Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
Dawno go tu nie było. Droga była nieciekawa. Dwukrotnie Motyl musiał uciekać przez ponownym złapaniem przez dwunogów. Rudzielec się bronił w wyniku tego na jego łapach, a także na pysku pozostała zaschnięta krew. Nie czuł się z tym ani trochę komfortowo. Nie chciał jednak znów zostać "pieszczochem". Wiele zawdzięczał dwunogom, ale starczy. Więcej się nie da zamknąć. Czas, który tam spędził, dał mu naprawdę wiele. Teraz pewnie kroczył przed siebie, bez strachu.
Tak oto znalazł się niedaleko granicy swojego dawnego domu. Gromu. Miał nadzieję, że jest tu wystarczająco bezpieczny. Że żaden kot, czy patrol go tu nie zaatakują. Śmierdział pieszczochem, i to był jego największy problem. Teraz jednak nic na to już nie mógł poradzić. Zapach zniknie z czasem. Dlatego musi tu poczekać. Zapolować i pozwolić by chociaż zapach dzikiego kota znów był jego naturalnym. Inaczej jeśli zbliży się za bardzo do którejkolwiek z granic... To umrze. Teraz jedynie kręcił się wokół drzew i szukał miejsca, gdzie mógł się ukryć. Na ziemi nie jest zbyt bezpiecznie. Przynajmniej teraz. W takiej sytuacji pozostało mu jedno. Wskoczył na najniższą możliwą gałąź i dalej coraz wyżej. Jego zapach się powoli roznosił po okolicy. Był pewien, że niedługo ktoś go wyczuje... Ale na górze przynajmniej go nie zaskoczą.
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
Szła wzdłuż granicy w patrolu z Chłodnym Nosem, Skaczącą Żabą oraz Wężowym Językiem. Dreptała ona obok swojego wujka, gdy nagle do jej nozdrzy doleciał odór... pieszczocha? Zmarszczyła delikatnie brwi, a następnie powiadomiła o tym resztę patrolu. Czwórka kotów ruszyła w stronę granic z Siedliskiem Koni, aby znaleźć tam rudego kocura. Kotka zastrzygła uszami, a następnie podeszła razem ze Skaczącą Żabą bliżej granic. Na drzewie stał nie kto inny jak Barwna Łapa. Syn Ukruszonego Kła i Nakrapianego Liścia. -Czekałeś na patrol?- Odezwała się, stając na przeciwko drzewa, na którym przesiadywał teraz były Terminator Klanu Gromu. Z pyskiem nie okazującym żadnych emocji, wbiła wzrok w kocura. Zapewne oczekiwał tu bardziej na Trzmielą Gwiazdę, jednak jak na razie, musi się zadowolić patrolem. Ciekawe, jak to został samotnikiem. Uciekł? Został porwany? Nie wiadomo. Tak czy siak, będzie musiał się spowiadać przed Przywódcą. Prawdopodobnie.
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed
Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
Węch kocura mocno się stępił. Nie wyczuł nadchodzącego patrolu... A przynajmniej do momentu, w którym usłyszał odgłosy łap na trawie. Wtedy też się skupił nad zlokalizowaniem, i określeniem kim są koty, które go odnalazły. Przekrzywił łeb, widząc, że zbliżają się do niego cztery osobniki. No gorzej być nie mogło... pomyślał. Chociaż... Mogło. To ja mogłem znaleźć ich... albo Trzmielą Gwiazdę, wzdrygnął się na tę myśl.
Pierwsze słowa, które usłyszał, wypowiedziała szylkretowa kotka. Pamiętał ją jak przez mgłę. Klonowa Łapa. Takie imię kiedyś nosiła. Nie wiedział, co się zmieniło od tamtej pory. Możliwe, że została wojownikiem. Motyl nigdy nie otrzymał tego zaszczytu. Teraz gdy usłyszał pytanie, podniósł się i wskoczył jeszcze wyżej, jakby próbując uciec. - Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę jeśli powiem... Że wręcz przeciwnie... Nie czekałem na was - na pysku kocura był lekki uśmiech. Choć słowami zaprzeczał, w głębi serca bardzo się cieszył, że przyszła do niego jego własna "rodzina". Mógł wreszcie z kimś porozmawiać. Ton głosu był przyjazny. Jak zawsze. Motyl po prostu nie potrafił inaczej.
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
Zmarszczyła mocniej brwi i przymrużyła ślepia, widząc, jak ten wskakuje na wyższą gałąź. Tak jak się domyślała, zapewne oczekiwał Gromowego Przywódcy. -A więc na Trzmielą Gwiazdę, racja?- Strzepnęła delikatnie ogonem, spoglądając na resztę patrolu. Westchnęła delikatnie, spoglądając na uśmiechniętego kocura. Czy on nie zdaje sobie sprawy, że jeśli chce wrócić do Klanu Gromu, będzie musiał w końcu zejść i odpowiedzieć im normalnie na zadane przed chwilą pytanie? Najwyraźniej nie. Spłaszczyła uszy gładko po głowie, czekając na odpowiedź swojego dalekiego wujka. No, słucham.
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed
Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
Kocur drgnął nerwowo, słysząc imię przywódcy. Niee. On nie czekał tu na nikogo. A już zdecydowanie nie na Trzmielą Gwiazdę. Motyl położył się na gałęzi, oparł pysk o łapy i spoglądał przez chwilę w dół. Pozwolił sobie zrobić dłuższą przerwę. Minęło dobrych dziesięć do piętnastu sekund, nim kocur w ogóle spróbował cokolwiek powiedzieć. Gdy już miał się zebrać do układania słów w zdania, odetchnął ciężko. Ponownie podniósł pysk i wyszczerzył białe kły. - Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś. Nie czekałem na was... Ani tym bardziej na... - kocur urwał na sekundę. Tak bardzo nie lubił tego imienia - Ani tym bardziej na Trzmielą Gwiazdę -dokończył ledwo szeptem. Znów drgnął lekko. Zamrugał i się wyprostował - Wyjaśnij mi proszę, z jakiegoż to powodu miałby czekać na kogokolwiek z was? - spytał i jednym płynnym ruchem zeskoczył z drzewa. Lądowanie nie było jednak super eleganckie. Skakanie z szafek na dywan było chyba odrobinę łatwiejsze. Mimo że kocur zszedł z drzewa, to zachowywał bardzo bezpieczną odległość przynajmniej dwóch długości lisa.
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
Pokręciła delikatnie łbem. Zauważyła, że reszta patrolu zaczyna się niecierpliwić, podczas spoglądania na zielonookiego kocura. Zachowywał się tak, jakby nie chciał wrócić. -Do Klanu wrócił już Żółta Łapa. To samo usiłował uczynić Bociania Łapa, a więc sądziliśmy, że Ty również masz ten sam zamiar. Ale jak widać, nie śpieszy Ci się wcale do powrotu. Ale musisz pamiętać, że nie należysz już do Klanu Gromu, więc nie możesz się szwendać po naszych terenach. To do Trzmielej Gwiazdy należy wybór, czy wrócisz do Klanu, czy nie. Ale skoro mówisz, że nie czekasz na nikogo, równie dobrze możemy wrócić do obozu i oznajmić Trzmielej Gwieździe, że nie masz zamiaru wracać- Jej głos był lodowaty, gdy stała tak na przeciwko byłego pobratymcy. -A więc? Wrócić tu z Trzmielą Gwiazdą abyś podał mu konkretny powód abyś wrócił, czy chcesz zostać samotnikiem i w ogóle nie wracać?- Zdecydowanie, nikt z patrolu nie chciał spędzić tu ani chwili dłużej. Marnują tylko czas który powinni przeznaczyć na oznaczanie i sprawdzanie granic.
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed
Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
Wrócili do klanu... Ale oni nie byli Barwną Łapą. Nie mieli w Trzmielej Gwieździe wroga... A na pewno mieli u niego jakikolwiek szacunek. Motyl... Utracił go swoim zachowaniem. Dla przywódcy był nic niewart. Był nikim.
Widząc zachowanie kotów z patrolu, rudzielec przeniósł na nich swój wzrok - Widzę, że wam dość śpieszno. Dacie radę sprawdzić granice we trójkę. Szczególnie że nie zostało wiele... A ja nie jestem dla was żadnym zagrożeniem... - na dowód tego podniósł łapę i wystawił pazury... Które były prawie całkowicie spiłowane. Uroki mieszkania u dwunogów - Możecie bez obaw zostawić... ją tu - Motyl nie chciał przypadkiem pomylić imienia wojowniczki, więc użył zwrotu "ją" - Gwarantuje, że szybko do was dołączy - zakończył z promiennym uśmiechem. Chwilę później znów spojrzał na Klonową. - Dla mnie powrót do klanu równa się śmierć... Lub jeśli nie śmierć to poniżenie. Dla nasz... Dla waszego przywódcy jestem nikim. Mógłbym nigdy nie istnieć, nigdy się nie urodzić - ton głosu kocura zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni. Wprawne ucho mogło usłyszeć, że Motyl walczy, żeby się nie rozpłakać - A koty, które mogły mnie uratować... Wstawić się za mną... Już nie żyją - miał oczywiście na myśli swoją dawną mentorkę... córkę Trzmielej Gwiazdy. A także medyczkę... Ich już nie było - Poza tym... Nie wiem, czy nie masz przypadkiem problemów z węchem... Ale cuchnę. Nikt normalny mnie nie zaakceptuje w klanie. Czy nadal uważasz, że mój powrót ma jakiś sens? Czy może masz jakiś kontrargument? Bo ja już nie mam nikogo - kocur wziął głęboki oddech. Widać było, że walczy, żeby pozostać niewzruszonym.
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
Po dłuższej chwili, trójka kotów z którymi była na patrolu się oddaliła, a kotka została, słuchając uważnie słów byłego Terminatora. -Barwna Łapo, wszystko się może zmienić. Jeśli zostaniesz przyjęty do Klanu, będziesz miał przecież szansę aby wszystko naprawić. Nie poddawaj się tak łatwo. Jeszcze nawet nie wiesz, jak zareaguje Trzmiela Gwiazda na wieść o twoim powrocie. Skąd wiesz, że nie zostaniesz zaakceptowany? Trochę więcej wiary w siebie- Westchnęła delikatnie, a następnie kontynuowała. -Z resztą, od twojego zniknięcia wydarzyło się dużo rzeczy w Klanie. Kiełkująca Łapa został wygnany, Ukruszony Kieł zaginął, jednak ja i Jeziorna Mgła zostaliśmy wojownikami. Nakrapiany Liść niedawno się okociła, więc masz jeszcze młodsze rodzeństwo. Nie myśl, że jesteś do niczego. Wystarczy tylko trochę solidnego treningu, odpoczynku, pracy. Powiem o tym Trzmielej Gwieździe. Powinniśmy tu jutro przyjść- Mruknęła, a następnie strzepnęła ogonem i ruszyła w stronę, w którą wyruszył dalej patrol. Po powrocie do obozu poszła prosto do Przywódcy, poinformować go o całym zdarzeniu.
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed
Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
On już nie był... Barwną Łapą... Przestał nim być w momencie odejścia. Nie rozumiał, czemu tak bardzo zależało Klonowej, żeby wrócił z nią do Klanu Gromu?! Przecież to była jego własna decyzja. Co prawda wymuszona... Ale jednak. Motyl sam nie wiedział, czy chce wrócić. Może ta jedna noc pozwoli mu to przemyśleć. Możliwe, że było to za mało czasu. Ale Klonowa była bardzo uparta.
Jednak nie wiedziała jednego... Jej słowa zraniły Motyla jak nic innego na świecie. Jego ojciec... Zaginął. W jego duszy pojawiła się kolejna dziura. Choć nie okazał tego w szczególny sposób, słysząc imię swojego ojca, na moment zachwiał się na łapach. Przestał słyszeć słowa kotki. Informacje do niego nie docierały. Coś o nowym rodzeństwie... Jak przez mgłę dotarło do niego, że ma przyjść Trzmiela Gwiazda. Teraz go to nie obchodziło. Spojrzał na Klonową i przytaknął. Choć nie do końca wiedział co się wokół niego dzieje. Gdy kotka odeszła w stronę obozu Motyl zaszył się znów na gałęzi drzewa i czekał...
Aż sen pozwolił mu na chwilę zapomnieć.
***
Następnego dnia słońce obudziło rudzielca. Nie chciał się podnosić. Tracił nadzieje na cokolwiek... Czy dziś nie miał przyjść tu Trzmiela Gwiazda?
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
I rzeczywiście Klonowa Gałązka przekazała informacje o Motylu Trzmielej Gwieździe, na które kocur zareagował pozornie bez większego poruszenia. Skutecznie jednak udało mu się ukryć zaskoczenie. Barwna Łapa chciał wrócić do klanu? No proszę, co za ironia losu. Trzmiel postanowił jednak do niego przyjść, podobnie jak do innych kotów, które do klanu wracały, toteż zjawił się w umówionym miejscu następnego wschodu słońca, zastanawiając się jaką historię od niego usłyszy. Wyruszyli z obozu wraz z młodą wojowniczką, by po jakimś czasie dotrzeć w okolicę Rządu Drzew, gdzie ze snu zbudził się inny rudy syn Ukruszonego Kła i Nakrapianego Liścia. Trzmiel dostrzegł jego sylwetkę pod jednym z drzew i obruszył białymi, krótkimi wąsami. — Barwna Łapo — rzucił w formie bardzo formalnego i oficjalnego przywitania, nie życząc mu jednak dobrego dnia. To miało się dopiero okazać. Trzmiel spojrzał mu prosto w oczy, a ciemnopomarańczowe ślepia przywódcy zalśniły w promieniach wschodzącego słońca. — Co się z tobą działo? — zadał kolejne standardowe pytanie. Nie było w tym nic, co wskazywałoby na to, jakie emocje i jakie myśli przelewały się przez umysł Trzmielej Gwiazdy, który pozbawionym emocji wzrokiem przyglądał się Barwnej Łapie.
Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
I zaczęło się. Odgłos kocich łap, wyrwał Motyla z koszmaru, jaki nim wstrząsał od dnia poprzedniego. Zaginięciem jego ojca. Kocur musiał jednak się jak najbardziej otrząsnąć. Przybył do niego sam Trzmiela Gwiazda. Z jakiegoś powodu... Zrobił to. Możliwe, że zrobił to tylko z poczucia obowiązku. Postawa, jak i ton głosu nie mówiły nic. Totalnie nic. Rudzielec mógł jedynie zgadywać co teraz może sobie myśleć jego dawny przywódca...
Do nozdrzy biało niebieskiego kocura, mógł dotrzeć zapach Motyla. Pieszczoch. Choć smród nie był już tak bardzo nieznośny, to można go było spokojnie wyczuć z większej odległości. Także sam wygląd był inny. Futro zdecydowanie bardziej zadbane. Przestał być chudym i mizernym kotkiem. Nazwanie rudzielca grubym byłoby zdecydowanie obrazą, ale faktycznie nabrał ciała. Nie wiadomo, jak widział to sam przywódca, ale Barwna Łapa dorósł.
Teraz jednak po przebudzeniu skupił się bezpośrednio na swoim rozmówcy. Słysząc przywitanie, skłonił lekko pysk. Był to nawyk. Raczej nie do końca szacunek - Trzmiela Gwiazdo - odpowiedział obojętnym głosem. Usiadł naprzeciw przywódcy.
Nie wiedział co mógłby odpowiedzieć. Nadal nie zdecydował czy chce, aby na pewno wrócić. Czy chce znów czuć ból związany z byciem członkiem tego klanu? W jego głowie był natłok myśli odnośnie jego ojca... Nie potrafił się skupić na niczym innym - Co z moim ojcem? - krzyknął w końcu. W głosie Motyla nie było smutku. Mógł się domyślać czemu zaginął. Mógł na przykład spróbować szukać... Jego. Barwną Łapę - Gdzie on jest? - ponownie wyrzucił z siebie. Spojrzał ukradkiem na Klonową Gałązkę (zakładam, że przyszła).
Widział jednak, że nie może unikać odpowiedzi na pytanie Trzmielej Gwiazdy. Westchnął cicho. - Uciekłem - przyznał po prostu. Jednak żadnej skruchy nie było widać na jego pysku - Straciłem już prawie każdego, kto mógłby się za mną wstawić. A w Twoich oczach... Jestem nikim. Poczułem, że nie pasuje do Twojego klanu. A potem nie wiedząc gdzie idę, porwały mnie dwunogi - mówił powoli. Głos cały czas miał całkowicie obojętny. Nie wiedział, czy nie odczuwa strachu przed Trzmielem, ponieważ nie jest już jego przywódcą czy może po prostu przestał się wszystkiego bać - Nie wiem, czy jest w ogóle tam dla mnie miejsce, wiedząc jak bardzo nisko upadłem w Twoich oczach... - zakończył spokojnie patrząc prosto na Gwiazdę. Jedyne emocje, zdradzał oczywiście ogon rudzielca, który nerwowo uderzał o ziemię.
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
Tak jak powiedziała, tak też zrobiła. Powiedziała Przywódcy o znalezieniu dawnego Gromiaka na terenach niczyich, a na kolejny dzień udała się z niebiesko-białym Przywódcą na toteż miejsce. Stała aktualnie obok Trzmielej Gwiazdy przy Rządzie Drzew, również z wbitym wzrokiem w Motyla. Spłaszczyła delikatnie uszy po głowie, słysząc pytanie o Ukruszonym Kle. On również należał do jej rodziny. Był bratem jej babci. Smutno jej było, gdy dowiedziała się, ze zaginął. Ale co mogła zrobić? Trzeba żyć dalej. Kolejne słowa rudego kocura nie zdziwiły ją tak bardzo. Uciekł. Tak jak Traszka. Dlaczego tak dużo kotów znika? Jedne znikają, drugie wracają... mimo wszystko, to od Trzmielej Gwiazdy zależy, jak potoczy się dalej życie Motyla. Albo przyjmie go z powrotem do Klanu Gromu, albo zostanie uznany za wygnanego i będzie wiódł smętne życie samotnika. Tego drugiego nikomu by nie życzyła.
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
To nie Barwna Łapa tutaj zadawał pytania. Trzmiel niewzruszony wpatrywał się w rudego kocura, nie racząc go odpowiedzią odnoszącą się do ojca. Nie był członkiem Klanu Gromu i nawet jeśli był jego synem, to nie zasługiwał na takie informacje jako samotnik. Otrzymałby je od razu po przyjęciu, jednakże... No właśnie. Przyjęciu. A Trzmiel słuchał Barwnego uważnie. Ta sama śpiewka, co w przypadku Bociana. Obaj byli siebie warci. Żaden z nich nie nadawał się do życia w klanie i uciekał, porzucając rodzinę oraz zdradzając klan. Gdy padło "uciekłem" było już jasne, jaka jest decyzja gromowego przywódcy i nie było to nic zaskakującego. — Masz rację, Barwna Łapo. Nie ma tu już dla ciebie miejsca. Uciekłeś. Zdradziłeś klan i opuściłeś swoją rodzinę — skwitował ostro, patrząc mu prosto w oczy. Zdawać by się mogło, że w ogóle nie zwracał uwagi na obecność Klonowej Gałązki, młodej wojowniczki, która dopiero co otrzymała swoje imię. To była lekcja również dla niej - przede wszystkim miała nauczyć tego, że na niektóre obce koty należało od razu reagować tak, jak na intruzów. — Jeśli kiedykolwiek zbliżysz się do okolicznych ziem, to zostaniesz potraktowany tak, jak każdy wyrzutek. — Ostrzeżenie padło z jego pyska. Brakowało tylko końcówki w stylu "jeśli ci życie miłe", ale Trzmiel nie był kotem, który uważał takie słowa za potrzebne. Po tym stwierdzeniu poczekał, aż Barwna Łapa oddali się i wtedy sam wrócił na klanowe ziemie, dając znak Klonowej Gałązce, aby poszła z nim.
Mistrz: Rozerwane Ucho/Łani Krok Płeć: Kocur Matka: Nakrapiany Liść [NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Nie jest pewien kto i jak!
Rude, klasycznie pręgowane futro kocura jest bardziej zadbane niż kiedykolwiek. Kąpiele i opieka ludzi sprawiła, że wygląd Motyla bardzo mocno się zmienił. Nie jest już wychudzony i wymizerniały. Nabrał ciała i wygląda teraz jak prawdziwy kocur, a nie szkielet. Choć nadal nie jest umięśniony to wygląda zdecydowanie bardziej "zdrowo". Gdyby spojrzeć na kocura z tyłu, nie przypominałby już on dawnego drobnego Motylka. Tylko i wyłącznie pysk dawał jasno do zrozumienia kim jest. Oczy nadal pięknie zielone nie utraciły swojego wewnętrznego blasku. Paź Królowej dorósł i zmężniał.
Zmiany w życiu rudzielca nadchodzą z taką prędkością jak mysz uciekająca przed kotem. Jeszcze niedawno członek klanu Gromu. Dziś, samotnik z wyboru. Po ucieczce z domu wiedział, że już nigdy tam nie będzie mógł powrócić. Ale nie czuł się tam dobrze. Potrzebował zmian.
I zmiany nadeszły. Życie przez kilka księżyców w domu dwunogów, pokazało mu inną perspektywę. Dzięki temu, że znalazł tam spokój i ciszę, mógł wreszcie przestać się bać. Potrzebował tego. Teraz już odnalazł swój sens życia, i niczego więcej nie szuka. Wie czego potrzebuje. Choć spędził większość czasu w wygodach "pieszczocha&", nie zatracił chęci polowań i wychodzenia na dłuższe wyprawy. Czym więc jest dla niego strach, który gnębił go przez większość życia? To jego siła. Jest zdecydowanie bardziej pewny siebie. Zdecydowanie odważniejszy. Choć zapewne gdzieś tam w głębi nadal skrywa "strachy" przeszłości, to dziś o nich zapomniał. Pragnie normalnego życia, gdzie demony przeszłości są daleko za nim.
Cichy Wiatr [*]
Motyl nie spodziewał się innej odpowiedzi. Skoro odszedł, to wiedział, że Trzmiel mu nie daruje. Teraz już był nikim. Samotnikiem. Słowa przywódcy skwitował jedynie uśmiechem. On wcale nie prosił o przyjęcie. Swój wzrok przeniósł na Klonową. To jej wina. To ona wyszła z inicjatywą.
To koniec. Od dziś już nie jest Barwną Łapą... Jest tylko Motylem.
W chwili, gdy przywódca zakończył swoją wypowiedź, kocur się podniósł i zawrócił. Nic nie odpowiedział. Jedynie spojrzał jeszcze na Klonową Gałązkę. Nie mógł tu zostać. Musiał opuścić te ziemie inaczej Trzmiel sam go potraktuje jak wroga...
/zt, chyba że ktoś coś...
Odwaganiepolega =naNIEodczuwaniustrachu,ale= N Aumiejętnościdziałania_M_I_M_O_niego.
Mistrz: Sensei Wilczak (Wilczy Ślad) Płeć: kotka Matka: Mokry Kwiat (NPC) Ojciec: Podniebny Lot (NPC) Partner: Nie ukrywam, miło by było.
Ładna, czarnofutra wojowniczka o rudych łatach na pewno nie należy do wysokich. Jest raczej w średnim wzroście, przez co na spokojnie przewyższają ją wszyscy rówieśnicy, a czasem nawet trochę młodsze koty. Mimo swej smukłej sylwetki, zielonooka jest dość silna, nawet, jeśli tego po niej nie widać. Krótkie futro wojowniczki jest bardzo lśniące, gładkie i niesamowicie przyjemne w dotyku, dzięki monotonnej pielęgnacji czarno-rudej sierści. Jej łapy o krótkich, śnieżnobiałych skarpetkach są drobne, a futerko na brzuchu i piersi o tym samym kolorze błyszczy w promieniach słońca. W jej ogromnych ślepiach zawsze panuje spokój, a to długie, bialutkie wibrysy drżą delikatnie przy każdym jej eleganckim i dostojnym kroku.
Dużo można o niej rzec. Jest opanowana, przyjazna i bardzo miękka. Czasem można nawet powiedzieć, że zbyt miękka. Nie rwie się jakoś specjalnie do walki. Nigdy nie chce do takowej dopuścić, a konflikty zawsze stara się rozwiązywać rozmową. Mimo to, bardzo dorosła i umie rozumieć powagę sytuacji, pomyśleć dwa razy zanim coś powie czy zrobi, oraz wiedzieć, kiedy i jak postąpić. Nie można powiedzieć, że jest leniwa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często pracuje, przez co ostatnimi czasy nie ma zbytnio czasu na jakiekolwiek rozmowy. Jednakże wciąż będzie miłą i wyrozumiałą wojowniczką, jaką dotąd jest.
A jednak. Motyl się nie mylił. Trzmiela Gwiazda go nie przyjął z powrotem. Rudy kocur uciekł, to teraz musi pozostać nikim więcej, a tylko samotnikiem. Tak samo jak Traszka, z którą nie wiadomo co się dzieje. Wojowniczka obróciła się prędko aby odejść za Przywódcą i ruszyła za nim, gdy tylko ten dał jej znak na powrót do obozu. Motyl został wygnany. No cóż. Trzeba było nie uciekać. Nie odwracała się już aby choćby spojrzeć na krewniaka. Nie jest i nie będzie już Gromiakiem.
zt//
紅葉
♡ Do not hesitate, for this is the path we've chosen ♡
Even duringthe times when we'reat a loss, And feel like they'vestrippedus offour pride
There's onlyonehonourableway for us succeed