Logo Artemidy
Wyprawa Świetlistopręgiej w leśne rejony
#1
Ciągłe i nieustanne siedzenie między płotkiem, a rudawym budynkiem w białe pasy. Spanie w śmietniku, z którego śmierdziało stęchlizną i jedzenie kąsków ciepłego, choć dziwnie smakującego mięsa od dwunożnej z okrągłym brzuchem. Każdy jej dzień to nudzenie się, leżenie i ziewanie, oczekując na przelot wróbla, który je ziarenka z drogi. A po niej jeździły potwory, jednak te szaro-bure ptaki odlatywały w tym momencie, w którym miały spotkać śmierć. Dymna wzdychała i patrzyła na lekko wykręconą nogę, nadal lekko bolącą. Och, Klanie Gwiazd, czy ona kiedyś wyzdrowieje? Nawet dwunodzy, ze swoimi dziwnymi urządzeniami nie doprowadzili jej do porządku...
Od całkiem niedawna w jej głowie kiełkował światły pomysł, by po prostu...odejść. Odejść od dymu i hałasu, który panuje w mieście, by oddać się ptasim śpiewom pośród leśnych ostępów. Nie wiedziała, jak długo może zająć taka wyprawa z jej nogą, jednak jej plan nie został rzucony w las. Wiedziała też, że klany się przenosiły, ale za nic nie wiedziała, w którą stronę. Nie wróci na stare ziemię, nie bez powodu koty się przenosiły, prawda? Pewnego dnia po prostu miała dobry humor, o, większe siły witalne. Chciała je jakoś wykorzystać, więc wyszła kilka kroków, utykając. Słońce spadło na szarą, pręgowaną sierść. Odetchnęła głęboko, wdychając poranne powietrze, ciesząc się brakiem potworów na ulicy i skręciła na chodniku, by przejść obok domu dokarmiacza. Teraz szukała kotów, które udzieliłyby jej informacji. Bo podjęła decyzję.
Wraca do lasu.

/mg, pretty please
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Smród dymu i hałas potworów dwunożnych dla dymnej kocicy stawał się rutyną odkąd opuściła dom człowieka, który nadał jej miano Szmaragdu. Znalazła swoje miejsce wśród miejskich zakamarków, znana na powrót jako Świetlistopręga, wygnana z Klanu Rzeki. Dzień za dniem mijał jej powoli, na wygrzewaniu się na ciepłym chodniku, lub odpoczywaniu w cieniu śmietnika w uliczce między płotem kociej dokarmiaczki, a opuszczonym, ceglanym budynkiem. Względna cisza, przerywana szumem docierającym z ulicy lub hałasem przejeżdżającego potwora. Któregoś dnia jednak córka Popielatego Skrzydła doszła do wniosku, że czas się ruszyć i odejść z osiedla. Powrócić do lasu? Być może, to tylko Światełko jedna wie. Wynurzyła się z uliczki i ruszyła wzdłuż grzmiącej ścieżki, ciągnąc za sobą wykręconą kończynę, ciągle lekko obolałą, lecz w lepszym stanie, niż kiedyś. W takim stanie, aby mogła w końcu ruszyć się z miejsca. Było wcześnie, przez wysokie budynki osiedla słońce ledwo znajdywało swoją drogę w kierunku betonowych chodników i zatęchłych uliczek. Świat dwunożnych jeszcze spał, ale powoli budził się świat...na co dzień niewidoczny dla ludzi, świat miejskiej dżungli i kotów żyjących w mieście. W tym także dymnej samotniczki, córki Liliowej Sadzawki i Popielatego Skrzydła z Klanu Rzeki.
Do ciemnych uszu kotki dotarł szum nadciągającego na horyzoncie potwora, jednak nieco mniejszego, z jedynie dwiema szczupłymi kończynami, zamiast czterech grubych i ciche świergotanie wróbli na środku grzmiącej ścieżki. Ptaki po chwili odleciały, spłoszone przez chudego potwora, który przemknął po ulicy i wzniósł w powietrze kurz zebrany na brzegach krawężnika. Po chwili marszu, od strony domu w którym mieszkała dwunożna dokarmiająca Światełko, słychać było ciche klapnięcie a zaraz potem skrzypiące deski drewnianego płotu. Gdyby dymna samotnika odwróciła się w tamtą stronę, ujrzałaby - cóż, zdecydowanie kota. Ciemny, srebrny kot z białą plamką na dwukolorowym nosie przysiadł na ogrodzeniu i wbijał swoje bursztynowe ślepia w szmaragdowooką kotkę, jednakże na razie milczał. Kolorowy kawałek skóry, zwany przez ludzi obrożą wskazywał na to, że był to pieszczoch, nie samotnik. Albo samotnik, który uciekł. To już zostawiamy do interpretacji Świetlistopręgiej.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Szła przez twardy chodnik, patrząc na wschodzący dzień. Światło padło na szmaragdowe oczy kocicy, więc zamknęła je na chwilę. Potem odwróciła głowę w bok, na Grzmiącą Ścieżkę. Na razie spokój. Wydawało się, że mało potworów chodzi wczesną porą. Śpiochy. W swoim stosunkowo krótkim życiu zauważyła w nich kilka rzeczy. Każdy z nich ma inny kolor, niektóre są zniszczone. Czy to rany po walkach? Czy one walczą nocą, gdy słychać dziwne trąbienie zdecydowanie wychodzące z nich? Mają swój własny język, warkot, trąbienie, wycie? Są ciekawe. Niektóre mają kształt bardziej prostokąta, a niektóre przypominają jajo. I...niektóre omijają zwierzęta, lub zatrzymują się. Zamiast je zabić. Czy one...mają charakter? Niektóre są łagodne, a niektóre agresywne? Zauważyła też, że są takie chude, na których siedzą bezpośrednio dwunogi...Ach! Właśnie jeden przemknął obok niej! Dwunożni robili kółka swoimi szczudłowatymi nogami, wprawiając ich łapy w ruch. Cóż – dziwny był świat ludzi.
Gdy tak "podziwiała" ludzkie wynalazki, na ogrodzenie dokarmiaczki wszedł jakiś kot. Koty, inne koty – tego potrzebowała. Najlepiej te, co wiedziały coś o klanach. Spojrzała pogardliwie na wąsatego z obrożą, lustrując wzrokiem jego wygląd. Następnie schyliła brodę w dół, chrząknęła i znów zwróciła spojrzenie na kocura.
— Te, srebrzak — rzuciła wyzywającym tonem, troszkę jak do terminatora czy kociaka — widziałeś liczną grupkę kotów? Jeżeli tak, dokąd poszli? Mogę ci coś dać w zamian za informacje — dodała jeszcze i wbiła zielone ślepia w bursztynowookiego.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Gwiezdny Klan i dwunożni jedni wiedzą, czy ich potwory miały własną osobowość, były świadome tego, co robią. Wątpliwe, ale kto wie, być może w mniemaniu Świetlistopręgiej było..coś. Dymna kocica przez chwilę podziwiała wynalazki ludzi, które przejeżdżały ze świstem obok niej, gdy w końcu zwróciła uwagę na kocura na płocie. Być może on miał jakieś ważne informacje, które przydadzą się samotniczce. Przez chwilę pieszczoch jakby od niechcenia wylizywał jedną ze swoich tłustych łap, ale gdy zorientował się, że szmaragdowooka do niego mówi, przerwał, zaciął się z językiem na wierzchu i obrzucił ją spojrzeniem bursztynowych ślepi, jakby od niechcenia. Chwilę tak trwał po czym się wyprostował i spojrzał na Szmaragd jakby z góry, z...pewną wyższością.
- Codziennie widuje liczne grupki kotów, które tędy przechodzą. A co - odparł, wzruszając barkami i rozłożył się na sztachetach płotu jak gdyby nigdy nic, ziewając. - Całe gangi, które przychodzą, bo moja pani im daje jedzenie za darmo. Jak tobie, pchlarzu - mruknął chłodno, kpiąco. Skoro córka Popielatego Skrzydła miała uszkodzoną mogę, to mogła mu najwyżej naskoczyć. Chwila niezręcznej ciszy, po chwili jednak - ponownie klapnięcie gdzieś z tyłu, za płotem. Klapka w dziwnym, płaskim drzewie, które najwyraźniej było wejściem do domu dwunożnej otworzyła się, a z niej wyślizgnął się inny kształt. Łudząco podobny, niemal identyczny do kocura który przysiadł na płocie, tylko ten osobnik był nieco jaśniejszy i miał bardziej złociste oczy. W kilku susach znalazł się przy ogrodzeniu i przecisnął przez szczelinę w nim swój łeb.
- Te, z kim gadasz - rzucił w kierunku tego, który siedział na górze, przyglądając się w międzyczasie Światełko. Chciał się cofnąć i również wskoczyć na drewniane ogrodzenie, ale...hm. Jakby nie mógł. Zaparł się łapami, ale dalej nie mógł wykaraskać głowy spomiędzy desek. - ...utknąłem - westchnął głośno, wykrzywiając pysk w zrezygnowaniu. Tak samo ten, którzy siedział wyżej.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Cóż, kiedyś Światełko mało myślała o takich rzeczach. Najważniejsza była zabawa, bycie terminatorem, walka, polowanie i reszta. Potem...a potem stała się degradacja, łapa, samotnikowanie i wszystkie te rzeczy. Szare, nudne dni spędzone na siedzeniu sprawiły, że zaczęła...używać swojego umysłu. Dopiero samotność i krzywda sprawiły, że zmądrzała i dorosła, przestając być naburmuszonym dzieckiem skrzywdzonym przez życie. Jej mentalność dojrzała wolniej, potrzebowała kilku wydarzeń, które obróciły jej życie o 180 stopni. By zacząć rozmyślać i wyciągać wnioski, coraz więcej ucząc się o świecie w którym żyje.
Zmarszczyła brwi, gdy pieszczoch zwrócił na nią uwagę i spojrzał na nią, jak na kogoś gorszego. Cóż, dymna kotka postanowiła to olać ciepłym moczem, nic a nic nie obchodził ją kocur, którego spotyka najprawdopodobniej pierwszy i ostatni raz w życiu.
— O nich to wie każdy, jak taki bystry jesteś, pieszczoszku. Chodzi mi o DUŻĄ, ogromną grupę kotów. Wyobraź sobie te gangi 4 razy większe i teraz znowu 4 razy większe. 4 klany kotów z lasu, rozumiesz? — zapytała zirytowana, jednak wciąż próbowała przejawiać jak najmniej tego w głosie. Wydech, wdech, to normalne dla niewolnika dwunogów. Dobrze, że sama takim nie była, hmpf! Ona utrzymała wtedy swój honor.
Chwilę później coś klapnęło, więc zwróciła głowę w stronę hałasu. Z obozu człowieka wyszedł kolejny srebrzysty kot, nieco jaśniejszy. Córka Liliowej Sadzawki przewróciła oczami i śledziła ruchy drugiego kocura. A ten...co. On utknął w płocie. W policzkach ciemnoszarej pojawiło się dużo przymusowo trzymanego powietrza, aż w końcu parsknęła i zaczęła się śmiać z przybysza. Gdy w końcu przestała, rozbawionym głosem popatrzyła się na niego i pacnęła łapę.
— Nie popisuj się i wychodź z tego płotu.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Wszystko w życiu dymnej kotki stało się tak...szybko i niespodziewanie, ale może to lepiej? Najwidoczniej dzięki tylu wydarzeniom, w tak krótkim odstępie czasowym okazało się, że ma coś więcej w głowie niż tylko pszczoły. I bardzo dobrze. Ale czy po tym wszystkim dobrym pomysłem było wracanie do Klanu Rzeki? Nawet, jeśli powróci do lasu. Co potem? Spotka się z Czerwią, przed którą wykrzyknęła, w środku obozu, że jest samotniczką? Cóż. Światełko jedna wiedziała, jaki był jej plan, na razie wycisnąć ze srebrzystych - najwyraźniej braci - jakiejś informacje. Grubas rozłożony na płocie westchnął, widząc, jak ten drugi, jaśniejszy siłuje się z płotem, jak zapiera się łapami i ryje nimi grunt, ale nie może wykaraskać tłustego pyska spomiędzy sztachet. Po reakcji kocura NA płocie, wyglądało na to, że nie był to pierwszy raz, za to kocur W płocie już zdążył się zmęczyć i po prostu opadł na ziemię, zerkając co jakiś czas na szmaragdowooką samotniczkę. Milczeli chwilę, popatrzyli po sobie i znowu na kocicę.
- Pierwsze słyszę - odparł krótko srebrzysty, siedzący na ogrodzeniu i pochylił się, aby przesunąć językiem po srebrnej piersi, wprawiając w ruch także czerwoną kokardkę owiniętą wokół szyi. - A raczej bym tylu kotów nie przeoczył. Chyba, że te twoje klany szły inną ulicą.
- Ale...o czym gadamy - wymamrotał kocur z niebieską kokardką na szyi, ponownie próbując wykaraskać się spomiędzy sztachet płotu i...udało się, jednak ogrodzenie tak zaskrzypiało, że ten wyżej prawie z niego spadł. Po chwili dołączył do niego na górze jego niespecjalnie inteligentny, złocistooki brat.
- Jeśli ktoś widział, to albo pani, ale wiesz, to z nią sobie nie pogadasz, albo...a po co ci te informacje, śliczna? - nagle zmienił temat srebrzysty, pochylając się niebezpiecznie nisko w kierunku Świetlistopręgiej. - Co będziemy z tego mieli, jeśli byśmy ci powiedzieli, dokąd poszli?
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Nie miała najmniejszego zamiaru wracać do Rzeki. NIGDY. Dobrze pamiętała słowa Czerwii i wzięła sobie je do serca, świadoma siły zastępczyni – sam fakt, że dymna przeżyła był cudem. "Jeśli jeszcze kiedykolwiek cię zobaczę na oczy, usłyszę o tobie albo wyczuję twój zapach do cię do'wę i zabiję. Wyt'opię cię, znajdę cię choćby i w innym Klanie, choćbyś p'óbowała uk'yć swoją woń. Masz zniknąć z mojego życia i życia całego Klanu 'zeki. 'ozumiemy się?" Słowa te wzbudzały w dawnej terminatorce nieprzyjemne dreszcze. Nie. Nie zbliży się ani trochę do Klanu Rzeki. Nigdy.
Na razie Światełko zignorowała siłującego się z własną masą ciała kocura i zajęła się rozmową z jego bratem. Nie wygląda na to, by złotooki wiedział więcej, niż ten z czerwoną kokardą.
— Mhm — odparła i miała już iść dalej, ale grubas wreszcie wyszedł z objęć ogrodzenia i postanowił się odezwać. Zatrzymała się i usiadła, chorą łapę sztywno kładąc na ziemi. Mrugnęła kilka razy, liżąc przednią łapę.
— A po co ci te informacje, brzydki — odpowiedziała dokładnie tym samym tonem, co srebrny zapytał ją. — Zależy, co ty chcesz — dodała jeszcze i zaczęła zdrową, tylną łapą drapać się za uchem. Nah, głupie pchły. Wydawało się, że w lesie nie było ich tak dużo.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
To, co zamierzała zrobić, gdy już powróci do lasu, było tylko i wyłącznie jej sprawą i jej zmartwieniem, i nie rolą MG się w to wtrącać czy spekulować. Spekulować co najwyżej mogą ci dwaj, z którymi samotniczka w tej chwili rozmawia. Jeden i drugi srebrzak popatrzyli po sobie, widząc, jak dziwnie dymna zadrżała. Jakaś nienormalna była, przynajmniej z perspektywy kokardkowych braci, z którymi miała do czynienia. Ten jaśniejszy pochylił się niebezpiecznie do przodu, dopiero teraz dostrzegając wykręconą kończynę Światełka. Mrugnął kilka razy, nieco zszokowany. Nigdy nie widział kota z taką łapą. Ten sam kocur po chwili nastroszył się, niczym szczotka, i wyszczerzył bielutkie kły.
- Ja Ci dam brzydki! - fuknął do szmaragdowookiej, już gotów, aby skoczyć, jednak za kokardkę na szyi chwycił go zębami ten drugi i pociągnął z powrotem do siebie. - Enter, daj mi do niej zejść!
- Ty to sobie z własnym cieniem nie radzisz, idioto - parsknął kocur, zwany Enterem i oblizał od niechcenia wargi, mrużąc ciemne, bursztynowe ślepia. - Zależy, co może mi dać zapchlony worek na trzech łapach - wzruszył barkami, a na jego ciemny pysk powoli wpełznął krzywy, zawadiacki uśmiech, jakby właśnie powiedział jakiś doskonały dowcip. Świetlistopręga mogła raz jeszcze usłyszeć dobiegające z obozu dwunoga klapnięcie, dyszenie, a po chwili zadrżało całe ogrodzenie. Enter i jego brat spadli z płotu na swoją stronę (a raczej Enter zeskoczył, ten drugi spadł), a oczom córki Popielatego Skrzydła mogło ukazać się pokaźnych rozmiarów, złote psisko o nieco jaśniejszym pysku, z łapami przewieszonymi przez płot i wywalonym jęzorem, z którego kapała ślina. Pies miał obrożę, tak, jak jego koci towarzysze, uśmiechał się od ucha do ucha i próbował pochylić się przez ogrodzenie do Światełka, absolutnie ignorując obecność dwóch pieszczochów.
- ...Jeśli ktoś coś wie na temat tych twoich klanów to właśnie ten śmierdziel, Bakalia - bąknął jeden z braci, ten, który niefortunnie spadł z płotu na grzbiet.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Skoro nigdy nie widział, to najwidoczniej widział mało. Ciekawe, czy w ogóle wychylał się ze swojego żałosnego domku. Leniwy grubas, pfft. Czemu w ogóle traci na niego swój cenny czas? Machnęła biczowatym ogonem, dając do zrozumienia, że zaczyna tracić swoją nikłą cierpliwość. Tak, uwierz mi, jesteś brzydki. Jesteś gruby, pulchny, obrzydliwy i do tego głupi. Jego braciszek nie był lepszy, z tym swoim głupkowatym imionkiem Enter. Co ono niby znaczy, co to w ogóle jest enter. Tak samo szmaragd, kocica nigdy na oczy tego nie widziała i o tym nie słyszała. Dwunodzy są dziwni i jeszcze dziwniej nazywają pieszczochy.
— Mam cztery łapy, a fakt, że jedna jest lekko uszkodzona nic nie zmienia, lalusiu, i czym w ogóle niby jest worek — wycedziła przez zęby, wystawiając ostre, małe pazurki. Jednak po chwili rozległo się skrzypienie, klapnięcie czy co tam, a z obozu człowieka wybiegł...PIES. Cała się nastroszyła, w obawie o swoje życie i zaczęła syczeć na złocistą suczkę.
— ŻARTUJESZ SOBIE? Psy zabijają koty, nawet kociaki o tym wiedzą. Zresztą jak mam z nią pogadać, jej język to bełkot i szczek — prychnęła, w połowie zdenerwowana, a w połowie panikując. Nie raz słyszała, jak psy przyszły do lasu i rozerwały koty. No, i w czasie tej przeprowadzki klanów chyba ktoś też umarł z łap psiska.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
- Ty jesteś workiem. Chodzącym workiem na trzech łapach, bo widzę przecież, że ta czwarta jakoś kiepsko działa - prychnął Enter, mrużąc nieprzyjemnie bursztynowe oczy. - A w ogóle to kto cię tak urządził, laleczko? Samochód Ci ją rozjechał czy jak? - wo czach pieszczocha, który pierwszy raz widział tak pokaleczoną kończynę, oczywistym było, że takie obrażenia był w stanie wyrządzić tylko potwór dwunożnych, no bo. Chyba nie inny kot, prawda?
O ile ten drugi kocur dalej bezwładnie leżał na trawie pod płotem, tak jego mądrzejszy brat ponownie wskoczył na ogrodzenie. Bakalia nieco zdezorientowana, czemu ta dziwna, dymna kocica na nią syczy przekrzywiła łeb i schowała jak dotąd wywieszony jęzor. Nie rozumiała, o co chodziło szmaragdowookiej, skoro nic jej nie zrobiła.
- A nas jakoś nie zabiła - odparł pieszczoch z czerwoną kokardką na szyi, wzruszając barkami. - No właśnie. Zresztą jest tak głupia, że nawet gdyby coś zapamiętała i potrafiła gadać, to i tak wątpię, żebyś się czegokolwiek od niej dowiedziała. Więc spływaj stąd, bo nawet, jeśli Bakalia ma jajecznicę z mózgu, to wystarczy że jej powiem, że ma przed sobą...zabawkę, i może wtedy faktycznie zrobi ci krzywdę.
Psisko, jakby ignorując srebrnego pieszczocha jeszcze bardziej próbowało wychylić łeb w kierunku Światełka, ażeby ją dokładnie obwąchać i może nawet wylizać, bo jakaś taka brudna była. Złoty drapieżnik nie wyglądał wcale groźnie, jak na razie, bo jedynie próbował nieumiejętnie przeskoczyć płot i skamlał cicho w kierunku samotniczki. A wyglądał tak, jakby mógł przeskoczyć ogrodzenie, gdyby tylko chciał.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
— Kot — powiedziała pewnie — I czym jest samochód, do cholery — dodała, warcząc coś pod nosem. Pieszczochy mają dziwne słownictwo. Człowiek, ulica, samochód, jakiś worek zamiast strawy wron. Nie potrafią używać normalnych, kocich zwrotów? Może czują się bardziej cwani, jak mówią do kogoś w innym języku.
Cała zjeżona patrzyła na psa...ale on nic jej nie zrobił. Miał łapy na płocie i wcale a wcale nie atakował siedzącego na nim Entera. Hę? Zmarszczyła brwi. Nieco przygładziła futro, nieco uspokojona. Czemu po prostu nie przeskoczy i rozerwie ciała Światełka? Prychnęła. Najwyraźniej słabe psiska też istniały.
— W takim razie — odparła, wstając z pozycji siedzącej. Odeszła, biorąc sobie do serca uwagę o zabawce. Niby głupi, ale groźny. I wielki. Ruszyła dalej, patrząc gdzieś na latające ptaki. Może znajdzie więcej wskazówek, niż miał do powiedzenia ten srebrny WOREK. Który był głupi, bardzo głupi. A ten jego braciszek bardziej. Nosili jakieś głupkowate kokardki. Ona miała zwykłą, białą obrożę i starczyło. Hmpf. Może dalej spotka kogoś, kto powie jej gdzie iść.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
- Bardzo dobra decyzja - to były jedyne słowa, jakimi Enter pożegnał kuśtykającą spod jego płotu Świetlistopręgą. Jedno, pełne jadu i pogardy zdanie. Nie raczył nawet obrzucić odchodzącej samotniczki spojrzeniem ani łaskawie odpowiedzieć na pytanie, które mu zadała. Jak gdyby nigdy nic zeskoczył z płotu i wrócił do domu, za nim jego brat. Pies natomiast nie odpuszczał, bo zaczął biec wzdłuż ogrodzenia, tak, aby zrównać się z dymną kotką. Bakalia szczekała co chwilę, próbując przecisnąć łeb między sztachetami, dosięgnąć szmaragdowookiej kotki, obwąchać, wylizać, pokazać, że ją lubi, że wcale nie jest groźna! Ale płot wreszcie się skończył, a Światełko zniknęła po drugiej stronie ulicy. Złota suczka znowu oparła się łapami na ogrodzeniu i zaskomlała w kierunku córki Popiela, ale po chwili również zniknęła we wnętrzu domu.
Dymna kocica ruszyła dalej, z dala od snobistycznych braci z kokardkami. Rozglądała się za latającymi ptakami, jednak na razie na niebie nie było widać żadnych pierzastych stworzeń. Tylko malutkie wróbelki latały to tu to tam, miejskie gołębie siedziały na latarniach i dachach, ale ani im się śniło gdzieś odlatywać. W przeciwieństwie do dzikich, leśnych ptaków, te wydawały się być nieco rozleniwione. I bardziej oswojone z obecnością zarówno kotów, jak i dwunożnych. Na razie żadnych konkretnych poszlak, które mogły zaprowadzić samotniczkę w leśne tereny, bo potwory dwunogów ryczące i jeżdżące po asfalcie przed oczami kotki raczej pomocne w niczym nie były. Jednak było coś innego. Przechodząc obok jednego z budynków, do nozdrzy Światełko dotarły tak intensywne, mięsne zapachy, tak znajome. Jedzenie, nic innego, jak jedzenie. Woń docierała do niej zza przezroczystej ściany, z wnętrza budynku, oświetlonego, z porozstawianymi w środku stolikami i krzesłami. Obok szyby przeszedł dwunóg, przekręcając znak w środku na drugą stronę; zerknął przelotnie na kotkę i zniknął w głębi restauracji, zostawiając ją z niczym. Najwyraźniej musiała obejść się smakiem i po prostu pójść dalej.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Zignorowała wszelkie dalsze odzywki czy dogryzki srebrzystego, nie słyszała nawet co tam wybełkotał – nie obchodziło ją to. Wcale. Opinia innych kotów nie była jej potrzebna do powrotu w leśne ostępy, a tym bardziej grubych, niezbyt bystrych pieszczochów. A niech ten pies ich zje w końcu, lub obliże, bo z tego co widziała złocista bestia bardzo lubiła to robić. Zignorowała ją, gdy podeszła do końcu ogrodzenia i prychnęła pod nosem, z pogardy i rozbawienia – ten pies naprawdę miał mysi móżdżek. Nie pomyślał nawet o tym, żeby przeskoczył przez ten płot! Zresztą, był na tyle duży, że mógłby go rozwalić jakby chciał. Nie w jej to interesie, jednak zastanawiała się – czy koty to jedyny logicznie myślący gatunek? Zwierzyna zdawała się bardziej kierować instynktami niż zdrowym umysłem, a drapieżniki – tak samo. Chociaż, zależy. Niektóre kocury, gdyby nie fakt znajomości kociego języka można by zaliczyć do tej samej grupy. A najwyżej te, które spotkała na osiedlu, którym w życiu zależało chyba tylko na zamoczeniu w jakiejś pannie. Ba, tam niektóre kotki były na to chętne. ???.
Szła dalej, w poszukiwaniu wskazówek. A jak nie dotrze...to będzie tak błądzić aż nie znajdzie. Albo znajdzie jakiś inny, nieskażony ludzkimi potworami las. Każdy będzie dobry, by w nim żyć, prawda. Nagle do jej nozdrzy dotarła kusząca woń, mięsa, bardzo dobrego. Zaczęła iść szybciej w stronę aromatu, bo żarcie, to warto. Już miała wejść do jakiegoś dziwnego obozu dwunogów...aż trafiła w jakieś szerokie, przezroczyste drzewo, a dwunóg w środku dotknął czegoś...I NAGLE ZMIENIŁO WYGLĄD W JEDNYM MIEJSCU. Co to za magia. Burknęła obrażona i poszła dalej w poszukiwaniu czegoś ciekawszego, hmpf.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Więc ruszyła dalej. Dwunóg zniknął i nie zamierzał wracać, w najmniejszym stopniu nie zainteresowany losem dymnej samotniczki. Ot, kotka nie miała zbyt większego wyboru jak po prostu kroczyć przed siebie wzdłuż betonowej ulicy. Za sobą zostawiła dom z przygłupimi braćmi i psem, po jej prawicy stał budynek od którego biło aromatycznym zapachem mięsa. Ruszyła na wprost i...być może jednak znalazła możliwą drogę aby wejść do środka restauracji? Nie musiała wcale iść daleko, wystarczyło kilka kroków; budynek miał swoje podwórko, ogrodzone metalową siatką. Na szczęście Świetlistopręgiej ogrodzenie miało swoją wadę, niewielkich rozmiarów dziurę, jednak wystarczająco dużą, aby przecisnął się tamtędy kot. Do nozdrzy szmaragdowookiej cały czas docierały to nowe zapachy, nawet znajoma z życia w Klanie Rzeki rybia woń. Mogła zaryzykować, zerknąć, co jest po drugiej stronie ogrodzenia, albo...iść w przód, bądź też skręcić w drugą uliczkę po jej lewej. Wybór należał tylko i wyłącznie do niej. Mogła szukać czegoś ciekawszego wśród innych ulic, lub spróbować zdobyć coś do jedzenia.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Na początku, ignorowała. Nie mogła przecież wejść do tego dziwnego, ludzkiego miejsca, skoro wejście magicznie się zamyka. Dwunożni mieli takie dziwne urządzenia i mechanikę - kolorowe pudełko z ruszającymi się obrazkami, prostokątne, płaskie...prostokąty, które dało się otworzyć, a wtedy było z nich światło i też się tam ruszało. Mieli też wysokie, białe drzewo, które otwierali i z niego wyjmowali grubą, krótką gałąź, też do otwarcia...a z niej wychodziła ta papka, którą jadły pieszczochy.
Szła, i szła, aż nagle...zauważyła wejście do tego aromatycznego budynku. Dziura w ogrodzeniu, na tyle duża, by przejść i nie uszkodzić nogi...to byli dwunożni, mogli ją złapać. Teraz największym priorytetem było wrócenie do lasu. Jednak słodka woń mięsa...i ryb. Ryby. Tak dawno ich nie jadła, że przez chwilę nie rozpoznała ich zapachu. Chciała iść dalej, ale brzuch jakby w tym momencie przypomniał o swoim istnieniu bólem pustoty. Burknęła niezadowolona. Jej własne ciało kazało jej iść do ludzi. Nie mogła sama o siebie zadbać. Bo uciekła. I miała tę, tę, zepsutą nogę. Nie mogła nauczyć się polowania. Zmrużyła oczy i mimowolnie przeszła przez szparę. Raz grozi śmierć, tak.

if i don't go to hell
when i die
i might go to heaven
might go to heaven

[Obrazek: f_by_ciseu-dciggxv.png]
BUT PROBABLY NOT
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości