Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Ten samotnik mówił dziwnie i próbował dodatkowo wciskać mu kłamstwa, że niby on sam gadał głupoty. Zroszona Pajęczyna zaczynał czuć się urażony! To, że jego rozmówca nie jest zbyt kumaty nie powinno świadczyć nic o jego własnych umiejętnościach wypowiadania się. Zrobił tylko naburmuszoną minę, gdy szary kot kazał mu słuchać uważnie.
- To czyni ciebie równym takiej maleńkiej myszce, albo jakiejś rybie, w każdym razie pod względem bystrości. Choć może nie tylko? Przypominasz mi je pod kilkoma względami. Takie małe i śliczne, ale brakuje im umysłu… - mruknął, chcąc dokopać jeszcze szarakowi. Może i powinien zakończyć tą dyskusję jak najszybciej, zanim wywiąże się z tego jakaś faktyczna kłótnia, ale taka już była natura księcia. Musiał mieć ostatnie słowo, musiał wygrać.
Miał wrażenie, że rozmawia z kimś wyrwanym z innego świata. Nawet dyskusje z członkami innych Klanów nie były tak dziwne, jak to! Pająk przez krótki moment zastanawiał się nad odpowiedzią Szafirka, chcąc wymyślić jakąś mądrą ripostę na to wszystko, lecz finalnie poddał się i jedynie zmarszczył pysk w lekkim niezadowoleniu.
- Skąd ty się w ogóle wyrwałeś, co? Brzmisz, jakbyś gadał jakimiś wymyślonymi słowami. - zarzucił kocurowi, mając ukrytą nadzieję na to, że chociaż coś takiego go poruszy. Póki co Szafir był tak spokojny, jakby wszystkie słowa Pajęczyny wcale do niego nie docierały. Było to nieco irytujące, gdy się tak ciągnęło.
Westchnął głośno kilka razy, dmuchając powietrzem prosto w wąsy towarzysza w rozmowie. Powiedział zbyt wiele, był tego świadomy, zwłaszcza iż rzadko w ogóle mówił tak dużo naraz. Dodatkowo szarak po chwili również się przysunął i polizał go w nos, co zdawało się dodatkowo poruszyć Pająka. Prychnął i zmarszczył nos tak mocno, że widać było jego wyszczerzone w grymasie kły.
Nie podobało mu się to, że wyjawił zbyt wiele, ale jeszcze bardziej nie podobała mu się reakcja Szafira. Wyglądał, jakby zupełnie go to nie przejęło. Wszystkie straszne rzeczy, które on przeżył… Zupełnie, jakby dla tego samotnika były nudne!
- Tak, skończyłem! Myślałem, że chciałeś ją usłyszeć, skoro byłeś taki zainteresowany moimi rodzicami… Ale najwyraźniej nie to miałeś na myśli? Po twojej reakcji stwierdzam, że nie przeżyłeś nigdy prawdziwych trudności. Pewnie byłeś zwykłym, rozpieszczonym przez matkę kociakiem. Pewnie miałeś wszystko, czego pragnąłeś! - ponownie przewrócił oczami, chcąc jak najbardziej dosadnie pokazać, jaka ta wizja jest niedorzeczna i niesprawiedliwa. - Nie cierpię takich kotów. Najchętniej własnymi łapami sprawiłbym, że dotknęłoby ich całe nieszczęście które spotkało mnie. - dodał jeszcze, nieco ciszej, ale wciąż kładąc na te słowa nacisk.
Zmrużył oczy, słysząc to jak samotnik znów użył zdrobnienia jego imienia.
- Może i nieładnie… ale czemu miałoby mnie to obchodzić, Szafirku? - dokuczali sobie, ale z jakiegoś powodu wywoływało to w Pająku inne uczucia niż gdy ktoś z Gromu był dla niego wredny. Może dlatego, że tą sytuację miał pod kontrolą?
Mruknął w zastanowieniu po tym, jak Szafir wyjaśnił mu posiadanie tak zwanych ,,kontaktów’’. Zroszona Pajęczyna nie mógł być pewien, co to oznaczało, ale tak naprawdę nie był na tyle ciekawy by dopytywać. W końcu jakie to miało znaczenie? Niewiele obchodziło go zdrowie jakiegoś samotnika, którego dopiero co poznał.
