Logo Artemidy
Szorstkie Skały
- U was? – Może i domyślał się jaka była prawidłowa odpowiedź na to pytanie, bez mówienia jedynie o nieistniejących miejscach, ale jednak lepiej było się upewnić co do tego oficjalnie. Chociaż czy na pewno było tak, jak myślał w tej chwili? Rześki Zmierzch przecież mówiła, że rangi w Nowym Świcie całkiem mocno różniły się od tych klanowych, z ich całymi ścieżkami i wszystkim innym.
- Mamy też medyków albo medyczki, to takie koty, które leczą innych. I matki, które się zajmują kociętami. A poza tym terminatorów, którzy są jeszcze w trakcie swoich treningów. Kocięta, starszyznę, przywódcę, zastępcę. – Nie był pewny, czy pytanie dotyczyło tylko tych podstawowych, pełnych rang, czy absolutnie każdego kota, który mógł żyć w klanie. Jednak może lepiej było przynajmniej wymienić każdego, tak dla pełnych informacji.
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na chwilę zmierzcha, ale zaraz wraca do poprzedniego stanu ducha. Trzeba cieszyć się z tego, co właśnie otrzymało. — Tam, gdzie się urodziłom — wyjaśnia krótko — czyli w miejscu, które już nie istnieje.

Tak, trzeba się cieszyć. Teraz nareszcie wie już, choć bardzo ogólnie, w jakim iść kierunku. Dokąd podążać, gdzie się kierować.

— Przywódcę? — rusza barwnym uchem. — Czemu przewodzi ten... przywódca?
last night I dreamt that somebody loved me
no hope, no harm, just another false alarm
LVL 2 125 / 150
MedLVL 2 0 / 300
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W jakiś sposób było to fascynujące stworzenie. Nie dawało mu tych całkiem prostych odpowiedzi, które tak bardzo by chciał uzyskać, a jednocześnie ich rozmowa wciąż trwała. I sprawiało to, że wojownik tym bardziej chciał się wszystkiego dowiedzieć, to przecież było głównym celem, którym się kierował w życiu – poznanie całej prawdy.
- A powiesz chociaż jak się nazywasz? – Zdecydował się na kolejne pytanie, dotykające innej, również mogłoby się wydawać, podstawowej kwestii w nawiązywaniu z kimś kontaktu. A jednak, mimo, że sam przedstawił się już jakiś czas temu, to jeszcze nie spotkał się z odwzajemnieniem tego czynu.
- Przewodzi swojemu klanowi, każdy z klanów ma jednego. Naszym w Gromie jest Wężowa Gwiazda. – Z perspektywy Muchomora wydawało się to dość oczywiste. Czego innego ktoś miałby być przywódcą?
LVL 6 105 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Kolczasta Łapa była gotowa pokonać ostatnią prostą na raz, niestety musiała dostosować tempo do swojego ojca. Zatrzymali się więc z Pszenicznym Kłosem w pobliżu niepasujących do płaskiego krajobrazu skał, żeby liliowy mógł zregenerować siły. Kotka rozpoznawała okolice, byli blisko, lecz nie wiedziała, jak powinna się z tym czuć. Ulgę, że ich przeprawa niebawem się zakończy? Smutek, ponieważ były to najpewniej ostatnie chwile, które spędzą razem? W Klanie Wichru nie było najwyraźniej dla niej miejsca, nawet jeżeli wojownik starał się z całych sił przekonać ją, że było inaczej. Musiała się zastanowić co zrobi dalej... Pozostawiła Pszenicę w bezpiecznym miejscu, sama oddalając się kawałek w celu zebrania myśli.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okolice rzek wszelakich były zdecydowanie jego ulubionymi. Przyglądanie się bystremu nurtowi zawsze dawało mu ukojenie, najlepiej mu się wtedy myślało. W przeciwieństwie do wody, Bonawentura nie był zbyt bystry, choć dobre maniery i pewnego rodzaju grzeczność zdawały się temu przeczyć, przynajmniej według niektórych. Same jego myśli były raczej dość proste, jako że myślał o miłości, Morzu i statkach, na których brakowało jego osoby. Nie mógł sobie łapy uciąć za stwierdzenie, że załoga za nim tęskni, ale musiał przyznać, że on sam tęsknił bardzo.
- Dzień dobry - przywitał się, widząc zbliżającą się w jego kierunku dwubarwną nieznajomą, która, choć nie szła do niego, była w okolicy i uznał za nieuprzejme by nie wymienić słowa. - Miłego dnia, jest dziś wyjątkowo ciepło - zagaił, nie przykładając raczej większej uwagi do tego, co mówi, a bardziej żeby nie zostawić kotki bez czegoś więcej z jego strony. Sam w sobie nie oczekiwał dłuższej rozmowy, czy tak naprawdę jakiejkolwiek, jako że frajdę sprawiało mu patrzenie się we własne, poruszone odbicie w tafli rzeki, więc samotność mu nie doskwierała.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXZastanowić się w samotności w tej ekonomii? Bez szans. Okolice Czterech Klanów z jakiegoś niezrozumiałego powodu przyciągały całe stada zwykłych powsinóg. Czego oni tu w ogóle szukali? Szansy na lepsze życie? Zaspokojenie ciekawości? Powinni zabrać wszystkie swoje cztery łapy w troki - dopóki je mieli. No i właśnie na takie bezdomne kocisko zdrzyło się jej trafić. Akurat gdy średnio miała na to ochotę. Nie wadził jej... Ostatecznie znajdował się jeszcze w znacznym oddaleniu od terenów klanu. Po prostu wolałaby nie wdawać się w rozmowy z których nie wyniknie nic produktywnego. Cicho liczyła, że rudzielec po prostu uda, że jej nie zauważył i pójdzie w swoją stronę.
XXXPoruszyła uchem, słysząc bardzo uprzejme powitanie i najwyraźniej próbę nawiązania kontaktu. Eh. No nich mu będzie, Kolczasta Łapa nie miała nic lepszego do roboty, a i tak nie skupi swojej uwagi na niczym innym, dopóki ten się kręcił w okolicy. Może był bardziej tutejszy niż nie.
XXX— Mhm — odmrukuje. Miłego dnia, no na pewno będzie lepszy niż te wcześniejsze. — Mieszkasz tu? — dopytuje, mrużąc delikatnie powieki.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc, że kotka rzeczywiście odpowiada, skupił się na jej słowach bez je zarejestrować, i odsunął się o dwa kroki od brzegu, by móc w pełni dostrzec nieznajomą. Uśmiechnął się delikatnie, przyjmując swój typowy, pogodny wyraz pyszczka.
- Nie, nie w tej okolicy - potrząsnął głową. - Mieszkam bliżej granicy z Klanem Wichru - powiedział bez cienia zawahania, że samotniczka zrozumie. Domyślał się, że okoliczne powsinogi wiedzą o istnieniu ugrupowań i raczej szanują ich granice. Ciężko byłoby konkurować samotnie z całą grupą kotów za najście na tereny, choćby przypadkowe.
- A panienka? Nie czuję od panienki Klanowej woni, choć przyznam, że jeszcze nie do końca je rozróżniam - przyznał szczerze, przyglądając się samotniczce.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX— Może być Kolec — rzuca sucho, nie chcąc być nazywana panienką. Na pewno na taką nie wyglądała, a już na pewno się nie czuła. Zapowiadało się, że chwile sobie pogawędzą, więc kocica postanowiła usiąść. Elegancko, łapy złączone ze sobą, ogon swobodnie ułożony obok ciała.
XXX— Wicher, hm — uszy skierowała w stronę rozmówcy. Cóż za zbieg okoliczności. Znał klany, a zwłaszcza ten, w którym się urodziła i do którego aktualnie zmierzała. — Masz tam rodzinę czy po prostu pobliskie krzaki przypadły ci do gustu? - zaciekawiła się. Miała nadzieję, że to pierwsze, w przeciwnym razie źle to świadczyło o Wichrze, że pozwalaja byle samotnikowi osiedlać się pod granicami.
XXX— Jestem tu tylko przelotnie — odpowiada, nie wdając się w szczegóły. Nawet gdyby chciała - sama nie wiedziała, kim właściwie była... Kim chciała być. To właśnie nad tym chciała się zastanowić. Kiedyś było to o wiele prostsze, ale teraz? Wciąż czuła, jak gorycz podchodzi jej do gardła na każde wspomnienie o spotkaniu z Traszką. Czy chciała wciąż mianować się Wichrzakiem?
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Kolec. Miło mi - przywitał się z szerszym uśmiechem na rudym pyszczku. - Mi możesz mówić Bonawentura, Kraken lub Rekin. Nie będę udawał, z pierwszego imienia korzystam najczęściej, ale jeśli będzie za długie lub zbyt trudne do wymówienia, to możesz użyć któregoś z pozostałych, nie będzie żadnego problemu - zapewnił. Nie była to nawet kwestia dbania o komfort rozmówczyni, a bardziej o jego własny. Wolał podać więcej opcji i być nazywany imionami, które znał i lubił, niż żeby wymyślali jak Chrabąszcz. Jak na Chrząszcza był w stanie się jeszcze zgodzić, tak nie był w stanie usłyszeć o kolejnym Doritosie w jego stronę.
- Nie posiadam tam rodziny. Moi najbliżsi są daleko stąd, nad morzem, choć i tam nie widywałem ich zbyt często. Natomiast tutaj ulokowałem się na brzegu jeziorka, kawałek od Wichrowej granicy. Nie przeszkadza mi to jednak, zauważyłem, że Wichrzacy są bardzo mili - uśmiechnął się. Do tej pory spotkanie z Iskrą, Donośnym Krzykiem i rudą miłośniczką Morza (zupełnie jakby patrzył w swoje odbicie) było bardzo przyjemne i poszerzające horyzonty.
- O, a skąd przylatujesz? Jeśli wolno spytać, oczywiście.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX — To... całkiem dużo imion — zauważa, marszcząc delikatnie brwi. A pomyśleć, że to Kolczasta Łapa nasłuchała się od kotów w schronisku, że Klany są jakieś niepoważne z tymi zmianami imion... Że nie da się do tego przyzwyczaić, jak co chwilę cię wołają inaczej i czemu w ogóle zmieniać, jakby nie mogło być jedno od urodzenia? Ich tępe umysły nie mogły pojąć obiegów pór tradycji i symboliki stojącej za mianowaniami w Czterech Klanach. Generalnie mało co były w stanie pojąć, wyszydzając z Kodeksu i zasad, jakimi się kierują klanowe koty. A ona w geście dobrej woli chciała ich czegoś nauczyć!
XXXMili, mhm. Na tyle mili, że zbywają obecność samotnika, który postanowił zamieszkać właściwie na ich granicach. Niech go jeszcze zaproszą na posiłek prosto do obozu, tsk. Na pewno nie stanie się nic złego. Szkoda słów. Gdyby tylko tam była, gdyby miała możliwość... Mruży delikatnie ślepia na kolejne słowa rudzielca. Nie dlatego, że drażniła ją jego dociekliwość (choć to także) bardziej z powodu doboru słów, jakich użył. Jednego konkretnego, tak precyzując. Przylatujesz?? Co, czemu. Przecież nie... Ah, mhm, ok... Taka gra słów. Jasne.
XXX— Z paskudnego miejsca, w którym dwunodzy więżą koty dla własnej rozrywki — odpowiada, wzruszywszy barkami. To było co prawda dawno, ale stanowiło jedyny konkretny punkt odniesienia, jakiego mogła w tej chwili użyć. Od momontu ucieczki, do teraz, tak naprawde, zwyczajnie się włuczyła, nie uznając żadnego miejsca za swoje. Wyglądało na to, że na tym świecie zwyczajnie nie było miejsca dla niej. Dawniej pewnie nie podzieliłaby się tym niewygodnym faktem, ale teraz? Teraz już było Kolec trochę wszystko jedno.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Osobiście nie powiedziałbym, że dużo. Ale mogę nie być obiektywny, spędziłem z nimi życie. Klanowe koty do tej pory nie zwracały uwagi na ilość, może ze względu na to, że same noszą kilka różnych mian w przeciągu swojego życia. Bardziej je dziwi struktura słów, jako że nie znaczą one nic konkretnego. No, nie dla nich. Dla mnie mają znacznie głębsze znaczenia związane ze wspomnieniami i sporymi zmianami w moim życiu. Można by rzec, że moje bycie tutaj też jest istotną zmianą. Nie szykuję się jednak do zmiany imienia - pomijając to, że Chrabąszcz nazywał go Chrząszczem, a u ludzi dalej pozostawał wspomnieniem cudownie odratowanego Doritosa, zabranego od nieodpowiedzialnej załogi statku, robiącej z kota atrakcję turystyczną. Niestety nikt nie pomyślał o zapytaniu Bonawentury o zdanie, a na ten temat miałby sporo do powiedzenia. - W sumie moje pierwsze imię ma znaczenie. Rekin znaczy. Wiesz, czym jest rekin? - zagaił. Z samotnikami nigdy nie wiadomo, skąd się urwali. Mogła być z okolic, a równie dobrze mogła być zza oceanu i wiedzieć więcej, niż jemu by się mogło wydawać.
- Dom, schronisko? Mnie trzymali w domu. Ale, wybacz mi, droga Kolec, jest to raczej przykre wspomnienie, o którym nie lubię opowiadać. Pewnie się zastanawiasz, po co w ogóle zacząłem temat? Sam nie wiem, droga Kolec, nie mam pojęcia. Może przeszłość próbuje wyjść na światło dzienne, bym się z nią w końcu pogodził? A ja wcale nie jestem zły. Przynajmniej już nie. Nie ma mnie tam, gdzie powinienem być, więc mogę w ten sposób chociaż skorzystać, że zobaczę trochę świata. Choćby odrobinkę. Czemu miałbym więc być zły?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXNasłuchała się już wielu dziwacznych imion, sama pewnie jakieś dostała od dwunogów, ale nie poświęciła ani uderzenia serca, żeby spróbować je zapamiętać. Z ciekawości zapytała raz, czy dwa o ich znaczenie, w odpowiedzi dostając jedynie wzruszenie barkami, lub wręcz zdziwienie. Dla niektórych imię nie musiało znaczyć nic. Mogło być po prostu losowym, nieistniejącym słowem, bez żadnego choćby najpłytszego dna. Całkiem przerażające. Dlatego założyła, że wszystkie te wymienione miana przez rudego kocura również nie szły z jakimś konkretnym przekazem. A jednak się myliła. Pokiwała przecząco łbem, na znak, że nie miała ani krztyny pojęcia czym był rzeczony Rekin. Samo słowo brzmiało dość ostro, ale to mogło być mylne wrażenie. Zaraz się miała przekonać.
XXX— Schronisko, chyba — odmrukuje, wzruszywszy barkami. Nie jest pewna, czy właśnie tym było tamto miejsce, ale na pewno nie domem, czy gniazdem dwunogów, zakładając, że to to samo. Dwunodzy nie zostawali tam na noc. Co to za gniazdo, które opuszczasz na czas snu.
XXX— Mnie... Też nie ma tam, gdzie powinnam być — przyznaje, odwracając głowę w kierunku terenów Czterech Klanów, w jakiś sposób solidaryzując się z poczuciem straty i tęsknoty Bonawentury. On wiedział, jak to jest. Zostać zabranym z domu, prawdziwego domu, który się kochało. Bez pewności, że uda się tam wrócić. — Gdzie to miejsce? To twoje.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyprostował kręgosłup na moment, by rozluźnić się bardziej, szyję swobodnie opierając na barkach. Był gotowy na długie morskie opowieści, choć wiedział, że wyjaśnienie imienia nie potrwa długo, jako że nie było to zbyt skomplikowane.
- Rekiny to ryby siejące postrach w Wielkiej Słonej wodzie. Budzą przerażenie wśród ludzi szczególnie. Dzięki własnym obserwacjom, jako że nigdy do tej pory nie udało mi się dojrzeć żywego rekina, lubią pływać przy powierzchni. A przynajmniej panuje taki stereotyp, jako że ludzkie kocięta uwielbiają przewiązywać grzbiety atrapami rekiniej płetwy i straszyć swoich pobratymców. Muszę przyznać, że jak pierwszy raz spotkałem się z ogólną paniką wśród dwunogów, to nie wiedziałem co zrobić. Szczególnie, że nie było tam nic strasznego. Dopiero po tym incydencie na naszej łodzi wyłowiliśmy średniej wielkości, jak na rybę, rekina z taką też właśnie charakterystyczną płetwą. Dogorywał od naszego powietrza i ostatecznie padł martwy po dostaniu w głowę ciężkim patykiem. Nie wiem, co później zrobili z ciałem - odetchnął, choć wciąż mówił wolno, nie śpiesząc się i nie tracąc skupienia. - Ah, gdzie ja mam głowę. Nie opisałem nawet tej ryby. Nasłyszałem się że mogą być większe i mniejsze, ale najczęściej są charakterystycznie szare czy też srebrzyste. Mają małe kaprawe oczka, tak czarne że pochłaniają słońce. Ostre płetwy, mocny ogon. Ponoć bezwzględni zabójcy o kilku rzędach ostrych zębów. Ze mnie żaden zabijaka, o to się nie musisz martwić, droga Kolec. Może matula, gdy mnie tak nazywała, chciała po prostu zapewnić mi godne przetrwanie dzięki silnemu imieniu. Póki co żyję, serce napędza krew, płuca zbierają powietrze. Można by rzec, że odniosła sukces - uśmiechnął się potulnie, ciesząc się, że mógł się podzielić kolejną garścią informacji z czarno-białą kotką. Nie mówiła wiele i nie oczekiwał odpowiedzi, był przyzwyczajony do głuchej ciszy na cokolwiek, czego by nie mówił. Nie miał jej tego za złe.
- Bardzo mi przykro, droga Kolec. Mam nadzieję że znajdziesz to, czego szukasz - powiedział z troską. - Moje miejsce? Urodziłem się na złocistej plaży, przywitało mnie zachodzące, czerwone słońce i słona bryza ze strony Morza. Matka powiadała, że zostałem naznaczony przez morskie głębiny, gdy wsadziłem łapę do wody po raz pierwszy i wtedy poczerniała. Mam jednak wrażenie, że moja miłość do Wielkiej Słonej Wody sięga znacznie dalej. Nie potrafię tego opisać słowami, droga Kolec, ale mam przeczucie, że jestem jej przeznaczony. Prawda, kochana? - zapytał w przestrzeń, obracając głowę i łapą przejeżdżając po chłodnej tafli rwącej rzeki.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Wysłuchuje Bonawentury do końca, choć zaczyna powątpiewać w żyjące w wodzie straszydło, które wzbudzało postrach nawet u dwunogów. To byłby absurd. Każdy wiedział, że ze wszystkich zagrożeń to oni byli najniebezpieczniejsi. Istnienie czegoś jeszcze gorszego nie mieściło się w głowie Kolczastej Łapie. Dobrze, że ją zapewnił, że wcale nie jest taki morderczy jak jego wyimaginowany imiennik, bo już zaczynała się bać! Opis morskiej ryby skwitowała, prostym i rzeczowym "mhm".
XXX— Brzmi ciekawie — komentuje krótko, ale szczerze, opowieść o odległej Wielkiej Słonej Wodzie, czy też morzu. Wzbudziło to w kotce odrobinę zainteresowania. Brzmiało jak całkiem spoko plan awaryjny, gdyby jej przyszłość w Klanie Wichru okazała się niemożliwa. Na razie nie wybierała się w prawdziwą, ani mentalną podróż w tamtym kierunku - cel na chwilę obecną był prosty - odstawić ojca pod granicę. A co dalej? To musiało zostać zmartwieniem przyszłej Kolec, bo chyba nie będzie jej dane podumać nad tym choć przez chwilę w samotności. Bliskość Wichrowych terenów również zaburzała nieco trzeźwe myślenie. Nie była wstanie też uwzględnić wszystkich czynników, dużo elementów było nieznanych i to wzbudzało frustrację.
XXX — Planujesz tam wrócić? — zapytała, przechylając delikatnie łeb w bok. Postanowiła udawać, że nie widzi i nie słyszy jak rudy zwraca się do płynącej w pobliżu rzeki. To było dla niej za dużo, żeby była w stanie to pojąć. Gdyby tylko spróbowała głowa mogłaby zacząć ją boleć, a do tego nie mogła dopuścić. Nie miała pod łapą żadnego lekarstwa, ani nikogo kto by się na tym znał.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Im dłużej rozmawiali, tym bardziej jednak mógł porównać rozmowę z Kolec do swoich zwyczajnych rozmów z ukochaną Morze czy nawet z częścią swojej załogi. Oni jednak mówili minimalnie więcej od bezbarwnej samotniczki, mimo że Bonawentura nie rozumiał ani słowa z ich dziwnego języka.
Uśmiechnął się krótko, zgadzając się kiwaniem głową. To było ciekawe, a jakże! Dlatego też miał nadzieję na nieco bardziej rozbudowaną wypowiedź. Szczęśliwie chociaż go słuchała, więc nie musiał mówić niepotrzebnie w eter.
- Tak - powiedział, dając rzece krótkie spojrzenie, by później skupić się na Kolec. - Nie wiem tylko kiedy - ściszył głos i przysunął się ze dwa kroki bliżej towarzyszki. - Niczego nie pragnąłem bardziej, odkąd wyrwałem się z ludzkiego gniazda. A im dłużej tu jestem...im dłużej przebywam w okolicy, tym bardziej rozdziera mi się serce. Chciałbym móc rzucić wszystko to, co poznałem tutaj i ruszyć, nie patrzeć się za siebie. Nie jest to takie proste. Jesteś w stanie mi doradzić, droga Kolec?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości