Logo Artemidy
Wietrzne Wzniesienia
Jej uszy nieznacznie drgnęły gdy nieznajoma jej pieszczoszka się odezwała, a jej głos przeczył z zachowaniem jakie ukazywała kocica raptem parę uderzeń serca wcześniej. Był spokojny i zdawał się szczery, co uspokoiło tą zmartwioną część Popielicy, jednak...Podsyciło to wątpliwości co do tego, czy pieszczoszki nie kojarzy. Kojarzyła ten głos, jednak nie do końca mogła sobie przypomnieć skąd. Dopiero kiedy kotka zaczęła się nieco rozluźnia, Popielny Żar w końcu skojarzyła kogo ma przed sobą i zamrugała powoli w widocznym zaskoczeniem. Tak, jakby miała przed sobą ducha, a nie kota, którego chwile wcześniej pytała o samopoczucie i pomoc. Ten głos, to białe, długie futro, te oczy, chociaż przymknięte, to dalej charakterystyczne i takie znajome. Nie znała wielu kotów o takich oczach. Był w nich Dąb, kiedyś Pustułka i...Ciernisty Kwiat. Gdy w głowie powtórzyła sobie imię zaginionej medyczki, poczuła jakby już do końca ją oświeciło - czyżby stała przed medyczką? Po chwili poruszyła nieznacznie końcówką ogona, a kąciki jej pyska nieznacznie się uniosły.
- Ciernisty Kwiecie czy to ty? - dopytała z uniesionymi brwiami, po czym westchnęła a w jej głosie ponownie pojawiła się empatia. - Dzięki Gwiezdnym, nic ci nie jest, byłam przekonana, że nie żyjesz. Co się stało? - nie pytała dlaczego kotka nie wróciła, dlaczego tu jest i czemu została pieszczochem - bo byłyby to pytania zwyczajnie nie na miejscu. Zresztą, zawsze mogła się pomylić! Dodatkowo musiała przyznać, że bardziej cieszył ją możliwy widok starszej medyczki niżeli złościł czy frustrował; gdyby tylko Dębowy Cień wiedział, że żyje!
- I czy wszystko u ciebie dobrze?
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tyle zostało z jej anonimowości - absolutnie nic. Chyba powinna się była z tym pogodzić, w końcu sama podjęła ryzyko, kiedy zbytnio zbliżyła się do klanowych terenów. Westchneła lekko, gdy usłyszała swoje imię z pyska wojowniczki. Czy w ogóle miała prawo używać tego imienia, czy też już na nie nie zasługiwała? Teraz nie powinna się nad tym zastanawiać, tylko skupić na kocicy, którą miała przed sobą. Dziwnooka trzepnęła ogonem o ziemię, co było starym nawykiem, nie mającym konkretnego celu.
- Niestety, to ja - odparła na pytanie Popielnego Żaru. Prośby o nie nazywanie jej tym imieniem odłoży na potem. - Nie powiedziałabym, że nic mi nie jest - instynktownie dotknęła łapą blizn na jej pysku. - Kiedy księżyce temu zbierałam zioła, trafiłam na samotnika i zostałam ciężko ranna w walce. Myślałam, że zginę, ale jakiś dwunożny znalazł mnie, kiedy próbowałam wrócić do obozu - wreszcie w pełni zwróciła się w stronę wojowniczki. Pominęła póki co fragment o tym, że postanowiła zostać pod częściową opieką człowieka, gdy już wydobrzała. Wystarczyło jej wstydu na ten moment, ciekawiło ją natomiast coś innego.
- Nie ważne czy u mnie wszystko w porządku. Jak mają się sprawy w Cieniu? - mimo wszystko chciała wiedzieć czy garstka pozostałej jej rodziny nadal jakoś się trzymała. Co z Łasicą, Dębem, Płomykówką? Jak sama Popielny Żar sobie radziła? Czy Szczypiącej Łapy nie przytłoczyły obowiązki medyka? Jakie imię ostatecznie otrzymał? W tak długim czasie wiele rzeczy mogło się wydarzyć. Jej uczeń równie dobrze mógł już mieć własnego terminatora, Popielny Żar mogła mieć kolejny miot, Łasica mogła równie dobrze być w starszyźnie bądź Gwiezdnym Klanie. Było aż zbyt wiele możliwości, aby zgadywać.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wąsy wojowniczki drgnęły nieznacznie na dziwne słowa jakie padły z mordki dawnej klanowej medyczki. Niestety? Nim zdążyła jednak o to wypytać, kocica się rozgadała co poniekąd ją nawet cieszyło bo mimo tego, że przed jej zniknięciem były w klanie stosunkowo długo - poza krótkimi, grzecznościowymi wymianami zdań, nie rozmawiały za wiele. Dlatego na chwilę zamilkła, a gdy pojawiła się dłuższa luka - Popielica musiała się niestety wtrącić.
- Owszem widzę twoje blizny, jednak żyjesz i chyba miewasz się dobrze, a to najważniejsze. - miauknęła pogodnie i przymrużyła nieznacznie pomarańczowe ślepia, podchodząc odrobinę bliżej aby przysiąść pośród już powoli żółknących traw, a po jej futrze prześlizgnął się mocniejszy powiew wiatru, poruszając nie tylko nim, ale i wibrysami szaro-kremowej kocicy. - To dobrze, że uzyskałaś pomoc. - mruknęła łagodnie i skinęła jej kształtnym łebkiem., Cieszyła się, że widziała medyczkę zdrową i...Przede wszystkim żywą po tylko księżycach niepewnego zawieszenia w jej kwestii, chociaż pewnie większość klanu uważała ją za zwyczajnie martwą; ba! Sama Popielica powoli zaczęła w to wierzyć nie sądząc, że tej udało się umknąć. W końcu znaleziono ślady walki i kępki futra. Nie trudno było sobie d tego dobudować nienajlepsze zakończenie. Na pytanie o klan, końcówka ogona kotki zadrżała i ta uzmysłowiła sobie ile tak naprawdę rzeczy ominęło kocicą.
- Cóż, na ten moment pod rządami Krogulczej Gwiazdy jest spokojnie. - przyznała i spojrzała kocicy prosto w oczy przekazując jej tym zdaniem smutną prawdę; Płomykówkowa Gwiazda nie żyła. - Płomykówkowa Gwiazda zmarła niedawno, przegrała walkę z drapieżnikami. Za to Szczypiący Mróz dokończył trening pod okiem Lśniącej Sadzawki i służy klanowi jako wzorowy medyk. Na razie sytuacja jest stabilna i oby tak pozostało na dłużej. Więc, co u ciebie?
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na odpowiedź Popielnego Żaru, Dziwnooka odwróciła się, nie kryjąc czegoś na kształt wstydu. Decyzja o pozostaniu pieszczochem była dobra dla dawnej medyczki, to było pewne, jednak po tak długim czasie spędzonym na poświęcaniu się dla klanu i wbijaniu sobie do głowy, że właśnie to powinna robić - ciężko było pozbyć się uczucia, iż ta samolubna decyzja nie powinna była mieć miejsca. Obcym było dla białej kocicy słyszeć, że właściwie uzyskanie pomocy od człowieka było czymś dobrym, a nie żałosnym. Wróciła wzrokiem do wojowniczki, jej wyraz spokojny, pozbawiony dawnej ostrości. Uważnie słuchała, co zmieniło się od czasu jej zniknięcia i musiała przyznać, że usłyszenie o śmierci Płomykówki nieco ją zabolało. Może nie były jakoś szczególnie blisko, lecz Dziwnooka widziała w niej członka rodziny, którym zresztą była. Wieść o ukończeniu treningu jej niegdyś terminatora nieco poprawiła jej humor, podobnie jak usłyszenie, jakie imię ostatecznie otrzymał - było to co prawda do przewidzenia, ale dobrze było usłyszeć to oficjalnie.
- Czy Szczypiący Mróz mówił coś na temat tego, czego będzie szukał w swoim terminatorze? - zapytała o to z czystej ciekawości. Chciała wiedzieć czy jej uczeń patrzył na tę sprawę w podobny sposób, co ona. Być może jego zdanie kompletnie się zmieniło, wszakże minęło tak wiele czasu. Niestety dla Dziwnookiej przyszła pora na to, aby wyspowiadać się z tego, co robiła w czasie, kiedy powinna była wrócić do klanu. Westchnęła cicho, przygotowując się na to, że Popielny Żar może krzywo na nią po tym patrzeć. - Mieszkam razem z dwunogiem, który mnie wtedy uratował i jeszcze jednym pieszczochem. Nazywa się Śnieżka, jest ślepy, ale bardzo pomógł mi w dojściu do siebie - wyjaśniła krótko, szturchając plakietkę przyczepioną do jej obroży. Nie miała pojęcia, co znaczyły znaki na niej wygrawerowane. - Jest tam też wielkie, kolorowe ptaszysko. Zabrzmi to dziwnie, ale czasem powtarza to, co mówi dwunożny albo my. Nie wiem, jak to robi - dodała w ramach ciekawostki. Zapewne dla kogoś, kto tego nie widział, takie słowa brzmiały jak paplanina kompletnego świra. Popielny Żar mogła ją nawet uznać za szaloną - sama biała kocica by o sobie tak pomyślała, gdyby tego nie doświadczyła. Kolorowe ptaszysko niejednokrotnie ją wystraszyło, wołając na nią w ten sam sposób, co ich człowiek albo wcinając się w jakąś historię kompletnie losowym słowem. Bardzo nietypowe stworzenie.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Niestety nic mi o tym nie wiadomo. - pokręciła spokojnie łebkiem i na moment się nawet zamyśliła, po czym zaśmiała pod nosem i westchnęła rozbawiona. - Nie mam z nim tak bliskich kontaktów. Ostatni raz dłużej z nim rozmawiałam jak mój syn wpadł na genialny pomysł aby skoczyć z gałęzi i obił sobie przy tym łapy. - mruknęła z dalej wyczuwalnym rozbawieniem w głosie. Pamiętała tamten dzień jakby to było raptem wschód słońca temu! Jak została zawołana do lecznicy przez Kozaczą Ścieżkę i dowiedziała się również od niej o głupim wybryku syna, który zarzekając się, że nic go nie boli - piszczał i krzyczał jak dwu księżycowe kocię z którym chyba pozamieniał się na móżdżki. Gdy Ciernisty Kwiat zaczęła opowiadać jak teraz wygląda jej życie w pomarańczowych ślepiach wojowniczki nie było widać pogardy czy obrzydzenia; jej spojrzenie dalej było ciepłe i wyrozumiałe a na kształtnej mordce malował się pogodny uśmiech. Sama wojowniczka słuchała dawnej medyczki z zaciekawieniem, a gdy padło nowe dla kotki określenie, jej nieco większe od przeciętnych uszy drgnęły zaciekawione.
- Kolorowe ptaszysko, które potrafi mowę dwunogów? Niesamowite i dziwne za razem... - westchnęła i uśmiechnęła się nieco szerzej. Żadnej oceny, żadnych krzywych spojrzeń; jedynie ciepłe i co najważniejsze; szczere zainteresowanie. Nie obchodziło jej to, co Ciernisty Kwiat mogła zrobić, a to, że teraz najwyraźniej była szczęśliwa. Do tego miała w gnieździe dwunogów towarzystwo, które pomogło jej wyzdrowieć; nic więc dziwnego, że biała kocica została u dwunożnego, który jej pomógł i kota, który również ją podczas tego wspierał. Nie byłaby sobą, gdyby teraz zaczęła ją z tego oceniać. Jej własny brat najprawdopodobniej był pieszczochem, a do tego znała przecież Orzeszka, kociaka, który wraz z ojcem dalej zamieszkiwał Stodołę w Siedlisku Koni. - Ah, jesteś szczęśliwa u dwunogów, Ciernisty Kwiecie? Musisz koniecznie pozdrowić ode mnie Śnieżka, brzmi na naprawdę dobrego kota. - zamruczała ciepło i jej spojrzenie spadło na moment na obrożę, którą to kocica ruszyła i nieznacznie drgnęły jej wąsy gdy próbowała się połamać co...na niej jest.
- Zawsze zastanawiało mnie jak wygląda życie pieszczoszka. Znałam kiedyś kota, który przez jakiś czas nim był nim wyruszył dalej i opowiedział mi coś równie niesamowitego co ty o tym kolorowym gadającym ptaku. Mówił coś o...Łysych kotach jak dobrze pamiętam.
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Rozumiem - odparła, a w jej tonie dało się usłyszeć nutę rozbawienia. Widać cieniste koty wciąż miały genialne pomysły na to, jak spędzać czas. Najwyraźniej ryzyko połamania kończyn należało do tych sposobów. Była za to wdzięczna w pewnym sensie, gdy Popielny Żar nie okazała pogardy, kiedy Dziwnooka zaczęła się otwierać na temat jej obecnego życia. To prawda, była szczęśliwa, jednak robiła tym samym coś, czego zabraniał im Kodeks. Spojrzenie wojowniczki natomiast nie wskazywało na obrzydzenie ani nic podobnego - było przyjazne, sprawiające, że biała czuła wewnątrz siebie ciepło, chociaż pogoda była dość mroźna. Przypominało jej to spojrzenie, które widziała u niektórych matek, gdy spoglądały na swoje młode, mimo że nie było jakoś pełne miłości - wszakże dawna medyczka raczej kocięciem już nie była. Na komentarz o ptaszysku, z którym mieszkała, jedynie skinęła lekko głową. Sama nigdy nie sądziła, że zobaczy coś takiego na własne oczy, a jednak - życie znajdywało sposoby na zaskoczenie kogoś w jej wieku. W dodatku wojowniczka zdawała się być naprawdę zainteresowana tym, co Dziwnooka mówiła. Musiałaby przyznać, że jej siostrzeniec znalazł bardzo dobry obiekt westchnień, gdyby tylko była w pełni świadoma relacji tej dwójki.
- Dziwnooka - kocica poprawiła Popielny Żar. - Wolę... nie używać imienia Ciernisty Kwiat - dodała w ramach drobnego wyjaśnienia, powstrzymując się od pokazania swojego dyskomfortu, gdy wojowniczka nazwała ją dawnym imieniem. Nie była już dłużej medyczką i sądziła, iż nie powinna używać imienia, które tak silnie było w jej oczach powiązane z dawną rangą. Nawet jeśli pozbyłaby się całego poczucia winy związanego z ostatecznym opuszczeniem klanu, to wciąż nie chciałaby być nazywana tym imieniem. Zostało jej nadane jeszcze przez Wężową Gwiazdę - teraz było już wspomnieniem, które należało do innego czasu. Wolała pozostawić je w przeszłości - w czasie zanim zaczęła wyniszczać własne ciało i umysł swoimi czynami. - Z pewnością go pozdrowię, na pewno się ucieszy - była szczera, a kąciki jej pyska lekko się uniosły na wspomnienie ślepego kocura. Zawsze był podekscytowany historiami o życiu w klanie, więc pozdrowienia od wojowniczki na pewno sprawią mu wiele radości. Na następne słowa Popielnego Żaru, Dziwnooka przechyliła lekko łeb, nie kryjąc swojej własnej ciekawości.
- Takich kotów jeszcze nie widziałam - skomentowała, upewniajac się czy gdzieś jej taki łysy samotnik lub pieszczoch nie mignął. - Na pewno rozejrzę się za takimi, kiedy następnym razem będę na osiedlu - dodała, już planując drobną misję poszukiwawczą jakiegoś kota bez futra. To dopiero było coś! Zdecydowanie na podobnym poziomie, co ptaszysko wykrzykujące jej imię raz w języku dwunożnych, raz w jej własnym.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Płomyk dziś wyszedł wcześnie rano ze stajni chcąc zapolować. Przydaliby się jakieś dobre śniadanie a Osa zapewne nie pogardzi darmowym śniadaniem i jeszcze podstawionym pod nos. Już dość sporo czasu razem przesiedzieli i jakoś sie dogadywali. Nie blokowali się nawzajem, czasem gdzieś poszli razem a jak coś ktoś potrzebował drobnej pomocy to podawali sobie łapy. Ich współpraca była spokojna i nie miała jak na razie zgrzytów. Więc Płomyk pomyślał czemu by nie zrobić młodej kotce drobnej niespodzianki? Tak więc kocur ruszył przed siebie, zostawiając śpiącą Ose w stajni.
Trudno mu było znaleźć jakikolwiek trop a kiedy takowy znalazł, zaprowadził go na wzniesienia i no... Ten trop, który go tutaj doprowadziła to jakaś stara padlina, którą już została prawie cała zjedzona przez robaki. Płomyk skrzywił się i oddalił. Popatrzył się na niebio i zobaczył piekny wschód słońca. Postanowił więc chwilę go pooglądać bo wokoło nie czuł potencjalnego tropu bądź zagrożenia. Tak więc usiadł na jedynm ze wzgórzy, pośród wysokich traw i oglądał piękny krajobraz.

/eee chyba mogę?
Zapraszam Ose uvu
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktycznie nawiązana współpraca z starszym kocurem układała się przyzwoicie. Każde prowadziło w międzyczasie własne życie i żadne nie wchodziło drugiemu w drogę pod tym względem, a korzyści jakie czerpały obie strony były zadowalające, szczególnie dla Osy, która dzięki pomocy bardziej doświadczonego kota bez problemów znosiła zimną porę. Starała się też wyciągnąć jak najwięcej nauk i mądrości od Płomyka i szło jej naprawdę nieźle.
Obudziła się później niż zwykle, a kocura już nie było w pobliżu. Dzisiaj jednak zdecydowała się ruszyć jego tropem, by dołączyć do polowania, na które zapewne krótkowłosy się udał. Dzięki szybkiej reakcji i podążaniu jego śladem znalazła się w okolicy padliny, ale nie zastała tam znajomego. Straciła poszlaki wspomagające ją w śledzeniu samca. Postanowiła więc ruszyć dalej, znalazła się w zasięgu wzroku towarzysza, ale sama go nie dostrzegła.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc szelest w trawie, wygnaniec obrócił swoją głowę w stronę hałasu i zauważył bardzo znajome, szylkretowe futerko. Uśmiechnął się lisio do siebie, widząc, że Osa go jeszcze nie znalazła. Obniżył się i przeszedł do pozycji łowieckiej. Nastepnie zaczął się cicho skradać w jej kierunku, uważającą na wszystko co mogłoby spowodował hałas i kiedy wyczuł odpowiedni moment, rzucił się na kotkę i przygniótł ją do ziemi. Uśmiechnął się zawadiacko i chwycił swoimi przednimi łapami, przednie łapy Osy chcąc ją jeszcze bardziej unieruchomić. Nie robił jednak jej krzywdy. Miała pełną swobode, po prostu starszy od niej kocur miał ochotę na lekkie psoty.
- Chyba jednak udało mi się coś upoliwać na dzisiejsze śniadanie. - zaśmiał się a nastepnie machnął delikatnie ogonem. - Osa zapewne się ucieszy z takiego posiłku. - mruknął, nadal rozbawionych tą sytuacją. Samotniczka dostała teraz dobrą lekcję by zawsze mieć siebie na baczności, nawet jeżeli się szuka przystojnego kocura poprzez świeży trop. Zawsze może pojawić się niebezpieczeństwo. Zawsze.

/ musisz uważać następnym razem :jaaasne:
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Idąc nie spostrzegła skradającego się doń kocura, a na dodatek dała się zaskoczyć, złapać i no niestety nie była z tego początkowo zadowolona, można nawet powiedzieć iż się odrobinę przeraziła. No przynajmniej na początku była wystraszona i szczerze obawiała się o swoje życie przez co serce aż jej przyśpieszyło, a oddech był aż nazbyt dynamiczny. Dopiero po chwili uspokoiła się i szeroko uśmiechnęła, trzeba przyznać, że to miłe zaskoczenie. Teraz Osa zdała sobie sprawę z tego dlaczego kot wymknął się tak szybkim rankiem.
- Zapewne będzie zadowolona... - mruknęła, pokazując ząbki i smagając go ogonem gdzieś po boku ciała.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Każdy chyba by się przestraszył takiego ataku z zaskoczenia ale ucieszył go fakt, ze Osa szybko się uśmiechnęła widząc jego mordkę. Można jakoś dzięki temu stwierdzić, że jakoś mu ufała. W końcu każdy mógłby wykorzystać w jakiś sposób tą sytuacje na swoją korzyść ale Płomyk nie był taki. Został odpowiednio wychowany i mimo iż lubi podrywać i flirtować to nie był typem gwałciciela bądź coś jeszcze gorszego. Fakt, za młodu bardzo go hormony nosiły ale teraz już nie był taki młody. Kilka księżycy już przeżył. I też swoje widział i a to nie były za dobre widoki.
Puścił łapy kotki ze swoich łap a następnie położył je na ziemie. Nie trzymał jej już i miała pełną swobodę by się wydostać. Jednak nadal nad nią wisiał i patrzył się na jej rozweseloną mordkę. Uśmiechnął się delikatnie a następnie mruknął. – Czemu wstałaś tak wcześnie? Stęskniłaś się za mną? –zażartował i przechylił trochę głowę. On zazwyczaj nie wstawał tak wcześnie ale dziś zrobił wyjątek bo uważał, że wczesną porą coś znajdzie dobrego do jedzenia i coś innego niż myszy, których było w stajni sporo. Chociaż ostatnio i tak było ich mniej niż kiedyś.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przestał ją unieruchamiać, więc momentalnie stanęła na własne łapy i otrzepała futerko, przeciągając się zaraz potem z towarzyszącym zaspanym ziewnięciem. To prawda, że ufała Płomykowi. Nie dał jej w końcu powodów do zwątpienia i niepewności, a kotka bardzo sobie to w nim ceniła i była w pełni zadowolona z tego iż to właśnie z nim spędza chłodną porę.
- Ummm... chciałam spędzić z tobą trochę więcej czasu niżeli zwykle. Jednak ciebie już nie było, więc ruszyłam twoim tropem i niedaleko padliny go straciłam. - wyjaśniła, wzruszając ramionami i przeszywając powietrze kitą.
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
----

Niosła w zębach tłuściutkiego wróbla, więc przez większość drogi się nie odzywała. Szła radośnie u boku Głośnego, kołysząc się z boku na bok i szczerząc się w uśmiechu z zapchaną pokarmem mordką. Nie mogła się już doczekać spotkania ze Szkiełkiem, a przede wszystkim zżerała ją ciekawość na temat tego czego przyjdzie jej się dowiedzieć. Od dawna nie ekscytowała się tak jak w tym momencie! Spoglądała raz po raz na kompana pytająco. Zastanawiała się gdzie spotkają owego wróżbitę i czy w ogóle go odszukają. Las jest bardzo obszerny...


@Wężowy Błysk
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wąż szedł spokojnie ze swoim szczurem w mordzie. Szkiełko już znał, raz przepowiedział mu świetlną przyszłość, wiedział kogo szukać. I szukać nie musiał specjalnie długo! Bo już po niedługiej chwili na Wietrznym Wzniesieniu zauważył kocura, do którego szli. Spojrzał na Tygrys raz jeszcze.
- Ostrożnie i bez nerwów. Jest specyficzny. Jakby coś chciał ci zrobić, będę interweniował - mruknął do niej troskliwie, zaraz wyskakując przed nią i kierując się do rudzielca. Przed nim stanął, rzucając mu szczura pod nogi. Posłał mu lekki uśmiech, siadł. - Tym razem z kim innym.
Rzucił wskazując ruchem pyska na Tygrys.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ekscytację zaczęła ogarniać powoli fala stresu na temat tego co się może jej przepowiedzieć. Naprawdę ciekawiło ją to, ale obawa iż nie będzie to nic pozytywnego nadal istniała, oby nie dotyczyło to udania się na Srebrną Skórkę kogokolwiek. W towarzystwie Wężowego Błyska i tak czuła się dość komfortowo, w razie czego on jej przecież pomoże. Jego troskę bardzo sobie ceniła, dlatego skinęła głową na jego słowa przytakująco.
Podeszła do rudzielca i położyła swojego wróbla. Czekała na reakcję wróżbity bardzo zniecierpliwiona.
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości