Logo Artemidy
Łan Rzepaku
No i przejechało, co prawda przed jego przybyciem. Jedynie gdzieś w tle słyszał pojedyncze pomruki Potwora, które po krótkim czasie umilkły. Artem, będąc jeszcze w pozycji siedzącej, zauważył coś... małego, niedaleko niego. Podszedł spokojnym krokiem do rzeczy, a okazało się, że była to Karta Tarota. Koty raczej nie znały się na ich znaczeniach, lecz przedstawiało wieżę i spadających z niej Dwunogów. Nazywała się "Wieża", kto by pomyślał, jednak nawet Artemowi nie zostało dane zastanowić się nad czymkolwiek, bo jego cała uwaga przeniosła się na widocznie złego i szybko poruszającego się człowieka.

Atak Dwunoga: 1d12-2 = 7, 100% udany

Dwunóg uniósł rękę, na pewno niezadowolony, że jakiś dziki kot siedzi sobie nad jego pojedynczą kartą. Najwidoczniej nie chciał, by zwierzak ukradł ubytek z talii kartek lub kartonikach o różnym znaczeniu. W bok kocura uderzył nagle kamień, nie na tyle duży, by zbić go z nóg, lecz zabolało. Dwunożny szybko wziął kartę w rękę i odmaszerował, zostawiając kota w spokoju. Dalej mógł czuć pieczenie na boku.

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 - 8 = 57/65 | W: 45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem jako kolekcjoner rupieci Dwunogów zafascynował się tą kartą, która leżała przed nim i na pewno by ją ze sobą zabrał gdyby nie to, że nagle jaki głupi Dwunóg bez powodu postanowił go zaatakować. Co to miało być?! Przecież on nikomu krzwdy nie zrobił! Kocur dostał w bok kamieniem szybciej niż zdążyłby nawet postawić krok w bok, a co dopiero uniknąć odskakując. Co on zrobił temu głupkowatemu Dwunogowi?! Nic! No właśnie! I właśnie za to nic dostał twardym kamulcem. Wystarczyło po prostu krzyknąć czy coś, a nie zaraz rzucać twardymi przedmiotami. Co prawda Artem złapałby szybko kartę w zęby i uciekł w rzepak, ale ten Dwunóg dalej nie musiał w niego rzucać! Czy to podchodzi pod znęcanie?
-Głupie bezwłose- -zaczął, kilka innych słów cisnęło mu się na usta, ale postanowił ugryźć się w język. Teraz skupił się na swoim obolałym boku. Artem spojrzał na niego, żeby ocenić jak wygląda po tym niespodziewanym ataku. Chyba nie było aż tak źle, nie zauważył żadnej krwi, jak na razie tylko siniec. Nie wyglądał nawet na zbyt duży, taki właśnie wielkości tego cholernego kamienia. Może i piekło go trochę to miejsce po uderzeniu, ale chyba nie przeszkadzałoby mu za bardzo, żeby przejść jeszcze trochę wzdłuż Grzmiącej Ścieżki. Potem pójdzie do siebie i spróbuje jakoś to opatrzeć, skopiować to co pokazała mu kiedyś starsza kocica, która go nauczyła kilku swoich sekretów.
Artem w końcu zdecydował, że jeszcze trochę pójdzie obok ścieżki, której trzymały się Potwory Dwunogów. Może uda mu się coś znaleźć i tym razem nie zarobić jakiejś kolejnej rany czy czegoś innego. Skoro już przyszedł taki kawał drogi to chciałby chociaż coś z tego mieć.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety musiał się obejść smakiem, gdy dość ładna karta zniknęła mu z oczu. Dwunóg wyparował, a jedyne, co po nim zostało, to siniak na boku Artema. No cóż, żyje się dalej, a tym razem na kocura nie czekało żadne zło. Połaził chwilę, rozglądając się wokół, po czym dostrzegł coś większego, prostokątnego. Podszedł do książki, która okazała się być komiksem, a obrazki, ponieważ był otwarty, pokazywały różne zwierzęta. Mógł kojarzyć jelenie na przykład, o. Tylko, że te wyglądały bardziej... dziwniej, nie dokładnie jak te kopytne zwierzę, lecz najbardziej je przypominało. I drzewa, banalne, miały jednak oczy i uśmiech? Był też jakiś niedźwieć między krzewami. Dziwne to, ale kolekcjonerowi mogło się spodobać. Zauważył również coś podobnego do chmur, ale tam już zaczynał się tekst, z którym niczego nie mógł zrobić. Zapewne jakieś dziecko straciło właśnie swój komiks, oj.

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 57/65 | W: 45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artemowi zabłyszczały oczy kiedy zobaczył ten dziwaczny przedmiot. Na szczęście teraz nic strasznego go nie spotkało i udało mu się znaleźć jakąś zdobycz. To już trochę mu poprawiło humor i kocur na chwilę zapomniał o tym felernym wydarzeniu, którego pamiątkę miał na boku. Point pooglądał trochę tę zgubę i pomocował się z nią, żeby zobaczyć co jest na innych stronach -bo widział, że tam przecież było ich przynajmniej kilka- co nie było takie proste, bo strony były śliskie, jednak Artem jako kolekcjoner rupieci był zdeterminowany. Kiedy już był usatysfakcjonowany tym pobieżnym obejrzeniem to wziął komiks w pyszczek za tę twardą część i poszedł przed siebie. Po tym owocnym poszukiwaniu postanowił, że pójdzie jeszcze chwileczkę, tylko chwilunię, obok Grzmiącej Ścieżki -a nóż widelec znajdzie coś jeszcze- a potem przejdzie znów przez Łan Rzepaku i wróci do siebie, odłoży wszystko, a potem zajmie się swoim sińcem. No i dopiero jak się nim zajmie to będzie uważniej przyglądał się swoim znaleziskom... przynajmniej taki był plan.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i super. Artem trzymał w pyszczku swoją zdobycz, idąc poboczem Grzmiącej Ścieżki. Wszystko szło dobrze, w tle ćwierkały różne ptaki, jeden nawet mignął gdzieś w polu jego widzenia, lecz zanim miał szansę podejść... prawie wszedł na roztrzaskane szkło. Jedynie przejechało delikatnie po opuszce jednej z przednich łap, na szczęście krew się nie polała, poczuł tylko delikatne pieczenie, które ustało po chwili. Nie było tak źle, do wesela się zagoi.
Ignorując już powoli ból, skierował się w stronę ptaka, który wcześniej przeleciał gdzieś niedaleko. Usłyszał stukanie w drzewo, a dostrzegł je tuż przed sobą, a dzięcioł ignorował wszystko wokół siebie. Kocur miał szansę rzucić się szybko na zwierzynę, jako iż była dość nisko, by siniec na boku nie zwiększał częstotliwości bólu. Dobra okazja, czy Artem skorzysta?

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 57 - 6 = 51/65 | W: 45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
➛ rana 0. stopnia: małe zadarcie na opuszce lewej, przedniej łapy.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem pomyślał, że chyba dzisiaj coś się na niego uwzięło i najprawdopodobniej daje mu znaki, żeby wracał już do swojego leża, a nie kusił los dalej. No i pomyślał sobie, że chyba tak zrobi i już miał kierować się w stronę drogi powrotnej kiedy dzięcioł kompletnie zwrócił jego uwagę zamiast być tylko jakąś rozmazaną, ćwierkającą plamką zobaczoną kątem oka. Kocur oczywiście zauważył, że ptak był dość nisko i złapanie go raczej nie sprawi mu większego trudu... czy bólu... a przynajmniej nie powinno, więc odłożył komiks na ziemię i przygotował się do ataku z zaskoczenia na ptaka. Wrócenie do legowiska z rupieciem było dobre, ale wrócenie z rupieciem i czymś do jedzenia było jeszcze lepsze. Oczywiście, że Artem zamierzał skorzystać z okazji!
Kocur oblizał się lekko i przygotował do skoku. Skoro dzięcioł był tuż przed nim to raczej nie musiał się zbliżać skradaniem się i ryzykować, że wyjątkowo pewny siebie ptak odleci. Tak więc Artem skoczył w stronę swojej upatrzonej zwierzyny z pazurami gotowymi do pochwycenia dzięciołka, a kłami gotowymi do ugryzienia lub złapania ptaszyny. Czy mu się to uda? Czy upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu? Czy los w końcu się do niego uśmiechnie?
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem się nie poddawał zbyt łatwo, co pokazał swoim przygotowaniem się do skoku. Był wystarczająco blisko, żeby nie używać skradania i nie męczyć się, lecz za jednym zamachem zabić zwierzynę. I... los się uśmiechnął! Wręcz wyszczerzył zęby do Artema, bo właśnie bez żadnych komplikacji ptak padł przez ostre pazury kocura. Prędko wrócił na ziemię, a wraz z nim bezwładne ciało dosć tłustego dzięcioła. No to lektura na wieczór i kolacja przygotowana.

Artem: +10 EXP
Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 51/65 | W: 45 - 3 = 42/45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
➛ rana 0. stopnia: małe zadarcie na opuszce lewej, przedniej łapy.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z gardła samotnika wydał się zadowolony pomruk. Udało mu się bez większego wysiłku zdobyć kolację. Jego obolały bok i zdarta opuszka na pewno doceniały to, że nie musiał się forsować w żaden sposób i załatwił dzięcioła szybko. Niby nie były to zbyt poważne obrażenia, ale dalej w taki czy inny sposób musiał je mieć na względzie i o nich pamiętać. Nie mógł ich po prostu zignorować. Artem wziął w pysk obie swoje zdobycze, z którymi przez dłuższą chwilę musiał się nieźle nakombinować, żeby żadna z nich mu nie wypadła, a potem ruszył w drogę do jego dobrze ukrytego kącika przy Siedlisku Koni. Droga na pewno trochę mu zajmie, ale w tym czasie będzie mógł zastanowić się jak uporać się z tym sińcem na jego boku. Czy pokrzywa mu do tego wystarczy? Niby wspomaga gojenie, ale czy takie coś zalicza się pod działanie tej rośliny? A może powinien poszukać czegoś w drodze powrotnej? Tylko wtedy pozostawałoby pytanie co by to mogło być, ponieważ Artem miał dość ograniczoną wiedzę jeśli chodzi o medykamenty. Wiedział tylko to co przekazała mu starsza kocica, którą spotkał księżyce temu, a to raczej nie było zbyt wiele. No cóż, warto spróbować. Najwyżej mu się nie uda i tyle, wróci z samym rupieciem i zwierzyną do Ukrytego Tunelu, a potem pomyśli. Tak więc Artem wypatrywał jakiś potencjalnych roślin w czasie oddalania się powoli od Grzmiącej Ścieżki.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wszystko szło wręcz idealnie, a tu coś kolejnego chciało rozerwać na strzępy krótką, dobrą passę. Chociaż może nie aż tak? Artem usłyszał chrapliwe krakanie, po czym zauważył kruka, który wylądował na ziemi w celu poszukiwania pożywienia, a ten nie dostrzegł nawet kocura mającego już inne plany na wieczór. Chyba, że miał ochotę powalczyć z przeciwnikiem i go zabić, ale nie wiadomo, czy chciałby jeszcze więcej ran na swoim ciele. Może nawet poważniejszych?

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 51/65 | W: 42/45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
➛ rana 0. stopnia: małe zadarcie na opuszce lewej, przedniej łapy.

Kruk: S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 40 | W: 35
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem nie łudził się, że to jest jeden z jego szczęśliwszych dni. Trochę za dużo razy -i za szybko- mu się dzisiaj oberwało. Co chwilę dobra passa przerywała się i wznawiała dlatego point nie miał za wielkiej ochoty na walkę z krukiem, zwłaszcza samotnie. Może gdyby był z nim ktoś inny to jeszcze by się odważył, w kupie zawsze raźniej, ale na pewno nie teraz. Jego celem było znalezienie jakiś ziół na podleczenie sińca, a nie nabawienie się kolejnych ran. Artem postanowił po cichu się wycofać tak żeby przeciwnik go nie zauważył i miał nadzieję, że mu się to uda. Jeszcze na pewno nie raz spotka jakiegoś kruka czy innego ptaka na swojej drodze, więc jakoś nie było mu żal opuszczania tej walki. Jeśli tylko uda mu się uniknąć starcia z tym ptaszyskiem to wróci do szukania ziółek w drodze do domu.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpuścił sobie walki z krukiem, z której mógł wyjść z dodatkowymi ranami. Nie było to potrzebne, a posiłek na dziś już miał złapany. Zaczął ponownie szukać ziół, tych utrętnych medykamentów, które nie miały chyba ochoty na pojawienie się przy jego nosie. Ani w okolicy. Jedyne, co widział, to cichy teren przed nim, gdzie żadna pomocna roślinka się schowała, zapewne przez Potwory, które swoim smrodem mogły zdziałać sporo. Albo ktoś je już zebrał, kto wie.

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 51/65 | W: 42/45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
➛ rana 0. stopnia: małe zadarcie na opuszce lewej, przedniej łapy.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem warknął cicho pod nosem. Los się chyba na niego uwziął. Potrzebował ich i nie zamierzał zrezygnować tak łatwo. Zwłaszcza, że przy okazji poszerzył by w jakimś stopniu swoją wiedzę o medykamentach i na pewno by mu to nie zaszkodziło. Może powinien zmienić miejsce poszukiwań? Bok i łapa nie dokuczają mu na tyle, że musi wracać do legowiska czym prędzej. Jeśli teraz nie znajdzie nic przydatnego to najprawdopodobniej tak zrobi, a jeśli i tam mu nie wyjdzie to spróbuje zrobić co może z pokrzywą, którą ma w swoim legowisku i na poszukiwania wyruszy kiedy indziej. Skoro wspomaga gojenie ran to może na to też pomoże? Na pewno warto spróbować tego niż nie robić nic kompletnie.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zrezygnowany, może też podirytowany kocur zaczął przekonywać się coraz bardziej o losie, który najwyraźniej miał zmienny nastrój tego dnia. Artem postanowił jeszcze chwilę szukać, a rezultat był inny? Otóż... tym razem tak! Samotnik powędrował chwilę wzdłuż drogi, rozglądając się bacznie. Zauważył pewien medykament, dość wysoki, miał żółte kwiaty i wełnisto owłosioną łodygę. Może miał jakieś zastosowanie? Oczywiście kocur mógł poszukiwać dalej, a los się do niego uśmiechnął. Oby ten weselszy nastrój jeszcze trochę trwał.

+9 liści rośliny
+36 medexp

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 51/65 | W: 42/45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
➛ rana 0. stopnia: małe zadarcie na opuszce lewej, przedniej łapy.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-No f kocu! -nie mógł się powstrzymać od zawołania z pełnym pyskiem co spowodowało, że seplenił jak małe kocię. Ucieszył się, że w łapki wpadła mu teraz jakaś roślinka. Artem zniżył łebek i obwąchał ją. Nie wyglądał ani nie pachniał jak trucizny, o których wiedział, więc wydawało mu się, że trafił całkiem dobrze. Teraz tylko musiał delikatnie zerwać roślinę i wziąć ją ze sobą co też uczynił. W jego pysku zaczęło się robić coraz bardziej pełno i Artem to widział. Nie był pewny czy uniósłby coś jeszcze, więc nie do końca był zdecydowany czy powinien szukać dalej, czy może jednak wrócić już do siebie. Artem myślał i myślał tak przez kilkanaście uderzeń serca aż w końcu zdecydował się machnąć na to ogonem i poszukać jeszcze ostatni raz. Jeśli znajdzie czegoś za dużo to przecież nie musi brać wszystkiego, może wziąć po prostu to co zmieści mu się jeszcze w pysku między rupieciem, dzięciołem i rośliną, a resztę zostawić, żeby ktoś inny sobie znalazł. Przecież dopóki nie wyrwie swojego znaleziska w całości to reszta będzie mogła spokojnie sobie rosnąć i przydać się także komuś innemu. No to idziemy pomyślał i ruszył przed siebie.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur mimo tego, że pyszczek miał pełny, postanowił poszukać ten ostatni raz. Szczęśliwa passa dalej trzymała się przy jego boku, dopingując mu, aż ten podszedł do wierzby. Takowe drzewo łatwo rozpoznać, giętkie gałęzie sięgały ziemi, wręcz kłaniając się przed kotami, które przechodziły przed nią. Artem prędko podszedł do pnia i zaczął zbierać to, co potrzebne. Samo drzewo wyróżniało się swoim mniejszym rozmiarem, co nieczęsto spotykało się w lasach. I takim sposobem Artema pożegnał łaskawy los.

+8 kawałków kory
+64 medexp

Artem: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 51/65 | W: 42/45
➛ rana 1. stopnia: siniec na prawym boku
➛ rana 0. stopnia: małe zadarcie na opuszce lewej, przedniej łapy.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości