Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Może to i dobrze, że się nie odezwał. Kukułka była ostatnim kotem, który rzuciłby się do bezmyślnej walki. A przynajmniej takiej fizycznej, bo jej upartość sprawiała, że często lubiła się kłócić, żeby tylko postawić na swoim, na koniec gubiąc nawet logiczne argumenty, czasami udowadniając w ten sposób własną głupotę, a ostatecznie i tak wychodziło na stronę tego drugiego kota, ale... nie mogłaby pozwolić, żeby ktoś w jakikolwiek sposób obraził jej rodzinę, czy Dzika. Nie chciała, by ktokolwiek mógł o nich powiedzieć, że powinni żałować, że byli słabi, że zostawienie klanu to największa głupota, na jaką można się było zdecydować.
Szczególnie, że ostatnie mogłoby się też odnosić do niej, wszak zostawiła klan. Ale nie czuła się z tym źle, bynajmniej, czuła się z tym dobrze, ale nikomu nie musiała się spowiadać z tego, czy dla niej to była dobra decyzja, czy nie, szczególnie że jej motywy... cóż, dla większości na pewno nie byłyby zrozumiałe.
Słysząc imię przywódcy mimowolnie jej uszy drgnęły do tyłu, a ona opuściła łeb z ciężkim westchnięciem. Wiedziała, że Polna Gwiazda nie żyje, czuła to. A mimo to, słysząc imię, którego kompletnie nie znała... poczuła smutek. Nawet nie pamiętała, kto był zastępcą, gdy odchodziła. Wirujące Pióro? Czy był jeszcze ktoś po nim? Ale było to kompletnie nieznane jej imię, czyli albo minęła już jakaś kadencja od Polnej Gwiazdy, albo coś stało się z zastępcą, którego kojarzyła.
- Och, tak... za moich czasów przywódcą był Polna Gwiazda. I wtedy na pewno mogłabym wrócić do klanu, gdyby nadal był tym przywódcą, a teraz? Huh, Psia Gwiazda na pewno nie pamięta nikogo o moim imieniu, ja go przynajmniej jedynie kojarzę - odpowiedziała krótko. Z tego co pamiętała, to mógł być syn Polnej Gwiazdy, ale... czy dobrze sobie wszystko układała w głowie? Nie była pewna. Może to był jakiś inny Pies. W każdym razie; miała nadzieję, że to, co mówił samotnik było prawdą, a klan rozwijał się dobrze. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby tak nie było, gdyby klan, który zostawiła... miał problemy.
Księżyce: 74 Mistrz: Szafirkowy Pyłek Płeć: kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: oderwane ¾ lewego ucha; blizna po pazurach na brzuchu
Duży, długowłosy, czarny dymny. Żółte oczy.
Jak wiele kociaków, Skała jest energiczny i chętny do zabawy, w szczególności wszelkich sparingów i przepychanek. Jest również całkiem odważny i śmiały, a nawet gdyby się czegoś przestraszył, starałby się tego, jak i każdej innej słabości, nie okazywać publicznie. Poza tym lubi też wszelkiego rodzaju rywalizację, w szczególności, jeśli to on w niej wygrywa. Zwykle działa bez zastanowienia, a mówienie zbyt długo wydaje się mu być stratą czasu, po co to robić, skoro łatwiej i szybciej można wszystko załatwić pojedynkiem? Chociaż gdyby już udało się go zmusić do pomyślenia przez chwilę, okazałoby się, że nie jest jedynie górą mięśni bez jakichkolwiek komórek mózgowych, ale póki nie jest to konieczne, woli inne rozwiązania od korzystania z nich zbyt często.
I mogłoby się wydawać, że każdemu trudno będzie utrzymać go w miejscu i przekazać jakiekolwiek nauki, to w obecności rodziców, szczególności ojca, trochę się uspokaja i chłonie każde jego słowo, żeby w przyszłości móc być dokładnie jak on. Chce przecież również w przyszłości zostać równie potężnym wojownikiem, dla całego swojego klanu, a tym bardziej rodziny.
Musiała więc odejść z klanu naprawdę dawno. Psia Gwiazda wyglądał na dość młodego kocura, ale skoro zdążył zostać już nie tylko wojownikiem, ale i samym przywódcą, musiał przecież odznaczyć się w Cieniu już pewną historią. Imię Polnej Gwiazdy kojarzył, chyba z czasów gdy sam był terminatorem, po nim nadeszła jeszcze Śpiewająca Gwiazda, chociaż nie na długo… Tak, istniały całkiem duże szanse na to, że klan Cienia był teraz zupełnie inny niż ona sama pamiętała go ze swoich czasów. - Nie wiem czy Psia Gwiazda również by to zrobił. – Stwierdził zgodnie z prawdą, gdy wspomniała o tym, że zostałaby znów przyjęta przez poprzedniego przywódcę. Ten, którego miał okazję poznać, był z pewnością wymagający. I niezbyt chętnie nastawiony do samotników. Chociaż może, jeśli byłaby mu w stanie coś zaoferować, spojrzałby przychylniej i na jej prośbę? O ile oczywiście kiedykolwiek by się na to zdecydowała, a w tym momencie nic na to nie wskazywało.
Zresztą, skoro tak było, to chyba nie miał po co dłużej z nią rozmawiać. Zwykłych pogawędek już mu wystarczało, żadnych przydatnych w obecnych czasach informacji chyba też nie miał zdobyć. - Ruszam dalej. – Stwierdził po prostu, dokładniejszych powodów nie podając. A następnie rzeczywiście to zrobił.
// zt
when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,satanic andchained up, and until the end, that's how it'll be
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Spuściła nieco łeb, gdy Skała słowami potwierdził to, o czym myślała. Wszak on zdążył już go poznać, rozmawiać z nim, a przynajmniej to wywnioskowała po słowach kocura, który powiedział że go poznał i nawet w skrócie opisał jaki się wydaje. Nie, żeby chciała wrócić do klanu, naprawdę nie brakowało jej tych wszystkich obowiązków, obozu, ba, nawet kotów, które tam zostały, bo pewnie nie było tam już nikogo znajomego, same nowe mordki, ale miło zawsze było wiedzieć, że może tam wrócić. Kto wie, czy jej się na starość nie przypomni, że jednak chciałaby wrócić do klanu? Co, jeśli nie będzie sobie tak świetnie radziła z polowaniem, jak teraz, jak stawy ją będą bolały do tego stopnia, że nie będzie w stanie nadgonić za żadną myszą, wiewiórką, czy doskoczyć do odlatującego ptaka? Co, jak po prostu zacznie głodować? Jasne, że byłoby jej głupio wracać do klanu, bo jest stara i zniedołężniała i chciałaby godnie umrzeć, ale miło było wiedzieć, że taka opcja istniała. A tak? Huh, pewnie właśnie taka przyszłość ją czeka - śmierć z głodu, bo nie będzie w stanie polować. Chociaż... siedlisko koni na starość brzmiało na dobrą opcję, ilość myszy, która tam była...
W każdym razie, z rozmyślań obudziły ją słowa dymnego kocura, który oznajmił, że będzie się już zwijał. I nie było to nic dziwnego, samotnicy często próbowali z rozmów wyciągnąć jak najwięcej, a gdy już nic nie mieli do powiedzenia, to się zmywali, przyzwyczaiła się. Dlatego też kiwnęła głową, mrucząc pożegnanie, a następnie sama ruszyła w swoją stronę.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Życie w klanie, w którym nie udało się zdecydowanej większości kotów i nie chciało się spędzać czasu z właściwie taką samą ich liczną oznaczało, że dość często można było być znudzonym. Przynajmniej w momentach, gdy akurat w lecznicy nie pozostawało nic do zrobienia, bo nauka kolejnych, medycznych umiejętności pozostawało właściwie jedynym zajęciem, które dawało Ciernistej Łapie jeszcze jakąkolwiek radość i cel w życiu.
Co jednak mogła zrobić, gdy Rwąca Zawieja akurat nie miała czasu kończyć jej treningu? Pewnego razu miała już dość na tyle, że wybrała się gdzieś dalej, poza tereny Cienia. Co spodziewała się tam znaleźć? Tak naprawdę pewnie niczego dobrego, ale chwilowo wydało się to być lepszą opcją niż siedzenie wciąż w jednym miejscu, odczuwając tylko coraz większą frustrację wszystkim wokół.
Przystanęła na moment, zauważając, że dalsze tereny były czymś jeszcze innym, niż wszystko, co minęła do tej pory. Tam chyba nie powinna iść, ale już wracać z powrotem do Cienia też jeszcze nie chciała.
Przechadzała się, ot, zabijając czas. Sowa się gdzieś zaszył, Trzmiel nie przyłaził na granicę, Onyks nie mogła znaleźć, a Sarna frajerzyła jak zwykle. Nie miała kogo pozaczepiać i to było w tym wszystkim najgorsze. Bo jak nie ma kogo zaczepiać, to co ma niby zrobić ze sobą? Zawsze można było wprawić w ruch łapki i wykorzystać nieco lepiej wiedzę, którą przekazał jej brzydal z Wichru.
Zamiast tego, gdy akurat zaczęła tropić królika, zapach zwierzyny skrzyżował się z Cienistym smrodem, a to doprowadziło ją do szylkretki, stojącej jak słup soli. Zaciekawiona Mysz podeszła bliżej, nawet nie starając się trzymać dystansu.
- Hop, hop, lewe łapki, prawe łapki i do przodu - ponagliła, truchtając w miejscu przy nieznajomej. - No chyba, że chcesz żeby cię złapali?
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Jej dotychczasowe doświadczenia z kotami spoza klanów ograniczały się właściwie do jednego, irytującego osobnika. Tym razem jednak nie była w trakcie konkretnego zadania, nie była nawet na terenach swojego klanu – nie było powodów, by obecność samotnika miała jej przeszkadzać. Chyba, że ta kotka również miała okazać się głupia i niewarta poświęcania jej uwagi. Co było całkiem prawdopodobne. Jednak w tej chwili Ciernista Łapa była na tyle znudzona, a jednocześnie wciąż zaskoczona nowymi warunkami, że zdecydowała się na próbę dalszego kontaktu. Bez szczególnie dużej niechęci. - Kto by miał mnie złapać? – spytała, zaczynając rzeczywiście rozglądać się uważnie za czymkolwiek, o czym mogła mówić ta kotka. Na pewno w takich miejscach mogło chodzić dużo… wszystkiego, ale o co mogło chodzić akurat w tym przypadku? Wydawało jej się, że póki co nie dostrzega nic, przed czym rzeczywiście miałaby uciekać.
Przekręciła nieco łeb, przyglądając się młodszej kotce. Sama się nawet rozejrzała wraz z nią po okolicy, a następnie utkwiła wzrok w kolorowym pyszczku.
- To ty mi powiedz - uniosła brew. - Jesteś daleko od swojego Klanu. Uciekasz przed kimś czy się zgubiłaś? - zapytała, występując parę kroków do przodu, by stanąć w całej okazałości przed nieznajomą. Czy uciekała czy nie, zawsze miała jakieś informacje na temat Cienia, które by mogły wskazać słabe punkty, które Sowie przekazałaby z największą przyjemnością. On pójdzie się bić, a Mysz będzie obserwować lejącą się krew i może w końcu wyrwie Trzmiela z tej pułapki. Bo, bądź co bądź, była przekonana że wyprali mu mózg.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Nie uciekam. I wiem, gdzie są tereny mojego klanu. Po prostu sprawdzam, czy tu jest cokolwiek wartego uwagi. – Odpowiedziała, teraz już całkiem pewnym głosem. Nie było żadnych powodów, dla których miałaby się bać, ta kotka nie wyglądała przecież niebezpiecznie. Być może rzeczywiście będzie dało się z nią porozmawiać i odkryć, że w życiu poza terenami Cienia można było… Szczerze, to wciąż nie wiedziała, co można było, istnienie bez klanów stanowiło dla niej koncept, w którym nie widziała dla siebie jakiegokolwiek miejsca. Może i było tam źle, ale poza? Nie było nic. - A ty co tu robisz? – Postanowiła spytać, bo to był chyba jedyny sposób, żeby rzeczywiście mogła znaleźć odpowiedzi na swoje pytania. Przyjrzała się jej uważnie, nie było widać w niej właściwie nic specjalnego – może tylko to, że miała pewnie więcej blizn niż inne koty w jej wieku.
Ponownie się rozejrzała, tym razem by upewnić się, czy nagle w ich najbliższym otoczeniu nie pojawił się trójnogi pies czy sójka bez oczu. To byłoby ciekawe. A na pewno lepsze niż nic.
- Zależy gdzie pójdziesz. Jak będziesz sztywno się trzymać przy Klanach, to w sumie nic nie znajdziesz. Czasaaaami możesz spotkać wariatów, to jest już coś - zamyśliła się. Chyba nie znała innych szaleńców poza Sową, choć on wyrabiał normę za pięć kotów co najmniej. - Jak spojrzysz tam - wskazała łapą na bok. - To w końcu trafisz na drewno i wewnątrz takiego drewnianego kręgu są konie, no nie? I w sumie to też nie jest nic ciekawego, ale zakładam, że nigdy konia nie widziałaś. Tacy to jesteście ograniczeni w tym Cieniu - zacmokała z dezaprobatą.
Uśmiechnęła się nieco złośliwiej, słysząc pytanie.
- Szukam zbłąkane dusze i pomagam im przejść na Srebrną Skórkę czy tam w cokolwiek innego sobie wierzą.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Wariatów mam wystarczająco dużo w klanie. – Spotykanie kolejnych niezbyt ją obchodziło. Lepiej byłoby znaleźć kogoś normalnego. Co to dokładnie oznaczało? Pewnie kogoś takiego jak ona. Ale wracając do początku, ktoś taki jak ona raczej nie żyłby poza klanami. - Nie, nie widziałam. Jak wyglądają? – Spytała, mimo, że szczerze to dla niej również brzmiały średnio interesująco. Nazwa kiedyś jej się obiła o uszy, ale zwykle zwierzęta, których nie dało się upolować, czy wykorzystać w jakiś inny sposób, były czymś, czemu także nie poświęcała za dużo myśli.
Jej odpowiedź była prawdopodobnie nieco głupia. Na tyle, by Ciernista Łapa nie przejmowała się tym, w jaki konkretnie sposób kotka miałaby pomagać innym w przechodzenie na drugą stronę. Zanotowała jedynie w pamięci fakt, że najwyraźniej musiała ona mieć całkiem niezłą wiedzę o życiu w klanach, skoro i bajki o Gwiezdnych do niej dotarły. - A jeśli nie wierzą ani w Srebrną Skórkę, ani nic innego? – Tak jak ona sama. Było tylko to, co mogła zobaczyć na własne oczy. I ewentualnie konie w drewnianym kręgu, w nie może mogła uwierzyć.
- Ah tak? Co masz na myśli? - dopytała, wielce zaciekawiona. Ostatnio spotykała coraz więcej Cienistych, którzy nie byli jej bratem. Widziała się z Pliszką, poznała Połysk, pobiła się z tym małym czarno-białym śmierdzielem. Ale póki co żadne z nich nie wydawało się być bardziej szalone od pozostałych. Może trochę stuknięci na punkcie swojego klanu, ale oprócz tego nie było w nich nic ciekawego.
- Ciężko to opisać. Ani to sarny ani psy. Duże bydlę to najlepsze określenie - wzruszyła barkami, bo jak i kotka nie zdawała się być wielce zainteresowana, tak Mysz tym bardziej nie chciała jej tłumaczyć. Mogłaby ją zabrać do zagrody, tak byłoby zdecydowanie łatwiej.
- A bo ja wiem - szarpnęła ogonem w powietrzu. - Nie wierzę w takie bzdety, to zakładam że potem nic nie ma.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Ani nasz cudowny przywódca, ani ktokolwiek, kto się z nim zgadza, nie może być normalny. – I bez zagłębiania się w szczegóły, to powinno wystarczyć. Pozostałe koty? Z nimi też niekoniecznie było lepiej, ale nie można było wybrzydzać za bardzo.
Spróbowała wyobrazić sobie takiego konia, z dość marnym skutkiem. Chyba nie było sensu tego robić, jeśli kiedyś rzeczywiście go zobaczy, wtedy się dowie. W innym przypadku nie było warto.
To było coś pozytywnego. Może kotka rzeczywiście nie była aż taka zła, w rozmawianiu z nią było coś odświeżającego. Tutaj nie trzeba było się przejmować wszystkim, co mówi, czy ktoś niepowołany tego nie usłyszy, czy nie postanowi przenieść tych informacji dalej. Nawet jeśli ktoś taki jak ta samotniczka poszedłby dalej, opowiadać wszystko, co powiedziała jej Ciernista Łapa, czy ktoś by jej uwierzył? Nie. - Wymyślają te bajki jedynie po to, żeby móc udawać, że przez to mamy słuchać Kodeksu i kotów takich jak Psia Gwiazda.
- Powiedziałabym, że nikt kto siedzi w Klanie nie jest normalny, ale co ja tam mogę wiedzieć nie? - zarechotała, przybliżając się parę kroków w stronę szylkretki, by w końcu usiąść przed nią. Zaczęła czuć się dość pewnie przy terminatorce, więc mogła się trochę wyluzować. W najgorszym wypadku dojdzie jej blizn. - A cóż ten wasz cudowny przywódca wyprawia, że jesteś tak przeciwko niemu? Za twardy mech wam sprowadza? Ma za małego kija pod ogonem? A może za dużego? - wypytywała. Psia Gwiazda był szalenie ciekawą kwestią. Nie znała go praktycznie, oprócz tych paru marnych interakcji jak była jeszcze kociakiem. Chociaż już wtedy był sztywny jak zmarznięty glut.
- Ano. To nigdy nie była kwestia wiary tylko kontroli. Jak wierzysz i boisz się o swoją przyszłość po śmierci to chodzisz jak ci Gwiazda przykazała.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
To nie była prawda, przecież ona sama żyła w klanie i nie była szalona. Skrzywiła się lekko, ale i tak stwierdzenie to nie irytowało jej to bardzo, czuła się bardziej zainteresowana tym, co taka samotniczka mogła myśleć. To było coś nowego, innego, czegoś, czego być może cały czas jej brakowało, nawet jeśli nigdy by o tym nie pomyślała. - Co ma się z życia poza klanem? Pewnie prawie nikt nie wie nawet, że istniejesz. – Jednak i tak trudno było jej to zrozumieć. Kim by miała być poza klanem? Zostanie tu najlepszą medyczką nie było możliwe, przez większość czasu nawet nie byłoby kogo leczyć. - Czego on nie robi. Raz… zdegradował mojego rodzica do rangi kociaka, bo się z nim nie zgodził na ceremonii. Potem mój dziadek stwierdził, że nie będzie nic jadł, póki Pies nie cofnie tej decyzji. I umarł. A jeszcze później mój rodzin zniknął i nawet nie wiem, czy miał dość tego klanu i uciekł, czy ktoś się go pozbył. – A to była tylko część tego wszystkiego, pierwsza, która przyszła Ciernistej Łapie na myśl, bo najbardziej związana z jej własną rodziną. Pięknie by było, gdyby mogło chodzić tylko o coś tak nieważnego, jak zły mech w legowiskach – a nie akcje, które ostatecznie mogłyby zabić wszystkich wokół.
Złośliwy uśmieszek na małej mordce Myszy poszerzył się znacznie. Tyle, ile ona uprzykrzała życie klanowym (i nie tylko!) kotom, to nie było mowy by jej nie kojarzono. Wiedziała, że kotce raczej chodziło o zaistnienie w świecie kariery, ale co jej z bycia wojownikiem czy medykiem? Mogła robić tu dokładnie to samo a nawet i więcej, przy czym nikt jej nie chuchał na kark.
- Wierz mi, kochana, ciężko nie wiedzieć że istnieję - zmarszczyła nosek w jeszcze większym uśmieszku, gdzie po chwili na mordkę weszła konsternacja. Opowieść szylkretki brzmiała znajomo. Ten czarno-biały grzdyl mówił to samo o rodzeństwie Myszy. Ze wszystkich informacji które miała, miałoby to sens że terminatorka była jej rodziną.
- Jesteś dzieciakiem Szyszki? - aż szkoda było nie zapytać, mając taką okazję. A skoro ta była już i tak przeciwko Psu, to może przedstawienie jej Sowie nie byłoby złą opcją. Informator wewnątrz to dobra sprawa.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]