Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Po poprzednich znaleziskach może nie powinna cieszyć się na zapas, kiedy tylko udało jej się znaleźć drugą paczkę... gdyby nie zapach. Nurt nie rozróżniła konkretnej woni, ale pakunek pachniał ziołowo, co do tego nie miała wątpliwości. Chyba nawet gdyby nie czuła niczego, nie odeszłaby bez sprawdzenia. Każda najmniejsza nadzieja na znalezienie dodatkowych liści krwiściągu była warta zachodu.
Uniosła wysoko łeb i obejrzała się za siebie, chcąc upewnić się, że ona i zawiniątko byli jedynymi użytkownikami tej części rowu. Na to wyglądało, zatem zabrała się za walkę z pakunkiem, przyjmując poprzednią taktykę współpracy kłów i pazurów. Wcześniej udało się bez komplikacji, oby teraz było podobnie... Utknięcie przy szczelnie zamkniętych przed nią ziołach to ostatnie, czego potrzebowała.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Kotka zaczepiła kłami o pakunek i to okazało się jej błędem. O ile poprzednim razem taktyka okazała się bezbłędna, tak teraz nie udało jej się przebić przez ani jedną warstwę. Może była to złośliwość rzeczy martwych, może czysty przypadek i na przyszłość pójdzie jej lepiej. Kieł wbił się głęboko w karton, jednak poza przebiciem nie zrobił nic szczególnego. Kotka jedynie poczuła lekkie draśnięcie w pobliżu dziąsła wywołane siłą tarcia. Paczka wciąż była zdatna do otworzenia. Chyba po prostu musiała się jeszcze raz postarać.
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Szczęście przestało jej dopisywać i wbicie kłów w skórkę opakowania skończyło się bolesną niespodzianką. Nurt gwałtownie cofnęła głowę, a zrozumiawszy, co się stało, i że bynajmniej nie stała się ofiarą podłego ataku ani nie przebiła się do jakiegoś ostrego elementu wnętrza, językiem przejechała po dziąśle. Wszystko w porządku. To nic takiego.
Z nieco mniejszą werwą, nieufnie wróciła do przerwanego zajęcia. Jeżeli do trzech razy sztuka, to miała jeszcze dwie próby... Może pazurami pójdzie jej lepiej? Poprzednio udało się bez najmniejszego problemu, teraz w końcu też powinna dostać się do środka; z ziołami niemal na wyciągnięcie łapy nie przyjmowała innej możliwości. Oby tylko obyło się bez kolejnych wypadków przy pracy.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Kolejna z prób właśnie zakończyła się niepowodzeniem. Nurt sprytnie zmieniła taktykę, korzystając tym razem z pazurów. Przeliczyła się jednak i skorzystała z za dużej siły, przez co przebiła kartonową warstwę na wylot. Palec utknął jej dość głęboko, a przy wyjmowaniu, tak jak wcześniej, zahaczyła o twardy brzeg opakowania. Ponownie poczuła nieprzyjemne, krótkie ukłucie bólu. Pazur został zraniony, a paczka cała. Ale zostało jej przecież jeszcze trochę prób!
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Ouch. Karton bronił się przed nią, jak mógł, a w Nurcie narastał niepokój. Wolała nie zostawać w jednym miejscu zbyt długo, nie chciała też pozwolić sobie skoncentrować się na zadaniu tak, że zapomni o otaczającym ją świecie. Rozejrzała się, skontrolowała stan swojego palca, a potem przyjrzała się pudełku. Dziurę zrobiła głęboką, tylko co z tego, skoro nijak nie ułatwiało to dorwania się do wnętrza? Sfrustrowana sapnęła pod nosem, jednak zaraz spróbowała uspokoić nerwy – pewnie, ostatnio poszło szybciej, ale to nie tak, że walczyła tu teraz pół dnia. Minęła ledwie chwila.
Znów położyła łapy na nie-aż-tak-delikatnej tasiemce i usiłowała przedrzeć się przez nią pazurami. No daleej, wreszcie coś musi ruszyć do przodu!
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Tym razem poszło jej bezbłędnie! Kotka zatopiła pazury głęboko w kartonie, rozrywając go z niemałą dozą siły. Nurt wydostała na zewnątrz wywróconą doniczki, których zawartość mogła jej zadowolić. W pierwszej z nich, złamanej w połowie w wyniku wypadku, znajdowała się roślina jeżyny - medyczka zauważyła aż sześć nadających się do zebrania liści. Z kolei druga...! To dopiero rarytas! Z przewróconej na bok doniczki kotka poczuła specyficzną, ziołową woń. Przed nią było nic innego jak cztery nadające się do zebrania liście kocimiętki. Pozostawało je zgarnąć i bezpiecznie zanieść do składziku.
Niska, drobnej budowy, szczupła, o smukłym pysku. Niebieski, tygrysio pręgowany, krótki włos. Z rozjaśnieniami na pysku, szyi oraz brzuchu i białymi znaczeniami na palcach przednich łap. Ceglasty nosek, jasnozielone oczy, poduszeczki w kolorze nosa, gdzieniegdzie splamione ciemniejszą barwą.
Ciekawska, lubi wściubiać nos w nie swoje sprawy, dopytywać, dyskutować, rywalizować oraz wdawać się w głupie gierki. Mała gaduła. Często najpierw robi, potem myśli. Pod otoczką nonszalancji kryje się troskliwa, otwarta na nowe znajomości kotka, która co prawda potrafi być choleryczna, ale nie chowa urazy na długo. I wydaje jej się, że inni też nie powinni, co wzmaga tendencję do narzucania się.
Zapach ulatniający się z otwartej paczki był obezwładniający i na kilka uderzeń serca ostał się cienką mgiełką w głowie Nurtu. Kocimiętka. Zioło przynoszone Osiedla, na terenach Gromu nie dało się go uświadczyć. Podobnie jak w przypadku krwiściągu, mogła chyba uznać to odkrycie za cud. Cud, w obliczu którego zblakło znaczenie jeżyny, co nie oznaczało, że medyczka zamierzała zostawić choćby najmniejszy listek nadający się do użytku. Oberwała i te jednej rośliny, i drugiej, walcząc z pokusą wnikliwszego obadania kociego ziela.
Ukryła zdobycze w bezpiecznym miejscu, obskoczyła jeszcze teren, ale kiedy po dłuższym czasie nie natrafiła na nic nowego, poddała się i postanowiła wrócić do Obozu. I tak dużo dobrego miała do dostarczenia, nie? Nie wracała z pustymi łapami, to najważniejsze. A krwiściąg i kocimiętka sprawiały, że cały wypad warto było odbyć... pomimo towarzyszącej mu nerwówki, w mniejszym lub większym stopniu towarzyszącej jej do samego końca.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXX Najkrótsza droga do Klanu Wichru wiodła wzdłuż Grzmiącej Ścieżki. Mogli co prawda przejść naokoło, wybierając drogę przy Siedlisku Koni, ale liczył się dla nich czas. Pszeniczny Kłos co prawda nie był w wielkim pośpiechu, dzień czy dwa dłużej nie zrobią im przecież dużej różnicy. Nie przy tylu księżycach, które mieli za sobą. Nie chciał jednak być ciężarem dla córki choćby i uderzenie serca dłużej niż było to konieczne. Byli już tak blisko, że kocur zdawał się już wyczuwać z oddali woń domu, a może zwyczajnie jego umysł sobie dopowiadał rzeczy. XXX Liliowy siedział pod jednym z drzew, gdzieś pośrodku między niebezpieczną drogą a granicami Klanu Rzeki. Kolczasta Łapa schwytała dla niego kuropatwę, a sama udała się na obchód po okolicy. Wojownik pochylił się z zamysłem nad ptakiem. Wierzył, że to ostatni posiłek, jaki zje poza Wichrowym obozem.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Myśli o tym miejscu, dziwnej czarnej rzece oddzielającej ich wielką pustelnię, ich opustoszały dom od wesołego, pięknego świata Klanów na wiele różnych sposobów i jeden z nich łączy się z faktem, że zawsze ma zawroty głowy, gdy musi przekroczyć Ścieżkę. To tutaj prowadzi ich polowanie, ich pogoń za burym wróbelkiem. Kiedy wreszcie, po groteskowo nieudanym pościgu, łapie go w tętniące bólem łapy, uśmierca i pada plackiem w krzaki, by pożreć zdobycz, nie zwraca uwagi na nic wokół. Samo, prawdopodobnie, nie jest dobrze widoczne z ukrycia, ale samo pozbywa się kamuflażu, gdy po długiej chwili nieruchomego leżenia na ziemi podrywa pstrokaty łeb, by rozejrzeć się wokół, i napotyka wzrokiem nieznajomego kocura.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXWojownik ślęczy nad ptakiem, skubiąc go powoli, jakby z rozmysłem. Myślami jest już w Kłującej Gęstwinie, na miękkim legowisku ułożonym tuż obok tego należącego do Jodłowej Gałązki. Oh, nie mógł się doczekać, żeby zjeść razem z nią! Żeby się dowiedzieć co się działo w międzyczasie, kto się połączył w pary, kto doczekał kociąt! Jak ten ich Wicher rozkwitnął pod jego nieobecność. XXXPodrywa nagle łeb, słysząc poruszenie w oddalonych trochę krzakach, jakby coś właśnie w nie wpadło. Może jakaś zwierzyna, albo gałązka z drzewa? Na pewno nic podejrzanego i wymagającego od niego sprawdzenia. Nie rusza się z miejsca, nadal odrywając małe kawałki drobiu i przeżuwając bez większego entuzjazmu. Szelest powrócił dłuższą chwilę później, ujawniając pstrokaty łeb spomiędzy liści. Pszenica w duchu cieszy się, że nie ma w pobliżu Kolczastej Łapy, bo córka z pewnością nie byłaby zachwycona tego rodzaju niespodzianką, doszukując się w tym jakiegoś podstępu. A on? Uśmiecha się ciepło na powitanie, traktując to jako okazję na poznanie kolejnego kota. I może towarzystwo do posiłku? Jedzenie razem zawsze smakuje lepiej. XXX— Dzień dobry! Nie zauważyłem Cię wcześniej, haha. Jestem Pszeniczny Kłos — miałknął przyjaźnie, spoglądając na nieznajomego.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Pysk Śreżogi nie zmienia się w żaden widoczny sposób; może tylko o tyle, że minimalnie przygarbia się, jakby gotowało się do ucieczki. Niewiele rozmawia z kotami, jeśli rozmawia, to są to krótkie, szybkie dialogi, podczas których nie podaje nikomu swojego imienia, a coś w nich tak obawia się rozmowy, jak i jest jej głodne, tak głodne, jak nie jest się głodnym niczego.
— Ja też nie — zauważa błyskotliwie.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXPszeniczny Kłos przechyla delikatnie łeb. Nie chciał wystraszyć kocura w żadnym wypadku, ale ten wciąż trzymał ogromny dystans i wyglądał, jakby chciał uciec z tego miejsca. Nie podał swojego imienia, ale też nie odszedł i nawet się odezwał. To były trochę sprzeczne sygnały. Może jednak chciał pogadać, tylko czuł się niepewnie? Liliowy doszedł do wniosku, że ten potrzebował jakiejś zachęty, zapewnienia, że nic mu nie grozi z jego strony. XXX— Chcesz kawałek? Mam dość, żeby się podzielić — proponuje, wskazując na zaczętą kuropatwę. Byłby w stanie zjeść ją całą, jednak mizerna postać szylkreta wywoływała w wojowniku chęć otoczenia go opieką, nawet własnym kosztem. — Możesz podejść, nie gryzę. No, znaczy - gryzę, ale jedzenie. Ty nim nie jesteś, jak mniemam? Haha — próbuje zarzucić żartem dla rozluźnienia atmosfery.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Patrzy przez chwilę na kuropatwę, w zamyśleniu liże wargi bladym jęzorem. Nieznajomy jest miły, zaskakująco miły. Nie narzuca się, nie pyta o imię, nie jest natrętny. Może przez chwilę będzie w ich towarzystwie bezpieczny.
— ... dziękuję, jadłom już — wymawia się, podnosząc wzrok na nieznajomego. Nie opuszcza gardy, jest gotowe odejść w każdej chwili. — Strawą dla robaków...
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXHm, czyli nici z próby nawiązania relacji poprzez podzielenie się kuropatwą, szkoda. Naprawdę liczył na kompana i chciał jeno poznać. XXX— Rozumiem... To może dotrzymasz mi chwilkę towarzystwa? — zapytał z uśmiechem, wciąż nie odpuszczając. Starał się być przy tym niezbyt natarczywy. Co to za przyjemność, jeżeli szylkret będzie siedział z nim na siłę z jakiegoś poczucia przyzwoitości. Pszeniczny Kłos czułby się z tym fatalnie, bo byłaby to dosłownie odwrotność tego, co chciał osiągnąć. — Jedzenie w samotności nie smakuje tak samo. Masz kogoś, z kim możesz dzielić posiłek? — dodaje, spoglądając na rozmówcę. XXX— Hmm, w pewnym sensie każdy z nas nią zostanie. Przynajmniej cieleśnie — odpowiada, taka już była kolej rzeczy żyło się i umierało. Jako Wichrzak postępujący według Kodeksu Wojownika miał prawo dołączyć później do Gwiezdnego Klanu. Nie wiedział, co się działo z innymi kotami, jak samotniczy czy pieszczochy. Może mieli jakieś swoje miejsce? Nie był to temat, nad którym liliowy dużo rozmyślał. W ogóle mało rozmyślał.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Kiwa głową najpierw niepewnie, potem – jeszcze raz, z większym entuzjazmem. Samo dotrzymanie towarzystwa nie prowadzi do nieszczęść. Nie przynosi pecha, przynajmniej Śreżoga jak dotąd nie zaobserwowało tego fenomenu; nieszczęścia spotykały tylko koty, które zawiązywały z nimi relacjé. A zresztą, och, jest złaknione jakiejkolwiek normalnej rozmowy, jakiejkolwiek sytuacji, gdzie może poczuć się jak kot, nie defekt, nie upiór, nie duch.
— Nie, teraz już nie — przyznaje. — Kiedyś, dawno temu, było zupełnie inaczej. Czasy się zmieniły.
Och, życie u boku drugiego kota. Życie u boku kogokolwiek. Możliwość otwarcia pyska do drugiego kota. Dziecięce zabawy z matką, głupie pytania zadawane Kos, nauka u Pigwy, słuchanie opowieści Świtezianki, sypanie jak z rękawa żarcikami po powrocie na ziemie Nowego Świtu. Jak bardzo, uświadamia sobie, na futro matki, na ślepoa ojca, na duchy Konrada i Gustawa, jak bardzo im tego wszystkiego brakuje.
— Jak widzę, również nie jesz w towarzystwie — zauważa. Głos im drży od tłumionego płaczu, który nie wiedzieć skąd wezbrał im w gardle.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm