Logo Artemidy
Wietrzne Wzniesienia
Rybitwa ledwo znalazła się tak blisko Artema, a zaraz jakby zapomniała, co tutaj robi, bo wgapiła się we własne łapy na kilka chwil, przebierając nimi w miejscu. Dopiero po kolejnej krótkiej chwili znowu uniosła wzrok, uśmiechając się szeroko do obcego kocura. - Ale masz ładne oczy! - rzuciła komplementem ot, tak, bo pomyślała, że nieznajomemu zrobi się miło. I mówiła prawdę! Bardzo ładne oczy.

Popielata kotka przysiadła na ziemi, przebierając łapami, poruszając ogonem i zdawała się nie być zbytnio skupiona na tym, co kocur do niej mówił, chociaż utrzymywała z nim kontakt wzrokowy. Chociaż sama zadała mu pytanie chwilę temu.

Milczała chwilę.

- OCH, no, to widzisz! Ja jestem NOWYM KOTEM bo chyba pierwszy raz się widzimy, prawda? Nie, nie, na pewno pierwszy, zapamiętałabym Cię! - roześmiała się wesoło Rybitwa, przygładzając językiem białe, rozwichrzone wąsy. - Rybitwa jestem! I, ten, trochę się zgubiłam, ale to... to nie problem, może ty będziesz w stanie mi pomóc? Bo szukam Klanu Wichru, nie wiem, czy słyszałeś- O RANY a TY jak masz na imię?? Nie spytałam, wybacz, wybacz! Gapa ze mnie!
[Obrazek: uAuQvF0.png]
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem uniósł brew i przekręcił głowę lekko w bok najpierw kiedy zobaczył zawachanie ze strony kotki, a potem kiedy usłyszał ten nagły komplement, który... tak naprawdę wziął się znikąd. Oczywiście, był to miły gest z jej strony, ale jednocześnie było to coś dziwnego, bo tak naprawdę widzieli się pierwszy raz w życiu i dodatkowo spotkali się dosłownie przed chwilą.
-Um... dziękuję -powiedział lekko zakłopotany tym komplementem- Ty też masz ładne... no i futro też -nie wiedział co powiedzieć, więc powiedział pierwsze co mu przyszło do głowy.
-Spokojnie, nic się nie stało -odparł spokojnie i przyjaźnie starając się uspokoić nieznajomą- Ja jestem Artem i tak, słyszałem o Klanie Wichru. Nawet poznałem kota, który jest stamtąd. Bardzo miła osóbka, polubiłem ją -odparł przypominając sobie swoje raczej niecodzienne spotkanie z Antylopią Łapą kiedy ta natknęła się na niego kiedy spał pod jakimś krzakiem, a potem ich raczej długą rozmowę, na którą Artem na pewno nie zamierzał narzekać. Wiele się dowiedział i miał nadzieję, że wichrowiczka była również zadowolona z tego spotkania jakie im się trafiło- Czyli szukasz Wichru? To ty też jesteś stamtąd?
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla Artema znikąd, a dla samej Rybitwy miał bardzo dużo sensu. Jak coś się komuś podobało w innym kocie, to się o tym mówiło, prawda? Ot tak, z grzeczności. A jej podobały się oczy kocura i nie chciała na ten temat milczeć, skoro mogła mu to powiedzieć i sprawić, że będzie mu miło. Ona na przykład bardzo lubiła gdy ktoś ją chwalił, jakikolwiek aspekt jej postaci.

Rzadko się to zdarzało, ale gdy już się zdarzało, było jej miło.

Rybitwa zaczęła przebierać łapami w miejscu z ekscytacji, gdy nieznajomy też ją skomplementował; zaśmiała się. - Dziękuję!! Ty też masz ładne futerko! - mogła tak mówić bez końca, kocur był po prostu bardzo ładny.

- O, Artem! Fajne imię. Oja, serio, spotkałeś kogoś z Wichru?? Kogo, kogo, może nawet kojarzę? Nie, raczej nie kojarzę, dawno mnie nie było... ale może! Powiedz powiedz! - popielata kotka zaczęła namawiać, kręcąc się w miejscu, nie potrafiąc już zamknąć mordki. - Noo, szukam, bo tam się urodziłam! I chcę wrócić, za mamą tęsknię, za tatą też... rodzeństwo pewno za mną tęskni, tak suuuper dawno ich nie widziałam, rozumiesz? Ale, słuchaj, NIE PAMIĘTAM jak wrócić! Taka ze mnie gapa!
[Obrazek: uAuQvF0.png]
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rybitwa uderzyła w Artema kolejnym komplementem, który był równie niespodziewany co ten pierwszy. Nie wiedział co kieruje tą w tym momencie tą kotką. Szczerość? Chęć przypodobania się, żeby zaprowadził ją -co z kolei było raczej niepotrzebne, bo Artem nie należy do tych co odmawiają bez powodu jeśli grzecznie się poprosi- do Wichru? A może po prostu robiła tak zawsze? No cóż, Artemowi to niezbyt przeszkadzało, ale dalej czuł się trochę niezręcznie.
Później kiedy wspomniał, że zna kota z Wichru ta już zupełnie się odpaliła. Nawet nie potrafiła ustać w miejscu. Po pierwszym szoku Artem zachichotał cicho, starając się żeby kotka tego nie usłyszała, jednak nie wiedział jak mu to wyszło. Nie chciał, żeby się na niego obraziła albo się zasmuciła.
-Nazywa się Antylopia Łapa, znasz ją? -odpowiedział w sumie pytaniem na pytanie- Mógłbym ci pokazać drogę, czasami zdarza mi się przejść obok tej czy tamtej granicy. Jak się jest samotnym samotnikiem to dość sporo się chodzi -zaoferował.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet, jeśli Rybitwa wyłapała śmiech Artema, za żadne skarby nie pomyślała o tym w negatywny sposób. Sama zachichotała cicho, szczęśliwa, że udało jej się poznać kota który był wobec niej tak sympatyczny. Oczywiście nie każdy tak reagował, nie każdy obcy do którego podchodziła był dla niej miły, niektórzy chcieli się bić, niektórzy krzyczeli - ale Rybitwa nie uczyła się na błędach i rozmawiała z każdym, z kim czuła, że da się rozmawiać.

A jak już zaczynała, to nie umiała się zamknąć.

Kotka zmarszczyła brewki gdy Artem wymienił imię jednej z Wichrowych kotek.

- Hm - zaczęła kręcić się w kółko w miejscu, wpatrzona we własne łapy w skupieniu, zamyślona. - Anty- Anty co? Antylopia Łapa, Antylopia... coś mi dzwoni ale nie wiem w którym kościele, coś- coś kojarzę? Ale chyba jej nie znam! Muszę dopytać na miejscu, o, może poznam wtedy! - Rybitwa klapnęła z powrotem na ziemi, zerkając na Artema z uśmiechem. - Ano prawda, sporo się chodzi! Ale słuchaj, nie musisz mnie nigdzie prowadzić za łapkę, jak mi powiesz w którym kierunku iść to będzie super, dziękuję ci serdecznie kolego, pomagasz mi ogromnie! Nareszcie wrócę do domu!
[Obrazek: uAuQvF0.png]
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem przeczekał spokojnie kolejną serię obrotów Rybitwy. Nie chciał jej rozpraszać, a kotka wglądała na taką, którą nie trudno wybić jeden temat z głowy drugim. On osobiście wolał, żeby najpierw skupili się na jednym, a później dopiero na jakimś następnym temacie rozmowy. Tak więc Artem wypowiedział się dopiero kiedy kotka klapnęła na ziemi i skończyła wylewać swój potok słów z pyszczka.
Ciemnobrązowy point odwrócił głowę w stronę Małego Grądu, gdzie spotkał Antylopią Łapę z Wichru po raz pierwszy, a potem pokazał łapą w tamtą stronę.
-Musisz iść tam aż do takiej rzeczki i potem iść wzdłuż niej w twoją lewą -poinstruował ją- Tam jest też granica jakiegoś Klanu, nie wiem jakiego, bo nigdy się z nikim stamtąd nie spotkałem, ale na pewno ją wyczujesz, a potem dalej jest ten cały Wicher.
Artem umilkł na chwilę i zastanowił się. Przez kilka uderzeń serca spierał się ze sobą, a potem odwrócił się znowu do Rybitwy.
-Jak wrócisz do domu i będziesz rozmawiać z Antylopią Łapą to powiedz, że Artem mówi cześć, dobrze? -zapytał- Mogę na ciebie liczyć?
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śnieg był dużo lepszy od błota, a przemoczone łapy od tych w ziemistych skarpetkach. Prosta sprawa. wszystko było lepsze od późniejszego wygrzebywania grudek ziemi i piachu spomiędzy włosów. Dzień dopiero się zaczynał (chyba, no w każdym razie jasno było), gdy Orion dotarł na jeden z ośnieżonych pagórków. Widział z nich było drzewa, za którymi mieszkały koniki, a po przeciwnej stronie dało się zauważyć las, który leżał już na terenach Klanu Gromu. No i co? Blisko. Jaśniejący się nie znał, najwyraźniej jednak cynamon trafnie określił go jako pieska łańcuchowego, co w życiu nosa poza własny ogród nie wystawił. I co z tego, że był świadkiem jak bury wojownik wyszedł poza tereny klanowe? To nic nie znaczyło, skoro dla niego Siedlisko Koni było już niemożliwie daleko od klanów. Póki co długouchy przysiadł sobie na pagórku i przylizał odstające kłaczki na piersi - i fajnie, jasna szata znowu była perfekcyjna. Ale co dalej? Ustalanie odległości między klanami, a konikami zajęło mu coś wyraźnie mniej czasu niż zakładał.

//Kamień!!
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nigdy tu nie był. Nie przypominał sobie przynajmniej, żeby był choćby w okolicy tego miejsca. I oczywiście - nie było to problemem. Lubił sobie błądzić, szukać nowych ciekawych rzeczy, poznawać wszystko co obce - było to piekielnie przyjemne. Niekiedy trafiał bowiem na niezwykłe znaleziska - jak Bamień - innym razem na koty, które były po prostu... cóż, warte poznawania. Znajomości poza Klanem były czymś istotnym do tworzenia lepszego jutra. Im więcej wiedział o obcych, ich życiu i tym podobnych, tym lepiej. No, oczywiście, nie po to też chciał poznawać inne koty. Po prostu, był ciekawy innych, jacy są, kim są, jak im się żyje i tym podobne. Choćby rudy samotnik, z którym zamienił słowo, koty z Rzeki... Każdy był interesujący w mniejszym lub większym stopniu.
Tym razem, zdawało się, znów miał przyjemność się z kimś poznać. Być może znajdzie później coś ciekawego? Nie było to aż tak istotne; wpierw chciał się zająć nieznajomym. Przyglądał się mu z zainteresowaniem. Sylwetkę miał szczurzą, podobną do zastępcy klanu. Kolory zaś miał całkiem inne, interesujące, choć niby zwyczajne. Rozmieszczenie łat było podobne do tego, które w Klanie już widział, ale samo w sobie ich umaszczenie... nie, nie spotkał się chyba z takim. Do tego, charakterystyczna ciapka na czole, to przykuło uwagę rudego. Oblizał się, podszedł.
- Cóż przywiało kogoś o takim wyglądzie na takie tereny? Nie narzekam, miło widzieć kogoś ładnego w tym paskudnym otoczeniu. Chociaż odrobinę uroku ma więcej - rzucił na powitanie, w końcu się zbliżając. Usiadł nieopodal, zachowywał dystans. Nawet jeśli nieznajomy był ładny, mógł być niebezpieczny.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie minęło wiele czasu nim błękitne oczy dostrzegły ruch rdzawej smugi na tle monochromatycznego krajobrazu. W pierwszej sekundzie pomyślał, że to Kąkol go odnalazł, jednak ten kocur poruszał się ostrożniej, a rudego futerka nie przecinały żadne białe plamy. Nieznajomy więc, co nie wiązało się z żadnym rozczarowaniem. Każde towarzystwo było dobre z założenia, nie?
Więc odwrócił w jego stronę smukły łeb, uważnie przyglądając się pręgowanej sylwetce. Aż jej właściciel się odezwał, wtedy oriental skupił się na mordce. Wzruszył z lekkością barkami i posłał nieznajomemu asymetryczny, rozbawiony uśmiech.
- Ach, widzisz, właśnie taka jest moja rola. Chodzę po świecie i olśniewam w nawet najbardziej parszywych miejscach. - zarzuciłby teraz grzywką, gdyby tylko posiadał, bez niej ten gest był niezbyt przejrzysty. Czy to trąciło narcyzmem? Jak na orionowe standardy nawet nie za bardzo.
- A ty co tutaj robisz? Stać ciebie na coś lepszego niż taka okolica. - teatralnie omiótł spojrzeniem tereny rozciągające się dookoła pagórków. - Całkiem nijaka. - dodał jeszcze na wypadek, gdyby nie było to oczywiste co sądził o tym miejscu. Był rozluźniony, wierzył we własne szczęście i że nie będzie musiał popisywać się umiejętnościami walki w czasie tego spotkania. Co prawda ostatnio los udowodnił mu kilkukrotnie, że swoje szczęście to powinien do reklamacji zgłosić, ale wciąż był piękny i w jednym kawałku, więc wszystko w porządku.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Otrzymał swoją odpowiedź szybko. Była zadowalająca, nie zbywał go, nie kazał mu iść, szybko podebrał ton rozmowy jaki wprowadził Kamień, a to nie tylko dawało mu więcej pola do popisu, w przyjemny sposób łechtało mu jego ego. Wszak nieznajomy zdawał się być zadowolony z komplementu, w innym wypadku raczej by nie odpowiadał... tak. Nawet jeśli rudy teraz sobie zbyt wiele przypisywał, nie szkodziło to, miał w końcu od zawsze zwyczaj wszystko wyolbrzymiać. Tak więc, w głowie Kamienia powstał scenariusz, gdzie Orion był w niebo wzięty przez słowa rudego. I nic tego raczej nie zmieni.
- Idzie ci w takim razie nieziemsko. Az chce się tutaj przychodzić, tylko po to żeby móc popatrzeć na ciebie - uśmiech na jego pysku się poszerzył. Nie skończy, aż nie usłyszy czy nie zauważy po gestach kocura, że powinien się wycofać z bycia miłym. Nie sądził jedna, by przedwcześnie do tego miało dojść.
- Zwiedzam. Gdybym miał siedzieć ciągle na jednym miejscu, nigdy bym nie znalazł okolicy godnej mnie - szczerząc przez parę sekund kły w ciągłym uśmiechu, puścił orientalowi oczko. Tak, zdecydowanie, Kamień mógł słuchać takich komentarzy całymi dniami. Bo oczywiście, powinien być w miejscach lepszych niż to. Najlepszych! Ale o takie, niestety, trudno. Szczególnie w tę porę roku. - Z kim mam właściwie przyjemność?
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podobała mu się ta rozmowa, wreszcie jakiś kot bez kija pod ogonem. Co to nie pluł się na starcie, że co ty tu robisz, czemu zrywasz te kwiatki, czemu oddychasz naszym tlenem, ani nie obrażał się po pierwszej wypowiedzi Oriona. A poznał leśne kotki na tyle by mieć pewność, że nazywanie okolicy nijaką, zdaniem sporej ilości kotów, było atakiem personalnym. No... nie było, było faktem, w tym momencie wręcz komplementem, ale właśnie patrząc na inne spotkania, cynamon mógł jedynie docenić, że tym razem rzeczywiście jego intencje zostały zrozumiane. Albo przynajmniej - nie doszukiwano się w nich najgorszych zamiarów.
- Ach dziękuję, chociaż muszę ciebie zasmucić. Będziesz musiał się napatrzeć na zapas, bo na tym świecie jest zbyt wiele miejsc, które potrzebują kogoś takiego jak ja. Nie będę mógł tu zbyt długo zostać. - pokręcił delikatnie łbem, niby w wielkim smutku, że musiał przekazać tak druzgoczące wieści. I to już na samym początku rozmowy!
- Ale rozumiem, to bardzo rozsądne podejście. To cóż, pozostaje mi tylko życzyć ci powodzenia w tych poszukiwaniach miejsca godnego ciebie. - przechylił lekko klinowatą głowę. Nie ukrywał, że się przygląda rudzielcowi, to by się mijało z celem. - Ale widzę, że łatwo nie będzie, co? Poprzeczka jest wysoko.
Owinął łapy puchatą kitą, osłaniając je od zimna ciągnącego od śniegu.
- Z Orionem. - odpowiedział - Nazywam się Orion, to od takich kwiatków co rosną wysoko w górach i kwitną tylko przez jeden dzień w roku. Ich płatki wyglądają jakby ktoś zamknął w nich nocne niebo. - wyjaśnił jeszcze, bo był przyzwyczajony, że znaczenie imion to temat niezwykle ważny, nic nie stało więc na przeszkodzie, by w takim razie w rozmowach z innymi przetestować różne znaczenia i wybrać za jakiś czas to, które najlepiej będzie mu leżeć na języku. Chyba nie mieli policji od znaczenia imion, która go zamknie za podłe kłamstwa, co? On tu tylko próbował odkryć siebie, a bycie ulotnym kwiatem do niego przemawiało. - A na ciebie jak wołają?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jakichż to miejsc? - zagadał zaciekawiony, łeb przechylił na bok. Czyżby ktoś go chciał przegonić z tego miejsca? Jeśli tak, Kamień stanie na drodze. Nie było opcji, aby interesujący nieznajomy miał tak o, bez powodu, być wygnanym z ziem. Niczyich na dokładkę! W głowie Kamienia nie było miejsca na myśl, że kocur mógł po prostu być wędrowny i nie chcieć być w jednym miejscu zbyt długo. Nawet jeśli mu to powiedział na wstępie - odrzucił to. Skupił się na tym, że musiał iść. I to wszystko.
- Piekielnie wysoko. Śmiem rzec, że miejsca takiego godnego mnie znaleźć się nie będzie dało przez długie księżyce... Ale to nie szkodzi. Przynajmniej będę mógł, przy odrobinie szczęścia, poznać wiele interesujących osobowości - uśmiechnął się. Podobało mu się, jak tamten się przyglądał. Lubił, jak inni się patrzyli. Co z tego, że ten przed nim był niemal obcym? Niech podziwia. Szczególnie, że jak powiedział uprzednio, ma niedługo zniknąć. Wtedy już nie będzie miał szans patrzeć na tego pół-boga w kociej postaci. - Jedną już spotkałem.
Dodał w końcu, uznając że może jeszcze raz mu schlebić. Wszak tamten mu odpowiadał na pochlebstwa, jeśli mu da więcej miłych rzeczy, może i tamten tego odda.
- Orion? W górach? - uniósł brew do góry w zdziwieniu. Kwiat, co kwitnie raz? Co wygląda tak magicznie? A to, to już brzmiało jak miejsce godne rudzielca! - Byłeś tam kiedyś? Widziałeś je?
Dopytał jeszcze, chcąc wiedzieć w tej chwili jak najwięcej można było. Choć dla kogoś z boku mogło być to nieistotne - dla niego? Nie było nic ważniejszego na świecie w tej chwili.
- Kamień. Od kamieni - odpowiedział na jego pytanie. Proste imię. Ni w połowie piękne jak te od nowego znajomego. Mimo to - lubił to jak się nazywał. Było to adekwatne do niego, był takim o kamieniem.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wzruszył barkami.
- Odległych krain z wodą po horyzont, czy niekończącymi się lasami. Czy takimi, że gdzie się nie obrócisz, otaczać ciebie będzie bezkresny piach. Wszędzie, gdzie mnie łapy poniosą, gdzie gwiazdy pokierują. - wymienił potencjalne miejsca swojego przyszłego pobytu. Zupełnie nieświadomy teorii, która się utkała w rudej głowie, kontynuował. Nie był w swojej historii ofiarą niesprawiedliwości ze strony terytorialnych leśnych kotków, a wolnym duchem, który zbyt wiele słyszał o wielkim świecie, żeby przywiązywać się do jednego lasu. - Słyszałem o miejscu, w którym niebo i ziemia zlewają się w jedno. Spacery tam są porównywalne do wędrówki po chmurach, czy między gwiazdami, w zależności od pory w jakiej się tam znajdziesz.
Odblokował zamierzchłe wspomnienie, jeszcze z czasów, gdy mieszkał na osiedlu i chłonął mądrości oraz historie ulicznych kotów jak mała gąbeczka. Ostatnie księżyce, spędzone pośród dzikusów, mijały mu całkiem przyziemnie, nie miał okazji do wybiegania myślami poza horyzont.
- O ile w ogóle uda się znaleźć kiedyś coś odpowiedniego. - dodał jeszcze na zakończenie tematu z asymetrycznym uśmiechem.
- Aha, byłem. - potwierdził, bo nie mógłby przecież teraz uznać, że nigdzie nie był, guzik widział. Starczyło tylko znaleźć balans między ciekawą, a realistyczną historią. - To znaczy w górach. Widziałem strzeliste szczyty tonące w chmurach. To właśnie tam najpiękniej kwitną te kwiaty. Ale nigdy nie wszedłem tak wysoko, bo tamtejsze warunki wybitnie nie sprzyjają żywym kotom. - a martwym już wszystko jedno, nie? - A mi nie śpieszy się jeszcze na tamten świat, mam co robić na tym.
Może na starość - to jest w momencie pojawienia się pierwszych zmarszczek - byłby skłonny wybrać się na poszukiwania tych kwiatków. No, gdyby jedynym źródłem wiedzy o nich nie była jego własna wyobraźnia.
- O, Kamień... brzmi klanowo. - zawyrokował. I już nic więcej nie dodawał; czekał na reakcję.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przysłuchiwał się mu z uwagą. Takie miejsca istniały? Brzmiało to jak coś, co Promyczek mogła opowiadać kociakom przed snem - czyli zbyt ładne, aby mogło się to pokryć z realizmem. Nawet to o piachu, który miał na co dzień przed sobą, było to... no, zbyt, aby było prawdziwe. Nie sądził jednak, aby Orion okłamywał.
- Jak już takowe miejsce znajdziesz, odwiedź mnie i powiedz, jak tam dojść. Chętnie sam obejrzę takie z bliska - być może któreś z nich będzie właśnie godnym mnie - bo przecież, kto by nie chciał widzieć, być w miejscu gdzie mógłby się czuć jakby chodził między chmurami? Nie wiedział, nie chciał wiedzieć. Kot taki był nie warty w ogóle jego uwagi, zdawałby się być zbyt przyziemny do rudego umysłu.
- Byłeś? - powtórzył, rozglądając się zaraz. Nie, tu gór nie było. Więc gdzie były? Daleko stąd? Jak daleko stąd? Skąd w ogóle przychodzi Orion - jak długo już wędruje, że był w krainie - najpewniej - tak odległej, że tu nawet nie było jej śladu? Interesujące. Wciąż nie myślał, aby był okłamywany, ni w najmniejszym stopniu. - Jak do nich dojść? Czy może pochodzisz z miejsca, gdzie my stąd nie mamy dostępu?
To jest, czy był pieszczochem. Nie musiał się przyznawać, ale wiedza czy takowym jest zawsze była dobra. Możliwe, że dowiedziałby się jeszcze więcej o świecie, niż jak teraz.
- Nie Klanowo, a zwyczajnie. Co ty, że kamień na drodze spotkasz, to od razu Klanowy musi być? - uniósł brew do góry. Nie był zły - raczej zdziwiony. Zaraz machnął ogonem. - Nie podoba ci się? Inaczej byś mnie nazwał?
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A gdzie będę mógł ciebie znaleźć? - spytał przed składaniem jakichkolwiek obietnic, bo nie chciał przecież rzucać słów na wiatr. Nie mógł przytaknąć, gdy nie miał pojęcia w jakich okolicach Kamienia najłatwiej złapać. A chyba dopiero co ustalili, że obaj są skazani na wieczne wędrówki.
- Byłem. W niższych partiach gór. Stamtąd właśnie pochodzę, ja i moja rodzina. To jest... hm... - przerwał na chwilę by rozejrzeć się po okolicy, jakby chciał ustalić swoje aktualne położenie, dopasować wszystko do mapy w głowie. - O, wiem już jak to opisać. Jak jest ten strumyk czy rzeczka przy granicach klanu Cienia. To trzeba iść w stronę jej źródła. Co prawda nie leży ono akurat w tych górach, jedynie w nieco bliższych i niższych wzniesieniach, ale jest dobrym, hm, wyznacznikiem kierunku? - to nawet nie były kłamstwa tak do końca. Jasne, może co do miejsca pochodzenia nieco rozmijał się z prawdą, ale z tego co mu było wiadomo wszystkie rzeczki, strumyki, potoki zaczynały swój bieg w górach. Kończyły różnie, w innych rzekach, jeziorach, stawach, czasem w morzu, ale początki miały te same.
Pokręcił głową.
- Nie powiedziałem, że jest, tylko, że brzmi. - sprostował, chociaż technicznie Kamień odnosił się do brzmienia i nie było czego tu poprawiać. - Bo znajdujemy się koło klanów, a tylko w nich spotkałem się z aż takim natężeniem, jak to ująłeś, zwyczajnie brzmiących imion. Gdzie każde, bez wyjątku, ma konkretne znaczenie. A większość kręci się wokół czegoś co każdy przynajmniej raz w życiu widział. - a przecież Orion, podróżnik, mr. Worldwide, odkrywca i naukowiec, poznał różne kultury i ich sposoby nazywania kociąt. Wziął wdech. - Więc po prostu... zgadywałem. Bo brzmi lokalnie. Wybacz. - trzepnął uchem. - To nie ma nic wspólnego z tym czy się podoba, czy inaczej bym ciebie nazwał.
Bo jak mu takie pasowało to Orionowi nic do rzeczy, co nie?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości