Płeć: Kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Nie istnieje (Amor)
Mech jest kotem dość niskim, posiadającym nieproporcjonalnie długie łapy, które są teraz chude jak patyki. Ma trójkątne uszy z których wystaje niesfornie garstka śnieżnobiałych włosków. Ma długi, smukły pyszczek i duże, cyjanowo-błękitne oczy. Ma krótkie futerko, gładkie futerko, które jest na całym ciele takiej samej długości. Jest prawie cały w kolorze jasnokremowym, wyjątkiem jest pyszczek, łapki, ogon oraz na części grzbietu. W tych miejscach można zauważyć ciemniejsze futerko upstrzone pręgami oraz rozetami. Nos Meszka jest prawie czarny, nie licząc środka nosa, w którym znajduje się mały, różowy punkt. Nad nosem i wokół pyszczka ma bardziej rdzawo-brązowe futerko. Posiada białe, liczne i krótkie wibrysy sterczące w różne strony oraz jasno różowy język. Obroża kocura jest w kolorze cyjanowo-fioletowym.
Syn Jaskółki jest dość... specyficzny. Od czasu gdy mieszka z ludzmi, młodzik trochę się odstresował, nadal jednak czasami są bezsenne noce w trakcie których leży z wbitymi pazurkami z materiał, który jest na jego legowisku. Boi się. Jest lepiej niż w zimnej dziurze w której żył przez trochę czasu. Jednakże... Nadal. Nadal dręczy go poczucie winy i boi się spotkać kiedyś członka swojej rodziny. Jest nieufny i małomówny - nie żeby któryś z ludzi z nim rozmawiał. Byłoby mu lepiej, gdyby był tu z mamą i siostrami... Boi się powrotu.
Tak w sumie, to nie byłem już kocięciem. Miałem już siedem miesięcy, co znaczy, że byłbym już od miesiąca terminatorem, jeśli należałbym do Klanu. A co do jego podobieństwa z Modrzewiem... Mieliśmy podobne rozety i kolory oczu. Może też odrobinę budowa ciała. Pod względem charakteru też znacznie się różniliśmy.
Widząc kotkę, pierwsze tylko zerknąłem na nią pobieżnie. Dopiero jak zaczęła się zbliżać, dokładniej na nią spojrzałem. Pewnie jak większość kotów w okolicy należała do Klanu. Mam tylko nadzieję, że nie Gromu.
Nic nie powiedziałem, jedyne co zrobiłem, to zaprzeczyłem, kiwając głową. Po chwili kotka przedstawiła się jako wojowniczka Klanu Cienia. Tyle dobrze, że nie Gromu! Phiu!
- Ech - przedstawiłem się, badając dokładniej kotkę wzrokiem i zmieniając lekko swoją pozycję tak, by siedzieć z przednimi łapami wyprostowanymi. Nadal czułem niepokój patrząc na niebieskooką, pomimo iż nie była Gromiakiem. Cóż, chyba zawsze nie będę tak bardzo przychylny do Klanowych Kotów.
<center>maybe.. I'ma... get... a..little..anxious maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kociak raczej nie powinien się bać, chociaż z zewnątrz wydawał się delikatnie przestraszony. Następnie podeszła delikatnie bliżej. Stopniowo będzie zbliżała odległość, tak aby maluch mógł się przyzwyczaić do jej obecności. Następnie się przedstawił. Ech. To było westchnięcie? A może nie potrafił czegoś wymówić? Naprzykład mógł mieć na imię Echo. Albo... Albo coś co kończy się na ech. - Nazywasz się Ech? - zapytała z uśmiechem. - Jesteś bratem Modrzeiwa? - zagadnęła. Może dzięki temu się lepiej poczuje? Jezeli będzie wiedział, że zna ją inny członek rodziny powinien być spokojniejszy. Chociaż równie dobrze może sie przestraszyć jeszcze bardziej.
Płeć: Kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Nie istnieje (Amor)
Mech jest kotem dość niskim, posiadającym nieproporcjonalnie długie łapy, które są teraz chude jak patyki. Ma trójkątne uszy z których wystaje niesfornie garstka śnieżnobiałych włosków. Ma długi, smukły pyszczek i duże, cyjanowo-błękitne oczy. Ma krótkie futerko, gładkie futerko, które jest na całym ciele takiej samej długości. Jest prawie cały w kolorze jasnokremowym, wyjątkiem jest pyszczek, łapki, ogon oraz na części grzbietu. W tych miejscach można zauważyć ciemniejsze futerko upstrzone pręgami oraz rozetami. Nos Meszka jest prawie czarny, nie licząc środka nosa, w którym znajduje się mały, różowy punkt. Nad nosem i wokół pyszczka ma bardziej rdzawo-brązowe futerko. Posiada białe, liczne i krótkie wibrysy sterczące w różne strony oraz jasno różowy język. Obroża kocura jest w kolorze cyjanowo-fioletowym.
Syn Jaskółki jest dość... specyficzny. Od czasu gdy mieszka z ludzmi, młodzik trochę się odstresował, nadal jednak czasami są bezsenne noce w trakcie których leży z wbitymi pazurkami z materiał, który jest na jego legowisku. Boi się. Jest lepiej niż w zimnej dziurze w której żył przez trochę czasu. Jednakże... Nadal. Nadal dręczy go poczucie winy i boi się spotkać kiedyś członka swojej rodziny. Jest nieufny i małomówny - nie żeby któryś z ludzi z nim rozmawiał. Byłoby mu lepiej, gdyby był tu z mamą i siostrami... Boi się powrotu.
Czy powinienem? Cóż, nie znałem kotki, ale wiedziałem, że Klany, na pewno Klan Gromu to okropne koty. Jak było z Klanem Cienia - wolałem lepiej się nie dowiadywać. Pewnie byli jeszcze gorsi. Ale jednak powinienem dać szansę... tak mi się przynajmniej wydaje.
- Mmmech - powtórzyłem, bardziej zniecierpliwionym tonem. Czy ona nie rozpoznawała słów? Albo była po prostu głucha? - Taak - odpowiedziałem na pytanie o Modrzewia. Ciekawe skąd o tym wiedziała? W sumie łatwiej było o to po prostu zapytać! - Zasz go? - mruknąłem, jeszcze raz patrząc na kotkę. Miała czarno-rude futerko na którym były pręgi oraz białe znaczenia. Nie wyglądała tak ładnie jak rasowe koty z rozetami jak ja, ale nie było aż tak źle.
<center>maybe.. I'ma... get... a..little..anxious maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Ach, Mech! No tak, najprostsza nazwa dla kociaka. Czemu o niej zapomniała? Mech jako klanowe imię też by się nadawało. - Przepraszam. Nie zrozumiałam. - wymruczała trójkolorwa. - Mech to bardzo ładne imię.- dodała po chwili namysłu. Jeżeli ten cały Mech jest podobny charakterem do swojego braciszka to wypada go chwalić. Może tak przekona go aby dał się zaprowadzić do Wężowej Gwiazdy. - Znam go. Był bardzo miły -. Teraz jakby tu do niego zagadać. - Mam pomysł. Może chcesz odwiedzić obóz klanu Cienia i poznać Wężową Gwiazdę? Przy okazji możemy się zapytać czy przygarnie waszą rodzinę do klanu.-
Płeć: Kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Nie istnieje (Amor)
Mech jest kotem dość niskim, posiadającym nieproporcjonalnie długie łapy, które są teraz chude jak patyki. Ma trójkątne uszy z których wystaje niesfornie garstka śnieżnobiałych włosków. Ma długi, smukły pyszczek i duże, cyjanowo-błękitne oczy. Ma krótkie futerko, gładkie futerko, które jest na całym ciele takiej samej długości. Jest prawie cały w kolorze jasnokremowym, wyjątkiem jest pyszczek, łapki, ogon oraz na części grzbietu. W tych miejscach można zauważyć ciemniejsze futerko upstrzone pręgami oraz rozetami. Nos Meszka jest prawie czarny, nie licząc środka nosa, w którym znajduje się mały, różowy punkt. Nad nosem i wokół pyszczka ma bardziej rdzawo-brązowe futerko. Posiada białe, liczne i krótkie wibrysy sterczące w różne strony oraz jasno różowy język. Obroża kocura jest w kolorze cyjanowo-fioletowym.
Syn Jaskółki jest dość... specyficzny. Od czasu gdy mieszka z ludzmi, młodzik trochę się odstresował, nadal jednak czasami są bezsenne noce w trakcie których leży z wbitymi pazurkami z materiał, który jest na jego legowisku. Boi się. Jest lepiej niż w zimnej dziurze w której żył przez trochę czasu. Jednakże... Nadal. Nadal dręczy go poczucie winy i boi się spotkać kiedyś członka swojej rodziny. Jest nieufny i małomówny - nie żeby któryś z ludzi z nim rozmawiał. Byłoby mu lepiej, gdyby był tu z mamą i siostrami... Boi się powrotu.
Jego imię miało pasować do tych Klanowych. Ich matka właśnie dlatego nazwała nas w ten sposób. Aby Trzmiela Gwiazda ich przyjął do Klanu. Co się nie stało.
Podziękował kiwnieciem głowy. A potem gwałtownie się odsunął na pytanie o Gwieździe.
- N-nnnnnnie... (!) O-onn nas oszua!! W-wszskie Gwiaaazdy nas oszukją! T-ty w akim razie też (!) - po czym, równie gwałtownie się odwrócił i zaczął biec do mamy. O nie, nikt już jej nie oklamie. I nikt nie oklamie Meszka.
//zt, chyba że fala będzie mnie gonić??? Idk
<center>maybe.. I'ma... get... a..little..anxious maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień
Kruczoczarny krótko włosy kocur, z plamką na tylnej lewej łapie, ma jedno niebieskie i drugie pomarańczowe oko KP
Ponury KP
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Powietrze! Tego mi brakowało...świeżego powietrza, CZEKAJ! poruszałem noskiem i wyczułem słodki zapach...taki znajomy! Szybko pobiegłem w stronę tego jakże słodkiego zapachu! Dotarłem dość szybko do słodko pachnących pni...rozejrzałem się i spojrzałem na lepka maż która się trochę wylała na zewnątrz, miód! upewniłem się czy nie ma pszczół i trochę nabrałem przepysznego miodu na łapę po czym ją zacząłem lizać.
mmmm! PRZEPYSZNE!
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kropelka naprawdę lubi przyrodę. Śpiew ptaków, zapach kwiatów, a to wszystko w ciepłe dni opatrzone słońcem. Teraz jednak dosyć licho z dobrą pogodą. Wiatr wieje chłodno a kwiaty przekwitły. Wojowniczka nigdy by nie pomyślała, że zajdzie tak daleko. Nie wie czy wolno jej wychodzić z terenu jej Klanu, czy też może wyjść na tereny niczyje. Topniejący Lód nic chyba nie mówił. Chyba. Bo pamięć bywa zdradliwa. No w każdym bądź razie zaryzykowała. Zapuściła się daleko w te tereny, bo po drodze widziała też tereny Klanu Gromu. Ma nadzieję, że nie wpadnie w kłopoty. To tak na chwilę i będzie spadać.
Idąc dalej zaczęła czuć słodki zapach. Nie zna go. Ale to nie była jedyna woń. To jakiś kot. To jedna rzecz której pragnęła, ale nie może być aż tak źle. No. Kiedy już zauważyła osobnika okazał on się niemalże kociakiem. Pieszczoch lub się zgubił. Może nawet samotnik. - Zgubiłeś się mały?- Zapytała miło z uśmiechem. Nie chce go wystraszyć.
Nie wnika czemu był cały lepki w słodkiej mazi. Może to się je? Woli nie sprawdzać.
Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień
Kruczoczarny krótko włosy kocur, z plamką na tylnej lewej łapie, ma jedno niebieskie i drugie pomarańczowe oko KP
Ponury KP
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Dalej zajadałem się słodkim jedzeniem....trudno że byłem cały w tym brudny! Ważne że było to dobre i prze słodkie, Oblizałem pysk i dalej lizałbym łapę w miodzie kiedy do mnie podeszła jakaś kotka....nie pachniała jak samotnik czy pieszczoch...czyli to musi być kot z klanu! Ciężko mi było coś powiedzieć bo mój pyszczek zakleił miód, trzeba za ryzykować! - Dzień Dobly! - powiedziałem uśmiechając się, dobry ale głupi miód, kiedy pozbyłem się dość sporo lepkiej mazi z pyszczka, spojrzałem ponownie na wojowniczkę - Jestem Ares! - powiedziałem, z jedną łapą zaś przy pysku.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jakie to było ohydne. Może i smaczne, ale obżydliwe. Lepka maź, która słodko pachnie i jest obrzydliwa. Może i smaczna. Nie wie, ale absolutnie nie chce próbować. Starała się utrzymać swój uśmiech, ale zmienił się on czasem na po prostu zniesmaczenie.
Czyli młody jej nie usłyszał? Okej. - Hej... Ares.- czyli nie jest to klanowicz.
Może zna Chmurkę? Nigdy nie widziała starszej siostry... Ale chyba nie powinna się tym interesować. W końcu wybrała życie pieszczocha. Chyba. Bo raczej jakby ją wygnano czy coś to byłaby samotnikiem co nie?
Płeć: kocur Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień
Kruczoczarny krótko włosy kocur, z plamką na tylnej lewej łapie, ma jedno niebieskie i drugie pomarańczowe oko KP
Ponury KP
Orle Skrzydło [KG] Brzozowa Łapa [KC]
Spojrzałem na kotkę i uśmiechnąłem się...na pewno była starsza ode mnie! I była pewnie z klanu...czułem mocny zapach lasu. - Jesteś z Klanu prawda? - zapytałem, nie wzbudzając podejrzeń że też byłem z Klanu! Przecież mógłbym być zagrożony? NIE! Wypytywany na temat z jakiego albo czemu uciekłeś. - W ogóle jak się nazywasz? - zapytałem ponownie.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Pierwszy raz w życiu byłam tak przerażona uśmiechu. Taki już spory kocurek a jak mały dzieciak. Nie, żeby miała coś przeciwko. Po prostu takie trochę dziwne. No ale lubi kociaki, więc jakoś bardzo zniesmaczona nie była. Może przeżyje to dziwne spotkanie. A jak nie to po prostu sobie wcześniej pójdzie. W końcu chyba nie wypada być tak daleko na ziemiach niczyich. - Tak. Z tego co widzę ty nie.- Nie zamierzała nic więcej na ten temat mówić. Po co mu wiedza z którego? - Jasna Kropla. W skrócie Kropelka.- przedstawiła się Aresowi. Co jej szkodzi.
Odkąd tylko zostałem mianowany wojownikiem, coraz częściej wychodziłem na spacery. Z każdym dniem stawały się też one coraz dłuższe, a co za tym idzie — zwiedzałem coraz większe połacie terenu. Nigdy jeszcze nie zapuściłem się poza granice Klanu Gromu. Nigdy, aż do dzisiaj, to jest. W końcu zawsze musi być ten pierwszy raz, czyż nie? I nie, moje pojawienie się w tych okolicach nie miało absolutnie żadnego związku z tym, że akurat, kiedy zbierałem się do wyjścia, natknąłem się na Cichy Strumyk, która zapytała, czy nie dołączę do niej na polowaniu, na które się zaraz wybiera, a ja odpowiedziałem, że nie mam zbytnio ochoty, więc kiedy już wyszedłem, postanowiłem, że pójdę gdzieś, gdzie nie będę miał szansy się na nią natknąć. Nie. Zupełnie i wcale, bo absolutnie i ani trochę nie jestem typem, który uciekałby przed własną matką, ponieważ mam z nią jakąś dziwną, napiętą relację, gdzie z jednej strony za nią nie przepadam i w myślach udaję chojraka, ile mogę, jednak kiedy przychodzi do faktycznej konfrontacji, ogarnia mnie strach, będący pozostałością z kocięcych księżyców, więc zwykle po prostu staram się jej unikać, przeprowadzając moją prywatną rewolucję przeciwko wyznawanym przez nią wartościom w ciszy. Skądże znowu, nic z tych rzeczy. Ot, po prostu chciałem pozwiedzać. Chociaż ze smutkiem muszę przyznać, że nie było tu wielu ciekawych rzeczy do zwiedzania — ot, tereny jak tereny, tylko zapach był inny; mniej gromowego odoru, a więcej woni innych kotów, niektórych należących do Klanu Cienia, a niektórych żyjących całkowicie samotnie. Jedynym, co zwróciło moją uwagę, były jakieś dziwne, brązowe konstrukcje, których nie potrafiłem nazwać, jednak przy żadnej z nich nie zatrzymałem się na dłużej, by ją zbadać — jestem na tyle rozsądny, by nie pchać pyska byle gdzie. Spokojnie kontynuowałem więc spacer, rozglądając się dookoła.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Ach, jak dobrze być w domu! No, może nie do końca, ale prawie się liczyło, w końcu znałem okolice Siedliska Koni niemal jak własne pręgi. Nie spieszyłem się w mojej podróży, z przyzwyczajenia zachowywałem również większą ostrożność niż kiedyś, gdy jeszcze byłem członkiem Klanu Cienia. Było to dość uciążliwe, ale po tych kilku księżycach przyzwyczaiłem się do takiego funkcjonowania. Przynajmniej dzięki temu udało mi się przeżyć.
Z daleka zauważyłem jasną sylwetkę, wyraźnie odcinającą się na tle krajobrazu. Niedługo też wiatr doniósł do mnie woń, która przekazała mi prostą informację: Gromiak, prawdopodobnie znajomy. Uniosłem lekko brwi, wbijając nieco uważniejsze spojrzenie w kocura. Jako że miałem dobrą pamięć, dość szybko go skojarzyłem, mimo że nasze jedyne spotkanie było stosunkowo krótkie. Szczególnie, że ilość znanych mi tak wyglądających kotów mogłem przedstawić na palcach jednej łapy. Uśmiechnąłem się lekko, nadganiając Gromiaka. Przestałem poruszać się zupełnie bezszelestnie, a na moim pysku zagościł lekki uśmiech, by pokazać, że nie miałem złych zamiarów. Stosunkowo szybko zrównałem z nim krok, albo też zatrzymałem się obok niego, zależnie od tego jak zareagował na moją obecność.
- Cześć, Królicza Łapo - rzuciłem konwersacyjnym tonem. - Pamiętasz mnie? - dodałem, nieznacznie przechylając głowę na bok.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Nie spodziewałem się znaleźć tu towarzystwa; byłem za daleko od terenów Gromu, by przypadkiem natknąć się na któregoś z współklanowiczów, a jednocześnie wciąż na tyle blisko granicy, że wątpiłem, że jakiś samotnik będzie ryzykował zapuszczanie się w te okolice. Widok innego kota zaskoczył mnie więc trochę, jednak nie aż tak bardzo, ponieważ kiedy ten zbliżył się, rozpoznałem w nim Pluskający Potok, to jest — jednego z cienistych wojowników, którego kiedyś spotkałem (znaczy, nie żebym spotkał ich aż tak znowu wielu). Pamiętam, że całkiem go wtedy polubiłem, więc stwierdziłem, że teraz też nie mam nic przeciwko jego towarzystwu. Lepsze to niż siedzenie w Obozie lub też — nie dajcie Gwiezdni! — polowanie z matką.
— Króliczy Susie — poprawiłem go, zachowując dosyć obojętny wyraz pyska. Nie miałem zamiaru jakoś szczególnie chwalić się przed wojownikiem moją nową rangą, ponieważ cóż, nie uważałem tego za jakieś bardzo szczególne osiągnięcie; jedyne, co musiałem zrobić, by ją dostać, to machnąć kilka razy łapą i wykuć na pamięć kilka regułek, ot wielka mi sprawa. — Oczywiście, mam całkiem niezłą pamięć — odpowiedziałem spokojnie. Ponownie — nie, żebym się chwalił, czy coś. Otaksowałem kocura wzrokiem. Zauważyłem, że raczej nie czuć było od niego typowej dla Cienistych woni, za to na łopatce miał bliznę, której chyba nie miał, kiedy ostatnio się widzieliśmy (co prawda było to kilka księżyców temu, a nasze spotkanie nie trwało długo, ale ponownie — mam naprawdę dobrą pamięć). Interesujące.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Uniosłem brwi w geście zaskoczenia, gdy kocur mnie poprawił. Ale ten czas szybko leci! W moich wspomnieniach Króliczy Sus wciąż był stosunkowo młodym kocurkiem. Teraz jednak w pełni wyrósł i stał się całkiem urodziwym wojownikiem. Szkoda, że nie należał do Klanu Cienia. Nie było tam zbyt dużo nietypowo wyglądających kotów. Kiwnąłem głową na wiadomość, że zostałem zapamiętany przez Gromiaka.
- W takim razie nie będę się przedstawiał - odparłem, uśmiechając się szeroko. - Działo się może coś interesującego przez ostatnie kilka księżyców? Wiesz, takie, hm, międzyklanowe ploteczki. Jak zapewne da się wywnioskować po moim zapachu, nie było mnie jakiś czas w domu, więc jestem w tyle ze wszelkimi nowinkami. - Skrzywiłem się lekko, niezadowolony z tego faktu.
Lubiłem mieć wszystko pod kontrolą, a teraz musiałem wracać do klanu, w którym mogło się nie zmienić nic - albo bardzo dużo. Ciekawe, czy stary Wężowa Gwiazda jeszcze rządził klanem. W gruncie rzeczy nie było mnie aż tak długo, więc nie sądziłem, by zmiany były jakieś wielkie... ale nigdy nic nie wiadomo! Miałem tylko nadzieję, że nie zastanę Olchowego Szeptu jako nowego przywódcy Klanu Cienia. Brr.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx