Logo Artemidy
Szare Topole
atak Czarnego -> nieudany
atak Białego -> nieudany
atak Czerwonego -> nieudany
atak Zielonego -> nieudany
atak Żółtego -> nieudany
atak Niebieskiego -> słaby = 1hp
atak Fioletowego -> krytyczny! = 5hp
atak Różowego -> udany = 1hp
atak Brązowego -> nieudany
atak Szarego -> krytyczny! = 11hp
atak Pomarańczowego -> udany = 1hp

Sielankowo, tak właśnie mogła się poczuć Mrówczy Szlak. Okolica zdawała się spokojna, w powietrzu było czuć wyłącznie mróz, a do wielkich uszu pstrokatej docierał tylko ruch wody. Nie zapowiadało się, by coś miało przerwać to przyjemne posiedzenie... A jednak! Coś nagle pojawiło się za pstrokatą, lecz nie było już czasu na unik czy ucieczkę. Skubane, musiały ją podejść w najgorszym, możliwym dla niej momencie. Poczuła, jak kilka drobnych ciał rzuca się na nią, a potem atakuje w różne miejsca. Szczury, sztuk jedenaście. Poruszały się tak chaotycznie, że ledwo mogła je zliczyć. Większość z nich kręciło się przy łapach i choć kotka siedziała nieruchomo, nie zdołały jej nigdzie chapnąć. Może ślepe? Pozostałe były bardziej rozgarnięte, ale na szczęście tylko jeden z nich zdołał zrobić Mrówce większą krzywdę. Poza wyrwanymi kępkami futra i drobnym zadrapaniem, pstrokata mogła poczuć bolesne ugryzienie tam, gdzie jej ogon wystawał ponad wodę, czyli przy samej nasadzie. Pierwsza fala zakończyła się w tym momencie, ale nadejście kolejnej to kwestia chwili... Mrówczy Szlak szybciutko powinna decydować, jakie będą jej następne kroki. Bo to, że znalazła się w okropnej sytuacji, raczej już zauważyła.

Mrówczy Szlak: S: 8 | Zr: 8 (13) | Sz: 7 (12) | Zm: 12 | HP: 85-1-5-1-11-1= 66/85 | W: 44/55
Wykorzystane przerzuty na zwierzynę- 14/15
Spadek Zr i Sz ze względu na walkę 11vs1
+rana 0 stopnia- wyrwana kępka sierści z lewego nadgarstka
+rana 0 stopnia- powierzchowne, niewielkie zadrapanie prawego uda
+rana 0 stopnia- wyrwana kępka sierści z prawej pięty
+rana 1 stopnia- bolesne ugryzienie przy nasadzie ogona (1hp do końca walki)
+rana 0 stopnia- wyrwana kępka sierści z prawego nadgarstka

Czarny: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Biały: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Czerwony: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Zielony: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Żółty: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Niebieski: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Fioletowy: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-2= 13/15

RÓŻOWY: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Brązowy: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15

Szary: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-3= 12/15

Pomarańczowy: S: 4 | Zr: 4 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 20 | W: 15-1= 14/15
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Było miło i przyjemnie, a potem wyszło jak zwykle. Typowe życie Szlak.
  Kiedy pierwsze trzy szczury wynurzyły się z sitowia, tylko parsknęła. Durne pchlarze zwabione zapachem ryb. Darmozjady paskudne. Kiedy pojawiło się ich kolejnych... o Gwiezdni, przynajmniej 10, zrobiło jej się trochę mniej do śmiechu. Dopóki skubały jej łapki jak ryba jeszcze rozważała opcję walki. Potem jeden z nich dziabnął ją w ogon i momentalnie zadecydowała na korzyść swojej ulubionej strategii zająca. I tak już go przypominała, co nie? Jak straci ten ogon przez to ugryzienie to będzie go przypominać jeszcze bardziej.
  Poderwała się z ziemi jak spłoszony ptak i popędziła ile sił w łapach w stronę Bzyczącej Polanki. «Gwiezdni, proszę?» wymamrotała w myślach, sadząc sus za susem. Szczury miały krótkie łapki, może to się uda... Taką miała nadzieję.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
ucieczka Mrówczego Szlaku -> wypada 12, więc z automatu udana, ponieważ szczurom nie mogłoby wypaść więcej niż 9

Gwiezdny mieli ją w swej opiece. Pstrokata podniosła się gwałtownie, by rzucić się do ucieczki w stronę bezpiecznych terenów. Szczury oczywiście zerwały się zaraz za nią, nie zamierzając odpuścić jej tak łatwo. Miała na ogonie całe jedenaście osobników, rządnych rozlewu krwi... Ale tylko przez moment, na szczęście. Kocica najwidoczniej miała z zającami wspólnego coś więcej, niż tylko wiele uszy! Przebierała łapami tak szybko, że bez problemu oddaliła się od stada. Była bezpieczna, pytanie tylko, na jak długo... No i co dalej z tym faktem zrobi. Byłoby problematycznie, gdyby tak wielka banda postanowiła osiedlić się gdzieś na terenach Klanu Wichru.

Mrówczy Szlak: S: 8 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 12 | HP: 66-1= 65/85 | W: 44-5= 39/55
Wykorzystane przerzuty na zwierzynę- 14/15
+rana 0 stopnia- wyrwana kępka sierści z lewego nadgarstka
+rana 0 stopnia- powierzchowne, niewielkie zadrapanie prawego uda
+rana 0 stopnia- wyrwana kępka sierści z prawej pięty
+rana 1 stopnia- bolesne ugryzienie przy nasadzie ogona (1hp do końca walki)
+rana 0 stopnia- wyrwana kępka sierści z prawego nadgarstka
religion is a breeding grond
when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪

teeth as sharp as cathedral spires
• slowly
• sinking

• in

[Obrazek: XvBhnlJ.png]
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zwolniła dopiero na skraju Polanki, niedaleko Kolczastych Krzewów, po upewnieniu się, że żaden z tych paskudnych szczurzych ryjków już jej nie goni. Odetchnęła głęboko. Zmęczony uśmiech powolutku wykwitł na jej pyszczku, a sama szylkretka spojrzała w zachmurzone niebo. Mogła być zbyt zamyślona żeby zauważyć zbliżające się darmozjady, ale przynajmniej Gwiezdni byli na tyle łaskawi, że pomogli jej uciec. Skinęła głową niebu i pokłusowała dalej w stronę obozu. Szkoda tylko, że ryby najpewniej przepadły... a może nie? Jeśli wszystkie szczury rzuciły się za nią, to zanim zmęczone wrócą znów do swojego gniazda... Zdąży dopaść je patrol, jeśli wyruszy niebawem z obozu.
  Przebiegła dosłownie kawałeczek, zanim zatrzymała się jak wryta. Płotka! Ta płotka bez ogona! To był znak od Gwiezdnych, ale nie taki jak myślała! Zerknęła nerwowo na swój własny ogon. Przy nasadzie zaschło trochę krwi, ale rana była tak niewielka, że na czarnym futerku ledwo było ją widać. To wcale nie poprawiło jej nastroju. Co jeśli Gwiezdni zabiorą jej ogon? Ale ona lubi swój ogon! Gdyby mogła, złapałaby się teraz za głowę.
  — Przepraszam! Już nigdy nie będę go porównywać z cudzymi, ani krytykować że jest za mało puchaty, obiecuję! — Wykrzyczała w stronę nieba i puściła się pędem w stronę obozu. Trzeba jak najprędzej poprosić medyczki o pomoc.
[zt]
//bardzo dziękuję za rzucanie <3
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gniewosz czasami sam siebie zaskakiwał. Na przykład tym, że mimo upływu kolejnych dni, wciąż był w jednym miejscu.
Oczywiście, nie całkowicie dosłownie, ale wciąż nie opuścił klanowych terenów. A raczej... nie podjął decyzji. Nie potrafił zdecydować czego chciał.
Czy powinien odejść z klanowych terenów i ruszyć dalej, jak to robił z każdym innym miejscem do tej pory? A może zostać i próbować wrócić, mimo, że po upływie tylu księżyców jego miejsce w klanie było mocno wątpliwe? W końcu był... tylko Gniewoszem. Gniewoszowa Łapa stanowił przeszłość, z którą zdążył się pogodzić i pożegnać, tylko po to, by wrócić do niej, gdy... przestał tego chcieć? Nie umiał odpowiedzieć na żadne z tych pytań.
Dni jednak mijały, a on szwendał się bez celu przy klanowych terytoriach. Jego wspomnienia wciąż wymagały odświeżenia, bo odrobinę omijał Wichrowe granice, jakby ktokolwiek faktycznie mógł go po takim czasie rozpoznać, ale... przypominał sobie. Trochę mozolnie, ale wspomnienia rzeczywiście robiły się wyraźniejsze.
Nie mógł jednak tak unikać swojego starego domu w nieskończoność (to wcale nie tak, że to rozważał. A gdzie tam, on? Nigdy w życiu). Podjęcie decyzji nie przyszło od razu, ale ostatecznie ciekawość wygrała.
Przypomnienie sobie Szarych Topoli, gdy już tam faktycznie trafił, nie zajęło mu długo.
Posunięcie się jakkolwiek dalej było już jednak inną kwestią.
Znalazł się co prawda blisko klanowych granic, ale nie zamierzał ich przekraczać. Nie był w końcu Wichrzakiem, tylko intruzem. Poszedł na niezobowiązujący spacer, tylko i wyłącznie, by zaspokoić własną ciekawość, prawda?
Dlatego znalazł się... gdzieś pomiędzy. Dosłownie i w przenośni.
Z jednej strony było miejsce, które wiele księżyców temu tak ochoczo nazywał domem. Z drugiej? Grzmiąca Ścieżka, bliższa Gniewoszowi, którym się stał. Przez księżyce swojej wędrówki nauczył się ostrożności przy drogach oraz przechodzenia ich, a jednocześnie wiedział, że pomiędzy drzewami był bezpieczny.
Spacer sam w sobie nie był taki zły, jednak jego umysł błądził.
Czuł się, jakby znalazł się pomiędzy Gniewoszem a Gniewoszową Łapą. Jakby wyjście spomiędzy drzew po którejkolwiek ze stron miało być dokładnie tą dorosłą i odpowiedzialną decyzją, której nie potrafił podjąć.
Zamiast tego zaczynał wątpić czy aby na pewno przyjście w te rejony było mądrym posunięciem. Z drugiej strony wiedział, że ten moment musiał kiedyś nadejść.
Uh! Jakie jego życie było łatwiejsze bez takich przemyśleń.


// żejms
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
James nie miał takich problemów. Podobne - owszem - ale mimo wszystko nieco inne. Chociażby dlatego, że on świadomie uciekał od swojego domu i każda myśl o powrocie w tamte okolice sprawiała, że na karku włos mu się jeżył, a serce niemal od razu ściskało. Poczucie winy wygrywało z ciekawością. Sprawiało, że wszystkie myśli się rozpływały, a sam chciał tylko co najwyżej płakać i przepraszać, że był takim paskudnym kociskiem.

Żył więc sobie tutaj. Nadal był pogrążony w poczuciu winy, nadal było mu źle i smutno, ale znacznie łatwiej było sobie radzić z emocjami, kiedy się unikało tego głównego zapalnika, jakim byłoby całe osiedle. Miał zbyt dużo wspomnień na tylu ulicach, że chyba... serio, po prostu, nie mógłby. Tu było łatwiej. Wolał być głodny, płoszony od każdej granicy, atakowany i przemoczony, niż stawić czoła przeszłości.

Kroczył nieopodal granicy - ale za nią, bo wiedział gdzie jest! - zmierzając w stronę Rzeki. Nie miał specjalnego interesu tam, a jedynie co, chciał rozprostować nogi... Może trochę przewietrzyć umysł? Wówczas też, zauważył starszego od siebie kocura. Raczej... chyba nie wyglądał jakby miał mu zaraz załadować kopa. James machnął mu lekko głową, bacznie go obserwując zmęczonymi oczyskami. Nigdy nie wiadomo, skoro już raz dostał po łapach za próbę odpoczynku, z daleka od granic...!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimo, że myślami był gdzieś daleko, jego umysł zarejestrował obecność innego kota w zasięgu wzroku i słuchu. O ile kiedyś jego podświadomość nie była tak skuteczna w wyłapywaniu takich rzeczy bez choćby odrobiny skupienia z jego strony, tak księżyce samotności nauczyły go, że nawet drobny szelest mógł oznaczać niebezpieczeństwo. W końcu lepiej być lekko przewrażliwionym niż martwym.
W pierwszej chwili przez myśl mu przeszło, że nieznajomy mógł być Wichrzakiem, ze względu na fakt, jak blisko granicy się znajdowali, jednak dość szybko wykluczył tą myśl. Może i byli blisko, ale wciąż poza, no i młodszy kocur nie wyglądał mu na takiego, który poruszał się po swoim terenie, dlatego drugim przypuszczeniem Gniewosza było to, że też mógł być samotnikiem i tędy po prostu przechodził, ewentualnie zaszył się gdzieś w okolicy. To sprawiło, że w jego głowie narodził się inny pomysł.
— hej! — odezwał się głośno, by zwrócić na siebie jego uwagę i podszedł bliżej, jednak nie na tyle, by wejść w jego przestrzeń osobistą czy go do czegokolwiek sprowokować. Cóż, przynajmniej taką miał nadzieję. W końcu każdy mógł postrzegać to na swój sposób, o czym też miał już okazję się przekonać. — cześść, jesstem Gniewossz, a ty? Jessteśś może z tych okolic?
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I koleżka go zaczepił. Nie jakoś groźnie, a to już plus, chociaż zupełnie nie wiedział czego się spodziewać i tak. Był na tyle daleko, że w ogóle nie było czego się bać. Nie, aby James w ogóle się go bał!
Poruszył uszami, zauważając jak ten syczy. Nie spotkał jeszcze kota, który tak robi. Świat jednak mógł go zaskakiwać, nawet rzeczami tak nieistotnymi jak ta. Rozejrzał się na boki, zastanawiając się na odpowiedzią.
- James... - miauknął, chwilę jeszcze skanując teren. - Można tak powiedzieć? Żyję tu od... jakiegoś czasu.
Z dwa, trzy księżyce? Nie liczył sobie tego, niezbyt go to przejmowało. Miał gorsze rzeczy na głowie, niż pilnowanie ile w jakimś miejscu przebywa.
- A... co? - bo zwykle kiedy takie pytanie pada, ktoś czegoś chce. James był najgorszym ze źródeł informacji, ale kto wie. Może akurat się na coś przyda...!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpowiedział mu! Co prawda wyglądał przy tym na trochę jakby zaniepokojonego, ale to i tak był dobry znak. W końcu mógł na przykład zacząć uciekać, a Gniewek by go przecież nie gonił, bo raczej by to nie sprzyjało "wyglądaniu niegroźnie". No i nie chciał żadnych kłopotów. Ani sobie, ani komuś.
James. Hm… takiego imienia nigdy nie słyszał, ani z niczym konkretnym mu się nie kojarzyło, ale to nic. Lubił poznawać koty z intrygującymi imionami. Co prawda nawet jego własne swego czasu mógłby uznać za takie, ale odkąd się dowiedział czym gniewosze były, wydawało się... bardziej zwyczajne. Mniej tajemnicze. Mimo tego, nie zmieniłby go, bo było tak czy siak jego. Nie rozmyślał jednak nad kwestią imionową zbyt długo, bo James podzielił się z nim informacją, która interesowała go nawet bardziej. Może i "od jakiegoś czasu" nie było zbyt precyzyjne, ale jemu wystarczyło. To wciąż była całkiem obiecująca odpowiedź.
— w ssumie to nic bardzo konkretnego, jesstem w tej okolicy od całkiem niedawna i chciałem porozmawiać z kimśś, kto ssię bardziej... no wiessz, orientuje. Chyba całkiem dużo tu... innych kotów. Wiesz coś więcej o tym? Albo ogólnie o tej okolicy? Gdzie warto chodzić, a gdzie lepiej nie? Może unikać jakiegośś rejonu? Wolałbym nie wpakować ssię przez przypadek w jakieśś kłopoty — zapytał, mimo że odpowiedź w jakimś stopniu była mu znana. Wiedział w końcu o klanach... ale głównie na tym jego wiedza się kończyła. Nie było go tyle, że równie dobrze wszystko mogło się od góry do dołu pozmieniać i nie być wcale tak kolorowo, jak to sobie do tej pory wyobrażał.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah... O, rety. James zdecydowanie wiedział, czego nie robić przy Klanach.
- Nie wchodź na ich tereny. Generalnie, nawet po prostu w okolicy uważaj, bo koty z Klanów czasem skopią ci zadek nawet tak... Jak tu jesteśmy. Za nic - co było cenną wiedzą. Nigdzie nie warto opuszczać gardy, jak życie jest komuś miłe... - Ale poza tym, chyba wszędzie jest okej. Ci z Wichru chyba są najmilsi? Nie wiem jak w tym... E... Grzmocie, czy coś.
Po co im takie podobne nazwy??? Był pewien, że ulica tu ma podobną nazwę jakąś.
- I... Nie wiem. Jakiś kot z Wichru mówił, że ich przywódca jest nie najlepszy, ale jestem w trakcie odsiadywania się o tym czegoś więcej.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skopią tyłek? Za nic? To nie brzmiało zbyt dobrze. Gniewek za swoich czasów w klanie prędzej porozmawiałby z obcymi, zamiast się bić, o ile nie zostałby sprowokowany... ale może właśnie przez takie decyzje skończył jak skończył? W końcu praktycznie od urodzenia był... zbyt ciekawski. Swoich kocięcych zapędów do bicia się ze starszymi, silniejszymi wojownikami nie uznałby za przejawy agresji w stosunku do innych. W końcu to był tylko jeden poważniejszy sparing i... no, może kilka niezrealizowanych planów!
— za nic? Jeśśli nawet ci najmilssi tak robią to brzmi to... ssłabo — przyznał. Zakładał, że od czasu jego obecności w klanie niewiele się zmieniło, ale jak widać... mógł się mylić. Albo być wtedy zbyt młody i swobodny, by pilnowanie własnych granic uznać za coś aż tak ważnego. A może po prostu to z czasem przyjął taki pogląd, a pamięć go myliła i był wtedy inny, niż mu się wydawało po upływie takiego czasu?
— Wicher to ten... tu blissko, no nie? — zapytał, mimo że odpowiedź była mu znana. Ale nie najmilszy przywódca? Co prawda wiedział doskonale, że Lawendy już nie było od dawien dawna u władzy, ale jego wspomnienia z Wichrowym przywództwem było dobre... głównie ze względu na starą Gwiazdę, jednak czy zmiana mogła być naprawdę tak duża? — a to co mówissz o tym przywódcy też brzmi trochę ssłabo. Dużo miałeśś z nimi sstyczności? A może ciebie też zaatakowali?
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Najmilsi to nie wiem... znam taką jedną, prosiła mnie żebym nie wchodził na granice, bo nie chce żeby coś mi się stało - więc - jak zakładał - za tym szło, że nie chciała go obijać. Bardzo ukrócił całą myśl i wszystko, co się działo wokół jego relacji z Nektar, ale jak sądził - przyjaciele raczej się nie obijają. Jeśli by ta go zaatakowała to... nie wiedział. Chyba by był faktycznie smutny. I to w taki inny sposób, niż jak kiedy inni go obijają.
Pomachał lekko głową.
- Jeden kot od nich tak mówił. Narzekał, postraszył mnie, ale nic mi nie zrobił. W każdym bądź razie, to jedyny kot, który w ogóle powiedział mi cokolwiek na temat tego Klanu. Wszystkie inne chyba po prostu bały się ze mną rozmawiać.... To jest, na początku, potem się rozluźniały, ale nic specjalnego się nie dowiadywałem o ich przywódcy - uśmiechnął się krzywo. - Ale... nie wiem, jedyne co wskazywało na to, że to zły przywódca, to to że przyjmuje "nowe nabytki".
Którym James miał nie zostać. Nie, aby mu zależało, co nie, wcale... Aczkolwiek, jak rozumiał w tym logikę i czemu to jest "durne", to nie wiedział nadal czemu taki kot miał rządzić.
- Może coś jest na rzeczy, bo pozostałe Klany nie narzekały...?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To brzmiało... jakkolwiek lepiej. Prośba zawsze była lepsza od groźby. Samotnicy czy nie, też mieli przecież swoje prawo by... być. Czym dłużej Gniewek był poza Klanem, tym bardziej nie rozumiał dlaczego musieli trzymać się tak sztywno granic. Nie wchodzić sobie w drogę z pozostałymi? Okej, każdy chciał mieć swój rewir, nie tylko wśród klanów... ale czy wychodzenie poza tereny nie rozwiązałoby przynajmniej niektórych problemów i nie sprawiłoby, że świat by się nie skończył, gdyby jakiś Gwiezdnym winny samotnik przekroczył przypadkiem granicę w najdalszym krańcu terenów, nawet nie zbliżonym do obozu? Najwyraźniej nieobecność zrobiła swoje w umyśle Gniewosza.
— bały ssię z tobą rozmawiać? Wybacz, kolego, ale nie wyglądassz... jakośś... no, sstrassznie. Raczej... normalnie, moim zdaniem. Źle też mi ssię z tobą nie rozmawia — przyznał. James wydawał mu się być... ot, po prostu trochę inny z charakteru niż Gniewek, ale nie widział w nim niczego strasznego. A może była to po prostu kwestia tego, że podróżując ciągle trafiał na najróżniejsze koty, za to będąc w klanie najzwyczajniej nie miał ku temu zbyt wielu okazji?
— jakieśś to takie... nie wiem. Z jednej sstrony rozumiem nieufność do obcych, ale z drugiej sskoro tak bardzo pilnują przed ssobą sswoich granic to chyba rywalizują... a sskoro rywalizują to czy nie powinni przyjmować chętnych? Dzięki temu zawsze byliby o jednego kota ssilniejssi... tak mi ssię przynajmniej wydaje, ale... może to po prosstu jakaśś moja dziwna logika, a oni uważają inaczej? Sskomplikowane te klany, jak tak o tym teraz ssłucham. Dzięki, że podzieliłeśś ssię ze mną sswoją wiedzą.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wzruszył lekko ramieniem, niemal nonszalancko.
- Wydaje mi się, że po prostu taki typ kota to był... wiesz, jak widzisz pierwszego samotnika, to nie ważne jak by nie wyglądał, może nieco... onieśmielać - czy coś. Nie był nigdy Klanowiczem, a jego widok kota z Klanu nie ruszył zbyt bardzo - jedynie konsekwencje przekroczenia terenów. Co za tym szło, nie do końca mógł zrozumieć co właściwie siedziało we łbie kotom, które spotkał. Może to i lepiej. Gdyby mógł czytać myśli innych, możliwe że znalazłby rzeczy, które nigdy nie powinny opuszczać ich łbów.

Chwilę później, skupił się na jego wypowiedzi. I... miał sens. Każdy kot to dodatkowa pomoc. No, i pysk do wykarmienia - ale tego drugiego nie wiedział i o tym nie myślał. Nie miał w końcu pojęcia jak funkcjonują do końca Klany. W jego głowie, każdy sobie po prostu pomagał ogólnie, ale końcowo dbał o samego siebie. Wówczas, co za problem sobie coś upolować.
- Nie ma problemu. To nie są jakieś tajemnice - chyba. - Ale... ten, masz rację.
Pokiwał lekko głową.
- Tyle, że oni to się chyba po prostu boją takich, no... kotów, co nie są od nich. Wiesz, raz mi zarzucono, że mogę okraść Klan. Nie wiem jak, ale jak myślą tak o każdym, to... łapiesz...
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy jego onieśmieliłby pierwszy napotkany samotnik? Zakładał, że nie, ale po takim czasie mógł co najwyżej zgadywać. Był w klanie, fakt, ale minęło od tego tyle czasu, że pewne obrazy były dla niego zniekształcone. Jak nie upływem księżyców to... ot, nowym przyzwyczajeniem. Nie miał powodu, by bać się każdego napotkanego kota, bo przecież ciągle na nie trafiał, za to myślenie z perspektywy grupy i troski o kogoś więcej niż własny zad było dla niego o tyle utrudnione, że od dawna kręcił się sam.
— może i massz rację... jeśśli tak bardzo trzymają ssię sswoich granic to pewnie nie mają zbyt wielu okazji na poznawanie ssamotników — no chyba, że jako niesforni terminatorzy zagapiają się w pogoni za ptakiem i przekraczają nieświadomie granicę, a potem znikają na długo, bo łapie ich dwunożny. Znaczy co?
— trochę głupie podejśście. Niby po co miałbyśś ich okradać i w jaki ssposób? Jak im czegośś tam brakuje to... niech wyjdą poza te sswoje śśmiesszne granice. Czy cośś — przyznał. Czy miał wyrzuty sumienia, że komentował w taki sposób klanowe życie, skoro sam był kiedyś jego częścią? Niekoniecznie. To, co kiedyś mogło mu się wydawać oczywistością i codziennością, teraz było... inne. Rozważał powrót do Wichru, ale księżyce z dala dały mu zupełnie inną perspektywę na różne sprawy.
— a dobrze ci ssię żyje w tej okolicy? No wiessz, nie licząc obecnośści Klanów?
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości