Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Na początek nie odpowiedziała w żaden sposób, nie skinęła nawet głową, patrzyła tylko na niego wyczekująco. I cóż, doczekała się nawet zadawalającej odpowiedzi, która - choć budziła kolejne, niekończące się pytania - dawała jej w zupełności wystarczającą ilość wiedzy. Mogłaby dopytywać o Dwunogów i życie jako Pieszczoch, ale robiłaby to ze zwykłej ciekawości, czy nawet uprzejmości, bo przecież nie brała pod uwagę przeniesienia się na Osiedle. A że, jak wcześniej uznała, nie rozmawiała z nim towarzysko, nie zamierzała o to pytać. Nie znała go wystarczająco, aby zainteresować się historią jego życia, a pytanie o to aby być miłym... po co? Przecież i tak pewnie nigdy więcej się nie spotkają, bo przez te parę chwil ich rozmowy musiała go nieźle do siebie zniechęcić.
Zacisnęła zęby i posłała mu wymowne spojrzenie. - Mówiłam już. Nie ma o czym się wygadać. Nie obchodzi mnie, co o mnie myślą - powiedziała twardo, mocno akcentując ostatnie zdanie. Eh, litość. Okropieństwo. Nie potrzebowała na ten temat z nikim rozmawiać, nie robiła tego nawet z tymi paroma bliskimi osobami, które jej zostały. Gadanie o swoich problemach było żałosne. Tak samo jak rozmawianie o problemach innych. - Uważać na wiatr? Tak, wiem. Zawsze chodzę między drzewami, gdzie nie wieje - dumnie podzieliła się własnym wnioskiem, który natychmiast pojawił się w jej głowie po jego słowach. Uważanie na wiatr? Prościzna! Jeśli polowanie naprawdę jest tak łatwe jak brzmi, to tym bardziej nie rozumiała, czemu w klanie robią z tego takie halo.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Okej, okej -powiedział- Zrozumiałem przekaz. Nie chcesz o tym gadać.
A jeśli chodzi o wiatr to Artemowi nie do końca chodziło o polowanie między drzewami. No i nie tylko wiatr trzeba było brać pod uwagę kiedy chodziło się na polowanie. Gdyby nie to, że kotka była taka dość wybuchowa i jak widać w miarę szybko zmieniał się jej nastrój to pewnie ciemnobrązowy point powiedziałby jej, że coś nie do końca wierzy w jej umiejętności polowania. Jednak tę określoną kwestię postanowił przemilczeć i skupić się na ewentualnym wyjaśnieniu o co chodzi. Chociaż też w szczegóły wolał nie wchodzić, bo zachowanie Pszczelej Łapy jakoś nie do końca mu podchodziło i brzmiało jakby chciała go wykorzystać do odejścia z tego jej całego Klanu. A potem wszystko byłoby na niego, że to jego wina czy coś, a tego nie chciał. Jest jeszcze młoda to niech przemyśli to i owo, a nie rzuca się na głęboką wodę pod wpływem emocji. Artem jeszcze nie słyszał, żeby coś takiego skończyło się dobrze. Mimo iż za bardzo nie znał tej kotki to jakoś nie chciał, żeby ona potem żałowała tego co zrobiła.
-No... nawet między drzewami zawsze trochę wieje. Dlatego trzeba uważać, żeby przy polowaniu nie iść z wiatrem, bo zwierzyna cię wyczuje -odparł na jej pewne siebie stwierdzenie- I tak jak mówiłem, zwierzyna też ma oczy, uszy i nos to może cię również usłyszeć i zobaczyć. To wszystko nie jest takie proste. Trzeba mieć podzielną uwagę i wiedzieć na co uważać.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Spojrzała na niego badawczo, w wyuczony na własnych doświadczeniach - a więc wątpliwie skuteczny - sposób nie dając znać o swoim zaskoczeniu i swego rodzaju wstydzie, który wywołała jego odpowiedź. - Tak, wiem. O to mi właśnie chodziło. Po prostu myślałam, że to oczywiste - powiedziała, wzruszając ramionami. Potem kocur kontynuował swoją myśl, na co ledwo powstrzymała przewrócenie oczami. Trzeba wiedzieć, na co trzeba uważać? Czy on musiał bez przerwy mówić zagadkami? Jak niby ma o to dyskretnie zapytać? Przecież nie może pozwolić, aby ją przejrzał. To byłoby nie do zaakceptowania, od razu przestałby w jakikolwiek sposób jej pomagać. A jak się okazuje, jednak miała z niego nieco pożytku, więc nie mogła pozwolić sobie na taką stratę. - No, to uważanie i podzielna uwaga... o tym mi nikt nie mówił. Ale zamiast tego powiedzieli mi, że mam być cicho i nic nie mówić. Ha! Tego to pewnie ty nie wiedziałeś. To taka, em... klanowa zasada. Stul pysk i siedź cicho - wymyśliła na bieżąco bez najmniejszego zająknięcia. No no, nie wiedziała, że była taka dobra w blefowaniu! Zdecydowanie, będzie musiała robić to częściej. Tyle z tego frajdy, a ile pożytku!
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem uniósł brwi po usłyszeniu formuły tej zasady. Stul pysk i siedź cicho? Nie można było tego jakoś normalnie nazwać? Chyba, że kotka wymyśliła sobie akurat taką formułkę, bo jej się nie podobała... tak jak chyba wszystko co do tej pory dowiedział się od niej o klanie, do którego należała. Nie do końca wierzył we wszystko co mówiła, ponieważ widać -a także ona sama się do tego w sumie to nawet przyznała- że ma żal do innych członków tego klanu, ale wszędzie można znaleźć ziarnko prawdy.
-Klanowa, tak? A czy ktoś krzyczy kiedy poluje? -zapytał łagodnie, nie chcąc wyprowadzać koteczki z równowagi- No cóż, mają rację chociaż mogli to ująć bardziej przyjemnie niż tak jak to powiedziałaś...
Ciemnobrązowy point odgonił łapą jedną z pszczół, która zaczęła latać koło jego ucha. Co za irytujące stworzenia, na dodatek mogą dziabnąć... i to dość nieprzyjemnie. Czemu akurat tutaj musieli na siebie trafić? A żeby to.
-Zapytam się teraz wprost, bo takie podchody raczej nic nie dadzą -zdecydował w końcu, ponieważ bzycząca pszczoła powróciła i zaczynała go denerwować- Co cię tak interesuje to polowanie? Bo tak cały czas kręcisz się wokół tego tematu.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Pokiwała szybko, wręcz gorączkowo głową, natychmiast gdy zadał pytanie. Tak, klanowa. Ależ oczywiście, przecież właśnie tak powiedziała. Natomiast na jego następne słowa przekrzywiła łebek, klasyfikując je ewidentnie jako rodzaj... wyśmiania? Tak, dla niej stanowczo brzmiało to jak wyśmianie, choć jego ton niekoniecznie by na to wskazywał. - A ja wiem, czy ktoś tak robi? Mogę powiedzieć, że ja nie. Bo ja wiem, że nie można - powiedziała pewnym siebie głosem, nawet uśmiechając się kątem pyska. Czy wyszła z tego z twarzą? W jej mniemaniu tak i to jej wystarczyło. W całkowitej zupełności.
Szło jej świetnie, pierwszorzędnie wręcz i zaczynała być tego faktu coraz bardziej pewna, dopóki kocur nie otworzył pyska znowu, mówiąc coś, co... no cóż, całkiem zburzyło wrażenie tego, że to ona prowadzi w tej rozmowie. Czyżby coś podejrzewał? Czyżby jej genialne wodzenie za nos nie było dość skuteczne? Zmarszczyła nos, zastanawiając się wyraźnie. Miał rację, takie podchody i wypytywanie o każdy szczegół daleko jej nie zaprowadzą, ale... ale jak to tak, po prostu się przyznać? - No, wiesz... Jak mówiłam, że mnie świetnie nauczyli, to, ekhm. Nie nauczyli mnie aż tak świetnie - powiedziała ostrożnie i powoli, łapą błądząc po ziemi i zaznaczając na niej niewielki krąg nerwowym ruchem. - A wiesz, taka wiedza się przydaje! Chcę to robić jak najlepiej. Rozumiesz. Na pewno rozumiesz - dodała obronnym, może nawet lekko wrogim tonem. Nie musiała mówić, w jakim celu przyda jej się ta wiedza. W gruncie rzeczy, to mogło być oczywiste, prawda? Po to, aby mieć co jeść. Aby wykarmić najbliższych, powiedzmy. A to, że ona sama miała być swoim jedynym najbliższym zostawi już dla siebie.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-No cóż, na pewno robisz dobrze nie krzycząc do królika "zaraz cię złapię!" -zachichotał, ponieważ wyobraził sobie taką scenkę. To na pewno byłoby dość zabawne do oglądania, ale na pewno już mniej śmieszne dla polującego. Jednakowoż on jakoś nie mógł się powstrzymać od króciutkiego chichotu- Wtedy na pewno by uciekł.
Artem wysłuchał uważnie jej niechętnych wyjaśnień i kiwnął głową na znak, że rozumie o co chodzi. Czyli nie dość, że za nią w tym Klanie nie przepadają to jeszcze nie spieszą się z uczeniem tego co potrzebne. Ciekawe czy to tylko jej czy wszystkich. Jednak kotka zdobyła punkt u ciemnobrązowego pointa tym, że wiedziała że jest to coś ważnego i była zmotywowana, żeby się tego nauczyć... nawet jeśli wyszłyby po tym dość drastyczne decyzje z jej strony. Mimo wszystko każdy kot, który przebywa w dziczy powinien takie rzeczy umieć. Skoro ona naprawdę tak chce sobie ułożyć życie to czemu Artem miałby jej zabraniać? Nie jest dla niej nikim. Skoro tak będzie szczęśliwa... czemu miałby zabierać komuś szczęście.
-Rozumiem... i wiesz... chyba zdążyłaś już zauważyć, że wiem co nieco o polowaniu -zaczął, starając się jakoś odpowiednio dobrać słowa-jeśli naprawdę tak bardzo ci zależy to może mógłbym ci co nieco pokazać. Albo chociaż powiedzieć. Tylko jeśli faktycznie chcesz zostać samotniczką to nie miej później do mnie żalu, że podjęłaś za szybką decyzję, bo nauczyłem cię czegoś.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Skinęła głową i uśmiechnęła się nawet szczerze. Normalnie pewnie znowu obraziłaby się, że kocur robi sobie z niej żarty i się z niej śmieje - niekiedy stanowczo brakowało jej do siebie dystansu - ale po prostu przypomniało jej się wydarzenie... na które nigdy by nie pomyślała, że mogłaby się uśmiechnąć i to bez przekąsu! Kto by pomyślał, że taki mały, irytujący brzdąc jak Nurt może stworzyć dobre wspomnienia. Co by nie było, ona nigdy by nie przypuszczała. - Taak. Gadałam kiedyś z kociakiem, który twierdził, że okrzyki bojowe są kluczem do sukcesu, bo przerażają przeciwnika. Więc zdziwiłbyś się, ale zasada stul pysk wcale nie jest taka oczywista - powiedziała i sama nawet - uwaga, naprawdę to się stało - parsknęła cichym śmiechem.
Nie dała po sobie poznać, jak bardzo zaskoczyły i ucieszyły ją jego słowa. No bo cóż, spodziewała się kolejnego - trzeciego już, jeśli dobrze liczy - wyśmiania, nawet jeśli przyjacielskiego, ale wyśmiania. A dostała co? Nawet chęć pomocy! I zero śmiechu, co równie ważne, o ile nie nawet ważniejsze. - Nie będę cię obwiniać. Nikt nie będzie. Wątpię, aby wysłali za mną tropicieli szukających grzeszników, którzy mnie do tego nakłonili - powiedziała nieco luźniejszym tonem niż zwykle. No, mówiła prawdę. Jej zniknięciem przejmą się może rodzice, może Ryś, może nieco Promyczek. Ale na pewno nie na tyle, aby robić dochodzenie.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem również nie mógł powstrzymać się od parsknięcia śmiechem kiedy usłyszał tę historyjkę o kociaku. Ta ich naiwność była czasami całkiem urocza jeśli chodzi o młodziaki. Taka niewinność i przekonanie, że wszystko wygląda tak jak oni sobie wyobrażają jest też dość zabawna. Trzeba tylko uważać, żeby kocięta kiedyś już z tego bez większych problemów wyrosły, bo w dorosłym życiu może to sprawiać problemy... no, ale nie o tym była rozmowa! Rozmowa była o tym, że siedzenie cicho nie jest oczywiste.
-Dość ciekawe podejście, kociak na pewno ma wyobraźnię -odparł z uśmiechem na pyszczku.
No to teraz już nie było odwrotu. Propozycja została przyjęta, Artem nie mógł się już wycofać. Zgodnie z obietnicą powinien teraz Pszczelą Łapę jakoś wprowadzić w tajniki polowania. Teraz pytanie jak on powinien to zrobić. Nigdy jeszcze nikogo nie uczył, zwłaszcza polowania i nie wiedział czy da sobie z tym radę. Nauka samemu na swoją odpowiedzialność, a nauka kogoś to dwie różne rzeczy. Gadanie i praktytka to też dwie różne sprawy. Ciężej jest coś wyćwiczyć niż zapamiętać mimo iż łatwiej jest pokazać niż wytłumaczyć.
-Okej -zaczął kiedy w końcu wyrwał się z tego zamyślenia. Nie wycofa się, a jakoś zacząć trzeba, przekonać się czy może przebudzi w sobie wewnętrznego mistrza- To kiedy chciałabyś zacząć?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Skinęła głową, nie odpowiadając szerzej na jego komentarz. W pewien sposób ucieszyło ją jednak, że i jego rozbawiła historyjka. To byłoby kompromitujące, gdyby tylko ona uważała to za zabawne.
Przekrzywiła lekko łebek nieco zdziwiona jego pytaniem. No... jak to kiedy? Jak najszybciej! Potrzebowała tej wiedzy jak żadnej innej, perspektywa głodowania lub podbierania jedzenia od Dwunogów nie prezentowała się zbyt zachęcająco. Nie miała czasu do stracenia. Nie wiedziała, jak szybko zamierza przerzucić się na samotniczy tryb życia, ale nie chciała, aby ograniczał ją w tym brak podstawowych umiejętności. Musiała to umieć. Już, jak najprędzej. - Teraz - powiedziała po chwili zdecydowanym tonem, trochę od czapy. - Wiesz, cośtam umiem. Trenowałam sama. Wymykałam się z obozu tak, aby nikt nie słyszał, więc wiem, jak stawiać bezszelestnie kroki i przemieszczać się w ukryciu. To się przyda, prawda? - powiedziała zgodnie z prawdą. Życie wymogło na niej dostosowanie się, ale teraz mogła to wykorzystać.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem zdziwił się lekko mimo wszystko. Teraz? Tak teraz, teraz? W tym momencie czy może teraz, że... no że po prostu jakoś w miarę szybko. Spojrzał szybko na słońce żeby zobaczyć ile miałby czasu jeśli faktycznie mieliby zacząć w tym momencie, a potem znów zwrócił wzrok w stronę gromowej kotki.
-Chyba zostałoby nam wystarczająco czasu żebym ci coś jeszcze dzisiaj pokazał -stwierdził po szybkim przemyśleniu ich sytuacji, a także po tym jakie nowe informacje od koteczki dostał. Kiwnął głową w odpowiedzi- Tak, nawet całkiem sporo się przyda. W końcu trzeba być cicho żeby cokolwiek złapać, a patrzenie pod nogi i uważanie na co się stąpa zwykle jest kłopotliwe do wyćwiczenia. Przynajmniej według mnie, bo sam miałem z tym problemy.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Przytaknęła skinieniem głowy. Dla niej nie byłoby problemu, aby trenować nawet i po nocy, mało ją obchodziło, co powiedzą klanowicze na jej późny powrót. Mogą nawet wyrzucić ją z klanu i co z tego! Co prawda dużo bardziej spektakularnym byłoby samodzielne odejście, pod osłoną tajemnicy i nocy, ale... ale kary bać się nie musiała, na pewno. Na jego następne słowa nawet podarowała mu drobny uśmiech, jeśli tak można określić dziwny grymas, który wykwitł na jej pysku. Czekała dalej aż zacznie, nic takiego nie nastąpiło - nie ma problemu. Obiecał już, że ją nauczy, więc na pewno to zrobi. Inaczej straci całe poszanowanie, jakie zdążył sobie u niej wyrobić. - Mówiłeś, że nie da się tego wytłumaczyć, bardziej pokazać. Więc będziemy polować? Tu, teraz? - spytała, rzucając mu obojętne spojrzenie, choć w środku bardzo wyczekiwała odpowiedzi. To byłoby... no, świetne! Umiała naśladować innych, inaczej w życiu nie przystosowałaby się do życia w klanie, więc na pewno nie wyszłoby najgorzej. Jak sama uznała, polowanie nie mogło być takie trudne. Wystarczy trochę skopiować ruchy kocura i sobie poradzi.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem rozejrzał się. Przy tych okropnych pniach z wkurzającymi pszczołami, które raczej łatwo byłoby zdenerwować o polowaniu jako takim raczej nie było mowy, ale za to mógłby jej pokazać kilka ruchów, a popolować z nią następnym razem. Z jego punktu widzenia kotka byłaby raczej chętna na następne spotkanie, zwłaszcza jeśli byłoby to polowanie. No, ale zobaczy się jak to wszystko wyjdzie.
-Najpierw poćwiczmy, pokaż swoją pozycję łowiecką, chciałbym wiedzieć skąd zaczynamy -powiedział zabierając się do przybierania pozycji łowieckiej. Schylił się, zrównał tyłek i głowę w jedną linię z tułowiem, a potem spojrzał na Pszczelą Łapę, żeby zobaczyć jak ona sobie poradzi. Po tych podchodach, które ona wcześniej robiła Artem nie do końca był pewny co klanowa kotka potrafi, a czego nie. Tak sobie pomyślał, że najpierw zobaczy na czym stoją, a potem poćwiczą może na udawanej zdobyczy... w sumie to nie był zły plan.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Oh. Czyli nie będą polować? Szkoda, tak, wielka szkoda. Oczywiście, było to nieskończenie lepsze niż nie posiadanie żadnej wiedzy - przecież jeszcze parę chwil temu jedyne, co chciała osiągnąć to dowiedzenie się paru faktów, które mogłyby wspomóc jej samodzielną naukę, a dostała ofertę kompletnego przygotowania. Niemniej teraz, kiedy przez całe parę uderzeń serca zakiełkowała się w niej nadzieja, że zaraz będzie pozbawiać życia niewinne małe stworzenia, czuła gorzkie rozczarowanie. Zdecydowanie powinna mniej się entuzjazmować wszystkim po kolei.
Przeszli jednak do konkretów, co nie było takie najgorsze. Wysunęła lekko koniuszek języka i w najbardziej sumienny sposób, na jaki było ją stać zaczęła powtarzać ruchy kocura, próbując wszelką miarą nie pokazać, jak bardzo nie ma pojęcia co robi. Wyprostowała linię grzbietu i spojrzała na niego z lekceważeniem, niemal znudzeniem na pysku. - Prościzna - skomentowała, jeszcze nim ten zdążył ją ocenić.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem przyjrzał się jej i kiwnął głową na znak, że nie wyszło jej to jakoś najgorzej. Jakieś drobne niedociągnięcia udało mu się zauważyć, ale chyba nie przeszkadzałyby one jakoś specjalnie w polowaniu. Machnął na to łapą w swojej wyobraźni -no bo w końcu nie na żywo- jakby co to się poprawi je później albo Pszczela Łapa sama do nich dojdzie. Chyba że... da jej to jako zadanie domowe jeśli nie zapomni. Czy klanowe koty dostają zadania domowe? Czy jakiekolwiek koty dostają zadania domowe? Chyba Artem musi to opatentować. Wracając do tematu, może zada jej żeby podejrzała innych polujących i porównała ze sobą? W końcu sama tak bardzo chciała zrobić to na początku z nim.
-Całkiem nieźle -skomentował- jak na początkującą -dodał po chwili, żeby kotka nie spoczęła tylko i wyłącznie na laurach, bo inaczej nauka mogłaby pójść w las bardzo szybko.
Ciemnobrązowy point spojrzał na ziemię przed sobą. Patyki, jakieś kawałki tych pniaków z pszczołami, liście suche i te trochę mniej suche, nierówny teren. Będzie dobry do poćwiczenia chodzenia po cichu.
-Dałabyś radę przejść od tego niebieskiego pniaka do tego żółtego w takiej pozycji? Jak najciszej oczywiście -powiedział, wskazując łapą owe pniaki między którymi był, można ująć, największy syf- ekhem- to znaczy najtrudniejszy teren. Może nie są to jakieś wyszukane ćwiczenia, ale Artem nigdy w życiu jeszcze nie bawił się w nauczyciela... stara się jak może- Jeśli ci się uda to będziemy mogli przejść myślę, że do najciekawszej części jeśli chodzi o dzisiaj.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Wyjątkowo niewielki, drobno zbudowany kociak. Krótkie nóżki, drobna postura i oklapnięte uszy nadają kruszynce pocieszny wygląd, a komiczny ruch i piskliwy głosik tylko potęgują to wrażenie. Długie, szylkretowe futro, zwykle starannie ułożone i czyste, w większości występuje w kolorze białym, tj. na brzuchu, piersi i całej długości łap, biel widnieje także w postaci niewielkich plam na grzbiecie, ogonie i dolnej części pyska. Czekoladowe i rude plamy obficie pokrywają jej grzbiet, głowę oraz ogon. Nos kotki w całości zabarwiony jest na czarno, zaś jej oczka połyskują błękitem, który w przyszłości przebarwi się na wyrazisty odcień bursztynu.
Mimo paru księżyców, które spędziła w klanie Gromu nadal nie czuje się częścią społeczności. Nieliczne niemiłe spojrzenia i usłyszane nieprzyjemne komentarze w jej stronę całkowicie zmieniły jej pogląd na świat - choć w większości to sobie wmówiła, zdaje się jej, że każdy traktuje ją jak obcą, więc tak też się zachowuje. Przy bliskiej rodzinie i kilku osobach, które zdążyła poznać zachowuje się tak samo jak wcześniej - jest rozmowna i całkiem optymistyczna. Trudno jest jej jednak zawrzeć nowe znajomości i przy nieznajomych zdaje się być zupełnie inną osobą - odnosi się do nich z dystansem, bywa nieuprzejma i wręcz złośliwa. Nadal pozostała tak uparta co wcześniej, ale jej samoocena uległa mocnemu zachwianiu, w przeciwieństwie do jej dumy - mieszanka tych dwóch zmian sprawia, że przy nieznajomych udaje oschłego narcyza. Stała się dużo bardziej wrażliwa i wszystko bierze do siebie, ale stara się tego po sobie nie pokazywać - co wychodzi jej niemal perfekcyjnie, bo tuszowanie emocji opanowała wzorowo. Stale porównuje się do innych, a jej perfekcjonizm przerodził się w fanatyzm - nie pokazuje się bez idealnie ułożonego futra i przykłada się do wszystkiego całym sercem, aby nie dać nikomu więcej powodów do wytykania pazurami
Barwny Płomień [KG], Wrzos [KW], Cardan [NKT]
Skinęła głową, unosząc kącik pyska w szczerym zadowoleniu z pochwały. Pewno, że nieźle! Mówiła przecież, że to dla niej nie pierwszyzna. Potem po części przyznała, że nie ma o tym temacie bladego pojęcia, ale... ale jakoś ten drobny szczegół wypadł jej z głowy.
Na jego polecenie przytaknęła ruchem głowy. Wpierw bezceremonialnie jednym, hałaśliwym susem doskoczyła do niebieskiego pniaka, aby zaznaczyć, jak hałaśliwie potrafi się zachowywać i tym bardziej wyolbrzymić geniusz jej umiejętności, które za chwile pokaże. To musiało być przekonujące, prawda? Przecież nawet, jeśli nie wyjdzie jej zbyt dobrze, szmery i szelesty wydawane podczas skradania się będą niczym względem hałasu, jakiego narobiła teraz. W końcu jednak zabrała się do faktycznej roboty, na powrót wyprostowała szyję, grzbiet i ogon w jednej linii i utkwiła spojrzenie w ziemi przed nią, bardzo starannie - aż zbyt starannie i mozolnie - zaczęła stawiać kroki. Testowała ziemię, nim postawiła na niej łapę, co chwilę upewniała się, czy na pewno linia jej grzbietu jest idealnie prosta... w ten sposób znalazła się przy żółtym pniaku w imponująco długim czasie. Niemniej, wielce zadowolona z siebie i przekonana o swoim sukcesie uniosła głowę i rzuciła swojemu nauczycielowi szczęśliwe spojrzenie, przygotowana na pochwały.