- Hm, taką mam nadzieję. - przyznał, tak naprawdę zaskakując samego siebie. Starał się tego jednak po sobie nie pokazać i od razu kontynuował odpowiedź. - Gdy już się kogoś pozbywam… najlepiej jest, gdy to ja decyduję o jego zniknięciu. - uniósł łapę i polizał ją kilkakrotnie, dla podkreślenia słów specjalnie wysuwając swoje ostre pazury.
Był silny i nie dałby się zranić tak łatwo… na pewno nie w relacji z kimś takim. Był po prostu spragniony towarzystwa, bliskości, jakiegokolwiek czułego dotyku. A skoro nadarzyła się tak idealna okazja na nacieszenie się czymś takim, to byłby zwykłym głupcem gdyby teraz się wycofał i pożegnał.
- Nasyconą? W jakim sensie… Tak, jak jestem nasycony gdy zjem całego królika? - mruknął cicho, spokojnie, jakby nieobecny i w pełni nieświadomy tego, że właśnie kompletnie źle zrozumiał rozmówcę. Szafir i tak gadał bez sensu, więc czy było to winą Pająka? Na pewno nie!
Przez chwilę po odpowiedzi drugiego kocura, Pajęczyna myślał. Na moment powaga przejęła jego pysk, jego spojrzenie skakało po sylwetce samotnika, tak jakby gromiak szukał jakiegoś ukrytego sensu w jego słowach. Dopiero po tych ciągnących się chwilach milczenia, białofutry prychnął śmiechem i delikatnie wygiął wargi w górę, pozwalając sobie na uśmiech.
- W takim razie masz bardzo ciekawą taktykę. Czy uznałeś, że gdy wystarczająco mnie zirytujesz, rzucę się na ciebie, wyliżę ci z miłością pysk i zaciągnę cię do Klanu Gromu? Obawiam się, że musisz się nieco bardziej postarać. - zamruczał, unosząc się lekko na łapach by przysunąć się jeszcze bliżej Szafira, jeszcze odrobinę, tak, żeby móc przylgnąć do niego przodem ciała. Zrobił to bez konkretnej zapowiedzi i szybko, tak jakby faktycznie polował właśnie na myszkę. Przesunął policzkiem po szyi kocura, potem po boku jego głowy i finalnie sięgnął pyskiem ku jego uchu. Złapał zębami małżowinę uszną Szafirka, bardzo delikatnie, ale od razu po tym pociągnął lekko by upewnić go w tym, że owszem, jego delikatne ucho jest właśnie w niebezpiecznym potrzasku.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Drgnął wibrysami rozbawiony na słowa Pająka. Oj się bardzo starał, bardzo Pajęczak.
— Jeśli chcesz mnie urazić to musiałbyś się bardziej postarać, słoneczko. Ale, zaraz, małe? Wysokim kotem jestem, tu się muszę niezgodzić — miauknął spokojnym tonem głosu, szczerząc się wesoło do białego wojownika. Wszystko, czego Pająk próbował spływało po Solu jak woda po kaczce, bowiem Pieszczoszek był głupio pewny siebie.
— Czy to nie świadczy zatem o twojej inteligencji, mój drogi? Z Osiedla pochodzę — wzruszył barkami, odpowiadając spokojnie. Taka była prawda. Pochodził z Osiedla. A to, że urodził się w Klanie Rzeki Pajęczak wiedzieć nie musiał.
— Nie, nie chciałem. Sam sobie to wmówiłeś. Ja się po prostu tobą bawię, a ty mi nagle wychodzisz z opowieścią całego życia, o którą nikt nie prosił. Prawdziwie niezadowalające — westchnął ciężko i dramatycznie, zaraz kilka razy szybko ciumkając. Pokręcił łbem na boki. Uśmiechnął się na kolejne słowa białowłosego, wiedząc, że to co powie jeszcze bardziej zirytuje Pajączka.
— Śmieszny jesteś. Skoro nie cierpisz to po co dalej tutaj siedzisz? — zapytał się wesoło.
Wzruszył barkami na pytanie wojownika.
— Dla czystej kociej przyzwoitości, nie wiem — mruknął prosto, patrząc na niebieskookiego kocura.
Kiedy Pająk zaczął wyciągać dla popisu swoje pazury i je oblizywać Sol tylko podniósł wyżej jedną z brwi, patrząc na Pająka wzrokiem który mówił "serio stary?". Chwilę milczał, patrząc na wojownika.
— Ok. "Mroczny" (autor chciał tutaj użyć EDGY, ale nie ma dobrego zamiennika) pięknisiu — miauknął zawiedzionym tonem głosu. Miał nadzieję, że Pajęczak dostarczy mu coś ciekawszego niż... ta pokazówka.
Kiedy Sol usłyszał pytanie wojownika, westchnął pokonany.
— Zmieniam zdanie. Jesteś głupi — miauknął. Niebieski kocur wbił pazury w gęste futro na poliku wojownika, aby zaraz szybkim ruchem łapy sprawić, aby Pająk się patrzył prosto na niego. — Mocną barwę. Że nie są blade, kolorem jak lód. Tylko, hm... Jak niebo bez chmur o górowaniu słońca — odparł, dla oczyszczenia jego słów. Puścił zaraz Pająka ze swoich objęć, patrząc uważnie na swojego rozmówcę.
— Staram się tak jak myślę, że wystarczająco się muszę starać. I chyba działa, hm? Bo dalej tutaj siedzisz, rozmawiasz ze mną — odparł, wzruszając barkami. Zaraz Pająk znalazł się blisko jego ciała, czuł go. Zmrużył wesoło oczy, zadowolony z tego, w jaką stronę to szło. Sol mruczał cicho, kiedy Pajęczak miział się o jego szyję i polik, a zaraz sięgnął po jego ucho. Czując zęby na swoim uchu zaśmiał się tylko. Pokazówka. Nie ruszył głowy kiedy poczuł pociągnięcie.
— Oj działa — wymruczał zadowolony.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Prychnął w odpowiedzi, również chcąc pokazać, jak bardzo cała ta rozmowa go nie rusza. Wcale też nie uznał swoich słów względem Szafirka za błędne, o nie! Powiedział to specjalnie i miał przecież rację! Wymieniali się spostrzeżeniami względem siebie i byli momentami tak brutalnie szczerzy - czemu więc miałby się przed czymkolwiek powstrzymywać?
- Wysokim? Jesteś mniejszy ode mnie, to czyni ciebie małym.Nie obchodzi mnie, jaki jesteś dla innych. Jakie to ma niby znaczenie? Rozmawiasz teraz ze mną. - odpowiedział, wkładając w swoje słowa jak najwięcej pewności siebie. Był przekonany, że ma rację. A jeśli jego rozmówca będzie chciał się na ten temat sprzeczać… no cóż, to już jego sprawa.
Z Osiedla? Na te słowa Pajęczynka zareagował lekko zaskoczoną miną. Nie miał do czynienia z tak wieloma samotnikami, żeby uznawać siebie za specjalistę w ich temacie… ale miał wrażenie, że nie spotkał w życiu wielu kotów które pochodziłyby z Osiedla. Pokręcił lekko łbem na boki, marszcząc brwi.
- Osiedla? Czy to nie czyni cię pieszczoszkiem? - uśmiechnął się krzywo i wyraźnie kpiąco. Co za zwrot akcji! Nie spodziewał się tego, nawet on! - Po co przyszedłeś tu łapać nasze myszy, skoro na Osiedlu zapewne masz górę jedzenia od tych śmierdzących dwunogów? - kontynuował, sprytnie ignorując wcześniejszy komentarz drugiego kota na temat jego inteligencji. Temat Szafirkowego pochodzenia okazał się dla księcia czymś znacznie ciekawszym, bo dawało mu okazję na dalsze wyśmiewanie się. Może jednak uda mu się wygrać tą rywalizację?
- Bawisz się mną? - zaśmiał się, choć końcówka jego ogona wciąż poruszała się w irytacji. - Co, naprawdę myślisz, że dasz radę mnie pokonać? I co potem, jak już skończysz zabawę? Uważasz, że ujdzie ci to na sucho? - uniósł łeb, bo choć był wyższy to chciał tym bardziej pokazać swoją potęgę i kontrolę nad sytuacją. Bo ją miał, rzecz jasna! Ta cała sytuacja go nie ruszała… na pewno nie tak, jak mogłoby się wydawać!
Zawahał się przez chwilę, słysząc kolejne pytanie Szafira. Po co dalej tutaj siedzi?
- Bo tak mi się zachciało. - odpowiedział ponurym tonem, niezadowolony z własnej wymówki. - W dodatku skoro już cię tu spotkałem, to chciałem chociaż zobaczyć, czy jesteś jakkolwiek ciekawy. - tak, to miało sens. Niech taka odpowiedź go zadowoli, bo Pająk nie zamierzał jej bez potrzeby rozwijać!
Lizał wciąż łapę, bo skoro rozpoczął tą czynność to nie zamierzał jej od razu przerywać tylko z powodu rozmowy. Ale potem Szafir skończył mówić i gromiak raczył spojrzeć znów na jego pysk.
- Na tym Osiedlu macie chyba inne pojęcie przyzwoitości. To ma sens… słyszałem, że koty które tam żyją są mięciutkie i delikatne. Jestem w szoku, że w ogóle miałeś odwagę odejść tak daleko stamtąd… - stwierdził znudzonym tonem, nie chcąc pokazać jakiegokolwiek zainteresowania postacią drugiego kocura. Może gdyby bardziej się starał, to zasłużyłby na coś więcej!
Spodziewał się już wielu słów, lecz nie sądził, że Szafir faktycznie wprost nazwie go głupim. Pajęczyna wciągnął powietrze w płuca ze świstem, zaskoczony i potężnie oburzony. Nie zwrócił na to kompletnie uwagi, lecz futro na jego karku nastroszyło się z powodu nagłych emocji.
- I kto tu jest głupi? Zamiast powiedzieć normalnie, że moje oczy mają mocny kolor, ty gadasz jakbyś miał dla mnie zagadkę! - syknął gniewnie, ale pozwolił się dotknąć nawet pazurami szaraka, nieugięcie patrząc mu prosto w oczy. Niezbyt często spotykał kogoś takiego… kogoś, z kim tak ciężko się rozmawiało.
- Hm, działa na tyle, że nie zostawiłem cię jeszcze samego, to na pewno. - przyznał. Przygryzł ucho kocura jeszcze kilka razy, sprawdzając jego reakcje. Jak zawsze dotąd - Szafir był bardzo nieprzejęty, co było częściowo irytujące, a częściowo ciekawe. Pajęczyna zastanawiał się, na ile faktycznie może sobie pozwolić. - Ale skoro się tak starasz… to powiedz mi, Szafirku. Czego tak naprawdę ode mnie chcesz? Jesteś samotny, czy po prostu znudzony? - zapytał, właściwie chuchając szarakowi prosto do ucha. Zerkał kątem oka w kierunku jego pyska, ale skupiony był głównie na zapachu Szafira i lizaniu go po karku. Raz po raz zahaczał zębami o jego biedne ucho, najwyraźniej mocno się nad czymś zastanawiając. Czy powinien zabrać z tego spotkania jakąś pamiątkę?
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Podniósł wyżej jedną z brwi na to, że jest niższy od Pająka. No, był. Minimalnie. Wzruszył jednak barkami. Nie zamierzał się kłócić z białofutrym na temat kto był jak wysoki. On nie miał na ten temat jakiś... kompleksów.
— Żeby się zabawić — odparł prosto na pytanie, po co tutaj przyszedł. Łatwe pytanie, prosta odpowiedź. Proszę bardzo. Roześmiał się na zirytowane poruszenie ogona wojownika, a na pytanie skinął tylko łbem. Owszem. Dla niego to była zabawa. Kocur nagle się wyprostował, na co Sol podniósł brwi w... na pewno nie w zdziwieniu, raczej po prostu oczekiwaniu, że coś się więcej stanie. A się nie stało.
— Aha. Tupnij jeszcze nóżką, tak na dodatek — dodał, uśmiechając się złośliwie.
Prędko jednak Solowi się ta rozmowa znudziła, wraz z tym jak nie dostawał żadnych większych reakcji od Pająka. Westchnął tylko zmęczony na słowa wojownika.
— A ja słyszałem, że każdy Klanowy kot ma kij w zadzie. I każde kolejne spotkanie z Klanowym kotem mi to uświadamia — miauknął wesoło, z szerokim uśmiechem na pysku.
Na nagłą reakcję Zroszonej Pajęczyny podniósł wyżej jedną brew w zaintrygowaniu.
— Nie znasz znaczenia słowa "nasycony"? Jakim cudem zostałeś wojownikiem — westchnął, kręcąc łbem na boki. Klany spadały na psy, naprawdę!
Pieszczoty Pajęczyny były przyjemne. Ale był znudzony.
— Znudzony. I ty, moje drogie słoneczko, też mnie znudziłeś — miauknął chłodnym tonem, odchodząc od wojownika Klanu Gromu. Spojrzał się prosto na kocura. — Wracaj do swojego Klanu i śliń się na swojego przywódcę, powodzenia w tym! — zaświergotał wesoło, po czym odszedł w swoją stronę. W stronę Osiedla, tak na prawdę.
zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Może i była stara, może i już niedługo trafi do Starszyzny, ALE plotka, która rozeszła się po klanie była aż zbyt kusząca. Może głównymi zainteresowanymi byli terminatorzy, ale wizja jakiejś takiej większej ostatniej przygody była no, kusząca.
Czekała aż pogoda będzie no, odpowiednia. Nie będzie padało i na niebie nie będzie żadnych chmur i proszę bardzo! Nastał upragniony dzień. Pogoda w miarę miła, wiatr nie szalał, a niebo czyściutkie. Późnym popołudniem kotka wybrała się w podróż i idealnie się złożyło, że dotarła na miejsce, gdy słońce już zaszło, a na niebie malowały sie ostatnie kolory zachodu. Chętnie by poszła tutaj z jakimś towarzystwem, ale no przecież Minoga nie zabierze, biedak dalej był poharatany po szczurach... Pożarek gdzieś się podział, Wiewiórka była za stara na takie wyprawy, a Łabędź miał obowiązki, ajajaj. No ale trudno, w pojedynkę też może będzie fajnie.
Szylkretka znalazła się przed płotem i na razie usiadła, dając sobie moment na przygotowanie się. Nie wiedziała co za nim czeka, nie zwiedziła wiele świata nie licząc osiedla, a na siedlisku jeszcze nigdy nie była... A gdy już była gotowa spięła mięśnie i spróbowała zgrabnie przejść przez pierwszą przeszkodę.
//mg! <3
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Płotka wybrała dobrą porę na podjęcie próby dotarcia do tajemniczego, kolorowego drzewa, o którym krążyły plotki. Ostatni dwunożni poznikali z okolic chwilę przed przybyciem wojowniczki. A ta gdy odpoczęła... bez problemu pokonała pierwszą przeszkodę jaką był płot, najpewniej nie była nawet świadoma tego, jak duże szczęście miała, bowiem gdzieniegdzie złowieszczo srebrem błyszczał pastuch.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Totalnie nie zauważyła pastucha, ale to nie zmieniło faktu, że szczęście było dzisiaj i w sumie ogólnie, po rudej stronie, ha! Otrzepała futerko zadowolona i po raz ostatni tego wieczoru, spojrzała na klanowe tereny. Ostatni tego wieczoru oczywiście, bo pewnie po północy wróci z trofeum w pysku, a to już nowy dzień!! Aż tak łatwo się jej nie pozbędą z Rzeki.
Nie było czasu do stracenia, więc z ogonem uniesionym radośnie do góry truchcikiem zaczęła iść w głąb pastwiska. Nie ignorowała jednak tego co znajduje się dookoła, uważnie się rozglądała za... No w sumie czymkolwiek, dwunogiem, drapieżnikiem, śmieciem, pułapkami. Nie były to dobrze znane jej klanowe tereny gdzie trzeba było uważać tylko na drapieżników. Tu się mogło zadziać WSZYSTKO!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Rzeczniaczka szła najostrożniej jak mogła, rozglądała się wokół szukając zagrożeń jednak nie zauważyła jednego białowłosego giganta, który zdawał się wyrosnąć nagle przed wojowniczką. Podhalan patrzył prosto na Płotkę i szczeknął ostrzegawczo, jednak zaraz po tym usiadł i zaczął rozglądać się wokół ignorując Płotkowy Potok, zupełnie jakby nie była warta jego uwagi.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Dobra miała się przygotować na wszystko, ale totalnie się nie spodziewała największego psiska jakie w życiu widziała. Nawet na osiedlu takich wielkich i masywnych nie było!!!! Stanęła w miejscu, mając nadzieję, że jak nie będzie się ruszać to jej nie zauważy... AŻ TEN NIE SZCZEKNĄŁ. Nogi same się ruszyły i wojowniczka pędząc wyminęła wielkoluda. Czy stchórzyła całkowicie? Oczywiście, że nie! Była już zbyt głęboko za płotem, by się cofnąć, więc po prostu popędziła jeszcze dalej w głąb pastwiska. Dopiero gdy znalazła się w bezpiecznej odległości zwolniła do chodu, a jej ogon, zamiast radośnie sterczeć po prostu był wyprostowany za nią. Powinna była uważać troszkę bardziej.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Szczeknięcie i... Bieg! Wojowniczka biegła z prędkością nadkocią mogłoby się wydawać, strach z pewnością dodawał jej sił... Nawet jeśli Bearnie nawet nie obejrzał się za intruzem. Nie mniej jednak teraz Płotkowy Potok mogła teraz liczyć na spokój niezakłócony już niczym... No chyba, że lekką nudą.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
No i DOBRZE, że wiało nudą. Wojowniczka wolała nudę niż kolejne psisko szczekające na nią, brr. Misją główną było zdobycie gwiazdki, a nie użeranie się z kundlami czy co tam los mógł jej zesłać. Tak czy siak, napawała się chwilą spokoju, a gdy poczuła się jednak odrobinkę pewniej, ponownie przyspieszyła do truchtu. W sumie czym prędzej zdobędzie cel tym szybciej wróci do obozu!!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Im dalej Płotkowy Potok szła... tym mniej się zmieniało, ot co zwyczajne pastwisko, na którym dalej nic się nie działo. Jedyne co towarzyszyć mogło wojowniczce to ciszy szum wiatru.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Zwyczajne, no takie niezwyczajne!! Gdy adrenalina opadła, to kotka pozwoliła sobie popodziwiać troszkę widoczki. Nie było tu... wiele, ale były pewnie co jakiś czas jakieś ślady po dwunożnych, wielgachnej zwierzynie, płoty i inne takie. Tak czy siak, czując miły wiaterek na futerku wzięła większy wdech, wydech i no, wędrowała dalej, prosto do celu. A przynajmniej w kierunku, w którym jej się wydawało, że jest cel.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Niby spokój aż... znowu pojawił się biały gigant, tym razem szedł gdzieś kawałek dalej z nosem przy ziemi. Od czasu do czasu spoglądał na kota, jednak znowu - nie był dość interesujący aby poświęcić mu więcej czasu. Zwyczajnie pojawił się gdzieś obok, później znowu usiadł i z cichym, jakby smutnym pomrukiem patrzył na otaczający go świat.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Ooo rety, kolejne psisko. I wyglądało kropka w kropkę jak te poprzednie. Śledziło ją? Cóż, najważniejsze, że oprócz okazyjnego szczekania nic więcej nie robiło. Tak więc tym razem, zamiast zrywać się do biegu po prostu ostrożnie i szerokim łukiem ominęła zagrożenie i no, szła dalej do celu. Miała nadzieje, że psisko nie ruszy za nią w pogoń i kotka będzie mogła sobie na luzie kontynuować swoją przygodę... Bo pomijając drobny zawał sprzed chwili było całkiem fajnie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g