Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Czas spędzony u boku nieznajomego rzeczniaka był zdecydowanie przyjemnym czasem. Siedzieli bardzo blisko siebie, w zasadzie przylegając do siebie bokami, Pęd zanurzał nos w sierści kocura, prawie dotykając jego skóry, a już z pewnością łaskotał go swoim ciepłym oddechem. Przed nimi rozpościerało się żółte morze, a obaj (przynajmniej zdaniem kremowego kocura) znajdowali się w dziwacznym stanie między snem a jawą.
- Też tak myślałem - zaczął z entuzjazmem, był bowiem przygotowany na to pytanie. Musiał być, składając taką deklarację, której dokonał przed chwilą. Zanim Pęd kontynuował, poświęcił chwilę na wzięcie jeszcze jednego oddechu wypełnionego zapachem Zawilcowego Gaju (o którym wciąż nie wiedział, że miał takie piękne imię). Tym razem już nie zbliżał do niego pyska, jego woń wypełniała już całe powietrze dookoła. - Ale czuję twój zapach i wiem, że się myliłem. Jest ciepły i jasny. Jak promienie słońca. - wyjaśnił, a następnie jeszcze raz przeniósł spojrzenie na kwiaty. Uśmiechnął się przelotnie. - Te kwiaty wyglądają na wygodne, nie sądzisz? - zapytał kremowy, przypominając sobie o wizji leżenia w żółtych płatkach.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Dla Zawilca, nawet jeśli był kotem wieczne analizującym, planującym wszystkie swoje zachowania, nie ważne z kim miał do czynienia i którego umysł wiecznie zalewany był wszelkimi myślami, trudno było zachować kompletną trzeźwość umysłu.
Na wytłumaczenie co miał na myśli przez zapach promieni słońca odpowiedział delikatnym uśmiechem. Podejrzewał, że mniej więcej o coś takiego chodziło, ale miło było usłyszeć, że faktycznie to miał na myśli(choć wojownik nadal w sumie sądził, że pewnie dla kotów spoza rzeki tak naprawdę pachniał głównie nienawidzoną przez niego rybą). A potem Zawilec wraz z nieznajomym przeniósł wzrok na morze kwiatów ciągnące się przed nimi. Już wcześniej łan rzepaku wyglądał kusząco i jakby prosił, by się położyć wśród jego żółtych płatków. Zawilec w sumie chciał więc nieznajomemu przytaknąć, ale kremowy kocur ostatecznie nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytanie - zamiast tego niezbyt długą chwilę po zadaniu go, jego srebrzysty towarzysz nagle zeskoczył z kamienia na którym jeszcze przed chwilą wspólnie siedzieli wprost na żółte kwiaty, w których chwilę się wytarzał, nim wygodnie się rozłożył.
- Powiem ci, że są faktycznie całkiem wygodne - wymruczał, zapach kwitnącego rzepaku otaczał go teraz wręcz ze wszystkich stron. Potem spojrzał raz na nieznajomego, a raz na kwiaty obok siebie, zapraszając go do położenia się tuż obok.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Nie trzeba było Pędu dwa razy zapraszać, szczególnie, że to on sam zaproponował przeniesienie pogawędki na piękną pościel z kwiatów. Przez chwilę patrzył jeszcze za kocurem, jak ten z gracją zeskakuje z kamienia i równie zgrabnie zajmuje miejsce wśród kwiatów. Był to wyjątkowo przyjemny widok, serce Pędu przyspieszyło. Trzepnął ogonem w podekscytowaniu i również, zachowując podobną elegancję, zeskoczył z zajmowanego do tej pory miejsca. Zrobił kilka kroków i już znalazł się u boku rzeczniaka. To znaczy, nie do końca, kocur znajdował się teraz pod nim, leżąc na plecach, z pyskiem skierowanym w stronę nieba.
Kremowy kocur czuł w tej chwili wielką pewność siebie. Przestąpił nad Zawilcem jedną łapą nad Zawilcem i zwiesił nad nim głowę. Uśmiechnął się.
- Masz tutaj potargane - poinformował go i obniżył głowę, by kilkoma pociągnięciami języka wyciągnąć z sierści towarzysza maleńki patyczek, który okazał się być źródłem nieładu w pięknej sierści rzeczniaka. Wciąż nie leżał na nim, ale mógł delikatnie czuć niezbyt wielki ciężar Pędu na sobie.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Wojownik raczej spodziewał się, że nieznajomy położy się tuż obok niego, wspólnie mieliby na leniwie sunące po niebie chmury, a zamiast tego zaskoczył się, gdy kremowy kocur po tym jak wylądował również wśród kwiatów stanął nad nim. Zawilec nawet nie zauważył, że na moment wstrzymał oddech, czy że mimo woli jego serce zaczęło bić szybciej. Pomimo zaskoczenia odpowiedział jednak dosyć szybko uśmiechem na uśmiech.
Uniósł delikatnie brew, słysząc, że ma gdzieś potargane futerko. Najpewniej by nie uwierzył, gdyby po chwili nieznajomy nie wyciągnąłby mu z niego małego patyczka. Czyli jednak. Przysiągłby, że przed opuszczeniem obozu go tam nie było - zawsze układał i czyścił swoje futro przed opuszczaniem obozu. A tu proszę. Musiał widocznie stać się pasażerem na gapę w futrze Zawilca podczas jego spaceru. Że też tego sam wcześniej nie zauważył... Wstyd.
- I co, stanąłeś tak by po prostu wyciągnąć mi patyczek z futra? Sam bym sobie poradził, wiesz? - przewrócił delikatnie oczami, na jego pysku malował się zadziorny uśmiech.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Przyszły medyk czuł się jak we śnie, który zaczął się, kiedy tylko wskoczył na kamień obok łanu rzepaku i wpatrzył się w żółty bezkres.
Za każdym razem, kiedy Zawilec się odzywał, po ciele Pędu przechodził przyjemny dreszcz.
- A masz coś przeciwko? - zapytał, delektując się faktem, że teraz nie musi już mówić głośniej, niż szeptem. Jego kudłaty znajomy z klanu Rzeki słyszał bo bardzo dobrze. Wykorzystując swoje bardzo komfortowe położenie, wykonał na kryzie Zawilca jeszcze kilka pociągnięć językiem, ciesząc się jego smakiem i dotykiem, którego tak potrzebował.
Teraz obniżył się jeszcze bardziej, ich klatki piersiowej zetknęły się ze sobą, wciąż jednak zdecydowanie na nim nie leżał, pyski dwóch kocurów znajdowały się bardzo blisko siebie.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Zawilec przez moment wyglądał, jakby faktycznie szczerze się zastanawiał nad odpowiedzią na zadane mu pytanie. Hmm, czy mam coś przeciwko? Niech no ja się zastanowię… - Cóż… Masz naprawdę wielkie szczęście, bo nie mam - w końcu wymruczał, a na jego pysk ponownie wkradł się uśmiech. Gdy nieznajomy ponownie przejeżdżał językiem po jego białej, gęstej kryzie, z jego gardła wyrywały się ciche pomruki.
A potem nieznajomy się obniżył, przez co ich klatki piersiowe się teraz stykały, a co za tym idzie - Zawilec teraz czuł, jak klatka piersiowa kremowego porusza się z każdym oddechem, czuł bicie jego serca... I zapewne nieznajomy również mógł czuć te rzeczy u rzecznego wojownika, zwłaszcza jego przyspieszone bicie serca. Wzrok srebrnego kocura wbity był w miodowe oczy kremowego, który teraz był tak blisko.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Odpowiedź Rzeczniaka była dla niego bardzo ważna, w końcu to on był w tej sytuacji prowadzącym, a pewne subtelne sygnały, wskazujące na niechęć bądź niepewność towarzysza zdecydowanie mogły mu umknąć, biorąc pod uwagę stan, w jakim się znajdował. Dlatego tak istotna była wyraźna, głośna zgoda, którą przed chwilą usłyszał. Tak więc…
- Szczęściarz ze mnie - rzekł cicho Pęd, czując, jak przechodzą go dreszcze. Teraz przeniósł większość ciężaru swojego ciała na Zawilca, tylko częściowo opierając się na własnych przednich łapach. Patrzył w oczy starszemu kotu, myśląc o tym, że nie zapytał go nawet o imię. Nie miało to znaczenia. Wśród kwiatów rzepaku rozległo się mruczenie nowoświtowca, kiedy długimi pociągnięciami szorstkiego języka zaczął wylizywać sierść na szyi rzecznego kocura.
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Księżyce: 135 Mistrz: Gęsiopióry, Wiosnek Płeć: afab Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Trwałe urazy: Trzy ślady na szyi po przejechaniu po okruchach skalnych.
Niebieski szynszylowy, niski i drobny kot pokryty dużą ilością bieli. Jego długie futro jest bardzo zadbane, a złociste oczy są duże i okrągłe. Na szyi widnieją trzy blizny.
fajny
Gwiezdna Łapa [KRz], Śniąca Łapa [KW]
Na słowa nieznajomego na jego pyszczku zagościł ponownie delikatny zadziorny uśmiech - Aww, schlebiasz mi - Zawilec wymruczał cicho z delikatnym śmiechem w głosie. Oj, bo by się jeszcze zarumienił gdyby tylko mógł... - Ale racja, jesteś niesamowitym szczęściarzem - wyszeptał. Musiał przecież przyznać rację... W końcu sam powiedział, że kremowy miał bardzo wielkie szczęście.
Gdy poczuł, jak nieznajomy przenosił ciężar swojego ciała na niego, przeszedł go kolejny dreszcz, a gdy kremowy kocur ponownie zaczął przejeżdżać językiem po jego szyi kolejne pomruki wydostawały się z jego gardła, łącząc się z pomrukami kremowego, tworząc swojego rodzaju symfonię pomruków, z akompaniamentem leniwych pobzykiwań owadów, które podobnie jak dwójka kotów, tonęły wręcz w ogromnym morzu żółtych kwiatów. Kto by się spodziewał, że małe wyjście na spacer skończy się w taki sposób? Na pewno nie Zawilec. Ale czy mu przeszkadzał taki obrót sprawy? Nie za bardzo.
apersonwhothinksallthetime hasnothingtothinkaboutexceptthoughts so,he losestouchwith reality and lives in aworldofillusions
Nieduży, piękny kocur o atletycznej sylwetce, smukłym, zgrabnym ciele i przystojnym pysku. Ma długie kremowe futro, oznaczone gdzieniegdzie ciemniejszymi plamami. Jego futro ściemniało z wiekiem i owe plamy nie rzucają się już aż tak w oczy. Przy chwili przyglądania się można dostrzec przyciemnienie na lewej stronie pyska, na prawym udzie, prawym nadgarstku i na zadzie, przy nasadzie ogona. Na jego sierści widnieją również białe znaczenia. Na nosie, piersi i tylnych łapach poniżej stawów skokowych. Ma pasujące do koloru futra, miodowe oczy. Nieduże, szeroko ustawione uszy zakończone małymi pędzelkami.
Wyrósł na spokojnego i rozsądnego kota. Można nazwać go cichym, z pewnością nie jest typem gaduły. Ma szlachetne ideały i wielkie marzenia. Wierzy w prawdę, przyjaźń i lojalność. Stara się by każdy jego czyn i każde wypowiadane słowo miało przynieść jakąś korzyść dla jego rodziny, jego samego lub całego Nowego Świtu. Jest towarzyski, łatwo nawiązuje kontakty, a z interakcji z kotami czerpie dużo przyjemności i energii. Ambitny, odpowiedzialny, uczciwy, uparty.
Tundra (NŚ), Płocha (KR)
Nieskromny z niego kocur, przeszło kremowemu przez myśl, ale zdecydowanie daleko było tej myśli do niepochlebności. W tamtej chwili był nim absolutnie bezkrytycznie zauroczony. Zmrużył ślepia, patrząc na niego z góry. Zamruczał jeszcze głośniej, kiedy po raz kolejny zanurzał nos w wspaniałym futrze Zawilcowego Gaju. Napięcie, które czuł, rosło w nim do nieopisywalnych wartości.
Później upewnił się bezpośrednio, że nie zrobi niczego, czego rzeczny kocur nie pragnie, zanurzył się w nim jeszcze bardziej, wiedząc że zapamięta tę chwilę na bardzo długo.
(...)
Broken down and hungry for yourlove Withno wayto feedit
Whereare you tonight? Child, ya know how much I need it
It's neverover All my blood for the sweetness of his laughter
It's neverover He'sthetearthathangsinsidemysoulforever.
Kiedy nastawał wieczór, robiło się chłodniej. Nie dużo, bo by skłamał samego siebie, ale na tyle, że mógł wziąć głęboki oddech i z sukcesem stwierdzić, że “TAK. Nie uduszę się”. To wystarczało, aby w końcu wyszedł poza obóz. Tym razem ze świadomością, że Szczerbatek w ogóle żyje i nadzieją, że gdzieś go znajdzie, ruszył tak o - przed siebie. Bo gdzie miałby go w sumie szukać? Nie przy granicach, tyle wiedział. No, a poza tym, to w sumie Łan Rzepaku chyba nie był już granicą?... No, ale w sumie, ostatnio Szczerb sam uznał, że jest tchórzem, więc może by się bał tu zapuścić. Kto go wie!! Czas pokaże.
Póki co, biały olbrzym przechodził przez wysoką trawę, czujnie rozglądając się za jakimkolwiek znakiem życia, który najlepiej jakby nie był w postaci żadnego drapieżnika. Wyobrazić sobie takie spotkanie z puchaczem znowu chociażby? Ma-sa-kra. Musiałby się jakoś dziko włóczyć do obozu, a potem Artema budzić, że coś boli. No i kłopot, bo iść pod Grom o tej porze?? Albo super wcześnie rano??? No, komu by się chciało!!
I faktycznie, sam tu nie był. Ha! Czy w sumie gdziekolwiek można być samemu?! Gdziekolwiek się ktoś nie ruszy, to zawsze się znajdzie w okolicy piszczek choćby. Usłyszał jakiś szelest, na co sam się zatrzymał, pociągnął nosem, nawet na łapach stanął jak jakiś wiewiór, z nadzieją że łeb mu wyjdzie ponad suche roślinki, ale… nie, tak z parę centymetrów mu zabrakło! Z zapachu jednak mógł wywnioskować, że śmierdziało to co najwyżej dwunożnymi i zielskami, więc albo kundel - oby nie - albo pieszczoch. Obie wersje dość… w porządku, bo przakonany o swojej sile, co się miał bać któregoś z nich??? Ruszył więc, cicho, cichuteńko za złapanym tropem, aż w końcu… kot! - HAAAALOOOO!!!!! - ryknął wesoło do obcego. No, to można było przestać być czujnym. Nie Szczerbatek, ale kto wie, może chociaż miły towarzysz rozmowy. - Bym sobie łapy dał urwać, że pieszczoszki to same nie lubią chodzić, a tu proszę!! Czuć cię z daleka! Ale nie powiedziałbym, że to źle, mnie też czuć, chociaż bardziej można by mnie podejrzewać o wielką chodzącą rybę, niż o bycie kotem, zanim się mnie zobaczy. To jest, czaisz nie?! Wali ode mnie rybą!!! Od ciebie po prostu czymś tam podśmiarduje. No, no, co tu robisz!! Też nie masz co robić? Bo ci powiem, ja za kolegą, a tu trafiłem na ciebie!!! Nie, żebym narzekał, miło tak! No, to co tam?
I ruszył, jak wyścigówka, rzucając setki tysięcy słów na raz. Mógł, byli daleko od Klanu, pieszczoch nie był zagrożeniem w żadnym stopniu, nie musiał udawać, że trzeba go przegonić.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
W spokoju sobie odpoczywał w miejscu, ciesząc się wieczorem. Świerszcze wesoło skrzeczały, a i było coraz to zimniej, chociaż przyjemnie. Ciszę przerwał ryk, na który Sol postawił swoje całe futro. Oblał spojrzeniem białofutrego, który niebezpiecznie się do niego zbliżał. Ale... to tylko durny kocur, który gadał jak za ich dwoje. Dobrze. Dobrze, że nie miał jakiś agresywnych zamiarów...!
— Oh, jak ty dużo gadasz... — miauknął Sol, uśmiechając się rozbawiony do kocura. Polizał swoje futro na barkach kilka razy, słuchając kocura. Rzeka. Śmierdział Rzeką.
— Jest w porządku, dziękuję. Jak się nazywasz, nieznajomy? Kolegą, mówisz? Kogo szukasz? — zapytał.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
- Dużo!! Ty chyba dużo nie słyszałeś! - odpowiedział w żarcie, szczerząc szereg kłów. Nie brzmiał na gbura. Brzmiał, jakby był… normalny. Szok, może w końcu z kimś na luzie pogada? Chociaż w sumie, żeby z kimś spokojnie pogadać, to wystarczyło poza Rzekę wyjść. I już: sto różnych luźnych opcji do zaczęcia rozmowy! - Ja to Szpon. Szukam eee… umm. No, w sumie to się typek uparł, że nie ma imienia, ale taki czarny, chudy, niski - ale mu nie mów że tak o nim powiedziałem!!! - i z zębami takimi… o, o!!
To mówiąc, wyciągnął kły na wierzch, żeby zaprezentować te Furiata. Szczerbatek miał takie, nikt inny. Więc jakby kogoś takiego widział - to na pewno on. - Szukam go, bo planujemy pójść daleeeeko stąd. I muszę mu powiedzieć co i jak. Wiesz - żeby nie było, że to jakiś jego… ktoś zbyt bliski. No, jak Szpon by miał gdzieś ten żart, tak nawet w myślach nie chciał sprawić, żeby kolega czuł się nieswojo. - A ty to jesteś??? Miło mi poznać w ogóle, wiesz!!
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Wysłuchał tego, co miał do powiedzenia biały kocur i ze smutną miną pokręcił łbem na boki.
— Hm, niestety nie widziałem nikogo takiego, Szponie. Przykro mi — odparł jedynie, patrząc się na białofutrego. Z jego kolejnymi słowami jednak wziął nagły, szybki wdech i się zaśmiał. Ukłonił delikatnie łba przed kocurem.
— Ah, ja jestem Sol! Ale możesz mi mówić Chaber, jeśli tak ci będzie łatwiej — miauknął. — Wzajemnie!
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Nooo... spodziewał się. Szczerbatek faktycznie mógł się kręcić gdziekolwiek, więc może to "gdziekolwiek" było jak najdalej od Rzeki. Łan Rzepaku, chociaż nie był też bezpośrednią granicą, mógł być zbyt, zbyt blisko. Tchórz!!! Oby nic mu nie było, a faktycznie, tylko serio się bał co się stanie jak zbyt się zbliży do Klanu... - Nie, nie!! Sol brzmi całkiem kozacko. Mam jednego ziomka, też ma imię takie o... nie nasze! Nawet więcej takich kotów znam, ale ten to z mojego Klanu, tam o, z Rzeki. Artem mu kiedyś mówili, teraz Chłodny pył. Kawał kota, jakby nie on to bym miał złamaną łapę! A nawet medykiem nie jest - przynajmniej, nie Klanowym! Kiedyś coś tam się uczył co i jak, dzięki Gwiezdnym. Inaczej kto wie, czy pomagałby Szponowi załatać rany! - Chaber też fajnie brzmi. Oba są takie samotnicze i to drugie do kotów, co za pierwszym nie nadążają?? Powiem ci, że jak tak, to się nimi nie przejmuj. Co niektórzy to totalne chamy i prostaki, co by się nie umiały otworzyć na nic nowego!!
Jak na przykład, głośny Szpon. Jak się to miało do imienia? Kto wie. Ale hej - chamstwo i prostactwo nie dawać mu czasem unieść głosu!! - Znasz się tu w okolicy? Nie, żebym miał myśleć, że jesteś biedny i bezradny, ale jakbyś chciał, to zawsze można się przejść i pogadać. No, chyba że preferujesz siedzieć i zajmować się gadaniem?? Mi obie opcje pasują. No, a tak właściwie - co tam u ciebie??? Dobrze się masz?
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
— Miło z jego strony — odparł, mrużąc delikatnie ślepia na słowa Szpona. Poskładanie złamanej łapy było niemałą zasługą. Jakiś losowy kot nie potrafił po prostu ot tak poskładać łapy drugiego, nie?
— Drugie imię jest imieniem... moim byłym Klanowym — uśmiechnął się delikatnie, patrząc na białofutrego. Coś w nim ostatnio... się przestawiło. Zdawał się, że zaczynał tęsknić za swoim Klanem. Huh. Jednak miłe było to, że Szpon chciał respektować jego pierwsze imię, które otrzymał od dwunożnych. Sol. Był bardziej Solem czy Chabrem?
— Znam się, owszem. U mnie... w porządku, raczej. Ostatnio musiałem biec do medyka Klanowego po pomoc, ale prócz tego wszystko w porządku — miauknął.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic