- Nawet bardzo!! - przyznał, uśmiechając się do tego szeroko. - I się nie bał, co jak nas Medyk okrzyczy. Czaisz?! To jest gość! Ja wolę medyczce nie wchodzić w drogę. Nie boję się jej, ale nie przepadam za słuchaniem wrzasków i krzyków, głupot i przesadnej pewności siebie, kiedy nie ma się racji. Czaisz, że zrobiła aferę na CAŁY KLAN bo nie chciała mi pomóc jak byłem chory?! Żałosne!!
Zacmokał cicho. Stare dzieje, nie trzeba było do nich wracać, ale jakoś rozmowę ciągnąć wypadało. A o czym lepiej, niż o byle czym? Zagadywanie o jakąkolwiek bzdurę mogło zachęcić Sola-Chabra do gadania więcej. A jak nie, to nie szkodzi - Szpon bardzo chętnie przejmowałby ciągle pałeczkę gadania. - Byłym Klanowym?! O ja!! Z jakiego jesteś? - czyżby wracał? Nie, raczej na pewno nie... a może? Jak co, to mógłby mu wskazać drogę!! - Dobrze słyszeć, że wszystko gra. U którego byłeś? Nieskromnie powiem, że Gromiacy mają NAJ-LE-PSZE-GO medyka!! Nurt ma, szara taka, fajna. I Płomyk to też medyk, ale jeszcze się uczy!!
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
— Mhm... — mruknął. Szczerze mówiąc, to... nie obchodziły go dramy z ceremonii czy Klanowe. Westchnął cichutko, uśmiechając się delikatnie do Szpona.
— Z Rzeki — odparł prosto, uśmiechając się szerzej do terminatora. Proszę bardzo. Mógł powiedzieć łatwo, skoro już powiedział, że jest z Klanów. Myślał. Czy to był czas, aby wrócić do Klanu? Być może. Nie wiedział.
— M... z Cienia. Bobrzy Bór, jeśli dobrze pamiętam — zamruczał ciepło. Pokręcił łbem. — Muszę iść. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
A dla Szpona, totalnie tak to nie brzmiało!! Brzmiał jak nieśmiałek, który nie umie się wysłowić i chce słuchać, ale nie wie co odpowiadać i co?! To było jak najbardziej SPOKO. W końcu Szpon mógł go onieśmielić swoją gadatliwością, oczyskami i głupotą. I póki Sol-Chaber nie był bezczelny, to właściwie, nie obchodziło go nic!! - Z Rzeki?! Nie powiedziałby, nie kojarzysz mi się nawet z nikim. Patrz, a może to dobrze, w końcu byłby kolejny normalny kot do rozmów tam!! A nie sztywniak, co się tylko by powściągiwał od mówienia tego czy tamtego, gbur bez humoru!! - zaśmiał się. No, nie miał zamiaru go zapraszać do Klanu, z czystego “nie jego interes kim jest i co tu robi”. Ale jeśli był z Rzeki, faktycznie był jednym z nielicznych, których Szpon nie miał dość na moment po tym jak się odezwał. Kolejną informację przyjął z machnięciem głowy, a potem… o?! - Aha, no… no jasne, trzymaj się tam Sol-Chaber, do następnego!
I sam ruszył w swoją stronę. Może teraz gdzieś trafi na Szczerbatka.
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Podobno w okolicy zaczęły pojawiać się jakieś dziwne przedmioty. A jeśli gdzieś było coś dziwnego, musiał się tam znaleźć i on, by sprawdzić, o co dokładnie chodziło. I to najlepiej nie sam, bo nawet jeśli na samodzielne wycieczki również wybierał się często, to na taką, gdzie już potwierdzone było, że działo się coś podejrzanego, najlepiej było wybrać się w towarzystwie.
Najchętniej wziąłby ze sobą Płomienną Łapę, ale jako, że on ostatnio znów był bardziej zajęty, Muchomor musiał rozejrzeć się za inną dostępną opcją. Złożyło się akurat tak, że padło na Iskrzącego Pazura, który był pierwszym kotem, jakiego akurat udało mu się napotkać i zgodził się na towarzyszenie mu w tej misji.
Poza tym wystarczyło poczekać na odpowiednią porę, bo podobno to po zmroku miało się dziać tu coś szczególnie niezwykłego, a gdy już nadeszła, wyruszyć na Łan Rzepaku. Zdarzało mu się bywać tam już wcześniej, ale wtedy było to jeszcze miejsce całkiem normalne, co zmieniło się teraz? - Widzisz już coś szczególnego? – spytał, gdy tylko wkroczyli na odpowiedni teren, rozglądając się uważnie za wszystkim, co mogło przyciągnąć jego uwagę.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Będąc szczerym, to chyba pierwszy raz od nie wiadomo kiedy, gdy Iskra był czymś szczerze zainteresowany. Być może dlatego, że w głowie nadal miał pamięć o tym szaleńcu z ziem niczyich, który pokazał mu Bezgwiezdnego. Być może po prostu w końcu działo się coś, co było jakkolwiek inne, niż codzienność i wszechobejmująca nuda. - Gdybym widział, to bym dał znać - mruknął cicho, stawiając przed siebie kolejne kroki. Oczywiste, co nie?! - Słyszałeś coś więcej o tym miejscu?
Dopytał zaraz. On tylko tyle, że dzieją się tu dziwne rzeczy. Tylko wiadomo, do jednego dziwnym będzie widok Gwiezdnego na ziemi, dla innego widok psa tarzającego się w lisim łajnie…
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Muchomorowy Bór oraz Iskrzący Pazur wyruszyli na swoją wyprawę po zmroku, poszukując tych wszystkich ciekawych i strasznych rzeczy, które podobno miały się tutaj dziać. Na początku na nic się nie natknęli, za blisko byli klanowych terenów, jednak kiedy zaczęli zbliżać się do Łanu Rzepaku, gdzie podobno widziane były te wszystkie dziwy oraz ten dziwny Dwunóg, który odstraszał ptaki swoją obecnością, ojej, wtedy zaczęło się robić zdecydowanie ciekawiej.
Nagle oba kocury mogły poczuć się obserwowane, jednak w pobliżu nikogo nie było, przynajmniej na pierwszy rzut oka nikogo nie było widać. Im dalej szli, tym bardziej to uczucie nasilało się, jakby coraz więcej oczu na nich patrzyło, jakby coraz więcej niepokojących stworzeń zbiegało się w ich okolicę.
I wtedy z oddali rozległ się krzyk całkowitej paniki i bólu, głos zdecydowanie znajomy, ponieważ był to głos Dzikiej Wiśni. Brzmiała ona jakby ktoś sprawiał jej okropny ból i robił wielką krzywdę.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Jeśli ktoś tu z nimi był, zdradził się tym intensywnym spojrzeniem. Iskra od razu rozejrzał się na boki, szukając źródła z którego ktoś mógł się na nich gapić, ale… nic. Nie zauważył nawet skrawka ogona czy ucha w okolicy. Natomiast usłyszał.
Krzyk sam w sobie sprawił, że na chwilę się zatrzymał, uszy podnosząc do góry. Gdy jednak skojarzył z kotem, o Gwiezdni. Źrenice w moment się mu zwęziły. - To z naszego Klanu - powiedział nieco głośniej, rzucając Muchmorowi znaczące spojrzenie. Bo mówić, że “to moja mama” było… ech, chyba nie umiałby tak zaalarmować, że coś jest nie tak.
I nawet nie czekał na odpowiedź. Po prostu zaraz ruszył w stronę, z której słychać było przeraźliwy wrzask. A niech tylko trafi na to, co na mamę uniosło łapę…
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
- Jeszcze całkiem niedawno nie działo się tu nic szczególnego, poza tym, że całe to pole jest porośnięte jedynie jednym rodzajem roślin, wtedy byłem tu kilka razy. Ale podobno ostatnio coś się zmieniło, tylko chyba nikt jeszcze nie zbadał wystarczająco dokładnie, czym są te dziwne rzeczy, które podobno zaczęły się tu pojawiać. – stwierdził. Bo tak, mógłby opowiedzieć o tym, że wcześniej już rosły tu jedynie całe rzędy rzepaku, co samo w sobie było zjawiskiem dość osobliwym, ale jednak nie o to głównie chodziło. Chociaż może jedno i drugie mogło mieć ze sobą jakieś powiązanie? Jeśli tak, to oby się tego niedługo dowiedzieli.
Na razie jednak wszystko wyglądało dość zwyczajnie, mimo towarzyszącemu temu niecodziennych uczuć. Co oznaczało jedynie, że należy przyglądać się wszystkiemu jeszcze uważniej, starając się wpatrzeć w te niedostrzegalne oczy jeszcze bardziej, na tyle by teraz to one poczuły się obserwowane… I wtedy do jego uszu dotarł całkowicie niespodziewany bodziec. Zupełnie nie tego się spodziewał, jednak w tej sytuacji należało przerwać obserwację i pobiec na ratunek w kierunku krzyku, bo co jeśli kotce rzeczywiście działa się tam krzywda? - Sprawdźmy to. - potwierdził jedynie Iskrze, zaczynając się kierować w odpowiednią stronę.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Kiedy Iskrzący Pazur i Muchomorowy Bór dobiegli do miejsca, z którego słyszeli głos Dzikiej Wiśni, nie zastali nic. Jedyne co w tym miejscu pozostawało na pierwszy rzut oka to całkowita pustka. Nie było tutaj ani gromowej kotki ani tego kto ją potencjalnie zaatakował, ani jakichkolwiek śladów walki czy innych takich. No, a przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo tak już na drugi i trzeci dało się zauważyć coś na ziemi. Jakieś ślady ciągnące się po ziemi. Wyglądały jakby ktoś przeciągał po ziemi coś ciężkiego w stronę Łanu Rzepaku. Mogłoby być to równie dobrze ciało kota jak i coś innego. W tym momencie nie dało się tego stwierdzić bez prześledzenia trasy, którą zostawiły owe ślady.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Trzepnął ogonem, spotykając się... z niczym. Zasapał parę razy po truchcie, rozglądając się na boki, aż w końcu... ślad. Ktoś ją.. ciągnął? Zabił i zaczął gdzieś przenosić... - LISIE ŁAJNO! POKAŻ SIĘ - krzyknął w końcu. Cholera, cokolwiek by tutaj się nie kryło... jeśli to był morderca, Iskra go zabije bez odrobiny człowieczeństwa. Gorzej niż jak.... jak lisa czy borsuka! Ugh. - WYŁAŹ!
Ryknął raz jeszcze, idąc w stronę śladów. I oby Muchomor czasem nie stchórzył, bo chyba wtedy też się mu oberwie za zostawienie Iskry... I Dzikiej Wiśni, nie ważne czy żywej czy martwej!
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Przyjrzał się uważnie śladom, szukając w nich jakiejś jeszcze wskazówki, na temat tego, kto i co mógł tutaj ciągnąć. Może gdzieś została jakaś kępka sierści, może dało się wyczuć chociaż zapach tego, kto tędy przeszedł. Warto było to przynajmniej dokładnie sprawdzić, nim ruszy się dalej. - Musi się tu dziać coś naprawdę dziwnego. – stwierdził jedynie, nim poszedł za Iskrą. Zawracać nie zamierzał, mieli tu przecież zagadkę to rozwiązania i nie zamierzał wracać, póki nie dowiedzą się, co rzeczywiście się tu działo. I oczywiście, nie odnajdą Dzikiej Wiśni, jeśli kotka rzeczywiście tu była i została gdzieś zaciągnięta? A może prawda była jeszcze bardziej skomplikowana i to ona, mimo swojego krzyku, była tą ciągnącą stroną? Tylko dlaczego miałaby to robić? Noe było innego sposobu, by się przekonać, niż tylko podążać za śladami, aż natrafią na nowe wskazówki.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Nagle, we wszechogarniającej ciszy przez chwilę dało się usłyszeć ciężkie kroki, gniotące liście oraz szuranie po ziemi czegoś ciężkiego, oznaczające, że chyba się zbliżali do swojego celu, jednak dźwięki te szybko ucichły, tak samo szybko jak się pojawiły.
Upartość obu gromowych wojowników można powiedzieć, że w końcu się opłaciła. Ślady, którymi podążali w końcu dobiegły końca, a na ich końcu coś było, tym razem fizycznego. Coś pomarańczowego i świecącego, obłożone jakimiś porwanymi szmatami, wisiało na gałęzi jednego z niewielu drzew w okolicy, coś świecącego i szczerzącego się w szerokim, jasnym uśmiechu, który mocno przebijał się przez ciemność ogarniającą otoczenie.
Nagle, jakby znikąd, dmuchnęło silnym wiatrem, który zakołysał rzeczą. Jej ciężar złamał cienką gałąź, na której to coś wisiało i wszystko runęło na ziemię w akompaniamencie wycia z bólu głosem Dzikiej Wiśni, roztrzaskując się o podłoże w makabrycznej scenerii, plamiąc porwane szmaty na żółto i pomarańczowo.
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Gdy jeden uznałby to wszystko za terror, a inny za nieśmieszny żart, Iskra... Iskra był sobą, nadal wściekle rozglądając się za matką. Owszem; nawet jeśli wszystko tutaj było... dziwne, nienaturalne, poniekąd straszne, tak nie potrafił się na tym skupić nawet parę chwil. Zmrużył jedynie oczy i zjeżył się, gdy poczuł jak wieje wiatr, a potem... wszystko znika. Znika, wraz ze skowytem Wiśni. Cholera... - TCHÓRZE!! ŻAŁOSNE, ŚMIERDZĄCE TCHÓRZE! POKAŻCIE SIĘ!!! JAK WAS DORWĘ, TO WSZYSTKICH ZABIJĘ, CO DO JEDNEGO - zaryczał znowu, machając wściekle ogonem. Bo może teraz to coś da. Może. Co miał innego robić, tak szczerze, poza krzyczeniem i rozglądaniem się na boki.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Należy do kotów szczupłych i raczej delikatnych, ale da się już stwierdzić, że zaczyna już wyrastać na dość wysokiego kocura. Pokrywa go krótkie, gładkie futro, na mniej więcej połowie powierzchni białe, a w pozostałej części bure. Biel widoczna jest na jego brzuchu, szyi i części pyszczka, gdzie tworzy wychodzącą kawałek ponad nos strzałkę, a także na dolnej części każdej z czterech łap. Na grzbiecie, reszcie głowy, górnych partiach boków oraz kończyn i ogonie obecna za to jest brązowa sierść, przecinana ciemniejszymi pręgami. Oczy niedawno zmieniły kolor z kocięcego błękitu na zielony.
Co to było? Przez moment stał w bezruchu, wpatrując się w to, co przed sobą zobaczyli. To przekraczało wszystko, co widział do tej pory, dawało realne dowody, że w lesie i okolicach rzeczywiście działy się rzeczy, których nie widział nigdy nikt wcześniej… A zaraz potem spadło, wyrywając go z zamyślenia i przywracając do rzeczywistości. Rzeczywistości, w której wciąż nie wiedzieli, z czym mieli do czynienia i czy kotka z ich klanu została tu porwana. Chociaż w to drugie przestawał już wierzyć, dopiero co słyszeli jej głos, a wokół nie było widać żadnego śladu po niej. Więc może to coś jedynie dało radę udawać jej głos, bo wiedziało, że wtedy tu przyjdą? W pierwszym momencie cofnął się o krok, jednak zaraz podszedł do pozostałości niecodziennego odkrycia, by przyjrzeć mu się z bliska, teraz, gdy wyglądało już mniej niebezpiecznie. - Może Dzikiej Wiśni tu nigdy tak naprawdę nie było? Może to tylko chciało nas tu jakoś zwabić jej głosem… ale po co? – spytał, gdy Iskrzący Pazur akurat przestał na moment krzyczeć, a nic innego jeszcze nie zdążyło się wydarzyć.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Mimo krzyków Iskrzącego Pazura, nic ani nikt się więcej w okolicy nie pokazało, a wokół zaczęła panować zdecydowanie nienaturalna cisza. Zwykle słychać było chociażby jakiekolwiek odgłosy zwierzyny i w ogóle życia natury, jednak w tym momencie nie dało się usłyszeć niczego, dosłownie. Okolica była tak cicha jakby ktoś ją kompletnie wygłuszył, nawet nie dało się usłyszeć cykania świerszczy czy poruszania się trawy na wietrze. W dodatku, obaj wojownicy mogli zauważyć, że zbliżyli się w czasie tego niewielkiego pościgu do Łanu Rzepaku, w którym podobno znajdowało się to straszne coś, stojące uparcie na “straży” okolicy. Jednak, jeszcze samego cosia nie dane było im ujrzeć.