Logo Artemidy
Krzak Bzu
#46
Może w takowym pomyślunku była jakaś metoda, jakiś sens, bo jakby nie patrzeć, gdy ciągle się sobie coś robi, ciągle się obrywa w pysk, ciągle się sobie nabija nowe siniaki można zapomnieć o tych starych. A z drugiej strony, może Żubrzyca nie od razu załapała o co chodzi dlatego, że ów bliznę miała na...łopatce. A Bóbr, która też była w bitkach doświadczona i też ciągle zbierała nowe sińce i zadrapania, o swoich szramach zapomnieć nie potrafiła choćby chciała, bo miała je na pstrokatej, szerokiej mordzie. W okolicach nosa i pod okiem, także...ta.
- Aha - parsknęła czekoladowa szylkretka; jej wąsy drgnęły a ślepia rozszerzyły się wyraźnie w niedowierzaniu. No, to nieźle. Sądziła, że to Gromiacy broniliby swoich ziem jak lwy, a tutaj proszę, to Rzeka taka narwana. Na przypale, albo wcale. Skoro spotkanie z rzeczną zastępczynią dla Żubrzycy skończyło się TAKĄ BLIZNĄ, to...ile kotów skończyło wąchając kwiatki od spodu po spotkaniu z Czerwonym Makiem, teraz już Gwiazdą? Żubr i jej siostra miały faktycznie sporo szczęścia. Złego diabli nie biorą. Jest w tym sens.
- Szajbnięta kuzynka którą wcześniej wywalili z klanu, przerwała mi naukę pływania z...dobrą znajomą - miauknęła Bóbr, akcentując ostatnie dwa słowa w swojej wypowiedzi. Zezowała na moment na swój zabliźniony nos. - Piekliła się, że niby jakim prawem jesteśmy na Ziemiach Niczyich, że to niby jej teren. Ona z kolei najwyraźniej w ogóle nie naszczała - bo nie wyczułam, że to jej teren. A tak w sumie to niewiele jestem w stanie wyczuć. Peszek. Gruba kita wojowniczki drgnęła, a ona sama uśmiechnęła się półgębkiem, śledząc każdy ruch Żubrzycy czujnym spojrzeniem spod przymrużonych powiek.
───────────────────

na co dzień jestem xx,,dość s p o k o j n a
lekarzxxx,,x mi xx,,xx pomaga
gdy wpadam czasem w depresyjne stany
elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza
złoty lek na wszystko - pr•zac
i znówxx snuć mogęxx euforyczne plany
o wyzdrowieniu szybkim marzę
jak wyjdę jeszcze wam pokażę

nie znasz dnia ani godziny
ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA

───────────────────
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
–Ledwo toto dostało rangę i imię terminatora, a już uprawia wędrówki po ziemiach klanu. Ale to nie jest byle kto! To Hucząca Łapa, co zmienia postać rzeczy. Przynajmniej w mojej opinii.
–Wreszcie poczułem się na tyle dobrze po stracie ojca, aby być w stanie pójść na coś w rodzaju patrolu, właściwie bardziej jego odpowiednika, bliższego mojemu wyobrażeniu tego słowa. Nie wziąłem ze sobą nikogo, nikomu nie powiedziałem, gdzie idę. Postanowiłem po prostu poszwendać się po Rzecznych ziemiach, chcąc własnołapnie poznać wszystkie tereny. A przede wszystkim – dotrzeć do granicy i kroczyć tuż obok niej, przynajmniej przez pewien odcinek, by wyłapać wszystkich intruzów, którym przez mysi mózg przeszła myśl, by złamać zasadę kodeksu, tę, która dotyczyła granic. Nie przyszło mi do głowy, że istnieje coś takiego jak drapieżniki czy wrogo nastawione koty, toteż wyruszyłem na tę wyprawę bez jakichkolwiek nabytych umiejętności polowania czy walki. W razie potrzeby musiałyby mi wystarczyć jedynie wrodzone zdolności i koci instynkt.
–Miałem jednak coś, co było naprawdę potężną bronią, szczególnie gdybym trafił na jakiegoś, dajmy na to, młodego terminatora, który chce pogwałcić odwieczne prawo. Tym czymś była święta wiara, że robię coś, co robić powinienem, że to mój obowiązek, ale przede wszystkim – niezachwiane poczucie wyższości nad wszystkimi kotami gorszej kategorii, w końcu pochodziłem z Rzeki, najlepszego klanu. Ta świadomość zapewne dodawała mi sił w razie ewentualnej walki.
–Rozlew krwi nie był jednak potrzebny. Łapy doniosły mnie do Czterech Dębów bez większych przeszkód, bo, jak to mawiają, głupi zawsze ma szczęście. Przybyłem pod święte drzewa, nie mając świadomości, gdzie się właśnie znalazłem. Rozglądałem się uważnie, wysilając wszelkie zmysły, aby wykryć jakikolwiek ruch. Niemalże chciałem natknąć się na jakiegoś kota, by pokazać mu, gdzie jego miejsce i kto tu rządzi. Wierzyłem w to, podświadomie, a może też wcale nie?


Źródlak.
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Głupi. Dziecinny.
Chodził po terenach Cienia, nawet nie próbując udawać że robi coś pożytecznego. Najprościej w życiu łapa za łapą szedł poprzez tereny, bez żadnego kota u boku, który mógłby tylko przeszkadzać. Tylko on swym panem, nie będzie słuchać innych. gdy tylko mianują go wojownikiem zapewne ucieknie, albo zostanie i wymyśli coś żeby zostać przywódcą. Jednak na tę porę musi zachować przynajmniej pozory moralności, żeby nie wyrzucili go wcześniej. Nie umiał ani walczyć, ani polować, jednak zbytnio nie obchodziło go to. W końcu nikt nie będzie za nim płakał.
Nikt- A Fala? Była jego jedyną przyjaciółką, jedynym kotem któremu zależało na Strudze, tudzież Źródlanej Łapie. Szczur zapewne nawet nie kiwnął by głową na wiadomość o jego śmierci. Leszcz pewnie nawet by się ucieszył, no bo ktoś kto nazwał go kotką w rui zdechnął. Czyli najprościej rzecz ujmując za Strugą beczałby tylko jeden kot.
Doszedł do czterech dębów, "Świętych Drzew", a raczej Śniętych. Bardzo fajnie że jakiś szarak tam był, bo Źródło akurat miał chęć na porządną dysputę.
-Ej ty!-zawołał szybko, obojętnym tonem. Nie znal jeszcze zapachów klanów, to też nie wiedział że rzeczniak przed nim stoi. Był pewien że to samotnik, pieszczoch czy coś.
Kot ten wyglądał na młodszego od niego, ale ich wielkość była mniej więcej równa. Czarno biały najeżył sierść na karku, na wszelki wypadek napiął mięśnie. Nie wiadomo czy owy kocur nie zdecyduje się atakować. Zanim jednak Huk mu odpowiedział dodał nieco ciszej:
-Przychodzę w pokoju, i nie zzzamierzam naruszać granic.- i po tym skłoniwszy łeb przysiadł przed rzecznym kocurem. Był nawet ładny, jednak nie był w guście Strugi. No, znajomość możliwa, przyjaźń wchodzi w grę, jednak partnerstwo raczej nie.
[Obrazek: dc6lxkb-ccc8bd5d-668f-43a1-9e23-c936c0e6...93pVydQ%20]-----≡ Jestem znakiem b u n t u ≡
Jestem dzieckiem mroku i światła----------
------------------Jestem n ę d z n y m wysłannikiem diabła
I w całym kubłu z ł a i ironii--------------
----------Szukam przed emocjami zbroi
--------═ Zniszczmy nasze ż y c i a i odejdźmy j a k partnerzy zbrodni ═
LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
–Zauważyłem jakiś biały błysk. Zmrużyłem ślepia, by złapać lepszą ostrość i ocenić, z kim mam do czynienia, ale po chwili dobiegł mnie głos. Musiał należeć do wypatrzonego przeze mnie kota. I on musiał mnie dostrzec, więc pomysł atak z zaskoczenia, jaki mógłby przyjść mi do głowy, został pozbawiony racji bytu. Najeżyłem się, a uniesione futro, choć krótkie, trochę zwiększyło optycznie moją objętość, a i tak do niskich czy chucherek zdecydowanie nie należałem. O ile kiedyś to ciało składało się w sporej mierze z tłuszczyku, teraz większość stanowiły mięśnie, sprawne i mocne, w tym momencie również spięte. Zacząłem zbliżać się do, według mnie, intruza.
–Nim wcieliłem w życie plany wygnania go z rzecznych ziem, ów zapewnił mnie, że przybywa w pokoju. Zmarszczyłem brwi, trochę nie rozumiejąc, bo w moim mniemaniu już przekroczył granicę. Nie to, że wcześniej nie wyczułem, że jedna linia była szczególnie zasikana, jednak nie odebrałem jej jako wyznacznika krańców naszych terenów. Nos miałem na swoim miejscu, ale ciągle nie na tyle wyćwiczony, by rozpoznawać każdy zapach i łączyć go z faktem, który oznacza.
–– To co robisz na terenie Klanu Rzeki?! – warknąłem głośno, marszcząc gniewnie brwi i zachowując stan pełnej gotowości do ataku. Jak wyglądałem? Górę nosa miałem całą w zmarszczkach, ślepia zwężone w cienkie szparki, uszy płasko przyciśnięte do głowy, sierść na grzbiecie i ogonie najeżoną, wąsy rozczapierzone, pysk lekko uchylony, tak, by uwidocznić białe kły. Biłem ogonem na boki, szybko i rytmicznie. Dzieliła mnie od przybysza już dość niewielka odległość, może jakieś dwie czy trzy długości lisa.
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Strzepnął ogonem. Jakie to małe, jakie bezbronne.
-No ten, to tereny niczyje. Na treningu powinieneś się tego nauczyć. Tutaj legalnie może być każdy, a granica zaczyna się tam gdzie wszyscy szczają, i wali.-rzucił, jakby te wszystkie miny kocura nie robiły na nim wrażenia.
Bo nie robiły, był od niego młodszy, miał może 8-10 księżyców, pewnie nawet nie miał żadnego treningu, a już wbija na niczyje. Wróć. On w sumie nie był lepszy, ale co tam. On był królem. A ten błękitek można być pewnym że nie. Wyciągnął pazury na wypadek gdyby kocurek się na niego rzucił. Fakt faktem, szans żaden by nie miał, ale mogli by chociaż udawać. Ale co jak co, wolałby nie walczyć, no bo ochrzan za wychodzenie po pierwszym treningu gwarantowany.
-Jak sssię nazzywaszz?-spytał spoglądając na kocura, o pysku znarszczonym jak kora jakiegoś bardzo starego drzewa.
[Obrazek: dc6lxkb-ccc8bd5d-668f-43a1-9e23-c936c0e6...93pVydQ%20]-----≡ Jestem znakiem b u n t u ≡
Jestem dzieckiem mroku i światła----------
------------------Jestem n ę d z n y m wysłannikiem diabła
I w całym kubłu z ł a i ironii--------------
----------Szukam przed emocjami zbroi
--------═ Zniszczmy nasze ż y c i a i odejdźmy j a k partnerzy zbrodni ═
LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
–Ten mysi móżdżek próbuje mnie oszukać?! Nie dam się, niech nie myśli, że mu uwierzę. To były moje ziemie, zamierzam ich bronić kłami i pazurami. Sprytnie wyczuł, że jedna linia pachnie intensywniej niż reszta terenu, więc teraz usiłuje wywieźć mnie w pole, byleby tylko się nie bić! Chyba uznał, że młodszy równa się głupszy? Ha, no to pokażę mu, że nie, a jeśli nawet będzie to konieczne, to udowodnię mu także, iż młodszy nie znaczy mniej silny! Nakopię tyłek temu… Gromowemu? Cienistemu? Wichrowemu?… ścierwu.
–– NIE DAM CI SIE NABRAĆ! – ryknąłem, jeżąc się jeszcze bardziej, choć wydawało się to już niemożliwe. Denerwował mnie; nie dość, że wlazł na tereny mojego, najlepszego klanu, to jeszcze usiłuje mnie chytrze wywieść w pole! Pozwalasz sobie na zbyt wiele, mój koleżko. – ALBO WRÓCISZ NA ZIEMIE SWOJEGO KLANU, ALBO PRZEROBIE CIE NA PROCH!
–Cherlawy, biało-czarny koleżka wysunął pazurki. I ja odwdzięczyłem się tym samym – jeżeli nie zdecyduje się grzecznie powrócić tam, skąd przyszedł, wygląda na to, że wróci tam zaraz potem, ale z dodatkowymi, czerwonymi szlaczkami zrobionymi na sierści. Będę bić się jak lew, a sił będzie dodawała mi myśl, że przecież i tak wygram tę walkę. On był tylko nędznym ścierwojadem, to ja byłem Rzeczniakiem. Choćby po tym można było już przewidywać wyniki naszej batalii, jeśli taka by wynikła.
–Mój tata miał kiedyś rację, mówiąc, że na nasze tereny wchodzą intruzi z innych klanów, chcący podżerać nam naszą zwierzynę. Nie mogłem do tego dopuścić. Jeżeli ten śmierdziel nie usłucha, pokażę mu, gdzie jego miejsce. Klan Rzeki nie będzie tolerować jakichś lisich łajen na swoim terytorium. Spiorę mu skórę tak, jak przetrzepałem ją niegdyś Burzy, z tym że teraz nikt mnie nie powstrzyma i dokończę dzieła. Do tego teraz mam dużo lepszy i szlachetniejszy powód. Oho, cherlawy pchlarz się odezwał. Zapytał mnie o imię, a ja wyraźnie usłyszałem w jego pysku sposób mówienia Sokoła. Kolejny kot tak syczy? Oszaleć można, to już chyba trzeci, którego znam.
–– Huczonca Łapa, mysia strawo! – wysyczałem wrogo. Niech wie, jak nazywa się jego pogromca, ten, który przegnał go z ziem Rzeki, gdy łamał kodeks. Niech rozpowiada moje imię po wszystkich klanach, niech te wszystkie grupy fajtłap wiedzą, że Klan Rzeki nie będzie tolerować włażenia nam na tereny. Niech wiedzą, że Rzeka ma nie tylko silną przywódczynię, ale też silnego – przyszłego, no cóż – wojownika!
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Śmiech go ogarniał, istny syczący śmiech. No bo czemu miał by kłamać kociaka? Nie należał do kotów kłamiących, raczej wciskających bolesną prawdę. Trzepnął czarnym ogonem, przecinając nim powietrze. No, jednak się ogarnął. Wreszcie.
-Po co miałbym ciebie kłamać? Pokonałbym ciebie końcówką ogona. No, ale według ciebie gdzie jessst granica? Bo poza sikami, nie czuje żadnych śladów zapachowych. -Parsknął,i napiął mięśnie. Jego wąsy drgnęły w irytacji, i ponownie opadły. Młodziak był wkurzający, o i owszem. Jednak był też waleczny. Zajadły. Nie ufny. Coś z niego będzie.
Jeśli nie zdenerwuje Strugi.
Usłyszał imię kocura. Ano, widocznie nawet go nie umie wymówić poprawnie. Świetnie wręcz.
-Nie jestem mysią ssstrawą. Jessstem Źródlana Łapa.- warknął, napinając wszystkie mięśnie, gotowy do ataku. Obrzucił go spojrzeniem zgniło zielonych, najbrzydszych oczu. Rozszarpał je własnymi, odkrył ich powłoki.
-Zzzluzzzuj. Nie mam po co ciebie kłamać. Naprawdę, nie wyszzzem pozzza zzziemię niczyje.- i zamilkł, gotowy do walki.
[Obrazek: dc6lxkb-ccc8bd5d-668f-43a1-9e23-c936c0e6...93pVydQ%20]-----≡ Jestem znakiem b u n t u ≡
Jestem dzieckiem mroku i światła----------
------------------Jestem n ę d z n y m wysłannikiem diabła
I w całym kubłu z ł a i ironii--------------
----------Szukam przed emocjami zbroi
--------═ Zniszczmy nasze ż y c i a i odejdźmy j a k partnerzy zbrodni ═
LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
–Denerwowało mnie to lisie łajno. Deszczowa Łapa miał rację – ci z innych klanów byli strasznie tępi. Ten tutaj upierał się, że nie jest na terenie Klanu Rzeki, a jednak nie chciał go opuścić. Gdyby nie zrobił czegoś złego, nie obstawałby tak zaciekle przy swoim zdaniu! Dla mnie był to już wystarczający dowód, po czyjej stronie leży racja. MOJEJ, oczywiście MOJEJ. W ogóle ta atrapa terminatora śmie jeszcze wspominać cokolwiek o swoim zwycięstwie. Skoro tak, to jesteś naprawdę tępy, mysi gnoju. Już ja ci udowodnię, kto tu kogo pokona końcówką ogona. Granica jest tam, gdzie ja ją wytyczę, łajno. A tu jest terytorium mojego klanu. Przegonię cię z niego i to nawet bez większego wysiłku. Znaj swoje miejsce.
–Źródlana Łapa. Tak brzmi imię mojej pierwszej ofiary? Wspaniale. Zaczynał irytować mnie coraz gorzej. Tornado mojego gniewu dopiero się rozkręcało na dobre, ale przyrzekam ci, jeszcze chwila, a zaznasz go w całej mocy. Obnażyłem kły w jakby groteskowym uśmiechu. Pazury już błyszczały poniżej, w każdej chwili gotowe rozerwać skórę wiszącą na tej słabej namiastce kota. Sierść stała dęba, zjeżona niczym kolce na grzbiecie jeża. Uszy przykleiły się płasko do szerokiego łba, a mój ogon bił na boki, tnąc gniewnie powietrze. Za chwilę nędzny szczur z Klanu Cienia przekona się, czym jest potęga i wyższość Klanu Rzeki. Nawet nie będę kłopotał się, by cokolwiek mu odpowiadać, choć – nie ukrywajmy – przedrzeźnianie go i tej jego wady wymowy mogłoby być naprawdę przyjemne.
–Przechyliłem się w ułamku sekundy w tył, by mocno odbić się z tylnych łap. Skoczyłem, przez chwilę lecąc przez kłęby zimnego powietrza, w kierunku biało-czarnej mysiej strawy, wyciągając też w jego stronę masywne łapy z ostrymi pazurami. Przygniotę tego lichego uczniaka do ziemi, mocno i brutalnie, a następnie ozdobię jego szyję za pomocą moich zębów, podobnie, jak to kiedyś wypróbowałem na bracie. Ale z jeszcze większą siłą i wściekłością, bo teraz chodzi nie tylko o drwienie ze mnie, lecz również z mojego klanu – jego wyższości i mocy. Nikt mnie nie powstrzyma, dokoła bowiem nie ma ani żywej duszy. I nikt mnie nie skrytykuje, nikt, kogo zdanie mogłoby mnie interesować w jakikolwiek sposób. Zamiast hańby przyniosę rodzinie chlubę, matko.
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Źródlana Łapa: brak reakcji w tej turze
Atak Huczącej Łapy: w ogóle się nie udał[0%]

Cóż właściwie miało tutaj miejsce? Terminatorzy najwyraźniej się poprztykali, a konflikt zdecydowali się rozwiązać za pomocą pazurów. Szkoda tylko, że pierwszy atak okazał się być chybiony, nawet jak cel Huka nie wykonał żadnego sensownego ruchu. Rzeczny terminator wylądował tuż obok przeciwnika. Pytanie tylko, jak swoje położenie wykorzysta tym razem, a co takiego uczyni cienisty uczeń?

Huk: S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 55 | W: 45-2=43/45
Źródło: S: 2 | Zr: 10 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
–Szlag by to. Nie trafiłem, nawet mimo faktu, że ten pożal się przeciwnik nie wykonał żadnego ruchu. Może źle wyliczyłem odległość? Nie wiem, nieważne zresztą. Nie ma czasu na jakieś głupie i zupełnie niepotrzebne analizowanie każdej sekundy swojego ruchu, bo ta kupa czaro-białego futra jeszcze zdąży ogarnąć, co się dzieje – choć, jak widać, miał z tym chyba jakieś drobne kłopoty. I tak nie byłbym w stanie wskazać wszystkich pomyłek mojego zagrania, bo nie odbyłem jeszcze szkolenia z dziedziny walki, jakkolwiek od zawsze się do tego paliłem i rwałem.
–Nie dając nawet sobie, a tym bardziej jemu, czasu na pomyślenie, okręciłem się nieco, zwracając się do niego lewym bokiem. Odchyliłem szyję i łeb w stronę przeciwną, mocno stulając na głowie uszy i zaciskając powieki, marszcząc gniewnie nos oraz odsłaniając zęby, choć nie chciałem ich akurat teraz używać. To było bardziej manifestacją uczuć, jakie w tej chwili się we mnie gotowały. Następnie naparłem w jego kierunku barkiem, zwiększając siłę natarcia za pomocą ciężaru własnego ciała i czterech masywnych łap, mocno opartych na trawiastej glebie. Przewrócę tę mysią strawę, a następnie wgniotę w ziemię, pomagając sobie pazurami. Nie planuję go podrapać, szpony stanowiłyby bardziej nieprzyjemny dodatek i zabezpieczenie, żeby trudniej było mu się uwolnić. Ostatecznego dzieła dokonają zęby, ale to już trochę później, bo przecież nie można robić wszystkiego naraz. Klan Rzeki będzie ze mnie dumny, w końcu obrona granic to wyjątkowo ważne i szczytne zajęcie!
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Widząc jak kocur skacze nawet nie zareagował. Wiedział że nie trafi, źle leciał. I tak się stało. Odskoczył potym sycząc, i ruszył w kierunku zapachu klanu cienia. Jednak rzekomy Huczonca Łapa nie odpuszczał, to też konieczny był unik. Postarał się odskoczyć jak najdalej się da, i ruszyć pędem na własne terytoria. Nie miał czasu na ujadanie się z gówniarzerią, i późniejsze tłumaczenia się że jakiś mysi móżdżek go zaatakował. Dlatego też w owy unik włożył sporo wysiłku, z wielką nadzieją że zdziała coś więcej nić blizna na grzbiecie. Ale czego on się obawia? Młodziak walczyć nie umie, to widać więc na pewno uda mu się ten unik i ucieczka. Wierzy w to! Bo nie zamierza potem zlizywać się z śmierdzącej krwii rybojadów. Bo sama myśl o tym przyprawiała go o wielkie ciarki na łapach.
[Obrazek: dc6lxkb-ccc8bd5d-668f-43a1-9e23-c936c0e6...93pVydQ%20]-----≡ Jestem znakiem b u n t u ≡
Jestem dzieckiem mroku i światła----------
------------------Jestem n ę d z n y m wysłannikiem diabła
I w całym kubłu z ł a i ironii--------------
----------Szukam przed emocjami zbroi
--------═ Zniszczmy nasze ż y c i a i odejdźmy j a k partnerzy zbrodni ═
LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Atak Huczącej Łapy: udał się słabo[50%]
Unik Źródlanej Łapy: udał się dobrze[100%]

Ostateczny atak Huku > 50%-100%=-50% w ogóle się nie udał

Cienisty terminator miał o wiele więcej szczęścia niż jego rzeczny kolega. Zanim Hucząca Łapa zdołał skoczyć ku niemy, z zamiarem zadania mu ciosu, ten zdołał wziąć łapy za pas i bez problemu umknął łapom przeciwnika. Potem już tylko gnał w stronę swoich terenów. Czy bez komplikacji do nich dobiegnie? A może młodszy z kocurów zdecyduje się na pogoń?

Huk: S: 7 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 55 | W: 43-3=40/45
Źródło: S: 2 | Zr: 10 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50-5=45
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
–––Mój plan się zupełnie nie powiódł. Dobrze, że chociaż nie straciłem równowagi, bo okropnie byłoby wyłożyć się prosto przed pyskiem wroga, niemal potykając się o własne łapy. Mysia strawa zdołała uskoczyć w bok, skutecznie chroniąc swoją skórę przed przetrzepaniem. Gdy tylko pewniej stanąłem na czterech łapach, obróciłem się jak najszybciej, chcąc być przygotowanym na ewentualne posunięcia Źródlanej Łapy.
–––Ale… Ale on już nie chciał się bić. Uciekał, a ja dodałbym nawet, że z podkulonym ogonem i płasko położonymi uszami. Nawet czułem zapach strachu, choć nie dało się wykluczyć opcji, że tylko go sobie wymyśliłem, a moje zmysły uległy mózgowi. Zacząłem nawet za nim biec, lecz po uderzeniu serca gwałtownie zahamowałem, zapierając się mocno łapami w twardy grunt. Już zszedł z "terenów Klanu Rzeki", już nie widziałem sensu w dalszej pogoni. Albo wracał na ziemie swojego parszywego klanu, albo leciał na terytorium innych, ale to już mnie nie interesowało. Wprawdzie teoretycznie mógł lecieć na dalsze ziemie Rzeki, ale tak go nastraszyłem, że miałem mocne wątpliwości, by jeszcze mu się chciało łamać odwieczne prawa.
–––– I wiencej nie wracaj, bo bende mniej delikatny – warknąłem, choć chyba trochę zbyt późno, aby mógł mnie usłyszeć. Stałem w miejscu, mrużąc złote oczy, by mieć pewność, że biało-czarna, teraz już również rozmyta, sylwetka leci daleko, tam, gdzie ziemie Rzeki po prostu nie mogły się dosięgać. Jeżeli zawróci albo skręci w podejrzanie rzecznym kierunku, to wystrzelę z powrotem w stronę cienistego terminatora, z gniewem równie żywym, co wcześniej, gdy próbowałem go powalić. Pożałuje, że w ogóle się urodził!
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Gdy zszedł z rzekomych terenów rzeki zatrzymał się, odwrócił, i spojrzał na kocura. On nie zamierzał odejść! Posłał Hukowi usatysfakcjonowany uśmiech, i wygodnie położył się przy samej granicy. No, teraz powinno być dobrze, chociaż bić się nie będą.
-Nawet nie myśl sobie że pójdę. Z nichyjich mogę zejść, ale na cinistych ziemiach zostanę. No, i miałem nadzieję na jakąś miłą dyskusję.-miauknął przyjemnym tonem. Nie przeszkadzało mu Hukowe podejście, w końcu był kociakiem. Miał prawo się nie znać. Zmierzył go wzrokiem zgniłych tęczówek. Kocur posiadał szarą sierść w pręgi, prezentował się potencjalnie ładnie. Nie to co Struga, z nie zadbanym szczurzym wręcz futrem.
[Obrazek: dc6lxkb-ccc8bd5d-668f-43a1-9e23-c936c0e6...93pVydQ%20]-----≡ Jestem znakiem b u n t u ≡
Jestem dzieckiem mroku i światła----------
------------------Jestem n ę d z n y m wysłannikiem diabła
I w całym kubłu z ł a i ironii--------------
----------Szukam przed emocjami zbroi
--------═ Zniszczmy nasze ż y c i a i odejdźmy j a k partnerzy zbrodni ═
LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
10
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
–––Zmarszczyłem gniewnie nos, widząc, że biało-czarna sylwetka zwalnia, aż w końcu kompletnie się zatrzymuje. Ruszyłem z początku wolno w jego stronę, z ogonem walącym wściekle o tylne łapy. Widząc, że się kładzie, nie próbowałem nawet powstrzymywać własnych nóg, które same poniosły mnie do niego w dzikim pędzie. W miarę jak się zbliżałem, okazywałem Cieniakowi coraz więcej wrogości. Na powrót odsłoniłem kły, rozpłaszczyłem na głowie uszy i najeżyłem futro. Prowokował mnie.
–––– Nie niczyich, tylko rzecznych – warknąłem z naciskiem, gdy zatrzymałem się w niewielkiej odległości od Strugi. Moja pozycja wyrażała o wiele więcej czujności niż ta, którą przybrał terminator. Ugiąłem łapy, zmniejszając odstęp między mym jasnym brzuchem a ziemią. Wbijałem źrenice złotych oczu, zwężonych w cieniutkie kreseczki, prosto w podwładnego Wężowej Gwiazdy, jakbym chciał przebić go spojrzeniem na wylot. Z palców wychynęły pazury, na razie wbite w ciemną glebę, jednak w każdej chwili przygotowane do przerzedzenia czarno-białego futra. Ogon, od spodu poznaczony beżem, gdzieniegdzie niemal zmieniającym się w biały, walił prędko w ziemię, objawiając napięcie, trzymające w mocnych kleszczach moje mięśnie.
–––Mojemu nosowi nie umknął smród, jaki ciągnął się linią tuż przed wątłym ciałem terminatora, dzieląc nas. W Czterech Dębach też był wyczuwalny, lecz nie miał aż takiej siły. Bardziej pojawiał się tam za sprawą wiatru, lubiącego roznosić różnorakie wonie. Mimowolnie wykrzywiłem pysk pod wpływem tego okropnego odoru. Śmierdział bez wątpienia kotami, ale różnił się od kocich zapachów, jakie wpływały do moich nozdrzy na co dzień. Moi pobratymcy z klanu pachnieli inaczej, mniej obco i przyjemniej.
–––– Fuj – stwierdziłem z odrazą, robiąc do tyłu mały krok. Intensywność mojej mimiki jeszcze bardziej się zwiększyła – nos zmarszczył się mocniej, uszy spłaszczyły się bardziej, a ogon bił o ziemię z większą siłą, niemal powodując ból. Na chwilę moja uwaga nawet uciekła ze Źródlanej łapy, ponieważ zaabsorbował ją ten dziwny smród. Cóż to w ogóle było?
LOAD up on guns, bring your friends
It's FUN to lose and to pretend
She's over-BORED and self-assured
Oh no, I KNOW a dirty word

[Obrazek: cHnkcl5.png]

HELLO, hello, HELLO, how low
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości