Logo Artemidy
Krzak Bzu
- Jakoś. Normalnie. Trochę nudno. - wyrzuciła z siebie terminatorka, wzruszając ramionami w lekko lekceważący sposób. Złote oczy zmrużyły się, obserwując uważnie cienistego kocura, by dokładnie widzieć jego reakcję na ciemną wulgarność, którą zamierzała się zaraz wykazać, tłamsząc i dusząc lekką, zgrabną i jasną kobiecość, którą emanowała z zewnątrz.  - Ale jest tam mój ojciec więc też gównianie - padło w końcu, po kilku długich uderzeniach serca milczenia. Zaakcentowała mocno ostatnie słowo, któremu towarzyszyły ostry ruch ogona, przecinającego powietrze.

Dopiero teraz kiedy po raz pierwszy, zapytana szczerze i bezinteresownie, jak jej zdaniem jest w klanie Wichru, uświadomiła sobie, że w istocie go nienawidzi. Że sama myśl o tym miejscu, o tych kotach, wywołuje u niej gniew. I że to nie ona jest zła, tylko Wicher ją taką czyni. I cały ten proces myślowy był tak odświeżający, orzeźwiający, że aż uśmiechnęła się lekko. Jeszcze nigdy nie czuła się tak dobrze, jak w tamtej chwili. W chwili, w której uświadomiła sobie, że wlabsie objawił się przed nią cel, a ona miała plan, jak go zrealizować.
W oczach szylkretki coś zabłysło, kiedy plan coraz klarowniej kształtował się w jej umyśle.

- Roziskrzona Gwiazda, jej zastępczyni Donośny Krzyk i medyk, Krwawnikowy Liść - w zasadzie nie miała pojęcia, co oznacza pierwszy człon imienia medyka jej klanu. Brzmiało jakby miało jakiś związek z krwią ale też nie do końca. Czy obchodziło ją to na tyle, by dociekać prawdy? Raczej nie.

- Słuchaj, Skruszona Łapo, ty wiesz coś  o tym Psiej Gwieździe? Znasz go trochę? - zapytała z wyraźną nadzieją w głosie.
[Obrazek: zwinna.gif]
When you wake up next to him in the middle of the night
With your head in your hands, you're nothing more than his wife
And when you think about me, all of those years ago
You're standing face to face with "I told you so"
You know I hate to say, "I told you so"
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Normalnie. Tak, trochę spodziewał się tego typu odpowiedzi, zadając swoje pytanie, ale i tak dostarczyła mu ona nieco informacji - przynajmniej tych, które był w stanie wydedukować móżdżek Okruszka. W końcu wiedział, że to pod wpływem wydarzeń we własnym klanie w ogóle zaczął kwestionować sposób życia w Klanie Cienia. Czyli... chyba możliwe, że w Wichrze funkcjonowało się jakoś... łagodniej?
Zaraz jednak wyrwano go z tych przemyśleń, kiedy Zwinna Łapa - najwyraźniej z rozmysłem i celowością - obróciła o sto osiemdziesiąt stopni swoją opinię, jasno sugerując, o co powinien zapytać Skruszona Łapa. To znaczy, kiedy otrząśnie się po usłyszeniu wulgaryzmu. Jeśli kotka liczyła na komentarz, to raczej mogła się zawieść - kocur po zamknięciu szerzej otwartej mordki nie odważył się jej jakkolwiek skarcić.
- Nie lubisz swojego ojca? - spytał za to, dość naiwnie i niedowierzająco.
W przeciwieństwie do niego, kotka dobrze pamiętała wszystkie imiona i terminator bardzo postarał się je dobrze zapamiętać. To było już coś, czym mógłby pochwalić się na treningu... Choć może lepiej nie? W końcu Psia Gwiazda mógł zacząć dociekać, skąd zna te rangi, i jeszcze nie spodobałoby mu się rozmawianie z członkiem innego klanu. Okruszek zmieszał się, ale natychmiast zadał krążące mu po głowie pytanie:
- Roziskrzona Gwiazda... czy ona jest... surowa?
Pytanie to zresztą wiązało się z nowym postanowieniem, nową nadzieją Zwinnej Łapy. O rety, gdyby Skruszona Łapa wiedział, co chodziło jej po głowie, pewnie spróbowałby gwałtownie odwieść ją od pomysłu. Choć ciężko byłoby w ogóle uwierzyć w możliwość powodzenia takiego przedsięwzięcia.
- No... trochę. On... jest moim mistrzem. Czemu pytasz?
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Prawdziwego ojca nie znałam bo moja mama nie była z nim w związku, chyba tylko raz się spotkali. Ale mój zastępczy ojciec, co się nami zajął jak mama umarła, jest straszny. - wiedziała, że żeby zrealizować cel, musi mu o tym opowiedzieć. Inna sprawa, że właśnie poczuła potrzebę wyrzucenia tego z siebie. To, że stanął przed nią akurat cienisty kocurek, było raczej przypadkiem. Choć nie da się odmówić, że jego uprzejmość i słodkie usposobienie, zachęcały do zwierzeń. - Traktuje mnie jak strawę dla wron, sprał mnie nawet raz. Nienawidzę go. Poprosiłam nawet Roziskrzoną Gwiazdę, żeby zmieniła mi imię terminatorskie, żeby nie nosić takiego, jak on mi dał. - padło po kilku uderzeniach milczenia z pyska terminatorki. Trzepnęła ogonem, a krótkie kręcone futerko podniosło się na jej barkach, kiedy mówiła o tym, co ją spotkało. Naciągała nieco prawdę, ale ta musiała nieco ugiąć się w tej chwili do jej potrzeb.

- Surowa ale nie bardzo. Dość miła ale nie tak bardzo, jak poprzednia przywódczyni. Jest w porządku. - powiedziała Zwinna Łapa, która gdyby była bardziej otwarta, z pewnością zdradziłaby Skruszonej Łapie, że uważa przywódczynię za jedną z najpiękniejszych kotek, jakie kiedykolwiek widziała. Elegancka, szczupła, o pięknym, hipnotyzującym kolorze sierści. Ale nie była otwarta, nie była też jeszcze przez nikogo uświadomiona, że niektóre koty lubią koty tej samej płci i nie ma w tym nic ani niepokojącego, ani złego. Niektórzy czasem się tacy rodzili, a ona wciąż potrzebowała kogoś, kto jej to wyjaśni.

- Myślisz, że przyjąłby mnie do klanu Cienia? Jak mu powiem, że nie chcę być w klanie z tym kocurem, który stosował na mnie przemoc? - zapytała śmiało, na ten moment nie widząc luki w swoim planie, w którym być może pierwszym ruchem powinno być raczej wyrzucenie z klanu przemocowego kota, a nie jego ofiary. Być może Skruszona Łapa zaraz ją uświadomi.
[Obrazek: zwinna.gif]
When you wake up next to him in the middle of the night
With your head in your hands, you're nothing more than his wife
And when you think about me, all of those years ago
You're standing face to face with "I told you so"
You know I hate to say, "I told you so"
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skruszona Łapa nie czuł się tak beztrosko, tak, można to powiedzieć, szczęśliwie, jak czuł się, kiedy był jeszcze po prostu Okruszkiem, kociakiem otoczonym kochającymi rodzicami, rodzeństwem i trafiającym na koty miłe albo takie, które interpretował jako miłe. Ale nawet po wydarzeniach z ostatniej ceremonii i treningu z Psią Gwiazdą nie stracił tego, czego najwyraźniej od początku nie miała Zwinna Łapa - odpowiednich fundamentów rodzinnych.
- O rany, ja... współczuję ci bardzo. I... - zaczął, ale przerwał swoją wypowiedź, by dać terminatorce mówić dalej. Czuł pewien stopień bezsilności, nie wiedział, co powinien powiedzieć, aby choć trochę ukoić rozmówczynię. Zresztą ta przynajmniej była w stanie mówić, najwyraźniej miała jakiś cel w tej rozmowie. A jaki? Okruszek nie był pewien.
Skinął głową w reakcji na opis Roziskrzonej Gwiazdy. Gdyby ta stosowała metody podobne do tych, których używał Psia Gwiazda, pewnie Zwinna dość łatwo by o tym powiedziała. Przynajmniej w przypadku przybranego ojca nie miała takich zahamowań. Jak on mógł traktować kogoś bliskiego w taki sposób? Gwiezdni, Okruszek naprawdę chciał jej pomóc. Ale w jaki sposób należało- przyjąć do Klanu Cienia? Teraz to kocurowi nieco zjeżyła się sierść na ciele.
- On- on... Zwinna Łapo, chciałbym, żeby tak było, ale Psia Gwiazda... on mógłby tylko nazwać cię słabą, i niewierną klanowi. - spiął się jeszcze bardziej, kiedy wypowiadał te słowa. Postarał się odetchnąć głębiej. - I... nie wiem, czy byłoby ci tu dobrze. Znaczy, ja nie uważam, że jesteś słaba albo coś! Ale po prostu... Skoro Roziskrzona Gwiazda jest w porządku, skoro jest miła. To może musisz jej powiedzieć? Powiedzieć to wszystko, szczególnie to, że on cię bił! Może ona ci pomoże i nie będziesz musiała zmieniać żadnego klanu!

//Zwinna porzucona, więc wygaszone
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Temperatury były dla niego w ostatnim czasie nie do zniesienia, ani trochę nie wyolbrzymiając.
Mimo to, Kasztanowa Łapa zdecydował się na wyjście z obozu bez większej konieczności. Czy jakiegokolwiek celu, chociażby. Ot, szedł przed siebie, po drodze ochładzając się w rzecznej wodzie.
W tenże sposób dotarł do Czterech Dębów, gdzie zdecydował się zrobić przerwę w swojej wycieczce. Dał nura w najbliższy napotkany krzak, licząc na to, że cień pozwoli mu trochę odsapnąć od temperatury. Tam wziął się za rytmiczne pociąganie językiem po kępkach sierści, pozwalając sobie na zupełne odcięcie się myślami od rzeczywistości. Odpocznie chwilę i wróci, nie było sensu długo tu siedzieć.

//listek!!
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Listkowi również nie podobały się te upały. Może nie posiadał tak gęstego i puchatego futerka jak Kasztan, a Klan Cienia miał dużo, no, cienia, więc pewnie było tam bardziej znośnie niż w takim Wichrze ni Rzece.
Czy to oznacza, że ma gnić w chłodnym legowisku terminatorów? Nie, nigdy w życiu. Odkąd posmakował, co ciekawego kryje się na terenach spacery stały się jego ulubioną rozrywką. A jeszcze lepszą, gdy miał okazję poznać nowe koty, tak jak teraz!
Nim jednak dostrzegł kogokolwiek pierw poczuł. Klan, który najłatwiej rozpoznać z daleka, Rzeka. Czy chciał przesiąknąć smrodem ryb? Średnio, ale czasem przyjaźń wymaga poświęceń. Szybko zlokalizował źródło zapachu pod jakimś krzakiem, więc tam się też udał. Planował zrobić to po cichu, tak wiadomo, dla zaskoczenia!
- Oh, przeszkodziłem? - zapytał, przechylając głowę z uśmiechem, gdy tylko zarejestrował co nieznajomy robił ukryty przed wzrokiem innych. Terminator mimo wszystko nie zamierzał się pchać do środka nieproszony, więc stał w wejściu, czekając na jakąś reakcję. W końcu co jak trafił na kogoś wybuchowego? Nie chciał stracić wąsów w walce!
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pochłonięty jakże pasjonującym zajęciem wylizywania własnej sierści, Kasztanowa Łapa zupełnie nie poczuł, że ktoś się w ogóle do niego zbliża - aż do ostatniej chwili. Na głos nieznajomego kocura aż drgnął, w popłochu unosząc głowę, jakby przynajmniej siedział w tych krzakach i knuł przeciwko własnemu przywódcy, a nie oddawał się leniwej pielęgnacji własnego futra i przeklinaniu w myślach temperatury.
Otrząsnął się jednak widząc, że stojący nad nim kocur był młody, pewnie w bardzo podobnym wieku, co i on. Nieco speszony swoją reakcją terminator uśmiechnął się głupio i machnął niedbale głową.
– Nie no, w porządku. Kasztanowa Łapa jestem, czy też Kasztan po prostu. Jak chcesz, możesz się przysiąść – rzucił, przesuwając się na bok i robiąc mu miejsce obok siebie. Propozycję złożył czysto z grzeczności, niekoniecznie w głębi duszy będąc chętnym na współdzielenie tej i tak dusznej przestrzeni - wierzył jednak, że o ile Klan Cienia nie miał jakiejś zupełnie innej percepcji temperatur, to się do niego wpakować nie powinien. Co nie?
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O, o dziwo nieznajomy okazał się wyjątkowo uprzejmy, nawet na tyle, by pozwolić byle obcemu kotu się dosiąść obok. Fakt, miejsca było mało, ale przynajmniej był cień. Plus, jeśli bury już znalazł towarzystwo, to czy da mu tak o odejść? Nie. -Z miłą chęcią. Dryfująca Łapa jestem albo Listek po prostu - dodał ciepło, gdy w międzyczasie zajął wyznaczone miejsce obok. O ile się nie mylił towarzysz pochodził z Rzeki... Albo po prostu jadł jakiś czas temu rybę. Cieniasty nie miał jeszcze okazji, by poznać dokładnie zapachy wszystkich klanów.
- Jeśli chcesz, to ramach przeprosin za przerwanie pielęgnacji mogę zaoferować pomocną łapkę, a dokładniej język - dorzucił jeszcze żartobliwie, wystawiając lekko język. W końcu dzielenie ich to norma, nie da się samemu wyczyścić każdy najmniejszy kosmyk futra, więc pomocna łapka tu się na pewno przyda. Chyba że Kasztan nie chciał, były to głównie żarty, a ostatnie czego chciał bury, to by towarzysz poczuł się nieswojo i uciekł.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och. No to tyle z jego czysto grzecznościowej propozycji, bo ta przerodziła się w czyn, wprowadzając Kasztana w lekkie osłupienie. Nie protestował jednak ani nie dał nic po sobie poznać, pozwalając Dryfującej Łapie usadowić się obok siebie. Może mimo wszystko się tutaj nie uduszą. Cienisty terminator wydawał się bowiem być w porządku, więc sama kwestia posiadania towarzystwa mu nie przeszkadzała.
– Czy powinienem wziąć to za sugestię, że śmierdzę? – brzmiał poważnie, ale rzuciwszy okiem na jego pysk z łatwością można było dostrzec rozbawienie. Chociaż z drugiej strony nie zdziwiłby się, gdyby rzeczywista odpowiedź była twierdząca, bo z jakiegoś powodu większości kotów najbardziej przeszkadzał zapach rzeczny. Tudzież zapach ryby. Co teoretycznie było dla niego zrozumiałe, jako, że pachniały dość intensywnie, niemniej narzekać mógł tylko ten, kto takiej świeżo złowionej rybki nigdy nie jadł. Mm, ślinka cieknie na samą myśl. – W każdym razie myślę, że nie potrzebuję, ale dziękuję za propozycję. No, chyba, że bardzo chcesz.
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mmm, może trochę rybą, ale nie jest nieznośnie. Spędzę trochę czasu z tobą i na pewno się przyzwyczaję - przyznał z zadziornym uśmiechem. Niestety taka była zapłata za najlepsze jedzenie w klanie. A przynajmniej tak obstawiał, bo Listek w swoim całym życiu ani razu nie spróbował ryby. Żaby i węże owszem, tego było od groma w ich klanie, ale najbliższy strumyk znajdował się tuż przy granicy, więc nikomu się pewnie nie chciało tam leźć. No i pewnie większość klanu po prostu nie potrafiła.
- Nah, nie jestem jakimś dziwakiem, by się narzucać. Ale jak będziesz jednak potrzebował pomocy z futrem na karku to mów - zaproponował i korzystając z chwili wolnego zaczął myć swoją łapkę. Wyczyścił swoją szatę przed wyjściem z obozu, ale co mu szkodzi zrobić to jeszcze raz.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Ryba nie śmierdzi, tylko pachnie, skoro o tym mowa – sprostował słowa Dryfującej Łapy, ale bardzo swobodnym tonem, żeby kocur nie odebrał tego jako wyrzutu - bo nie miał takiego zamiaru. – Zakładam, że nigdy żadnej nie jadłeś, a totalnie powinieneś choć raz spróbować. Macie jakiś strumyk u siebie? Bo jesteś z Klanu Cienia, prawda?
Dopytał, chcąc się upewnić, czy jego domysły były poprawne. Znał dobrze zapach z granicy zarówno Gromu, jak i Wichru, metodą eliminacji doszedł więc do wniosku, że innej opcji nie było. Najwyżej wyjdzie na idiotę, trudno.
– Dziękuję. I nawzajem, też służę pomocą w razie potrzeby – uśmiechnął się uprzejmie. Przyglądał się przez chwilę, jak kocur wylizuje łapę. Czuł się trochę niezręcznie patrząc się tak i nic nie mówiąc, rzucił więc pierwszy temat, jaki przyszedł mu do głowy, wiedząc że rozmawia z kotem z innego klanu. – Jak się w ogóle żyje u was w klanie? Macie coś szczególnego, odróżniającego was od pozostałych?
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hmmm, to samo mógłbym powiedzieć o żabach, a one są średnio smaczne - przyznał żartobliwie, ale w sumie płazy nie śmierdziały... aż tak intensywnie. Jak już to pachniały błotem i lasem! Choć dla innych kotów racja, może być to smród. - Mhm, z Cienia. I oj chętnie bym spróbował, ale nie wiem czy ktoś w naszym klanie potrafi łowić, a mamy i strumyk i jezioro - dodał z lekkim westchnieniem. Średnio widział siebie jedzącego ryby zamiast innych piszczków, ale serio zainteresował się. Ciekawe jak smakują oraz czy inne rodzaje ryb mają inny smak... Największą jednak tajemnicą jednak było jak się je łowi?
Oh? Słysząc propozycję na chwilkę przestał, posyłając szeroki i wdzięczny uśmiech czekoladowemu. Na razie nie planował myć całego futra, ale może później, jeśli nic nie będzie do roboty to się skusi.
- Nie jest źle. Zwierzyna jest, hm, średnia. Najwięcej na stosie mamy chyba żab i węży. No i drzewa! Wszędzie drzewa, a co za tym idzie ogrom cienia. O właśnie, potrafisz się wspinać? - zarzucił, mając już w głowie idealną propozycję nauczenia się czegoś nawzajem.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Nigdy nie jadłem żaby, chociaż widziałem je parę razy na stosie. Kręcą się często w okolicach rzeki, ale jakoś nigdy nie wydawały się mi zbyt apetyczne – przyznał. Ze słów Dryfującej Łapy wynikało, że zbyt wiele z tego powodu nie tracił. Ale może, mimo wszystko, mógłby kiedyś spróbować... różne koty miały różne smaki. – Chętnie bym ci pokazał, jak się łowi, nasza rzeka ciągnie się dalej za nasze tereny, aż do ziemi niczyich...i no, nie wiem nawet gdzie się kończy, bo nigdy nie zapuszczałem się na tyle daleko. Ale stąd do ziemi niczyich solidny kawałek drogi.
I żeby tam dotrzeć, nie tracąc całego dnia, bury kocur musiałby przejść wzdłuż granicy Rzeki z Gromem - a czy to było zgodne z kodeksem? Nie miał pojęcia, niby granica to nie to samo co tereny, no ale...
– U nas królują ryby, jak już zresztą wiesz, zwłaszcza, że teraz jest świetny sezon na ich połów. Większość Rzeczniaków znacznie chętniej posiedzi nad wodą niż będzie biegać za piszczkami czy ptakami, biorąc pod uwagę obecną pogodę – włącznie z nim. Zresztą, czekoladowy terminator bardzo lubił łowić ryby w ogóle, abstrahując już od temperatury. – Wspinać się...jako-tako potrafię. Nic szałowego, gdybym miał na jednym nie wiem, polować, pewnie bym się połamał. Moje wspinaczki ograniczają się do posiedzenia na gałęzi, ogólnie rzecz ujmując.
Odpowiedział zupełnie szczerze, bez wstydu. Wiadomo, nawet w Klanie Rzeki musiał nauczyć się podstaw, nie uważał tego jednak za na tyle potrzebną mu na co dzień umiejętność, by starać się opanować ją do absolutnej perfekcji. Jeśli jednak Listek będzie chciał podzielić się poradami, z wielką chęcią je przyjmie!
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mmm racja, ale też Listkowi ryby nie wydawały się zbyt apetyczne... W końcu były obślizgłe i nie miały futra jak znienawidzone żaby i węże! No ale burek miał przynajmniej zapewnienia kolegi, który twierdził, że w rzeczywistości było inaczej.
- Hmm obok czterech dębów nie ma żadnej rzeki czy sadzawki, nie? Ah, co za pech, że nasze klany nie mają nawet wspólnej granicy... Chociaż mógłbym któregoś dnia się wymknąć na cały dzień i podejść pod waszą granicę. Co ty na to? - zaproponował ciepło, bo znał kodeks i w nim nie było żadnej wzmianki o wyłażeniu poza tereny własnego klanu. Ba, nieraz koty po miesiącach nieobecności wracały jak gdyby nigdy nic, więc czemu taki Listek po jednej wycieczce nie mógłby wrócić? Był grzeczny, sumiennie wykonywał wszystkie obowiązki, więc na pewno zasłużył na taki dzień przygód.
- Może to nie taki głupi pomysł... Nie jestem fanem wody, ale zanurzenie się w chłodnej rzece nie brzmi tak źle podczas tych upałów. Może mógłbyś też nauczyć mnie pływać, hm? - dodał zadziornie, bo jak łowić nie potrafił, to tym bardziej pływać. Może by mu się udało machać łapami i nie utonąć, ale uczenie się z łap samego profesjonalisty i rzeczniaka z krwi i kości brzmiało na lepszy sposób nauki. Szczególnie gdy ten był tak przyjemny.
- W takim razie możemy poćwiczyć, jeśli chcesz. Łapanie ptaków na gałęzi nie jest takie trudne, trzeba jedynie trochę wprawy techniki. Chociaż no, z niechęcią muszę przyznać, że sam jeszcze nie jestem mistrzem - dodał, spoglądając z lekkim zażenowaniem na bok. Oj chciałby siebie przedstawić jako takiego idealnego kocura z Cienia, który wie wszystko, ale wolał się teraz przyznać, niż gdyby miał się zbłaźnić podczas rzeczywistej wspinaczki.
we are the life, we are the light
we are the envy of the gods above

x
I'm feeling deviousxxxxxxxxxxx
xxxxxxyou're looking glamorous
let's get
mischievousxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxand polyamorous

x
wine and women and wonderful vices

welcome to the cult of Dionysus
˖‧₊˚ ♡ ˚₊‧˖
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– No, jeśli rzeczywiście by ci się chciało, to czemu nie? Bo chyba nie mógłbyś przejść wzdłuż naszej granicy... – przechylił łeb na bok, zastanawiając się, jak może wytłumaczyć Dryfującej Łapie drogę. Niby nie wydawała się być ciężka, bo musiałby po prostu trzymać się granic klanowych, ale głupio by było, gdyby kolega się jednak zgubił.– To musiałbyś podejść albo do naszej granicy z Wichrem, albo Gromem, nie mam pojęcia, gdzie byłoby ci bliżej. Rzeka przy tej Wichrowej jest węższa, ale za to musielibyśmy przejść przez Grzmiącą Ścieżkę. No, i przede wszystkim umówić się zawczasu.
Ogólnie rzecz biorąc: żadna z tych opcji nie brzmiała jakoś szczególnie dobrze, ale skoro już obiecał nowo poznanemu koledze, że go nauczy, to tego słowa dotrzyma. Ale liczył na pomoc w nauce polowania na drzewach w zamian!
– Pływać też cię mogę nauczyć, tylko musimy najpierw dotrzeć nad tą rzekę – zaśmiał się cicho, niby żartując, ale jednak nie do końca...no bo rzeczywiście była to kwestia dłuższej ekspedycji. – Chyba nie ma żadnej zasady, która broniłaby wymiany umiejętnościami, nie?
Jeśli była, to trochę wtopa, bo niby było mu bliżej do końca treningu, niż jego początku, a jakoś nigdy o niej nie słyszał.
– Ee tam, nie może być źle. A nawet jeśli jest, to masz jeszcze dużo czasu, nie? Żeby nabrać wprawy i w ogóle. Bylebyś mnie nie zabił na tym drzewie i będzie w porządku – Kasztan sam nie był jeszcze perfekcyjny w sztuce łowienia ryb, ba, pewnie nigdy nie będzie. Zawsze dało się coś poprawić, toteż czekoladowy kocur zupełnie nie uważał zażenowania kolegi za słuszne.
LVL 5 15 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości