodal zaczynają się tereny mojego Klanu — to mówiąc, uniósł łeb i spojrzał w kierunku, z którego przyszedł — a że poczułem nieznajomy zapach... Sami rozumiecie. — Wtedy dopiero zwrócił uwagę na brudne futerko i ranną mordkę kocura. — Potrzebujecie pomocy?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie mogłabyś mi wymyślić ładniejszego przezwiska? - Jęknął. Bo przecież nie wymagał tak wiele. Wystarczyłaby odrobinka, ociupinka wyobraźni, a mogłaby nazwać go choćby... Em... Kręconym Wąsikiem! Albo Najlepszym Przyjacielem Wróżek, o! Brzmiało to o niebo lepiej niż „smark”. W jego głosie trudno było jednak doszukać się prawdziwego niezadowolenia. Pobrzmiewała w nim raczej delikatna nuta ulgi, wywołana zgodą siostry.
Kiedy chudy ogonek Zwinnej wskazał kryjówkę pod krzakami, złote ślepka Szczurka przesunęły się we wskazanym kierunku. Potrafił zrozumieć, czemu ktoś porzucił ją samą sobie. W porównaniu do ciepłego legowiska w klanie, za którym wciąż tęsknił, w połowie wykopana nora wyglądała marnie. Gdyby tylko zaczęło padać, wątpił, że świeże liście dałyby im jakiekolwiek schronienie przed deszczem i na tę myśl tęsknota za Wichrem ścisnęła go po raz kolejny mocniej w serduszku. Mimo to skinął łebkiem, bo lepsze to niż nic, próbując jednocześnie wykrzesać z siebie choćby namiastkę uśmiechu wdzięczności.
Ledwie pytanie opuściło pyszczek kotki, jego własny brzuch wydał z siebie głośne burczenie. - Yhym… - wybełkotał, nieco skrępowany. Tak, był głodny. Jednocześnie jednak ogarnęła go lekka panika. Bo przecież to on powinien iść coś złapać. Obiecał w końcu, że będzie na nią uważal! A ona, nawet jeśli tego po sobie nie pokazywała, też musiała mieć obolałe łapki od tego całego biegania. I pewnie nadal była przerażona po spotkaniu z lisem. Biedna, biedna Zwinna! Ale on sam też był tak zmęczony… Tak bardzo zmęczony, że miał wrażenie, że nawet padlina byłaby w stanie przed nim uciec.

Z rozmyślań wyrwał go czyjś głos. Poderwał się zaskoczony, uszy przylgnęły mu do czaszki, a on sam musiał zadrzeć brodę wysoko, żeby spojrzeć na nieznajomego, który zdawał się Szczurkowi pojawić znikąd. Kocur był duży i masywny, a jego potężny wygląd potęgowało jeszcze dodatkowo długie futro. Mimo to spojrzenie błękitnych ślepi było tak łagodne, że w głowie Szczurka nie zabrzmiał nawet najcichszy ostrzegawczy dzwoneczek. Zamiast tego otarł zasmarkany nos ubłoconą łapą, nieświadom, że przez to wygląda jeszcze gorzej.
- Dobry wieczór… - wybełkotał cicho. Gdy z ust kocura padło słowo „Klany”, spojrzał na pstrokatą siostrę i pokręcił przecząco głową, w niemy sposób chcąc dać jej znać, że nie znał go z Wichru. - O ta-ak! - wyrzucił z siebie natychmiast i niemal zaszlochał z wdzięczności, gdy nieznajomy zaproponował im pomoc. W końcu nie mógł pozwolić, żeby to Zwinna się nim opiekowała. A on sam... nie miał już siły na nic
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Jesteś smarkiem tymczasowo tylko – wyjaśniła obojętnie, zatrzymawszy się w pół kroku. Odwróciła do niego głowę, była już w połowie trasy do pobliskich zarośli. – Bo smarkasz. Ale mogę też rozważyć smarkacza, jak chcesz. – padło jeszcze z pyska Zwinnej, która to już miała ruszyć, by złapać coś do jedzenia, celowo zostawiwszy Szczurzą Łapę bez możliwości odpowiedzi, kiedy coś jej przerwało. A raczej, jak się dość szybko zorientowała – ktoś. Zastrzygła wąsikami i, wbrew swojej woli, położyła uszy na głowie. W tamtej chwili zareagowała dokładnie tak samo jak brat. Jej zaufania nie dało się jednak aż tak łatwo zdobyć – samotniczka była dużo ostrożniejsza.

– O nie, nie – odpowiedziała, co zabawne, w dokładnie tym samym momencie, w którym Szczurza Łapa odpowiedział na to samo pytanie dokładnie odwrotnie. Ich głosy zlały się w krótki chórek.

– Nie rycz, Szczur, bo cię zje na obiad – fuknęła na niego, po czym zerknęła na wielkiego kocura. Przez uderzenie serca przyglądała się nieznajomemu. Byłby w stanie zjeść jej mikrego brata, nawet gdyby ten nie okazywał słabości przez płacz. Należało go wobec tego od tego zamiaru odwieźć, informując, że mógłby od Szczura złapać niestrawność. – Albo może nie, bo by się czymś zaraził – dodała, nie mając pojęcia, skąd w niej tyle odwagi, by odzywać się w ten sposób do ogromnego pointa. Może mimowolna rola opiekunki, tej rozsądnej, odpowiedzialnej za doprowadzenie ich do Wichru, dodała jej nieco animuszu.

– Tylko nam wskaż, gdzie tereny Wichru, i już nas nie ma. Znaczy, no, jak smark odpocznie chwilę. – stwierdziła ostatecznie i machnęła cienkim ogonem, a żółte oczy miała śmiało wlepione w klanowego kota. Jej wiedza była na tyle ograniczona, że nie była w stanie rozpoznać nawet, z kotem z którego klanu mieli do czynienia. Jakby miała zgadywać, rzuciłaby, że pewnie z Gromu
[Obrazek: zwinna.gif]
When you wake up next to him in the middle of the night
With your head in your hands, you're nothing more than his wife
And when you think about me, all of those years ago
You're standing face to face with "I told you so"
You know I hate to say, "I told you so"
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnął się o krok, gdy dwie pary uszu jak na komendę powędrowały w tył. On to jednak miał talent do straszenia niespodziewanymi powitaniami; zdolność, która może i przydawała się przy polowaniu, gdy udawało mu się po cichutku podejść do zwierzyny, ale której chętnie pozbyłby się w kontaktach towarzyskich. Nie silił się jednak na dalsze przeprosiny, może dalszą rozmową uda mu się zatrzeć nie najlepsze pierwsze wrażenie.
Spojrzał to na Szczura, to na jego towarzyszkę, gdy oboje wydali z siebie sprzeczne komunikaty, i uśmiechnął się lekko.
— Jestem Łabędzia Gwiazda, pochodzę z Klanu Rzeki — uznał za stosowne się przedstawić. — I obiecuję, że nie zjadłem w życiu ani jednego kota, a mam już swoje księżyce na karku. Za to potrafię jeszcze coś złapać, a i wątpię, by nasz medyk miałby coś przeciwko, gdybym poprosił go o drobne wsparcie — rozwinął, koncentrując się na kocurku, którego reakcja na ofertę pomocy bynajmniej mu nie umknęła, choć nie do końca wiedział, czego ta dwójka w tym momencie potrzebowała najbardziej. Nim zdążył się rozpędzić i oferować ciepły kąt, kotka poprosiła o wskazanie im sąsiedniego Klanu.
Łabędź zamyślił się na uderzenie serca.
— Pochodzicie z Klanu Wichru? Cóż, to ładny kawałek stąd... ale droga jest prosta. Wystarczy, że udacie się w tamtą stronę — adekwatnie wskazał kierunek machnięciem kity — i odnajdziecie Szare Brzozy. Za nimi znajduje się Grzmiąca Ścieżka. Trzymajcie się z dala od niej i idźcie wzdłuż drzew, aż dojdziecie do koryta rzeki... Nie jest zbyt szerokie, ale da się je przejść dookoła, poboczem Grzmiącej Ścieżki. Za rzeką będą na was czekać Szare Topole, z którymi graniczy Klan Wichru. Czy to wystarczająco jasne wskazówki...? — zmartwił się zaraz.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rzęsy Szczurka zatrzepotały kilka razy, kiedy jego własny skowyt zlał się w jedno z odpowiedzią siostry, a konkretnie z odpowiedzią zupełnie przeciwną do jego. Zaskoczony, odgiął jedno z uszek i przyłożył do niego łapkę, zaczynając je nią badać. Duża małżowina wciąż była na miejscu, ani nie odgryziona, ani nawet troszeczkę nie nadgryziona przez lisa, a taką możliwość przez chwilę poważnie rozważał. Utrata narzędzia słuchu... albo jakiejś jego części wydawała mu się bardziej prawdopodobna niż to, że Pstra nie chciała przyjąć pomocy, której potrzebowali od zupełnie obcego, ale miłego kotka. Pociągając nosem, spojrzał więc na nią pytająco.
- Czemu...? — Zaczął, lecz zamiast wyjaśnień z kolorowego pyszczka siostry wyrwało się fuknięcie, które sprawiło, że Szczurek aż podskoczył, rzucając spojrzenie wielkich, przestraszonych oczu na kocura. - Dokładnie tak! Mogę cię zarazić! - Przytaknął gorliwie, w myślach dziękując, że pstrokata siostra była taka sprytna i w mgnieniu oka wymyśliła sposób na zniechęcenie go. Jednocześnie wyciągnął łapkę w przód stawiając przed jej ciałko. Chciał dać obcemu do zrozumienia, że może ją ruszyć dopiero po Szczurkowym trupie - choć jednocześnie jego przygarbiona sylwetka wyraźnie sugerowała, że prosiłby, żeby go nie zjadać.

Ledwie jednak nieznajomy uchylił pysk, groźnie zjeżone loczki na jego karku opadły, a z każdym kolejnym słowem obcego kocura jego ciało zaczęło się rozluźniać. Po pierwsze, bo przecież obiecał, że ich nie zje, i że pomoże. Ale po drugie - to imię! Imię, którym się przedstawił, zabrzmiało Szczurkowi aż nazbyt znajomo.
- Zwinna! - Wykrzyczał szeptem, w stronę siostry, pociągając po raz kolejny nosem. Dla odmiany jednak nie ze zmęczenia czy chłodu, a ze wzruszenia, co zdradzały jego lekko zaszklone oczy. Bo jaka była szansa, że na ich drodze stanie właśnie jego dziadek? Prawie jakby się umówili. Albo, w co Szczurek chętniej wierzył, Łabędź po prostu wyczuł, że jest potrzebny. Może nawet była to jakaś specjalna zdolność, która odblokowywała się dopiero u dziadków.
Gdy kocur zapytał, czy pochodzą z Klanu Wichru, Szczurek przytaknął energicznie głową, uważnie wsłuchując się w wskazówki, jak mogą wrócić do domu. Jednocześnie czekał tylko nieco niecierpliwie, aż Łabędź skończy mówić i kiedy wreszcie miał pewność, że nikt mu nie przerwie, wyrzucił z siebie podekscytowanym głosikiem: - To ja! To ja, Szczurek! - I mimo zaszklonych oczu, uśmiechnął się do niego szeroko, całą mordką.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości