Logo Artemidy
Krzak Bzu
Dzień ten nie był przyjemny, nawet mnie z długim futurem pora nagich drzew odbierała chęci do czegokolwiek, ale nie mogłem sobie pozwolić na to żeby zaniedbać moje obowiązki więc z samego rana wybrałem się na samotny patrol po wszystkich granicach. Zaczynałem od granic z Klanem Cienia a skończyłem podczas górowania słońca przy Czterech Dębach przy których postanowiłem zrobić sobie przerwę. Szybko znalazłem się pod Krzakiem Bzu, chowając się przy tym przed chłodnymi podmuchami wiatru. Niestety lub stety zauważyłem szybko że parę długości ogona ode mnie siedzi czarna kotka, która zdecydowanie nie należała do mojego klanu. Wciagając szybko powietrze przekonałem się że pochodzi ona z Klanu Rzeki, którego terytoria były zaraz obok.
- Witam - powiedziałem chłodno, mając nadzieję że zwrócę w ten sposób uwagę Rzeczniaczki na siebie. Być może uda mi się z niej wyciągnąć coś ciekawego. Zobaczymy jak ona zareaguje na moje przywitanie.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na niespodziewany i nieznany głos zareagowała przede wszystkim fizycznie - odruchowym drżeniem i zwróceniem głowy w stronę źródła. Widząc kocurka i czując od niego klan gromu zaprzęgła do pracy całą swoją przytomność umysłu, choć czuła się przy tym tak źle jak to tylko było możliwe. Kiwnęła głową w geście powitania i nie zamierzała w sumie dodawać nic więcej, zagubiona w sobie samej nie spodziewała się, by jedną z jej możliwości była rozmowa. Duży stres i wyjście ze strefy żałobnego komfortu, spowodował również wyjątkową ruchliwość i skupienie - nie leżała na ziemi i nie patrzyła z otępieniem, a obserwowała kocurka, który wyglądał na terminatora, albo baaardzo młodego wojownika.
Przez głowę przeszło jej pytanie, co by zrobiła, gdyby na miejscu burego znajdowała się Śnieżne Serce? Oh.
✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jessstem Kunia Łapa, a ty to? - powiedziałem nadal nie podnosząc głosu. Po zachowaniu czarnowłosej wywnioskowałem że nie grozi mi zaatakowanie z jej strony. Kot agresywny w życiu nie wzdrygnął na czyiś głos. Tym bardziej że było to jedno słowo mające na celu jedynie przywitanie. Kotka miała ładne zielone oczy, ale było w nich coś co je psuło. Wydawały się być smutne, zamglone, trochę nieobecne co nie umknęło mojej uwadze. Ciekawe, może uda mi się dowiedzieć o co chodzi, ale najpierw chciałbym poznać imię kotki.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Kosowa Pieśń - odparła pustym głosem - Jesteś tu sam - na wpół spytała, na wpół stwierdziła. Intuicyjnie zmartwiła się o bezpieczeństwo kocurka, nawet jeśli nie był z jej klanu. Jej druga strona, gdyby mogła głośno prychnęłaby na tę myśl, stwierdzając, że nie ma co się przejmować gromiakami, a na dodatek Nurt nie wyszła sama. A skończyła źle. Bardzo źle. Nie odzywała się więcej, usiadła tylko i owinęła ogon wokół łap, lekko się przygarbiając. Rzuciła spojrzenie w stronę rzecznej granicy, ale nie dojrzała tam patrolu, który mógłby ją eskortować do obozu, by przypadkiem nie natknęła się na lisa i nie dała mu się zjeść. Sama nie oceniała terminatora w żaden sposób, po prostu był, nie kojarzył jej się z nikim na pierwszy rzut oka, nie wywoływał wspomnień i jednocześnie zmuszał jej mózg do utrzymywania skupienia. Na razie nie było najgorzej.
✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak jessstem sssam, ale to chyba nie jessst jakiś problem prawda? - stwierdziłem zadając przy tym pytanie, które nie wymagało odpowiedzi no chyba że kotka miała inne zdanie. Jeśli tak jest chętnie je usłyszę. Nie miałem nic przeciwko wyrażaniu swoich poglądów, jeśli nie były one wyjątkowo głupie.
- Co cię tu sssprowadza, Kosssowa Pieśssni? - miejmy nadzieję że kotka się nie obrazi za to w jaki sposób kaleczę jej imię. W takich sytuacjach przeszkadzała mi ona trochę ale nie było to już nie do zniesienia. Szczerze mówiąc to powód dla którego kotka tu się znajdowała był mi całkowicie obojętny ale ciekawiła mnie jej postawa i to w jaki sposób się zachowywała. W sposób jakby coś się jej stało. Coś bardzo złego, ale czy mam rację? Tego niestety nie wiem.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokręciła lekko głową. Nie. To nie był problem. Jego przedłużanie 's' również nie było problemem. Kos miała tylko jeden problem. Siebie.
Usłyszała jego pytanie, ale nie odpowiedziała od razu. Minęło kilka uderzeń serca, a ona nie wyglądała jakby się zastanawiała, raczej jakby się zacięła.
- Chyba... chyba kogoś szukam - powiedziała powoli, sama nie wiedząc do końca o co jej chodzi. Może faktycznie jej łapy poprowadziły ją poza obóz z nadzieją, że spotka się oko w oko z białą kotką. Że będzie mogła rozszarpać jej gardło i przynieść ogon do obozu. Albo chociaż ucho. Jakikolwiek dowód na to, że spełniła obietnicę daną córce na jej pogrzebie. Że dorwała kogoś, kto przyłożył łapę do jej śmierci. Że przerzuciła na tego kota cały swój ogień zemsty. Dziwny ognik przez chwilę zatańczył w jej oczach. Słodycz zemsty. To chyba było coś na co czekała.
✮x✮x✮
you knowxi leftxi flew the nest
andxyou knowxi won't be alone
and in my chest you know me best
AND YOU KNOW I'LL BE BACK HOME
LVL 5 165 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I bardzo dobrze, że kotka nie miała problemu z tym, że byłem sam. Chociaż szczerze mówiąc miałem pod ogonem jej zdanie na ten temat. Nikt w klanie w końcu nie zabroni mi spacerować, a tym bardziej ktoś spoza niego. Zapewne gdyby nie to, że jestem ignorantem jeśli chodzi o innych, to może bym się przejął, ale po co? No właśnie.
- Ah w takim razie nie będę ci przessszkadzał. Do zobaczenia w przyssszłośssci. - powiedziałem po czym wstałem i delikatnie kiwnąłem kotce na pożegnanie. Ruszyłem prosto w stronę obozu zastanawiając się nad tym kogo mogła szukać Kosowa Pieśń. Nie wyglądała na szczęśliwą, może kogoś jej brakowało? Może ktoś jej bliski zaginął? Nie mam pojęcia, mogę się jedynie domyślać o co jej mogło chodzić.


//zt bo czaso umierała

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czas leczy rany. I można potwierdzić to wszystko bo kocur coraz bardziej zapominał o swojej partnerce. Zapomniał już jak pachniała i jak dokładnie wyglądała. Czuł jakby miał zamazany obraz. Ale to chyba dobrze gdyż właśnie o to mu chodziło. Chciał zapomnieć. O niej i o tych złych chwilach. Wracał do dawnej formy i starał się być znów taki wyluzowany jak kiedyś.
Dzisiaj od kilku księżycy miał dobry humor. Dlatego postanowił oddalić się od obozu by sobie go przypadkiem nie zniszczyć. Nadal nie porozmawiał z Popiel gdyż... Po prostu się nie dało. Unikała go zawsze gdy był gdzieś blisko więc musi jedynie poczekać aż sama do niego przyjdzie.
Postanowił więc iść do jego ostatnio ulubionego miejsca - Cztery Dęby. Było tam spokojnie i mógł od czasu do czasu kogoś tam spotkać i porozmawiać o byle czym. Jak zwykle gdy tylko tam trafił, wspiął się na wysokie drzewo i rozłożony na gałęzi odpoczywał. A dookoła nie było nic słuchać. Jedynie głucha cisza i on sam...
/Chaber >:)
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A Chaber dalej była... no, Chaber. Szlajała się, bo co poza tym miała do roboty? Okazyjne patrole, okazyjne polowania, treningi terminatorów, jasne, jasne, ale w życiu trzeba się też było BAWIĆ, a nie tylko ślęczeć na dupie w obozie albo latać z obowiązkami, ugh. Dlatego sporo zwiedzała, sporo łaziła po granicach i sporo razy odwiedzała Cztery Dęby, licząc na to, że znajdzie sobie jakieś towarzystwo z innego klanu, może równie ciekawe, co tamta poganiaczka zajęcy sprzed kilku księżyców. Teraz miała jednak PRZYWILEJ, bo była WOJOWNICZKĄ i mogła się przedstawiać imieniem WOJOWNIKA, a w dodatku jakim SILNYM! Proszę bardzo, oto Niedźwiedzi KIEŁ, a nie jakaś tam Chaber czy inna Kwiatuszkowa Łapa. W ten sposób mogła się bawić i to ona ustalała zasady gry. Och, jak wybornie.
Tego dnia również zawitała przy Czterech Dębach i, jak to od czasu do czasu robiła, zdecydowała się akurat na nie wspiąć. Miała stamtąd dobry widok na okolicę, więc mogłaby zobaczyć, jakby ktoś szedł, bo na razie wydawało jej się, że jest pusto. To znaczy, huh, tak jej się wydawało aż dopóki nie wspięła się wystarczająco wysoko, żeby zobaczyć na jednej z gałęzi jakiegoś kocura. Uniosła jedną brew w zaskoczeniu. Śmierdział Cieniem. Zatrzymała się więc na jakiejś gałęzi na mniej więcej tej samej wysokości i stwierdziła, że skorzysta z okazji. Cień? Hm, kocur z Cienia, śmiesznie. Czy to nie przez rozmowę z takim na Śliwkę wkurzył się ten jej kochaś?
– O, cze, kocie z Cienia – przywitała się, dopiero po chwili upominając się w myślach, że może lepiej było jednak zwrócić się do niego z jakimś większym szacunkiem, bo w sumie nie wiadomo, kogo tam mają. Jeszcze się okaże, że to jakiś agresor i się na nią rzuci... ale w ostateczności mogłaby tego cieniasa sprać, tsk, jego problem. No, może nie okaże się sztywniakiem.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomyk również robił to co zwykle jednak nie miał tak fajnie jak Chaber bo treningi jego terminatora były...Nudzące. Jego terminator to po prostu żywa galareta i czasem się zastanawiał czy się nadaje na wojownika. Może z czasem zmężnieje jak kocur będzie uczył go twardą łapą. Ostatnio na to zasłużył więc taka kara za opuszczanie obozu i narzekanie na trening. Powiedzmy ,że znał swojego terminatora i uważał, żeby lepiej nie włóczył się poza obozem zbytnio. On to co innego. Będąc w jego wieku był silny i nie musiał się obawiać niczego. Więc na razie trzyma go pod kloszem by nie narobił czegoś głupiego.
Kiedy tak sobie odpoczywał w spokoju a dookoła był śnieżny krajobraz z pyszczka wojownika wychodziła co jakiś czas para i można powiedzieć, ze wyglądał prawie jak jakiś mały smok. W pewnym momencie nawet ziewnął i pokazał swoje białe kiełki. Taka prawdziwa bestia co? E tam. Nie należał do kotów strasznych i wyglądem raczej nie odstraszał a raczej przyciągał. Nagle usłyszał jak ktoś się zbliżał. Wyczuł klan wichru jednak nie rozpoznał kota. To chociaż tyle ,że to nie był ten cały Sokola Łapa czy jakoś tak. Gdyby to byłby on to miałby go gdzieś i by sobie poszedł. Nie będzie przecież na niego tracić czasu. Na szczęście to nie był on a czarna kotka ,której nie miał jeszcze okazji poznać.
Wyszczerzył się w jej kierunku pokazując swoje białe kły. Nie musiała się obawiać, Płonący Las należał do tych lepszych kotów. - Cze kotko z klanu Rzeki. -przywitał się podobnie i skoczył na bliższą gałąź by pokazać się w całości. -Jak się zwiesz?-zapytał prosto z mostu.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parsknęła z rozbawieniem, kiedy kocur postanowił ponaśladować jej powitanie. Przeszło jej przez myśl, że mogło się to okazać całkiem interesującym spotkaniem, nawet jeśli nieplanowanym, bo wyjątkowo akurat chciała pobyć sama ze sobą, posiedzieć na drzewie i w ogóle. Ale hej, plany się zmieniały – a w przypadku Niedźwiedź często w dodatku całkiem DYNAMICZNIE. Bo sama Chaber była niezwykle dynamiczna, pft. Gdyby ktokolwiek stwierdził kiedyś przy niej, że "kobieta zmienną jest", zapewne dostałby od niej w pysk za takie głupie gadanie, ale mimo wszystko nie dało się zaprzeczyć, że była wręcz podręcznikowym przykładem tego powiedzonka. Nagłe spotkania otwierały przed nią nagłe możliwości. I to w dodatku całkiem ciekawe. A że miała do czynienia z kocurem z Cienia... może istniała jakaś malutka, maluteńka szansa, że był to ten sam, z którym gadała Śliwka? Wtedy byłoby podwójnie śmiesznie.
– Niedźwiedź. Niedźwiedzi KIEŁ – odpowiedziała, również prosto z mostu i bez owijania w bawełnę, bo i po co. Mogłaby się z nim trochę podroczyć i nie podawać mu swojego imienia, dopóki on nie poda jej własnego, ale tak się składało, że jej imię było wręcz WSPANIAŁE i grzechem byłoby je ukrywać. Zresztą, mówiło ono całkiem sporo o jej charakterze. Niech wie, z kim miał do czynienia, hehe. Wyprostowała się dumnie i wyszczerzyła zęby w rozbawionym uśmiechu, jakby chciała pokazać mu, jak cudownie jej to imię pasuje. – A ty? – spytała. Musiała w końcu wiedzieć, jak się do niego zwracać... i czy to terminator, czy wojownik.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc imię kotki Płonący zbytnio nie zareagował jakoś... Inaczej. Nie znał jej nawet mimo iż poznał jej imię. Nigdy nie słyszał o Niedźwiedzim Kle a zwłaszcza nie wiedział, że to była siostra Śliwki. - Bardzo agresywne imię. Najwidoczniej nie należysz do milusich kotów. - wyszczeżył się. To dobrze. Nie będzie musiał się nudzić podczas tej rozmowy. Machnął swoim zwisającym ogonem i skinął trochę głową. - Płonący Las. - przedstawił się. On też był zadowolony ze swojego imienia. Lubił go i jakoś podkreślało też jego charakter. - Co taka ładna kotka robi tutaj sama w Czterech Dębach? Dawno tutaj nikogo nie spotkałem. - mruknął. Bo w sumie on też dawno tutaj nie był. Ale to nie było na tą chwilę ważne. Chciał porozmawiać trochę z kotką by trochę się odprężyć. W klanie mało z kim gadał to trzeba pogadać z kotami z innego klanu by nie zwariować.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszczerzyła zęby w szerokim, krzywym uśmiechu, słysząc komentarz kocura o swoim imieniu.
– Otóż to. Czerrrwona barrrdzo dobrze sobie rrradzi z dobierrraniem imienia do kota – stwierdziła. Sam fakt, że z jakiegoś marnego chabra przeszła na NIEDŹWIEDZIA był satysfakcjonujący. Że została KŁEM – jeszcze lepiej. Było to imię silne, agresywne, mocne i emanujące energią. Nawet do jej wyglądu pasowało, biorąc pod uwagę to, jak często szczerzyła zęby w uśmiechu. Natomiast słysząc imię wojownika musiała się mocno powstrzymywać od parsknięcia głośnym śmiechem. A więc to był on. Płonący Las. Kocur, z którym wtedy rozmawiała Śliwka, i o którego tak się wkurzył Sokoli Móżdżek. Zabawa. Zdołała jednak kontrolować swoje odruchy i zamiast parsknąć śmiechem posłała mu jedynie rozbawiony uśmiech.
– Ach, tak? Nieźle, nieźle – skomentowała, decydując się na razie nie zachowywać tak, jakby go znała i o nim słyszała. Pft, skądże. Dopiero kiedy zwrócił się do niej per "ładna kotka" Chaber nie była już w stanie dłużej powstrzymać śmiechu i parsknęła głośno. Gdzież Płonący Las miał oczy? Ona i ŁADNA? Tak to mógł sobie gadać do Śliwki, ale nie do Chaber. Ona nie była od bycia ŁADNĄ. Była silna, twarda i mocna. Zresztą, dobrze wiedziała, że nie jest urodziwa. Roztrzepane, poczochrane futro, grube łapy, krępa sylwetka, nieeleganckie pozy. Jej jedynym atutem były właściwie oczy. Oczy, czyli właśnie ta część ciała, którą Płonący Las musiał zgubić, skoro tak do niej gadał.
– Do każdej tak gadasz? – spytała, kiedy przestała się już śmiać. To, dlaczego łaziła przy Czterech Dębach, właściwie nie było jego interesem, więc mogła póki co nie odpowiadać na to pytanie i czekać, aż najpierw odpowie na jej własne, bo całkiem ją to rozbawiło. Jeśli tak, to już się nie dziwiła, o co ten kochaś Śliwki się tak denerwował.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Najwidoczniej potrafi rozszyfrować charakter kota. Ja dostałem imię za czasów Wężowej Gwiazdy. Już sporo czasu noszę to imię. Tia wiem, wiem Wąż nie był dobrym przywódcą jak się patrzy na to co zrobił ale przynajmniej imię dobre umiał wymyślić. Więc ja nie narzekam. - ruszył barkami. Ogólnie to wtedy Wąż nie był postrzegany raczej przez Klan jako przywódcę. Był... Kimś tam i szybko się zwolnił po nim stołek i tyle. Tak przynajmniej miał takie zdanie Płomyk. Ogólnie to jakoś nie uważam przywódców za jakiś "mega super koty". Po prostu miały więcej roboty i tyle. Kiedyś może chciał być przywódcą ale teraz wiedział, że teraz to bardzooo mało prawdopodobne. Olcha tylko czeka na to by wcisnąć kolejny swój plemnik na stołek. Poza tym mało kto by go chciał jako przywódcę. Ciągle gdzieś się szlajał i nie mial żadnych kumpli.
Słysząc reakcje kotki machnął jedynie uchem. No cóż najwidoczniej nikt z klanu jej nie opowiadał o nim. Szkoda. - Tak. - zaśmiał się krótko. Było to przecież prawdą. Prawie każdej to mówił. - A wiesz czemu? Bo w każdej kotce jest coś ładnego. Na przykład twoje oczy fajnie się kontrastuja z twoim futrem. W każdym zobaczę jakąś zaletę dlatego uważam, że każda kotka jest ładna. Proste. - ruszył barkami i uśmiechnął się delikatnie. Co tutaj więcej gadać.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekrzywiła lekko głowę. Raz się wybrała do Czterech Dębów, a tu proszę, już dowiadywała się czegoś ciekawego. Niespecjalnie interesowały ją inne klany poza ich obecnymi przywódcami, ale skoro Płonący Las mówił coś takiego, to może warto było się zorientować trochę lepiej, hm?
– A co takiego zrrobił ten Wężowa Gwiazda, co? – spytała, ciekawa, czy wojownik faktycznie odnosi się do jakiegoś konkretnego przypadku, czy raczej mówił bardziej ogólnie o całych jego rządach. Czerwona Gwiazda też miała swoje słabsze momenty, ale nic takiego, żeby od razu uznać ją po całości za FRAJERKĘ, a Płonący Las wypowiadał się tak, jakby Wąż nie bardzo się nadawał, nawet jeśli rządził klanem tyle księżyców. – A Płomykówkowa Gwiazda to chociaż jest lepsza? Bo imię ma powalone – zapytała jeszcze po chwili i parsknęła cicho. Była ciekawa, czy z charakteru była tak samo specyficzna jak z imienia, a skoro już miała okazję pogadać z prawdziwym Cieniasem, to lepsza okazja się nie znajdzie, nie? Informacje z pierwszej ręki.
– Pft. Mów sobie, co tam uważasz, ale ja nie jestem od tego, żeby być ŁADNA – prychnęła. Może i miała ładne oczy, ale nigdy się nad tym nie zastanawiała, bo nie patrzyła za często w swoje odbicie. Była NIEDŹWIEDZIEM, nie jakąś tam pierwszą lepszą ślicznotką, ale skoro o tym mowa... – Takie rzeczy możesz mówić na przykład, hmm, nie wiem, mojej siostrze, Śliwce – powiedziała i uśmiechnęła się kpiąco, ciekawa, czy wojownik skojarzy. Skoro Śliwkowa Pestka znała jego imię, to spodziewała się, że wojownik znał również jej.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości