Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Nie liczył na wiele ze strony Gorzkiej Łapy, choć chciałby usłyszeć od niej chociażby "dziękuję", czy jakąkolwiek pochwałę za dobrą walkę, którą właśnie odbył. Niestety, przeliczył się i nie pozostało mu w związku z tym nic innego, jak tylko otrzepać się z kurzu i ruszył pod wiatr na dalsze poszukiwania zwierzyny. Domyślił się, że teraz może to być jeszcze cięższe niż przedtem przez zachodzące słońce, ale cóż mógł zrobić. Musiał chociaż próbować, bo nie mógł zostawić Gorzkiej Łapy samej sobie.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Tym razem Gorzkiej Łapie dopisało szczęście. Dostrzegła coś innego niż grzbiet łasicy. Po jej prawej jak zeszła z drzewa mogła dojrzeć coś interesującego - promienie słońca padające spomiędzy koron drzew oświetliły dzieło pewnego pajęczaka, które wyglądało naprawdę okazale! Co prawda nie było to zioło jakiego najpewniej szukała, ale kto wie - może Barwna Łapa nie pogardzi i tym?
Kocur nie doczekał się ani podziękowania, ani zwierzyny. Najwyraźniej walka z łasicą przepłoszyła takową z najbliższej okolicy i kocur powrócił do poszukiwań z nędznym skutkiem. Może Gorzka Łapa natrafi jeszcze raz na jakiegoś drapieżnika z którym bury mógłby się zmierzyć dla zabicia nudy? W końcu...Tak naprawdę nie upolował jeszcze niczego, chociaż mógł pochwalić się starciem z drapieżnikiem, z czego wyszedł bez większego szwanku - a tak to nic, niestety! Musi szukać dalej.
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Tam gdzie pająki, tam też pajęczyny. Gorycz wprawdzie nie znajdowała zastosowania dla tych łatwo rwących się, srebrnych niteczek, ale widziała je w Królikarni nawinięte na patyki, więc do czegoś musiały służyć. Przekrzywiła uszy do tyłu, dziwnie podminowana swoim znaleziskiem, a może raczej sfrustrowana na czas poszukiwań sposobu, w jaki najlepiej dobrać się do pajęczej sieci. W końcu postanowiła odłożyć na bok przetrzymywaną w pyszczku roślinkę, złapała niewielką gałązkę i tak wyposażona ruszyła do pajęczyny, by następnie spróbować ją z precyzją i ostrożnością chirurga zebrać na swój prowizoryczny chwytak.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Nie upolował niczego i nic nie wskazywało na to, by wynik ten miał się jakkolwiek zmienić, ale czy kocur się tym przejmował? Niespecjalnie. Polowanie miało być tylko zajęciem dla zabicia czasu, podczas gdy Gorzka Łapa bawić się będzie w zielarkę. Także dalej szedł pod wiatr na ugiętych łapach i starał się być na tyle blisko siostry, by móc ją ewentualnie usłyszeć, ale starał się także znaleźć coś do schwytania. Bo fajnie byłoby coś przynieść na stos.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Jeden sprytny zabieg wystarczył aby Gorzka Łapa bez problemu poradziła sobie z pajęczyna jaką dojrzała przed sobą. Dzięki temu, że podeszła do tego w miarę delikatnie udało jej się zebrać naprawdę całkiem sporo rzemieślniczej pracy pewnego okradzionego pająka, jak nie kilku! Na pewno Gorzka Łapa nie będzie tu mile widziana następnym razem - chociaż kto wie czy nie zabrała kilku pająków wraz z ich pajęczyna?
Mozolne poszukiwania ciągnęły się dalej - tak jak Gorzka Łapa bez problemu poradziła sobie ze zbiorem pajęczyny tak je brat dalej jedynie błądził nie mogąc znaleźć nic ciekawego co mógłby dorzucić na stos jako przykładny wojownik. Wszystko wskazywało na to, że nie był to jego dzień.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Dalej nic? Cóż, Skrzące Słowo zdecydowanie nie był tym zaskoczony, ale nie był także zachwycony. Nie miał on bowiem możliwości, by odejść kawałek dalej i poszukać zwierzyny w innym miejscu, skoro tu jej nie ma, bo musiał być Gorzkiej Łapie. Niechętnie więc, po uprzednim westchnięciu, szedł dalej na ugiętych łapach pod wiatr i wypatrywał potencjalnej zwierzyny. Albo zagrożenia, bo tego także nie wykluczał.
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Goryczka, mimo zadowolenia ze swoich zbiorów, utrzymała jakimś cudem kwaśny wyraz godny chochlika na wychudzonym pyszczku. Już widziała minę Barwnej Łapy, kiedy wparuje do Królikarni z pajęczyną, a ta okaże się zbędna. Nie, że miała zamiar się wtedy tłumaczyć, dlaczego przyniosła przyszłemu medykowi srebrny moteczek nawinięty na patyk, ale wciąż.
Zbliżyła się do wcześniej porzuconych na ziemi roślinek i zgarnęła je również do małej, ale jak się okazywało post factum całkiem pojemnej mordki. Następnie odszukała Skrę wzrokiem, a kiedy spojrzenia rodzeństwa się scaliły, machnęła lekko (i władczo) łebkiem w kierunku obozu. Wracajmy.
/zt, dziękuję Popiel, dziękuję Skierek
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
To była pierwsza samodzielna wyprawa Paprocia. Jego pierwsze samodzielne polowanie. Czy to rozsądne aby iść samemu? Wierzył, ba, miał pewność, że Klan Rzeki ma najbezpieczniejsze tereny na całym świecie, jednak nie wiadomo, czy nagle nie zjawi się na nich borsuk, a może i nawet inny, obcy, przeciwklanowicz. Nie wyszedł daleko, znał drogę, a w razie czego ucieknie. W końcu nie może całe życie siedzieć jak mysz pod miotłą! Jest dorosły, wygląda jak wojownik, poluje jak wojownik... A dalej jest w legowisku terminatorów, dalej ma terminatorskie imię! Jeżeli tak dalej pójdzie to zostanie wojownikiem dopiero w wieku stu księżyców! Tak być nie może, powinien pogadać z rodzeństwem, zapytać się jak u nich trening... Nie chciał pogodzić się z myślą, że to on jako ostatni zostanie wojownikiem. To on miał być pierwszy! To on ma być przywódcą! A jak ma być przywódcą, kiedy jest terminatorem?
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
No i proszę bardzo, dostanie karę za swoje wychodzenie. Problem był taki, że i tak podwójnie wykonywał swoje obowiązki, bez żadnego marudzenia. Jeżeli już Ćmi Zmierzch miałaby dać mu jakąkolwiek karę i to taką, aby poczuł się urażony, musiałaby wyrzucić go z Klanu. Wytrwa opiekę nad starszyzną, matkowanie w kociarni czy nawet brak wykonywania obowiązku. Zastępca karze, terminator musi.
- Nie - zaprzeczył pośpiesznie, wcześniej z szacunkiem schylając głowę przed zastępczynią. - Przepraszam, że opuściłem obóz bez pozwolenia mistrzyni - wiedział doskonale, że istniał cień szansy, że Brudna by go w jakiś sposób kryła, ale nie chciał tego. Stał przed zastępczynią, więc jeżeli dobrze to rozegra, to ma szansę zmienić Brudną Stopę na kogoś szybszego. - Ale mam już całkiem sporo księżyców i nie jestem zadowolony z tego, że dalej jestem terminatorem. Moja mistrzyni nauczyła mnie przez ten czas tylko polowania i teorii. Czyż to nie jest mała dawka wiedzy na tak długi okres czasu?
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Jednak nie! Cynamonowy wiedział, że to Rzeka ma najlepszych przywódców, ale delikatnie się zdziwił, kiedy nie usłyszał wkurzonego wrzasku Ćmy. Mówiła surowym tonem, ale w tym tonie było coś spokojnego. Tak czy siak, Paproć bał się go tylko odrobinkę.
- Ja wiem - odparł i spuścił delikatnie głowę. Nie czuł się specjalnie winny. - I przyrzekam, że przeproszę rodziców i Brudną Stopę. Ale mam już dość tego, że niektórzy, nawet młodsi ode mnie, wychodzą poza obóz bez opieki bo wszystko umieją. - ruszył za Ćmą. Może nie znał dokładnego położenia terenów, ani ich nazw, ale orientował się w terenie na tyle, aby móc rozpoznać charakterystyczne miejsca. Dzięki na pozór zwykłym drzewom był w stanie wrócić do obozu.
- Tyle. Samo polowanie, złowiłem dwie sztuki zwierzyny i teorię, całą, a przynajmniej tak mi się wydaje. Omówiliśmy rangi w Klanach, opisałem każdą rolę rangi. Do tego kodeks wojownika i chyba tyle.
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Paproć rozmawiał tylko krótką chwilkę rozmawiał z Ćmą, ale już czuł, że będzie dobrym przywódcą. Była bardzo wyrozumiała, nie krzyczała i... No jakaś taka miła, sprawiała w około się przyjemną, uspakajającą, a nawet troskliwą aurę. Rozumiała go.
- Jeszcze tereny! - dorzucił pośpiesznie, wręcz z frustracją. Przecież to tyle wiedzy, tyle wiedzy! Oni taką krótką część wiedzy, jaką była teoria i polowanie, omówili w takim długim czasie! Ile jeszcze będzie trenował. - Ale współczuję. Nie ma nic gorszego niż przedłużony trening. - dodał. Ćma wydawała się mieć wiele księżyców, i najprawdopodobniej jej trening skończył się już dawno, więc pewnie ledwo go pamiętała. Tak czy siak, współczuł jej.
- Staram się być cierpliwy, coraz lepiej mi to wychodzi. Wcześniej wyżalałem się każdemu, że mam wolny trening, a teraz prawie nikomu o tym nie mówię. Po prostu wiem, że muszę poczekać - odparł. - Brudna Stopa chyba chce udawać fajną i młodą, ale jej to nie wychodzi. Czasami zachowuje się jak kocię.
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
A może faktycznie nie był wystarczająco cierpliwy? Przywódcy powinni być cierpliwi, a on taki nie jest. Paproć się nadaje, po prostu musi nad tym popracować. Ćma tyle przeszła, a nie marudziła. Musi brać z niej przykład. I od paru księżycy nie brał udziału w żadnej ceremonii. Czasami był w obozie, a czasami go nie było, jednak wtedy, kiedy był to zazwyczaj siedział w legowisku i słuchał przywódczyni, jednak nie fatygował się pod Mroźną Skałę. Oh, opuszczał się, bardzo się opuszczał, szybko to musi nadrobić.
- Ależ ja mam do niej szacunek, po prostu trochę mnie ten fakt frustruje. Ale skoro mówisz, że bycie terminatorem jest świetne i powinienem z niego korzystać, to może faktycznie powinienem baczniej zważać na tą rolę, a nie gnać po wojownicze imię - nie miał zamiaru przestać być niezadowolonym z Brudnej Stopy, ale miał zamiar bardziej się przymknąć. W końcu jeżeli nikomu nie będzie mówił o swoim problemie z mistrzynią, to wszystkim się będzie wydawać, że problem znikł.
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Pierwsza wypowiedź Ćmy zadziałała na Paprocia krzepiąco. Brzmiał dojrzale. Zwyczajnie musi używać bardziej rozbudowanego słownictwa, a każdy będzie miał go za dojrzalszego. Dodatkowo, zastępczyni miała rzucić okiem na jego trening i liczyła że na następnej ceremonii będzie mianowany. Może liczyć na jej wsparcie. Teraz już wie do kogo się zwrócić, o ile Ćma sama nie zgłosi tego problemu Czerwonej. A na to cynamonowy liczył najbardziej.
- Mój ulubiony fragment treningu? - spytał zdziwiony. Nigdy nie zastanawiał się nad tym pytaniem. - Polowanie bardzo mi się podobało, gdyż poznałem pozycję łowiecką na naukach - czy to brzmiała jak odpowiedź przywódcy? Miał takie same zdanie jak Ćma. Czy to oznacza, że myślą podobnie? Albo będzie nie zadowolona, bo nie potrafi wyrazić własnego zdania? - Ale bardzo lubię teorię. W szczególności Kodeks Wojownika i rangi w innych Klanach - interesowało go to z jednego powodu. Kiedyś to jego imię będzie powtarzane każdemu terminatorowi. I chciał też znać innych przywódców. W końcu porozmawia z nimi za parę księżyców.
- Niestety nie, Brudna Stopa nie powiedziała mi o żadnej historii Klanu Rzeki.
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Kiedy tylko cynamonowy zrozumiał, że zaczyna się dłuższa pogadanka, która zawiera informacje na temat Czerwonej Gwiazdy, zaczął uważać jeszcze bardziej. Najdłużej panuje? Z pewnością on ją pobije. Będzie od niej lepszy pod każdym względem. Już jest, a kiedy poważnie zacznie się szkolić na przywódcę w czasie swojego panowanie o randze zastępcy. Niech się Klan Rzeki szykuje, bo za parę księżyców czeka go najlepsza Gwiazda jaka tylko kiedykolwiek była. Wiedział też, że Świetlik był przed Czerwoną. Czy byli rodzeństwem? Raczej nie kojarzył sobie takiej informacji, ale teraz przynajmniej wie. Przed Świetlikiem... Co, Świetlik jest wujkiem Ćmy? Czy to znaczy, że Czerwona ma kocięta? Rzecz jasna, cynamonowy wątpił, aby miot składał się z dwóch kotów, jednak nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. No proszę, od paru sezonów zawsze panuje ktoś, kto ma podobną krew. Czy ustalali to pomiędzy sobą? A może po prostu uważają się za lepszych od innych? On to zmieni, on zmieni wszystko.
- Wiedziałem o Świetlikowej Gwieździe i Wielkiej Wodzie. Czerwona Gwiazda mówiła mi o tym - wymruczał jednie kiedy stanęli przed obozem. - Nauczyłem się, że muszę być cierpliwy i nie wychodzić z obozu bez niczyjej zgody - odparł. - Mam iść przeprosić rodziców i Brudną Stopę?
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Ostatnie dni były dla Gęsiopiórego prawdziwym emocjonalnym torem przeszkód. Najpierw Czerwona Gwiazda wybrała go i kilka bliskich mu kotów, aby wzięły udział w Zgromadzeniu. Później tego samego wieczoru Pajęcza Noga wrzuciła mu temat zakładania rodziny – temat, na który nigdy dotąd się specjalnie nie zastanawiał, bo zależało mu na NIEJ, a nie dzieleniu się NIĄ z kimkolwiek. Nazajutrz udał się więc do Śpiącego Pnia, wkupił się w łaski Bukowej Kory tłustym wróblem i poprosił go o rozmowę. Jak to jest mieć kocięta, czy dobrze, czy niedobrze... Ojciec nie należał do kotów o specjalnie rozbudowanym życiu uczuciowym, a już w opisywaniu go był zupełnie do niczego, szczególnie, że nadal, po tych wszystkich księżycach, nie potrafił zachować spokoju, gdy wspominał Mysi Krok... Gęsiopióry po takiej lekcji WDŻ czuł więc się mniej-więcej tak jak większość polskich gimnazjalistów – niespecjalnie wyedukowany i „więcej bym się pewnie dowiedział od kolegów”.
Niestety jedynym kocurem w miarę w jego wieku, który miał doświadczenie w temacie ojcostwa, był Słony Wiatr, a z nim akurat nie miał specjalnie bliskiej więzi. Uznał więc, że „jak się urodzą kocięta to się wszystko zmieni, zobaczysz!” i podobne teksty, jakimi uraczył go ojciec, muszą na razie wystarczyć, a pogada może z kimś innym ze Starszyzny, może jutro...? Potem było to całe Zgromadzenie, które odespał dopiero następnej nocy, później jakieś bieżące sprawy, i tak temat utknął mu, nierozpracowany, gdzieś w głowie i uwierał jak kamyczek między palcami.
Wreszcie zaplanował sobie z Pajęczą Nogą obiecany spacer. Pod koniec Treningu poprosił Mętną Łapę, żeby rzuciła okiem, czy dobrze wygląda, czy jego oleista sierść gdzieś głupio nie sterczy, a Terminatorka, jeju, jak on mógł na nią zawsze liczyć! Polizała łapkę i przygładziła mu kosmyk na szerokim karczychu. I powiedziała, że „doskonale, Gęsiopióry”.
Rozpromieniony, wrócił z nią do Obozu, a gdy nieopodal Mroźnej Skały ujrzał Pajęczą Nogę – olśniewającą jak zawsze, ona to mogłaby mieć tysiąc odstających kosmyków, a i tak wyglądałaby zabójczo! – podszedł do niej godnym krokiem, elegancki, naprawdę starając się robić jak najlepsze wrażenie, bo „jak chce się być z taką kocicą to trzeba dbać, żeby jej wstydu nie nanieść jakimś niechlujstwem” (kolejna świetna rada Bukowej Kory, dzięki, tato). Potarł policzkiem o jej policzek i jak zawsze z przyjemnością zaciągnął się jej zapachem.
– Witam piękną damę – wymruczał do niej aksamitnie – Pozwolisz, że zabiorę Cię na przechadzkę? – poprosił szarmancko, składając przed nią mały pokłon.