Logo Artemidy
Krzak Bzu
Kiedy tylko wyszeptał swoją prośbę, Jaskółczy Śpiew wbiła w ucznia lodowate spojrzenie ślepi zimnych jak najsroższa Pora Nagich Drzew i błękitnych jak niebo w najpiękniejszy wiosenny poranek. Przez ciągnącą się w nieskończoność chwilę zupełnej ciszy wpatrywała się w niego oskarżycielskim, surowym wzrokiem.

- Tchórzliwy, żałosny głupcze!... Wzywałeś na pomoc wszystkie moce Ciemnego Lasu, a teraz je odrzucasz? Ci, którzy sami na siebie ściągają potępienie, nie są warci wyzwolenia! - prychnęła pogardliwie, by potem zwrócić uwagę z powrotem na kocicę. - Nowy Świt to grupa kotów mieszkających na wschód od Grzmiącej Ścieżki. Dobrze funkcjonująca grupa kotów. I całkiem otwarta na innych, nie jak wasze Klaniki.
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skulił się kiedy zobaczył ten wzrok Bezgwiezdnej. Brzuchem praktycznie położył się na ziemi, ogon podkulił pod siebie, uszy położył po sobie, a głowę cofnął tak daleko do swojego ciała, że jego szyja była prawie niewidoczna. W zielonych oczach z nową mocą zabłyszczał strach. Chyba najlepiej będzie jak już nie będzie się odzywał i jedyne co zrobi to będzie słuchał konwersacji dwóch kotek i wykonywał polecenia jakie zostaną mu wydane. Na dodatek rzeczniaczka również nie popatrzyła na niego zbyt życzliwie po tym co wymruczał do siebie. Teraz już raczej nie miał wyboru, zwłaszcza że Bezgwiezdna miała rację... sam na siebie to wszystko ściągnął. To całe przekleństwo. Nie miał się już jak z tego wycofać. Poczucie beznadziei wróciło do niego ze zdwojoną siłą i wyparło strach. Przestań żyć w strachu i po prostu się poddaj pomyślał sobie, padł na ziemię i zasłonił głowę łapami nie ma już dla ciebie ratunku.
I am the righteous hand of God
And I am the devil that you forgot
And I told you one day you will see
That Iʹll be back I guarantee
And that hellʹs coming, hellʹs coming
Hell, hellʹs coming with me

⊗⊗⊗

And it is well, with my soul
You line your pockets full of money that you steal from the poor
And on your way down the hill, you hear me ring that bell
And I said, hellʹs coming with me (hellʹs coming with me)
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I terminatorowi się oberwało za bycie tchórzliwym i żałosnym, a Ość przyglądała się tej interakcji bez większego przejęcia. Czy zgadzała się z trupem? W zasadzie tak, jak sam się w to bagno wpakował to niech teraz sam się z niego wygrzebuje, popielata wojowniczka nie będzie nadstawiać za niego karku.
Zaraz uwaga powróciła do niej i tematu Nowego Świtu. Aha, jak Ości nie było to najwyraźniej powstała sobie jakaś kolejna grupka w okolicy. Świetnie, że jej nikt nie raczył poinformować o tym wcześniej. Otwarta na innych grupka. No i dobrze dla nich? Chyba? W sumie Ość w nosie to miała, nie żeby w Rzece było jej dobrze, ale było stabilnie, więc w tych informachach od trupa brakowało jej najważniejszej kwestii.
- Dobra, fajnie. - wcale nie było fajnie - Ale po co mi o tym mówisz? Czego oczekujesz i czy to się jakoś wiąże z resztą rozmowy, czy ci jakoś płaca za reklamowanie lepszej grupki, co? Do rzeczy. - trzepnęła gąsieniciowatym ogonem zniecierpliwiona. Wszystkie grupki i klaniki były równie mocno zgniłe, nie chciała marnować czasu na słuchanie o tych lepiej funkcjonujących sąsiadach.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jeszcze przez chwilę torturowała terminatora spojrzeniem. - Żałosne. Muszę chyba lepiej się z tobą starać - prychnęła wreszcie, a potem zwróciła wzrok z powrotem na Karaś. Na jej pysk wpełzł kwaśny i gorzki zarazem uśmiech.

- Szalenie - mruknęła w odpowiedzi na pierwsze słowa. - Mam osobisty dług wobec Zroszonego Listka, jak już to wiesz. Jeżeli ją znajdziesz i spróbujesz zmusić do podania jakiejkolwiek wskazówki co do miejsca pobytu jej córki... - zawiesiła delikatnie głos na ostatniej głosce, spojrzała znów na Sowią Łapę kulącego się w lęku i wypowiedziała następne słowa, akcentując każdą sylabę, tak, by zmiażdżyć go swoimi słowami. - ... ona pomoże się mi stąd wyrwać. Martwi dużo widzą, również rzeczy, o których się wam nie śniło. I dużo potrafią, jeżeli się nie zrobi tego, czego chcą. Więc dobrze radzę wam mnie wysłuchać - uśmiechnęła się uroczo i drapieżnie, a jej pysk rozpłynął się w ciemności. Ostatnim, co koty zobaczyły z jej postaci, były groteskowo lśniące kły w nicości rozrywanej grzmieniem pioruna. Sen skończył się w burzy, huku i trzasku grzmotów, które brzmiały jak krzyk umierającego.

zt <3
these tears you cry
HAVE COME TOO LATE
take back the lies
____________________the hurt
__________________________________the blame
and you will weep when you'll face the end alone
» you're lost, you can never go home «
LVL 3 160 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***


Ostatnia eskapada miała być ostatnią... jednak Stokrotka nie mógł powstrzymać się od kolejnej, gdy zasmakował piękna, które było poza obozem. Zwłaszcza przy Czterech Dębach... było to miejsce tak potężne, a jednocześnie tak... zapierające dech w piersi, że bury terminator czuł się mimowolnie oczarowany tym miejscem, które wolało go w głębi serca, by tam powrócił... dlatego też wyślizgnął się prędko przez wyjście, przyspieszając kroku i kierując się w miejsce, do którego znał już drogę. Odetchnął zrelaksowany, nie czując już na sobie całej tej presji bycia przyszłym wojownikiem, treningu i obowiązków... czuł się wolny. Wolny od problemów i uciążliwych myśli.

Minęła dłuższa chwila, a Stokrotka ponownie znajdywał się w pobliżu dębów, przyglądając się im z podobną fascynacją, co za pierwszym razem. Rozglądał się z otwartą mordką i potruchtał w stronę krzaku bzu, pod którym leżało parę uschniętych płatków, a sam krzak zdawał się być idealnym miejscem odpoczynku dla znerwicowanego syna Lśniącej Sadzawki. Przysiadł przy nim, uśmiechając się delikatnie, czując się... lepiej niż dotychczas, to na pewno.


//świerszcz<3
[Obrazek: dcqfaxh-49c6b465-6256-4224-9deb-1757ea62...F7NPg0PGLY]
accustomed to being forgotten
thats my immaturity
trauma arising from my doubts
what is the reason im alive?
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świerszcz wiedział, że jego ceremonia się zbliża. Ceremonia, na której miał zostać mianowany na wojownika. Kilka księżyców temu byłby uradowany taką świadomością, nie mógłby spać z ekscytacji! Ale teraz… teraz czuł, że ostatnie wydarzenia wdarły się do jego duszy i zabrały jej jakiekolwiek chęci na zostanie wojownikiem. Może faktycznie się do tego nie nadawał? Może faktycznie zagroził jedynie swojej rodzinie i znajomym, tylko dla tego że chciał poczuć się lepiej z samym sobą? I teraz Tonący Kamyk go nienawidził, Polna Gwiazda był zawiedziony… i na pewno nie tylko oni. Wiedział, że musi wybrać się do przywódcy i poprosić go o coś. O szansę na wykazanie się w nieco innej roli. Może sprawdziłby się jako medyk… lepiej?
To był ładny dzień, ale Cykająca Łapa był zbyt zmęczony by się nim cieszyć. Miał w końcu karę - musiał polować dwa razy więcej niż typowy terminator. Mógłby zignorować ten rozkaz mistrza, ale czuł, że musi odpłacić się jakoś Klanowi za całą szkodę, jaką mógł wyrządzić jego członkom. Co z tego, że chciał dobrze? Nikt tego nie zrozumiał, poza samym Skowronkiem, na to wygląda.
Łapy złocistego poniosły go w okolice Czterech Dębów, gdzie z tego co wiedział nie często spotyka się… kogokolwiek. Prawda? W końcu klanowicze raczej przebywają na swoich terytoriach, a nie włóczą się poza nimi, tak jak on to robił. Kot odetchnął cicho widząc przed sobą drzewa, zbliżył się do nich - i dopiero wtedy wyczuł i zobaczył sylwetkę innego kota.
Nieznajomy wyglądał na młodego, może młodszego od samego Świerszcza. To go odrobinę uspokoiło i zachęciło do podejścia bliżej. Skoro już tutaj byli we dwójkę, czemu by nie wymienić się jakimiś informacjami? Złocisty wciągnął powietrze w płuca mocniej i stwierdził, że ma do czynienia z wichrzakiem. Nie jego pierwszy raz, znał ten zapach. Był teraz już na tyle blisko, że na pewno został zauważony, więc było za późno na wycofanie się nawet gdyby chciał… ale nie chciał. Bo może rozmowa z kimś, kto nie wie o jego problemach, pomoże mu przestać o nich myśleć.
- Chciałem pobyć tu sam, ale ktoś mnie najwyjaźniej wypziedził… - uśmiechnął się łagodnie, bez żadnych wyrzutów, utrzymując bezpieczną odległość. Nie bał się ataku ze strony drugiego kota, ale wolał go nie niepokoić bez powodu zbliżaniem się. - To spokojny dzień, pjawda? Idealny na odpoczynek.
You and Me, we’re not the same
I am a s i n n e r, You are a s a i n t
when we get to the pearly gates,
You’ll get the green light, I’ll get the old door in the face

doo, doo, doo ~
I’m a loser, a disgrace…
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ceremonie... bycie mianowanym na wojownika... było czymś odległym dla Stokrotki. Nie chciał zostawać jeszcze wojownikiem... nawet, jeśli jeszcze dobrze nie zaczął treningu. Myśl o przysięganiu, o oddaniu życia za Klan wzbudzała w nim niewyobrażalny strach, którego nie potrafił się pozbyć i cieszył się za każdym razem, kiedy trening był odwoływany. Im dłużej mógł nacieszyć się jeszcze błogością życia... jako tako, póki nie musiał się poświęcać dla garstki kotów, których nie zna, tak było mu dobrze. Nie widział swojej przyszłości - a na pewno nie widział w niej siebie, jako Stokrotkowego Czegoś, co nie było członem Łapa. Może reszta rodzeństwa... naprawdę była lepsza od niego, skoro nawet Mięta nie miał kłopotu z przyzwyczajeniem się do nowej sytuacji. Ah, jak bardzo im zazdrościł.
Na szczęście... wśród Czterech Dębów czuł się spokojny. Nie było to nikogo innego z jego Klanu, nie było nikogo, kto by go oceniał albo krytykował - oczywiście, większość z tych rzeczy była wyłącznie wymysłem znerwicowanego umysłu terminatora. Nie potrafił sobie jednak poradzić z takimi myślami, przez co uciekał do niebezpiecznych eskapad samemu, bez żadnego doświadczenia chociażby w walce. Był łatwym kąskiem... jednak ryzyko sprawiało, że chociaż raz nie czuł się zdenerwowany codziennymi sprawami i czuł, jakby żył od nowa. Miał przymknięte oczy i oddychał głęboko, relaksując się cały i czując się wręcz błogo - nie musiał się denerwować, że zaraz ktoś będzie patrzył na niego krzywym wzrokiem, bo nie wypełnia swoich obowiązków... otworzył pomarańczowe ślepia i zaskoczył się, widząc zbliżającą się sylwetkę. Na szczęście... nieznajomy utrzymywał spokojną odległość, ale na jego słowa Stokrotka zawstydził się nieco, kładąc uszy płasko wzdłuż głowy.

- ...O-oh, wiesz... j-jest tu dużo m-miejsca, albo j-ja mogę się stąd zabrać... - powiedział nieśmiało, jak zawsze będąc ustępliwym i nie chcąc robić kłopotów, nawet nieznajomemu. Patrzył jednak zaciekawiony na niego, kiedy ten nie przepędził go, a raczej... kontynuował mówienie? Bury kocurek wypuścił powietrze, nabierając odwagi, by samemu się odezwać więcej. - Tak... p-przychodzę tutaj od n-niedawna... zawsze jest tak s-spokojnie i... c-czuję jakbym nie miał o-obowiązków... Oh, jestem S-Stokrotkowa Łapa, t-tak poza tym...! - przyznał rację swojemu nowemu rozmówcy i zorientował się w pewnej chwili, że przecież nie zdążył się przedstawić! A uważał, że to bardzo nieuprzejme, nie podać komuś swojego imienia, gdy ten chce z tobą porozmawiać...
[Obrazek: dcqfaxh-49c6b465-6256-4224-9deb-1757ea62...F7NPg0PGLY]
accustomed to being forgotten
thats my immaturity
trauma arising from my doubts
what is the reason im alive?
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podczas gdy Stokrotkowa Łapa obawiał się bycia wojownikiem, odczuwał lęk związany z tym wszystkim - z dążeniem do tego poprzez treningi, z przysięgami przed całym Klanem, a potem służeniu mu… Cykająca Łapa na początku swojego okresu terminatorstwa nie potrafił wyobrazić sobie nic bardziej ekscytującego! Oczywiście, łączyło się to z jakąś niepewnością, z pewnymi wątpliwościami, ale młody kot był pełen energii i chęci do służenia Klanowi Cienia. Chciał i planował być możliwie najlepszy w byciu wojownikiem, zamierzał pokazać wszystkim na co go stać! Chciał być uczynny, starał się od samego początku przypodobać każdemu… a tutaj okazało się, że właśnie to, z dodatkiem poczucia honoru, go zgubiło. Chciał dobrze, a skończyło się tak bardzo źle… I teraz był tak bardzo zmęczony.
Widać było po nim zmęczenie, tak naprawdę. Zbliżając się do drugiego terminatora włóczył nieco łapami po ziemi, jego uśmiech był słaby i blady. Ale to nie zmieniło faktu, że cieszył się z okazji na rozmowę z kimś nowym. Zazwyczaj miał właśnie takie podejście do innych kotów - gdy tylko nie byli podejrzani albo agresywni, to widział ich jako potencjalnych znajomych. A kocurek na którego właśnie natrafił wcale nie sprawiał wrażenia jakiegoś źle nastawionego. Był mocno nerwowy, to Świerszcz zauważył od razu, ale nie bylo w tym nic złego. Wiedział, że niektórzy tak po prostu mieli… a jako że buras nie przekroczył granicy Cienia ani nic takiego, to złocisty nie musiał mieć żadnych nieprzyjemnych podejrzeń co do niego.
- Wcale nie musisz się stąd zabiejać, Stokjotkowa Łapo. - zachichotał cichutko, po czym usiadł nieco chwiejnie, owijając łapy swoim różnokolorowymi ogonem. - Tak napjawdę to miło mi widzieć tu kogoś innego. Ale najpiejw wolę spytać, czy mozie nie pzieszkadziam? Widzisz, nie chciałbym zakłócić twojego spokoju. - przechylił lekko łebek i poruszył swoim naderwanym uchem. To dosyć urocze ze strony Stokrotkowej Łapy, to że od razu chciał ustąpić mu miejsca… a może się wystraszył? W każdym razie Cykająca Łapa wolał się upewnić, czy nie robi nic nie tak. Wyglądało na to, że zgadzali się co do spokoju i piękna tego miejsca… - Sam potziebowałbym tjochę odpoczynku od obowiązków… - dodał zaraz, bardziej sam do siebie, ale wystarczająco głośno by nowo poznany to usłyszał.
You and Me, we’re not the same
I am a s i n n e r, You are a s a i n t
when we get to the pearly gates,
You’ll get the green light, I’ll get the old door in the face

doo, doo, doo ~
I’m a loser, a disgrace…
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciekawy był czasem, jakie to było uczucie... być podekscytowanym na temat swojej przyszłości. Nie bać się jej, ba, nawet wyczekiwać jej z niecierpliwością i tylko odliczając księżyce, aż będzie można spełnić swoje marzenie. Czy on... też miał jeszcze szansę cieszyć się tak z życia? Szczerze wątpił. Nie wiedział oczywiście o problemach swojego rozmówcy, który najwidoczniej... musiał przejść naprawdę wiele w ostatnim czasie i to tylko dlatego, że chciał postąpić dobrze, według własnego honoru i moralności... czy życie było w takim razie jakkolwiek sprawiedliwe? Czym tak naprawdę było, czy nie było sposobu, by przeżyć je bezstresowo, z nie uciekającym z mordki uśmiechem, bez zmartwień? Stokrotkowa Łapa zastanawiał się nad tym dosyć często, jak wyglądało życie takich kotów, co robili, by utrzymać taką pozytywność? Chyba nigdy się nie zdoła dowiedzieć. Przynajmniej nie teraz.
Dopiero po chwili, gdy zaczął się uspokajać, widząc, że przybysz nie ma złych zamiarów - dostrzegł, jak zmęczony wydawał się być. Czy... był chory? Takie było już niestety skrzywienie Stokroteczki - każdy, kto zachowywał się... inaczej sprawiał, że burasek martwił się, że coś temu komuś dolega. Albo może po prostu jest zmartwiony... tak jak on? Niestety, tyle ile było kotów, tyle było przypadków, różnych i niepowtarzających się, przez co syn Lśniącej Sadzawki nie mógł stawiać diagnozy.

- Nie, nie! O-oczywiście, że nie p-przeszkadzasz...! P-przyznam... robiło mi się tu s-samotnie. - powiedział lekko rozbawiony, jednocześnie dziwiąc się sobie. Wcześniej wolałby pozostać samemu, ale od jakiegoś czasu... był bardziej otwarty. Czy to przez te samotne wyjścia poza obóz, które zaczynały go kształtować na pewniejszego siebie? Może... może jeszcze była dla niego jakaś szansa. - Oh... j-jesteś już w-wojownikiem...? Skoro o-odpoczynek od obowiązków jest ci potrzebny... ale t-trafiłeś w dobre miejsce...! M-można by powiedzieć... ż-że ja też o-odpoczywam od pewnych r-rzeczy. Wśród natury... z-zawsze mi robi się l-lepiej. - zaciekawił się pochodzeniem nieznajomego, samemu strzygąc uchem i przyglądając się mu spojrzeniem oranżowych ślepi. Słyszał przypadki o bardzo młodych wojownikach, więc może owy przybysz był jednym z takich osobników? Mimo wszystko zaproponował mu miejsce blisko siebie, nie czując ze strony nieznajomego żadnego zagrożenia... ba, może nawet... uda mu się zaprzyjaźnić z kimś spoza Wichru...?
[Obrazek: dcqfaxh-49c6b465-6256-4224-9deb-1757ea62...F7NPg0PGLY]
accustomed to being forgotten
thats my immaturity
trauma arising from my doubts
what is the reason im alive?
LVL 1 10 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy życie było sprawiedliwe? Cykająca Łapa ostatnio na własnej skórze przekonał się, że najwyraźniej nie. Dotąd uważał, że bycie wojownikiem oznaczało dążenie do pokoju, bezpieczeństwa kotów i podążania za honorem, a tutaj okazuje się, że oznaczało to przemoc, bezduszne wyganianie potrzebujących z terenów swojego Klanu, tylko dlatego, że się w nim nie urodzili... a w każdym razie tak było według niektórych kotów. On nie będzie wskazywał. Na pewno nie chodziło o jego mistrza.
Choć Świerszcz zastanawiał się... czy to wszystko dlatego, że jego własny ojciec był spoza Klanu? Czy to dlatego automatycznie, instynktownie traktował koty spoza Cienia jak równe sobie? Cóż... jakie to miało właściwie znaczenie? Wszyscy byli tak samo kotami. Tak samo odczuwali ból, i radość, prawda? Nie widział przeszkód w pomaganiu komuś takiemu, gdy ten nie jest wrogo nastawiony i nie wyrządzi nikomu krzywdy! Tak samo jak nie widział żadnego problemu w zaprzyjaźnianiu się z kimś takim. Dlatego był tu teraz i rozmawiał przyjaźnie z nowo poznanym wichrzakiem. Który, tak przy okazji, wydawał się być bardzo sympatycznym kotem!
- Woj- o, nie, nie jestem. - wydukał po chwili zaskoczonego milczenia, teraz wyraźnie zawstydzony. - Wybacz, ja teź się nie pziedstawiłem. Jestem Cykająca Łapa, ale... moziesz mówić mi Świejść, jeśli tak będzie łatwiej. Jestem tejminatojem jak ty, ale... ah, szczezie? Nie wiem, czy zostanę wojownikiem... kiedykolwiek. - wyznał, co było jak na niego dosyć niesamowite. Poczuł się pewniej zdradzając swoje sekrety praktycznie nieznajomemu kotu, niż komuś z Cienia. Tutaj nie wstydził się aż tak, a... zupełnie szczerze to chyba musiał się wygadać, opowiedzieć komuś o wątpliwościach.
Nie widząc żadnego sprzeciwu, a właściwie zauważając zaproszenie ze strony rozmówcy, złocisty podszedł te kilka, kilkanaście kroków bliżej i usiadł obok, pod krzaczkiem który zdobił to miejsce. Odetchnął, mogąc usiąść - jego łapy bolały po tak wielu dniach ciągłego polowania dla Klanu i ogólnie chodzenia po jego terenach. Cienisty terminator jednak pozostał uśmiechnięty i już zaraz spojrzał na Stokrotkową Łapę.
- W pewnym sensie cię jozumiem, tak myślę. Natuja działa tak... kojąco. Pjawie jak obecność matki, jest tak pełna spokoju i jównowagi. - stwierdził, bo właśnie tak to odczuwał. Tak samo jak słowa i sama obecność Modliszkowego Zagajnika zawsze dawały radę złocistego pocieszyć, tak natura miała w sobie coś tak pogodnego, coś, co dawało chęć do dalszego życia. Gdy przebywanie w otoczeniu innych kotów okazywało się być wyzwaniem, Świerszcz zawsze zwracał się właśnie do natury. W trakcie samotnych spacerów po terenach... oh, od dawna na takim faktycznie nie był, bo jedynie polował.
You and Me, we’re not the same
I am a s i n n e r, You are a s a i n t
when we get to the pearly gates,
You’ll get the green light, I’ll get the old door in the face

doo, doo, doo ~
I’m a loser, a disgrace…
LVL 2 60 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mokre ślady na policzkach zdążyły nieco wyschnąć, lecz wciąż wokół oczu zarysowywały się ciemne otoczki, z posklejanymi włoskami. Odcień oczu także pociemniał, przybierając barwę granatu, deszczowego nieba. Nie wiedziała gdzie dokładnie była, tak jak nie wiedziała co ją podkorciło, by wyruszyć w poszukiwania samemu. Chyba potrzebowała chwili odpoczynku samej, w ciszy.. i go dostała. Włóczyła się przez większośc nocy, a teraz niebo zaczęło się przejaśniać. Za jej plecami wyrastała ściana drzew, przed sobą miała kolejne drzewa, żadnego piasku. Dawno zgubiła ślad Wełnianej Łapy, nad czym bardzo ubolewała. Nie była najlepsza z tropienia.. może kiedyś Tygrysi Skok uda się to naprawić, teraz jednak łapki Skrzącej Łapy przeżywały kryzys i domagały się odpoczynku. Wlokąc za sobą ogon, podeszła do krzewów bzu, u których spodu rozsiane były białe kwiatki. Krzewy musiały przekwitnąć. Z początku przestraszyła się ich rozłorzystych gałęzi, stojąc, niepewna czy zaostrzone listki jej przypadkiem nie zaatakują. W mroku wszystko przybierało zadziwiające kształy. Gdy uświadomiła sobie jednak, że nie jest to żaden wilk, ułożyła się pod liśćmi w delikatnych płatkach, sunąc między nimi kitą. Skuliła nóżki pod brzuszek i wpatrywała się w okolicę. W stokrotki porastające wzgórza, w dęby kołyszące się lekko, w słońce, którego promienie wychylały się zza horyzontu. Chciała zobaczyć wschód, ale zmęczenie zdecydowało za nią. W akompaniamencie ćwierkania rannych ptaszyn i rześkiego powietrza, przysnęła. Powieki otwarły się ponownie dopiero gdy niebo zbielało, a w trawie połyskiwała poranna rosa. Wciąż było troszeczkę zimno, dzień się budził.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Roziskrzona Noc nie była już takim częstym gościem przy Czterech Dębach jak przed kilkunastoma księżycami. Można by wręcz rzec, że od dłuższego czasu unikała miejsca Zgromadzeń, bo przypominały jej o pewnej niefortunnej rozmowie. Miała jednak dość uciekania. Znowu. Przecież ryzyko napotkania Promiennej Mordki było niemalże zerowe (chociaż, gdy Iskra przyłapała się na używaniu tego argumentu, momentalnie poczuła mocne zgorszenie – nie chciała przecież unikać przyjaciółki do końca swych dni), więc pomijając możliwość bycia nękaną przez wspomnienia miejsce to nie kryło w sobie nic strasznego.
Wyruszyła przed świtem. Przede wszystkim, zamierzała uniknąć upałów, ale również i towarzystwa. Normalnie nie stroniła od innych kotów, chętnie wdawała się w niezobowiazujące pogawędki, jednak Czterem Dębom towarzyszył nastrój zarezerwowany jedynie dla miejsc pochówku bliskich. Jeśli bura zaczynała się dłużej (i w bardziej dramatycznych tonach) nad tym zastanawiać, skojarzenie to nie było takie oderwane od rzeczywistości – właśnie tam pochowała swoje uczucia. A miejsca żałoby nie sprzyjały radosnym rozmowom.
Iskra nie należała do strachliwych kotów, a jednak, dostrzegłszy jasne, puchate futerko o ciemnej mordce i ogonie, była o włos od zawału. Zamarła w miejscu niczym spłoszona sarna, gotowa rzucić się do ucieczki przy najmniejszym szeleście w otoczeniu. Dopiero z kolejnymi uderzeniami jej serce zaczęło się uspokajać – gdy przez panikę zaczęły przedzierać się pierwsze racjonalne spostrzeżenia. Jakkolwiek na pierwszy rzut oka podobna, to nie mogła być Promienna Mordka. Poza tym, Promienna Mordka nie leżałaby w cieniu bzu o tej porze, miała istotne obowiązki na głowie. Bura zmarszczyła ciemne brwi. Chwila, czemu ktokolwiek miałby tu leżeć o tej porze? To pytanie rozwiało wszelkie inne myśli i wojowniczka ruszyła lekkim krokiem w stronę młodziutkiej terminatorki. Przecież ona dosłownie musiała być świeżo po mianowaniu, schowana w liściach przypominała te młode sarenki o nakrapianych grzbietach.
– Obawiam się, że to nie jest najbezpieczniejsze miejsce na drzemki, słónce. – rzuciła, starając się nie brzmieć na nadmiernie zmartwioną. Bo zasadniczo nie miała przecież powodów, jedynie znalazła bezpańskie dziecko bladym świtem.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Och.. — spłoszona wstała na łapki. Czy była tak zmęczona, że nie zauważyła zbliżającego się kota? Co jeśli byłby to pies? Rozglądnęła się szybko wokół, zatrzymując później wzrok na postaci stojącej tuż przed nią. Przeszła spojrzeniem od łap, aż do samego pyszczka nieznajomej. Kocica była znacznie od niej wyższa, tak że Iskierka musiała unosić bródkę, by dobrze się jej przyjrzeć. Może nawet była tak wysoka jak Wężowy Błysk. Poza tym miała ciekawy kolor futerka, jakiego Skrząca Łapa nigdy wcześniej nie widziała, a przynajmniej nic takiego nie pamiętała. Przypominał jej liście niektórych drzew, które z niewiadomych uczennicy przyczyn, zaczęły niedawno zmieniać swoje ubarwienie. Nie miała jeszcze możliwości zobaczyć pory Złotych Liści, ani Nagich Drzew, toteż każda zmiana w przyrodzie była dla młodziudkiej nowym doświadczeniem. — Przepraszam — pokręciła łebkiem przybita. — Nie wiedziałam, że to Pani terytorium. — Z niewiadomego powodu Iskierka potraktowała wypowiedź burej jako ostrzeżenie. A że była zbyt rozkojarzona by przypomnieć sobie do kogo należały Cztery Dęby, a raczej, że nie należały one do nikogo, tak teraz stała jak taka mała niedojda wpatrująca się w swoje łapki.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gratulacje, Roziskrzona Noc mogła sobie dopisać kolejne osiągnięcie do swojej listy największych porażek – nastraszyła (przestraszyła?) kociaka. Momentalnie zrobiło jej się głupio, a zarówno słowa jak i postawa pointki, prędko pogorszyły poczucie winy. Położyła ciemne uszy po sobie, zwieszając smętnie frędzelki na ich końcach.
– Och, nie, wcale nie to miałam na myśli. – zaczęła pośpiesznie wyjaśniać, rozpłaszczając się na ziemi by sprobować jakoś nawiązać kontakt wzrokowy z koteczką wpatrzoną we własne łapki. – To Cztery Dęby, miejsce Zgromadzeń. Nie należy do nikogo. Albo do wszystkich Klanów jednocześnie, zależy jak spojrzeć. Ze strony kotów nic ci tutaj nie grozi, a przynajmniej nie powinno. Ale chodziło mi o to, że drapieżniki mimo wszystko nie respektują tego miejsca, więc tu nie jest tak bezpiecznie jak w obozie by sobie spać. W szczególności samej. – rozejrzała się jeszcze dyskretnie na boki, jednak żaden kot nie nadciągał, więc skupiła się na powrót na niebieskich oczach. – To tylko rada na przyszłość, żebyś bardziej uważała. Nie ma za co przepraszać. – uśmiechnęła się niemrawo. Może to przez wspomnienie Ciepłej Łapy zareagowała tak... panicznie wręcz. Pamiętała jak biało-ruda koteczka się rozpłakała niespodziewanie, a pointka przez krótki moment skojarzyła jej się z tamtą koteczką. Wojowniczka nie chciała powtórki z rozrywki.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na moment koteczka wzniosła swoje oczka ku górze, tym razem wpatrując się w dwukolorowe ślepia starszej. Ciekawe, jedno wyglądało jak mamie oko, a drugie jak taty, niebieskie i zielone. Gdy ta wyjaśniła przynależność miejsca w którym obydwie się znajdowały, Iskierka znów spojrzała w dół. Było jej trochę głupio, a policzki stały się cieplejsze. — Ach.. no tak, przepraszam — Wymamrotała onieśmielona, jednak pstrokaty pyszczek przejaśnił się zaraz. Nie była już tak speszona jak początkowo, i smutna. Z tego wszystkiego wyszło na to, że bura kocica zrobiła się bardziej zakłopotana od Iskierki, zakłopotaniem Iskierki, co rozbawiło młodą. Spodobał jej się również sposób w jaki właścicielka dwukolorowych ślepi, próbowała zrównać się wysokością ze Skrzącą Łapą.
Pointka nabrała więcej powietrza przez nos — Dziękuję — uśmiechnęła się lekko, usiadła na ziemi i owinęła ogonek wokół łap. — Czy mogłabym spotkać tutaj wilki? — z jakiegoś powodu poczuła potrzebę zatrzymania przy sobie kocicy, jeszcze chociaż przez chwilę. Przy okazji uparła się na wilki, które ciągle widziała w ciemnościach.
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości