Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Był przyzwyczajony do odgłosów miasta, ryczenia samochodów, toteż nawet gdyby te do niego docierały, prawdopodobnie nawet nie zwróciłby na nie większej uwagi. Tymczasem jednak kocur szedł dalej - skupiony na poszukiwaniu zwierzyny, ale i na poznawaniu otoczenia. Nie miał pojęcia jak długo tu powinien zostać, ale nie przeszkadzało to w zorientowaniu się gdzie trafił. Szedł po zmarzniętej łące, widząc pojedyncze drzewa. Nasłuchiwał, węszył, rozglądał się. Kierował się w kierunku Wietrznych Wzniesień, o czym, oczywiście, nie miał pojęcia. Cały czas był ostrożny i uważny.
Raróg był cierpliwy. To dobrze, to jedna z podstawowych cech potrzebna do udanego polowania. Rozglądał się więc uważnie, każdy krok stawiając z należytą ostrożnością. Nie śpieszył się, nie szukał w desperackim akcie. I to mu się opłaciło! Chwilę później mógł dostrzec na otwartym terenie jedną, sporą, rudą wiewiórkę. Ewidentnie czegoś szukała, a że zajęta była swoimi sprawami, nie miała pojęcia o obecności drapieżnika.
Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Dostrzegłszy wiewiórkę, momentalnie zwolnił swój krok, a łapy ugiął. W mieście nie było zbyt wiele okazji do polowania, jednak życie poza nim nauczyło go już sporo, udoskonaliło umiejętności przekazane przez Helę. Metodą prób i błędów nie tylko przypominał sobie jej nauki, ale przede wszystkim nabrał wprawy. Miał nadzieję, że wędrówka nie wymęczyła go zbytnio, nie chciał przegapić okazji.
Zaczął się skradać. Nisko na łapach, brzuch był przy ziemi, jednak nie szurał po niej. Wyprostował ogon tak, by był na poziomie jego pochylonej głowy. Poruszał się lekko, cicho, spoglądał pod łapy, uważając na to, gdzie stąpał; była jesień, a to dość zdradliwa pora roku. Wiatr dął w jego pysk, niosąc ze sobą zapachy... Czy raczej jeden konkretny, najważniejszy - ten należący do wiewiórki. Chciał zakraść się do niej od tyłu, trzymając ciężar na tylnych łapach, uważając cały czas na wiatr i podłoże, by potem doskoczyć do niej i ukrócić jej życie szybkim, sprawnym ruchem szczęk zaciskających się na jej karku i szyi.
Czarny samotnik widząc rudą ofiarę niemalże od razu się na niej skupił, wytężając umysł. Gryzoń był zajęty własnymi sprawami i nie zdawał sobie sprawy z zmory za plecami, a to właśnie ona chwila późnej pozbawiła go życia. Wiewiórka padła nieżywa w szczękach Raroga.
Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Zmora w postaci Raroga dopadła do wiewiórki, po czym ukróciła jego życie. Całość poszła sprawnie, toteż kocur wyprostował się zadowolony. Zaczął kopać dołek, w którym zamierzał schować swoją ofiarę i wrócić po nią później, kiedy już skończy całe polowanie. Zapamiętał miejsce, oznaczył swoim zapachem, po czym ruszył dalej, w tym samym kierunku, co poprzednio - ku Wietrznym Wzniesieniom (o czym nie wiedział). Rozluźnił postawę, skupiając się na samych poszukiwaniach; węszył, rozglądał się, a także nasłuchiwał, próbując wyłapać ślady zwierzyny, a może, od razu, ją samą.
Syn Głoski prędko zakopał swoją pierwszą zwierzynę, idąc na dalsze łowy. Rozglądał się uważnie, powoli zmieniając swoje miejsce położenia. I tak, jak z początku nie dostrzegł niczego interesującego, tak już po chwili mógł spostrzec błoto pod łapami. Na błocie za to widniały całkiem świeże ślady. Niestety, przez swoją nieuwagę Raróg zakrył je trochę, sprawiając, że straciły swój oryginalny kształt. Nie mógł więc rozpoznać jakie zwierzę tędy wędrowało, ale mógł ruszyć jego śladem by przekonać się na własne oczy.
Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Zatrzymał się, kiedy spostrzegł ślady. Niestety - niedostatecznie szybko, bowiem część zdążył już zniszczyć. Odetchnął głęboko pod nosem, zirytowany, a potem zaczął rozmyślać. Czy był sens podążać za znaleziskiem, jeśli nie miał pewności co mogło go spotkać? To mogło być... Wszystko, tak na dobrą sprawę. Zaczynając od drapieżników, zwierzynie, na innych kotach kończąc. Z drugiej strony, zawsze mógł przejść się chwilę i może przekonać niedługo rozpoznać ślady (w końcu, raczej, nie mógł zniszczyć wszystkich), jeszcze bez docierania do stworzenia, które je zostawiło.
Wykrzywił pysk w grymasie. Nie chciał ryzykować, a z drugiej strony ciekawość kuła go i zachęcała do sprawdzenia. Ostatecznie tak też zrobił. Zaczął podążać za śladami, wolnym krokiem; nie spieszył się, bo i nie chciał wpaść na coś, co mogło być potencjalnie niebezpieczne. Miał nadzieję szybciej rozpoznać trop, niż znaleźć jego autora, dlatego przebierał łapami ostrożnie, powoli. Węszył, rozglądał się uważnie, nasłuchiwał, jeszcze bardziej czujny, niż dotychczas.
Osmolony kocur ruszył dalej, śladem tego, co znalazł na ziemi. Niestety, poprzednie zamazanie tropu nie było jedyną porażką jaką odniósł w tej sprawie - zagłębiając się dalej, nie znalazł już nic podobnego. Żadnego śladu, żadnej oznaki życia co do zwierzęcia które niechlujnie pozostawiło ślad. Narobił sobie nadziei i tyle z tego było, niestety.
Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Cóż, może to i lepiej. Przystanął na moment, kiedy zorientował się, że zgubił ślady. Z jego pyska uleciało krótkie "hmf", nim ostatecznie wzruszył barkami. Nie zrażała go porażka, o ile tak w ogóle można było ją nazwać - może i nie znalazł tajemniczego zwierzęcia, ale przynajmniej stał cały i zdrowy. To był sukces, wszakże niebezpieczeństwa czaiły się na każdym kroku.
Ruszył dalej, zamierzając kontynuować swoje polowanie, tym razem, miał nadzieję, bez żadnych ekscesów. Podjął poprzedni kierunek, idąc w stronę Wietrznych Wzniesień. Krok miał sprawny, ale nie za szybki, jako że uważnie przyglądał się otoczeniu - wypatrywał śladów, zapachów i nasłuchiwał, chcąc w porę wyłapać zarówno potencjalną ofiarę, jak i zagrożenie. Był skupiony i ostrożny, jak zawsze.
Raróg zwiedzał okolice, jednocześnie będąc stuprocentowo skupionym na swoim celu - polowaniu. Kierował się w stronę zupełnie innych terenów niż tych, na których był w momencie rozpoczęcia polowania. Wcześniejsze ślady mogły zachęcić go do ciąg dalszy poszukiwań, jednak tak, jak je zgubił, nie znalazł więcej absolutnie niczego. Pustka.
Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Czyżby stworzenie, którego śladami podążał, przegoniło wszystko, co żyło w tej okolicy? Tak to wyglądało; wszem i wobec cisza, szum wiatru w uszach i brak choćby jednego szelestu zwiastującego obecność zwierzyny. Odetchnął ciężko. No trudno, bywa i tak, grunt to to, by się nie zniechęcać. Najbardziej martwił go fakt, że powoli oddalał się bardzo od zakopanej wcześniej ofiary, toteż skręcił w swoje prawo, na zachód, by skierować się bardziej w stronę siedliska koni. Stąpał równo, nie za szybko, rozglądając się uważnie dookoła. Obserwował otoczenie, nasłuchiwał i węszył, chociaż to wzrok pracował najciężej. Jego kroki były ostrożne, jednak nie przyjmował jeszcze pozycji łowieckiej - uważał, by nie hałasować wokół, ale nie napinał się, skoro nie widział ku temu potrzeby. Póki co pozostawał sam; nic nowego.
No, los trafił na niesamowicie cierpliwego kota. Raróg nie zamierzał się poddawać i ostrożnie gnał dalej przed siebie, wypatrując choć najmniejszego ruchu w pobliżu. Zdawało się jednak, że pasmo porażek nie będzie ciągnąć się dalej. Na jednej z nagich kasztanowców, z gałązki na gałązkę przeskakiwała ruda kitka. Schodziła coraz to niżej, a aktualnie trzymała się na tak niskiej gałązce, że pomarańczowoooki bez problemu mógł sięgnąć jej z ziemi. Do dzieła.
Księżyce: 151 Mistrz: Hela i los Płeć: Kocur Matka: Głoska Ojciec: Impuls
Jest kocurem średniego wzrostu, o niezbyt okazałej budowie, wyglądający raczej niepozornie i przeciętnie. Sprawia wrażenie okrągłego, lecz w rzeczywistości jest całkiem smukły. Mięśnie nie są widocznie zarysowane, jako że wszystkie schowane są pod futrem, podobnie jak pomniejsze blizny. Sierść czarna i krótka, okalająca jego całe ciało w tym samym kolorze, bez żadnych wyjątków, jedynie z tendencją do popadania w rudości w lato. Raróg osadzony jest na względnie krótkich łapach o czarnych poduszkach. Jego głowa jest okrągła, nos delikatnie garbaty. Posiada krótki pysk zakończony czarnym nosem, który tonie w ciemnej sierści. W przeciwieństwie do ślepi - są okrągłe, duże i pomarańczowe. W całym jego obrazie najbardziej wyróżniają się jednak uszy, nietypowe dla dzikich kotów. Są oklapnięte, jakby złamane.
Słodko. Znaczy, może nie dosłownie, bo skakanie po drzewach było ostatnim, na co miał ochotę, ale wiewiórka najwyraźniej postanowiła ułatwić mu całe zadanie, schodząc na niższe partie gałęzi. Musiał myśleć i działać szybko - równie dobrze mogłaby zaraz zejść na ziemię, scenariusz idealny, ale mogła też zaraz wrócić na górę, a wtedy byłby z góry na straconej pozycji. Ugiął swoje łapy, a brzuch zawisł nad ziemią - tak, by nie szurać, ale wciąż być nisko. Zrównał ogon i łeb z linią grzbietu, ruszając przed siebie. Szedł równomiernym, wolnym tempem, uważając pod swoje łapy, starając się być najciszej, jak tylko mógł. Szedł pod wiatr. Chciał podejść do wiewiórki od tyłu; była na gałęzi, więc nie uważał bardziej, niż zwykle, na drganie podłoża, jednak wciąż pozostawał ostrożnym. Planował poczekać, aż wiewiórka znajdzie się odpowiednio nisko, a potem zamierzał wystrzelić, podskakując. Chciał złapać ją za ogon, ściągnąć w dół ze sobą i zabić.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Kocurowi udało się zbliżyć do drzewa. Robił wszystko dobrze, przez co wiewiórka, niezorientowana o jego obecności, wciąż przeskakiwała po gałązkach. Musiał chwilę poczekać, aby zeskoczyła wystarczająco nisko, ale... Na pewno było to opłacalne, bowiem w którymś momencie zwierzę było praktycznie nad jego głową. Wykonał wtedy szybko skok i ściągnął ofiarę na ziemię, chwytając ją za ogon. Wtedy wystarczyło już tylko ją dobić i proszę! Kolejna zdobycz do kolekcji.
+10 exp
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZwinne ruchy, szybki krok, uniesiona głowa, Onyks dzisiaj błyszczała pewnością siebie, nie można było odebrać jej tego co posiadała. Ostatnia noc pozostawiła ją zmarzniętą, ale dzięki świecącemu słońcu mogła się nagrzać i podziwiać. Natura w okolicy zapierała jej dech w piersiach, można by powiedzieć, że przesadzała... widziała takie miejsca nie raz, a mimo to pozostawiały na niej wrażenie za każdym razem. xxxxWciągnęła powietrze w płuca, gdy to następny podmuch wiatru podrażnił jej skórę zimnem. Nieprzyjemnie. Cudownie. Wydawało się jakby zima toczyła nadal wojnę z wiosną... a czarna piękność uwielbiała takie bitwy. Były w pewien sposób romantyczne, pełne emocji, a szczególnie budziły chaos! Mogłaby je odczuwać całe dnie... Uśmiechając się do siebie przeszła przez powalone drzewo i rzuciła wzrokiem po okolicy, czy to przebiśniegi?! Ale zaraz, zaraz... jakby mogła przypisałaby to do cudów! Jakaś kotka właśnie przechodziła nieopodal! xxxx– Och, przepraszam! Poczekaj no! – zaśmiała się delikatnie i słodko, podbiegając żwawym krokiem do... czyżby naprawdę siódmego cudu świata? Chociaż mogłaby zaliczyć te oczka do ósmego. – No proszę... Cudne oczy, bursztynowe... chociaż mogę przysiądź, że widzę zieleń oraz... złoto, ale och! naprawdę to nawet nie wszystko... – powiedziała zamyślona lustrując każdy skrawek ciała kocicy. Obeszła ją raz zatrzymując się znowu przed jej pyskiem i nachyliła się leciutko; kotka i tak była wysoka, ale nadal nie tak jak Onyks... gdyby podeszła bliżej, gdyby się ruszyła... stykałyby się nosami. Ekscytująco. – Och, to oczy, przepiękne! – odsunęła się jednak i zaczęła przyglądać ponownie. – Twoje futro... zniewalające, przepiękne... wyobrazić bym mogła sobie jak leżysz wśród kwiatów... chociaż bardziej podoba mi się myśl, że sama być Cię nimi obsypała – szepnęła lekko nachylając się do ucha towarzyszki, jeśli ta nadal pozwalała jej w ogóle się zbliżyć. – No, ale cóż to za moje maniery! Nazywam się Onyks, a Ty prześliczne oczka? – wypowiedziała ostatecznie, wstrzymując oddech i wbijając pazury w ziemię z podekscytowania. Kto by pomyślał, że odnalezienie przyjaciela da jej możliwość poznania takiego cudownego kota... chociaż oszczerstwem jest ją nazywać tylko kotem. Jest nieskazitelną kocią o imieniu...?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle