Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Na nieszczęście Zguby coś zaszeleściło w krzakach, płosząc zająca, który momentalnie rzucił się do ucieczki. Nie wszystko jednak stracone; uszak nie miał nigdzie kryjówki, w której mógłby się schować, dlatego można było go jeszcze gonić.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Zaraz coś zaszeleściło w trawie; to drobna, brązowa mysz z białym brzuszkiem skrywała się tam z nagryzioną maliną w łapkach. Co prawda tak imponująca jak zając nie była, jednak wydawała się łatwym celem - ponieważ w pełni skupiła się na jedzeniu.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Polowanie na zajętą posiłkiem mysz okazało się znacznie prostsze. Może nie była zbyt wielka, żeby wystarczyła jako podzięka, ale przynajmniej stosik Zguby się powiększył.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ruszyło dalej i po chwili mogło zobaczyć poruszenie w trawach. Szary, brudny uszak stanął na dwóch łapkach i wyjrzał zza źdźbeł trawy, poruszając noskiem. Czy był to ten sam zając? Nie, był to królik, nieco mniejszy, ale chyba odpowiedni jako zapłata.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Królik znakomity. Podobnie jak wcześniej, natychmiast przyjęło pozycję łowiecką, przeniosło ciężar ciała na tylne łapy, ruszyło cicho pod wiatr. Podziękuje Łososiowi, choćby to miało je kosztować życie.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Coraz częściej spędzał czas w dość bliskiej odległości od dwunogów i ich dziwacznych sprzętów i budowli. Niebezpiecznie blisko. Przez myśl mu nawet nie przeszło, że starcie z człowiekiem może skończyć się dla niego nieszczęściem. Ostatkami wiary i nadziei czuł, że byłby w stanie zwiać przed niebezpieczeństwem. Do tego zawsze lubił igrać z ogniem, choć do tej pory tylko wtedy gdy miał widownię. Teraz coraz częściej robił to sam z siebie, w samotności, czasami ledwo uchodząc z życiem.
Niezgrabnie wdrapał się na płot oddzielający znaną mu dzicz od uczłowieczonych szkap, którym niemalże trochę zazdrościł. Czy one cokolwiek robiły cały dzień oprócz pasania się na zamkniętej, bezpiecznej przestrzeni?
- życie jest do dupy, co? - rzucił w dal.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxHmm, zima szła wielkimi krokami, a jej chyba trochę nie pasowało znowu zostanie ponownie w tym samym miejscu na tę parę miesięcy, coraz bardziej dusiła ją monotonność i nawet wycieczki poza “te” tereny nie dawały jej ulgi. Kukułka wydawała się również bardziej przywiązana do wolności, niż do niej i było to po takim czasie dosyć frustrujące, a wcale nie pomagał fakt tego dziwnego uczucia pustki, gdy nie było jej na widoku. xxxxStrzepnęła uchem słysząc głupie stwierdzenie jakiegoś kocura, któremu chyba brakowało piątej klepki patrząc na to, że próbował porozumieć się z koniem. Jeden nawet odwrócił łeb w stronę od której dobiegał dźwięk, ale chwilę później już jedyne co można było zobaczyć to jego zad. Chyba się mu nawet nie dziwiła. Brak rozrywek jednak wymęczył ją do takiego stopnia, że cóż - lepsze to niż nic, prawda? xxxx– Mało rozmowne są. Jednak jak widać, na pewno mają coś w “dupie” – zagaiła wskakując zwinnie na miejsce obok czarnofutrego kłaka. – Czemu jednak rzucasz takie śmiałe stwierdzenia? Moje chociażby jest dosyć ciekawe – stwierdziła przylizując pierś do stanu nieskazitelnego. Może i nie było ostatnio fajerwerków, a nieprzepracowane traumy czasami się gdzieś tam kryły, szczególnie w jej zachowaniu, ale hej! miała na pewno rozrywki w życiu. Chociaż chyba bardziej było to uprzykrzanie życia innym i po prostu czerpanie z tego satysfakcji.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Koń wcale a wcale nie był celem, któremu miało być dane usłyszeć banalne stwierdzenie, choć nic dziwnego, że mogło się wydawać, iż Bezimienny faktycznie postradał zmysły i gadał z kopytnym, jakby byli starymi przyjaciółmi. Szczerbatek lubił jednak mówić czasami sam do siebie, żeby sprawić sobie iluzję posiadania odrobiny towarzystwa. Kiedyś nazwałby się jedynym godnym rozmowy z nim samym, teraz nie wiedział nawet co myśleć, więc starał się tego unikać. Jakoś nic dobrego z tego nie wychodziło do tej pory.
A rzeczywistego, cielesnego towarzystwa nie spodziewał się tym bardziej, szczególnie pojawiającego się znikąd tuż obok.
- Ty nie żyjesz - zasyczał, odsuwając się kilka ostrożnych kroków, mocno eksponując zjeżony grzbiet, napuszony ogon, płasko położone uszy. Zdrowy rozsądek do niego nie docierał, gdy pierwsze co zajrzało mu w oczy to strach przed nagle ożywionym trupem. Maść się nie zgadzała, ale tak szczerze zaczynał tamten dzień pamiętać coraz słabiej, jak przez mgłę, więc i nie zdziwiłby się jakby parę detali mu się nie zgadzało. Może wcale nie był stary, nie był kocurem, nie był martwy. A może to był tylko sen. - Nie możesz mieć ciekawego życia. Martwi nie mają życia. Bo nie żyją. Czego chcesz? Dręczyć mnie? Że jestem mordercą? Dobrze, jestem, też mi pech. Tak wyszło! Wracaj na swoją chmurkę i tam siedź, wycierpiałem już wystarczająco! Nie potrzebuję więcej!
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZdziwienie było emocją, której jak najbardziej się spodziewała, tak samo spodziewała się agresji, czy może obrzydzenia? Szczerze mówiąc spodziewała się wielu reakcji, ale na pewno nie strachu tak potężnego, by próbować się obronić przed nią. Starał się jak mógł patrzeć na nią z agresją, ale widziała w jego oczach strach i jakby odrobinę żalu? Początkowo wydawało jej się, że słowa o jej byciu martwym były jedynie wrednym komentarzem do tego, że jej życie było ciekawe, ale… im dalej w las tym bardziej nie była pewna co do tej teorii. Przepełniały go emocje, które dla Onyks nie miały żadnego sensu, ponieważ widzieli się pierwszy raz, ale… dlaczego nie grać roli, której tak bardzo w niej szukał? No właśnie. Siedziała spokojnie, mierząc go równie spokojnym wzrokiem, ale to na ustach widniał delikatny uśmiech, który zdradzał, że bawi się wyśmienicie. Skoro i tak myślał, że była tylko kimś kogo zabił to raczej nie było istotne jak się zachowywała. xxxx– Sądzisz, że odpędzisz mnie tylko dlatego, że przyznasz się do winy? – zapytała chłodno, a wzrok nadal trzymała na nim jak sowa podczas nocnych łowów. – Ile wycierpiałeś w przeciwieństwie do mnie? Sądzisz, że teraz pokutujesz za to co zrobiłeś? Nie rozśmieszaj mnie – stwierdziła beznamiętnie.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle